niedziela, 4 stycznia 2015

Tag – Alfabet.

Tak jak w dowcipie o aktorce, które grała u wszystkich sław kina (pod pseudonimem I Inni), tak ja się nominowałam u Rubinowego Kota do tego taga. Tagu? Ten tag będzie moim tagiem! Kot zaprosiła trzy dziewczyny, i każdego kto ma ochotę się dopisać. No to ja jestem ten każdy.

Dawno chciałam już Wam naskrobać coś bardziej osobistego – ale co, jak pierniki z Zochą robiłam? Albo ile czasu zajmuje mi odkurzanie dywanu w dużym pokoju? Jaki rozmiar stanika noszę? E no nie. A taki tag to fajny pretekst, żeby lepiej Wam dać się poznać. I żebyście napisały, co się Wam zgadza, co się Wam nie zgadza, czy lubicie i w ogóle. Takie wiecie, „złote myśli” (jeszcze ktoś zapisuje zeszyty pytaniami i odpowiedziami, czy to już minęło na zawsze?).


Jedziemy z alfabetem.

A jak adopcja. Chcecie kotka albo pieska? To nie lećcie do pseudohodowli, gdzie zwierzęta żyją w gorszych warunkach, niż kury z chowu klatkowego. Zastanówcie się też, czy potrzebny Wam pies za grube tysiące, jeśli nie zamierzacie jeździć z nim na wystawy. Zapewniam Was, że ten brzydki kundelek będzie Was kochał tak samo mocno. Albo nawet mocniej. Przygarniając zwierzaka, nie tylko czynicie świat odrobinę lepszym, nie tylko zyskujecie towarzysza, Wy zyskujecie wyznawcę. Kto nie wierzy, niech zajrzy w Majkowe oczęta i zachłyśnie się poziomem uwielbienia. Zatem A: jak Adopcjo-Agitacja. ;)

B jak blog! Nawet mi się nie śniło, że będę pisać tak długo, z racji notorycznie słomianego zapału. A tu proszę. Nawet w ostatnim miesiącu, kiedy Włosowelove poszło w odstawkę, wciąż mnie odwiedzałyście, czytałyście, komentowałyście. Dziękuję, że jesteście! :) Szczególnie pozdrawiam wszystkie blogowe cioteczki :*

Czosnek! Lekarstwo na przeziębienie, kaca, grzybicę, wypadające włosy a także na rozpychającego się w łóżku współmałżonka. Polecam ludziom o stalowej krtani i żelaznej woli.

D jak Dorota. Nie Dodzia, nie Doda, nie Dotka, nie Doris, nie Doro i niewiemcojeszcze.

Ekshibicjonizm. Nie lubię go w nadmiarze w żadnej sferze. Z bliskimi mogę i chcę porozmawiać na każdy temat, natomiast w pozostałych sytuacjach uważam, że istnieje coś takiego jak nadmiar informacji.

Fightthedull! Mój długi i niezrozumiały nick, który teraz wreszcie zmieniłam. Powstał kilkanaście lat temu, w czasach kiedy z internetu korzystałam w kawiarence internetowej oddalonej o 20 km od mojego miejsca zamieszkania. Ten Chłopak, Który Mi Się Podobał poprosił o adres mailowy i musiałam wymyślić zajebiaszczy. Wyszedł tak zajebiaszczy, że został ze mną aż do teraz. W dodatku nie muszę nigdzie kombinować nazwy użytkownika typu Anetka1500100900, bo fightthedull jest zawsze wolne. Jeśli nie jest, znaczy że już się na danej stronie rejestrowałam.

Grodzisk Wielkopolski, w którym mieszkałam 2,5 roku i w którym urodziła się Zo.

