środa, 17 grudnia 2014

Podkład mineralny wysokiej jakości za 27,70 zł? Prosta sprawa! Korzystamy z baz kolorystycznych z kolorowka.com

Po pierwsze, nie lubię wydawać wielu monet, kiedy mogę wydać ich zaledwie kilka. Po drugie, mam dziwną twarz. Nie odpowiada jej większość drogeryjnych specyfików i spora część tych naturalnych, do tego jest mieszana ze skłonnością zarówno do zamkniętych zaskórników i świecenia, jak i czerwienienia się oraz suchych skórek. Taki mam cerowy klimat po prostu. Po trzecie, mam dziwny kolor karnacji. Jasny, z ewidentnymi żółtymi tonami, natomiast nie lubiący się z pomarańczowymi. W „gotowcach” wyglądam jak trup, osoba chora na żółtaczkę, względnie taka, co to zasnęła w solarium.

Kręcenie podkładu w moździerzu było całkiem fajne, ale i ręka mnie bolała po tym całym rozcieraniu, i trwało to trochę, i ten moździerz trzeba mieć, albo młynek ewentualnie. Dlatego tym razem uprościłam sprawę: użyłam gotowych baz kolorystcznych i woreczka strunowego.


Bardzo, bardzo Was przepraszam, że nie zrobiłam zdjęć z niedawnego „procesu twórczego”, przesyłka z Kolorówki przyszła wieczorem, a ja teraz-zaraz-natychmiast musiałam mój podkład wymieszać. Nie zdążyłam zrobić zdjęć, bo po pierwsze w sztucznym świetle mijałoby się to z celem, po drugie, mieszanie łącznie z otworzeniem bąbelkowej koperty zajęło mi jakieś 2 minuty. ;) Nie planowałam w związku z tym tego posta, ale zgłosiłyście na niego zapotrzebowanie na Facebooku.

Jeśli macie typowy kolor cery, Wasz podkład będzie jeszcze tańszy (dokładnie 21,75 zł) ;), mój wymagał dodania jeszcze żółtych tonów, czyli zakupienia bazy w kolorze żółtym. Otrzymana ilość jest nieco mniejsza niż pełnowymiarowego podkładu, jednak te z Was, które miały już styczność z minerałami, wiedzą jak bardzo wydajne są te bestie. Dlatego polecam zakup właśnie próbek, wystarczy Wam podkładu na kilka „bladych” miesięcy, a po muśnięciu słońcem wymieszacie sobie jeszcze raz, ciemniejszą porcję.

Do przygotowania średnio kryjącego podkładu mineralnego z filtrem UV użyłam:

Bazy do podkładu: SM Foundation Base Mix (klik) 5 ml;
Bazy z filtrem: UV Protection Base (klik) 4 ml - zalecane stężenie w gotowym wyrobie to 30-40%;
Bazy kolorystycznej: Color Blend Nude (klik) 2-3 ml - możecie dodać więcej lub mniej, w zależności od tego, czy chcecie uzyskać podkład jasny czy ciemny;
Bazy kolorystycznej - dla cery z podtonami żółtymi: Color Blend Yellow (klik) ok. 1 ml.

Wszystko to wsypałam do czystego, większego woreczka strunowego, tak aby oprócz proszków znajdowała się w nim odrobina powietrza. Następnie potrząsnęłam woreczkiem i palcami porozcierałam przez chwilę zawartość. Bazy są tak skonstruowane, że bardzo ładnie mieszają się ze sobą, już po chwili całość miała jednolity odcień.

Baza SM foundation base mix sama w sobie jest średnio kryjąca, za to UV protection base dzięki wysokiej zawartości tlenku cynku powoduje, że całość jest jest lepiej widoczna i przyjemnie matuje. Niewielka ilość mikrosfer silikonowych sprawia, że kosmetyk pięknie się rozciera i nie "znika" z twarzy.

