piątek, 30 października 2015

Starożytny skarb: olejek z mirry.


Mirrę, kadzidło i złoto taszczyli ze sobą Trzej Królowie, uznając ją za dar godny Boga. Choć dzisiaj nie uważa się jej za drogocenny skarb, nadal stosowanna jest w tradycyjnym leczeniu.

Mirra to wonna żywica krzewów Commiphora. Charakteryzuje się wysoką zawartością olejków eterycznych. Sama żywica bywa palona jak kadzidło. Olejek eteryczny pozyskuje się z niej w procesie destylacji wodnej.

Olejek z mirry jest najbardziej nietypowym olejkiem eterycznym, z jakim miałam do czynienia. Jest gęsty (w każdym razie o wiele gęstszy od innych olejków eterycznych, a uwierzcie mi, że przetestowałam ich sporo), o złocistym zabarwieniu. Na brzegach buteleczki, w której się go przechowuje, osadzają się maleńkie kryształki żywicy. Może uda się Wam wypatrzyć się je na zdjęciu poniżej.


Już od starożytnych czasów znane były właściwości przeciwbólowe mirry. Doceniano jej pomoc w leczeniu kobiecych przypadłości, rozmaitych infekcji dróg oddechowych czy też podnoszeniu nastroju i leczeniu depresji.

Olejek z mirry możemy stosować na tak wiele sposobów, że aż nie wiedziałam od którego zacząć, kiedy przyszła moja buteleczka. ;) Na raz używa się niewielkie ilości olejku, mieszając go z mlekiem (wewnętrznie) lub olejkiem (do użytku zewnętrznego). Wpływa to na jego niesamowitą wydajność, przez dwa miesiące zużyłam może ćwierć buteleczki, przy regularnym stosowaniu.

Nie używałam mirry wewnętrznie, ponieważ jestem w trakcie innych kuracji. W tej notcę wspomnę tylko o sposobach, które wypróbowałam, a na dole znajdziecie link z informacją o innych zastosowaniach.

Sprawdziła się świetnie do ułatwienia oddychania przy katarze i kaszlu. Niewielka ilość czystego olejku udrażniała drogi nosowe, nie irytując przy tym śluzówki. W ogóle olejek z mirry nie wysusza tak jak inne olejki eteryczne, nie podrażnia, jest bardziej poślizgowy, łagodzący – przy zachowaniu dużej skuteczności dzialania. Jest bardziej… emolientowy? Pięknie się rozsmarowuje, a jednocześnie błyskawicznie wchłania i nigdy nie zdarzyło się, żeby podrażnił wrażliwą skórę, nawet nierozcieńczony.

Zapach mirrowego olejku jest bardzo ciekawy, z jednej strony czuć wyraźnie taką antyseptyczną nutę, z drugą – jest nieporównanie delikatniejszy od olejku z drzewa herbacianego czy nawet oleju laurowego. Z łatwością wyobrażam sobie mirrę w przeróżnych kompozycjach zapachowych, co jako fance orientalnych perfum w olejku przychdzi mi tym łatwiej. ;)

Porównując mirrę z olejkiem laurowym – działa tak samo dobrze na wszelkie niedoskonałości skórne, ranki, wypryski, „gule”, podrażnioną skórę głowy czy zaczątki opryszczki – jednocześnie pachnąc o wiele przyjemniej i nie barwiąc na zielono. Olej laurowy lubiłam do tej pory niepodzielnie jako posiadaczka skóry z ŁZS – i przyznam się Wam, że olejek z mirry polubiłam jeszcze bardziej.

Jak już kiedyś wspominałam, mam skłonność do nawracających infekcji grzybiczych stopy. Wystarczy jedno przeziębienie, obniżenie odporności albo ze dwie wizyty na basenie – i już moi „przyjaciele” powracają. Z tej przyczyny wypróbowałam już większość leków aptecznych i naturalnych, a także środków na receptę. Najlepiej sprawdzał się olej laurowy, który jednak zostawiał na stopach i paznokciach nieprzyjemny żółtawozielony odcień. Mirra zadziałała jeszcze szybciej i bez tych nieprzyjemnych skutków ubocznych. Aż żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia przed rozpoczęciem kuracji. Po 4 tygodniach stopa wygląda jak nowa (a zdarzyło mi się już i rok walczyć z upartą infekcją). Tym samym olejek z mirry wypiera z mojego domu laurowy i z drzewa herbacianego, jako jednocześnie delikatniejszy dla skóry i skuteczniejszy w walce z wszelkimi niechcianymi zmianami.

