poniedziałek, 30 marca 2015

Aktualizacja włosów. Podsumowanie pierwszego kwartału zapuszczania. Dużo zdjęć.

Dzięki motywującej Patrycji z bloga Zieloności mam okazję uczestniczyć w całorocznej akcji zapuszczania włosów. Zacznę od pochwalenia się efektami, bo wydaje mi się, że jest się czym chwalić!

Zdjęcie zrobione 28 marca.


Porównanie ze stanem początkowym, uwiecznionym 1 stycznia. Może zdjęcia nie są idealnie zestawione, ale różnica wydaje się widoczna! Razem włosy urosły mi o 6 cm. Grudniowe cięcie na prosto, które wprawiło mnie w taką euforię, oszczędziło zbyt dużo zniszczonych końcówek. Fryzura nie wyglądała dobrze, trudno rozczesywało mi się i trudno oglądało włosy przy twarzy. Dlatego w lutym podcięłam pasma okalające, w efekcie ponownie otrzymując kształt U.

Co ciekawe, taka zmiana bardzo mi się podoba i bardzo często noszę teraz włosy rozpuszczone. Po raz pierwszy od lat. Inna sprawa, że Zosia nie próbuje mi już ich wyrywać. Próbuje za to czesać – a to czasami na jedno wychodzi. Końcówki miesiąc po ostatnim podcięciu prezentują się tak.

Najbardziej przykładałam się do zapuszczania w styczniu, nie najgorzej w lutym, prawie zupełnie odpuściłam sobie w marcu. Przyrost pięknie to potwierdza: styczniowe 3, lutowe 2 cm i zaledwie 1 w marcu. Takie notowanie w prosty sposób pokazuje mi, jak wiele zależy od systematyczności i z nową energią ruszam do zapuszczania.

Skóra głowy ma się nieźle. Aczkolwiek nieco gorzej odkąd zaniedbałam wcierkę. Co jakiś czas od nowa przekonuję się, że ŁZS można zaleczyć, ale nie wyleczyć. I o ile grzybki wybaczą jedno potknięcie od czasu do czasu, o tyle nagromadzenie tychże potknięć prowadzi do nieuniknionego zapychania odpływu w wannie i poszerzonego przedziałka.

Włosy, jak zwykle, farbowałam „półtoraetapowo”. Wykończyłam spory zapas Heenary, którą mieszałam z indygo przez kilka ostatnich miesięcy i zastąpiłam ją henną BAQ. I najlepiej różnice w sile farbowania pokazuje to zestawienie: te same proporcje, czas dojrzewania henny, nakładane tą samą metodą i tak samo długo trzymane na włosach. Po lewej stronie bazą była Heenara, po lewej henna BAQ, z większą ilością aktywnego lawsonu. Wiem, że światło jest inne, w dodatku na prawym zdjęciu włosy są jeszcze wilgotne, niemniej widać, które są brązowe, a które kasztanowe u nasady. Muszę nauczyć się dodawać mniej henny, żeby uzyskać ciemniejszy, bardziej chłodny odcień. Wkrótce postaram się napisać więcej o różnicach między henną w mieszankach ziołowych i czystą henną wysokiej jakości.

Na koniec zdjęcie moich włosów w good hair day. Spodobały mi się tak bardzo, że postanowiłam bez innego powodu uwiecznić je na fotografii, co nie zdarza mi się często. Przy okazji udało się mniej więcej uchwycić ich kolor „codzienny”, tak jak sama go widzę.

Moje włosy nie tylko urosły szybciej. W styczniu i lutym wypadało ich o wiele mniej. Dodatkowo mam „na oko” jakieś piętnaście miliardów baby hair. Te starsze „dzieciaki” dorastają wreszcie do kitki, a młodziaki bardzo szybko je gonią. Obserwuję ich postępy z nadzieją, wciąż widoczna jest granica w miejscu, gdzie przez kilka miesięcy włosy nie rosły mi w ogóle. Teraz za to mam więcej krótkich włosków niż długich, o wiele, wiele więcej. Co sprawia, że trudno mi je spiąć tak, żeby nie wyglądać jak czarownica. I nie cieszyć się jak głupia z tego, że te włoski wreszcie są, są, są! :) I całe szczęście, bo kucyk mój wygląda trochę jak mięciutka, aksamitna... wstążeczka. U jego nasady dogoniłam zeszłorocznie utracone 7 cm. Powalczę o 10, a co, trzeba mierzyć wysoko. ;)

Co pomogło mi zapuścić i zagęścić włosy (w kolejności od głównych podejrzanych):

- codzienne kilkuminutowe szczotkowanie włosów i skóry głowyklik. Odżywiło też włosy na długości.

