czwartek, 15 stycznia 2015

Kącik porad: Włosy Izabeli: spuszone, sztywne, fale nie fale, suche bez względu na podejmowane zabiegi.

Cześć, Dziewczyny! Napisała do mnie Iza:

Witam serdecznie.
Zwracam się z prośbą o ustalenie pielęgnacji moich baaaardzo problematycznych włosów... Są bardzo cienkie, matowe, SZTYWNE, po prostu siano... Kiedyś końcówki były kręcone a teraz (po katowaniu włosów farbami mimo, że od 2 lat już ich nie używam) część jest falowana a część prosta, czyli takie nie wiadomo co:/ Około 2 lat temu postanowiłam przejść na pielęgnację bez SLS, olejowanie itd. Nie wiem czy to zbieg okoliczności ale włosy zaczęły mi strasznie wypadać (co widać na zdjęciach). Dół jest strasznie przerzedzony i muszę je podciąć. Po przeczytaniu jakiejkolwiek nowej informacji leciałam po nowy szampon, odżywkę itp. Mam tego pełno... Niestety nic nie pomaga...
Niektórzy fryzjerzy twierdzą, że włosy nie są tak zniszczone jak suche. Niestety maski nawilżające nic nie dają. Niektórzy mówią, że takie już są i nic na to nie poradzę, chyba, że prostowanie keratynowe, a tego nie chcę...
Praktycznie nie używam prostownicy ani suszarki. Od niedawna przestałam aż tak bardzo zwracać uwagę na brak silikonów:), rozczesywać kołtuny przed myciem i teraz...mogę je bez problemu rozczesać po myciu, nawet kołtun który od dłuższego czasu robił się w jednym miejscu:) Nie chcę zapeszać, ale włosy przestały wypadać. Podczas spłukiwania szamponu (obecnie z Oriflame z olejkiem arganowym) i odżywki (z proteinami mlecznymi) włosy są gładkie:D a jak wyschną znowu siano:( Dopiero dzisiaj po wpisaniu w google "sposoby na sztywne włosy" weszłam na stronę Włosowelove gdzie podane są przykładowe odżywki do zmiękczania włosów... Zdałam sobie sprawę z tego, że prawdopodobnie w większości odżywek którą używałam były proteiny. Być może one mi nie służą??? Chyba, że faktycznie już takie są i nic z tym nie zrobię:/ Wiem, że pomogła Pani wielu osobom, więc i ja proszę o radę co do pielęgnacji moich włosów... Wczoraj w kolejnym akcie desperacji zakupiłam Dove Dry Oil - olejek, Dove nourishing oil care - odżywka w sprayu i odżywka Aussie Frizz. Nie wiem czy w takim razie mogę ich używać... Zdjęcia wyślę w oddzielnym mailu. Z góry dziękuję i pozdrawiam.
Izabela

Dove, Advanced Hair Series, Pure Care Dry Oil, Lekki olejek do wszystkich rodzajów włosów
Skład: Cyclopentasiloxane, Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Dimethiconol, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed oil, Elaeis Guineensis (Palm) Oil, Punica Granatum Seed Oil, Parfum (Fragrance), Phenyl Trimethicone, Amodimethicone, Cyclohexasiloxane, Cyclotetrasiloxane, Ethylhexyl Methoxycinnamate, BHT, Alpha-Isomethyl Ionone, Benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Coumarin, Geraniol, Hydroxycitronellal, Limonene, Linalool.
Aussie, 3 Minute Miracle, Frizz Remedy Deep Treatment
Skład: Aqua, Stearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Stearamidopropyl Dimethylamine, Benzyl Alcohol , Dicetyldimonium Chloride , Glutamic Acid, Bis-Aminopropyl Dimethicone, Parfum, Disodium EDTA, Propylene Glycol, Citric Acid, Magnesium Nitrate, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Simmondsia Chinensis Seed Oil, CI 19140, Methylchloroisothiazolinone, Magnesium Chloride, CI 17200 , Methylisothiazolinone , Ascorbic Acid , Sodium Benzoate , Sodium Sulfite , Potassium Sorbate.

