sobota, 7 lutego 2015

Kupujemy szampon. Czym warto się kierować przy wyborze? Epopeja autorska Włosowelove.

Znalezienie dobrego szamponu przysporzyło mi chyba najwięcej trudności na początku świadomej pielęgnacji, ale też na przykład latem 2014, kiedy moja skóra głowy zrobiła się o wiele bardziej łojotokowa niż zwykle. Z tego, co czytam w Waszych mailach, i Wy miewacie z wyborem tego kosmetyku problem.

Zacznijmy od cech, jakimi powinien według mnie charakteryzować się dobry szampon.


A zatem, szampon idealny:

- nie zawiera składników, które mi szkodzą (wywołują łupież, reakcje alergiczne, pieczenie, swędzenie, wypadanie włosów itp.) - dlatego warto choć trochę nauczyć się czytania składów i ograniczyć zasób produktów nieodpowiednich dla naszej skóry;
- dokładnie myje skórę głowy, nie może być ani zbyt delikatny, ani zbyt mocny. Przy czym niekoniecznie musi się pienić jak wytwór gaśnicy przeciwpożarowej;
- jest dobrany do mojej skóry głowy, nie do typu włosów. Włosom na długości wystarczy spływająca piana, a nawet i sama odżywka;
- zawiera naturalne substancje aktywne, bo takie się u mnie najlepiej sprawdzają: glinki, wyciągi ziołowe, propolis itd.;
- nie kosztuje majątku, choć jestem skłonna zapłacić trochę więcej za wysoką jakość;
- nie robi z włosów jednego wielkiego kołtuna. Nie ma ułatwiać rozczesywania, od tego są odżywki – ale jeśli mam tę odzywkę nakładać po myciu 3 razy i i tak nie móc rozczesać fryzury bez wyrywania włosów, to coś jest nie tak (pozdrawiam szampon khadi amla, klik).

Zdarzyło mi się kiedyś i tak, że szampon na skórze głowy sprawdzał się OK, ale wywoływał wysyp na policzkach. Często myję włosy głową w dół i część piany spływa po skroniach. Może i nie najlepsze to przyzwyczajenie, ale tylko w takiej pozycji jestem w stanie wymyć skórę głowy wystarczająco dokładnie. A są szampony, które policzkom nie szkodzą. ;)

Szampon, który cenię, nie musi być określonej marki (choć wybieram produkty firm, które według mojej wiedzy nie testują na zwierzętach). Nie musi się pienić, mieć ładnego opakowania, być super wydajny czy bardzo łatwo dostępny. Nie musi ułatwiać rozczesywania, nabłyszczać, dodawać objętości, pogrubiać włosów, zmywać naczyń i nakrywać do stołu. Ma myć, nie podrażniać, nie przyspieszać przetłuszczania i nie plątać. Okazuje się jednak, że wymagam bardzo dużo. ;)

Dodam jeszcze, jak zawsze, głos nie-ortodoksa. Jeśli myjesz włosy Pantene czy Timotei, i służy Ci to – myj sobie dalej. Aczkolwiek siostra moja kochana, która całe dorosłe życie używała Head&Shoulders, od kilku miesięcy myje włosy Isaną z mocznikiem, a potem używa odżywki – i jest bardzo zadowolona. ;) Jeśli jednak lubisz szampon z silikonami, z SLeS czy parabenami, używaj go na zdrowie. Żeby został dopuszczony do sprzedaży, musiał przejść badania dermatologiczne i z pewnością jest bezpieczny, o ile nie masz nadwrażliwego skalpu.

Jeśli jednak czytasz ten artykuł, podejrzewam, że miałaś lub masz ze skórą głowy jakiś problem. I taki tekst może Ci się przydać.

Dlaczego nie szampon dziecięcy?

Często zaczynami od nich świadomą pielęgnację włosów, bo to najłatwiej dostępne szampony z delikatnymi detergentami. Jednak to nie sama delikatność detergentu jest istotna, a jego ilość oraz fakt, czy został on zrównoważony substancjami łagodzącymi, nawilżającymi i lekko natłuszczającymi. Jak łatwo się domyślić, o to w takich tworach gorzej. Bo gdyby te delikatne detergenty jeszcze złagodzić, szampon nie poradziłby sobie w twardej wodzie i na bardzo brudnych włosach. W efekcie na drogeryjnych pólkach znajdujemy mnóstwo domestosów z pozornie delikatnym składem.

