sobota, 25 lipca 2015

Pielęgnacja mojej skóry głowy (ŁZS). Część I - wprowadzenie.

Post o konkretnych kosmetykach, które z powodzeniem stosuję, jest w trakcie przygotowań. Chcę zawrzeć w notce choć krótką recenzję każdego z nich. Z góry muszę uprzedzić, że nie pojawi się w niej zachwyt nad jednym cudownym preparatem, który wybawił mnie od skalpowych kłopotów i choć kosztuje wiele monet, warto je wydać, by mieć na całe życie spokój. Nie.

To, że skóra głowy się nieco uspokoiła, zawdzięczam wieloskładnikowej, przemyślanej pielęgnacji i reagowaniu na problemy, zanim one się nasilą. Najlepszym lekarstwem na moje ŁZS (i Wasze pewnie też) jest cierpliwość. I cierpliwość. I cierpliwość, i może jeszcze wytrwałość.


Wiele razy myślałam o obcięciu włosów na krótko, bo nie powiem, że chwile zwątpienia nie przychodziły. Tyle że wtedy 1. jeszcze lepiej byłoby widać prześwity, 2. skóra głowy przecież by została ta sama. Czyli zaprzepaściłabym efekt dotychczasowych starań, nie likwidując głównego problemu – którym nie jest przecież długość włosów.

Moje ŁZS nie jest typowe. Objawia się przede wszystkim łojotokiem, łuski pojawiają się niezwykle rzadko: jeśli już, występują w brwiach, nad karkiem i na skórze nad uszami, i są niewielkie. W pierwszej kolejności pojawia się wzmożone wypadanie (rzędu nawet ok. 500 włosów dziennie) i niestety jest to objaw, który ustępuje najpóźniej. Ponadto towarzyszy mi łojotok, skłonność do podrażnień, nieprzyjemny drożdżakowy zapaszek. Najgorzej jest, kiedy nastąpi kumulacja: skóra głowy łuszczy się, jest tłusta i odwodniona jednocześnie, przegrzana, spięta, z „gulami”, które wytworzyły się wokół zapchanych mieszków włosowych. 



Co jest niezbędne w pielęgnacji skóry łojotokowej?


Oczyszczanie.

Bez dwóch zdań. Pielęgnacja długości włosów schodzi na ostatni plan, jeśli produkt leczniczy je wysusza – trudno, będą suche. Dlatego warto mieć trochę dłuższe, żeby dało się je związać w warkocz czy kitkę. Skalp po prostu trzeba dokładnie oczyścić z łoju i tyle. Jeśli tego nie robię wystarczająco często, objawy nasilą się znacznie. Wolę mieć suche włosy, ale mieć, niż wyciągać z odpływu wanny kłęby włosów pięknie nawilżonych.

Odgrzybianie.

Zapaszek nie pójdzie sobie sam. Populację drożdżaków trzeba trzymać w ryzach. Na pocieszenie powiem, że duża część składników o właściwościach przeciwgrzybiczych przyspiesza porost włosów. Fajnie, że rosną nowe, zwłaszcza jeśli dużo ich wypadało. Pomocne tutaj będą zarówno składniki naturalne, jak i lecznicze dostępne choćby w szamponach przeciwłupieżowych, tych drogeryjnych i aptecznych. Poza tym do wyboru mamy szereg maści, olejki eteryczne, olejek neem, laurowy i z czarnuszki, wcierki do włosów z tymi składnikami. Działanie dezynfekujące posiada również alkohol zawarty w większości polskich wcierek, ale do niego lepiej podchodzić ostrożnie: wiele osób narzeka na wysuszanie skóry głowy i w efekcie potęgowanie skłonności do podrażnień i zwiększenie produkcji łoju.

Złuszczanie.

Jeśli problem jest nasilony, samo wymycie mocniejszym szamponem nic nie da. Bo jak ma pomóc, jeśli kosmetyk nie przedostanie się do naskórka z powodu łusek? Przed myciem musimy je usunąć. Stosunkowo niedrogie, dostępne w aptekach środki to Salicylol (kwas salicylowy rozpuszczony w oleju rycynowym, stosowanie wymaga cierpliwości) i Cerkogel 30 (żel z 30% mocznika, nie tylko zmiękcza łuskę ułatwiając jej usuwanie, ale tez koi i nawilża skórę głowy). Peeling (u łojotokowców najlepiej enzymatyczny!) to podstawa sensownej pielęgnacji.

