środa, 12 listopada 2014

Co zrobić, jeśli bardzo chcę zapuścić włosy, ale są odporne na przyspieszacze?

Czytuję czasem na blogach o trzycentymetrowych przyrostach w miesiąc... i szczerze mówiąc w część z nich nie wierzę. Oczywiście, jeśli komuś normalnie włosy rosną 2 cm na miesiąc, to 3 czy 4 nie budzą u mnie zdziwienia. Ale większość osób podobnie jak ja zwykle widzi odrost na poziomie centymetra lub mniejszy (u mnie jest to około 8 mm w dobry miesiąc), i wynik 3 cm oznaczałby czterokrotnie szybszy wzrost włosa niż standardowy.

Tak w skrócie: z moich osobistych doświadczeń wynika, że można przyspieszyć wzrost włosa dwukrotnie bez niekorzystnych efektów. Udało mi się przyspieszyć go i czterokrotnie dzięki metodzie inwersji – ale była cena tego eksperymentu: po okresie wzmożonego wzrostu cebulki musiały się zregenerować, przez kilka tygodni rosły wolniej i w efekcie miesięczny przyrost wyniósł 1,5 cm, standardowy u mnie po dobrych przyspieszaczach.


Co więc mogę zrobić, jeśli moje włosy wolno rosną?
  1. Uzbroić się w cierpliwość. To zdanie często czytuję na blogach, ale zgadzam się z nim w 100%. Czas i tak upłynie, więc nie trzeba skreślać czegoś tylko dlatego, że na oczekiwane efekty przyjdzie nam poczekać.
  2. Nie obcinać! Jeśli chodzisz do fryzjera co miesiąc na podcięcie końcówek, nie zobaczysz przyrostu bardzo długo. Jeśli nawet trafisz na kogoś, kto zechce i będzie umiał obciąć te 0,5 cm, włosy wizualnie rosnąć nie będą wcale lub prawie wcale. Obcinaj włosy wtedy, kiedy będą już tego wymagały. Zajęło mi trochę czasu, zanim zrozumiałam, że jestem zbyt krytyczna wobec moich kosmyków i jedna zniszczona końcówka naprawdę nie oznacza, że muszę znów obciąć 5 cm (a tak to działało).
  3. Nie dopuszczaj do zniszczeń! Zabezpieczaj końcówki. Bezsilikonowa pielęgnacja powodowała, że musiałam podcinać włosy co 5 tygodni. Teraz regularnie stosuję serum na końcówki. Włosy ostatnio skróciłam 4 miesiące temu i spokojnie jeszcze wytrzymają miesiąc albo dwa.
  4. Nie rezygnuj z kuracji na przyrost – może włosy nie urosną o wiele szybciej, ale za to zrobią się grubsze, gęstsze, nie będą wypadać? Może dzięki wcierkom uda Ci się ograniczyć przetłuszczanie albo w pewnym momencie przypomnisz sobie, że łupież który miałaś od zawsze, od dłuższego czasu już Ci nie dokucza?
    Dobra kuracja na przyrost włosów składa się zarówno z działania od wewnątrz (zdrowa dieta plus dajmy na to herbatka z pokrzywy) i od zewnątrz (po pierwsze masaż, po drugie olejek lub wcierka). Nie usiądę w kącie i nie będą płakać, bo komuś włosy urosły o 3 cm, a mi tylko o 1,2 cm, przecież to nie zawody, nie wyścigi, nie hoduję włosów komuś na złość, tylko po to, aby się w nich dobrze czuć.
  5. Zadbaj o wygląd włosów! Olejowanie, dobre maski, zadbany kolor sprawią, że nie będziesz tak często chciała zmieniać ich wyglądu i impulsywnie pozbywać się centymetrów.
  6. Nie przejmuj się „przejściową fryzurą”, która często jest mało korzystna – kiedy włosy z jeżyka dorastają do boba, a z boba do ramion, często nie układają się tak jak byśmy chciały. Krótsze kosmyki możesz stylizować miliardem do tego przeznaczonych produktów, aby wytrzymać najtrudniejszy okres, a dłuższe podpiąć, żeby nie zadręczać się fryzurą. Czasami wystarczy podciąć samą grzywkę, aby twarz nabrała nowego wyrazu, a fryzura stała się przyjemna dla oka – a długość w tym czasie rośnie. :)
  7. Zdecyduj się, czy zapuszczasz włosy dla siebie, czy dla kogoś. Jeśli Ty się będziesz czuć pięknie, wszelkie komentarze typu „po co zapuszczasz takie cienkie” albo „w tym wieku nie wypada” będą znaczyć bardzo niewiele. O wiele ładniejsze są cienkie, ale zadbane włosy od wysuszonej lwiej grzywy, i o wiele piękniej prezentuje się kobieta z siwym koczkiem niż pomarańczowa trwała z brwiami odrysowanymi od szklanki. Amen.
W ramach prywaty pokażę Wam jeszcze jaka krótka była moja ślubna fryzura. Dla ciekawych: 2010 rok.

