piątek, 19 grudnia 2014

Grudniowa aktualizacja włosów. Podsumowanie akcji „Zapuszczam wytrwale!”

Cześć, Dziewczyny. W grudniu dużo się u mnie działo i nie wszystko było dobre. Nie miałam głowy do bloga, co widać po niewielkiej liczbie postów, ani do jakiejś szczególnej pielęgnacji. W dodatku za sprawą stresu włosy wypadały w przerażającej liczbie. Na szczęście ten trudny czas już za mną, minął z dnia na dzień i zabrał nadmierne wypadanie ze sobą.

Pielęgnacja w tym miesiącu była jak na mnie wyjątkowo uboga. Nic nie wcierałam, nie masowałam, zapominałam o olejowaniu, właściwie głównie to włosy myłam, a i to nie codziennie. Od kilku dni piję jednak dzielnie siemię lniane i zabrałam się za szczotkowanie dzikiem. Dzięki nadzwyczajnym właściwościom pielęgnacyjnym szamponu na mleczku kokosowym (klik) kondycja włosów nie ucierpiała jakoś szczególnie.

Jedyna rzecz, jaką robiłam w grudniu systematycznie, to zabezpieczanie końcówek. Zużywam resztki Gliss Kura, którego tubko-pompka nie bardzo chce już współpracować. Dzięki temu, mimo że moje włosy od lipca nie widziały nożyczek, wcale nie jest z końcówkami źle. Problematyczne jest tylko jedno miejsce, gdzie fryzjerka nadmiernie zaszalała podczas wiosennej (ostatniej ever!) wizyty. Mam ochotę na zmianę i z pewnością jeszcze w tym miesiącu odświeżę fryzurę, muszę jednak najpierw naostrzyć nożyczki albo zaopatrzyć się w nowe.

Nie przypominam sobie, żebym w grudniu farbowała włosy. Chciałam zrobić to dzisiaj, ale niestety zabrakło mi czasu. Za to dzięki temu na zdjęciach mogę Wam zaprezentować włosy wymyte tylko szamponem z SLeS, bez olejowania, odżywek i innych cudów. :) Zrobione w dość ciemnym pomieszczeniu, bez flesza. Kolor trochę przekłamany.

Mimo wypadania z objętością jest lepiej niż było, dzięki ekspresowemu wzrostowi bejbików, którego sprawcą jest ajurwedyjski tonik do włosów Orientany, którego systematycznie używałam w zeszłym miesiącu. Prześwity nie spędzają mi snu z oczu, a to, że włoski nie dorosły jeszcze do kucyka, to mało istotny szczegół.

Pasmo kontrolne ma 38 cm, co oznacza, że włosy urosły mi standardowo, o centymetr. Jestem zdumiona, że w ogóle urosły, bo jak już wspomniałam, raczej je zaniedbałam, a i wypadanie zwykle wiązało się u mnie z przestojem. Dzięki tej miłej niespodziance kończę akcję zapuszczania włosów z wynikiem 8 cm w 4 miesiące :) plus minus kilka milimetrów co miesiąc (ewentualny błąd pomiaru), co w efekcie może oznaczać, że istotnie tych cm było 7 albo i 9 – informacja dla tych dokładnych Czytelników, co to właśnie w kalkulatorze dodają comiesięczne pomiary w czasie trwania akcji. ;)

Dzięki motywacji, jaką zapewniła mi Eternity:

Całkiem nieoczekiwanie podhodowałam baby hair, które są taaaaaaaakie długie;
Zlikwidowałam powypadaniowe prześwity i nie nabawiłam się nowych;
Widzę znaczną różnicę w długości włosów;
Mimo znacznego wypadania nie widzę wielkiej różnicy w objętości włosów;
Przetestowałam ajurwedyjski tonik do włosów Orientany, metodę inwersji, częściej farbowałam włosy henną i używałam innych ziół w charakterze maski;
Nie obcinałam włosów przez 5 pełnych miesięcy!