Druga sprawa to pH. Dziecięce szampony mają pH zasadowe, skóra osoby dorosłej dość kwaśne (w okolicach 4,5-5). Wrażliwcom taka różnica wystarczy, aby powstał na przykład łupież. I kołtun u cienkowłosych.

Trzecia rzecz, to rumianek. Upychany do niemal każdego dziecięcego kosmetyku. Ma działanie kojące i łagodzące. A że sporo osób uczula, to szczegół taki.

Wypróbowałam 5 czy 6 szamponów dziecięcych różnych marek, żeby nie było, że ja tak teoretycznie tylko. Po wszystkich najdalej po 3 myciu dorabiałam się łupieżu. Dziękuję, ale więcej nie. Szampon dziecięcy to twór, który ma za zadanie myć zdrowe, właściwie czyste, dziecięce włosy. Z niewykształconymi do końca gruczołami łojowymi. Wiecie, raz na kilka dni ma opłukać włoski z kurzu, piaskownicowego piasku, pozostałości lizaka, który zupełnie sam wkomponował się we fryzurę. Nie poradzi sobie z włosami bardzo tłustymi (patrz wyżej: o łagodzeniu detergentów i twardej wodzie), z pasmami farbowanymi (zasadowe pH uszkodzi rozchylone podczas koloryzacji chemicznej łuski włosowe), rozjaśnianymi, u osób wrażliwych na wahania pH i uczulonych na rumianek.

Szampon łagodny, średni, czy „rypacz”?

Tak.;)

Osobiście myję włosy szamponem złuszczającym Korana (jeśli długo wmasowuję go w skórę głowy palcami, zawarte w nim kwasy owocowe złuszczają mi skórę z opuszków palców :D), który ma mocny detergent, szamponem „średnim”, czyli Logoną, i bardzo delikatnie, czyli odżywką. Nie będę tutaj rozpisywać tygodniowej pielęgnacji dokładnie, bo nie ma na to miejsca.

Polecam mieć w domu i coś delikatniejszego, i mocniejszego do mycia i stosować w razie potrzeb. Na początek raz w tygodniu używamy mocniejszego szamponu, a w pozostałe dni delikatnego, a potem regulujemy sobie tę częstotliwość. Jednym będzie odpowiadało mycie „rypaczem” za każdym razem, innym wystarczy takie mocne oczyszczenie raz na dwa miesiące, i obie te metody są poprawne.

Jeszcze inni wolą mieć jeden, „średni” szampon, i to jego się trzymać. Po prostu nie ma jednej zasady dla wszystkich. Początkującym polecam jednak zakup myjadeł lekkiego i cięższego kalibru i stosowanie ich zamiennie.

I wreszcie, przechodzimy do meritum, czyli

Jak kupować szampon?

Od tyłu!

Obracamy butelkę i patrzymy na kilka rzeczy (obietnice producenta nie są jedną z nich):

- kod kreskowy: jeśli zaczyna się od 590, szampon został wyprodukowany w Polsce. Kupując go wspieramy naszą gospodarkę i jednocześnie cieszymy się, że trzymamy w ręce produkt nietestowany na zwierzętach;
- datę ważności: nie używamy szamponu, który wydaje właśnie ostatnie tchnienie, i w dodatku może stał na nasłonecznionej witrynie, ale i ostrożnie podchodzimy do takiego, który będzie ważny jeszcze przez 3 lata;
- skład: przede wszystkim jego długość. Jeśli zajmuje połowę całej etykiety, zapewne sporo dodatków jest zbędnych, a potencjalnie alergennych lub obciążających włosy. Poza tym wyszukujemy substancje, które nasze włosy znają i lubią, a omijamy takie, które szkodzą. Trochę więcej o czytaniu składów przeczytacie u mnie tutaj, a czadową bazę INCI, czyli wyjaśnienie większości składników u Arsenic. Im wyżej w składzie coś jest, tym więcej tego w kosmetyku (z wyjątkiem rosyjskich składów rozpisanych jako aqua with infusions of). Im bliżej końca, tym mniej znaczącą rolę dany składnik odgrywa.

Jak już wyczytacie z tyłu co chcecie, możecie przejść do oglądania obrazków na etykietce, czytania recenzji na Wizażu, sprawdzaniu ceny, pojemności i innych pierdółek.