- po szczotkowaniu zaaplikowana wcierka, konkretnie antyoksydacyjny spray szungitowy od Fratti. Bezalkoholowa i bardzo, bardzo dobrze się dogadywała z moim ŁZS. Przy regularnym stosowaniu właściwie nie wiedziałam co to swędzenie skóry głowy. Na pewno jeszcze ją kupię, a przy okazji dziękuję Żan, która przesłała mi ją w prezencie. :*

- suplementacja witaminy D. jeszcze będę o niej pisać z mojej laickiej perspektywy, dodam na razie tylko tyle, że odkąd z Zosią łykamy witaminę D3 (Zo 400 jednostek, a ja 2000) znacznie poprawił się stan naszych paznokci i drastycznie spadła ilość podrażnień skórnych. Na jej wpływ na odporność się nie wypowiem, bo było i jest u nas z nią kiepsko – ale kto wie czy bez niej nie byłoby gorzej? Wierzę jednak, że miała wpływ na stan czupryny. Kiedy mówię "odkąd", mam na myśli "po mniej więcej 6 tygodniach regularnej suplementacji".

- doskonały zagęszczacz fryzury, znany wszystkim szanującym się blogerkom i ich czytelniczkom aktywator baby hair, czyli nasze stare dobre siemię lniane. Szkoda, że tak łatwo zapomnieć, żeby je sobie przygotować w jakiejś jadalnej formie (wsypanie zmielonego do jogurtu to fatalny pomysł, nie róbcie tego w domu).

- maska Dabur Vatika z ekstraktem z czarnuszki i henny. Więcej o niej tutaj.

- szampon Logona Age Energy, który wciąż się nie doczekał swojej recenzji. Zawiera kofeinę, więc mógł mieć jakiś tam wpływ na wzrost, mnie bardziej interesuje to, że nie podrażnia, jest wydajny i pięknie zmywa oleje. Buziak dla As. ;*

Jesienią zeszłego roku przetoczyła się przez blogosferę fala konkursów z marką Seboradin. Udało mi się wygrać w aż czterech z nich. Dzięki Czelli oraz konkursowi na fanpejdżu marki zdobyłam kompletną kurację przeciwko wypadaniu włosów. Podchodziłam do niej przez kilka miesięcy jak pies do jeża i w końcu przełamałam obawy przed podrażnieniem kapryśnej skóry głowy. Przede mną zatem trzy miesiące z marką Seboradin (dzięki Nuneczce i Zakochanej we włosach kurację wzbogaciły balsam do włosów ciemnych z chlorofilem i naftą i maska do włosów zniszczonych). Nie wszystkie produkty mają powalający skład, z drugiej strony to polska, często chwalona w dziedzinie zapobiegania wypadaniu włosów marka i chcę wypróbować działanie tych kosmetyków na sobie. Zastrzegam sobie prawo do zrezygnowania z dalszych testów produktu który będzie mnie podrażniał. Jeśli chodzi o suplement, nie zrezygnuję z witaminy D, a po nieudanym z powodu braku silnej woli eksperymencie ze zjadaniem świeżego czosnku zainwestuję w taki w kapsułkach.

Jak się mają Wasze włosy? Macie jakieś pielęgnacyjne plany na najbliższe tygodnie i miesiące? 