Oczywiście strzyżenie, kolor, modelowanie i makijaż wykonałam sama.

Teraz zapuszczam włosy, marzy mi się długi warkocz jeszcze przed trzydziestką. Co nie znaczy, że natychmiast po urodzinach włosy zetnę. :D

93 komentarze:

  1. Ty wiesz co, podoba mi się Twoja ślubna fryzura, fajne, krótkie cięcie i bardzo kobiece. Ze wszystkim się zgadzam, kiedyś moje włosy wolno rosły, bo co miesiąc latałam na cięcie (i tak były bardzo długie swego czasu) i były suche na końcach, pewnie się łamały i kruszyły. Teraz wydaje mi się, że rosną jeszcze wolniej, ale to dlatego, że ciągle je obserwuję pod tym kątem, cały pierwszy rok włosomaniactwa to istna obsesja zapuszczania. W tym roku już tak nie jest i kiedy zajęłam się czymś innym, nagle okazało się, że mam taakie długie włosy!

    Przyznam, że mój normalny przyrost (dobre odżywianie+pielęgnacja+ewentualnie wcierki/suple wspomagająco) to ok. 1,5-2 cm miesięcznie, ostatnio chyba mniej, bo daję ciała z jedzeniem. Raz udało mi się popędzić je na 3 cm przy zastosowaniu mojej wcierki. Chyba czas nagotować znowu, póki kawa dla gości się nie skończyła :D

    OdpowiedzUsuń
  2. 2 cm nie zobaczyłam jeszcze nigdy - ale przed ciążą nie zwracałam na to uwagi, a po ciąży karmiłam przez 2,5 roku, więc mój organizm właściwie teraz pewnie dochodzi co siebie, więc kto wie? Może się zdarzy. :)

    A Ty masz taaaaaaakie długie włosy. :) Jak się ma wypadanie, poprawa się utrzymuje? U mnie w miseczce stoi henna, zaraz się będę ciapać. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z wypadaniem różnie, zależnie od dnia, muszę dzisiaj przeliczyć włosy na sitku. Jedno, co na pewno zauważyłam, to ogromna armia malutkich włosków, niektóre mają 2 cm, inne mniej, jeszcze inne dopiero czuję pod palcami. Po hennowaniu widzę, że się zagęściło. Obstawiam, że to zasługa codziennego picia pokrzywy już drugi czy trzeci miesiąc i inwersyjnego eksperymentu.


    To tak naprawdę nie wiesz jeszcze, co będzie z Twoimi włosami, takie wymęczenie organizmu może być nadrabiane bardzo długo. Ja na przykład chciałabym zniwelować stres, bo mam go zdecydowanie za dużo i wtedy zobaczyć, co się stanie z włosami. Mam wrażenie, że za ich wypadanie odpowiadają u mnie głównie dwie przyczyny: stres właśnie i hormony.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super! Niech Ci igiełki błyskawicznie rosną! :) I życzę Ci skutecznego niwelowania stresu. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie doczytalam tylko od razu komentuje, wlasnie mialam CIe pytac o dalsze efekty przyrostowe po inwersji. Bo moje w ten tydzien podrosly 1,5 cm a potem...martwa d...a ani drgnely.
    Ciekaw ile beda odpoczywac, ale generalnie stwierdzam ze i tak kiepsko na tym biznesie wychodze bo stosujac ostatnio mialam przyrost rzedu 2 cm/mc a to skokowo ale mniej
    dobra lece doczyac

    OdpowiedzUsuń
  6. no dokladnie, ja po ciazy z blizniakami i rocznym karmieniu ich piersia , poprzedzonym wczesniejsza ciaza i karmieniem) mialam wrazenie ze moje wlosy nie rosna wcale. Byly sciete na boba do brody i choc fryzjera odwiedzalam raz na pol roku- ciagle mialam taka sama fryzure. A dodam ze konc zdrowe, niewykruszajace sie

    OdpowiedzUsuń
  7. Na przyrost baardzo pomogly mi drozdze, ale ze wzgledu na efekty uboczne (pryszczyca przez 3 miesiace ) eksperymentu nie powtorze. Niemniej jednak przyrost bajka ;)

    a wlasnie, mialam Cie tez pytac, stosowalas olej musztardowy? Kupilam ostatnio olejek na tradzik na bazie musztardowego i nie bylabym soba gdybym go na glowe nie dala, musze powiedziec ze mnie skalp po niczym dotad nie mrowil- ani po rzepach, olejkach, papryczkach- tak po tym wreszcie poczulam pozadane rozgrzanie :) az sie chyba skusze na duza butle

    OdpowiedzUsuń
  8. Musztardowy jest świetny, też podkręca porost, w ogóle moim zdaniem inwersja na musztardzie to byłoby coś! Jestem ciekawa, po jakim czasie od inwersji włosy znowu Wam ruszą. O sobie trudno mi powiedzieć, czy coś się zatrzymało, czy nie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki! Swoją drogą to jest niesamowita różnica między Twoimi włosami kiedyś a dziś, patrząc na zdjęcie z października w ogóle nie powiedziałabym, że masz cienkie włosy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie próbowałam musztardowego, za bardzo śmierdzi :) Jeśli chodzi o przestój po inwersji, włosy rosły od razu, ale bardzo wolno, mniej więcej 0,5 cm w 3 tygodnie - co razem z tygodniem inwersji dało 1,5 w miesiąc.