I coś, czego często ode mnie wymagacie, a czego robić nie lubię:

Lista szamponów, które warto wypróbować.

Podział jest umowny, i efekty zależą od innych stosowanych kosmetyków pielęgnacyjnych i koloryzujących, twardości wody, rodzaju włosów itp. Nie wszystkie propozycje sprawdziły się u mnie, i nie jest tak, że środków spoza tej listy do mycia włosów używać nie wolno. To tylko robocza wersja poglądowa, która ma ułatwić co nieco początkującym.

Delikatne: Love2mix Organic, Facelle, żele intymne Intimella (Drogerie Natura), Sylveco, Lilla Maï

Średnie: Alterra, Alverde, Neobio, Logona, żele intymne Venus (genialne, proste składy i duża butelka z pompką), Himalaya Herbals, Equilibra, Labell aloesowy bio, Biały Jeleń, Isana Med (z mocznikiem i przeciwłupieżowa)

Mocne: Joanna czarna rzepa (wersja zielona ma najkrótszy chyba skład z tej serii), Eva Natura, Barwa ziołowa, Korana, rosyjskie szampony na propolisie; większość szamponów przeznaczona do włosów przetłuszczających się;

Dajcie znać w komentarzach, co u Was sprawdza się najlepiej do mycia włosów i skóry głowy. :) Często zmieniacie kosmetyki, czy trzymacie się sprawdzonych pewniaków?

63 komentarze:

  1. Bardzo podoba mi się podzielenie na delikatne,średnie i mocne. Takie ułatwienie jest mega przydatne. <3

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie nie sprawdza się piana, czy odżywka. Szampon nakładam również na długość. Lubię, gdy szampon... myje :D Szampony alterra muszę nakładać kilkukrotnie. Taki szampon skreślam(nawet jeśli w działaniu mi odpowiada) Zwykle i dopuszczalnie to 2x inaczej widać po wyschnięciu, że włosy nie są idealnie czyste. Przeważnie miałam w domu jeden łagodny i jeden mocniejszy szampon( i używałam go co 3,4 mycie) Teraz jest różnie bo od dawna nic nie kupuję i zużywam to co mam(aktualnie odlewka) Strasznie się wszystko przerzedziło u mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. nie wiedziałam o tym kodzie kreskowym! o! super! zapamiętam! :**

    OdpowiedzUsuń
  4. Super post! Pod każdym względem - i nauczyłam się i uśmiałam :)))
    Ja lubię silnie oczyszczające niestety. Delikatne przyspieszają przetłuszczanie...

    OdpowiedzUsuń
  5. O ile to ciekawych rzeczy można się dowiedzieć o szamponem,mi ciężko trafić na taki który w pełni by mnie satysfakcjonowal ale nie poddaje się,także przykładam wagę do produktów nie testowanych na zwierzętach :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja myje babydremem i mam jeszcze butelke zapasu, ale jak go zdenkuję kupuję labell. Lubię takie posty z których moge dowiedzieć się czegoś nowego, mimo, że włosomaniacze już pół roku.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dorota, dzięki Ci za ten post :) Już wiem czemu dziecięce szampony się u mnie nie sprawdzają :)
    ja używam drogeryjnych szamponów, ale one mi służą. Pod warunkiem, że od czasu do czasu nałożę maskę lub olej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. zainteresowałaś mnie tymi składami w rosyjskich kosmetykach (aqua with infusions of) to znaczy że składniki nie są wymienione po kolei? od największej zawartości do najmniejszej? :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeśli służą - to używaj na zdrowie. :) U mnie niestety dłuższe przygody z drogeryjnymi szamponami kończą się zwykle łupieżem, przylizem i przetłuszczem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ano, nie są. Woda jest na pierwszym miejscu, natomiast wszystkie "infuzyje" występują w ilościach niewiadomych.

    OdpowiedzUsuń
  11. Może należysz do mniejszości, której dziecięce szampony nie przeszkadzają?