Pod żadnym pozorem, absolutnie, nie wolno suchej łuski zrywać pazurami ze skóry głowy. Powstałe w ten sposób uszkodzenia naskórka to potencjalne siedlisko infekcji.

Nawilżanie.

Skóra tłusta może być, i zwykle jest, odwodniona. Zapewnienie jej sensownego nawilżenia w zakresie długoterminowym zwykle prowadzi do zmniejszenia produkcji sebum. Nawilżający kremik wklepujecie pewnie w twarz codziennie, ale co nawilża Waszą skórę głowy?

Próby uczuleniowe.

Szczególnie osoby ze skłonnościami do podrażnień nie powinny o nich zapominać. Inaczej wygląda to tak: podrażnia Cię szampon, więc kupujesz drugi, który zaognia problem, i tak dalej i dalej, aż w końcu w łazience stoją 4 szampony, których boisz się używać, a skóra głowy woła o pomstę do nieba. Nie tędy droga. Najlepiej chociaż trochę nauczyć się czytać skład, porad w internecie na ten temat jest mnóstwo, niektóre z nich nawet mądre. Warto wysilić się trochę i zapamiętać te składniki, które pojawiają się w produktach nam niesłużących – i następne kosmetyki kupować z INCI ich pozbawionym. A jak już kupimy coś nowego, koniecznie wykonajmy domową próbę uczuleniową: smarujemy nowym kosmetykiem skórę na nadgarstku i/lub za uchem i obserwujemy przez 48 godzin. Szampon i inne kosmetyki do spłukiwania trzymamy na skórze przez kilka minut, a następnie zmywamy je. Jeśli nie nastąpiło zaczerwienienie, swędzenie, podrażnienie, nie zauważyliście wysypki ani innego dyskomfortu – najprawdopodobniej możecie danego produktu używać.

Różnorodność!

Jak już uda się nam znaleźć szampon, który nam służy, czujemy się jak po zdobyciu osmiotysięcznika. Zapiera nam dech, kręci się w głowie, ale poczucie totalnego sukcesu sprawia, że wierzymy że teraz już będzie dobrze. I jest. Przez tydzień albo dwa, a potem skalpowa frustracja wraca. Znacie to? Ja znam. Jednym służy szorowanie domestosem, tfu! SLS-em, inni trzymają się łagodnych jak baranek myjadeł czy nawet myją włosy ziołami, glinką czy odżywką.

I wszystko to bozia stworzyła i jest dobre. Z jednym ale. Do każdego składnika skóra może się przyzwyczaić, i pielęgnacja skóry głowy łojotokowej polega na zwinnym balansowaniu między dokładnym oczyszczeniem a niewysuszeniem na wiórek wrażliwej skóry głowy. Warto wyjść od mycia na co dzień (lub lepiej co drugi dzień, ale umówmy się – jeśli możecie myć włosy co drugi dzień, to nie jest z Wami tak źle) szamponem delikatnym plus raz na tydzień oczyszczającym, najlepiej leczniczym. Tę podstawę modyfikujemy i dostosowujemy do naszych potrzeb.

Mycie włosów szamponem zbyt mocnym skutkuje wysuszeniem skóry głowy i nasileniem objawów. Długość włosów jednocześnie zmienia się w suchotnicza miotłę, ale drapiąc się niczym podwórkowy Burek prawdopodobnie nie zwracasz na to większej uwagi, zastanawiasz się za to w co wsadzić głowę żeby wreszcie nie bolało/nie swędziało.

Mycie włosów szamponem zbyt delikatnym powoduje oklejenie skalpu łojem i postępujące rogowacenie naskórka u ujścia mieszków włosowych. U mnie objawia się to gulami i wypadaniem, u Ciebie może objawiać się nasileniem wytwarzania łuski. Że włosy wyglądają na nieświeże już kilka godzin po myciu nawet nie będę wspominać.

Mycie szamponem dobrym, ale w kółko tym samym, u mnie kończy się tak, że zaczyna on mnie podrażniać. Choćby był najlepszy, prasujący, całujący włosowe cebulki, wiążący krawaty i nawet psa zabierał na spacer, jeśli używam go zbyt długo bez zmiennika – skóra głowy będzie mnie swędzieć. Dlaczego? Nie wiem. Ale tak jest, czy to szampon za piątala czy za stówę – po 2, najdalej 3 tygodniach będzie musiał pójść w odstawkę.

