czwartek, 31 lipca 2014

Najdroższy olej na świecie: z pestek opuncji figowej – jak się spisał na mojej twarzy?


Jako olejomaniaczka od miesięcy czaiłam się na ten wychwalany olejek. Biorąc pod uwagę zarówno cenę, jak i opisy, miał mieć po prostu magiczne właściwości... Niezmiernie ucieszyłam się, kiedy otrzymałam możliwość wypróbowania właśnie tego olejku od sklepu Tajemnice Maroka.

Oleje w pielęgnacji mojej twarzy goszczą od kilku lat. Od czasu do czasu powracam do kremów, tylko po to, by przekonać się, że jednak właśnie lekkie serum wodne lub kwas hialuronowy połączone z olejem jest tym, co moja cera lubi najbardziej.

środa, 30 lipca 2014

15 sygnałów świadczących o tym, że się zestarzałam. :)


Z przymrużeniem oka.


1. Kiedy jestem nad jeziorem, skakanie z pomostu tu uciążliwa niedogodność, na jaką skazują mnie inni.

2. Dawno rzuciłam palenie.

3. "Anti aging" napisane na puzderku dodaje mu +10 do prawdopodobieństwa zakupu przez Dorotę. ;)

4. Jeśli mam iść na imprezę (punkt ten był prawdziwy już przed ciążą), najpierw 15 razy sprawdzę, czy mogę spać na miejscu albo bezproblemowo wrócić do domu.

5. Jeśli nie, ale i tak chcę iść - jadę samochodem. Dodatkowo komuś się przydam jako kierowca.

6. Mam siwe włosy (choć pierwsze nitki pojawiły się przed maturą, kiedy miałam 17 lat!).

7. Mogę siedzieć i nic nie robić. To znaczy mogłabym, gdybym miała czas.

8. Kompletnie zwisa mi, co myśli o mnie dowolna nie-bliska osoba. Niech sobie myśli, wolno jej.

9. Cieszę się, że mam TŻ-ta, na samą myśl o poznawaniu kogoś nowego, niepewności, wydziwianiu i "docieraniu się" dostaję migreny.

10. Chodziłam do ośmioletniej podstawówki, pamiętam czasy sękaczy, sezamków, gumy donald i oranżady za 3 500 złotych (chleb kosztował 10 000), znam dźwięk, jaki wydawał modem łącząc się z internetem po kablu telefonicznym, a pisać na klawiaturze uczyłam się w DOS-ie.

11. Kiedyś wszędzie snuli się starzy ludzie, teraz gdzie się nie obejrzę - gówniarze.

12. Ludzie w wieku 20 lat zwracają się do mnie per "pani".

13. Mam telefon, który dzwoni i pisze SMS-y. Nie łączy się z internetem, nie robi zdjęć (to znaczy niby robi, ale nie da się ich potem wykorzystać). Chyba ma mp3, nie jestem pewna. Mój pierwszy telefon - to był telefon! Jak nie dałabym rady obronić się przed kimś glanem, to mój Ericsson by go dobił.

14. Nie wiem jakie ubrania są teraz modne, choć to co widzę na ulicy, podejrzanie przypomina dziwaczne kreacje, które dobijały mnie w dzieciństwie. ;) Po namyśle - nigdy nie wiedziałam, jakie ubrania są modne, z wyjątkiem roku, kiedy przepracowałam w H&M, a i tutaj ograniczałam się do tego jednego sklepu.

15. Nie mam pojęcia co to dubstep.

Punkt pierwszy jest pierwszy, bo to od niego zaczęłam tworzyć w głowie moją listę. :D

Czy mogłybyście się podpisać pod którymś z punktów, czy nie macie pojęcia, o czym piszę?

wtorek, 29 lipca 2014

Kącik porad: włosy Karoliny – wielokrotnie rozjaśniane, zniszczone, krótkie. Od czego zacząć świadomą pielęgnację?


Jest moc, Dziewczyny! Kącik porad rusza. Dzisiaj pierwsza z historii, skutek małej korespondencji z Karoliną, która zachłysnęła się włosomaniactwem. Pamiętacie szarżę na blogi, oczopląs w wyniku natłoku informacji, zadziwienie Wizażem? U mnie były jeszcze wiecznie niedomyte włosy (bo oleje i maski, a do mycia Facelle czy inne za lekkie coś). ;)

Karolina rozpoczyna właśnie swoją włosową przygodę, od niedawna również prowadzi bloga luminoushair.blogspot.com. Oto, co napisała:

poniedziałek, 28 lipca 2014

sobota, 26 lipca 2014

Urodzinowe Rozdanie na Włosowelove - wygraj bon o wartości 100 złotych do Perfumerii Yasmeen!