    OdpowiedzUsuń
  12. Dlaczego niestety? Ja też lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie kilkukrotne umycie długości szamponem potrafi bardzo zniszczyć włosy. Co kto lubi ;)

    Pod koniec ciąży też miałam jeden szampon i jeden olejek z kosmetyków włosowych, nic więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dobranie szamponu bywa niezłą zagwozdką, zajęło mi kawał czasu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Cieszę się. Choć tak jak pisałam, to granice "umowne". Alterrę na przykład ktoś może odbierać jako bardzo słabą, a kto inny jako mocną.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja trzymam się swojego pewniaka, uwielbiam Isanę pomarańczową (z witaminami i owocami), pięknie pachnie, nie mam problemów z rozczesaniem włosów, a nawet wydaje mi się, że są gładsze, nawet jeśli potem potraktuję je jedynie odżywką b/s. Poza tym całkiem fajnie sprawdza się Facelle

    OdpowiedzUsuń
  17. A bo wiesz - że bardziej drażniące, że łagodne lepsze dla skóry głowy i dla włosów i takie tam :D
    No ale co zrobić - dla idei łagodnego oczyszczania nie będę włosów codziennie myła....

    OdpowiedzUsuń
  18. Dobre jest to, co nam służy, a nie cudze teorie ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie no oczywiście! Ale jak się człowiek naczyta o zaletach delikatnego oczyszczania to potem mu trochę żal, że tego nie zazna :DDD
    Żartuję trochę ;). Moje włosy nigdy nie lubiły słabych i odżywczych szamponów. Silne szampony nadrabiam odżywkami i jakoś to ciągnę :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Przeczytałam i teraz czuję, że wszystkie moje posty są totalnie amatorskie i śmieszne, tak rzeczowo i zwięźle ujęłaś temat! Normalnie zazdro! Ale takie zdrowe zazdro :)


    W końcu nie wciskasz na siłę jednego podejścia, jupi ^^ Wszędzie trąbią, że jak używasz Elseve, to gówno i sięgnij po coś bez silikonów, a prawda jest taka, że u każdego to inaczej wygląda. Moja Mama np od zawsze myje włosy zwykłymi drogeryjnymi tablicami mendelejewa typu Garnier czy inne szwarzcoś ;) i włosy ma we wspaniałej kondycji, a co mnie najbardziej wkurza, to że może je myć spokojnie co 4 dni, chlip ;(


    Tą informacją o szamponach dziecięcych mnie zaskoczyłaś, nie miałam o tym pojęcia. Swego czasu bardzo lubiłam do porządniejszego oczyszczania i zmywania olejów szampon Babydream, ale ostatecznie zrezygnowałam z niego, bo mocno plątał włosy i były takie trochę jałowe po nim...


    Szampon z Korany muszę sobie sprawić, ale to plan na bardzo daleką przyszłość, na razie w drodze do mnie jest 5 butelek szamponów Balea, hahaha ;) Moje ulubione to właśnie Balea, wersja z mango + aloesem, wspomniana przez Ciebie Isana z mocznikiem, Equilibra aloesowy, Facelle [ uwielbiam jego wielogunkcyjność, wczoraj resztkę zużyłam do peelingu skóry głowy razem z glinką, cukrem i olejkiem herbacianym ^^ ], a z droższych świetnie sprawdzał się u mnie Joico K PAK, miałam już dwie butelki :)
    Propolisowe rosyjskie naprawdę należą do tych mocnych? W życiu bym nie powiedziała! ;)
    Buziaki! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak zwykle post ciekawy i wyczerpujący. Ja muszę przyznać iż stosuję szampony bardziej z grupy średniaków bądź tych mocnych (przy których zastosowanie odżywki i olejku na końcówki jest niezbędne) szczególnie szampon z czarnej rzepy daje sieczkę na włosach w postaci kołtunów :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Justyna Wiśniewska21 marca 2015 21:16

    U mnie nie sprawdzają się tylko szampony Joanny ;) Bardzo czesto zmienia szampony nie jestem wierna jednej marce, ale dziecięce u mnie na szczęście nie powodują łupieżu ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Serio rosyjskie szampony należą do mocnych? Ze swojej strony mam całkiem inne odczucie, miałam tylko jeden szampon rosyjski, na cedrowym propolisie, i jak dla mnie był bardzo delikatny - lekko się pienił, nie powodował "skrzypienia" włosów, i po wyschnięciu włosy były lejące i gładkie jak woda, jeszcze bardziej niż zwykle, a mam włosy ekstremalnie niskoporowate i dość cienkie. Jak dla mnie oczyszczał za słabo, włosy wydawały mi się minimalnie obciążone, a na przykład taka Alterra papaja i bambus jest idealna :)