W tej chwili opracowałam taki schemat mycia: dzień 1. mycie lecznicze, oczyszczające; dzień 2. mycie łagodnym szamponem; dzień 3. mycie średniakiem, czyi ani barankiem, ani rypaczem. I to działa od kilku miesięcy, więc może podziała jeszcze trochę.

Higiena.

Swoją poszewkę od poduszki latem wymieniam codziennie lub co drugi dzień. Dużo się pocę i wilgotna, ciepła skóra głowy z pewną ilością sebum jakie zawarte jest przecież w pocie to idealne warunki na drobnoustrojową imprezkę. Nie chcę, żeby ta imprezka trwała na mojej poduszce, kiedy wstanę. Wymiana pościeli, ręczników, czapek, chust jest po prostu niezbędna. Na balkonie wszystko wysycha w godzinkę przy tych upałach. Rzeczy, których prać nie można typu kapelusz, czapka z daszkiem piorę i tak ;) lub wycieram wilgotną szmatką i spryskuję płynem do dezynfekcji, który można kupić w aptekach.

Podstawą dobrej higieny jest też czesanie i szczotkowanie włosów i skóry głowy, przy czym bezwzględnie pamiętamy o utrzymaniu szczotek i grzebieni w czystości, dezynfekując je w zależności od potrzeb. Ja czyszczę szczotkę z włosów i martwego naskórka po każdym użyciu, a raz w tygodniu myję ją i dezyfnekuję.

Zapobieganie wypadaniu.

Kiedy już uda mi się opanować najbardziej palący problem i nie mam potrzeby szorowania pazurem po głowie, oglądam prześwity. I wzdycham. I wcieram, wcieram, wcieram, i masuję. Co wcieram, o tym w kolejnym poście. Bo ten i tak wymknął się długościowo spod kontroli.

***

Będę wdzięczna, jeśli pod postem wypowiedzą się osoby, które same borykają się z podobnym problemem, może Wasze doświadczenia pomogą innym, a może sami uzyskacie poradę, która Wam pomoże? Bardzo proszę, aby wszystkie wypowiedzi miały charakter merytoryczny, SPAM będzie usuwany.

31 komentarzy:

  1. U mnie przy lubiącym się buntować skalpie najlepiej się sprawdza mocny szampon i od czasu do czasu mycie odzywką. Tyle, że po myciu odzywką są krócej świeże niż po szamponie, ale to kilka godzin różnicy. Łagodnego szamponu, który by mi służył nie znalazłam, jak jest naprawdę łagodny, to mam uczucie nie domycia włosów i przetłuszczają się tak szybko jak po odżywce, ale nie mam tego uczucia ukojenia i nawilżenia skalpu, jaki daje mi mycie odżywką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te łagodzące szampony często mają wysoko w składzie betainę kokamidopropylową, która np. w Stanach zostala wycofana z użytku ze względu na wysoką alergenność. Pewnie dlatego długo miałam problem ze znalezieniem dobrego delikatnego szamponu. Też czasami zastępuję łagodny szampon myciem odżywką. Różnica w świeżości i u mnie wynosi kilka godzin, spokojnie włosy wytrzymają do wieczora, tyle że następnego ranka są ciut bardzie tłuste. Ale długość bardzo lubi takie odżywkowe mycia. :)

      Usuń
  2. Ja już powoli tracę nadzieję, że uda mi się opanować moje łzs.. Używam salicylolu, po ktorym wyciagam kłęby włosów, clotrimazolum, myje elastabionem t na zmiane z mydłem cedrowym i czarnym przeciwlupiezowym agafii. Dodajek olejek z drzewa herbacianego do szamponu. Boje się ze niedlugo zostane łysa. Jak nigdy nie miałam łuski tak od miesiąca jest codziennie. Umyje dzis głowę, jutro znow jest łuska, zapach, gule.. Kilka godzin po umyciu są już nieświeże, niezaleznie od szamponu. Z 9 mam już 5cm w kucyku, najwieksze przeswity widać jak zrobię przedzialek na środku :(
    Agniecha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie te szampony są bardzo mocne. Jakie jeszcze masz w domu?

