piątek, 30 października 2015

Starożytny skarb: olejek z mirry.


Mirrę, kadzidło i złoto taszczyli ze sobą Trzej Królowie, uznając ją za dar godny Boga. Choć dzisiaj nie uważa się jej za drogocenny skarb, nadal stosowanna jest w tradycyjnym leczeniu.

Mirra to wonna żywica krzewów Commiphora. Charakteryzuje się wysoką zawartością olejków eterycznych. Sama żywica bywa palona jak kadzidło. Olejek eteryczny pozyskuje się z niej w procesie destylacji wodnej.

Olejek z mirry jest najbardziej nietypowym olejkiem eterycznym, z jakim miałam do czynienia. Jest gęsty (w każdym razie o wiele gęstszy od innych olejków eterycznych, a uwierzcie mi, że przetestowałam ich sporo), o złocistym zabarwieniu. Na brzegach buteleczki, w której się go przechowuje, osadzają się maleńkie kryształki żywicy. Może uda się Wam wypatrzyć się je na zdjęciu poniżej.

sobota, 24 października 2015

Jak coś jest do wszystkiego, to jest do… wszystkiego. Świetne mydło prowansalskie Planeta Organica.



Miałam ochotę na któreś z tych mydeł od czasu pozytywnej recenzji mydła tureckiego wyczytanej u Eve. Jednak zbierałam się do zakupów i zbierałam, zwłaszcza że mydła z tej serii bazują na oliwie z oliwek, która nie w każdej konfiguracji sprzyja mojej twarzy czy włosom.

Ale gdzieś tam o tych mydełkach sobie myślałam. Potem jeszcze dowiedziałam się od Agnieszki, że jak najbardziej można nimi myć włosy, bo nie pozostawiają charakterystycznego mydlanego osadu. Ruszyłam z nowym zapałem do wertowania składów i ostatecznie zdecydowałam się na mydło prowansalskie.

Dwa tygodnie później zamówiłam drugie i trzecie opakowanie. Dla mnie to mydło to absolutny kosmetyk wszech czasów, na miarę kwasu hialuronowego, henny czy lakierów hybrydowych.

czwartek, 8 października 2015

A może dam się przekonać do peelingów? Szczególnie do fajnych. Truskawkowy peeling z porzeczkę, korundem i... Happy Base.

Happy Base to cała linia przyjaznych baz kosmetycznych ze sklepu Naturalne Piękno. Wszystkie bazy zostały zebrane tak, aby były wszechstronne i proste – zarówno pod względem składu, jak i sposobu użycia. To fajne pomysły na własne kosmetyki dla początkujących „kręcicielek”, zresztą zajrzyjcie same do działu z bazami kosmetycznymi - klik.

Kto zna mnie trochę lepiej, wie, że charakteryzuje mnie przedziwna niechęć do peelingów mechanicznych. Twarz i włosy załatwiałam do tej pory enzymatykami, natomiast ciało… szorowałam kessą lub szorstką gąbką, albowiem uczucie jakie pozostawiało na moich dłoniach masowanie na przykład ud drobinkami sprawiało mi taką przyjemność jak dajmy na to skrobanie paznokciami po tablicy.

I pewnie nigdy nie wróciłabym do peelingów, gdyby nie propozycja współpracy od pani Pauliny. I wiecie, że nie żałuję? :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...