    OdpowiedzUsuń
  24. studentka zarządzania21 marca 2015 21:16

    Kiedyś bardzo zwracałam uwagę na skład przy na wyborze szamponu: Teraz wyznaję zasadę, że ten produkt ma tak krótki kontakt ze skórą głowy i z włosami, że nie przeżywam tego aż tak bardzo. Sięgam po szampony dobrze pieniące się i domywające olej, nie lubię kiedy plączą mi włosy.
    Moi ulubieńcy to Alterra pszenica i morela (delikatniejszy); Isana przeciwłupieżowa (dobrze oczyszcza); YR nadający objętość (bo rzeczywiście unosi u nasady) :))
    Pozdrawiam, studentkazarzadzania.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. ja mam chyba z 5 szamponów i kupiłabym jeszcze wiecej gdybym mogła :D
    aktualnie bardzo dobrze sprawdzaja się u mnie szampony z Ziaji (nawilżający i regenerujący).
    Z takich o najlepiej znanym składzie to mój, który zrobiłam sobie sama.
    Bardzo fajny post, właśnie chcę kupić sobie coś delikatnego a nie miałam pojecia jak tego szukać :D

    OdpowiedzUsuń
  26. ja tak miałam, gdy używałam wcierki Jantar. Chyba się nie polubiłyśmy.. od tej pory boję się cokolwiek wcierać, bo pożegnałam się z łupieżem, dzięki olejowaniu włosy przestały mi się przetłuszczać. W końcu są ok :) teraz tylko żeby rosły szybciej :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Długie Włosy21 marca 2015 21:16

    "nie robi z włosów jednego wielkiego
    kołtuna" - pozdrawiam szampon Seboradin z naftą kosmetyczną. Fajny post. Mi rzeczywiście też nie służą dziecięce szampony, już wiem,że to kwestia ph. Aktualnie moim ulubieńcem jest Bioxsine - czyli w sumie średni szampon, ale jest naprawdę ok.

    OdpowiedzUsuń
  28. Post bardzo rzeczowy i przejrzysty. Mam tylko zastrzeżenie do kwestii (szampon) "jest dobrany do mojej skóry głowy, nie do
    typu włosów. Włosom na długości wystarczy spływająca
    piana, a nawet i sama odżywka". Co z włosami rozjaśnianymi i farbowanymi? Przecież dla blondynek są szampony z rumiankiem (i lnem np.: z Joanny) a dla farbowanych z innymi wyciągami dla ochrony koloru przed wypłukaniem. Co z włosami stylizowanymi żelem, lakierem i itp.:? Czy piana będzie wystarczająca? Czy sama odżywka jest w stanie usunąć stylizatory? A co z szamponami zwiększającymi objętość? Przecież są dedykowane włosom cienkim i delikatnym.
    Osobiście wolę, aby szampon nie tylko mył, ale także pielęgnował skórę głowy i włosy, bo ja nie zawsze używam odżywek po umyciu. Obecnie na stanie mam: Topicrem (przeciwłupieżowy), Korana, Ultra Doux "Siła 5 rośli", Moraz (ekstrakt z rozmarynu i kwiatów wawrzyna), Rene Furterer Volumea, Facelle. Mam w planach ograniczenie się do trzech szamponów o różnej sile rażenia.

    *pozdrawiam szampon Sylveco - myślałam, że się zadrapię na śmierć.

    OdpowiedzUsuń
  29. Witaj, bardzo ciekawy post :)
    Ja zrezygnowałam z mocniejszych szamponów, bo faktycznie miałam po nich łupież (musiałam skórę głowy myć zawsze dwukrotnie)... Ale średniaki sprawdzają się u mnie rewelacyjnie, taka Alterra na przykład :) ostatnio kupiłam Barwę z czarną rzepą jako rypacza i byłam zaskoczona, że w ogóle nie poplątała mi włosów! :) (mocniej oczyszczam co ok. 2 miesiące.)
    A co do rosyjskich szamponów, to też mi się wydaje, że to raczej takie średniaki :)
    Wlosomaniaczką jestem prawie od roku, ale nigdy nie miałam fazy na szampony dziecięce i chyba dobrze ;)
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Na pewno skuszę się na szampon z Sylveco :) Z Lila Mai jak na razie miałam tylko krem do twarzy. Na szampon dziecięcy jeszcze nigdy się nie skusiłam. Ogólnie gdy miałam długie włosy to zawsze występował jakiś problem, szampon albo je plątał, albo były za bardzo obciążone, innym razem elektryzowały się. Teraz gdy moje włosy są krótkie większa ilość szamponów mi odpowiada :) Na szczęście problemy skórne jak dotąd u mnie nie wystąpiły ( raz miałam tylko mocno podrażniony skalp po użyciu henny )

