wtorek, 17 marca 2015

Maska do włosów i skórę głowy: na porost, zagęszczenie, przeciw wypadaniu. Vatika z czarnuszką - czy działa?

Ta maska wpadła mi w oko wiele miesięcy temu, kiedy przeczytałam o jej mocy u Al KhazzaR. Byłam ciekawa, czy na mojej tłustej skórze głowy też się sprawdzi. Kiedy udało mi się wygrać konkurs na fanpejdżu sklepu Bombay Bazaar i wybrać dowolny włosowy kosmetyk z ich asortymentu, nie wahałam się ani chwili.

Dlaczego akurat ten kosmetyk? Lubię działanie oleju z czarnuszki, który poza odżywianiem ma stymulować wzrost włosów, i działać bakterio- i grzybostatycznie. Nie lubię natomiast jego zapachu i ciężkiej konsystencji, która nie ułatwia ani rozprowadzania, ani zmywania. Lubię też maski i odżywki z glikolem propylenowym (wiem, że to pochodna ropy naftowej, wiem), ponieważ dobrze działają na moje włosy, są piekielnie wydajne i/bo mają ten szczególny rodzaj poślizgu, który sprawia, że używanie ich to prawdziwa przyjemność. A ta do tego ma piękny słoik i jest… zielona. Ha!


Jeśli o tę wydajność chodzi, muszę się Wam przyznać, że przez 5 miesięcy zużyłam pół opakowania. A nakładam ją na cebulki, długość i końce regularnie, przynajmniej raz w tygodniu. Mimo to nie zdążyła mnie jeszcze znużyć i znudzić. A to o czymś świadczy, jeśli płynie z klawiatury osoby posiadającej mniej więcej 10 szamponów.

Maska Dabur jest typowo emolientowa. Poza alkoholami tłuszczowymi i wspomnianym już glikolem propylenowym zawiera ekstrakt z czarnuszki, ekstrakt z henny i dość przyjemne konserwanty.

Nie brakuje też barwników, które poza westchnieniem zadziwienia przy otwieraniu maski wywołują nieestetyczne kleksy na brzegu wanny, a czasami nawet ścianach przy jej nakładaniu. Kosmetyk jest gęsty, niewielka ilość wystarczy na pokrycie włosów, a druga niewielka na wmasowanie w skórę głowy. Zdarza mi się używać jej po myciu, jeśli wiem, że następnego dnia też będę myć włosy. Jeśli planuję ich chybotliwą i humorzastą świeżość zachować na dłużej, po użyciu Vatiki traktuję jeszcze włosy szamponem. Tak reagują moje cienkie niskopory, sądzę, ze u kogoś z mniej skłonnymi od obciążenia pasmami podobny efekt nie wystąpi.

Zapach maski jest dość nieinwazyjny jak na indyjski kosmetyk. Musiałam pójść do łazienki i odkręcić słoiczek, bo nie potrafiłam przywołać go z pamięci. Nie utrzymuje się na włosach. Słoiczek jest ładny, duży (500 ml), maska pod zakrętką zabezpieczona była folią aluminiową.

I teraz to, co najważniejsze, a co zawsze złośliwie umieszczam na końcu recenzjowych wypocin: efekty. Jeśli spodziewacie się po tej masce nawilżenia, zawiedziecie się. To twór typowo emolientowy i jako taki pomaga utrzymać we włosie nawilżenie, jakie już tam jest – ale sam z siebie jej nie dostarczy. Moje niewymagające kłaki są z niej zadowolone w roli maski. Jako odżywka nie pozostawia po sobie śladu: nie ułatwia rozczesywania, nie nabłyszcza, nie dociąża. Dopiero włożona pod czepek i potrzymana te 15 (a jak mi się zapomni, to i 60) minut robi to wszystko.

Robi to wszystko i jeszcze więcej. Pod koniec roku, kiedy włosy masowo wypadały mi z powodu stresu, coś sprawiło że mimo to wyrastały nowe i nie pojawiły się nieestetyczne prześwity. Coś sprawiło również, że w grudniu i styczniu włosy urosły mi aż o 3 cm, a w lutym choć niespecjalnie się nimi zajmowałam, o 2. Coś sprawiło wreszcie, że mam całe mnóstwo baby hair, najstarsze z których zaczynają już dosięgać kucyka.

