wtorek, 9 czerwca 2015

Podsumowanie akcji Maj z glinkami. Czy warto sięgnąć po glinkę w pielęgnacji włosów? U kogo może się sprawdzić?



Dziękuję Wam za to, że wciąż tu zaglądacie, może nawet i częściej ode mnie. Szczególnie ciepło pozdrawiam glinkowe dziewczyny, które dzielnie stosowały przez cały maj kosmetyki z dodatkiem glinki. W efekcie powstał całkiem fajny zbiór pomysłów i patentów na glinkową pielęgnację włosów.

Większość z Was odnotowała pozytywne efekty tego eksperymentu, choć częste używanie glinek nie było pozbawione niedogodności i wad. Z własnego doświadczenia dopowiem małym druczkiem, że bywało też nieco brudzące i, brzydko mówiąc, upierdliwe.


Aż osiem Dziewczyn glinkowało się dzielnie cały miesiąc, jednocześnie okazując się bardziej wytrwałe niż organizatorka, czyli ja. ;) Podobnie jak w zeszłym roku latem, mam problem z moim ŁZS, i choć nie jest aż tak źle jak wtedy, przez jakiś czas odstawiłam wszystkie glinki i nowe kosmetyki, trzymając się tych sprawdzonych nawilżaczy i złuszczaczy. Kiedy usiadłam do tego opracowania, nabrałam nowych chęci na glinkowe zabawy i postaram się na nowo wprowadzić używanie glinek w stałej pielęgnacji włosów.

Zdecydowana większość z Was używała glinek co drugi dzień lub co drugie mycie. Dodawałyście glinkę do szamponu, balsamu lub maski, a także wypróbowałyście kilka gotowych kosmetyków z glinką: białą glinkę myjącą Babuszki Agafii (to bardzo fajny wszechstronny myjak, o którym muszę Wam kiedyś wreszcie napisać więcej), mydło z białą glinką i nanosrebrem Kropla Zdrowia, kostkę myjącą z glinką Rhassoul Organique, szampon z cytryną i białą glinką Garnier, maskę BingoSpa z glinką ghassoul.

Szczególnie zaciekawiła mnie Karaska Kasia, która glinkę używała pod olej, przed myciem. Mieszała glinkę z wodą, wcierała w skalp, na to nakładała olejek i myła włosy. Więcej o jej sposobie, który sama chętnie wypróbuję, przeczytacie TUTAJ.

Przetestowałyśmy glinki: białą, zieloną, czerwoną, żółtą, błękitną wałdajską, belon, ghassoul, błoto z morza martwego, błoto Rapan. Od wyboru do koloru.

Moje wrażenia:

Jak już wspominałam, miałam w maju problemy ze skórą głowy, niezależne od stosowanych glinek (choć – oczywista oczywistość – stosowanie glinek im nie zapobiegło). Dlatego nie mogę nic napisać o efektach długoterminowych. Bardzo podobały mi się natomiast skutki doraźne: włosy po glince były usztywnione, uniesione u nasady, lekko zmatowione. Jestem posiadaczką włosów cienkich, bardzo gładkich i śliskich i stworzenie z nich jakiejkolwiek trwałej fryzury jest fizyczną niemożliwością. Gumki i spinki spadają, warkocze same się rozplatają, często jeszcze na etapie zaplatania, a o lokach od jakiegoś czasu mogę sobie co najwyżej poczytać. No chyba że po glince. Włosy zachowywały się jak spryskane dobrej jakości lakierem. Było ich optycznie więcej, w dotyku były bardziej szorstkie i sztywne, zaczesana fryzura trzymała się bez większego wysiłku, włosy zachowywały też dłużej świeżość. A raczej zachowywałyby, gdyby nie to, że po treningu i tak je myję, bo inaczej chyba bym pękła.

Przez pierwsze dni chodziłam dumna jak paw z moimi nowymi włosami, a potem zaczęły z wyglądu przypominać suche sianko. Dlatego po myciu „glinkowym” myłam je jeszcze raz szamponem i to był strzał w dziesiątkę: uniesienie zostało, a mat i sztywność zostały zredukowane do znośnych . Potem zaczęły się problemy ze skórą głowy i eksperymenty glinkowe zostały przerwane.

Wasze wrażenia:

Dwie z Was nie zauważyły żadnego wpływu stosowania glinek na przetłuszczanie się skóry głowy. Dwie zaobserwowały bardzo dużą poprawę w tym zakresie (przejście z codziennego mycia włosów na mycie co 2 lub co 3 dzień), a pozostałe stwierdziły, że przetłuszczanie się skóry głowy zmniejszyło się w niewielkim stopniu. Według mnie – jeśli ktoś się waha – warto spróbować, bo szanse na poprawę są. ;)

Co Wy pisałyście o efektach regularnego używania glinek:

Początkowo glinkę mieszałam z szamponem i taką mieszanką myłam skórę głowy. Po kilku myciach zaczęłam ją nakładać przed myciem. Glinkę mieszałam z letnią wodą by postał lekki lotion. Rozprowadzałam go na całej skórze głowy i na to nakładałam olejek. Trzymałam całość do godziny. W metodzie pod olejek zauważyłam same pozytywy. Skóra głowy nie swędziała, nie została również podrażniona, a wszelkie stany zapalne załagodziły się. Najbardziej jednak cieszę się z unormowania wydzielania sebum. Przez wiele lat zmagałam się z przetłuszczającą skórą głowy. Przy użyciu delikatniejszych szamponów mogłam zacząć myć włosy co 1,5 dnia. Jednak po trzech tygodniach z glinką moje czoło bardziej się przetłuszcza niż skóra głowy. Dzięki temu włosy mogę myć co 2-3 dni!

efekty: pogrubienie włosów, lepszy skręt

pozytywny efekt jeden - włosy odbite u nasady, zwiększona objętość (ale to raczej efekt do kolejnego mycia, nie utrzymujący się)
Niestety negatywów było sporo. Dodanie glinki do szamponu sprawia, że szampon słabiej się pienił, miałam wrażenie, że gorzej domywa oleje.
Glinka nadaje objętości ale jednocześnie matowiła i nadmiernie usztywniała moje cienkie włosy. Początkowo byłam z usztywnienia zadowolona ale z upływem czasu włosy były coraz sztywniejsze i badylowate. glinka po myciu utrudniała rozczesywanie. z kolei użycie odzywki lub maski po szamponie z glinka zjadało ta glinkowa objętość włosów, lepszy skręt.

Nie zauważyłam nic co by wynikało z regularnego używania. Po nałożeniu maski z błota przesuszyłam włosy, ale na szczęście dało się uratować.

Glinka zawarta w masce wygładzała i nabłyszczała włosy, bez efektu strączkowania czy obciążenia. Natomiast glinka nakładana na skalp lekko przedłużała świeżość, dodawała objętości i łagodziła swędzenie

Przede wszystkim zmniejszenie przetłuszczania skóry głowy, tutaj efekt był największy! Poza tym, skóra głowy stała się spokojniejsza, nie zdarzyło się by mnie swędziała, jak to czasami bywało. Okazało się też, że dodatek glinki podbija delikatnie mój skręt, ale tutaj nadal jestem w fazie testów ;).
Liczyłam na to, że glinki zatamują wypadanie włosów, ale nic takiego nie nastąpiło, będę próbować inne glinki, zobaczymy co z tego wyjdzie.

Moja skóra głowy jest dość specyficzna  - ma tendencję do łojotoku i szybko reaguje świądem na różne, czasami zupełnie neutralne lub przyjazne, składniki. Mycie samym balsamem aloesowym na szczęście nie narusza równowagi, ale skraca świeżość - włosy wyglądają bardzo ładnie, natomiast skóra głowy szybciej się przetłuszcza. Biała glinka dodana do balsamu w tym przypadku wydłużyła świeżość skalpu o kilka godzin.
W przyszłości zamierzam zamienić białą glinkę na zieloną i na stałe wprowadzić do pielęgnacji.


Odbicie włosów od nasady, dobre oczyszczenie skóry głowy, kompletny brak podrażnień skóry podczas stosowania. Włoski trochę przesuszone.

Podsumowując:


Osobom borykającym się z brakiem objętości fryzury i/lub nadmiernym przetłuszczaniem się skóry głowy polecam wypróbować kosmetyki z glinką. Jest duża szansa, że glinki okażą się lekarstwem na nadmierne przetłuszczanie się skóry głowy, podrażnienia, swędzenie, brak objętości. Jednocześnie warto pamiętać o tym, że glinki zwykle w jakimś stopniu oklejają bądź wysuszają włosy. Dlatego warto postawić na używanie ich co drugie bądź trzecie mycie, lub stosować przed myciem, w ten sposób zmniejszając ryzyko wystąpienia brzydkiego osadu.

Zainteresowanym polecam zajrzeć również do podsumowań akcji autorstwa uczestniczek:

Kasi: KLIK
i Żanety KLIK

Jeśli pominęłam jakiś post dotyczący glinkowej akcji, dajcie koniecznie znać, chętnie uzupełnię listę. :)

Karraskę Kasię natomiast serdecznie proszę o kontakt mailowy w sprawie wysyłki upominku.

8 komentarzy:

  1. Glinkę miałam jedynie na twarzy, może warto spróbować na głowie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie używałam glinki na głowie. Ja jestem właśnie w tej grupie, która się waha :). Ale chętnie bym sprawdziła na sobie czy zmniejszy się przetłuszczanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę koniecznie spróbować metody pod olej :D

    OdpowiedzUsuń
  4. W najbliższym czasie przetestuję metodę "glinka przed olejem". Zaciekawiła mnie bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam glinki, ale do twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za wyróżnienie :*
    Szczerze polecam metodę pod olej, skóra nie zostaje wysuszona i łatwiej domyć glinkę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiedziałam, że glinkę można nakładać też na włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. No kurczę, a ja wciąż mam glinkę schowaną w szufladzie i nie mogę się przemóc, by jej w końcu użyć :P A przetłuszczającą się skórę głowy oraz przylizo-przyklap mam od zawsze. Na co ja jeszcze czekam?! :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...