środa, 19 listopada 2014

Zapuszczam wytrwale - listopadowa aktualizacja włosów.

Wprawdzie zapomniałam, że chciałam Wam pokazać własnego niegrubego kucyka i zaplotłam włosy w warkocz, dzięki czemu jest on oszukanie grubszy (ma 6 cm obwodu). Za to całą prawdę ujawnia sam warkocz, który również udało mi się uwiecznić na fotografii.

Jak widać na tym zdjęciu (zrobionym przedwczoraj, bez lampy, jak wszystkie prezentowane na blogu), włosy są bardzo zadowolone z szamponu na mleczku kokosowym. Odżywiam je przed myciem, ostatnio maską z czarnuszką ze sklepu Bombay Bazaar i jak na razie jestem zachwycona stanem skóry głowy. Wczoraj nawet nie myłam włosów, i nic nie swędziało i nie wypadało, wow. Oby tak dalej - trzymajcie ładnie kciuki.

Miara pokazuje 37 cm, co oznacza miesięczny przyrost w granicach 1,5 cm. Przy czym 1 cm urosły włosy w tydzień dzięki metodzie inwersji, a przez pozostałe trzy tygodnie wegetowały sobie - koniec końców wyszło standardowo - z każdym przyspieszaczem otrzymuję właśnie 15 mm przyrost. Ajurwedyjski tonik Orientany zgodnie z oczekiwaniami nie zatrząsł moim światem, do tego mentolowe "chłodzenie" doprowadza mnie do szału. Zostało mi go na jeszcze jeden miesiąc, okazuje się, że przelanie wcierki do butelki z dobrym atomizerem zdecydowanie poprawia jej wydajność. Może po drugim miesiącu zauważę dajmy na to armię baby hair? Na razie jestem zdumiona jak szybko poprzednia generacja podrosła z 2 do 5-6 cm, 4 cm w miesiąc, szok!

Na co dzień najwygodniej jest mi zapleść warkocz dobierany. Na zdjęciu francuski, ale dzielnie uczę się i holenderskiego. Cebulki nie męczą się w takiej fryzurze i nie bolą, splot trzyma się aż do następnego ranka, a włosy są dłużej świeże niż w wersji rozpuszczonej. Co z tego, że krótki ten warkocz i śmieszny, ważne że działa. ;) 

Jeśli chodzi o pielęgnację, trzymałam się planu - kosmetyki na listopad wymieniłam w październikowej aktualizacji. Często używałam też ziół, dwa razy w tym miesiącu nakładałam henndigo i trzy razy maseczki z innych indyjskich ziół. Przed peelingiem używałam Cerkogelu, a najbardziej problematyczne miejsca na skórze głowy traktowałam klotrimazolem.

Jedyną zmianą na kolejny miesiąc będzie zamienienie Biovaxa do ciemnych włosów (jednosłowowa recenzja: meh) na wspomnianą wcześniej Vatikę z czarnuszką. Spodziewam się po niej wielkich rzeczy. ;) Odżywka z siarką nie wpłynęła w żaden sposób na ograniczenie przetłuszczania czy komfort skóry głowy, ostatecznie macham ręką na wszystkie kosmetyki z tym składnikiem, gotowe i DIY.

Akcja Eternity już przerosła moje oczekiwania "zapuszczeniowe", a przede mną jeszcze jeden miesiąc! Dziękuję Ci, Wiolu, za motywację! Odczuwam już wyraźnie różnicę w długości. W okolicach Świąt/Nowego Roku planuję odświeżyć fryzurę i podciąć końcówki. Muszę najpierw naostrzyć nożyczki, bo obecnie te do papieru z zaokrąglonymi czubkami, których właścicielką jest Zo, są chyba bardziej ostre. Wypadanie nie jest może w "normalnej normie", ale w mojej jak najbardziej. Znaczy, wanna jest po każdym myciu zapchana, ale nie wyjmuję z niej kłębu włosów przyprawiającego o łzy.

A jak Wasze włosy w listopadzie? Macie z nimi jakieś problemy z racji zimnej i wilgotnej pogody?

36 komentarzy:

  1. lesnapanienka.blogspot.com21 marca 2015 20:59

    Ja właśnie dziś podreptałam w holendrze na bok robionym, bardzo go lubie więc życze żebyś sie szybko go nauczyła robić perfekcyjnie zeby cieszyl i ciebie :) moje włoski w listopadzie mają dosc sporo domowej pielęgnacji i dalsze denkowanie....