Widać, że włosy u nasady chcą falować, i przypominają mi piękne fale Ewy z bloga Włosy na emigracji. Proponuję, Pani Izabelo, ;) zajrzeć tam w wolnej chwili i podpatrzyć, co służy Ewie i jak wielką przemianę przeszły jej pasma.

Rzeczywiście, poza samymi końcówkami, włosy wyglądają po prostu na suche, nie zniszczone. Natomiast końce, ta część, która mocno się przerzedziła... warto się zastanowić, czy długość jest rzeczywiście tak ważna, żeby za wszelką cenę je utrzymywać. Nawet jeśli uda się je zmiękczyć i nawilżyć na tyle, że zechcą falować – będzie ich o wiele mniej niż reszty włosów i w efekcie fryzura może wiele stracić. 

Na zdjęciu pozwoliłam sobie zaznaczyć linię, wzdłuż której przeprowadziłabym strzyżenie. Oczywiście nie zmuszam do cięcia, i wyobrażam sobie, że Izabela wiele czasu i troski poświęciła włosom, aby uzyskać taką długość. Jednak gdyby to były moje włosy – skróciłabym je, żeby nie frustrować się, że wiele wysiłku, kosmetyków i czasu włożonych w pielęgnację nie przynosi widocznych efektów.

Nie wiem, jak wygląda arsenał włosowy Izabeli, na podstawie ostatnich zakupów mogę jedynie domyślać się, że jego bazę stanowią kosmetyki drogeryjne. Prawdopodobnie przeznaczone do włosów zniszczonych, czyli właśnie proteinowe. Proponuję przejrzeć dokładnie ich składy i wszystkie, w których znajdują się proteiny oraz alkohol izopropylowy na miesiąc gdzieś schować, żeby nie kusiło używanie ich. ;)

Właściwa pielęgnacja w tym przypadku powinna opierać się moim zdaniem:

  • na oczyszczeniu włosów z nadbudowanych protein, resztek olejów, silikonów i parafiny za pomocą szamponu z SLS, (i bez silikonów);
  • dogłębnym nawilżeniu włosów połączonym z regularnym olejowaniem, by tę wilgoć utrzymać;
  • możliwie najczęstszym myciem odżywką (pod warunkiem, że skóra głowy znosi je dobrze, w innym wypadku lepszy będzie wybór delikatnego, ale nie dziecięcego, szamponu i używanie metody OMO);
  • przynajmniej raz w tygodniu dokarmieniu włosów treściwą maską;
  • próbach uzyskania skrętu/fal (polecam wpisy: Kasi, Henrietty);
  • najlepiej, aby była poprzedzona lub uzupełniona w obcięcie przerzedzonych końcówek i zabezpieczanie ich silikonowym serum.

Włosów Izy nie czesałabym po myciu, jedynie przed albo w trakcie, w zależności od preferencji. Zima to trudna pora roku dla fal i bez tego zabiegu, który falowane głowy po prostu puszy.

Oczyszczanie mocnym szamponem powtarzałabym w razie potrzeby, kiedy włosy zrobią się przyklapnięte, postrączkowane od olejowej pielęgnacji – ale i przeciwnie: kiedy puszą się, robią sztywne i niepokorne, pozornie suche: nadmiar składników osadzających się na włosach może przynieść też i taki efekt (klik).

Nawilżanie wprowadziłabym zarówno poprzez odpowienie odżywki (małą listę zrobiłam w tym wpisie), jak i olejowanie na mokro: czy to na wodę, czy odżywkę, czy też na glicerynę. W tym względzie może się sprawdzić również żel lniany. Kilka kropli oleju nanosiłabym na włosy przed każdym myciem: ochroni je to przed uszkodzeniami mechanicznymi i uelastyczni. Unikałabym olejów nasyconych, jak kokos i masło shea, sprawdzając inne: lniany, oliwę z oliwek, olej słonecznikowy, makadamia, z pestek migdałów.