Hmm, na H? Helloween – nie obchodzę, ale zespół lubię. ;)

Indywidualizm. W czasach buntu (a długo one u mnie trwały) wydawał mi się moją największą wartością, forsowałam go i broniłam za wszelką cenę. Walka trochę bez sensu – nie ma drugiej takiej osoby jak ja, niezależnie czy o to strasznie zabiegam, czy nie. Kiedyś indywidualizm (podobnie jak złośliwość) był dla mnie przejawem inteligencji. Teraz uważam, że jedno nie ma z drugim nic wspólnego, można być i głupim samotnikiem, bo kto szlachcie zabroni. A wspieranie fobii społecznych to kiepski pomysł.

Jolka, Jolka, pamiętasz? :) Urodziłam się w 1986 roku, ale moje rodzeństwo było wtedy o krok od dorosłości. Wychowałam się zatem na Perfekcie, Budce Suflera, Scorpionsach, Papa Dance, Sinead O'Connor.

Krzyżak. Tym przezwiskiem o wątpliwie przyjemnym brzmieniu zostałam obdarowana w czasie podstawówki, podobnie zresztą jak wcześniej moje rodzeństwo – z racji nazwiska. Co ciekawe, bo ukończeniu przeze mnie ósmej klasy, słowo to magicznie odpłynęło w zapomnienie.

Las. Wychowałam się w leśniczówce. A niebawem będę mieszkać w domu położonym na skraju lasu.

Madinah – tak nazywają się perfumy w olejku, których próbkę zamówiłam w grudniu, i których pragnę szalenie. Jeśli lubicie połączenie róży z geranium, skuście się.

Nabuchodonozor. Moje najulubieńsze na świecie słowo. Uważam, że jest tak absurdalnie napęczniałe, że aż piękne. (Jestem językowym zboczeńcem, w końcu 7 lat na polonistyce zobowiązuje).

Omlety. Nieprawdopodobnie porste danie, które jakimś cudem zawsze potrafię popsuć. A zwykle nie jestem z tych, co to nawet wodę potrafią przypalić. Choć i top chef ze mnie żaden.

Podróże. Będę podróżować ile się da, z mężem, kiedy Zo podrośnie, i kiedy nie będziemy już liczyć każdego grosika. Jest tyle miejsc, które chcielibyśmy zobaczyć!

Rodzina. To jest dla mnie wartość największa. Ważniejsza, niż mieć rację. Ważniejsza, niż mieć ostatnie słowo i ważniejsza od wrodzonego lenistwa i niedbałości. Starzeję się? :)

S jak Sławek. Tak ma na imię mój najlepszy przyjaciel i zarazem mój mąż.

T jak Tunele. I w ogóle ostatnio lubię fantastykę dla młodzieży, cieszę się niezmiernie, że ten gatunek przeżywa boom. Moje zamiłowanie do ambitnych książek zdechło śmiercią naturalną, odkąd nikomu nie muszę imponować, ani przygotowywać się w ten sposób na zajęcia. Kto wie, może kiedyś dorosnę do klasyków i noblistów... Na razie celuję w rozrywkę i dobrze mi z tym. Kto lubi Ludzi lodu, przybija piąteczkę! ;)

U jak Ulver, a zwłaszcza ta płyta.

Wiśnie? Werniks? Wersal? Waza? Wianki? Wiewiórki? No wybaczcie, nic znaczącego, co rozpoczynałoby się na literę W, nie jestem w stanie wymyślić.

Z jak Zosia! Moja kochana córeczka. Wywróciła mi życie do góry nogami, przewartościowała połowę poglądów, nauczyła cierpliwości, skromności, szacunku dla innych. Moje największe wyzwanie i osiągnięcie. Czasami obserwuję ją w jakiejś sytuacji i myślę sobie „O rety, coś jednak robimy dobrze!”. Nikt nie ma takiej córki jak ja. Z wyjątkiem Sławka.