    OdpowiedzUsuń
  2. ja tez praktycznie non stop chodze w warkoczu :) I serio jak patrze na Twoje wlosy to jakbym swoje widziala! Pieknie blyszcza, jak zawsze i znow wizualnie sporo podrosly;)
    Mnie ostatnio pani w przedszkolu pytala czy farbowalam wlosy bo tak blyszcza ;) nie chcialam wchodzic w tlumaczenie ze ten polysk to zasluga zlozonej pielegnacji wiec tylko powiedialam ze wypralam w pervollu ;)

    ta maska z czarnuszki mnie zaciekawilas, uwielbiam olejek z czarnuszki :) nawet rozwazam picie czarnuszki bo ten zapach kocham :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mariola Zuchowska21 marca 2015 20:59

    Kiedy ja będe miała tak długie włosy jak Ty?Wyglądają na takie mięciutkie!

    OdpowiedzUsuń
  4. jaka henne mieszasz z indygo? w jakich proporcjach?
    Zastanawia mnie ten podobny rezultat bo ja ostatnio mieszalam pol na pol khadi jasny braz z heenara zwykla, zalewalam goraca woda i utlenialam okolo 12 godz.

    OdpowiedzUsuń
  5. Twoje włosy bez lampy wyglądają pięć razy lepiej niż moje z lampą.
    #smutnyfakt #tezchceniskoporowate

    Co było nie tak z Biovaxem? Przeciążał?

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo podoba mi się Twój kolor, zazdraszczam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję! :) Jak to henna, bardzo się zmienia w zależności od światła. Jeszcze kilka farbowań khadi i tez będziesz miała taki wielowymiar.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeciwnie, był za lekki. Nie nawilżał, nie wygładzał, nie nabłyszczał, nie widziałam żadnej różnicy przed i po, poza ułatwieniem rozczesywania. Niskopory też mają wady, na przykład właśnie tę, że trudno o spektakularne WOW, bo prawie zawsze wyglądają tak samo.

    A ja nigdy nie będę miała takich fal jak Twoje, 15 minut po zrobieniu zdjęć włosy były już proste. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chodzi o kolor u nasady, czy na długości?

    Długość ostatnio farbowałam w czerwcu farbą khadi amla w puszce, mniej więcej raz w tygodniu nakładam na nią odżywkę do brązowych włosów z Isany.

    U nasady mieszam heenarę z czystym indygo w proporcji mniej więcej pół na pół - nie ważę, nie mierzę, po prostu wiem pi razy oko, ile packi będę na całą głowę potrzebować. Każdą hennę zalewam letnią lub zimną wodą. Heenarę mieszam z wodą na rzadką śmietanę i odstawiam na dobę, a tuż przed użyciem dosypuję indygo i w razie potrzeby dodaję jeszcze wodę. Ale najświeższy odrost póki co uparcie wychodzi mi jaśniejszy niż reszta włosów, na razie nie wymyśliłam nic mądrzejszego niż częste farbowanie. Jeśli wymyślę na pewno dam znać.

    W grudniu za to na pewno kupię khadi ciemny brąz - bo jeszcze nie próbowałam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Urosną Ci w try miga, zobaczysz. :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem Twoją włosową siostrą bliźniaczką :* Ciekawe, co sobie pomyślała pani o pervollu.

    Czarnuszkę tylko jadłam, pić nie piłam. A maskę postanowiłam kupić po tej recenzji http://ayurvedic-haircare.blogspot.com/2014/01/o-mojej-ulubionej-masce.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Denkowanie - zmora blogerek kosmetycznych. Holender będzie mnie cieszyć, jak będzie dłuższy niż kark, czyli kiedy włosy podrosną. Wizualnie to chyba moje ulubione uczesanie, szkoda, że tak rzadko widzę go u kogoś na żywo.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja prawie tylko i wyłącznie chodzę w warkoczu, chyba, że idę na rozmowę to rozpuszczone:) Pięknie za to byłszczą Twoje, moje tylko mi taki prezent robią jak je wiążę w warkocza:D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten blask na pierwszym zdjęciu... *.*

    OdpowiedzUsuń
  15. Za to masz czadowe dwa kręcioły na środku ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Justyna Wiśniewska21 marca 2015 20:59

    Ja nie umiem takiego warkocza zrobić ;) Widać sporo różnicę z ostatnim zdjęciami :) Moje na szczęście nie reaguję na pogode :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękny, zdrowy połysk i bardzo ładny przyrost.
    Mój olej z czarnuszki jest już na wykończeniu - uwielbiam jego zapach. Czasami odkręcam zakrętkę tylko po to, aby "zaciągnąć się" ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Yay, cieszę się przeogromnie, że akcja się na coś przydała :) ja czuję, że włosy coraz intensywniej smyrają mnie po plecach, choć przyrostu większego niż jakieś 6 cm się nie spodziewam, gdyż jaśniepaństwo jest wybitnie humorzaste :)

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja właśnie próbuję wybrać się do fryzjera przyciąć włosy bo mizerne mam jak są za długie a w rozpuszczonych nie lubię chodzić :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Powodzenia i trzymam kciuki za dalsze zapuszczanie! Kitka jest już długa i włosy pięknie się błyszczą na tym pierwszym zdjęciu. Oby tylko fryzjerka przy tym podcinaniu końcówek nie zaszalała za bardzo....