Malutkimi kroczkami, ale nieubłaganie, zbliżają się pierwsze urodziny Włosowelove.


Bez Was nie byłoby tego miejsca. Na wyciskacze łez i wymienianie, z czego jestem szczególnie dumna, przyjdzie czas 26 sierpnia, w rocznicę utworzenia bloga, który szybko stał się moim wirtualnym dzieckiem.


piątek, 25 lipca 2014

Nowy dział na Włosowelove – pomóż go tworzyć!


Zacznę od tego, że niezmiernie się cieszę, że do mnie piszecie. Bardzo schlebia mi, że uznałyście, że jestem osobą, która potrafi Wam w jakiś sposób pomóc – czy to ocenić pielęgnację, czy coś doradzić. Jeszcze bardziej się cieszę, kiedy po kilku tygodniach albo miesiącach od pierwszego maila przysyłacie mi zdjęcia nowych, lepszych włosów. Potraficie wtedy same już określić, co Wam pomaga, a co nie, informujecie mnie też, które rady Wam pomogły bardziej, które mniej i wszyscy zainteresowani są zadowoleni. 

czwartek, 24 lipca 2014

Co lubią, a czego nie lubią moje włosy?


Taki post widziałam niedawno u Eter i pomyślałam, że to świetna ściągawka dla osób o podobnym typie włosa albo problemami ze skórą głowy. Zapraszam serdecznie, jeśli jesteście ciekawe moich preferencji. :)

środa, 23 lipca 2014

Co by Zocha powiedziała...?

Za dzisiejszy post dziękuję pomysłodawczyni – Aswertynie. Mianowicie podsunęła mi ideę, aby (albo wręcz kazała, bo to stanowcza kobietka jest, niech Was głosik anielski i włoski falujące nie zwiodą) napisać o moim włosowym hobby z perspektywy pierwiosnka mojego, czyli Zo.

Kiedy mieszkałam jeszcze w brzuchu, nie wiedziałam co to włosy i że takie są. Coś tam mama mówiła o hennie w tubce, i że podobają jej się takie, i że to mi nie szkodzi, ale najważniejsze było, że lekko mnie kołysało, że nigdy nie byłam głodna i że zawsze czułam i słyszałam mamę.

wtorek, 22 lipca 2014

Włosowe mity (8): Czy podcięcie włosów może sprawić, że przestaną wypadać?


Moje włosy wypadają. Czasem mniej, czasem prawie wcale, ostatnio nastąpiła niewielka poprawa po okresie wypadania zdecydowanie nadmiernego. Wciąż nie jest tak, jakbym chciała.

Często słyszałam tu i ówdzie, że jeśli włosy wypadają, powinny być krótkie. Że mogą wypadać, bo są za długie. A z tych dwóch zdań łatwo już wywnioskować trzecie – że jeśli obetnę moje włosy, to wypadać przestaną.

sobota, 19 lipca 2014

Jak to „chemia” pomóc może: czyli mój romans z Head&Shoulders.


Kiedy tylko ktoś pytał mnie o zdanie, odradzałam stosowanie szamponów tego typu. Oblepiacze, silne detergenty, środek przeciwłupieżowy (nie każdemu potrzebny) i mnóstwo zbędnych dodatków.

Ale. Moja Siostra przez całe dorosłe życie myje włosy wyłącznie szamponami H&S, każdy inny ją podrażnia. Zawsze wychodzę z założenia: jeśli coś Ci służy, to tego właśnie używaj. :) Chętnie pomogę, jeśli jest jakiś kłopot, ale jeśli nie ma – po co cudować? Kiedyś przeczytałam też pod którymś postem Anwen komentarz mówiący o tym, że ktoś mył włosy wszystkim chyba: eko, pro, szampony apteczne, mydło, z różnych półek cenowych... i w końcu powrócił do Head&Shoulders.

piątek, 18 lipca 2014

Żeby włosy się nie przetłuszczały: Belita&Viteks, Maska z minerałami z Morza Martwego.


Muszę przełamać swoją niechęć do recenzji, bo to aż śmieszne, żeby dotyczyła ona również świetnych produktów. A ta maska z pewnością do takich należy.