Mam nadzieję, że lubicie podobne posty – bo przede mną jeszcze odpowiedzi na popularny ostatnio tag włosowy. ;) Nie pokazuję paluchem, ale za to bardzo chętnie przeczytam Wasze alfabety. Jeśli już napisałyście, albo jak już napiszecie - dajcie znać! Bo przeoczę, jak pół listopada i 3/4 "blogosferowego" grudnia.

51 komentarzy:

  1. Na W nie znalazłaś - a Włosowelove to co??? :)
    Fajny ten tag, a dom pod lasem - super, kiedy przeprowadzka?

    OdpowiedzUsuń
  2. no i teraz polubiłam Cie jeszcze bardziej!!!
    p.s. właśnie kończe czytać Ludzi Lodu

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba podsunęłaś mi fajny pomysł... :) dam znać, jak go zrealizuję! Też wychowałam się na podobnej muzyce - dziecko rodziców, których młodość przypadła na lata 80. Sama kocham niemal wszystko wypuszczone w tamtym okresie, zarówno z polskich wytwórni, jak i zagranicznych. NABUCHODONOZOR! Haha, też zawsze mnie rozwalało to słowo, jak można wymyślić coś tak pompatycznego, że aż kretyńskiego! Dałabym tak na imię bohaterowi książki - grubemu, zakompleksionemu woźnemu ze szkoły albo upierdliwemu urzędasowi, któremu żona każe przebierać się w babskie ciuchy po przyjściu do domu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz coś dobrego w oczach, wiesz? Rzadko mówię coś takiego, ale no musiałam tym razem przelać to na internetową klawiaturę, no musiałam :)


    Od mikołajek 2013 mam psa z przypadku, za szczeniaka porzuconego pod lasem przez jakichś ludzi... I choć wybredna jest ta moja Księżniczka to i tak ją uwielbiam :) wychowałam się w dość spokojnej okolicy, rzut beretem od lasu i rzeki i chociaż dla wielu to jedna z typowych dziur zabitych dechami to dla mnie zawsze to będzie dom, miejsce gdzie mogę się wyciszyć, uspokoić. Za to nie zapłacę kartą Mastercard ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie! Dorota :D
    Tak samo jak Martyna, a nie Martynka :D
    A Twojego nicku do tej pory z pamięci nie umiem napisac....
    Zazdraszczać domu w poblizu lasu nie będę bo tak sama mam :D hyhy
    Omleta nigdy nie jadłam - jestem dziwna?:D
    Zosia to skarbek - wiadomka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nabuchodonozor - już mi się podoba - nie znałam wcześniej i sobie wyguglowałam właśnie ..Myślałam, że u Ciebie N - to natura będzie heheee :)
    Fajny jest Twój alfabet - z ciekawości pomyślę nad swoim.

    OdpowiedzUsuń
  7. Miło Cię trochę bliżej poznać :-) Fajnie ogarnęłaś temat, tak lekko, bez zadęcia. O pewnych sprawach myślę podobnie, może dlatego, że jestem tylko trochę starsza ;-) Adopcja zwierzaka to najlepsze, co może go spotkać po porzuceniu, na szczęście są dobrzy ludzie na świecie.
    Sagę o Ludziach Lodu pierwszy raz czytałam na bieżąco, jak się tylko pojawiał nowy tom w kiosku, to był dopiero hit! A Ulvera uwielbiam, szczególnie płytę "Themes from William Blake's The Marriage of Heaven and Hell" - mam do niej sentyment
    Udana rodzina to podstawa :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. No właśnie to samo pisać miałam o W! ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Justyna Wiśniewska21 marca 2015 21:08

    Uwielbiam czytać Twoje wypociny! ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Justyna Wiśniewska21 marca 2015 21:08

    Nie wiedziałam , że jest zespoł Halloween ;P

    OdpowiedzUsuń
  11. Super post :) Miło Cię bliżej poznać :).
    Ja się boję lasu. Znaczy nie tyle lasu co pająków a niestety głównie z tym las mi się kojarzy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Po pierwsze - podoba mi się to alfabetowanie :)
    Po drugie - lubię Cię :)
    A propos ekshibicjonizmu, to znalazłam go niedawno w pewnej [ też nieambitnej ] książce, przez CH.....