    Skóra głowy mrowi mnie po rzepie, i po długim masażu - wtedy nawet nieważne, z czym ten masaż był :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Henna i wyraźna linia fryzury robi dużą różnicę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetnie wyglądasz na zdjęciu z października! W takim kolorze włosów Ci bardzo do twarzy no i w niebieskim wydaje mi się, że też, choć kompletnie się nie znam :D Zazdroszczę, że Ci ładnie w krótkich i że umiesz je układać. W razie czego ścinasz i wyglądasz jak człowiek, bo ja niestety nie. No ale za to moje włosy rosną naprawdę szybko, co mnie cieszy, bo zdecydowanie lepiej czuję się w długich, choć nie są łatwe w ogarnięciu. Marzy mi się zapuścić do pasa, tak jak kiedyś miałam, ale nie wiem, czy skóra głowy mi na to pozwoli.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuję! Dopiero w tym roku odkrywam chłodne kolory i dochodzę do podobnych wniosków. Albo mi się odmieniło, albo całe życie żyłam w błędzie - jak już wyrosłam z czerni, przerzuciłam się na zielenie i rudości, a teraz doceniam niebieskie wariacje, jasne kolory i szarości. ;) Nie jestem chyba oczywistą jesienią, jak mi się wydawało.


    Robię porządki w zapomnianych rzeczach, znalazłam kilka szarych zdjęć i znalazłam takie z włosami prawie do pasa - i wcale nie były takie złe! W sensie że nie wyglądają na takie liche, jak mi wmawiano - będę zapuszczać! Możemy hodować razem - choć nie wykluczam, że jak u Ciebie, będzie problem ze skórą głowy wymagający skrócenia fryzury. Na razie łagodzę skalpowe bolączki henną. Przy okazji kryję siwki. Za 10 minut idę zmyć błotko. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja tylko raz nakładałam hennę, tak bardziej na spróbowanie, i nie chce mi się do niej wracać. Myślałam, że oszaleję nakładając na mokre włosy, a moich mokrych praktycznie się nie da rozczesać, więc trochę mi się wyrwało :D Potem kolor zmieniał się codziennie przez dwa tygodnie, a po 2 tyg wszystko się wypłukało. Mam jeszcze jedno opakowanie orzechowego brązu khadi w zapasie, ale leży już od pół roku i czeka na zmiłowanie. Na razie zbieram kasę na analizę kolorystyczną u Arsenic :D bo tylko jedno jest pewne, nie jestem zimą, ale czym jestem dokładnie to nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
  15. Cierpliwość to najtrudniejsza część zapuszczania :D
    Tobie pięknie zapuszczanie wyszło! Ja za bardzo narwana jestem. Ale przyzwyczaiłam się do tego i ja i moja fryzjerka, która od wielu lat się z mojego zapuszczania "nabija" po przyjacielsku :D

    OdpowiedzUsuń
  16. A dlaczego na mokre włosy? :) Wal na suche, i wygodniej, i kolor lepiej złapie. Moich też się nie da rozczesać na mokro bez wyrywania z połowy ;) I czy długo masz jeszcze ważną tę hennę? Mogę Ci w maju pofarbować, wraz z instruktażem do malowania w domu. :)

    Analiza kolorystyczna u Arsenic jest i na mojej wishliście... ale na razie bardzo, bardzo zbieram pieniądze. No, w każdym razie nie wydaję.

    OdpowiedzUsuń
  17. Hmm... cierpliwości dopiero nauczyła mnie Zo - ale do zen jest mi baaaaaardzo daleko wyszło. Najbardziej zapuściły mi się włosy w ciąży (niestety dosłownie) - sama nie dałam ich rady obcinać, i nie chodziłam też do fryzjera i ponad rok tak sobie rosły tylko czesane. Zrobiły się długie, zwłaszcza że dzięki hormonom rosły jak szalone. Ale końcówki się "rozsześciorzały", a potem postanowiłam je rozjaśnić z henny... i szybko zrobiły się bardzo, bardzo liche.

