środa, 20 maja 2015

Jak mi idzie odchudzanie? Sprawozdanie po 1 miesiącu.



Wiem, że waga najszybciej spada na początku odchudzania. Tak na zachętę. Osobiście czuję się bardzo zachęcona, i będę się starać za miesiąc powtórzyć dobry wynik. Bardziej niż z efektów wagowo-wymiarowych, cieszę się jednak ze skutków, jakie zmiana trybu życia przyniosła mojej psychice. W lutym i marcu czułam się jak schorowana staruszka. Zdarzały się dni, kiedy siadałam na podłodze, by bawić się z Zo, i miałam problem, aby wstać o własnych siłach. Najchętniej ciągle bym spała. Byłam płaczliwa, rozdrażniona, zawsze zmęczona, przekonana o braku własnej wartości. Bałam się o swoje zdrowie, że za kilka lat stanę się ciężarem dla swojej rodziny.

Dzisiaj, po miesiącu rozsądnego odchudzania, patrząc w lustro nie widzę szczupłej osoby, to oczywiste. Ale wstaję bez wysiłku. Wbiegam po schodach bez zadyszki. Jestem uśmiechniętą kompanką Zosinych zabaw. Czuję, że moje ciało, choć nadal duże, jest silne. Mogę na nim polegać i chcę o nie dalej dbać.


Przez ostatni miesiąc stosowałam się do 3 bardzo prostych zasad:

  1. Jadłam 5 niewielkich posiłków dziennie. Nie łodyżkę selera i łyżeczkę jogurtu 0%, prawdziwych posiłków, za to bez obżarstwa.
  2. Dbałam o to, aby ruszać się więcej. Kupiłam krokomierz i codziennie przeszłam przynajmniej 10 000 kroków. To nie tak dużo (6-7 km), ale wystarczająco, żeby wyjść z domu na przynajmniej pół godzinki. Ewidentnie chodziłam więcej niż dotąd, przetarłam dwie pary jeansów. ;)
  3. Trzy razy w tygodniu podejmowałam dodatkowy wysiłek, najczęściej był to bieg. Z początku marsz przeplatany powolnym truchtem, teraz jest to wolny trucht przeplatany szybszym truchtem. ;)

I jak efekty? ZACHWYT! Schudłam równe 5 kg. Z talii, rąk, ud i łydek ubyło mi po centymetrze lub dwóch, za to z tyłka, na którym dotąd głównie siedziałam, aż 6 cm.

Jestem z siebie bardzo zadowolona i mam mnóstwo motywacji, aby nadal żyć zdrowiej. Te trzy zasady to nie są koszmarne wyrzeczenia, wręcz przeciwnie, zawsze lubiłam spacerować, w zeszłym roku polubiłam bieganie, a od sensowniejszego jedzenia mam więcej energii.

Po poprzednim poście, kiedy napisałam, że mam zamiar się odchudzać, dostałam mnóstwo pozytywnych wiadomości i komentarzy. Dziękuję Wam bardzo za wsparcie! :D Niektóre z Was prosiły mnie o przesłanie Wam swojego jadłospisu. Nie układałam sobie takiego, a nawet gdyby, nie podzieliłabym się nim z inną osobą. Jesteśmy różne: mamy różne potrzeby, różne rzeczy nam smakują lub nie smakują, mamy różne zapotrzebowanie energetyczne i odżywcze. Jeśli chcecie się zdrowo odchudzić, a nie wiecie jak się do tego zabrać, skorzystajcie z porady dietetyka. Nie grubaski z internetu.

Czego nie robiłam?

Jak wspomniałam, nie układałam sobie jadłospisu. Oszalałabym odhaczając każdy posiłek z tabelki albo odmawiając sobie owocu, na który mam ochotę, bo kolej na niego przypadnie dopiero we wtorek. To nie dla mnie.

Nie liczyłam kalorii. Przyswajalność energii z posiłków nie wynika wprost z etykietki, jak niektórzy chcieliby wierzyć. Pewne pokarmy trawią się łatwiej, inne trudniej, inaczej też funkcjonuje metabolizm wieczorem, inaczej rano. No i tak jak powyżej: nadmierne obostrzenia sprawiłyby, że szybko poczułabym się więźniem swojej diety – i zaczęła szukać ucieczki. Lub jeszcze gorzej, oszukiwać. Wszystkie grubasy to mistrzowie w okłamywaniu siebie. Wolałam wybrać proste zasady i ich się trzymać.

