czwartek, 27 sierpnia 2015

Pielęgnacja mojej skóry głowy (ŁZS). Część II - jakie kosmetyki się u mnie sprawdziły?

Moje ŁZS przejawia się przede wszystkim silnym łojotokiem, podrażnieniem i swędzeniem skóry głowy oraz zwiększonym wypadaniem włosów (w dobre dni wypada mi około 50, w kiepskie 500 włosów). Nie mam typowej łuski, a w każdym razie staram się raczej zapobiegać jej niż leczyć. Przez wiele miesięcy walki o zdrową skórę głowy wypracowałam sobie system, który pozwala mi w miarę kontrolować wypadanie i swędzenie i promuje wzrost nowych włosów.

Zasady, którymi kieruję się w pielęgnacji, wypisałam tutaj. Jeśli macie podobne problemy do moich, polecam zapoznać się również z tamtą notką.

Oto kosmetyki, które się u mnie sprawdziły:

Szampony na co dzień.

Unikam tych z cocamidopropyl betaine w składzie. Wolę takie bez siarczanów, ale zdarza mi się robić wyjątek, jeśli reszta składu mi odpowiada i mycie nie zamienia mi skóry głowy w pustynię, a włosów w kołtun.

Szamponowi Babydream med poświęciłam osobną notkę tutaj. Świetny skład, wygodna butelka, z jednej strony domywa włosy (nawet naolejowane), z drugiej nawilża, z trzeciej ;) nie obciąża.

Czarna kąpiel Agafii z serii Trawy i zioła Agafii, w niektórych sklepach nazywana jest nalewką ziołową. Zawiera siarczan, ale reszta składu doskonale go równoważy. Wyciąg z łopianu to jest to, co moje włosy i skóra głowy uwielbiają. Polecam, zwłaszcza że stosunek ceny do pojemności (od 8 zł w sklepach internetowych za 350 ml) i jakości wypada bardzo korzystnie. Nie zawiera CB ani drażniących konserwantów. Twórcy należą się oklaski, ot co. Mam też biały szampon z tej serii, ale nie sprawdza się tak dobrze na tłustej skórze głowy.

Z czystym sumieniem polecam również oliwkę myjącą Ziaja z serii liście zielonej oliwki. Czyści bardzo dobrze bez podrażnień i bez wysuszenia (choć kręconowłosa koleżanka pod tym względem się ze mną nie zgodziła, uzyskawszy u siebie kołtun). Zapach i skład spoko, wydajność przednia. Formula kosmetyku: olej, który się pieni jak szalony, wymaga przyzwyczajenia.

Warte uwagi kosmetyki, które dopiero czekają na swój post to: Mydło prowansalskie Planeta Organica (świetny ziołowy skład, to prawdziwe mydło, jedyne które w żaden sposób nie pozostawia osadu na moich włosach), Biała glinka myjąca Agafii w saszetce 100 ml i Marokańska czarna mydląca się glina Planeta Organica. Eksperymentalnie przyrządziłam też własne myjadło na bazie glinki, mąki owsianej i detergentu w proszku i choć użyłam dopiero raz, nie narzekam. ;)

Szampony przeciwłupieżowe.

Oczyszczanie łączę ze zwalczaniem grzyba. Przeprowadziłam pełną kurację Nizoralem (2x w tygodniu przez 6 tygodni) i bardzo mi pomógł. Obecnie stosuję go na zmianę z tanim przeciwłupieżowym cudakiem (więcej o nim tutaj) z racji tego, że drogi jest prawie jak perfumy. ;) W tej chwili szamponu przeciwłupieżowego używam raz w tygodniu, zawsze trzymam pianę na głowie przez kilka minut.