Gdy byłam już zadowolona z odcienia, odcięłam róg woreczka strunowego, i jego zawartość przesypałam do słoiczka z sitkiem (klik), które doskonale pomieściło tę ilość kosmetyku. Trzeba tylko uważać przy wciskaniu sitka, bo jeśli użyjemy za dużo siły proszek pięknie wybuchnie Wam w twarz i w łazienkę, a małżonek popadnie w niekontrolowany chichot (wiem co mówię).

To jest wersja podstawowa, która sprawia się tak dobrze, że nie tuningowałam jej już niczym. Jeszcze raz powtórzę, jeśli nie macie żółtych tonów, pomińcie żółtą bazę kolorystyczną. Możecie dodać za to bazę oliwkową, miodową lub ciepłą w razie potrzeby. Gdy kolor podkładu jest za jasny, dodajcie kolorów. Gdy za ciemny - dosypcie nieco bazy do tworzenia podkładu, pudru ryżowego lub glinki kaolin.

Podczas korzystania z bazy UV, nie poleca się dodawać już tlenku tytanu, tlenku cynku lub baz z ich dużym udziałem, no chyba że jara Was widoczna z daleka tapeta. ;) Na zdjęciu po lewej jestem „surowa”, po prawej – wyłącznie z bohaterem dzisiejszego posta. Fryzura jaka jest, taka jest, możecie się z niej śmiać do woli, i wszystko przyjmę na obfitą klatę swoją.

Już taka prosta mieszanka dzięki zawartości pudru jedwabnego, alantoiny, a także tlenków tytanu i cynku będzie przyspieszać gojenie się niedoskonałości i delikatnie pielęgnować naszą skórę. Nic nie stoi na przeszkodzie jednak, aby dodać do niej jeszcze glinki mikronizowanej, pudru perłowego, diamentowego lub perłowego, co kto lubi.


Spróbujecie? :)

36 komentarzy:

  1. Ostatnio oglądałam lili lolo ale jakieś drogie mi się wydawały a tu proszę. Jak będę pewna że mój podkład masakruje mi czoło, a nie coś innego, to będę musiała bliżej się temu przyjrzeć :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jakiś czas temu z gotowych mineralnych podkładów przerzuciłam się na te z kolorówki, głównie ze względu na cenę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. No różnica w cenie kosmiczna. Podobnie jak dostępność próbek minerałków jest kiepska - a tutaj jest gwarancja dopasowania odcienia. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Są dość drogie, ale też bardzo wydajne. Tylko szkoda, że przy zamawianiu próbek trzeba zapłacić za wysyłkę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się, że się przydał. To naprawdę prosta i tania sprawa. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. KOCHAM podkład z Kolorówki. Zawsze biorę od razu 30 g bazy SM i próbkę Color Blend Olive, który jest moim zbawieniem. Tyle wystarcza na podkład na kilka miesięcy. Nawet całej próbki Color Blend nie zużyję na raz, taka jestm blada :D W końcu mam podkład idealnie dobrany do koloru cery i jej potrzeb. Mam cerę mieszaną, kapryśną, wrażliwą i do tego z całą masą zaskórników, z którymi walczę od lat. A ten podkład wszystko pięknie zakrywa, ujednolica, nie czuć go na twarzy, trzyma się ładnie cały dzień. Aż dziw bierze, że na taki luksus może sobie pozwolić każdy :D PS. do podkładów drogeryjnych nie wrócę już nigdy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że się rozumiemy :) Chociaż zużywam o wiele mniej podkładu, 11 g wystarcza mi spokojnie na rok. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Justyna Wiśniewska21 marca 2015 21:04

    Ja bym miała problem z dobraniem koloru ;/ jestem straszny bladzioch ;/

    OdpowiedzUsuń
  9. Baza do podkałdu jest BIAŁA, dopiero do niej dodaje się bazę kolorystyczną w celu nadania bardziej przypominającego ludzką skórę odcienia. Im mniej dodasz bazy kolorystycznej, tym jaśniejszy będzie odcień. Wątpię, żebyś była bledsza niż biały ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja z minerałami jeszcze nie eksperymentowałam,może kiedyś ;)
    Na razie jestem wierna zwykłym, płynnym podkładom. Ale mam sypany puder ^^
    Ładnie na busi się prezentuje Twoja mieszanka, wyrównuje kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja jestem bardzo zadowolona z primera z kolorówki - świetnie spełnia swoje zadanie!
    A cienie mineralne też sobie robisz?