Nie stroniłabym od odżywczych masek, także tych z silikonami. Na razie, dopóki Izabela nie nauczy się „obsługi” swoich włosów, radzę zrezygnować z produktów z parafiną, która może być przyczyną puszenia się i wrażenia „suchości” włosów. Olejek Dove, którego skład Iza przesłała, niestety ją zawiera. Kilka masek olejowych wartych uwagi również wypisałam w poście oproteinach, humektantach i emolientach.

Odżywkę Aussie warto wypróbować, ale ostrożnie: zawiera ona aloes, który może pięknie nawilżać włosy, a może je też koncertowo spuszyć. Keratynowego prostowania nie polecam do włosów suchych, zresztą nawet i do normalnych niekoniecznie. ;)

Po jakimś czasie, kiedy Izabela zauważy pierwsze efekty przyniesione przez nowe nawyki, może sięgnąć do zapasów proteinowych odżywek, i włączyć je ponownie do pielęgnacji. Zalecałabym używanie ich mniej więcej raz na tydzień lub dwa, choć oczywiście można ten czas skrócić lub wydłużyć, na podstawie obserwacji swoich kosmyków.


Dziękuję Izo, za piękny email ze szczegółowym omówieniem problemu, wyraźnymi zdjęciami, a nawet składem używanych kosmetyków. Bardzo ułatwiłaś mi w ten sposób przygotowanie odpowiedzi. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę powodzenia w walce o piękne, gęste fale. :)

Podobny wpis: Kącik porad - włosy Kasi

45 komentarzy:

  1. a mi te wlosy skojarzyly sie z wlosami Henri, nie zniszczone a suchem wlasnie fale ale nie zdefiniowane (jak u Henri zanim zaczela je traktowac jak fale) :)
    Z wszystkim sie zgodze, pierwsza rzecz- podciecie koncowek, wiadomo szkoda dlugosci ale nowa linia fryzury optycznie wlosy zagesci i wlosy od razu zyskaja wizualnie. Wlosy od razu beda zdrowiej wygladaly z rowna i gesta linia koncowek.
    Od siebie bym dodala koniecznie olejowanie co mycie, po wlosach swojej siostry widze ile to daje wlosom falowanym wygladajacym na zniszczone. U mojej siostry dobre rezultaty dawala oliwa z oliwek, kokos i rycyna nie podeszly (tzn nie czysty kokos ale sesa na bazie kokosowej)
    A ten olejek Dove mysle ze nada sie do zabezpieczania koncowek, ale on w zasadzie tylko zabezpeczy, nie zregeneruje

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie też najlepiej sprawdza się oliwa, natomiast kokos nic nie daje. Kokos nadaje się do włosów niskoporowatych, oliwa natomiast do wysoko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, ze aktualny stan wlosow nie odzwierciedla poswieconego im czasu przez wlascicielke. Teraz na pewno bedzie lepiej :) czesanie kreconych/falowanych wlosow to zlo. W mokre wlosy nalezy wgniesc odzywke b/s albo zel i zostawic je w spokoju. Powodzenia!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Toteż posty Henri też podlinkowałam. Ale zajrzyj sobie do MHW Ewy, właśnie ten pierwszy link, z początków blogowania - włosy niemal identyczne, od rodzaju skrętu po kolor i przerzedzenia. ;)

    Olejowanie co mycie to podstawa. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieję, że będzie lepiej, i Iza za jakiś czas pokaże nam swoje nowe, olśniewające włosy ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. NIby tak, ale z tymi zasadami jest tak, ze jest mnóstwo od nich wyjątków. Kokos służył mi też zaraz po rozjaśnianiu, kiedy włosy były skrajnie wysokoporowate, a oliwa nigdy. ;)

