poniedziałek, 27 października 2014

Włosy w październiku. Zapuszczam wytrwale z Eter.

Pogoda jest taka sobie, czuję się tak sobie, włosy na zdjęciu są takie sobie - po zestawie kosmetyków, który niespecjalnie im odpowiada (facelle + maska z parafiną), zdjęcie zrobione bez słońca.

Jedna rzecz tylko się wyróżnia, i jest to zdecydowanie niewyjściowa piżama. Skorzystałam z faktu, że miał mi kto zrobić zdjęcie - i pokazuję, jakie by ono nie było.

Włosy są przerzedzone. Za to mam całe mnóstwo włosów długości mniej więcej 10 cm, dzięki którym w kucyku wyglądam jak dmuchawiec. Kolejna fala bejbików ma od 0,1 do 2 cm, taka przerwa to efekt wielu miesięcy, kiedy włosy wypadały zamiast rosnąć.

Po udanym eksperymencie z metodą inwersji tak jak się obawiałam, cebulki odpoczywają i włosy stoją. Znów walczę z jakąś infekcją, i wypada ich też trochę więcej. Ale nie jest tak źle jak było.

Jeśli chodzi o zapuszczanie, pasmo kontrolne ma w tej chwili 35,5 cm, dokładnie tak jak tydzień temu. Niemniej od początku akcji Eternity, czyli przez 2 miesiące włosy urosły o 3,5 cm, co dla mnie jest rekordowym wynikiem! :) Standardowo włosy rosną mi o 0,8 cm, więc jestem naprawdę zadowolona. Jeśli kolejny miesiąc będzie tak dobry, efekty akcji przerosną moje oczekiwania. Końcówki trochę się plączą (pasma przy twarzy), ale nie mogę się zdecydować, czy je pocieniować czy wyrównać z resztą fryzury (około 7 cm różnicy), więc póki co plączą się dalej.

W październiku właściwie trzymałam się planu pielęgnacji, miałam mały problem z regularnym używaniem wcierek, zastąpiłam je za to wytrwałym wcieraniem olejku Sana. Zużyłam maskę B&V z minerałami morza martwego i trochę mi jej brakuje. Przetestowałam szampon Zdrój, który kompletnie się u mnie nie sprawdził. Jednak wystarczyło z niego zrezygnować i skóra wróciła do siebie, nie borykam się z żadnym podrażnieniem, swędzeniem ani bólem. Nadal z przyjemnością używam szamponu z rzepą Eva Natura, rozpoczęłam też testy szamponu dziegciowego z Apteki Agafii (wygląda i pachnie jak syrop na kaszel). :)

Plan na listopad:

Szampony: Eva Natura z czarną rzepą, Apteka Agafii szampon dziegciowy, szampon DIY z mleczka kokosowego.
Odżywki: DIY z olejem laurowym i siarką, Biovax do włosów ciemnych, Bioetika nawilżająca.
Wcierka: Orientana, Ajurwedyjski tonik do włosów (chyba że zacznie mnie podrażniać, to bardzo skoncentrowana wcierka, a moja skóra głowy różnie reaguje na mentol).
Olej (na długość): odbudowujący Yves Rocher.
Złuszczanie: Cerkogel 30, peeling skóry głowy (pestki róży, łupiny orzecha lub korund dodane do szamponu).
Suplementy: tak jak w poprzednim miesiącu, piję herbatę z pokrzywy i zażywam kelp (konkretnie Swanson) i safalzin. Z tego ostatniego jestem jak na razie bardzo zadowolona.

Jeśli jesteście ciekawe, jak wyglądały moje włosy dokładnie rok temu, możecie zajrzeć tutaj. :)

A jak idzie Wasze zapuszczanie? Nie mogę się doczekać zestawienia zdjęć "przed" i po akcji, jestem przekonana, że będzie widać efekty.

46 komentarzy:

  1. U mnie w kwestii zapuszczania jest marnie. Rozpoczęcie studiów znacznie zmniejszyło moją regularność pielęgnacji.
    Mam nadzieję, że za niedługo się to wszystko jakoś unormuje.