Nie przetrenowywałam się. Mój pierwszy biegany spacer trwał 25 minut, wystarczająco dużo, żebym poczuła się totalnie zmęczona. Wolę dziś pobiegać mniej, a jutro mieć jeszcze siłę na długi spacer, zamiast poszaleć jednego dnia, a potem przez tydzień nie móc się ruszać normalnie. Przerywam bieg, jeśli boli mnie kolano, nie układam też treningów dzień  po dniu, zawsze dając organizmowi czas na regenerację. Mimo to przedwczoraj przebiegłam/przetruchtałam 4 kilometry. Uważam, że to nieźle jak na kogoś o wadze 125,5 kg.

Nie ważyłam się codziennie i nie przejmowałam tygodniem przedokresowym, kiedy waga mimo wysiłków stanęła w miejscu. Ważę się zawsze w poniedziałki, po śniadaniu.

Nie odmawiałam sobie słodyczy całkowicie. Przez ten miesiąc jadłam i tort, i lody, i wafelka czy dwa, i pizzę albo frytki na obiad. Pilnowałam za to, żeby porcje były niewielkie i żeby poruszać się więcej z okazji dogadzania podniebieniu. Po dniach bieganych i tak mam ochotę głównie na warzywa i białko. A zakazany owoc kusi poczwórnie. Przerabiałam już efekt jojo po zbyt restrykcyjnej diecie. Nauczyło mnie to czegoś.

A co robiłam?

Trzymałam się trzech zasad z początku posta. Będę się ich nadal trzymać, bo działają.

Rano i wieczorem piłam herbatę z czystka.

i całe mnóstwo rzeczy przez całą dobę. 3, czasem 4 litry dziennie.

Jadłam wszystko, na co miałam ochotę (oczywiście w granicach rozsądku). 5 posiłków to dość, aby nie podjadać już między nimi, i wystarczająco dużo, aby nie myśleć ciągle o jedzeniu. Mam pewność, że będę mogła coś zjeść np. o 13, więc teraz mogę zająć się innymi sprawami. Przy tym każdy posiłek zawierał warzywo lub owoc (no, zdecydowana większość). W mojej diecie poza warzywami i owocami znalazły się pestki, pełnotłusty nabiał, jajka, ryby, drób – ale też wieprzowina, białe pieczywo pszenne, a nawet lody czy żelki. ;)

Przed każdym biegiem rozgrzewam się, a po – rozciągam. Wczoraj pierwszy raz od lat pochylając się dotknęłam palcami podłogi. Każdy taki mały sukces niebywale mnie cieszy.

Zmierzyłam się dwa razy i będę mierzyć się dalej, szczególnie z myślą o dniach, kiedy waga znów stanie. A będą takie. I o ile nie będą związane z hormonami, potraktuję je jako sygnał, że pora pracować jeszcze ciężej.

A teraz idę się jakoś mądrze ubrać i potruchtać w deszczu. :) Pozdrawiam wszystkie odchudzające się!

67 komentarzy:

  1. Gratuluję zdrowego rozsądku i efektów, brawo!!! :) Świetnie, że pokazujesz, że jak się zje loda/żelki itd. to nie trzeba się załamywać tylko potem więcej poćwiczyć - wyjdzie tylko na plus w takim przypadku. :) Oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że lepiej tego cukru wcale nie jeść. Ale jedna kostka czekolady czy kawałek pizzy nie przekreśli przecież tygodni pracy, ;) Dzięki za dobre myśli.

      Usuń
  2. Gratuluję efekt świetny, też bym tak chciała ale po mimo wysiłku ciężko mi idzie, zaczynam stosować dietę paleo ciekawe jak długo wytrwam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może z paleo pójdzie Ci lepiej niż mi? ;)

      Usuń
  3. Gratuluję. Jestem pod wrażeniem efektów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już trochę po mnie widać. Ale długa droga przede mną.

      Usuń
  4. Gratulacje! To super wieści :) Trzymam mocno kciuki byś nigdy nie straciła motywacji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tak serdecznym wsparciem - nie ma na to szans! :D

      Usuń
  5. Bardzo mądrze się odchudzasz i sensownie waga Ci spada. Teraz, po pierwszym "zrzucie" może trochę przystopować, ale nie przejmuj się tym i nie "demotywuj". To normalne. I zdrowe - jakby człowiek chudł i tracił zapasy zbyt gwałtownie, to nie byłoby to zdrowe, a chodzi o to, żeby właśnie zdrowie dobre zachować (i jeszcze poprawić, bo zdrowe odżywianie i ruch tylko dodają zdrowia. :-)).

