poniedziałek, 2 marca 2015

Luty w pigułce.

Luty upłynął mi bardzo szybko, pod znakiem gorączki i smarkania w różnych konfiguracjach rodzinnych. Nie wiem czy to Zosi przedszkole odbija się na braku odporności naszym, a nawet Zosinych Dziadków i Cioć, czy to taki wybitny przeziębieniowo rok, w każdym razie nie przypominam sobie, żebym kiedyś tak długo i uporczywie była chora.

Mimo wszystko co nieco udało mi się napisać i opublikować.

Pojawił się post z nowościami.

 
Podzieliłam się z Wami prostym przepisem na masełko do paznokci, skórek i łokci z miodem i olejkiem neem.


Pojawił się pierwszy post lakierowy.


Przygotowałam dla Was filmik z niezbędnikiem w pielęgnacji (moich) włosów.

Opisałam wady i zalety farbowania włosów mieszanką khadi oraz henną i indygo. Niebawem pojawi się recenzja khadi w kolorze średni blond, którą testowałyśmy na siwych włosach mojej Mamy.

Razem z Wami udzieliłam porad Czytelniczce, która chciałaby rozpocząć świadomą pielęgnację włosów.

Z powodu choroby mam olbrzymie zaległości w odpisywaniu na Wasze maile i niektóre komentarze. Dlatego też po raz kolejny Was proszę: zanim napiszecie, sprawdźcie w wyszukiwarce czy dane zagadnienie nie zostało poruszone już na blogu. Opracowałam już całkiem sporo tematów, a szukajka działa bez zarzutu. Czasami warto też przejrzeć komentarze pod interesującym Was postem. W ten sposób najszybciej dotrzecie do potrzebnych Wam informacji.

24 komentarze:

  1. Ale piękna ta czerwień druga z prawej <3 dzięki za ten post, mogę się połapać, co straciłam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękna! Marzę o odpowiedniku o lepszej jakości, bo bell ściera się u mnie natychmiast. :(

    OdpowiedzUsuń
  3. A smarujesz top coatem? To może uratować nawet najbardziej beznadziejny lakier :) coś podobnego ma moja mama z Essie, After Sex.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten Essie wpada w róż, bell to jednak czerwień, choć z perłowozłotym połyskiem. :)

    Z bazą i z coatem wytrzymuje mi maks dobę (starte końce), a po dwóch już ohydnie odpryskuje. Może na mega twardych pazurach byłoby lepiej, ja mam jakie mam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Obejrzałam więcej zdjęć, może jednak ten essie się nada :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Długie Włosy21 marca 2015 21:20

    Mnie też choroba męczy ostatnio. Czekam na post o farbowaniu bloind henną. Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Polecam Essie lacquered up, prezentuje sie prawie identycznie :) Wielbie ten kolor ponad wszystkie inne, a trwalosc wymiata :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas rowniez w lutym cala rodzina chorowala - zaczelo sie od Oliwii ;/ Duzo zdrowia Wam zycze :)!

    OdpowiedzUsuń
  9. Kochana? A zapach w końcu powąchałaś? Jestem ciekawa co o nim myślisz :)

    OdpowiedzUsuń
  10. On ma taki odcień jak ta pierwsza z lewej czerwień, prawda? :) To jest golden rose, co do tych lakierów nie mam żadnych zastrzeżeń jeśli chodzi o trwałość :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak, wczoraj właśnie! Podoba mi się bardzo, dziękuję :* Zapomniałam się pochwalić ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam taką czerwień na pazurkach:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Znaczy sie, zle doczytalam ;) Tak, czy inaczej, ta czerwien uwielbiam, a golden rose chetnie bym przetestowala :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Możesz prosić, ale z tego, co widziałam na wielu blogach pytania powtarzają się nawet parę razy w tym samym temacie ;) A co do przeziębień - to taki rok, bo u mnie to samo. Nawet sama coś złapałam w styczniu, a już parę lat nie byłam poważniej chora.

    OdpowiedzUsuń
  15. Za to mam czyste sumienie, bo grzecznie poprosiłam ;) Życzę Ci w takim razie, żeby to przeziębienie czy grypa to by la ostatnia taka 'atrakcja' w tym roku. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Całkiem pracowity miesiąc miałaś mimo choroby. A ja się ogarnąć nie mogę, brak mi godzin w dobie i energii - chyba za dużo zużywam.


    Współczuję tych chorób całej rodziny. Może to po prostu jakieś zgromadzenie bakcyli i wirusów?


    Życzę Wam wszystkim dużo zdrowia! :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zdrowiej szybko - a ja tak jak zapowiedziałam wymyślę w końcu jakieś pytanie ! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Piszę pierwszy raz tutaj, choć do tej pory zdążyłam przebebeszyć całego bloga, od samiuteńkiego początku. :) Nawet posty o Zosi czytałam z zaciekawieniem, choć w realu na istoty poniżej lat pięć reaguję wręcz alergicznie. Mimo to, Twoje "dziecięce" poglądy jak najbardziej pokrywają się z tymi, które ja bym chciała za te X lat wyznawać.
    Swoją drogą, mnie od zawsze zastanawiało zjawisko - idzie sobie dziecko z rodzicem, nawet nie szaleje czy się nie kręci, nagle się potyka o nierówność na chodniku. Dziecko płacze, a co jest pierwszą reakcją matki/ojca? Darcie gęby :/ Nie wiem, czy to chęć wyżycia czy popisania się przed ludźmi, ale bardzo często się z tym stykam.
    Żałuję, że nie odnalazłam bloga wcześniej - mam identyczne włosy (chociaż mój kucyk ma ok. 7 cm), też się męczę z przetłuszczaniem, świądem itd. Na razie będę leczyć podrażniony skalp, włosy czeszę dzikiem według filmiku, który zamieściłaś, a w przyszłości myślę o rudej hennie. :) Myślisz, że złapie na takim ciemno-mysim odroście?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajnie, że zdecydowałaś się odezwać :) Henna złapie na "mysim" odroście, moje włosy to dość ciemny brąz i pokrywa je bez problemu. Tyle że należy się spodziewać bardziej kasztanowego odcienia niż jasnej intensywnej rudości.

    OdpowiedzUsuń
  20. Filmik <3 TAK FILMIK!

    Chcemy filmików!

    OdpowiedzUsuń
  21. To zdjęcie włosów w przybliżeniu wygląda, jakby przedstawiało tzw. włosy anielskie. Te takie świecące na choinkę :-P.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...