    OdpowiedzUsuń
  31. Bardzo fajny post! Przyznaję się bez bicia, że nigdy nie miałam ani jednego z wyżej wymienionych produktów :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Dziękuję za mądry komentarz. :) Rzeczywiście potraktowałam tę kwestię dość skrótowo.

    Szampony poprawiające kolor włosów mają działanie przedłużające trwałość lub pogłębiające odcień włosów koloryzowanych lub rozjaśnianych. Zwykle zawierają w związku z tym substancje powłokotwórcze (silikony, quartenia, filtr UV), barwniki lub wyciągi ziołowe. I długość włosów może, acz nie musi się z tego cieszyć. Natomiast skóra głowy prawie na pewno cieszyć się nie będzie. Bo trzeba ją umyć. Dokładnie. Przy długotrwałym stosowaniu tego typu szamponów pojawia się często łupież, swędzenie, "przyklap". Oczywiście, to taka wytyczna - i jeśli mycie tego typu kosmetykiem komuś odpowiada, nie będę go przekonywać, że robi źle.

    Szampony z barwnikami z kolei (przynajmniej na moich włosach) zachowują się podobnie do dziecięcych: włosy robią się szorstkie, spuszone, splątane, a skóra głowy swędzi. Używałam sporo produktów tego typu, różnych marek, z różnych półek cenowych i efekt był zawsze ten sam.

    Co do stylizatorów, zgadzam się z Tobą, że trzeba je zmyć. Od rodzaju kosmetyku, jego ilości i typu włosów będzie zależało, czy wystarczy do tego piana albo odżywka, czy jednak konieczne będzie na przykład dwukrotne mycie mocnym szamponem. Na moich pasmach i owszem, po umiejętnym myciu odżywką nie ma śladu stylizatorów.

    Jeśli chodzi o szampony zwiększające objętość, nie mam zdania. Nie wydaje mi się, żeby szampon mógł zadziałać jak stylizator i nadać włosom tekstury/objętości. Zwykle są to szampony złożone tak, żeby nie obciążały, i w dodatku zaleca się ich używanie z innymi kosmetykami z tej linii (i to one robią robotę). Najczęściej są przeznaczone do włosów cienkich i przetłuszczających się, więc nie ma tu problemu pod kątem dobierania do skóry głowy.

    Nie słyszałam wcześniej o marce Moraz, chętnie poczytam. ;)

    Podsumowując, moje zdanie jest takie: szampon warto dobierać do skóry głowy, bo głównie tutaj on działa. I tutaj najbardziej może zaszkodzić. Działanie na długość włosów polega na tym, że może zawierać coś, co ułatwi rozczesywanie włosów - albo i nie. I sporo obietnic producentów w zakresie działania szamponu na długość czy końce jest grubymi nićmi szytych (szampon nie scali końcówek, nie odwróci lat niszczeń, nie wydaje mi się też, żeby mógł ochronić włos przed promieniowaniem UV i tak dalej, bo po pierwsze detergenty i tak robią swoje, po drugie, ma krótki kontakt z włosami i skórą). Może pogłębić kolor, może nie obciążać włosów, może myć dokładnie lub mniej dokładnie. Wsio. Skóra głowy jest ważniejsza.

    Według mnie nie warto na przykład kupować szamponu do włosów suchych i zniszczonych, jeśli mamy przetłuszczającą się skórę głowy. http://wlosowelove.blogspot.com/2013/10/wosowe-mity-4-nalezy-uzywac-wszystkich.html

    OdpowiedzUsuń
  33. Mnie podrażnia indygo, henna na szczęście nie. :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ale za to pewnie miałaś inny dobry :) Nie znam wszystkich dobrych produktów na świecie, i na pewno nie wszystkie fajne, które znam przyszły mi akurat do głowy podczas pisania posta.