Przez ten czas zadbałam również o odżywianie od wewnątrz, sięgałam po wcierki, szczotkowałam skórę głowy „dzikiem” i z pewnością nie pozostało to bez wpływu na stan mojej czupryny. Jednak nawet w miesiącach, kiedy tego nie robiłam, na skórze głowy nie działo się źle.

Na skrzydłach daburowego uwielbienia zaczęłam maskę nakładać 2 i 3 razy w tygodniu – i okazało się to zbyt wielką dawką dla moich włosów. Skalp swędział, a końce puszyły się, słowem czułam się i wyglądałam jak w czasach silikonowych szamponów. Źle. Dla tłustowłosej Doroty użycie Vatiki raz w tygodniu jest optymalne.

Komu polecam? Osobom, którym wypadają włosy, a nie mają czasu o nie kompleksowo zadbać. Osobom, które lubią ten sam produkt nakładać na długość włosów i skórę głowy. Osobom, które cenią proste składy.

Maski nigdy nie widziałam stacjonarnie, dostępna jest internetowo w sklepie Bombay Bazaar w bardzo korzystnej cenie 25,50 złotych (w innych miejscach, które sprawdzałam, koszt kosmetyku oscyluje w okolicach 40 złotych, chlubnym wyjątkiem jest Deesis za 28).

34 komentarze:

  1. Chyba się skuszę, bo wygląda ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Będę musiała koniecznie sprawdzić skład tej maski u siebie - w końcu w Arabowie wszędzie lubią wciskać parafinę, a tego by mój skalp nie zniósł! Przynajmniej tyle, że są tańsze, bo za ok. 15zł, przeliczając na złotówki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. 3 cm :D? raaannyy :D już zapisuję nazwę maski :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Olejek z tej serii jest na parafinie, ale skład maski jeśli udawało mi się znaleźć to właśnie taki - więc może i u Ciebie będzie taki. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z pewnością pomogło też szczotkowanie i wcierka. Ale z drugiej strony po samej wcierce najwięcej mi urosły kiedyś 1,5 cm :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z tego co kojarzę w krakowskim jasminie też jest :) ale dużo drożej, stacjonarnie można też odebrać u babki z allegro nocny motyl, fajnie,ze chociaż trochę się sprawdziła :) osobiście wolałam wersję oliwka i henna przynajmniej na długości

    OdpowiedzUsuń
  7. Moje kłaki nie cierpią oliwy z oliwek, wyglądają po niej jak rozczochrana pajęczyna. :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Olga z Triny.pl21 marca 2015 21:20

    Ciekawy kosmetyk. Sama raczej nie wypróbuję, bo z wypadaniem włosów nie mam problemów, rosną cały czas za szybko (jak dla mnie) i potrzebują przede wszystkim nawilżenia. Ale wiem, komu polecę tę maskę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. wydaje się bardzo konkretna. Kiedyś zastanawiałam się którą z masek z tej serii kupić. Mam pytanie: kiedy można się spodziewać postu z recenzją henny blond? Strasznie mało informacji w internecie na jej temat :c

    OdpowiedzUsuń
  10. W przyszły weekend. Mam już zdjęcia przed i zaraz po, chcę wzbogacić post jeszcze o zdjęcia "po kilku tygodniach", żeby było w nim wszystko-wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zazdroszczę :) Z długością też nie mam problemu, ale skóra głowy ma swoje łojotokowe humory.

    OdpowiedzUsuń
  12. kiedy pojawiły się na stronie khadi to zamarzyło mi się którąś z tych farb mieć, ale strasznie się boję nakładać w ciemno na jasne naturalne włosy.

    OdpowiedzUsuń
  13. hurra wracasz do zywych?
    maska wyglada bardzo ciekawie, u mnie ostatnio problem z wypadaniem powrocil-musze sie za nia rozejrzec

    OdpowiedzUsuń
  14. Pink Lipstick21 marca 2015 21:20

    Nie miałam nigdy tej maski, ale jakiś produkt z czarnuszką chcę sobie kupic :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Chyba tak, nawet paznokcie wczoraj pomalowałam. ;) Może to przesilenie wiosenne?

