środa, 30 kwietnia 2014

Moje włosy w kwietniu.


Niniejszym zdążam kwietniowe włosy pokazać Wam w kwietniu. Słońce już zachodziło przy robieniu zdjęcia, stąd włosy wyglądają ciemniej niż zwykle. I choć tego nie widać, sceneria jest inna niż zawsze, to zupełnie inna żółta ściana w kompletnie innym miejscu. ;)

W tym miesiącu ostatecznie jestem zadowolona z włosów, choć co się na nie nazłościłam, to moje. „Ukochała” mnie fryzjerka niezbyt cudownym cięciem (efekty tutaj), które następnie własnoręcznie poprawiłam (włosy wyglądały tak). Myślałam, że dzięki cieniowaniu będą się nieco lepiej kręcić i pobawiłam się z opaską; bardzo krótkotrwały skręt jaki uzyskałam, możecie zobaczyć tutaj. Na zdjęciu włosy tuż po koczku, stąd takie wygibasy. ;)

niedziela, 27 kwietnia 2014

Uległam Waszej dziwnej modzie i fotografuję śmieci, czyli Denko #1.


Zbieranie śmieci, choć spotkało się z kpiącym uśmieszkiem mojego Męża, przekonało mnie, że nie jest jeszcze tak źle z tym moim zużywaniem i mój cel, aby wszystkie kosmetyki zmieściły się w malutkiej szafce, jaką mam w łazience, być może jest do osiągnięcia.

Poza tym, denko to fajna okazja do umieszczenia wielu informacji w jednym miejscu, dlatego, choć szczerze przyznaję, ze zdarza mi się omijać takie posty u Was, popełniłam jedno na próbę. Macie prawo nazwać mnie hipokrytką. Albo nie czytać moich denek.

sobota, 26 kwietnia 2014

Przypominam o rozdaniu!

Jak w tytule. Wystarczy zgłosić się w formularzu pod tym postem (KLIK). Do wygrania czarna maska marokańska lub złota maska ajurwedyjska Planeta Organica.



Ps. Nazbierałam trochę śmieci, szykuje się pierwsze denko. ;) Lubicie takie posty? Wciąż nie jestem przekonana czy obchodzą Was puste pudełka ;)

piątek, 25 kwietnia 2014

DIY: Wcierka, żeby mieć grzywę jak lew! Palma sabalowa.


Palmę sabalową (dziękuję Eter za poprawienie!) pewnie niektóre Was znają jako składnik leków na przerost prostaty, inne jako skuteczny środek w wypadaniu androgenowym. Więcej możecie poczytać o niej tutaj, polecam też przepis na olejowy macerat u Kascyscko..

Miałam to szczęście, że dostałam owoce prawie prosto z drzewa, dzięki Eve. Niestety, nie są dostępne w Polsce, ale możecie zamówić sobie już ususzone i sproszkowane, na przykład tutaj.

Same owoce są ciemnoczerwone, kiedy są świeże podobno bardzo intensywnie i niezbyt ładnie pachną. Do mnie trafiły takie już podsuszone, zapach nie był szczególnie nieprzyjemny i kojarzył mi się z gotowaną fasolą.

czwartek, 24 kwietnia 2014

Nakręćmy się na wiosnę – loki na opasce. Dobre duszki blogosfery.


Witajcie w ten niezdecydowany pogodowo dzień. Myślę, że będzie w końcu padać – bo przecież jako tako udało mi się zakręcić włosy, a po południu mam dość ważne spotkanie... ;)

Użyłam metody na opaskę, którą większość z Was zna, a jeśli nie znacie, kliknijcie na przykład tutaj, do Aliny. Po ostatnim strzyżeniu moje włosy są mocniej wycieniowane, więc spodziewałam się, że będą się ładniej kręcić. Zapomniałam jednak, że całkiem dużo ich spadło i są teraz typowo niskoporowate. Obecnie nawet fale po warkoczu nie wytrzymują na moich włosach dłużej niż godzinę lub dwie, a moją stałą fryzurą jest jakaś w stylu lizała-mnie-krowa. Nie pomaga żel lniany ani kupny, ugniatanie i dyfuzor, a spięcie ich wsuwkami czy żabkami zakrawa na żart – wszystko spada, jakby zjeżdżało na sankach.