    Po rozjaśnianiu, jak padał deszcz, to od razu wsiąkał mi we włosy jak w taką watkę, tworząc na nich mokre, okrągłe kropki. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. No wlasnie :) u siostry miesiac regularnego olejowania (co 2 dni) i wlosy jak u innej osoby :)

    Poza tym widac ze Iza ma wlosowy potencjal zeby zachwycac falami :) Aha a do stylizacji zel lniany waarto wyprobowac, a poza tym moze zel aloesowy (typu gorvita)?
    Henri bardzo chwalila na swoich wlosach maski biovax, one sa dostepne w saszetkach na 1 uzycie, moze warto by wyprobowac kilka takich saszetek ( w razie gdyby sie nie sprawdzily nie topisz pieniedzy w pelnym opakowaniu...chociaz mysle ze biovax do ciemnych czy wypadajacych powinien byc idealny)

    OdpowiedzUsuń
  8. Aloesowych produktów nie podawałam specjalnie - nie muszą, ale mogą puszyć włosy - i po co ma się dziewczyna zrazić? ;) Dlatego i biovaxa do wypadających pominęłam. No i wiem, że Henri je chwali i w ogóle wiele osób... ale na mnie osobiście działają bardzo średnio. Dlatego saszetki to dobry pomysł. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. i jeszcze jedna sprawa, ktora polecilabym kazdej dziewczynie chcacej zadbac o wlosy/skore- czytanie skladow INCI, nauczenie sie podstawowych znaczen, wiadomo wszyskiego sie nie da ale te takie najbardzoej podstawowe podstawy...i czytanie skladow a nie obietnic producentow.
    Ja kiedys tez rzucalam sie na kazda nowosc w drogerii a im dluzszy byl opis na opakowaniu i wiecej obietnic tym lepiej, lubowalam sie w czytaniu bajeczek producentow.oczywiscie reklama tez miala znaczenie. i moze jeszcze opinie na KWC. Taka "nadzieja w sloiczku", kupowalam produkt i mialam nadzieje ze on calkowicie odmieni moja skore i wlosy...bo przeciez napisane ze wygladzi, nawilzy, ujedrni, koncowki sklei, pory zlikwiduje itd. a jak napisane to tak ma byc bo ja wierze w slowo pisane.

    A teraz widze ze to wszystko TYLKO chwyty marketingowe...natomiast jest wiele produktow niereklamowanych, skromnie przyczajonych na dolnych polkach ze skladnikami ktore maja szanse faktycznie cos zdzialac. nikt nie reklamuje naturalnego oleju, glinki czy mydelka aleppo. a to male kosmetyczne cuda

    Czytac INCI - podstawa!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja muszę się zgodzić co do strzyżenia - bardzo dużo na długości nie stracą a będą zdecydowanie lepiej wydlądały :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Coś czuję, że będą z tego piękne fale :)
    Również obcięłabym przerzedzone końcówki, chyba że Iza nie jest na to jeszcze gotowa ;) Ja tam z tych jestem, co wolą jakość włosów, ale oczywiście rozumiem, jeśli Iza nie będzie chciała stracić długości :)

    Zastanawiam się, czy nie spisałoby się tutaj złożone odżywiania, jak np. u Gapy.
    Najpierw odżywka/maseczka mocno nawilżająca, a potem na kilka minut emolientowo-silikonowa.

    Myślę, że po Twoich radach będzie już tylko lepiej i chętnie zobaczę fale Izy za kilka miesięcy ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Życzę Izie powodzenia, czuję w tych włosach potencjał :) W końcu znajdzie coś dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. no wlasnie, fajnie byloby zobaczyc follow- upy ;) po jakims czasie, aktualizacje dziewczyn ktore zglaszaly sie z problemami :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Włoski będą na pewno wkrótce piękne, bo po tylu poszukiwaniach właścicielka na pewno znajdzie dla siebie pielęgnację idealną. Też podcięłabym trochę włoski, ale oczywiście rozumiem jeśli Iza nie chce tracić na długości.