A jak Wam poszło zapuszczanie? :) Jeśli brałyście udział w akcji, tutaj znajdziecie formularz podsumowujący do wypełnienia. :)

43 komentarze:

  1. Piateczka za ilość postów --> u mnie ostatnio dzieje się to samo :P Przypadek? Nie sądze :)
    Kolejna piąteczka za to, że ja też nagminnie zapominam ostatnio o olejowaniu i wcierkowaniu - chyba jestem najsłabszym ogniwem akcji Eter :D


    Niechaj ja pomyślę, kiedy ostatnio podcinałam swoje.... też jakoś latem, ale przerażające jest to, że mimo tego iz końce są całkiem ok, ja znowu dumam nad wizytą w tym zakazanym miejscem. Skutecznie odstrasza mnie pewne zdjęcie jakie zorbiłam po ostatniej wizycie, ale wmawiam sobie, że jak ich nie bede podcinac będą jeszcze brzydsze niż zwykle. Chyba mam cos z głową....


    Hmn... czekaj coś Ci wysłalam o co chciałam zapytać o działanie, ale nie pamiętam co to było... chyba cos śmierdzącego kozą? wiesz o co mi chodzi, czy znowu sobie cos udumalam?

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulancyje! A ja dzisiaj farbuję, już henna czeka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nic nie wiem o śmierdzącej kozie. :)

    A jak chcesz włosy obciąć - obetnij, tylko nie marudź potem, że nie rosną. ;) Bardzo podoba mi się sposób Henri, żeby takim zmianom dać 2 tygodnie na przetrawienie ich, i potem nie żałować. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. w tym sęk, że ja nie chce obciąć :P

    OdpowiedzUsuń
  5. mfairhaircare21 marca 2015 21:05

    Brawo! Wygląda to naprawdę super :) Bardzo mi się podoba Twój kolor.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow, świetny efekt uzyskałaś, gratuluję:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oby to już był definitywny koniec zmartwień *:
    Włoski śliczne! A kolor super się trzyma.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja chyba też, bo mnie siły opuściły.

    OdpowiedzUsuń
  9. Powinno być już dobrze, dziękuję :*

    Na długości koloru w ogóle nie ruszam od miesięcy, farbuję tylko odrosty. Henna jest nie do ruszenia, przynajmniej u mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Recepta na kolor: 1. pofarbuj włosy henną. 2. nakładaj heenndigo tylko na odrosty przez kilka miesięcy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Aż sama siebie zadziwiłam, i sprawdzałam kilka razy - ale miara pokazywała 38, 38 i 38, jak by nie patrzeć ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie henna 3-4 miesiące jest ok, a potem kolor się zmywa i zostają tylko lekko odbarwione włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie za to henna jest na zawsze, gorzej z indygo, to jedyna wada przyciemnienia koloru, jaką widzę. Z odrostu indygo znika po kilku tygodniach, a przy samej skórze już na dzień dobry wychodzi jaśniej. Ale nie narzekam, tylko staram się farbować częściej, a cebulki się cieszą. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. No proszę, jaka różnica w długości :) Fajnie!
    Zainteresował mnie ten olejek, zaraz o nim poczytam, bo choć ja łykam biotynę i używam wzmacniającego olejku Ikarov, wciąż mam ochotę na więcej ^^

    OdpowiedzUsuń
  15. Chodzi Ci o tonik? Jest na wodzie, nie na olejku. Olejek też ma Orientana, ale mnie nie zachwycił. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Całkiem przyjemny wynik, gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie ma to jak dogodzić cebulkom :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Justyna Wiśniewska21 marca 2015 21:05

    Tylko bić brawo za wytrwałość ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Agnieszka Winciorek21 marca 2015 21:05

    Gratuluję Ci że włos Ci się nie rozdwajają, mi niestety cały czas i musze minimum co jakiś czas iśc podciać, niestety teraz aż 10 zm, będę musiała ;/

    OdpowiedzUsuń
  20. dżizas, tak! Ciemnota mi się na mózg rzuciła ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ciekawa jestem jak to u mnie będzie wyglądać sprawa z przyrostem.
    Zaczęłam od kilku dni brać Humavit i mam nadzieję, że je trochę podgoni :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Chyba As chodzi o kozieradke ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo ładny przyrost! Zazdroszczę 8 cm... Widzę, że akcja udana. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ładny przyrost! Mimo skromnej pielęgnacji, jak piszesz, włosy błyszczą :) To potwierdza tezę, że systematyczna pielęgnacja daje długofalowy efekt nawet po jej przerwaniu.
    Też piję siemię lniane.:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jak mawiają włosomaniaczki, "czas i tak upłynie" ;) więc nie warto się zniechęcać tylko dlatego, ze coś trwa długo.