środa, 23 kwietnia 2014

Kosmetyka smyka – czyli kosmetyki i akcesoria dla dziecka (2,5 roku).


Tutaj pisałam o pielęgnacji Zosiowych włosów ponad pół roku temu, i przyznam, że niewiele się pod tym względem zmieniło, tutaj z kolei opisywałam jak dbałam o jej higienę, kiedy była bardzo malutka. Ta pielęgnacja zmieniała się, tak jak zmieniły się potrzeby Zosi, ulubione formy aktywności i zabawy (czytaj: inaczej się poci i brudzi).

Żeby nie było zbyt chaotycznie, podzieliłam kosmetyki na grupy, od używanych najczęściej, do takich po które sięgamy z Zosią raz w tygodniu.

sobota, 19 kwietnia 2014

Planeta Organica, Tybetański balsam do włosów, Objętość i siła.


To trzeci z balsamów PO, które miałam okazję używać. Tutaj zachwycałam się tureckim, potem dzięki odlewce przekonałam się, że marokański kompletnie nie jest dla mnie. Dzisiaj o balsamie tybetańskim.

Butelka jest typowa dla tej serii, bardzo estetyczna, z dobrze działającą pompką, która mogłaby dozować nieco więcej produktu. Opakowanie jest stabilne, problem może stanowić jedynie wydobycie z dna resztek balsamu. Problem, bo butelka jest dość sztywna, i problem, bo balsam jest wspa-nia-ły. I będzie mi go brakowało. ;)

piątek, 18 kwietnia 2014

Prościej się już nie da: olejek myjący (hydrofilny) DIY.


Jakiś czas temu pisałam Wam o tym, jak oszczędzam na kosmetykach (tutaj). Między innymi nie kupuję mleczka do demakijażu, swój makijaż zmywam olejkiem, który niedawno troszkę ulepszyłam.

Możecie kupić gotowe olejki myjące, albo gotowe zestawy do samodzielnego ich przygotowania, ale zrobienie ich jest tak proste i tanie, że nie wiem, czy jest po co. ;)

czwartek, 17 kwietnia 2014

Samodzielność Zochy - prywatny post dla internetowych cioć. :)


Zofia jest już „dużom dziencinkom”. Jeśli powiesz jej, że jest mała, śmiertelnie się obrazi na kilkadziesiąt sekund. ;) A jak na dużą dziecinkę przystało, chce być samodzielna. I ma własne zdanie, na każdy temat.

Ostatnio to nawet nie tyle własne zdanie, co przeciwstawne do zdania rozmówcy. ;) Nie na nocnik! Na kibelek! Nie jabłuszko! Gruszka! Przy okazji przekonałam się, że Zo zna naprawdę sporo przeciwieństw:

 - Zobacz, Zosiu, słoneczko świeci.
 - Nie słoneczko, księżyc! :)

wtorek, 15 kwietnia 2014

Jak poprawiłam nieudane strzyżenie.

Właściwie powinnam napisać „niedokończone” zamiast „nieudane”. Tak jak pisałam w poście ze zdjęciami strąko-pędzelków, pasma zostały ostrzyżone jedynie na mokro, bez wykończenia na sucho, które jest niezbędne cienkim włosom.

 Jak wyglądała ta smętna „fryzura” możecie zobaczyć TUTAJ, osobiście nie mam ochoty znów jej oglądać.

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Nowości kwietniowe.

Część z nich trafiła do mnie jeszcze w marcu, ale już po poście chwalipięckim, i grzecznie sobie poczekały na następny miesiąc.