Mydło aleppo. Myję nim wyłącznie skórę głowy, przed każdym myciem szamponem. Aleppo ma zarówno działanie przeciwgrzybicze, jak i złuszczające. Dla dodatkowego działania peelingującego wybrałam wersję z czerwoną glinką. Od wielu tygodni nie stosuję innego złuszczania: mycie mydłem oraz cotygodniowe „maseczki” z szamponów przeciwłupieżowych w wystarczający sposób dbają o usunięcie martwego naskórka.

Przed Nizoralem moja skóra głowy bardzo się polubiła z doskonałym szamponem Korana z propolisem i kwasami owocowymi. Jego pełną recenzję znajdziecie tutaj.

Do zadań specjalnych.

Nauczyłam się, żeby koniecznie reagować już na pierwsze swędzenie. Jeśli zadziałam już przy kolejnym myciu, często udaje mi się uniknąć włosowego exodusu.

W tym miejscu po raz chyba pięćsetny polecam Cerkogel 30. Złuszcza i ekstremalnie nawilża. Wiem, że ta tubeczka jest niepozorna, wiem że jest na nim napisane, że służy do pielęgnacji skóry suchej. Nada się świetnie dla łojotokowców, pod warunkiem że używany przed myciem, przynajmniej na pół godziny. Cerkogel jest niesamowicie wydajny, używałam jedno opakowanie przez równy rok, wcale go zbytnio nie oszczędzając.

Cerkogel 30 wcieram w skórę głowy ze szczególnym uwzględnieniem miejsc podrażnionych na pół godziny przed myciem. Następnie myję włosy mydłem aleppo i po raz kolejny szamponem przeciwłupieżowym. Pianę trzymam na włosach przez kilka minut. Spłukuję ją i na chwilę nakładam jeszcze odżywkę z dodatkiem glinki ghassoul i/lub mocznika. W tej chwili używam Dramers Look Expert (klik), ale nada się każda odżywka z prostym składem, która Was nie podrażnia. Zazwyczaj to wystarcza i skóra głowy uspokaja się, jeśli jednak wciąż odczuwam swędzenie lub dyskomfort, następnego dnia jeszcze raz wcieram przed myciem Cerkogel.

Wiosną do złuszczania ukręciłam sobie serum z kwasem salicylowym, ale odstawiłam je latem, bo słońce i kwasy to nie jest dobry duet. W każdym razie do silnego złuszczenia jeśli tak jak ja nie lubicie oleju rycynowego, możecie wymieszać kwas salicylowy z olejem rzepakowym, słonecznikowym czy jaki tam macie. Jeśli rycyna Wam nie przeszkadza, możecie śmiało zaopatrzyć się w aptece w Salicylol.

Z dużym powodzeniem na punktowe ogniska zapalne używałam też oleju laurowego i oleju neem. Oba śmierdzą, oba brudzą, i oba fantastycznie przyspieszają gojenie. Za to totalnie nie sprawdziła się u mnie kozieradka. Co oczywiście nie znaczy, że jest be i niedobra, najlepszym przykładem jest Henrietta, która również ma ŁZS a kozieradkę bardzo sobie chwali (klik).

Na wzrost nowych włosów.

Przede wszystkim polecam najlepszą wcierkę na świecie, czyli Antyoksydacyjny spray do włosów na bazie wody szungitowej od Fratti. Swoją butelkę zużyłam tak szybko, że nie załapała się na zdjęcie. ;) Przez oba miesiące stosowania włosów wypadało mniej, mniej się przetłuszczały i urosły rekordowe 3 cm (w każdym miesiącu). Niestety widzę jej w sklepach coraz mniej, mam nadzieję jednak że to przejściowe trudności i uda mi się jeszcze zaopatrzyć w kilka butelek.

Na zdjęciu olejek ziołowy Parachute, który dzięki Magdzie przywędrował do mnie bezpośrednio z Indii. Wspaniały, o dużej zawartości ekstraktów. Ma mocno ziołowy aromat, fajnie koi skórę głowy, ogranicza wypadanie. Zresztą co tu dużo mówić, olej kokosowy to najlepszy przyjaciel tłustej skóry głowy. Regularne stosowanie olejów pomaga mojej skórze odzyskać równowagę.