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajny pomysł z alfabetem, bardzo miło się czyta. To ja też coś napiszę, ale wybiórczo.
    E jak ekshibicjonizm - mam podobne podejście; zarówno odzieżowy jak i emocjonalny jest mi obcy.
    L jak las - szczerze zazdroszczę.
    S jak "Saga..." czytałam, ale wstrętnie pasożytowałam na przyjaciółce, która regularnie kupowała kolejne tomy a ja regularnie je pożyczałam. Na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że wolną gotówkę zostawiałam w kinie.
    W jak wampiry :] osobiście bardzo lubię literaturę i filmy na ten temat, mogą być nawet klasy B.
    Z jak znajda - mój pies rodzinny został znaleziony na parkingu. Jest z nami od 10 lat.

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny post! Zaglądam tu już od dawna , mimo że się naprawde rzadko udzielam. Trafiłam do Ciebie w poszukiwaniu informacji o mydle północnym detox i tak juz zostałam. Właściwie twój blog jest jednym z trzech, do których zaglądam cały czas i wręcz uwielbiam (pozostałe to Włosy na emigracji oraz Cat's Little Corner :)) Także czytałam Ludzi lodu i ogólnie od lat młodzieńczych uwielbiałam fantastykę. Mam prawie 4-letnią córeczkę dlatego gdy czytam o Zo uśmiecham się pod nosem :) Bardzo lubię cię czytać, piszesz mądrze :) pozdrawiam ciepło, Ania

    OdpowiedzUsuń
  15. ps. Madinah także mam próbkę i to dzieki Tobie własnie :) może pamiętasz jak na facebooku zachęciłas mnie do zkaupu próbek przy okazji DDD? :) więc to własnie ja :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Czosnek jest dobry na absolutnie wszystko. My zawsze jemy razem, żeby było sprawiedliwie. I żeby nikt nie musiał spać wciśnięty w ścianę. Królika mam adoptowanego <3 Moi rodzice psa.
    Jolki rzadko moge sluchac bo placze. Lasu Ci zazdroszczę tak, ze och! A wiśnie są najlepsze :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetnie jeszcze lepiej Cię poznać, bardzo lubię takie tagi :):)
    Las, ach las :):)

    OdpowiedzUsuń
  18. No tak klimaty dzieciństwa i stare dobre kawałki :) Jak się dorobię mam nadzieję niebawem mieszkania to zaadoptuję zdecydowanie kota a może i na psa znajdzie się czas zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
  19. przesympatyczny alfabet :) Bardzo milo sie go czytalo :)
    Sage o ludziach lodu tez uwielbialam bedac mloda, z mlodziezowej fantastyki to chyba tylko harrego pottera wiernie czytalam, chociaz Tunele stoja na mojej polce juz od dawna i czekaja na swoja kolej. Ale jakos mnie nic ciagna, w ogole ostatnio dosc malo czytam, (caly dzien z dziecmi a wieczorem doslownie z nog mnie zwala) a jak juz to ograniczony repertuar (Jodi Picoult albo Charlotte Link ostatnio kroluja)
    Lasu tez zazdroszcze. Moi rodzice maja taki letni domek w lesie nad jeziorem, spedzamy tam kazde wakacje i wiosenne weekendy, jakos nigdy mi sie tam nie nudzilo a jezdzimy tam juz dobre 20 lat.
    Rodzina- swietosc, to wiadomo :)
    Kuchennie ja tez jestem dwie lewe rece (no moze tak szczerze do konca to nie, cos tam umiem i jak trzeba to nawet niezle) ale zawsze udaje w tej kwestii sierotke marysie. za to chetnie robie za kuchcika (przynies podaj pozamiataj, obierz itd), zarowno przy mezu jak i przy mojej mamie