    OdpowiedzUsuń
  12. W pełni się zgadzam, że wydajność minerałów jest zabójcza :) aczkolwiek ja jestem klasycznym beztalenciem w kwestii merdania różnych specyfików ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja używam podkładów mineralnych od ponad dwóch lat i nigdy nie wróce do zwykłych. Wreszcie mam ładną skórę bez "niespodzianek".

    OdpowiedzUsuń
  14. I całkiem przyzwoicie wygląda na buzi :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kurcze korci mnie żeby coś ukręcić ale jakoś boję się że całą sprawę schrzanie - a faktycznie koszt takiego pudru jest o wiele tańszy :)

    OdpowiedzUsuń
  16. To nie jest taki silikonowy efekt, który fantastycznie wychodzi na zdjęciach, ale sprawdza się doskonale na co dzień, jako make up no make up :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie da się schrzanić, da się najwyżej zrobić za dużo wskutek poprawiania odcienia. ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. U mnie niespodzianki ostatnio są, ale to kwestie wewnętrzne. Na pewno pomaga to, że nie oklejam buzi płynnym podkładem. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Cień zrobiłam na razie jeden, więc się nie wypowiem za bardzo, zwłaszcza że to sypki ;) Ale za to dość często używam czystej miki :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Płynnych podkładów nie używam od lat kilku, za wiele w nich składników, których moja twarz nie toleruje, o braku pasujących odcieni nie wspominając. ;) Na żywo chyba wygląda ta mieszanka korzystniej niż na zdjęciu, ale tak czy inaczej świetnie się z nią czuję.

    OdpowiedzUsuń
  21. Wierz mi, że nie byłoby problemu. Też jestem blada jak ściana, a kolorówkowy podkład dopasowany super :D Jako jedyny na świecie :/ (Głupie drogerie, foch!)

    OdpowiedzUsuń
  22. A ja się boję, że nie dam rady :((

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja niedawno kupiłam podkład Kaolin Pure, później może spróbuję z bazami:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Anna Skrzypek21 marca 2015 21:05

    No to właśnie mnie zmobilizowalas do pierwszego eksperymentu z samodzielnym mieszaniem kosmetyków :) Myślałam o tym żeby zacząć szukać nowego pudru ale nawet nie chciało mi się zaczynać czytać miliona opinii w poszukiwaniu jakiegoś przyzwoitego, s tu proszę, Twój wpis jest dla mnie wybawieniem :) Powiedz tylko jak mam stwierdzić czy potrzebuję jakąś domieszką koloru (ten miód, oliwka czy żółty o których piszesz), bo zupełnie się na tym nie znam i nie potrafię ocenić koloru swojej cery (jestem na etapie małego dziecka które wszystkim ludziom rysuje skórę na różowo i wydaje mu się ze jest to realistyczne odwzorowanie rzeczywistości ;))

    OdpowiedzUsuń
  25. No cóż...u mnie nawet na zdjęciach zwyczajnie widać, że skóra jest żółtawa. A może masz w domu jakiś puder/podkład, który Ci pasuje? Jeśli tak - rozmaż trochę i zobacz, czy jest beżowy/żółtawy/morelowy itp. Ewentualnie stań w świetle dziennym przy oknie, do twarzy przyłóż białą kartkę i obserwuj koloryt policzków/czoła/szyi na jej tle.