PS. Specjalne pozdrowienia dla Kasi Si, która w pojedynkę sprawiła, że Włosowelove nie zostało zamknięte :)

41 komentarzy:

  1. Widać że zdecydowanie urosły. Moim teraz potrzebna jest porządna regeneracja i w końcu mam zamiar wrócić do regularnego olejowania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej :) Po Twoim poście odnośnie szczotkowania skóry głowy i włosów postanowiłam sama się za to zabrać. Mam falowane włosy, które szczotka z dzika puszy na długości, więc robię to tylko w dni kiedy myję włosy - przed myciem oczywiście. Niestety po szczotkowaniu wyjmuję ze szczotki ogromne ilości włosów - kiedyś pokusiłam się o ich policzenie i było ich ponad 100. Wypadają wtedy nawet krótkie kilku cm włoski... Potem włosy wypadają również podczas mycia. Nie wiem co robić - kontynuować szczotkowanie licząc, że wypadanie ustąpi, czy lepiej sobie odpuścić? Bez szczotkowania również lecą mi włosy, jednak nie w takiej ilości na jedno czesanie. Będę bardzo wdzięczna za jakieś rady albo sugestie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy. ;) U mnie też na początku szczotkowania wypadało całe mnóstwo włosów, więcej niż zwykle. Po mniej więcej tygodniu zauważyłam, że jest ich mniej w wannie po myciu, a po kolejnym zaczęło w ogóle wypadać ich mniej. Wtedy odetchnęłam z ulgą "uff, straciłam te najsłabsze tylko".

      Niemniej jeśli ilość wypadających włosów Cię przeraża, warto się zastanowić nad przerwaniem szczotkowania. Bo od niczego włosy tak nie wypadają jak od stresu...

      Jeśli jednak zdecydujesz się kontynuować szczotkowanie, zwróć uwagę na to, czy przypadkiem nie wyrywasz włosów w trakcie. Przed zabiegiem dobrze jest je rozplątać palcami albo nawet przeczesać grzebieniem. Po szczotkowaniu warto wyprostować się powoli, przytrzymując włosy i delikatnie je rozdzielając żeby nie wyrywać ich przy zmianie pozycji. Szczotka z dzika wymaga pewnej cierpliwości i jeśli jej nie mamy, szkoda nerwów. ;)

      Usuń
    2. Postaram się nie stresować ilością włosów na szczotce i dać jej jeszcze jedną szansę :) Szczotkowanie skalpu głową w dół jest poza tym meeega przyjemne! No tylko gdyby te włosy zechciały się łaskawie głowy trzymać. Może spróbuję wcierkę dorzucić na jakiś czas przed szczotkowaniem?

      Usuń
    3. Według mnie rozsądnie jest wcierać po szczotkowaniu. Po pierwsze, nie szczotkujesz wilgotnych włosów. Po drugie, skóra głowy jest rozgrzana i dobrze ukrwiona po masażu i dobroczynne składniki szybciej się wchłaniają.

      Usuń
  3. No ładnie odrosły ;) widać że dużo przykładasz pracy aby dobrze wyglądały

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to nie. Wiele pracy kosztuje mnie to, żeby nie leciały garściami i żeby się nie zadrapać na śmierć. A sama długość jest raczej bezproblemowa i nie zajmuję się nią jakoś specjalnie. Ot, olej, szampon, odżywka, czasami sam szampon.

      Usuń
  4. Zaszalałaś. Ja marzec sobie odpuściłam, kwiecień też. Mam za trzy tygodnie egzaminy i jakoś mi się nie chce. Postaram się kupić cp żeby nie wyjść na kompletnego lenia ze słomianym zapałem. Widać u Ciebie znaczną różnice. Też chce taki przyrost. A teraz ide robic research informacji na temat tego sprayu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, egzaminy ważniejsze, rozumiem Cię. :) Spray jakoś się nie załapał na zdjęcie, ale za to pokazywałam go na filmie. Tutaj link do wizażu http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=72460

      Usuń
  5. Piękny przyrost! I to jeszcze zimą! Podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pora roku nie tak ważna, jak systematyczność. ;)

      Usuń
  6. Świetny efekt, oby tak dalej :) Napisz co się dzieje z siemieniem w jogurcie, bo Twój opis tak mnie zaintrygował że kusi mnie żeby spróbować ;p Ja dodaję siemię do koktajli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę pewnie można dodawać do jogurtu. Jednak dwie wielkie łyżki wrzucone do małego jogurtu naturalnego spowodowały, że zmienił się w szarą, gorzką breję. Ta sama ilość siemienia z wodą dałaby się spokojnie przełknąć. ;)

