piątek, 2 stycznia 2015

Zapuszczam, obcinam, zapuszczam. 2015 rokiem hodowania włosów.

Pod koniec wczorajszego posta wspomniałam, że dzięki Zielpy (klik) zyskałam nową motywację, żeby zapuścić włosy. Jeśli mam być całkiem szczera, to dzięki Patrycji, ale i Kasi Si, która ma włosy prawie identyczne z moimi - tyle, że ładniejsze i dłuższe. ;) Pozazdrościłam jej świątecznego warkocza, zabieram się zatem do działania.

Plan akcji bardzo mi się podoba, bo dzieli rok na cztery łatwiejsze do ogarnięcia kwartały. Dzięki czemu łatwiej będzie dostrzec efekty kuracji, niż po jednym miesiącu. Wiem, że rok intensywnej pielęgnacji to dla kogoś może być przesada. Jednak i tak intensywnie dbam o włosy, a niezależnie od jakichkolwiek moich działań - 2015 i tak upłynie. Więc czemu by się nie przyłożyć?


Po każdym kwartale spodziewajcie się aktualizacji wraz z opisem wszystkich stosowanych metod pod kątem wygody i skuteczności. A zaczynam od takiej fryzury. :) 

Pomiary: 

Długość pasma kontrolnego: 28 cm;
Długość całkowita włosów (od czoła do dolnej linii fryzury): 41 cm;
Grubość kucyka: 5,4 cm (chlip).

Na pierwszy ogień, czyli miesiące od stycznia do marca, zaplanowałam:

 - suplementację: pokrzywa (herbatka z Biedronki, bardzo smaczna), siemię lniane, pestki dyni;
 - wcierkę: wodę szungitową Fratti, którą dostałam od Żan.

Od jakiegoś czasu staram się codziennie szczotkować skórę głowy i włosy ukochaną szczotką z dzika, ale nie obiecuję, że przy tym wytrwam przez cały kwartał, czasem oczy same mi się zamykają wieczorami. Działam zgodnie z tym, co podpatrzyłam na filmie - klik. Skóra głowy przetłuszcza się ostatnio jakby ciut wolniej, i lubię myśleć, że taki masaż wraz z poprawą krążenia przyczyni się do wzrostu wielu mocnych włosów. :)

Siemię lniane kupuję w aptece. Mielę w młynku i zmielone trzymam do kilku dni w lodówce. Dwie-trzy łyżki siemienia zalewam chłodną wodą i wypijam przed snem. Nie wiem po co tak cudowałam z blenderem, jabłkami, bananami i innymi rzeczami w ubiegłym roku, z wodą o wiele łatwiej je przyrządzić i wypić, jest mniej mycia, i w dodatku smakuje całkiem przyjemnie. O wiele lepiej od oleju lnianego, który dla mnie jest atrakcyjny smakowo na równi z tranem, czyli wcale.

Pestki dyni zalewam wodą wieczorem, rano chrupię je przed śniadaniem.

Została mi jeszcze odrobina wcierki Joanny czarna rzepa (to mój ulubiony tego typu specyfik), toteż szungitowy spray otworzę pewnie dopiero w połowie stycznia - dzięki czemu powinien mi wystarczyć do końca pierwszego kwartału.

Przede wszystkim chciałabym zagęścić włosy i porządnie zadbać o skórę głowy. Mam ogromną nadzieję, że takie wielomiesięczne wypadanie jak w ubiegłym roku, już się nie powtórzy. Przestałam się łudzić, że moja skóra głowy jest zdrowa, tylko wszystkie kosmetyki do niczego. ;) Wiem, że muszę ją traktować jak łojotokową, mimo braku typowej łuski. Pamiętam o peelingu skóry głowy, poprzedzam go Cerkogelem 30 (cudo!), na zmianę z niedawno pokochanym żelem siarczkowym Busko. Do nowych produktów dla skóry głowy podchodzę jak pies do jeża, a jeśli coś podrażnia mnie za pierwszym razem, nie eksperymentuję dalej.

Po sporym podcięciu w grudniu moje włosy są bardzo zdrowe. Zabezpieczam końcówki i olejuję je przed każdym myciem już właściwie automatycznie, nie suszę ich, nie kręcę, nie prostuję. W związku z czym myślę, że kolejne strzyżenie wypadnie najwcześniej jakoś w czerwcu.

Dołączycie do nas? Razem raźniej! :)

PS. Henri, widzisz to zdjęcie? Włosy w kolorze "przylizano-spuszony mat", mimo że w istocie tego dnia byłam bardzo zadowolona z ich kondycji. :*

49 komentarzy:

  1. Też bym chciała dotrwać do czerwca ze strzyżeniem, to byłby mój rekord :D dziękuję, że wspominasz o akcji, dzięki temu pewnie będzie nas więcej, i centymetrów więcej!