Teoretycznie maska błotna ma przeciwdziałać wypadaniu włosów, i choć takiego działania nie zauważyłam (a raczej widzę pewną poprawę, ale nie mogę zasługi za to przypisać wyłącznie masce), wcale mi to nie przeszkadza. Kupiłam ją bowiem w innym celu – zmniejszenia przetłuszczania się włosów. I tu spisuje się świetnie.

czwartek, 17 lipca 2014

Pielęgnacja włosów dziecięcych: co robić kiedy skóra głowy mojego dziecka brzydko pachnie?


O ile chyba każdy mniej więcej słyszał o niemowlęcej ciemieniuszce, o tyle z pielęgnacją skóry głowy dzieci starszych często mamy problem. Odruchowo myjemy im włosy codziennie, tak jak do tej pory, mimo że są coraz grubsze i dłuższe i takie regularne oczyszczanie prowadzi do splątania i trudności z rozczesywaniem.

Często włosomaniaczące Mamy przekładają swoją złożoną pielęgnację na włosy dziecięce – wydłużają czas przed myciem włosków, nakładają na nie oleje, po umyciu używają odżywki. Ba, sama do takich Mam należę. Ale i u mnie, i u innych rodzicielek, tych które znam prywatnie i tylko przez bloga, zdarzyło się że po jakimś czasie takiej delikatnej pielęgnacji (lub niezależnie od niej) na skórze głowy dziecka pojawił się brzydki zapach. Taki „grzybkowy”, „spocony”, nawet jeśli myjemy skórę głowy codziennie i bardzo dokładnie. Po jakimś czasie na skórze dostrzec można żółte krostki, podobne do pierwszych objawów ciemieniuchy, a w dalszej kolejności może pojawić się łuska.

środa, 16 lipca 2014

Dzisiaj to, co Tygryski lubią najbardziej: rozdanie.

Wybrałam zestaw startowy dla początkującej włosomaniaczki. Jest tu średnio mocne myjadło (nazywa się mydło, ale nie czepiajmy się takich szczegółów, świetnie nada się do oczyszczenia skóry głowy), odżywka i wcierka dla skóry głowy, odżywka chroniąca kolor włosów – w sam raz na lato; i całe mnóstwo olejowego serum, które i zabezpieczy Wasze końcówki na co dzień, i spisze się świetnie również na długości na plaży.

Oczywiście, jeśli stare wyjadaczki poczuły się zainteresowane, również serdecznie zapraszam. :) Myślę, że szczególnie warte uwagi jest mydełko Alterry, wycofane już ze sprzedaży.

wtorek, 15 lipca 2014

Dwa fantastycznie proste sera do twarzy: z ekstraktem czerwonego wina i z zieloną herbatą.


Kończy się moje serum z witaminą C (10% SAP z ZSK) i niestety, nadal nie mam nic mądrego do powiedzenia na jego temat. Ot, ukręciłam, używam, i ani krzywdy nie wyrządziło, ani szału nie ma. Na pewno lepsze takie serum niż żadne, ale będę szukać dalej. W tej chwili moje serce skradł antyoksydacyjny tonik Planeta Organica, który o wiele piękniej rozjaśnia i rozświetla cerę ;)


Ponieważ mam bardzo wrażliwą skórę oczu (jak bardzo, możecie zobaczyć w tym poście), postanowiłam zrobić coś z minimalnym ryzykiem uczuleniowym, ale i odczuwalnym działaniem nawilżającym, antyoksydacyjnym, a zatem i przeciwstarzeniowym.

poniedziałek, 14 lipca 2014

Prosty sposób na płukankę/żel lniany.


Jak zapewne również i część z Was, biorę udział w kolejnej akcji Anwen: Lipiec miesiącem płukanek. Dzięki niej dokładnie poznaję działanie między innymi płukanki lnianej na moje włosy.

Siemię lniane zawiera magnez, cynk, żelazo, związki śluzowe, fitosterole, witaminę E i C, i oczywiście olej lniany. :) Po przygotowaniu żelu/płukanki lnianej otrzymujemy naturalną emulsję, odpowiednią do nawilżania i delikatnego natłuszczania skóry wrażliwej, także dziecięcej. Czasami dodaję żel do Zosiowej kąpieli. Wiele z Was używa go również jako naturalnego stylizatora.

sobota, 12 lipca 2014

Bardzo dobre serum na końcówki – Gliss Kur Oil Nutritive.