    Przedtem przez wiele lat zapuszczałam włosy metodą "dorosły już do ramion, więc pora na jeża" - więc wiem, o co chodzi. Nie dość, że nigdy nie były długie, to jeszcze przez większość czasu beznadziejnie się układały - bo właśnie odrastały. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Widzisz, tak gdzieś wyczytałam i spróbowałam i dlatego się pewnie zraziłam. Zresztą kolor nie wyszedł mi taki jak chciałam. No wolałabym się w końcu dowiedzieć jaką porą roku jestem zanim znów zacznę eksperymentować :D

    OdpowiedzUsuń
  19. ja tez nakladam tylko i wylacznie na sucho i to na dodatek na nieumyte wlosy (tzn zazwyczaj myje codziennie rano a hennuje wieczorem, oczywiscie niecodziennie ;) . I to wczesniej wlosy myte normalnie, z odzywka i wszystkim innym co potrzeba, henna lapie dlugotrwale niezaleznie od suchosci ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. mi też się marzy długaśny warkocz :D ale tylko marzy :D mam wrażenie, że miesięczny przyrost u mnie wynosi 0 :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Co Wy gadacie, ja zawsze myję je tuż przed rypaczem, a nakładam na takie lekko wilgotne, jak zdążą już przeschnąć do wystygnięcia henny.

    OdpowiedzUsuń
  22. Farbowanym głowom łatwiej zweryfikować czy włosy rosną czy nie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. No i skoro działa, to tak rób, po prostu u mnie babranie się w mokrych włosach to mordęga. Myję rypaczem, czekam aż podeschną, często z pomoca suszarki, i dopiero nakładam zioła. włosy się nie plączą, kolor trzyma się sto lat, ziółka nie ściekają i nic nie kapie.

    OdpowiedzUsuń
  24. U mnie wcierka z kozieradki przyspiesza porost stosuję ją dla nowych włosków a tu przy okazji odrost się powiększa:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Świetnie, że tak u Ciebie działa. :) U mnie wywołuje smród, świąd i strupy - uczula niesamowicie.

    OdpowiedzUsuń
  26. Mi włosy rosną szybciej od kiedy doszłam do wniosku, że najlepiej mi jednak jest w włosach lekko za ramiona i zdecydowanie to moja fryzura. Rosną jak zwariowane, polecam metodę...

    OdpowiedzUsuń
  27. A, znaczy się, ja nie mam takich mokrych włosów, bo w sumie szybko schną i nic nie ścieka, bo papa gęsta raczej.


    Swoją drogą to jak to jest, nisko porowate schną szybko czy powoli? Moje oceniam na nisko porowate, a w sumie bardzo szybko robią się suche, szczególnie u góry, woda po nich spływa.

    OdpowiedzUsuń
  28. A co zrobić z zapuszczaną grzywką ? Pocieniować ?Jeśli tak to w jakim kierunku ? Mam teraz taki schodek. A reszta już w połowie łopatek . Poradź tez coś proszę na zapobieganie i rozplątywanie szatańskich kołtunów na babyhair pod kucykiem. Serum silikonowe nie daje rady a olej wygląda okropnie. Typ włosa to taka cienka pajęcza sieć.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja też wolę nakładać ją na wilgotne(nie mokre włosy, nic nie kapie itd.) Po wyschnięciu są zbyt puszyste, musiałabym używać znacznie większe ilości papki :) Plątałabym się we własnych włosach.
    Moje włosy kiedyś bez problemu rosły 2,5cm...eh Rekordowy przyrost miałam po wcierce z cebulą i czosnkiem.

    OdpowiedzUsuń
  30. Policzyłam dzisiaj włosy, oceniam, że wypadło ok. 150 sztuk - to w normie, biorąc pod uwagę, że wczoraj nie myłam włosów, nie czesałam ich i cały dzień chodziłam w warkoczu?

    OdpowiedzUsuń
  31. Widzę, że bezbłędnie mnie rozumiesz! Jestem właśnie na tym etapie - dorosły do ramion.... cośbym pokombinowała :D
    Ja w sumie przed ciążą nosiłam takie do nerek. Po ciąży niestety silnie mi wypadały, więc obcięłam na krótko, bo było tak łatwiej przy małym krzykaczu. I od tamtej pory, czyli od 19 lat, zapuszczam wytrwale :D. Jak pisałam - są już do ramion.... znowu :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja teraz męczę się z przejściową fryzurą, mam włosy ściete na dłuższego boba i chcę zapuścić je do stanu sprzed cięcia.

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja zapuszczam, potem pofarbuję na blond przy okazji połowę sobie spale i znowu obcinam i tak w kółko:D Chociaż teraz nie farbuję jakiś czas, odrost obrzydliwy, ale tak mi szkoda znowu przesuszać rozjaśniaczem, że nie wiem co z tym zrobię.