    OdpowiedzUsuń
  35. Rosyjskie szampony nie są złe. Ale nie różnią się aż tak bardzo od polskich szamponów ziołowych, żeby chciało mi się bawić w ich zamawianie i kombinowanie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Jak działa, to znaczy, że dobry. :) Skład to jedna sprawa, a preferencje naszej skóry to druga. :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Ziajowe szampony też kiedyś lubiłam. I planuję kupić znów, tylko na razie nie miałabym nawet gdzie ich trzymać, nie wspominając o używaniu. ;) I też najlepiej mi służą własnoręcznie przygotowane, ale czasem mam ochotę na kolorową etykietkę, ładny zapach i dużo piany, czyli po prostu gotowca. ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Sporo zależy jeszcze od wody może? Miałam kwiatowy i użyty kilka razy pod rząd dawał efekt pt. piorun w szczypiorek i jeszcze siano na końcu. ;) Większość rosyjskich szamponów bazuje na mocnych detergentach, jak magnesium lauryl sulfate, czy nawet SLS. ;) Za to zagęszcza się je gumą guar, która potrafi na włosach zostawiać osad, może dlatego takie miałaś wrażenia?

    Wszyscy chwalą tę alterrę, chyba ją wypróbuję w końcu.

    OdpowiedzUsuń
  39. Kupiłam sobie niedawno jedną Joannę i po kilku użyciach przestała mi pasować. Jednak długie te ich składy są. ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Jestem wyznawcą teorii, że tak powinno być, że to odżywka jest od ożywiania, a nie szampon. :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Widziałam w te wakacje w sklepie panią z warkoczem grubym jak moja pięść, a ja kawał pięści mam, i długim za pośladki. Kupowała szampon i odżywkę pantene. Założę się, że jest z nich zadowolona. A włosy piękne! ;)

    Widziałam Twoje zakupy Baleowe, sama na razie zgłębiam raczej taniutką isanę. Butelki brzydsze, ale składy ogólnie porównywalne według mnie. ;)

    U mnie propolisowe szampony zachowywały się naprawdę, naprawdę, naprawdę wysuszająco i ogólnie bardziej muszę uważać na magnesium lauryl sulfate niż na sles w szamponach. I rozmawiałam z kilkoma osobami, które też uważały je za kołtunotwórcze. ;)

    Możesz mi zazdrościć posta, ja Tobie zazdroszczę włosów - też tak zdrowo, że tak powiem ;) - i jakoś to jest. ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Pomarańczową Isanę, mówisz? Na razie miałam 2 rodzaje ich szamponów i oba były przyzwoite. Jakbym kupowała dalej, to zacznę od tej Twojej. ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Na mnie Jantar tak samo działa. Obciążać to u mnie obciąża nawet woda, więc nie mam pretensji, ale swędziało mnie po nim okrutnie. To jednak kupa ziół i dość brzydkie konserwanty, więc nie dziwne, że kogoś uczula. :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Nie mam problemów ze skalpem ALE, od jakiegoś czasu swędzi mnie nieustannie jedno miejsce na głowie. Na samym czubku głowy mam taki dołek (średnica ok. 1 cm, zawsze mierzę od niego włosy) i właśnie on ostatnio strasznie mnie drażni. Swędzi nie miłosiernie, i chociaż próbowałam pilingu - nic to nie dało. Tak sobie myślę teraz - może się tam te wszystkie odżywki, maski co nimi skalp myłam się tam zebrały i to one wywołują efekt swędzenia? Sama nie wiem juz co myśleć.

    OdpowiedzUsuń
  45. Albo rzeczywiście pozostaje tam trochę kosmetyków, albo może jest to miejsce, gdzie wiążesz włosy? W sensie, że zawsze robisz tam koczek, albo zaczynasz warkocz dobierany, albo może wkładasz tam wsuwkę/żabkę?

    Jeśli to raczej to drugie, to czy widziałaś posta Balbiny? http://www.balbinaogryzek.pl/2015/01/bol-skory-gowy-wizyta-u-trychologa.html

    OdpowiedzUsuń
  46. koszek ślimaczek owszem, ale nic więcej. Spróbuję jeszcze mocniej domyć i zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Jeśli ślimak jest zawsze w tym samym miejscu, to najprawdopodobniej on jest przyczyną i zmiana fryzury rozwiąże problem.

    OdpowiedzUsuń
  48. Dochodzę do wniosku, że MLS to naprawdę mocny detergent. Moje trzy ostatnie szampony były na jego bazie i nie jestem z nich zadowolona. A już MLS + olej w szamponie to tragedia.