    OdpowiedzUsuń
  15. a ja wlasnie pomyslalam o aloesowej bioetice ;) ale jej nie wymienilam bo opakowanie wielkie, trudno dostepna

    OdpowiedzUsuń
  16. Pozwolę sobie swoje 3 grosze jeszcze... ;) Jako posiadaczka absurdalnie suchych z natury włosów właśnie. I świeżo po rewolucyjnym odkryciu, które jednak jeszcze muszę sprawdzić i potwierdzić... W każdym razie, proponowałabym Izie sprawdzanie dwóch metod pielęgnacji. Albo na bardzo bogato, takie SPA jak dziewczyny robią w serii "Niedziela dla włosów" czyli olej na maskę, spłukać/zmyć, potem maska i potem odżywka b/s, płukanka czy coś (po niektórych, ale tylko niektórych takich połączeniach miałam ekstra efekty) albo w drugą stronę, bardzo proste zabiegi. Np. raz tylko olej i zmyty, raz tylko maska, spłukana i już. To jest to, co w tej chwili (nie chcę zapeszać) robi u mnie furorę. Na włosach na których nie robiło wrażenia NIC (pogrubiłabym to słowo gdybym umiała), żadne aloesy, żadne ilości oleju, wszystko co u innych powodowało przenawilżenie u mnie włosów lekko nawet nie nawilżało, okazało się nagle, że prostota działa.
    Prościej: możliwe, że przy suchych (i wysokoporowatych) włosach sprawdzi się albo ciężkie dokarmianie, albo minimalizm. Tylko jeszcze nie mam teorii czemu olej i maska razem kończą się puchem a nie przeciążeniem. Ale w każdym razie szkodzą.

    OdpowiedzUsuń
  17. mfairhaircare.blogspot.com21 marca 2015 21:11

    Wiem, że obcięcie dużej ilości włosów jest dla wielu dziewczyn czymś strasznym, ale czasem naprawdę warto - w tym przypadku ja bym radziła obciąć nawet kilka cm więcej niż zaznaczyłaś na zdjęciu... Nie wiem też dlaczego Izabela nie chce spróbować keratynowego prostowania? Dobrze przeprowadzony zabieg to szansa na uratowanie włosów - tak było w moim przypadku. Włosy wyglądają ładnie, a my w tym czasie możemy o nie intensywnie dbać, aby za te 3-6 miesięcy były wciąż w dobrym stanie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Myślę, że Iza może bardzo skorzystać z lektury Twojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Toz to jakbym na moje przerzedzone sucharce patrzyla ;) Dzieki Dorota za podlinkowanie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Dlatego właśnie podlinkowałam Twojego bloga... Natomiast w poście nie chciałam już zamieszania robić, myślę, że żeby świadomie zrezygnować z bogatej pielęgnacji, trzeba jej najpierw spróbować. Poza tym możliwe, że już kilka myć z przemyślanymi kosmetykami plus nieczesanie na sucho, a zamiast niego stylizacja, zmieni u Izy bardzo, bardzo dużo. ;)

    Teorii też jeszcze nie wymyśliłam, ale ważne, że działa ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Swoje obcięłam bardzo (łącznie chyba 30 cm w zeszłym roku), i są zdrowe, końcówki gęste... ale włosy bardzo krótkie ;) Czasami żal mi tej długości i rozumiem, że może być ciężko się jej pozbyć.