    OdpowiedzUsuń
  34. http://wlosowelove.blogspot.com/2013/12/splatane-suche-i-szorstkie-wosy-nad.html

    Co do grzywki - cudów nie ma i nie zrobi się nagle tej samej długości co reszta fryzury bez drastycznego cięcia. Możesz stopniowo obcinać z grzywki centymetr, a z długości kilka, już po dwóch takich strzyżeniach nie będzie aż takiej różnicy w długości. :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Trzeba być przede wszystkim bardzo cierpliwym. Moje włosy rosną normalnie ok. 1 cm na miesiąc, piszę około, bo ciężko jest to dokładnie zmierzyć, a zaobserwowałam, że przy stosowaniu przyspieszaczy, głównie podczas picia drożdży piekarskich, przyrost jest podwójny. Osobiście znam 2 osoby, którym włosy naturalnie rosną 2 - 3 cm miesięcznie. Mają włosy grube, gęste, które nie łamią się, w efekcie bardzo szybko udaje im się je zapuszczać. Myślę, że w przypadku Naszej struktury dochodzi problem wykruszania się końców włosów, przez co zapuszczanie trwa jeszcze dłużej. Trzymam kciuki za wszystkie zapuszczające, a Wy trzymajcie Kochane za mnie :) Żebym w końcu tę upragnioną długość do talii osiągnęła! :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Na widok twojego zdjęcia obecnego i ślubnego przypomniało mi się, jak to po moim ślubie wszyscy mnie pytali, kiedy zetnę włosy. ;-) Było to w zamierzchłych czasach, gdy w społeczeństwie dość mocno panowało przekonanie, że "mężatka nie musi się podobać" i dziewczyny - nawet bardzo młode, obcinały po ślubie włosy (bo praktycznie) i zaczynały "poważnie się ubierać". (Zdarzył mi się nawet czyjś "bulwers", że jeszcze w dżinsach chodzę). ;-)


    Muszę porządnie się u Ciebie wczytać w "inwersje", bo niby czytałam już tekst innej osoby, ale chyba nie wszystko zrozumiałam...

    OdpowiedzUsuń
  37. Aha! Dziękuję za odpowiedzenie moim czytelniczkom! :-)

    OdpowiedzUsuń
  38. O rety, to niesamowite co piszesz. Niby wiem, że tak było... ale z drugiej strony w głowie mi się nie mieści. Co do inwersji - działa, ale nie działa. Włosy urosną szybciej w tydzień, ale potem przez 2-3 będą rosły wolniej - tak wynika z moich doświadczeń. :) Chcę w grudniu spróbować jeszcze raz z innym olejkiem, może będę miała inne wrażenia.

    OdpowiedzUsuń
  39. Z Twojej wypowiedzi nie zrozumiałam: farbujesz czy rozjaśniasz, czy jedno i drugie? Nie każda blond farba zawiera rozjaśniacz.

    OdpowiedzUsuń
  40. Miałam w szczuplejszych czasach wersję boba i wiem, jak bardzo bolało ścięcie długiego przodu do długości króciutkiego tyłu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  41. U kilku dziewczyn, które osiągnęły już wymarzoną długość, spotkałam się z podobnymi wrażeniami. :)

    OdpowiedzUsuń
  42. A chcesz zapuścić? Nie każdy musi chcieć mieć długie. :) Długo nie chciałam: bo niewygodne, bo pióra, bo wymagają więcej pracy, bo dłużej schną.

    OdpowiedzUsuń
  43. Jeśli u nasady schną Ci o wiele szybciej niż końcówki, to masz niskopory. :) Porównaj sobie z wysoko/średnioporowatą Henri, której końcówki schną w kilka minut. :) Niskopory z racji domkniętych łusek nie chłoną wody, która w większości po nich spływa, i u nasady włosy schną szybko od ciepła ciała. Woda ścieka na końcówki, można włosy odciskać kilkakrotnie i wciąż będą kapać - znam to. :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Raczej nakładam farbę na 2-3 cm u nasady, z kolei moje wlosy na dlugości bardzo łatwo zniszczyć gdy są mokre - urok cieniasów. Im dłuższe są, tym bardziej muszę nakładać na sucho. :)
    Nie chodziło mi o Ciebie co do tych niewiarygodnych przyrostów, myślę, że doskonale to wiesz. :*

    OdpowiedzUsuń
  45. Justyna Wiśniewska21 marca 2015 20:57

    Ale miałaś króciutkie ;) ja obcinam co miesiąc centymetr bądź 2 juz tak mam :P

    OdpowiedzUsuń
  46. To nie jest najkrótsza fryzura jaką miałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Zapuszczam z przyzwyczajenia :). Nie chcę mieć jakichś niewiadomo jakich długich, ale takie trochę za ramiona. Przez wiele lat nosiłam bardzo krótkie.
    Najbardziej to bym chciała, żeby się wolniej przetłuszczały.... wczesniej co dwa dni było znośnie, a teraz jest dużo gorzej.