    Na mnie zdrowe odżywianie i ruch odwrotnie wpływają - nie mam spadku nastroju, tylko właśnie poprawę. Ale teraz znowu nie mogę za bardzo ćwiczyć, więc próbuję odstawić słodycze, ale to takie trudne... Ostatnio odchudziła mnie choroba i gorączka długotrwała, ale potem było dużo czekolady i sadło wróciło na miejsce. ;-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój superplan obejmuje gubienie właśnie 1 kg/tydzień, czyli górną granicę "zdrowości" odchudzania. Wiem, że tempo trochę spadnie, i że mogą się zdarzyć też tygodnie gdy waga podskoczy. Dlatego (tak jak poradziła mi Patrycja vel. ZIelpy) poza ważeniem mierzę się, może centymetr mi coś miłego pokaże w takich gorszych tygodniach.

      Ja też lepiej się czuję właśnie ruszając się i zdrowo jedząc, taka zdołowana i babuszkowata byłam właśnie przed rozpoczęciem zmian. A w to Twoja sadło niespecjalnie wierzę, w każdym razie nie w jakąś hurtową ilość. ;)

      Usuń
    2. A właśnie, jak Ci idzie z tym mierzeniem? Znalazłaś jakiś złoty środek?
      Pokazałam Twojego posta mojemu chłopu, mówi, że bardzo fajnie o tym piszesz, bo nie robisz z siebie superbohaterki i mam przekazać "pozdrowienia od grubasa".

      Usuń
    3. Jakoś idzie. Mierzę każdy obwód kilka razy i zapisuję najwyższy wynik. :) Dziękuję za pozdrowienia!

      Usuń
  6. Super! Nawet nie wiesz jak bardzo Cię podziwiam. Trzymam kciuki za dalszą drogę. W sumie właśnie największa satysfakcja w tym, że lepiej się czujesz. Wiem co to znaczy i też czekam na pozwolenie lekarza i ostatnie wyniki, mam nadzieję, że optymistyczne i też biorę się za siebie bo moja kondycja jest tragiczna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby lekarz miał dobre wieści. I liczba sesji na orbitreku przekroczyła liczbę spłaconych rat. :D Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  7. Gratulacje! Efekty są super :) i masz bardzo mądre podejście do tematu. Oby tak dalej, trzymam za Ciebie kciuki! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytam Cie od kilku miesiecy ale pierwszy raz komentuje. Ogromnie podoba mi sie Twoje zdroworozsadkowe, realne, nieprzekombinowane podejscie do sprawy i strasznie, ogromnie i szczerze ciesze z Twoich sukcesow! :) trzymam kciuki za kolejne :)
    Jestes jedna z niewielu (jedyna? przynajmniej jedyna mi znana) z blogerek, ktore pokazuja, ze sie da i nie trzeba zarzynac sie dietami i katorzniczymi cwiczeniami, to nie na kazdego dziala. Mysle, ze Twoja historia moze pomoc wielu osobom.
    Sciskam i pozdrawiam cieplo, M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dopiero miesiąc. Mam nadzieję, że ten pierwszy przerodzi się w dwa, a potem w trzy, potem rok, a ostatecznie już zostanę przy zdrowym trybie życia. Takie komentarze jak Twój sprawiają, że jeszcze bardziej chcę się starać. Jeśli w dodatku uda mi się zmotywować kogoś jeszcze, poczuję że coś zdziałałam. ;)

      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. Ciesze sie, ze moj komentarz tez cos Ci dal, bo Ty dodajesz mi wlasnie motywacji. ;) trzymam kciuki i "do zobaczenia" przy kolejnym poscie ;)

      Usuń
    3. Ciesze sie, ze moj komentarz tez cos Ci dal, bo Ty dodajesz mi wlasnie motywacji. ;) trzymam kciuki i "do zobaczenia" przy kolejnym poscie ;)

      Usuń
  9. Świetne wyniki! Gratulacje! W ogóle masz świetne podejście do tego odchudzania. Chyba wezmę z ciebie przykład i też zacznę coś działać.