      Usuń
    2. Mam jeszcze naftalan s, catzy czerwony i bambi plus pinio córki, wszystkie na slsie bo delikatne mam wrażenie, że nie domywają mi skóry, ale spróbuję ten babydream, ktory ostatnio polecałaś. Staram się nawilżać chociaż raz w tygodniu skalp olejem kokosowym, siemieniem lub maską super silną agafii. Cos jeszcze polecasz do nawilżania skalpu? Myślałam nad balsamem ecolab do przetluszczajacych, ma fajny skład. Najbardziej martwi mnie to wypadanie, widze też, że już trzy godziny po myciu świeci mi się skalp;/

      Usuń
    3. Koniecznie wypróbuj Cerkogel 30. Jest bardzo wydajny, złuszcza i właśnie nawilża. Salicylol nie u każdego się sprawdzi, rycyna jest bardzo gęsta, trudno się zmywa, na przykład moja skóra głowy jej nie znosi. Ten szampon Babydream warto wypróbować, choć ja nim myję skórę głowy dwukrotnie (zresztą zawsze myję dwukrotnie).

      Moja propozycja:

      Cerkogel 30: na pół godziny przed myciem, w miejscach gdzie skóra się łuszczy możesz go nakładać ciut więcej. W pierwszym tygodniu przed każdym myciem, w drugim co drugie mycie, w trzecim dwukrotnie; docelowo w razie potrzeby. Tubka jest niewielka, ale naprawdę wystarcza na długo.

      Mycie: naprzemiennie delikatny szampon z leczniczym. Może być z tych co masz: naftalan albo dziegciowy, jeśli chcesz spróbować czegoś innego, polecam Nizoral (do stosowania 2x w tygodniu, zgodnie z ulotką).

      Codziennie wieczorem, jeśli łuska nie będzie zbyt duża, możesz dodatkowo wcierać ten spray: http://jasminsklep.pl/odzywki-maski/6854-fratti-antyoksydacyjny-spray-do-wlosow-na-bazie-szungitu-200ml-4607002059263.html To świetna bezalkoholowa wcierka, choć niestety bardzo obciąża włosy i z tego względu nadaje się tylko do używania przed myciem. U mnie bardzo łagodziła świąd a do tego włosy szybko rosły i pojawiło się sporo nowych.

      Koniecznie zrób próbę uczuleniową przed użyciem wcierki.

      Jeśli zdecydujesz się skorzystać z porad, koniecznie daj znać czy są efekty. Pozdrawiam Cię i życzę powodzenia!

      Usuń
    4. DZIĘKUJĘ CI BARDZO DOTOTKO! Napewno napiszę jak sytuacja za jakiś czas ;)

      Usuń
    5. Z medycznego punktu widzenia istotne jest aby odróżnić lojotokowe od łuszczycowego zapalenia skóry głowy. Radzę udać się do dermatologa a nie leczyć na własną rękę.

      Usuń
  3. ja do swoich problemów ze skórą głowy doprowadziłam...włosomaniactwem :D oczywiście na początku zaczął się szał delikatnych szamponów i nagle SLS stał się złem, tak więc myłam włosy facellem i włosy były czyste, ale sądzę że po prostu nie zmywał on wszystkich zanieczyszczeń... o włosy nauczyłam się dbać i długość ma się rewelacyjnie, za to skóry głowy nie mogę opanować.. Ciągle jak podrapię ją, nawet zaraz po umyciu to mam na głowie taki tłusty nalot..:/ Obecnie od jakiegoś miesiąca wróciłam do szamponów z SLS, mam je dwa - jeden zwykły slsiak z olejem neem, a drugi z kwasem salicylowym bardzo wysoko w składzie, więc oczyszcza bardzo dobrze i radzi sobie z oczyszczaniem skóry, ale boję się ją zbytnio przesuszyć nim.. Używam też olejku z drzewa herbacianego, marzy mi się coś takiego totalnie nawilżającego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje zdanie zawarłam w poście - najlepiej przeplatać mycie delikatnym szamponem z mocniejszym, taka metoda sprawdzi się chyba u większości osób.