    Myślisz, że masaż skalpu po wcierce tangle teezerem to dobry pomysł?

    OdpowiedzUsuń
  2. Z rozprowadzaniem nie mam problemu, bo ładuję ją precyzyjnie na skalp i najpierw masuję palcami, a potem TT. Spróbuję przed, skoro tak.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wytrwałam już 5 miesięcy, więc myślę, że teraz spokojnie dam radę 6. Myślę, że lepszym będzie masaż tt przed wcierką. Pobudzi krążenie i rozgrzeje skórę głowy, dzięki czemu wcierka ładnie się wchłonie. A Ty nie będziesz niepotrzebnie rozprowadzać ziółek i ewentualnie alkoholu po długości. Eve miała świetne efekty, kiedy używała wcierki po darsonvalu, więc myślę, że z masażem szczotką może być podobnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoje włosy wyglądają bardzo ładnie! Trzymam kciuki za piękne zapuszczanie w nowym roku :)
    Sama też ciamam siemię lniane, pestki dyni też bardzo lubię!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja dołączę ! Nawet już od 29 grudnia zaczęłam pielęgnację, ale nie przyszło mi do głowy, żeby podzielić to na kwartały - a tak jest rzeczywiście łatwiej. Jutro zmierzę dokładnie włosy (muszę kupić centymetr;) ) i zabieram się za zrobienie tabelki na bloga :) Bardzo bym chciała mieć włosy do kości ogonowej, chociaż boje się, że moje cienkie włosy mogą nie wyglądać tak ładnie :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Justyna Wiśniewska21 marca 2015 21:07

    Nie lubię dyni ;/ a siemie musze zakupić tylko boję się tego smaku ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Na tym zdjęciu nieszczególnie mi się podobają, ale taka pora roku. ;) Dynia namoczona jest jeszcze pyszniejsza.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale może udać się je pogrubić? Cudów nie ma, oczywiście - ale widziałam, jak dużo dziewczynom udało się osiągnąć. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie ma czego się bać, z jabłkiem było pyszne, tylko nie chciało mi się codziennie być blendera potem (leń jestem). Takie z samą wodą też mi bardzo smakuje. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czy mogłabyś podać linka do siebie (albo uzupełnić jego adres w Disqus)? Chciałabym Cię odwiedzić :)

    OdpowiedzUsuń
  11. To sprytna jesteś, ja muszę nakładać dużo wcierki, żeby zadziałała, i zawsze potem mam sporo włosów wilgotnych :) Chociaż z orientaną w sprayu szło mi znacznie lepiej, i wydajność płynu wzrosła.

    OdpowiedzUsuń
  12. Widzę zdjęcie. I myślę sobie, że dobrze by było gdybyśmy mogły na czas jakiś wymienić się tymi częściami mózgu, które odpowiadają za wzajemne postrzeganie włosów. Żebyś Ty na swoje spojrzała tak, jak ja na nie patrzę, a ja na moje tak jak Ty je oceniasz. :)
    A później niech wyjdzie słońce, bo potrzebujemy go do zdjęć! ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Trzymam kciuki by 2015 rok był jak najbardziej łaskawy dla Twoich włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Cukrowa Księżniczka21 marca 2015 21:07

    Super ja również zapuszczam :) Jutro fryzjer :) Włosy kręcone mam za łopatki ale końcówki już się łamią i kruszą... boje sie ze fryzjer zetnie wiecej niz powinien.. ale trudno, rok 2015 bedzie intensywnym rokiem w zapuszczaniu kudlaków :) Życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  15. Cukrowa Księżniczka21 marca 2015 21:07

    Aaaa i ja również dołączam! :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Życzę Ci tak długich włosów jak tylko sobie wymarzysz :) i zero problemów za skalpem. Trzymam kciuki za zapuszczanie!

    OdpowiedzUsuń
  17. Trzymam kciuki za wymarzoną długość! :)

    Moje włosowe plany na najbliższe miesiące to powrót do w miarę regularnego olejowania i picie siemienia lnianego (zaczynam od dziś!) :) Muszę też podciąć końcówki, bo dawno nie widziały nożyczek :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wiesz co Henri ja sie ostatnio zastanawialam nad wlosowymi kompleksami, ktos powinien temat zglebic i opisac. Jak to jest ze patrzac na cudze wlosy wlasne wydaja sie chudsze krotsze mizerniejsze i w ogole do bani. Mi cale.zycie.wbijano ze.mam cienkie liche wlosy. Teraz sie zagescily, a mi sie nadal wydaje ze mamnajchudszy w klasie mysi ogonek :(