    Możesz też kupić zestaw do kręcenia w moździerzu - wybierasz wtedy podstawowy tlenek, i dostajesz jeszcze 4 kolory do ewentualnego poprawienia odcienia: żółty, zielony, niebieski i czerwony. Wybrałam tlenek morelowy, który miał zbyt pomarańczowe dla mnie wykończenie i tonowałam go niebieskim i zielonym, fajna zabawa. Brzmi trochę skomplikowanie, ale wcale a wcale tak nie jest: z podkładem otrzymujemy szczegółową, ale bardzo zrozumiałą instrukcję.

    Wydaje mi się, że Ty faktycznie masz cerę różową, ale mogę się mylić - w końcu dawno się nie widziałyśmy. :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Anna Skrzypek21 marca 2015 21:06

    Dzięki za rady :) Po świętach się tym zajmę, stanę w oknie i będę się podziwiać a potem zamówię składniki i zobaczę co mu z tego wyjdzie :) Ja jestem raczej ignorantką kosmetyczną i pamiętam ze byłam w ogromnym szoku kiedy przeczytałam jakiś rok temu artykuł, bodajże w wysokich obcasach, o tym że skóra tak naprawdę nie jest różowa tylko może mieć wiele różnych odcieni i właśnie jakieś tony żółte czy pomarańczowe. Wcześniej autentycznie nie zwracałam na to uwagi :) A teraz, m.in. dzięki Tobie, w przyjemny i łatwy sposób się edukuję, za co bardzo dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Anna Skrzypek21 marca 2015 21:06

    Oświeć mnie jeszcze w kwestii aplikacji - czym nakładasz to cudo?

    OdpowiedzUsuń
  28. Do minerałów są specjalne pędzle, mają cieńsze i bardziej zbite włosie. Do podkładów używa się pędzli kabuki lub flat top. Dobre recenzje zbierają pędzle lili lolo i anabelle minerals (inne pewnie też będą doskonałe, ja słyszałam o takich). W Rossmanie można kupić pędzle ecotools, które jak najbardziej się nadają. Mój podkład nakładam pędzlem baby kabuki, który jest podróbką ecotools zamówioną na ebayu. W tym roku w biedronkach było zatrzęsienie pędzli identycznych jak te moje (z wyjątkiem braku napisu), takich pakowanych po 4 w cenie bodajże 15 złotych, a potem widziałam je nawet w koszu promocyjnym za 6. Trochę bym chciała kupić sobie jakiś oryginał, ale z drugiej strony jestem bardzo zadowolona z tych, które mam, po ponad roku użytkowania i mycia po każdym użyciu mój pędzel wygląda jak nowy, zgubił może z 10 włosków.

    Z ciekawości spróbowałam nałożyć minerały takim zwykłym pędzlem do podkładu i to była katastrofa, proszek był równomiernie rozłożony na półce, na ubraniu i na podłodze, za to na twarzy nie było go wcale.

    OdpowiedzUsuń
  29. Anna Skrzypek21 marca 2015 21:06

    Wow, jakie szczegółowe informacje, dziękuję :) Widzę że mamy podobny sposób spędzania sylwestra ;) Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Podobny! :) Właściwie to chciałam iść spać godzinę temu, ale wstyd tak z niedopity piwem. To sączę i sączę, aż się północ zbliża. ;) Pozdrawiam! I życzę, żeby Ci petardy pociechy nie obudziły. ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Anna Skrzypek21 marca 2015 21:06

    Córka śpi i nic jej nie rusza (na szczęście, bo na co dzień budzi ją każde skrzypnięcie podłogi ;)), za to pies gorzej znosi :( Schował się w garderobie i tam zamierza przeczekać czas największych hałasów. Ok 20 wyszłam z nim na krótkie siku ale szybko rzucił się w galopie z powrotem do domu jak tylko usłyszał huki :(

    OdpowiedzUsuń
  32. A ja czasem zazdroszczę facetom, którzy nie wiedzą jaki mają odcień skóry na twarzy ;-).
    Trafiłam to przez przypadek...Blog-super! Podoba mi się Twoje poczucie humoru!
    Pozdrawiam,
    Anka

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...