      Usuń
  4. Ja jako prawdopodobnie poczatkujacy lojotokowiec, mnie bardzo jeszcze wiem co sluzy mojej skorze, a co nie. Myslalam, ze oczyszczanie sls sprzatnie luske, a tu wczoraj patrze po delikatntm szamponie jest jej mniej. Mam nadzieje, ze lekarz jakos pomoze mi dobrac pielegnacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie warto wybrać się do dobrego dermatologa: )

      Usuń
  5. Cieszę się, że nie mam ŁZS, chociaż na początku dermatolog mnie wystraszył, że mam ...
    Współczuję, ale najwazniejsze jest to, ze juz wiesz jak pielegnowac swoje wlosy i skore glowy. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. W okresie dojrzewania miałam straszny łojotok i jedyne, co pomagało to Nizoral. Dojrzewanie dawno się zakończyło a skóra przetłuszczająca pozostała i teraz muszę uważać. Po doświadczeniach z różnymi środkami myjącymi okazało się, że nie dla mnie są super łagodne szampony. Chamski SLeS oraz roślinne wyciągi w tanich szamponach są najlepsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeszłam i przez etap unikania SLeS i wyłącznie delikatnego mycia, i przez fazę mycia tylko "rypaczami" i najlepszy okazał się właśnie taki system zmianowy.

      Usuń
  7. Włosowelove szampony, które obecnie stosujesz są bez Cocamidopropyl Betaine?
    Ja polecam częste mycie włosów. Moje w ogóle się nie przetłuszczają, mogę i kilka tygodni ich nie myć, a łoju nie będzie widać (co sprawdziłam), będą wyglądały na świeże, ale skóra zacznie swędzieć, pojawi się zaczerwienienie i łuski . Tak samo z myciem odzywką lub drogeryjnymi szamponami. Po kilku takich myciach nasila się problem ze skórą. Niestety, bo Nizoral jest drogi.
    Fakt, wcierki z alkoholem wysuszają skórę, ale skoro ją odkażają to i zmniejszają swędzenie. co jest ważne :) Dlatego lubię płyn Seboradin Niger i wycofany Garnie Neril.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do wcierek: u mnie wszystkie alkoholowe zwiększały swędzenie, nie zmniejszały - zatem trzeba po prostu wypróbować samemu i ocenić czy bardziej odkażają, czy bardziej wysuszają w efekcie potęgując skłonność do podrażnień. Ważne, żeby korzyści były większe niż ewentualne szkody. ;)
      Co do częstego mycia włosów, to dla kogoś częste to może być co trzy dni, dla mnie standard to mycie codzienne, a kiedyś wręcz musiałam myć dwa razy dziennie. Osobiście nie polecam mycia częstszego niż raz na dobę, moim zdaniem może przynieść więcej szkody niż pożytku.

      Tak, szampony, których używam obecnie są bez Cocamidopropyl Betaine, z wyjątkiem przeciwłupieżowego Labelle, który stosuję 3 razy w miesiącu czyli raczej marginalnie. Kupiłam go bo tak jak mówisz, Nizoral jest drogi. ;)

      Usuń
    2. Częstsze mycie niż 1 na dobę nawet mi przez myśl nie przeszło :).
      Można wiedzieć jakie to szampony? Ja z tańszych stosowałam tylko Bambino.

      Usuń
    3. Kolejny wpis będzie o konkretnych kosmetykach, ale pisałam niedawno o szamponie Babydream MED :)

      Usuń
  8. Jak dobrze, że napisałaś taki wpis. Chyba w ogóle zwrócę się do Ciebie z pytaniami odnośnie (chyba) LZS (nie mojego).

    W ogóle to świetnie piszesz, wiesz? Jestem po przeczytaniu strasznie topornych tekstów i Twój po nich, choć niby o niczym apetycznym jest jak powiew świeżości i ożywcza bryza lekkości pióra. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawstydziłam się :)

      I napisz śmiało, pomogę w miarę możliwości. :)

      Usuń
  9. Muszę spróbować Twojego sposobu na szampony. Obecnie sięgam na zmianę po 4 i może jakiś bardziej usystematyzowany porządek mi pomoże.
    Życzę wytrwałości ;) i jak najmniej swędzenia!