Nie przepadałam dotychczas za kosmetykami Gliss Kur. Do przyjrzenia im się ponownie zachęciła mnie Henrietta swoim postem o serum do włosów koloryzowanych. W oko wpadła mi biała tubka w cenie na do widzenia w Rossmanie.

Zaciekawił mnie skład: powstało na silikonowej bazie, ale zawiera oleje: arganowy, makadamia, oliwę z oliwek, ze słodkich migdałów, z pestek moreli, marula i sezamowy, a dodatkowo dwa rodzaje keratyny. Oba silikony należą do zmywalnych delikatnym detergentem, i potwierdzam, że mimo codziennego używania włosy nie sprawiają wrażenia oklejonych.

piątek, 11 lipca 2014

Nowa kosmetyczna wishlista.


Minęło już kilka miesięcy od poprzedniego wpisu o takiej tematyce. Jak to bywa, moje marzenia nieco ewoluowały. Utarło się, że im wyższy etap wtajemniczenia we włosomaniactwo, tym mniejsza potrzeba kupowania. Nie do końca się z tym zgodzę. Jeśli wiem, czego moje włosy potrzebują, tym bardziej marzą mi się kosmetyki z odpowiadającym mi składem. 

czwartek, 10 lipca 2014

Nie długie, nie krótkie, lecz w sam raz! - włosowa aktualizacja. Poziomica do włosów.


Dawno nie pokazywałam swoich włosów w typowym poście aktualizacyjnym, pora to nadrobić. Jak wiecie, po ostatniej wizycie u fryzjerki nie byłam zadowolona. Po moich poprawkach (posty przed poprawkami i po) fryzura wprawdzie nie straciła wiele z długości, jednak była zbyt mocno pocieniowana, jak na moje cienkowłose wymagania. Po kilku tygodniach różnica w kondycji tej najgrubszej, obciętej na prosto linii włosów, a cieniowanych, dziurawych „piórek” z górnej warstwy mnie, delikatnie mówiąc, denerwowała.

W międzyczasie zajrzałam na Thin Hair, gdzie zobaczyłam piękne, równe, idealnie zdrowe włosy. I choć na aż tak krótką fryzurę ze względu na własną wielkogobarytowość nie mogę sobie pozwolić, zapragnęłam włosów równych i zdrowych, o ostrych końcach.

środa, 9 lipca 2014

Gorvita: Rabka SPA Minerale Żel.


Zwykle używam kosmetyków długo, zanim się ostatecznie o nich wypowiem. Ale ostatnio kupiłam produkt, który pokochałam jeszcze przed otwarciem opakowania, a i pierwsze testy wypadły na tyle pomyślnie, że po prostu muszę się podzielić z Wami wrażeniami, teraz, natychmiast.

Mowa o żelu z Gorvity. Jak wiecie, jestem fanką ich żelu aloesowego w tubie, który kupicie w większości aptek w bardzo dobrej cenie. Po kliknięciu w ten link zobaczycie również, jak wyglądały moje recenzje, kiedy dopiero zaczynałam przygodę z blogowaniem. ;)

wtorek, 8 lipca 2014

Moje maluchy, drozbiazgi, fraszki. Perfumy w olejku o niezwyklej sile wyrazu.


Perfumami w formie balsamu i olejku zainteresowałam się w ciąży, kiedy to mój zmysł węchu oszalał i stałam się niemal wilczycą jeśli chodzi o możliwości wykrywania zapachów. Tradycyjne perfumy i wody alkoholowe odrzucały mnie z daleka swoją wonią, tak intensywnym aromatem alkoholu jak i bezładną, duszącą mieszaniną woni.

Kupiłam arabskie kostki zapachowe, które do teraz, po czterech latach, nadal umilają mi otwieranie szafy z ubraniami. Podziwiałam balsamy zapachowe wykonane z dodatkiem olejków eterycznych i poniosłam śmierdzącą klęskę usiłując takie aromatyczne smarowidło wykonać sama. Machnęłam ręką i przez dwa czy trzy lata pachniałam tym, czym się akurat myłam, w towarzystwie nivei w kulce.

poniedziałek, 7 lipca 2014

Khadi Amla: olejek i szampon.