    OdpowiedzUsuń
  10. ooo brawo:) i powodzenia dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. gratuluję wyniku :) w tym momencie stałaś się dla mnie motywacją :) chcę zrzucić około 8-10 kg i w zasadzie nie trzeba skomplikowanych czynności aby to osiągnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, to zaledwie 1/4 tego co mam do zrzucenia. :) Żałuję, że sama nie zaczęłam działać na takim etapie :/

      Usuń
  12. Brawo!!!!!! Gratulacje :) Trzymam kciuki za dalsze sukcesy! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Właśnie chciałam sięgnąć po następnego pierniczka, ale Twój post mnie skutecznie zmotywował, żeby tego nie robić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, z kolei to Ty mnie zmotywowałaś do biegania, więc ten jeden pierniczek to chociaż malutkie, tycie tycie, odwdzięczenie się ;)

      Usuń
  14. Ja również gratuluję :) Mam koleżankę, która kilka lat temu miała dużą nadwagę, początkowo była na różnych dietach, ostatecznie schudła 27 kg. Od tamtego momentu zaczęła kontrolować się, pozwala sobie tak jak Ty na jedzenie frytek itp. ale w małych ilościach. Najważniejsze jest to, że minęło już kilka lat a ona cały czas utrzymuje stałą wagę. Dlatego uważam, że najlepszą dietą, chroniącą przed efektem jojo jest dieta MŻ ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie samo mniej żreć u mnie nie dało rady, jeszcze muszę się ruszać. I dobrze! :)

      Usuń
    2. Hehe no teraz mi się przypomniało! ;) Kumpela przecież jeździła na rowerku stacjonarnym ;)

      Usuń
  15. Ale się cieszę!!!! :))))
    Wiadomo, człowiek stara się nie załamywać i zniechęcać nie widząc efektów, ale jest to bardzo trudne i na krótko działa. Szczególnie na początku. A skoro początki są takie ładne to znaczy, że wiesz co robisz i robisz to dobrze :D a taka świadomość jest bardzo potrzebna przy przejściowych problemach i przestojach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tego właśnie będę się trzymać, i do tego wracać. Do własnej motywacji i wszystkich tych dobrych życzeń od Was :)

      Usuń
  16. Gratuluję, oby tak dalej :) powodzenia <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Gratulacje, świetny wynik! Dobrze, że nie dałaś się porwać jakimś szalonym dietom. Najważniejsze to jeść z umiarem i się ruszać a nie na każdym kroku liczyć kalorie :) Powodzenia w dalszym gubieniu kilogramów!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja ćwiczę od 3 miesięcy i schudłam 3 kg. Na wadze mało, ale to wina leków, które muszę przyjmować. Za to na ciele efekt jest o wiele lepszy i wyraźniejszy. Ostatnio kupiłam spodnie mniejsze o 2 rozmiary, na zdjęciach wyglądam inaczej i czuję się lepiej. Teraz nie rozumiem, jak mogłam się zapuścić. Bez aktywności fizycznej czuję się po prostu źle. U mnie bieganie się nie sprawdza, bo mam problemy z sercem, za to uwielbiam nordic walking i wszelkie spacery, wstępuję też na siłownie w parku. Nie odmawiam sobie słodyczy, ale jem je rzadko, a byłam uzależniona... Szczerze mówiąc na wadze mi nie zależy zbytnio, bo dużo tłuszczu poszło w mięśnie, mam o wiele mocniejsze nogi. Wg dietetyczki mam 13 kg nadwagi od mojej idealnej wagi. Mój cel to -7 kg, więc jeszcze tylko 4, a jak spadnie więcej to będzie ok, ale nie mam jakieś spiny na to. Stawiam sobie małe cele, jakieś wydarzenia po drodze, na które chcę wyglądać lepiej. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo zależy od budowy ciała, a przede wszystkim chyba od wzrostu. U kogoś średniego wzrostu te 3 kg to sporo i mogą być bardzo widoczne. Szczególnie jeśli ubytek tkanki tłuszczowej jest w rzeczywistości większy, jak u Ciebie. Fajnie, że małe cele się u Ciebie sprawdzają. Ja potrzebowałam wielkiego celu, bo i nadwaga wielka - i utrata 2 kg mnie nie ratuje. ;)

      Usuń
  19. Zazdroszczę motywacji i świetnych efektów, ale uważaj na siebie kochana, bo gwałtowne spadki wagi też nie są dobre. 5 kg to bardzo dużo! Ja założyłam sobie 2 - 2,5 kg miesięcznie i staram się tego trzymać. Gratuluję i powodzenia w dalszym odchudzaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 5 kg to może rzeczywiście sporo u kogoś, kto ma 160 cm i/lub waży 60 kg. Jestem bardzo wysoka i z dużą nadwagą i w moim przypadku taki spadek wagi nie jest zbyt duży. Zresztą mieści się w zalecanej przez dietetyków normie utraty 0,5-1 kg na tydzień. Gdybym miała chudnąć 2 kg miesięcznie, dojście do prawidłowej masy ciała zajęłoby mi 2 lata. Ten pierwszy rok musi być bardzo konkretny, a w miarę postępów spadek wagi zacznie samoistnie zwalniać. To, co robię, to po prostu zdrowy tryb życia, nie typowa dieta odchudzająca. Zależy mi na trwałej zmianie przyzwyczajeń.