    OdpowiedzUsuń
  10. Trafiłam do raju :D
    Pomoc dermatolożki polegała na wypisaniu recepty na pumaficort i "niech pani smaruje w razie pogorszenia".
    Nasilenie mam potworne w tej chwili, upały nie sprzyjają. Przedwczoraj się zeźliłam i podczytując Włosowelove i Łojotokowągłowę poszłam na wojnę. 2h z olejem kokosowym na skórze (pierwszy raz na głowie), potem porządne moczenie włosów, mycie odżywką Mrs.Potters z aloesem (kupiona przypadkiem, przydała się jak nigdy!) i mycie nizoralem z trzymaniem na głowie - moja skóra go lubi. Efekt? poszłam spać z mokrymi włosami oczywiście, naturalnie lekko się kręcą (przy wilgoci w powietrzu mocno). Rano wstałam z miękkimi włosami, zdecydowanie bardziej falującymi, na skórze o niebo lepiej. Wczoraj bylam na basenie, więc nie jestem w stanie ocenić, jak włosy by wyglądały po półtorej dobie bez dodatkowych atrakcji w postaci wody z chlorem (czy potu w upałach). Ogólnie dzisiaj jest naprawdę nieźle po takim potraktowaniu włosów! Dzięki :D
    Oczywiście w 4 sklepach ani śladu szamponu z czarną rzepą z Eva Natura :/ może chociaż BD z rossmanna dostanę.

    OdpowiedzUsuń
  11. zastanawiałam się ostatnio czy mój chłopak tego nie ma... po czym najlepiej to rozpoznać?

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja na szczescie wyleczylam się z lzs, nawet nie wiem jakim cudem 😃 ale to jest cud. Kiedyś luske miałam na całej głowie najgorzej jak namokla od wody wtedy była strasznie gruba 😃 dodatkowo miałam łysienie plackowate, na łysych plackach luska najbardziej lubiła narastac... Ja wyleczylam się szamponem dziegciowym polytar, smierdzial strasznie ale działał 😃 teraz nie mam już nawrotow ostatni był chyba że dwa lata temu nad karkiem ale pimafucort załatwił sprawę. Zycze wam dziewczynki powrotu do zdrowia wiem jak straszna jest to choroba. I jeszcze jedno - u mnie stan pogarszala oliwa z oliwek, ponoć grzyby karmily się kwasami tluszczowymi. Ale ja olejowalam ja na noc i dodatkowo pod foliowa torebkę 😬. Jaka byłam głupia...

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszelkie problemy włosowe ustępują, gdy zastosujesz ziołową kurację - napary i płukanki z pokrzyyw, nagietka i wielu innych ziół doskonale radzą sobie z Lojotokową skórą. Polecam również własne szampony z korzenia mydlnicy lub mycie w zółtkach jaj i łyżce octu.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja mam zupełnie odwrotnie niż Ty - brak łojotoku i zapaszku, wydzielanie sebum w normie, ale łuska to masakra :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Mi na baaardzo swedzaca skore glowy i przetluszczanie pomogl Radical MED normalizujacy (bialo fioletowa naklejka)

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie jedyne co mnie ratuje od około 3 lat to leczniczy szampon Stieprox - stosowany raz tygodniu pozwala zachować zdrową skórę głowy. Poza tym emolium i raz w tygodniu czarna rzepa Joanny. Po babydream i po jantarze nie mogę miesiąc czasu opanować swędzenia i wypadania włosów. Najgorzej to za dużo kombinować. ..

    OdpowiedzUsuń
  17. Mi bardzo pomógł szampon Orising z serii niebieskiej. Bylam u trycholog w Warszawie, która poleciła mi ten szampon i do wcierania w skóre głowy taki lotion Satura Super Scalp-jest to dość drogi specyfik, ale działa. Sam szampon również polecam ponieważ znajoma miała ten sam problem i sprobowała myć głowę tylko szamponem i też jej bardzo pomógł wieć polecam gorąco-kupuje go na stronie orisingsklep. Polecam naprawdę, sama zmagałam sie z tym problemem przez kilka lat, a teraz jak ręką odjął.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja swoje Łzs opanowałam dietą. Wydaje mi się, że wszystkie problemy skórne ( egzema, Łzs ) mają coś wspólnego z przerostem drożdżaków candida. Odkąd jestem na diecie paleo i ograniczyłam węglowodany i cukry łzs zniknęło... Czasami powraca i wtedy pomaga mi szampon Stieprox ( na receptę ) i po umyciu nakładam miód. Nie wiem czemu nikt tu nie pisze o miodzie, mi bardzo pomógł. Miód musi być surowy ( tzn. ekologiczny, organiczny, nieprzetwarzany w jakikolwiek sposób ). Łyżka miodu, taka sama ilość dobrej jakości wody, mieszamy i smarujemy skalp ( po umyciu ) zostawiamy na ok. godzinę. Problemy znikają. No i o czywiście przy Łzs żadnych olejów na skalp. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...