    OdpowiedzUsuń
  49. fakt...gotowce też miło się zużywa :D mi naprawdę ciężko się oprzeć drogeryjnym kosmetykom...te pudełeczka, naklejeczki i zapachy <3

    OdpowiedzUsuń
  50. Czesto zmieniam ostatnio kupiam schaume 7 ziol i od jakiegos czasu tylko nim myje, ale i tak urozmaice mycie delikatnym. To cchyba najlepszy ziolowy szampon jaki mialam bo nie wysusza mi wlosow na dlugosci ;)

    OdpowiedzUsuń
  51. U mnie to samo, ani szampon z MLS, ani szampon z dużą zawartością oleju się nie sprawdza (we własnych recepturach dodaję zawsze około 2% i jest OK). A już połączenie tych dwóch to porażka: tak jakby ktoś najpierw wyszorował mi włosy płynem do mycia naczyń (swędząca skóra głowy, suche odstające pasma), a potem wysmarował je margaryną (już w kilka godzin po myciu wyglądają na bardzo tłuste).

    OdpowiedzUsuń
  52. ja z szamponow posiadam w stalym uzytku: rzepe jako rypacz, aloesowy naturvital jako lagodniejszy rypacz, mydlo cedrowe, szampon natura siberica, korana do oczyszczania. Ostatnio wykonczylam balsam myjacy sylveco (na pewno do niego wroce) i peeling natura siberica- i tez bedzie powtorka

    OdpowiedzUsuń
  53. Wczoraj odwiedziłam rossmana z zamiarem kupienia jej i nie było... Szampony Isany teraz mają zmienioną szatę graficzną i za nic nie mogłam znaleźć tej pomarańczowej... Mam nadzieję, że to tylko wina mojego sklepu, będę szukać dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  54. To mój pierwszy delikatny szampon. Nie jest zły, na naturie siberice reaguje tak samo. Chciałabym jednak spróbować czegoś nowego.

    OdpowiedzUsuń
  55. Hmm, jak się teraz zastanowię, to możliwe że masz rację - szamponem cedrowym myłam zawsze włosy kiedy byłam w domu rodzinnym, tam woda jest taka średnio twarda, i tam włosy mam zawsze miękkie i lejące, a ten szampon jeszcze ten efekt potęgował. Natomiast w mieście w którym studiuję, woda chyba jest bardzo twarda, czym bym nie umyła włosów, to są suche i sztywne :/

    Alterrę bardzo polecam z mojej strony, jet dość mocna, ale nie na tyle żeby włosy skrzypiały, ładnie pachnie, super się pieni, dobrze oczyszcza moje cienkie włosy ale nie wysusza i nie zostawia stogu siana :D

    OdpowiedzUsuń
  56. U mnie dyżuruje Balea aloes i mango oraz Schauma 7 ziół. Unikam "prania ręcznego" długości ale dla skóry głowy takie typy są idealne. Nic nie swędzi i dobrze wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  57. Weź to miejsce posmaruj jakąś maścią typu Clotrimazolum albo Terbafiną ewentualnie Hydrocortizon. Bo albo to bakterie/grzyby albo podraźnienie typu parch. Bez obrazy oczywiście, bo chcę ci skutecznie pomóc. Ja tak robiłam i problem znikał całkowicie.

    OdpowiedzUsuń
  58. Niekoniecznie, grzyby najczęściej lokują się za uszami, w fałdach skórnych na skroniach i nad karkiem, a nie na czubku głowy, jest tam mniej gruczołów łojowych i potowych, więc mniej wilgotno i tłusto - ne mają czego jeść. Jeśli problem jest w miejscu najczęściej noszonej fryzury, winiłabym raczej upięcie.

    A maści przeciwgrzybiczne na bazie parafiny potrafią zaostrzyć problem skalpowy zamiast go ukoić. W każdym razie tak dzieje się u mnie. Ale faktem jest że wielu osobom pomagają. :)

    OdpowiedzUsuń
  59. Ja bym do średnich zaliczyła jeszcze na przykład Schaumę. Rypacz to raczej nie jest, bo mimo że doczyszcza skórę głowy, to na długości włosy są jak po odżywce za sprawą substancji filmotwórczych i łagodzących. Spisuje się przy szybko przetłuszczającej się skórze głowy u osoby dorosłej.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...