Masaż z dodatkiem olejku z mirry działa bardzo odprężająco (bo który masaż nie działa odprężająco?) i bardzo szybko widać niesamowite zdolności olejku do pobudzania skóry do odnowy. Zapach, mimo że sam w sobie nie jest ładny, pomaga się wyciszyć i pogodzić z kosmosem. ;) Prawdopodobnie mirra miała swój udział także w długo już utrzymującej się poprawie kondycji skóry głowy i włosów, choć z pewnością nie jako jedyna.

Moja 30 ml buteleczka olejku z mirry pochodzi ze sklepu Tajemnice Maroka. Na stronie znajdziecie więcej informacji o jego możliwych zastosowaniach - KLIK. Jeśli czujecie się skuszone (skuszeni?) - trwa właśnie promocja -10%.

Olejek eteryczny nie powinien być używany przez kobiety w ciąży oraz dzieci do lat 7 i stosowany po konsultacji lekarskiej u astmatyków, alergików i osoby z niewydolnością nerek.

12 komentarzy:

  1. ciekawy, w ogole jak widze cudenka w tym sklepie maja :) musze wyprobowac :)

    OdpowiedzUsuń
  2. pierwszy raz słyszę o tym olejku, nawet nie wiedziałam, że taki istnieje, interesujący produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy raz słyszę o tym olejku ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Coś niesamowitego! Muszę o nim pomyśleć, opłaca się mieć taki skarb w domu!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam kadzidła o zapachu mirry - bosko pachną. Ja na razie pozostanę wierna olejkowi z drzewa herbacianego, bo napoczęłam nową buteleczkę. Olejek z mirry wpisałam na listę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam ale szczerze mówiąc rzadko stosuję bo nie mogę znieść tego zapachu:(

    OdpowiedzUsuń
  7. O ciekawe :) Ogólnie olejki eteryczne czyste są lekko oleiste, nie wiem skąd zawsze w sklepach są jak woda :|
    O takim olejku nie słyszałam ale zapach mirry lubię :D

    OdpowiedzUsuń
  8. A jak tam Twoja dietka? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są wzloty i upadki, jak to u baby. ;) Ostatnio idzie mi nieźle, zwłaszcza że sporo się ruszam i zaczyna być widać efekty. Ale do szczupłej mi daleeeeeko.

      Usuń
  9. Nie miałam z nią styczności..

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj!
    Mam pewne dość specyficzne pytanie.
    Moim naturalnym kolorem jest ciemny brąz. Mam dość suche kręcone włosy sięgające ramion.
    Są delikatne i grube, lecz jest ich mało.
    Zawsze marzyłam o ciemnozielonych włosach. Lecz powstrzymuje mnie przed tą decyzją widmo zepsucia włosów.
    Czy jesteś w stanie mi doradzić co mogę zrobić, aby uzyskać taki efekt bez uszkodzenia włosów?
    Czy jestem w ogóle coś w stanie zrobić, aby to osiągnąć?
    Byłabym bardzo wdzięczna za odpowiedź.
    Pozdrawiam
    Julianna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre firmy mają w swojej ofercie farby w kolorze khaki i jeśli taki Cię interesuje, to farbowanie nie będzie bardziej "niszczące" dla włosów niż jakakolwiek farbą w kolorze dajmy na to brąz. Czyli nie będą tak zdrowe jak niefarbowane, ale bez tragedii.

      Jeśli natomiast marzysz o neonowej, trawiastej albo butelkowej zieleni, to nie znam innego sposobu niż rozjaśnienie włosów, a następnie użycie mixtonu. Kolory są bardzo intensywne, ale do pierwszego mycia, i absolutnie nie da się ich przy rozjaśnianiu i wielokrotnym powtarzaniu koloryzacji nie zniszczyć.

      Ale to tylko włosy, więc jeśli naprawdę Ci na tym zależy - śmiało. W razie czego przecież odrosną. ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...