    OdpowiedzUsuń
  22. Zdecydowanie polecilabym mycie dlugosci wlosow maska (np. Serical, Crema al Latte), badz odzywka, skalp natomiast szamponen (wlosieta na bok). Postawilabym na maksymalne nawilzenie polproduktami (i olejowanie rzecz jasna, tak jak napisalas) i nie rezygnowalabym rowniez z dawki protein, jednak dostarczanej samodzielnie (np. mleczko pszczele w glicerynie). Zycze powodzenia Izabeli i juz wspolczuje wizji straty dlugosci - znam ten bol, oj znam ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Osobiście nie jestem zwolenniczką tego typu zabiegów. Zdecydowanie wolę ampułki do włosów, które rzeczywiście pielęgnują włosy, zamiast tylko maskować ich stan. No i jeśli nałożysz źle ampułkę, najwyżej nie zadziała albo obciąży włosy. Nieprawidłowo przeprowadzone prostowanie keratynowe natomiast (lub źle dobrany środek) może się skończyć tragicznym przesuszeniem włosów i w efekcie olbrzymimi uszkodzeniami mechanicznymi.

    OdpowiedzUsuń
  24. Może złożona pielęgnacja się sprawdzi, może minimalistyczna, a może mieszana - niestety, do tego musi dojść sama Iza metodą prób i błędów. Ważne, żeby te próby i błędy były świadome. ;)

    W sumie tak się zastanawiam i nie przychodzi mi do głowy żadna włosomaniaczka (poza tymi początkującymi) z włosami tak krótkimi jak Twoje czy moje ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Też mi się wydaje że włosy znacznie by zyskały na przycięciu :).

    OdpowiedzUsuń
  26. Dokładnie! :) Żeby zrezygnować, trzeba spróbować dlatego jednak napisałam o SPA na pierwszym miejscu. I podejrzewam, że jestem w szalonej mniejszości osób z suchymi włosami, którym minimalizm służy... Jednak chyba optymalna jest średnia pielęgnacja na co dzień, spa z raz w tygodniu, ale.... nie przede wszystkim, za to na równi z metodami, dobrane produkty. Idealny olej czy idealna maska robią szał na włosach po jednym użyciu i to solo. To jest moja zasada numer zero :)

    OdpowiedzUsuń
  27. A gdyby postawić na tłuste, emolientowe maski i używać ich często, nawet zamiast odżywek, po każdym myciu?

    Chciałabym również zwrócić uwagę na stylizację. Proponuję zaraz po wysuszeniu włosów zawinąć je w koczka - ślimaczka, upiąć żabkami, najlepiej na całą noc. Dzięki temu się "uklepią". Taką stylizację rozpocznij dopiero w momencie, gdy włosy będą lepiej nawilżone. Będą bardziej sprężyste i podatne na formę jaką im nadasz w ślimaku, nie połamią się (teraz byłoby to ryzykowne).

    OdpowiedzUsuń
  28. studentka zarządzania21 marca 2015 21:11

    Ja również polecam podciąć włosy, do tego OLEJOWANIE odbudowującym olejkiem z YR ( pokusiłabym się nawet na maleńką ilość olejku na co dzień + koczek), a gdy tylko przyjdzie wiosna- gliceryna, duuuużo gliceryny :)
    studentkazarzadzania.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  29. Kascysko tez ostatnio sporo sciela , przez co wg jakiegos anonima "utracila na wiarygodnosci" jako wlosomaniaczka LOL

    OdpowiedzUsuń
  30. Iza, podcinaj i czytaj, to co Ci dziewczyny tu napisały i coś czuję, że niedługo piękne fale będziesz miała na głowie!

    U mnie olej migdałowy dał najlepszy efekt na zniszczonych i przesuszonych włosach, a na niego jeszcze na pół godzinki maska Biovax (np. ta do włosów ciemnych lub do wypadających), całość myjemy szamponem bez silikonów i już tylko odżywka d/s - np. Garnier Oleo (żółta). W umyte włosy jeszcze wetrzyj 1-2 kropelki oleju i rób koczek.

    Powodzenia, dasz radę!

    OdpowiedzUsuń
  31. lesnapanienka.blogspot.com21 marca 2015 21:11

    Miałam bardzo podobne kiedyś włosy, choć jednak zniszczone, a nie tylko suche. Ścięcie najgorszych partii wiele by pomogło, bo przykuwają niepotrzebnie wzrok, odciągając go od górnych, ktore nie sątakie zle. U mnie sprawdziło sie intensywne olejowanie, a gdy je wyprowadziłam ze zniszczeń i zostala "tylko" suchosc to sporo emolientów i nieco cięższe maski/odżywki. No i czas, niestety, czas. Po jednym myciu innymi produktami za wiele sie nie zmieni....