    OdpowiedzUsuń
  26. Cała moja długość jest farbowana wyłącznie henną i nie zna suszarki i prostownicy. Po każdym myciu zabezpieczam końcówki, a przed prawie każdym nakładam na włosy olej. Czeszę tylko szczotką z dzika i używam metody OM lub OMO. Końcówki musza być ładne, bo od początku są "wychuchane".

    OdpowiedzUsuń
  27. Kiedyś go brałam bez efektów, ale to częściowo dlatego, że tylko kilka razy udało mi się połknąć wszystkie 6 tabletek, czy ile ich tam było ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Dziękuję! Nigdy jeszcze nie miałam takiego dużego wyniku :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Hmm, częściowo tak, a częściowo ten kokosowy szampon jest naprawdę mocno odżywczy. Gdybym myła je tylko zdzierakiem, włosy zmieniłyby się w miotłę ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Jakie piękne! Ten blask! Jak tak na nie patrze to sobie myślę że chce bardzo che je dotknąć!

    OdpowiedzUsuń
  31. Ochuchuje (eee?) w sensie przedmuchuję ..tfuu jenyy w sensie dmucham żeby zmartwienia sobie poszły precz!
    Piękne włosy - jakie błyszczące :) ja też biję brawa na stojąco i jeszcze klaszczę uszami żeby było weselej :D
    A powiedz co byś mi poleciła do farbowania na braz tylko że mam strasznie ale naprawde strasznie dużo siwych włosów? u mnie tak się stres przejawil - normalnie osiwiałam jak babuszka..

    OdpowiedzUsuń
  32. Z drogeryjnych rzeczy - farby Londy. Pokrywają 100% siwych włosów, są stosunkowo niedrażniące i kolor wychodzi podobny do tego na opakowaniu (wybierz mimo to odcień trochę jaśniejszy od tego, który chcesz uzyskać.

    Z naturalnych rzeczy - farbowanie dwuetapowe: najpierw henną, potem indygo http://wlosowelove.blogspot.com/2014/05/jak-pokryc-naturalna-farba-siwe-wosy.html

    OdpowiedzUsuń
  33. Miękkie jak u niemowlęcia ;) I tak samo grube :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja dopiero będę pisać u siebie. Ale moje podsumowanie jest marne. I tak cieszę się, że wzięłam udział bo miałam jakąś motywację by choć trochę dbać o te swoje włosy.

    OdpowiedzUsuń
  35. tez wczoraj podsumowalam akcje i pozytywnie sie zaskoczylam- jesli chodzi o przyrost.
    Akcja zaczela sie kolo 20 sierpnia, po miesiacu czylo 20 wrzesnia mialo miejsce moje feralne podciecie - 12 cm, poczatkiem pazdziernika poszedl jeszcze 1cm przy poprawce. czyli - 13 na minusie.
    Od drugiego podciecia- do teraz, czyli w 2.5 miesiaca wlosy urosly 8 cm. Podczas calej akcji pewnie z 10-11cm bylo.
    Akcje koncze z wynikiem -5 cm w stosunku do poczatku. Staram sie nie myslec ze gdyby sie fryzjerce nie omsknela reka to juz mialabym swoja wymarzona dlugosc do linii stanika.

    OdpowiedzUsuń
  36. Jeeeee, gratuluję serdecznie efektów! :) cieszę się, że zapuszczałaś z nami :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Ale Ci urosły, kurcze no :-D ja miałam podciąć końcówki przed świętami, ale jakoś zabrakoło mi na to czasu :-D i nie robię nic żeby przyspieszyć porost. Że tak powiem - chu*owa ze mnie włosomaniaczka ostatnio :-D :-*

    OdpowiedzUsuń
  38. Joanna Polańczyk21 marca 2015 21:06

    Też chce przyrost... ale najpierw cięcie ! :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...