Buteleczka po prawej to serum z serii Witaminy dla włosów, wersja z propolisem. Kupiłam od razu jeszcze tę z olejem z róży i oba kosmetyki mają wygodne buteleczki, oba pięknie pachną, oba kompletnie się nie sprawdziły na moich włosach. Powinny lepiej zadziałać na skórze suchej i bardzo suchej. Nawilżały jednak bardzo przyzwoicie, dlatego chętnie je wcierałam w skalp po masażu/szczotkowaniu.

Co jest najważniejsze w pielęgnacji mojej skóry głowy? Unikanie kosmetyków ze składnikami, o których wiem że mogą zaszkodzić – czyli rozsądek w eksperymentowaniu. Cierpliwość i systematyczność. Szczotkowanie i higiena.

32 komentarze:

  1. Pierwszy raz widzę ten spray do włosów na bazie wody szungitowej, muszę wypróbować. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja raczej nie mam ŁZS ale z wypadaniem walczę co najmniej kilka razy w roku a moja skóra głowy jest skłonna do podrażnień więc na pewno skorzystam z Twoich sposobów :) Białą glinkę Agafii znam i u mnie sprawdziła się bardzo dobrze, szkoda że nie jest dostępna w większych opakowaniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, bo zużywa się jej jednak dość sporo. A większość z tych sposobów sprawdzi się na każdej tłustej i skłonnej do podrażnień skórze. :)

      Usuń
  3. Niestety nie znam tych kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oliwka z Ziaji mnie kusi ale ja też kręconowłosa jestem także mam jeszcze opory ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje prościelce nawet bez odżywki po tej oliwce są spoko. Jej bazą jest olej słonecznikowy - może to zależy czy włosy go tolerują, czy nie?

      Usuń
  5. Koniecznie kupię i Ziajkę i ten Babydream, nadal poszukuję odpowiedniego szamponu więc chętnie wypróbuję, może będzie hit?:) Dzięki za ten post, bo nie znałam tych produktów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam nadzieję, że komuś taka lista kosmetyków bez cb się przyda. :)

      Usuń
  6. ja również myję aleppo głowę, pięknie niweluje łupież :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że solo nie daje rady domyć długości. Ale to i tak moje ulubione mydło ever.

      Usuń
    2. Przy włosach do ramion nie ma z tym takiego problemu :) gorzej z włosami do pasa...

      Usuń
  7. Mam tą nalewkę agafii :) kupiłam jakiś czas temu :) chyba dobiorę się do niej szybciej niż planowałam :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszę się, że jesteś zadowolona z olejku Parachute :)
    Jak długo trzymasz go na skórze? Ja nie mam zbyt dobrych doświadczeń z olejami na skalpie, ale wydaje mi się, że po prostu za długo je zawsze trzymałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od pół godziny do kilku godzin. Raczej nie używam już olejów na noc, bo nie umiem spać tylko na plecach - i potem mam gule na policzkach. ;) No i staram się nakładać na świeże włosy. :)

      Usuń
  9. Mydło Aleppo stosowałam głównie do mycia twarzy. Na moją nadal (sic!) trądzikową cerę działało rewelacyjnie, jednak nie wpadłam nigdy na to, żeby umyć nim skórę głowy ; ) Następnym razem na pewno przetestuję ten sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przygotuj się na kolejne mycie szamponem, samo aleppo jest mistrzem tłustego osadu na włosach. :)

      Usuń
  10. do tego witaminowego serum juz pare razy sie przymierzalam. ale jak u Ciebie sie nie sprawdzilo to wykreslam ;)
    cerkogel musze zamowic, juz od dobrego roku sie zbieram ale za kazdym razem jak robie zamowienie na doz to go akurat nie maja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto zapytać w większej aptece, swój tak "z ulicy" kupiłam.