Rany boskie, jak ja nie lubię pisać recenzji! No nie lubię i już. Za dużo nudnego opisywania, za mało wymądrzania, które lubię najbardziej na świecie. Ale jak już kupiłam, systematycznie używałam w różnych konfiguracjach i proporcjach, porobiłam zdjęcia i nawet mój znak wodny nakleiłam, to wypada wreszcie napisać, prawda? A zatem zapraszam: kosmetyki Khadi z Amlą.

Szampon i olejek. Tego drugiego dostałam kiedyś odlewkę od Ewy i wiedziałam, że po prostu muszę go mieć. Systematyczne stosowanie ani trochę nie umniejszyło mojej pierwszej sympatii. Szampon i olejek pochodzą z różnych źródeł. Olejek (po lewej) ma jeszcze starą etykietę, a szampon już nową. Oba kosmetyki z Indii przywędrowały przez Niemcy, gdzie otrzymały certyfikat BDIH.

niedziela, 6 lipca 2014

Priorin Extra - wypełnij ankietę i zdobądź trzymiesięczną kurację przeciwko wypadaniu włosów. :)

Kochane i Kochani! :) Przypominam, że codziennie do 9 lipca włącznie możecie z pomocą specjalnego kodu dla Czytelników Włosowelove wziąć udział w akcji testowania suplementu firmy Bayer. Wszelkie szczegóły dostępne w tym poście.



Powodzenia!

piątek, 4 lipca 2014

DIYx2: Letni szampon dla blondynek i odżywcze masło-krem do rąk i stóp z czarnuszką.


Witajcie! Dziś mam dla Was dwie spontanicznie powstałe receptury. Tak spontanicznie, że nie mam zdjęć z ich powstawania. Ale efekt końcowy jest na tyle fajny, że postanowiłam się z Wami podzielić przepisami.

 Letni szampon dla blondynek (źródło zdjęcia)

czwartek, 3 lipca 2014

Domowe laminowanie żelatyną vs. zabieg Marion – proste i gładkie włosy.


Wiem, że laminowanie włosów żelatyną to temat już stary i oklepany. Sama robiłam do niego kilka podejść, z różnym skutkiem. Od przeproteinowania do dodania takiej ilości emolientów i humektantów, że proteiny przeszły na włosach kompletnie niezauważone.

Kiedy już nauczyłam się odpowiednich dla moich włosów proporcji mieszanki, w sklepach pojawił się gotowiec, zabieg Marion. Za 3 złote możemy kupić 2x10 ml, saszetkę wraz z czepkiem foliowym. Dla fanek tejże maski producent wypuścił także pełnowymiarowe opakowanie (120 ml), o czym dowiedziałam się od Henrietty. Na początku chyba lepiej jednak skusić się na saszetkę, żeby przekonać się o działaniu.

środa, 2 lipca 2014

Spa dla włosa: Biotique, Bio Musk Root – 100% naturalna maska do włosów i skóry głowy.


O ile się orientuję, ten produkt jest nie do kupienia w Polsce, chyba że traficie na niego na ebayu. Dlatego potraktujcie post raczej jako ciekawostkę niż recenzję.

Maska jest naprawdę-naprawdę całkowicie naturalna. Składa się z ziół i oczyszczonej wody himalajskiej. Koniec składu. Fajnie, prawda?

wtorek, 1 lipca 2014

Czerwcowe nowości.


W poprzednim (już!) miesiącu nie bawiłam się w bany zakupowe, ale też nie szalałam. Kupiłam kilka potrzebnych mi rzeczy... i skorzystałam z oferty nie do odrzucenia. :)

Dzięki uprzejmości Magdy, autorki bloga Kociamber w podróży, trafiły do mnie prosto z Indii: maska rozjaśniająca Himalaya Herbals (dokładniej o niej przeczytacie tutaj), maska do włosów i skóry głowy Biotique o oryginalnym składzie – więcej o niej jutro; ajurwedyjski olejek do włosów Parachute, krem do twarzy i szyi Biotique z szafranem, i kilka miniaturek. Najbardziej zachwycił mnie oczyszczający szampon o zapachu świeżutkiego, zielonego jabłuszka. To chyba pierwszy mój kosmetyk indyjski, który pachnie czystym owocem bez kadzidlanej czy perfumowej nuty. Wszystkie te kosmetyki razem kosztowały mniej niż dowolny produkt Biotique w Polsce. Zo była zachwycona kolorami i zapachami, bez końca kazała sobie otwierać buteleczki miniaturek. :D
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...