      Usuń
  7. Ależ Ci pięknie urosły! Najbardziej podoba mi się zdjęcie końcówek - są takie ostre <3 no i Twoje pazurki - urocze te kwiatuszki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostrość końcówek to efekt strzyżenia maszynką. :) A z kwiatuszków byłam bardzo dumna, nawet jeśli niektóre wyglądały jak sadzone jajka ;)

      Usuń
  8. Superancko, gratuluję :)
    Ja podcięłam 4 cm w marcu i teraz mi się statystyki nie zgadzają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętałam, żeby zmierzyć przed i po strzyżeniu i centymetry się zgadzają. ;)

      Usuń
  9. 6 cm - ekstra!

    Włosy wyglądają ładnie i zdrowo. Aż miło popatrzeć.

    Chętnie poczytam o wpływie witaminy na Ciebie i Zosię. Też miałam brać tę witaminę, ale miałam też inny suplement i dałam spokój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :) U nas witamina D rzeczywiście się sprawdziła. Myślę, że szczególnie powinny zainteresować się osoby o słabych paznokciach i ...zębach.

      Usuń
  10. Masz piękne włosy.
    Czy ja dobrze rozumiem, że chciałaś zamknąć bloga? Muszę Ci powiedzieć że bardzo sobie cenię to co piszesz, chyba jesteś dla mnie najbardziej godną zaufania blogerką włosową. A co najważniejsze jakoś opanowuję moje ŁZS dzięki Tobie! Tak więc bardzo cieszę się że zostajesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz. Dla takich wypowiedzi warto przełamać niemoc twórczą. :) Zaczęłam pisanie bloga dla zabawy. Gdzieś po drodze przestał być zabawny, a i czasu na pisanie zrobiło się mniej. Cieszę się, że mogłam trochę pomóc i życzę powodzenia w okiełznaniu skóry głowy. :)

      Usuń
  11. Ale piękne! <3 Nie dość że urosły, to jeszcze jak cudnie wygładzone! I kolor, i blask! I juz na zdjęciach wyglądają na bardzo miękkie!

    OdpowiedzUsuń
  12. Super wynik - gratulacje!!!!! Fajnie czytać o takim sukcesie :)
    I jakie śliczne kwiatki na pazurkach :D

    OdpowiedzUsuń
  13. A mnie się podobają twoje paznokcie:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przyrost bardzo ładny i zauważalny. Włosy chyba dobrze się układają i nie potrzebują zbyt dużej uwagi po cięciu w "U". Podoba mi się kolor "codzienny" z ostatniego zdjęcia. Mam wrażenie, że ten kolor doskonale zgrywa się z Twoim odcieniem cery.
    Cieszę się, że postanowiłaś nie zamykać bloga. Dla mnie, jest on jednym z 5 miejsc na temat pielęgnacji włosów do których zaglądam. :)
    PS Uściski dla Kasi Si za właściwe argumenty :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Widać, że urosły, super!;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Szampon Logony marzy mi się, bo Ewa z Włosów na emigracji w kółko o nim wspomina (przez nią zaczęłam bawić się z glutkiem w różnej postaci, przez nią kupiłam glicerynę i przez nią mam już załadowany koszyk w ZSK i dumam, kiedy by tu coś zamówić). :)
    Bardzo podoba mi się ich blask!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też właśnie przez Ewę miałam ochotę na ten szampon i strasznie się cieszę że wreszcie mogłam bo poznać. Za to od kilku miesięcy nie zrobiłam półproduktowych zakupów (bo mam spooooore zapasy).

      Usuń
  17. Czaje się na tą maskę dabur, intuicja mi podpowiada, że sprawdzi się bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na długość jest taka sobie, przynajmniej u mnie. Ale skórze głowy najwyraźniej służy.

      Usuń
  18. Świetnie Ci idzie i Twoje włosy wyglądają naprawdę dobrze, jeśli wspomnę Twoje pierwsze włosowe posty :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...