    OdpowiedzUsuń
  32. Podcięłabym końcówki, ale cięcie rozłożyłabym na 2 raty, żeby nie bolało. I zastosowałabym technikę OMO. Do pierwszego O używałam Placenty (firma Al Serical) i sprawdzała się naprawdę dobrze. Zużyłam 2 opakowania, aż zapach mnie zmęczył.
    U mnie szał zrobił olej migdałowy i arganowy, ale rzepakowy też jest ok.

    OdpowiedzUsuń
  33. Moje włosy też nie lubią protein i po ich sporej dawce potrafią wyglądać bardzo podobnie. Też uważam że lepiej będzie je odstawiać ew dostarczać je w niewielkiej ilości zaraz po myciu w formie mgiełki lub spreju i dodatkowo keratyna chyba będzie najbezpieczniejsza. Czesałabym na mokro, używała delikatnych szamponów i może wyprobowała odżywki bez spłukiwania.

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie jestem przekonana czy olej migdałowy w tym przypadku byłby dobrym rozwiązaniem. Np. Na moich z natury suchych włosach robi ogromne zamieszanie tzn. ogromne siano ;-)

    OdpowiedzUsuń
  35. Dotychczas byłam przeświadczona, że olej migdałowy jest bezpiecznym olejem. Jeśli nie pomoże, to nie powinien zaszkodzić, ale jak widać byłam w błędzie. :(

    Może technika nakładania zawiniła?

    OdpowiedzUsuń
  36. Ano tak, jak ja mogłam zapomnieć! :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Moim włosom też nie służy. :) Jak każdy olej, może przypasować lub nie. :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Moim zdaniem, keratyną właśnie najłatwiej włosy przeproteinować. Bezpieczniejsze będzie mleczko pszczele w glicerynie lub pełnotłusty jogurt jako dodatki do masek. :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Kosmetyko Fanki21 marca 2015 21:12

    Rzeczywiście nie wygląda to najlepiej polecam kuracje od wewnątrz :)

    OdpowiedzUsuń
  40. KREJZOLCIA90 .21 marca 2015 21:12

    Fajny Blog :) Ciekawy dla oka , miło się tu czas spędza :) Zdecydowanie
    zostaję na dłużej :) a w wolnej chwili zapraszam do siebie :)
    Pozdrawiam Serdecznie ;) Oby tak dalej ;)

    http://blogowszystkimevi.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  41. Jestem fanką twojego bloga, ale mam jedną prośbe czy możesz edytować wygląd bloga tak żeby było widać date nad poszczególnymi wpisami, to bardzo ułatwia gdy chce zobaczyć kiedy coś stosowałaś albo czy dany wpis czytałam (przeglądam blogi codziennie, sporo tego jest i czasem nie pamiętam czy dodałaś go dziś czy czytałam wczoraj)

    OdpowiedzUsuń
  42. Świetny wpis, i już wiem dlaczego moje włosy czasem są takie spuszone

    OdpowiedzUsuń
  43. Cud Miód i Kokosy21 marca 2015 21:12

    Oj tak zdecydowanie bym podcieła i nawilżała!!

    OdpowiedzUsuń
  44. Patrycja Ślesińska21 marca 2015 21:12

    ale się cieszę, że tu trafiłam, fajny blog z wieloma poradami a ja wręcz mam fizia na punkcie moich włosów więc to coć dla mnie :D będę chętnie tu zaglądać

    OdpowiedzUsuń
  45. tyśka bloguje21 marca 2015 21:12

    Ja również zdecydowałabym się na podcięcie... co mi po takiej długości jak połowa włosów to nawet nie piórka... I postawiłabym na oleje i humekanty :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...