Tak jak niektóre z Was pisały w formularzu konkursowym (rozdanie – kilk!), na blogu powinno powinno być więcej DIY. I ja tak pomyślałam, i zamówiłam trochę półproduktów. Powstanie z nich na pewno serum do twarzy z witaminą C, (Wam też tak bardzo podobają się proste butelki z pipetką?) i tonik z glukonolaktonem według przepisu Mademoiselle Eve. Z Mazideł przywędrowało do mnie również indygo, z pomocą którego spróbuję pokryć siwe włosy. Moja przyszła modelka zgodziła się na zrobienie zdjęć na bloga, myślę, że zainteresuje Was post o dwuetapowym farbowaniu. :)

sobota, 12 kwietnia 2014

Jak NIE OBCINAĆ cienkich włosów.

W zeszłym tygodniu odwiedziłam moją zaufaną fryzjerkę. Zazwyczaj strzygę się sama, ale też od czasu do czasu lubię, żeby moje włosy trafiły pod nożyczki kogoś, co widzi co robi. ;) Zaliczyłam już kilka pozytywnych wizyt w tym samym miejscu, zawsze korzystając też z sauny do włosów.

Tak też zrobiłam i tym razem. Nie wzięłam jednak pod uwagę, że zwykle prosiłam wyłącznie o podcięcie włosów na prosto, a tym razem zgodziłam się na cieniowanie. Nie podejrzewałam również swoich włosów o tak dużą zmianę porowatości.

piątek, 11 kwietnia 2014

Przypominam o rozdaniu + odrobinka Zo.

Właściwie, chciałam Wam się pożalić, jak nie obcinać moich cienkich włosów. Ale akurat jak na złość ułożyły się tak (czy może raczej poodgniatały), że nie widać tego, co najbardziej mi w tej fryzurze przeszkadza. ;) Będzie więc o tym po następnym myciu.

Tymczasem zapraszam na Włosowelove rozdanie! :) Wszelkie szczegóły dostępne są tutaj.

***

Zo: Mamusiu, mogę czesać Ci włoski?
Ftd (zajęta przy komputerze): Dobrze, Słoneczko.
Zosia czesze mnie szczotką z włosia. Nawet dobrą stroną, bez obtłukiwania głowy drewnianym trzonkiem i tworzenia trwałych kołtunów. Relaksuję się wskutek delikatnego głaskania. Nagle lekko sztywnieję..
Ftd: Zosiu, skąd wzięłaś szczotkę?
Zo: Z szafy! (pokazuje paluszkiem otwartą szufladę... z psimi akcesoriami).

środa, 9 kwietnia 2014

Hennowe FAQ

Mimo, że na blogu nie poświęcam hennie szczególnie dużo miejsca, sporo dziewczyn mnie o nią pyta. Ponieważ wiele z tych pytań się powtarza, postanowiłam zaoszczędzić niektórym z Was trudu skrobania maili i zebrać je w jednym miejscu. Jeżeli wpis się spodoba, będą kolejne. :)


wtorek, 8 kwietnia 2014

BLW – Baby Led Weaning w praktyce.

BLW to jedna z rzeczy, o których dowiedziałam się już w szkole rodzenia. Ponieważ odstawianie dziecka od piersi wydawało mi się rzeczą niezwykle odległą, zakodowałam sobie tylko, że jest coś takiego i karmiłam Zochę piersią.

Po kilku miesiącach przypomniałam sobie o BLW. Kupiłam i przeczytałam książkę Bobas lubi wybór G. Rapley, T. Murkett, którą gorąco Wam polecam. Uważam, że wraz z Mądrymi rodzicami M. Sunderland i Mamo Tato co wy na to? Zawitkowskiego stanowią niezbędnik młodych rodziców, którzy chcą dobrze kochać swoje maleństwo.

niedziela, 6 kwietnia 2014

Włosowelove rozdanie! [zakończone] Wygraj czarną maskę marokańską lub złotą maskę ajurwedyjską.

Witajcie! :) Mój skromny blog osiągnął już zacną, napawającą mnie dumą, liczbę odsłon. To Wy, czytelnicy, jesteście dla mnie motywacją do pisania, i inspiracją dla nowych postów. Chcę Wam podziękować za to, że jesteście, czytacie, piszecie komentarze, a czasem i maile.