      Usuń
  11. Mi nizoral też bardzo pomógł a teraz jedynie profilaktycznie raz na jakiś czas używam:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej, mam pytanie odnośnie henny. 4 razy farbowałam henną khadi ciemny brąz mieszając ją z indygo 3:1, jednak henna prawie wogóle nie łapie, nie wspominając już o odrostach... Zależy mi na bardzo ciemnym chłodnym brązie, niemalże czarnym, czy mogę osiągnąc taki efekt po hennie? Widziałam Twój wpis o dwuetapowym farbowaniu, ale kolor po wyszedł za jasny jak dla mnie, dlatego nie wiem czy opłaca mi się próbować. A jeśli tak to czy mogłabym jednego dnia nałożyć khadi ciemny brąz, a drugiego samo indygo? Z góry dzieki za rade, Marti :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo masz siwych włosów? Jeśli nie, to próbowałaś farbowania samym indygo?

      Czy pamiętałaś o porządnym oczyszczeniu włosów przed farbowaniem za pomocą mocnego szamponu? Jak długo trzymałaś farbę? Im mniej porowate włosy, tym słabiej pokryje je farba - u mnie czas działania henny i indygo wydłużył się z 1 do 2,5 godziny. Ważne jest też, żeby nie odstawiać mieszanek z indygo tylko używać ich zaraz po połączeniu z wodą.

      Usuń
  13. Siwych włosów mam kilka. Próbowałam też samym indygo ale bardzo szybko sie wypłukuje. A przed nałozeniem henny włosy umyłam head&shoulders, henne trzymałam niecałe 4 godziny, a indygo nakładałam od razu po zmieszanu, a ciemny brąz odstawiłam na 12 godzin. Włosy mam wysokoporowate, suche, kręcone. Henna mi się wypłukała bo tygodniu od farbowania i teraz mam rude refleksy do słonca :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Szczerze to już samo logo Babydream wprowadza mnie w osłabienie :D i te wojny: szampony dziecięce vs SLS. o zgrozo. :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Gdzie można nabyć mydło aleppo? :) i miałabym taką prośbe, jeśli by się dało, czy mogłabyś pisać w poście gdzie można kupić dany produkt. Zauważyłam że w niektórych produktach podajesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podaję w przypadku kiedy produkt jest słabo dostępny albo obsługa i/lub ceny w danym sklepie wyróżniają się na tle innych. Akurat mydło aleppo jest szeroko dostępne w większości sklepów z kosmetykami naturalnymi, więc jeśli masz taki w swoim mieście, zacznij poszukiwania od niego. Według mnie dobrze jest zacząć od mydła o stężeniu 12 - 16% oleju laurowego, ale to kwestia gustu. ;)

      Online mydła aleppo można kupić między innymi w setare.pl, triny.pl, lawendowaszafa24.pl i wielu, wielu innych. Korzystałam z usług wszystkich wymienionych powyżej i byłam zadowolona. :)

      Usuń
  16. Cześć Włosowe love; ) dzięki za ten wpis, jest bardzo przydatny. Mam kilka pytań "uzupelniajacych": 1. Czy odżywkę po myciu szamponem przeciwlupiezowym nakładasz na skórę głowy? 2. Jak często stosujesz Cerkogel? 3. Czy jeżeli stosujesz Cerkogel to zawsze z szamponem przeciwlupiezowym? 4. Jak często myjesz głowę delikatnym szamponem?