    OdpowiedzUsuń
  48. Chciałam wyrównać przód i tył ale właśnie ścięcie tego przodu mnie przeraża;( Z kolei dłuższe włosy i bob też nie wyglądają za dobrze

    OdpowiedzUsuń
  49. Farbowałam drogeryjnymi na poziomie 9 albo 10 ostatnio. Znaczy z pół roku temu:) Szczerze mówiąc to nie wiem czy miały czy nie miały, sayoss zmasakrował mi włosy, loreal już nie tyle, ale też przesuszał.

    OdpowiedzUsuń
  50. Ups , ale gafa, znalazłam u Ciebie post z grudnia zeszłego roku. http://wlosowelove.blogspot.com/2013/12/splatane-suche-i-szorstkie-wosy-nad.html
    Rewelacja. Przyda się teraz :) Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  51. Każda farba w jasnych odcieniach niszczy włosy, niezależnie od deklaracji producenta. ;) Jednak po farbie i tak jest nieźle w porównaniu z rozjaśniaczem. Spróbuj może farb "aptecznych" typu color&soin, albo sanotint/herbatint? Powinno być lepiej, są o wiele delikatniejsze, a kolor wychodzi całkiem ładny (ciepły).

    OdpowiedzUsuń
  52. Co Ty mówisz, to hit kilku ostatnich sezonów. :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Hit kilku ostatnich sezonów - long bob :)

    OdpowiedzUsuń
  54. Przetłuszczanie się to i moja zmora. Udało mi się kiedyś dojść do mycia co dwa i pół dnia, teraz znów po dobie są już nieświeże.

    OdpowiedzUsuń
  55. Wczoraj wlasnie sobie o takich czytalam:) nie za bardzo lubie cieple odcienie ale tez, od czego jest gencjana:D

    OdpowiedzUsuń
  56. naprawde mamy wlosowa historie podobna, ja tez mialam taka fryzurke (tylko bez wygolonego boku) i bynajmniej nie byla to najkrotsza ;) Kiedys nawet maszynka mialam calosc zgolona, boze jaki to czlowiek glupi w mlodosci!!!
    a najgorsze wlasnie zapuszczanie z jezyka do mniej wiecej brody, bo zanim to wszystko sie powyrownuje to sie wyglada tragicznie

    OdpowiedzUsuń
  57. Dorota nie tylko Twoje, u mnie dokladnie to samo, cebulki sie wysilily i nadal odpoczywaja. Fajnie, bo szybko widac efekt akcji ale tez potem przygnebia ze nic sie nie dzieje

    OdpowiedzUsuń
  58. long bob znow za mna chodzi, stwierdzam ze po co mi dlugie wlosy jak i tak je zawsze nosze zwiazane

    OdpowiedzUsuń
  59. Nigdy nie stosowałam wcierek w celu przyspieszenia wzrostu, bo jakoś nigdy aż tak bardzo mocno mi nie zależało.
    Aktualnie wcieram "Seboravit" pod kątem ograniczenia przetłuszczania włosów i wzmocnienia cebulek. Wcieram z pożal się Boże regularnością co 2 lub 3 dni i muszę iść wkrótce do fryzjera. Obecnie trzymam się długości do połowy szyi (mniej więcej) a włosy wywijają mi się na wszystkie strony a najbardziej jest to widoczne na przednich pasemkach. Wcześniej taki stan miałam po 2, 3 miesiącach od obcięcia. Wzrost pogalopował. Skład ziołowy mógłby Ci się spodobać bo jest wyciąg z czarnej rzodkwi (sic!), łopianu i tataraku, ale całość jest na denacie.

    OdpowiedzUsuń
  60. Pospieszyłam się z dodaniem komentarza. Krótka fryzura z wygolonym bokiem wygląda oryginalnie, zwłaszcza na własnym ślubie :). Na majowym zdjęciu moją uwagę przyciągnęły okulary - bardzo mi się podobają a na październikowym - blask włosów i piękne zestawienie kolorów.

    OdpowiedzUsuń
  61. Kurcze rewelacyjnie wyglądała ta krótka fryzura :)

    OdpowiedzUsuń
  62. A jak z przetłuszczaniem po Seboravicie - widzisz różnicę? Nieszczególnie mi służą kosmetyki Farmony, jantar, radical i szampony mnie podrażniały, dlatego nie ciągnie mnie do Seboravitu.

    Te okulary też bardzo lubiłam, do obecnych oprawek nie mam takiego sentymentu. Dziękuję bardzo za tyle miłych słów. :)

    OdpowiedzUsuń
  63. Ale miałaś króciutkie włosy :) teraz wyglądają wspaniale , gęste i lśniące :) Zawsze o takich marzyłam :)

    OdpowiedzUsuń
  64. Najkrótsze jakie miałam to 9 mm na całej głowie. ciachnięte maszynką. :) Ale nie jestem Sinead O'Connor, więc nie wygladałam dobrze. :)
    Nie są też gęste, kilka miesięcy wypadania dało im sie we znaki. To korzystne zdjęcie jest po prostu. ;) Za to lśnić rzeczywiście lśnią.