    OdpowiedzUsuń
  19. Też tak mam. Dobrze, że przynajmniej zdałam sobie z tego sprawę i próbuję nad tym pracować, ale nie zawsze wychodzi. Ciężko zbudować sobie w głowie jakieś przekonanie o tym, że jest dobrze. Ciężko rozgraniczyć to co myślimy, to co mówią inni i to jak jest. W przypadku własnych włosów podejrzewam ale nieśmiało, że jest całkiem nieźle, czyli, przy okazji, tak jak mówi mi wiele osób. Ale i tak nie jestem w stanie łatwo w to uwierzyć. Myślę, że jest kiepsko. I to niekoniecznie jest prawda, ale co z tego jaka jest prawda, skoro ja na siebie patrzę krytycznie?
    Masz rację. Potrzebujemy w blogosferze tekstów o spojrzeniu na własne włosy, i cudze. Nie chodzi o to, żeby spocząć na laurach. Ja na przykład w takim momencie w jakim jestem definitywnie nie mogę. Jest sporo do zrobienia z końcówkami, nawilżeniem, i długością, ale czy to oznacza, że muszę myśleć, że mam brzydkie włosy?

    OdpowiedzUsuń
  20. U mnie rok 2015 też będzie rokiem zapuszczania ;) i również idzie do mnie spray fratti ;) trzymam kciuki, żeby Twoje piękne włosięta urosły jak na drożdżach ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja nie moge z tym disqusem, cale popoludnie mnie wywala i nie moge komentarza dodac.
    Niewymownie mi milo ze stalam sie motywacja ;) choc o tyle niezasluzenie ze wlasnie mialam do Ciebie pisac z prosba o porade bo sie nie moge ze swoim wlosiem dogadac. Wygladaja ostatnio stale jak zniszczone wystrzepione siano, mam sporo odrastajacych na calej dlugosci babyhairow plus z dolu cieniowanie przez co wlosy zamiast tafli daja efekt odstajacych klakow i spuszenia. Nie sa zniszczone ale na to wygladaja. Ja juz nie wiem co robie zle i jak im pomoc. I powaznie juz kilka razy rozwazalam pijscie w Twoje slady i konkretne podciecie. Chociaz z drugiej strony szkoda mi dlugosci, zwlazana prezentuje sie niezle

    plan kwartalny to faktycznie niezly pomysl, zawsze twierdzilam ze miesiac to zbyt krotko zeby zauwazyc efekty- a w najwiekszej mierze tyczy sie to wcierek i innych cudow na skalp. O ile podraznienie zauwazalne jest faktycznie szybko tak pozytywne efekty- przyspieszony porost czy wysyp bh widac po dluzszym zastosowaniu

    jesli chodzi o olej lniany to ja pije od jakiegos tygodnia, smakuje mi :) poprzddnie 2 mce pilam wiesiolkowy ale mi sie cos dziwnego porobilo z cyklem, a ponoc wiesiolek ma wplyw- odstawilam zeby zobaczyc czy to cos zmieni

    OdpowiedzUsuń
  22. Inna sprawa Henri ze nawet 10 pozytywnych komentarzy nie zniweluje jednego negatywnego. Jakos tak dziala nasza psychika, zwlasza jak ktos jest wobec siebie krytyczny.
    ale te roznice postrzegania widzialam juz tez na forach (najpierw forum przy blogu anwen ktore teraz funkcjonuje jako goodhairday). Wstawi dziewczyna zdjecie i zaraz komentarze- o jaa jakie dlugie piekne geste, zazdroszcze ci ...Patrze na komentujacych a tam wlosy jeszcze dluzsze i grubsze ;)
    Sama np patrze na wlosy Doroty, mamy naprawde podobne, ostatnio tez dlugosc ta sama ale zawsze jak widzialam jej zdjecia to sobie myslalam ze ma juz taakie dlugie a moje krotkie. Mimo ze obiektywnie byly takie same

    OdpowiedzUsuń
  23. To prawda wszystko! U mnie jest tak, że na ogół szczególnego problemu z włosami nie mam, ale zaczęłam się z nich cieszyć dopiero niedawno, kiedy sobie uświadomiłam, że są nisko porowate naprawdę. Dumna jestem, że udało mi się je do tego doprowadzić i to pozwala mi się bardziej nimi cieszyć.

    OdpowiedzUsuń
  24. Powiadomię Cię jak napiszę notkę, a blog : nitkowowlosowo.blogspot.com :). W przyszłym tygodniu idę na podcięcie końcówek - myślę że wtedy należy zmierzyć dokładnie włosy?

    OdpowiedzUsuń
  25. Kurczę. Może dołączę? :D Ostatecznie mogłabym ściąć trochę końców, a mniej będzie żal, jeśli będzie przyrost i ewentualne babyhair.