W związku z tym przygotowałam dla Was rozdanie. Do wygrania są dwie najbardziej popularne maski do włosów Planeta Organica: czarna marokańska i złota ajurwedyjska.

Koniecznym warunkiem, aby wziąć udział w konkursie, jest publiczne obserwowanie Włosowelove na platformie Google Friends Connect (blogger). Wiem, że ostatnio są problemy z gadżetem, który umożliwia obserwowanie, jeśli ich doświadczasz, wystarczy że klikniesz kolejno „Dołącz do tej witryny”, „Więcej opcji”,”Obserwuj bloga” lub dodasz adres http://wlosowelove.blogspot.com/ do listy czytelniczej na Twoim koncie bloggera.

Ponieważ zależy mi na docenieniu dotychczasowych, aktywnych Czytelników, każda z 10 top komentatorek otrzymuje 2 dodatkowe losy, a każdy obserwator „weteran” 1 dodatkowy los.


Regulamin konkursu:

  1. Warunkiem koniecznym, aby wziąć udział w rozdaniu, jest publiczne obserwowanie Włosowelove (blogger) i prawidłowe uzupełnienie formularza konkursowego (1 los).
  2. Nagrody są nowe, nieotwierane, o długim terminie przydatności do użycia.
  3. Sponsorem nagród jest autorka bloga http://wlosowelove.blogspot.com/.
  4. Wygrywają dwie osoby: jedna złotą maskę ajurwedyjską, druga czarną maskę marokańską.
  5. Przyjmuję zgłoszenia do 4 maja, wyniki ogłoszę w przeciągu tygodnia.
  6. Wyniki podane zostaną na blogu, na facebooku, wyślę też wiadomość na adres email podany w zgłoszeniu.
  7. Na adres do wysyłki czekam przez 2 doby po ogłoszeniu wyników. Po tym czasie, jeśli zwycięzca się nie zgłosi, powtórzę losowanie.
  8. Wysyłam nagrody również za granicę.
  9. Osoby, które obserwowały Włosowelove przed rozdaniem, otrzymują dodatkowy 1 los, a top komentatorki 2 losy. Maksymalnie można mieć 3 losy.
  10. Możesz polubić mnie na Facebooku, obserwować przez Bloglovin', Google+, dodać mnie do blogrolla albo udostępnić informację o rozdaniu, ale nie jest to obowiązkowe.
Jeśli chcesz umieścić baner na swoim blogu, możesz go skopiować stąd (szerokość 300 pikseli).

Powodzenia! :)

piątek, 4 kwietnia 2014

Jak farbować włosy nie niszcząc ich?

Sama nie czuję się dobrze w naturalnym odcieniu moich włosów, w dodatku od 10 lat na mojej głowie goszczą już siwe niteczki, którymi nie mam póki co ochoty się chwalić. Dlatego farbuję własne włosy. Farbowałam i farbuję również cudze.

Wiem, że wiele z Was, kiedy rozpoczyna intensywne dbanie o włosy, rezygnuje z koloryzacji całkowicie. Włosy może i są coraz zdrowsze, ale w „mysich” odcieniach często czujecie się źle, jednocześnie zakładając, że aby pasma były zdrowe, koniecznie farbę należy raz na zawsze odstawić.

Nic podobnego.

wtorek, 1 kwietnia 2014

Mydło do rąk? A może szampon? Alterra, lawenda i malwa.

1 kwietnia to nieszczęśliwa data na taki post, ale zapewniam Was, że to nie żart. Myjadło kupiłam z przeznaczeniem włosowym, choć i ręce nim bez problemu myję.

Skąd pomysł? Ano stąd, że bunt mojej skóry głowy postępował. Myłam ją głównie szamponem własnej produkcji, ale ze względu na spora zawartość olejku potrzebowałam jeszcze czegoś do mocniejszego oczyszczania przetłuszczającego się szalenie skalpu. Po miesiącu troskliwej pielęgnacji produkcja sebum wróciła mniej więcej do (mojej) normy i z pewnością ten kosmetyk się do tego powrotu przyczynił.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...