    OdpowiedzUsuń
  65. Też miałam epizod z maszynką. To był jedyny raz, kiedy mój (wtedy jeszcze przyszły) mąż zabronił mi nosić aż tak krótkie włosy. Nie kłóciłam się z nim - bo miałam listro w domu ;)

    Dla mnie najtrudniejszy był moment przykrycia uszu, nienawidziłam czekania aż i górna warstwa włosów do nich dorośnie i zniknie "uszana" dziura.

    OdpowiedzUsuń
  66. Hehe, ja tak myślałam, jak za mną chodziła trwała - po co mi trwała, skoro i tak ciągle noszę związane? :) Tylko że już nie noszę zawsze związanych, wreszcie podobają mi sie i rozpuszczone. :)

    OdpowiedzUsuń
  67. Wiem coś o wypadaniu włosów :/ hmm 9 mm, tak krótkich jeszcze nigdy nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  68. Ja jak zobaczyłam ostatnio swoje zdjęcie z 1 roku studiów byłam w szoku :D miałam taką długość jak ty na ślubnych, a teraz sama wiesz jakie sa ;)

    OdpowiedzUsuń
  69. Z Farmony jest jeszcze Saponics i po nim się tak nie przetłuszczają, jak po Jantarze, dla mnie to lżejsza wersja tej wcierki.

    OdpowiedzUsuń
  70. Za mną też chodzi long bob albo coś pośredniego, jak już znudzą mi się włosy do pasa, to tak zetnę. Tylko najpierw muszę je zapuścić :D

    OdpowiedzUsuń
  71. Ta, bo przestajesz zwracać uwagę na to, że rosną, miałam to samo :D

    OdpowiedzUsuń
  72. Raz miałam za bardzo wysuszone włosy i strasznie się męczyłam z nakładaniem i ilością przygotowanej papki(musiałabym mieć kilka opakowań indygo) Przed indygo nie stosuję odżywki, ale myjąc włosy jak zwykle łatwiej mi je rozczesać na mokro i mniej się wtedy niszczą :D Bez odżywki jest tak samo. Potem mam ich za dużo. I oczywiście wolę szczotkę. Grzebień tylko po szczotce, użyciu dobrej odżywki ułatwiającej rozczesywanie itd. Mam za ten grzebyczek traumę po wizycie u fryzjerki ;) Strasznie bolało....
    Wiem, wiem, chociaż wygląda na to, że moje włosy rosły od zera(dosłownie) do ponad 4cm :D

    OdpowiedzUsuń
  73. Amelia Chwila21 marca 2015 20:57

    Ladna ta krotka fryzura:) ja nigdy nie mialam krotkich wlosow. Ostatnio pilam herbate skrzyp i pokrzywe i wlosy urosly 1,5 cm:) zawsze te pol cm wiecej, polecam spronowac:)

    OdpowiedzUsuń
  74. Sławek taki przystojny! i do tej pory nie umiałam sobie wyobrazić Ciebie w krótkich włosach - niemniej bardzo korzystnie wyglądałaś :D
    Wiesz, że ja z przyrostem mam mega problem... ale na razie jestem twarda i nie byłam od czerwca u fryzjera. Wytrzymam go grudnia bez problemu :) aczkolwiek przyrostu ja osobiście nie widzę u siebie... jaki Pan taki kram :D

    OdpowiedzUsuń
  75. Na kręciołach kiepsko widać, jesteś poszkodowana optycznie jeśli chodzi o przyrost włosów. ;) Na ślubnym zdjęciu jestem 4 lata młodsza (pikuś) i 30 kg lżejsza (masakra). Sławka też rodzicielstwo zmieniło, ale dojrzewa jak wino. ;)

    OdpowiedzUsuń
  76. Skrzyp piję raz albo dwa w tygodniu, pokrzywę codziennie od miesięcy, tak długo, że nawet o tym nie wspominam.

    OdpowiedzUsuń
  77. Nie widzę znacznej różnicy. W zasadzie mogę myć włosy co 1,5 dnia (góra 2 dni), ale przy obecnej długości wolę to robić codziennie wieczorem, bo choć skalp nie swędzi to fryzura nie wygląda najlepiej. Miałam cichą nadzieję na regularne mycie co 2 dni, ale cóż...
    Saponics jest następny na liście. Jantar "tuningowałam" wódką ;), bo wersja bezalkoholowa była nijaka.

    OdpowiedzUsuń
  78. Oj mi tylko zapach przeszkadza, ale staram się z nim walczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  79. Jakie miałaś króciutkie włoski, ale ładnie Ci w obu długościach:) Zabezpieczanie końcówek jest bardzo ważne. Pamiętam jak ja kiedyś, gdy była wielka nagonka na silikony w kosmetykach do włosów, odstawiłam je i pomimo olejów, masek itd strasznie mi się wtedy poniszczyły włosy, a że z natury mam bardzo delikatne, to można sobie wyobrazić jak wyglądały po takiej "kuracji".