      Usuń
  20. Masz dobre tempo. Trzymam kciuki! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Gratuluje Dorota :)! Super, ze znalazlas sposoby, ktore sa dla Ciebie skuteczne :) 3mam mocno kciuki za kolejne miesiace!

    OdpowiedzUsuń
  22. Gratulacje :) Wspaniały wynik Kochana :) Trzymam nadal kciuki i liczę na dalsze wspaniałe relacje :) pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejną planuję po 3 miesiącach diety, kiedy efekty będzie już wyraźnie widać na zdjęciach :) Dziękuję bardzo za kciuki, one mi fantastycznie pomagają :)

      Usuń
  23. Brawo!!! za kilogramy i rozsądek! Wiem po sobie że odchudzanie to ciężka sprawa sama kiedyś przy wzroście 168cm ważyłam 70 kg był czas kiedy mi to w ogóle nie przeszkadzało jednak nastąpił taki moment że zapragnęłam to zmienić,I to właśnie w mojej głowie zaszły najistotniejsze zmiany w sposobie odżywiania się i trybie życia wystarczył mi rok aby schudnąć o 20kg.Dzięki temu że nauczyłam się działać konsekwentnie i systematycznie teraz umiem panować nad trym by trzymać wagę w ryzach.Kochana nic nie robisz dla kogoś!.Wszystko robisz dla siebie!.Już teraz możesz być z siebie dumna że udało ci się zmobilizować do walki-kto walczy ten wygrywa:)Ja też nie jestem zwolenniczką zakazów ani nakazów dietetycznych ,wolę zmienić nawyki.Wierzę że tobie uda się zrealizować zamierzony cel.Gratuluję i trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  24. Brawo ! Podziwiam za samodeterminacje, motywacje do działań. Ja ostatnio schudłam 9 kg w 3-4 miesiące. Teraz waga raz spadnie, raz wróci ale umiarkowanie w granicach 0,5-1 kg. Chodziłam na siłownię 3-4 razy w tygodniu plus dieta odchudzajaca na grejpfrutach, jajkach, twarozku. Największym postępem bylo odstawienie fast foodow, chińskiego, napoi gazowanych no i piwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ble, grejpfruty i twarożek ;) Za to jaja lubię. Fajnie, że u Ciebie to się sprawdziło. ;) Fast foodów, chińszczyzny, gazowanych napojów i piwa raczej nie nadużywam, moja nemezis to czekolada i lody ;)

      Usuń
  25. Brawo Dorotko,z całego serca Ci gratuluję!!! Wspaniałe, wielkie osiągnięcie! Mierzenie się jest największą motywacją bo efekty widać i są namierzalne po prostu! A waga nie zawsze je pokazuje. Brawo, brawo i jeszcze raz brawo! Podziwiam Cię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że też siebie będę podziwiać, za kilka miesięcy, kiedy będę pewna, że mój zapał nie był słomiany, a efekty są coraz lepsze ;)

      Usuń
  26. Masz super podejście :)
    Możesz napisać jaki.krokomierz kupiłaś? tez bym chciała,żeby lenia ( siebie) zmobilizować :)
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupiłam najtańszy krokomierz solarny na allegro. Trochę dłużej trzymają mu baterie niż zwykłemu.

      Usuń
  27. Super! Gratulację :) U mnie waga stoi, bo intensywnie ćwiczę i pojawiły się mięśnie ;) ale widzę po ubraniach, że są luźniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  28. Gratuluję samozaparcia. Ja przez wakacje postaram się nabrać masy. Mam niedowagę ://

    hairoutine.com

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo mądry wpis :). Podoba mi się Twoje podejście do tematu

    OdpowiedzUsuń
  30. super :) najważniejsze to znaleźć swój złoty środek - i Ty go znalazłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  31. A ja zacząłem chudnąć dopiero jak m.in. zacząłem jako tako patrzeć na kalorie właśnie.

    OdpowiedzUsuń
  32. Kochana, jak Ci idzie dieta? Trzymam kciuki i pozdrawiam z diety oczyszczającej owocowo-warzywnej! Tydzień za mną, jeszcze pięć zostało. Fantazjuję o jajku na twardo i twarożku ze szczypiorkiem :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...