    OdpowiedzUsuń
  21. Najwazniejsze, ze rosna, na pierwszym zdjeciu wygladaja mega :)! Eter nas niezle zmotywowala ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie zaszaleje - bo to ja będę fryzjerką. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Dziękuję - i potwierdzam, Eter daje radę :)

    OdpowiedzUsuń
  24. No, mnie już między łopatkami łaskoczą, wow! Wprawdzie jak zadzieram głowę do góry, ale ćśśśśśśśśśśś. Strasznie jestem ciekawa ile centymetrów uzbieramy-wszystkie zapuszczające-razem. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Mnie się czasem podoba, a czasem wprost przeciwnie - ale kapitalnie oczyszcza nos ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Trochę ręce bolą przy pleceniu, bo trzeba je trzymać w niewygodnej pozycji. Ale im częściej się plecie, tym łatwiej idzie. Ostatnio mam tak śliskie włosy, że inna fryzura ich nie utrzyma.

    OdpowiedzUsuń
  27. a wlasnie, mialam Cie pytac jako swoje wlosowe guru co ze mna jest nie tak bo moje wlosy zawsze wygladaja tak samo, niewazne czy je na bogato rozpieszczam maskami wypas, wzbogaconymi olejkami, polproduktami i artykulami spozywczymi, pod czepek i w cieple- czy po umyciu chlapne pierwsza lepsza odzywka i po minucie splucze. No juz mnie to wkurza bo co bym nie robila to efektow nie widze i zastanawiam sie czy to juz wszystko co moge "wyciagnac" ze swoich wlosow, probuje coraz to nowych patentow a efekty takie same, dodam ze moglyby byc jednak lepsze bo do idealu jednak im troche brakuje

    OdpowiedzUsuń
  28. ja chyba pojde w orzechowy braz :) jak wyciapie te brazy co mam

    aha i wyprobuj koniecznie tego fitomedu z henna, jest naprawde zacny :) uzywam bez splukiwania

    OdpowiedzUsuń
  29. Bo z jednej strony to niskopory: trudno rozchylić im łuski, więc składniki działają głównie powierzchniowo, henna jeszcze dodatkowo wygładza włos. Z drugiej strony, są jednak cienkie, przez co bardzo wrażliwe na uszkodzenia mechaniczne, z bardzo delikatnymi końcówkami, które lubią kontrastować z gładkością, jaką charakteryzuje się długość włosa.

    Poza tym, zapewne tak jak i ja masz ogromne wymagania co do swoich włosów, zawsze mają wyglądać idealnie i koniec, przecież tyle czasu im poświęcamy, i troski! A one... to tylko włosy. I niby wyglądają zawsze tak samo, ale właściwie czasami gorzej, własnie przez te niesforne końcówki (przynajmniej u mnie tak to wygląda), albo przez wieczny przyliz i przyklap.

    Wiesz, co możemy zrobić? Machnąć ręką i napić się smacznej herbatki. ;) Różnice mimo wszystko SĄ, wiem to doskonale, kiedy odpuszczam sobie na dłużej bogatą pielęgnację. Tyle że nie ma spektakularnego efektu wow po użyciu jakiegoś kosmetyku, tak jak to było w przypadku włosów o wyższej porowatości.

    OdpowiedzUsuń
  30. Kurcze a mnie recenzje z przyrostem 4-cm zawsze bardzo zastanawiaja

    Z tym blizniactwem to mala roznica- wrazliwosc skalpu ;) chociaz z drugiej strony samam sie przekonalam ze blizniaki nawet te identyczne moga byc skrajnie rozne. Przykladowo, mowie do A: daj buziaka. a on mi na to: nie cierpie buziakow, na co podchodzi D i mowi: a ja cierpie :))

    OdpowiedzUsuń
  31. Mnie też zastanawiały - ale miałam 10 cm przerwę między jedną a drugą generacją bh, a teraz mam całe mnóstwo pięciocentymetrowych. Albo ktoś mi dokleił jak spałam, albo to te maluchy tak urosły :)

    Skóra głowy taka superwrażliwa zrobiła mi się w zeszłym roku,najprawdopodobniej mam namieszane w hormonach co nieco.

    OdpowiedzUsuń
  32. ja już naszykowałam nawet post z formularzem podsumowującym akcję :D dokładnie za miesiąc się opublikuje! :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja na razie nie zapuszczam, ale cieszę się, że chociaż wypadanie zostało opanowane :) Jeśli moje włosy wrócą do właściwej sobie normy, pomyślę nad akcją zapuszczania. A Tobie gratuluję efektow! Oby tak dalej :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...