    OdpowiedzUsuń
  80. Mam podobne włosy do twoich też cieniutkie i mało rosnące ale jakoś udało mi się ich zapuscić za łopatki z czego jestem dumna :) Zgadzam się z toba w 100% że lepszy siwy kok niż spalona trwała.Moj cel to jeszcze ok 10 cm i tego mam się zamiar trzymać. Moja metoda na porost to delikatne kosmetyki nie koniecznie bez silikonów oraz suplementy tran i spirulina bardzo mi pomagają włosy są błyszczące gęste i nie wypadają.

    OdpowiedzUsuń
  81. Dobrze, że ta nagonka trochę przycichła na blogach - choć chyba nadal trochę trwa na wizażu ;)

    OdpowiedzUsuń
  82. Super - zdrowe i zadbane włosy zawsze są piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  83. Mariola Roberto K21 marca 2015 20:58

    Juz to gdzies pisałam, mam nadzieje, ze nie tu ;-) Calcium panthoteńicum w ilości 1000 mg którego używałam prżez 3 mce + olej z wiesiołka 1000 spowodowały, ze moje włosy ze standardowego 1 cm rosły ok 2,5 - 3 cm w ciagu mca.Bylam w szoku, wtedy jeszcze farbowałam włosy wiec było widać po odroście.Mysle, źe dobrze by było jeszcźe dodać do tego B complex.To stosowałam jakieś 2 lata temu i chyba dobrże byłoby powtórkę zrobic. :-)

    OdpowiedzUsuń
  84. Bardzo fajnie! Niestety u mnie identyczny zestaw spowodował - a jakże - 1,5 cm :)

    OdpowiedzUsuń
  85. Mariola Roberto K21 marca 2015 20:59

    A pazury? Nie były lepsze i szybciej nie rosły?

    OdpowiedzUsuń
  86. Jestem w sytuacji, w której chcę wrócić do naturalnego koloru włosów, przestałam farbować. I co? Wszystko ok ,ale prawdopodobnie za rok, będziemy brać ślub i nie chcę farbować włosów ponownie więc jak zniwelować rude odrosty, gdzie mój naturalny kolor to blond? Nie chcę stosować dekoloryzatora.

    OdpowiedzUsuń
  87. Zaczęłam pod koniec listopada. Najpierw wcierka i szampon jantar'a, kilka dni później vitapil. Trochę sceptycznie podchodziłam dokarmienia się tabletkami, ale przekonały mnie efekty u mojej koleżanki, naprawdę widoczne. Kupiłam w aptece za 60 zl, ale w Rossmanie są za 40. W sylwestrowy wieczór relaksowałam się w wannie, ze świeczkami. Poszło dobre 30 cm włosów, tych z góry. Problem polega na tym, że włosy u nasady mam kręcone zaś te "pod spodem" proste. No więc na godzinę przed wielkim wyjściem spaliłam sobie włosy. Nie mierzyłam ile mi zostało u nasady, ale sądząc po zdjęciach jakies 10-12 cm. Do fryzjera poszłam 8 dni później... Zapłaciłam 80 zl, szok, całe życie ciotka strzygła ;) Na szczęście jakoś dużo na długości nie straciłam, może ze 2-3 cm. Trochę musiał się napracować ;) W nagrodę dostał anegdotkę o spalonych włosach w sylwestra ;) Przygotowywałam się do podróży i nieco odpuściłam wcieranie, vitapil skończyłam po jakiś 70 dniach a nie 60 (zapominało się). Po powrocie, zainspirowana tym jak Iranki dbają o włosy, kupiłam szampon radical i skrzyp polny. Smaczne te napary, czasem miód dodaję. Potem dokupiłam pokrzywę i przyrządzam mieszankę. Ostatnio przez 2 tyg byłam na diecie, wykluczyłam cukier, gluten, nabiał i alkohol. Piję dużo yerby brazylijskiej. Testowałam kozieradkę przez kilka dni, strzykawką ale coś zaprzestałam. Obecnie piję napary ze skrzypu i pokrzywy i myję włosy radicalem. Może jutro po wcierkę jantara skoczę. Koleżanka polecala mi też wcierkę ajurwedyjską, nie pamiętam marki ale kosztuje prawie 30 zl.
    No i konkluzja: Po 66 dniach (2 miesiące i 6 dni) przyrost włosów wynosi 7 cm. W moim przypadku to sporo. No nic, może komuś się przyda. Reasumując: Trzeba działać zarówno zewnątrz jak i wewnątrz ;)

    OdpowiedzUsuń
  88. przepraszam , ale jezeli przez poltora roku urosly Ci wlosy tyle ile na zdjeciu , to slaba ta metoda .

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...