    OdpowiedzUsuń
  16. Czysty olejek okazał się dość przykry w obsłudze jak na mój gust, zwłaszcza że nie przyniósł żadnych spektakularnych efektów na włosach. Ale tę maskę całkiem polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Będą zdjęcia, będzie post. :) Nie chcę polecać w ciemno bez pokazania efektu na włosach. Ale Mama jest zadowolona. ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dobrze, że produkt jest wydajny i kosztuje ok. 25 zł. Czyli niedużo za taką ilość produktu. Ciekawe jakby się sprawdził na moich niskoporach? Będę musiała kiedyś zakupić i się sama przekonać. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Powiem Ci, że nawet wersja (prawdopodobnie) arabska jest jeszcze lepsza! Póki co, na zakupy się nie wybieram, ale spróbowałam wygooglać wersję arabską tej maski i zobacz, jaki skład: http://i.ebayimg.com/00/s/MTUxNlgxNjAw/$T2eC16R,!%29!E9s2fCHcpBQzMYyr%28KQ~~60_57.JPG
    Podobny, z tym, że czarnuszka znajduje się jeszcze przed Parfum <3 No i henny brak :P

    OdpowiedzUsuń
  20. u Ciebie- ku lepszemu czy u mnie z wypadaniem ;)
    nawet mi sie juz walczyc z tym wypadaniem nie chce, ostatnio w miare zdrowo jadlam, pije siemie i olej lniany, obalilam ponad litra soku z pokrzywy, wcieram, masuje szczotkuje a tu taki cios w plecy????

    OdpowiedzUsuń
  21. U Ciebie z wypadaniem. U mnie pierwszy podejrzany w takiej sytuacji to zbyt delikatny szampon i w efekcie zapchane mieszki włosowe. Lekarstwo to peeling i rypacz przez kilka dni i regularne wcierkowanie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciekawe, czy są różnice w działaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Rypie regularnie,raz w tygodniu. Peeling takoz samo. Wcieram orientane, polubilam tego mentolowego kopa ;)
    Wszystko robie jak nalezy... Albo faktycznie wiosenne przesilenue albo mega stres z pracy przeklada sie na klaczki

    OdpowiedzUsuń
  24. Pink Lipstick21 marca 2015 21:20

    A próbowałaś sama coś robic z ziół czarnuszki? Zastanawiałam się czy można samemu zrobic wcierkę :) teraz eksperymentuję z czerwoną koniczyną i wierzbownicą, ale pewnie za jakiś czas będę coś innego kombinowac :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Sama nie wiem, z jednej strony bym kupiła, z drugiej, aż tak bardzo mnie nie kusi by kupowac całe opakowanie ;). Może kiedyś mi się odmieni :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Mnie po maskach Vatika bardzo swedzi skalp. Nie mam klopotow ze skora glowy, drozdzyca ani LZS-em. Niestety nie moge polecic do wysokoporowatych wlosow - moje zle reaguja, pusza sie potwornie. Nie pomoglo trzymanie 2 minuty ani pol godziny.

    OdpowiedzUsuń
  27. Któryś ze składników zapewne Cię uczulił.

    OdpowiedzUsuń
  28. Rozumiem Cię doskonale. 500 ml ewentualnego bubla to strasznie dużo.

    OdpowiedzUsuń
  29. W sensie, że z nasion? Nie, bo są zioła, które moja skóra głowy lubi, a które nie śmierdzą. ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Odstaw Orientanę na kilka dni, może za dużo ziółek i skóra się zbuntowała?

    OdpowiedzUsuń
  31. Szkoda jednak, że nie ułatwia rozczesywania :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Czytałam, że dla niektórych mocno zwiększała przyrost...
    Po Twojej recenzji sama nie wiem czy kiedykolwiek się na nią skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  33. Na razie się nie rzucę do kupna, bo masek mam wystarczającą ilość, choć w niektórych opakowaniach zobaczę wkrótce denko. I jestem ostrożna w nakładaniu masek na skórę głowy.
    Właśnie przypomniałam sobie, że mam jeszcze resztkę oleju z czarnuszki i najwyższa pora zużyć zapasy. Przed kupnem nowości ;]

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...