    Patrz a ja zawsze myslalam ze fightthedull to chodzi o zwalczanie takich matowych wlosow bez zycia ;) tak mi jakos to pasowalo do koncepcji bloga

    OdpowiedzUsuń
  20. Uwielbiam czytać takie Tagi.
    Czytałam sagę o ludziach lodu gówniarzem będąc, a fanem fantastyki jest ciągle. Choć nie powiem ostatnio mnie ciągnie do jakiś Dzienników Bridget Jones (może ja wchodzę w ten średni wiek, to oznacza że zmienią mi się całkowicie zainteresowania, oby nie - lubię siebie)
    Tak jak i ty mieszkam pod lasem, może nie jest to leśniczówka - ale wieś, dookoła której leci ogromny las w którego połowie posiadania są moi dziadkowie więc spędzałam tak wiele czasu - wtedy dziadek jeszcze o siłach wycinał wiele gałęzi i mogłam swobodne do niego wchodzić, teraz zarósł dookoła tak że ciężko dostać się do środka.
    I zgadzam się do co adoptowania zwierząt jak najbardziej - ale rozumiem też kontrargument, iż często rodzinie zależy na odpowiedniej rasie zwierzęcia ponieważ mają wyczulone pewne instynkty i zachowania a potrzebują tego np. dla swojego dziecka i tak po prostu im łatwiej.

    OdpowiedzUsuń
  21. mfairhaircare21 marca 2015 21:08

    O, a twórcą tagu włosowego jestem ja :) Zapraszam do zabawy :))
    http://mfairhaircare.blogspot.com/2014/12/tag-wosowe-pytania-i-odpowiedzi.html

    PS. Jesteśmy w tym samym wieku :)

    OdpowiedzUsuń
  22. a musze spytac bo sie nie chwalisz, jak tam Twoje wlasnorecznie wykonane mydlo? Testowalas juz???

    OdpowiedzUsuń
  23. Tak, testowałam, i obdarowałam już nawet kilka osób! Jestem bardzo zadowolona. Jak wrócę do domu, to Ci wyślę na spróbowanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie uważam, żeby kupowanie psa było złe... Ale jeśli jest Ci wszystko jedno (bo bywa i tak, że chcesz po prostu pieska a rasowość jest sprawą dalszego rzędu), to warto się rozejrzeć i przygarnąć, zamiast kupować. :)

    Niestety, póki co mieszkam w bloku z płyty, i bardzo mi z tym źle. Na szczęście to się zmieni za kilka miesięcy. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Też niewiele ostatnio czytam, nawet jak mam chwilę czasu, to jakoś trudno mi się zabrać. Zresztą zawsze miałam takie zrywy, że nic nic, a potem kilka książek w kilka dni. :)

    Kuchennie to nie tak, że nie umiem całkiem nic zrobić. Ale kuchnię mam małą i niezbyt wygodną, a mój mąż zje z apetytem cokolwiek się przed nim postawi, byle dużo. Dlatego celuję głównie w potrawy jednogarnkowe. ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Też wraz z większym metrażem mam obiecanego kota. A kiedy postawimy płot, pozycja obowiązkowa: ogromny kejter obronny. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Też staramy się jeść razem, choć Sławek skrajnie nie lubi. Ale lubi czosnkowe spaghetti, albo kiełbachę, albo sałatkę jakąś. Więc też ma chuch obronny. Buziak za przygarnianie sierściuchów. :)

    Wiśni zawsze nie lubiłam bardzo, ale chyba mi się nieco zmienia smak, bo ostatnio wyglądają mniej obrzydliwie.

    OdpowiedzUsuń
  28. Pamiętam! :) A podoba Ci się ten zapach?

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo, bardzo dziękuję za miłe słowa. :) Fajnie, że przełamałaś milczenie. :) Ucałuj córę.