    Dzięki za pomoc!
    Pozdrawam, Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Jeśli skóra głowy jest w znośnej kondycji, nakładam ziołową albo glinkową odżywkę na skórę głowy. Jeśli natomiast zdarza się jakieś podrażnienie, ograniczam pielęgnację do minimum - wtedy tylko szampon i cerkogel może mieć z nią kontakt.
      2.Cerkogelu używam według potrzeb; od 2 miesięcy nie używałam wcale, bo wszystko jest OK. W przypadku kłopotów używam go przez kilka dni codziennie, a potem profilaktycznie raz na tydzień przez około miesiąca.
      3. Nie trzeba stosować cerkogelu razem z szamponem przeciwłupieżowym, ale wydaje mi się że u mnie w ten sposób oba kosmetyki działają najlepiej.
      4. Myję włosy delikatnym szamponem 3 albo 4 razy, potem mocniejszym (zwykle przeciwłupieżowym), potem znów 3 lub 4 razy delikatnym. Myję włosy co drugi dzień lub codziennie jeśli ćwiczę (ostatnio mam zryw i trenuję codziennie, więc i codziennie głowa jest umyta). Mocniejszego szamponu używam raz albo 2 razy w tygodniu.

      Od momentu napisania posta skończyłam oba delikatne szampony i zastąpiłam je rewelacyjnym mydłem prowansalskim Planeta Organica.

      Usuń
    2. Bardzo, bardzo dziękuję za tak szybka odpowiedz.Ja mam ogromny problem ze znalezieniem balansu pomiędzy dobrym oczyszczaniem a przesuszaniem skóry głowy. Pozwolisz, że zadam jeszcze 2 pytania - czy jeśli jest "zle" że skóra głowy to stosowałas duet cerkogel + przeciwlupiezowy przez kilka dni z rzędu? Po tych kilku dniach mylas głowę znów delikatym szamponem kilka razy, a później profilaktycznie cerkogel + przeciwlupiezowy (np. Po tygodniu? ). 2. Polecasz jakąś konkretną odzywke ziolowa/glinkowa (inna niż ta we wpisie 900ml)

      Gosia :)

      Usuń
    3. ODkładnie tak, jak skóra była zasyfiona to myłam tylko przeciwłupieżowymi, a potem po kilku dniach do tygodnia dla podtrzymania efektu.
      Odżywki, które toleruje moja skóra głowy to: fitomed do włosów ciemnych, serical latte zwany kallosem, Romantic z zielonym paskiem, balsam turecki Planeta Organica, isana olejowa w okrągłej butelce, zielona odżywka Cien z lidla, Vatika z czarnuszką, złota maska ajurwedyjska PO, balsamy Babuszki Agafii (aczkolwiek polecam sprawdzić, bo w niektóre Babuszka nakładła SLSów, inne podobno niedawno miały pozmieniane składy, sama nie widziałam, więc nie wiem). Generalnie nie musisz zaraz kupować osobnej odżywki z glinką czy ziołami, możesz dodać suchej glinki czy sproszkawanych ziół indyjskich do takiej jaką masz. Moja skóra głowy nie toleruje niektórych konserwantów i parafiny i tym się kieruję przy wyborze odżywki "skalpowej". Kiedyś dodałam też post o myciu włosów odżywką, możliwe że tam ujęłam jakąś która teraz nie przyszła mi do głowy.

      Usuń
    4. Ponownie pięknie Dziękuję za odpowiedź :) przeczytałam juz kilka Twoich recenzji i wiele rzeczy mi się powoli wyjaśnia. Przebiegłam pół miasta w poszukiwaniu babydream med :D a czy stosujesz jakąś odzywke na skórę głowy po myciu szamponem (mocnym lub delikatnym ? We wpisie o balsamu tureckim pisałaś, ze nie nakładasz go już po myci, wiec zastanawiam się, czy w ogóle coś nakładasz?

      Gosia

      Usuń
    5. W tej chwili tylko maskę do włosów Vatika z czarnuszką, jeśli czuję, że skóra jest przesuszona. Mniej więcej 1-2 razy w miesiącu. I 1 lub 2 razy w miesiącu nakładam maskę z ziół indyjskich, ale tu uwaga, bo trafiają się niezłe śmierdziuchy i potem wstyd np. z kimś samochodem jechać. ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...