    OdpowiedzUsuń
  26. Teraz się zastanawiam czy trzymać się aktualnej długości czy może trochę zapuścić? Podoba mi się obecna fryzura, ale po odkryciu gumek "kabelków" kitka zaczęła wyglądać fajnie, przy "koku" cebulki przestały boleć. Włosy do ramion to też dobry pomysł.
    Idea rocznego zapuszczania z podziałem na kwartały brzmi bardzo rozsądnie. Będę myśleć :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Myśl sobie spokojnie, zawsze możesz się dopisać na przykład po pierwszym kwartale. :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Dołącz, będzie więcej Twoich włosów do oglądania. Uwielbiam rude włosy <3

    OdpowiedzUsuń
  29. Wiesiołek rzeczywiście może mieć wpływ, nawet chciałam go brać w celach regulacyjnych. Ale ostatecznie wystarczyło poczekać i jest OK.


    Kasiu, a kiedy ostatnio wyszorowałaś je tylko zdzierakiem i wtedy obejrzałaś? Może są na nich jakieś pozostałości kosmetyku/oleju/osadu z wody? A może używasz oliwy z oliwek ostatnio? U mnie się tak robi po oliwie. Włosy niby są zdrowe, niby błyszczą, ale robią się szorstkie, odstające i niedociążone. Tak samo działa na nie olej migdałowy po dłuższym czasie stosowania. Nie szkodzi zauważalnie od razu, ale właśnie stopniowo.

    Ostatnio jestem fanką zjadania pestek zamiast wypijania oleju. I smaczniej, i bardziej odżywczo. :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie zależy mi aż tak na długości, jak na grubości i unormowaniu skóry głowy na dłużej niż od mycia do mycia...


    Trzymam kciuki za systematyczność i pozytywne efekty glutka w takim razie. :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Wzajemnie! Mam nadzieję, że się fryzjerowi ręka nie "omsknie" ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Wzajemnie :* Ja tam widzę u Ciebie wielką różnicę na plus. Rób dalej zdjęcia sobie do tajemnego folderu, może też ją w końcu zobaczysz. ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Tak, tak, to by się przydało. I słoneczko też.

    Wiesz, w Święta mój Mąż między innymi życzył mi "i żebyś nauczyła się siebie doceniać, tak jak ja Cię doceniam". Czasami chciałabym na siebie spojrzeć jego oczami. :)

    OdpowiedzUsuń
  34. To chyba nie tylko o włosy chodzi, ale o wszystko. Jako licealistka czułam się strasznie gruba... a teraz widzę, że byłam o pół kroku od anoreksji. Z włosami też, niby zawsze miałam liche, ale jak obejrzałam ścięty w "nastolęctwie" warkocz (mama przechowywała, hehe), to wcale nie był taki mizerny jak mi się wydawało.

    OdpowiedzUsuń
  35. Hehe, mnie też się wydawało zawsze, że Twoje takie już długie, a moje krótkie. Pomijając zresztą te zdjęcia, które nie wiedziałam, czy moje są czy Twoje. ;)

    Ale myślę, ze duże znaczenie ma to, że zdjęcie to jedno, a to jak włosy się zachowują, jakie są w dotyku, jak się układają w ruchu, w ciągu dnia, jaka jest kondycja skóry głowy, to drugie. Bo na bloga wrzucam najładniejsze zdjęcia, przecież nie powrzucam najbrzydszych. I potem na fotce wydają się gęste, a kucyk cienki jak sznurówka. ;) Albo w drugą stronę - na zdjęciu włosy są matowe, a tymczasem po prostu tak pada światło podczas robienia zdjęcia, na żywo błyszczą niczym klejnoty (psie albo nie).



    Może rzeczywiście dyskusja na temat postrzegania siebie włosowo czy też nie jest potrzebna. :)

    OdpowiedzUsuń
  36. No pewnie, że może być po podcięciu. :)

    OdpowiedzUsuń
  37. mfairhaircare.blogspot.com21 marca 2015 21:07

    Podoba mi się Twój kolor, miałam kiedyś taki :)
    Trzymam kciuki i też w sumie dołączam!

    OdpowiedzUsuń
  38. Ooo z figura to tez tak mam/mialam.cale zycie cos noe tak a teraz jak patrze na stare zdjecia to sie zastanawiam czego ja sie czepialam tak wlasciwie? Chyba po prostu nie doceniamy tego.co mamy :/

    OdpowiedzUsuń
  39. Zapraszam Cię na bardzo ciekawy TAG - 11 włosowych pytań :)
    http://www.kasianafali.pl/2015/01/tag-11-wosowych-pytan.html

    OdpowiedzUsuń
  40. O rety, zwykle nie biorę udziału w takich zabawach, ale skoro Kasia zaprasza, to nie mam wyjścia. :) Dziękuję bardzo! :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Zgodnie z obietnicą - post dotyczący zapuszczania ! :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...