    OdpowiedzUsuń
  30. Co do wampirów mam mieszane odczucia, w moim mniemaniu "Zmierzch" wszystko popsuł i żadnego krwiopijcy nie da się już oglądać ani czytać tak samo. ;) Sagę wypożyczam z biblioteki, mają w mojej prawie wszystkie części. Trochę męczyłam na ebookach, ale że nie mam czytnika, to średnio wygodnie mi było.

    Też przyprowadziłam do domu znajdę. Właśnie wygryzła dziurę w siostry płocie.

    OdpowiedzUsuń
  31. Musisz mnie lubić, ja Ciebie już lubię od dawna, nawet mi się śniłaś kiedyś (absurdalnie trochę, ale co tam). :) Jaka to książka? :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Zaraz mi się przypomniało, jak Męża do leśniczówki pierwszy raz zatargałam. "Wiesz, wszyscy byli dla mnie bardzo mili i fajni, ale macie tam strasznie dużo przyrody". :)

    Też nie przepadam za pająkami, ale nie miałam z nimi żadnych bliskich spotkań z racji miejsca zamieszkania. :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Z powodu inspirowanej Blakiem płyty sama się zainteresowałam jego twórczością, a nawet się bawiłam w tłumaczenie i pracę naukową na podstawie Zaślubin wytworzyłam (ambitne czasy).

    Nie lubię zadęcia, ale i nie lubię ostentacyjnego olewactwa i niedbalstwa. Pisząc posty staram się to wypośrodkować. :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Jakoś nie pomyślałam o naturze. :D Nie, że nie lubię, ale też nie upieram się przy życiu 100% eko, wege i wogle. ;)

    A, i koniecznie napisz swój alfabet, chcę go przeczytać :*

    OdpowiedzUsuń
  35. Nie dziwna, tylko szczupła. ;) Omlety zaczęłam jadać na diecie jakowejś. :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Widziałam na FB zdjęcia Twojej okolicy - pięknie! :) Teraz będę mieszkać podobnie, znowu. :)

    Coś dobrego w oczach? Hmm... No w sumie wyleczyły się z astygmatyzmu, może to to. ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Toż to król Babilonu był, musiał mieć odpowiednio obrzmiałe imię. ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Tak,chyba najbardziej z trzech próbek, które zamówiłam :) cały czas noszę w torebce, żeby miec pod ręką :)

    OdpowiedzUsuń
  39. :D Zazdroszczę, że kończysz, ja jakoś tak w 3/4 zawsze zabieram się za coś innego. ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. No ale wtedy by się zdublowało... I że się interesuję włosami, to przecież widać??

    Magdy dwie, brać mi się za własne alfabety! :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Tysia ma długą historię :D i jest zaakceptowana :P
    Martynka jest złe ;P

    OdpowiedzUsuń
  42. Moja mama na diecie jadła kiedys zupe kapuściną :d

    OdpowiedzUsuń
  43. Swietny Tag, milo bylo poczytac :) Sage o Ludziach Lodu wielbie, podobnie, jak Sage o Czarnoksiezniku i Sage o Krolestwie Swiatla ;) Zycze, zeby plany z domkiem przy lesie jak najszybciej sie ziscily :)

    OdpowiedzUsuń
  44. W jak włosy! Jak mogłaś to pominąć??? No jak?!? ;D

    OdpowiedzUsuń
  45. Śniłam? Oja! Pisz koniecznie, co robiłam ^^
    Książka to " Cicha 5 ", świąteczny zbiór opowiadań polskich autorek :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Już dawno temu, więc nie pamiętam dokładnie. Chwaliłam się wtedy u Ciebie. ;) Najpierw piłyśmy wino w jakimś podejrzanym akademiku, a potem nie mogłyśmy trafić na pociąg ;)

    Co jest dziwne, jako że zarówno w akademiku, jak i w pociągu byłam kilka razy w życiu ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...