    Twoje włosy bardzo ładnie się prezentują. Uwielbiam takie proste pasma! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. sa juz bardzo dlugie, caly czas mam przed oczami to twoje sciecie w czerwcu a one juz tyyle urosly

    Napiszesz cos o tym kelpie? co to w ogole za cudenko? Niedlugo koncze priorin i zastanawiam sie nad jakims innym suplementem
    ja tez mam wrazenie ze po inwersji cebulki wyluzowaly...ciekawe na jak dlugo. Bo moze w kontekscie miesiaca sie okaze ze przyrost taki sam

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem, czy bardzo długie - całościowo krótsze niż w listopadzie w zeszłym roku. Felerna wizyta u fryzjerki "zeżarła" mi pół roku zapuszczania - ale za to włosy wydają się, hmm... lepszej jakości. ;) U mnie standardowy przyrost to mniej niż osiągnęłam w ten tydzień, więc nawet gdyby rzeczywiście do końca miesiąca już nie urosły, i tak jestem do przodu. ;)

    Kelp to po prostu morszczyn pęcherzykowaty, taki jaki widać czasem na plaży nad Bałtykiem. Jem go, bo mam niedobory jodu: jem za mało ryb (wciąż to jest kilka razy w miesiącu zamiast kilka razy w tygodniu, niestety), a solić nie solę, bądź w bardzo niewielkich ilościach. Nie ma fajerwerków, jeśli go biorę - ale jestem do rzyci, jeśli nie biorę. Dawkowanie kelpu Swanson to 1 tabletka na dobę, a w opakowaniu za rozsądną cenę jest ich aż 250. Kiedy mi się skończą, przerzucę się jednak na spirulinę jako bardziej wartościową.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale Twoje włosy są już taaaaaaaaaaakie długie, że nic nie szkodzi, jeśli nie będziesz ich intensywnie zapuszczać. ;)

    A ja uwielbiam takie mięsiste fale, jak Twoje, niestety u mnie nie do zrobienia.

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie zapuszczanie idzie całkiem nieźle choć w zeszłym miesiącu mocno odpuscilam i wcieralam tylko 2 tygodnie...żałuję ale to był ciężki okres i tak urosły 5cm. Teraz jestem w połowie miesiąca z triphala zobaczymy jak będzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na szczęście są dosyć podatne na przyspieszacze :) szkoda, że w podsumowaniu rocznym i tak średnio wyjdzie coś w granicach 3-4cm na miesiąc bo fakt że bywa fajnie kiedy urosna 10cm ale zaraz nadrabiaja przyrostem 1 czy 2cm ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie 2 cm to nieosiągalne marzenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. daj znac o tej triphali, tez mam ochote ja przetestowac

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja zrezygnowałam z przyśpieszaczy (studia i mieszkanie w akademiku niestety mi nie pozwala na metodę inwersji). Skupiłam się za to na pielęgnacji i odżywianiu ich najlepiej jak umiem (niestety olejowanie tutaj też raczej odpada, ale mieszkam olej z maską która się nie sprawdziła i dzięki temu unikam pytań ;) ).

    Wydaje się jakby Twoje włosy były bardzo gęste, wyglądają na zdrowe i zadbane. Poza tym zdziwiłam się, że sa już długaśne! Na profilowym są krótsze i ciągle żyłam w przekonaniu że takie są :)

    Joanna Polańczyk, nitkowowlosowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. to dokladnie tak jak u mnie z felerna wizyta :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Jolu, założyłaś bloga! Ale fajnie, zaraz Cię odwiedzę! :)


    Mam krótkie włosy z przodu, dzięki inwencji pani fryzjerki, którą odwiedziłam w maju. Nie są ani krótkie ani długie, ot dotykają czubka łopatek. Mierzę do aktualizacji najkrótsze pasmo, czyli teraz te 35,5 cm.

    OdpowiedzUsuń
  12. A co do gęstych włosów - widzę, że znów pora wrzucić zdjęcie kucyka, żeby nie siać zamętu. Włosy są bardzo cienkie, a w tym roku dużo ich wypadło, więc "gęste" nie jest określeniem, które dobrze do nich pasuje. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Asiu :D Jola to moja mama i ciągle nas mylą :) Już gdy wygrałam rozdanie postanowiłam założyć bloga żeby rejestrować postępy i porządkować swoją wiedzę. Mam nadzieję, że w końcu zapuszczę sobie do kości ogonowej włosy, chociaż są dość cienkie :/

    OdpowiedzUsuń
  14. Asiu, przepraszam - i zapamiętam. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam Twój komentarz poniżej ale i tak widać, że Twoje włosy są fantastycznie grube, gęste i mięsiste :). Jak ja bym sobie tak rękę pod włosy włożyła to bym miała prześwit na prześwicie. Zazdroszczę :)
    Ostatnio kupiłam ten szampon Eva z czarnej rzepy w osiedlowym sklepiku za 99 groszy. Za tą cenę musiałam wypróbować :D. Skóra głowy jakieś gule produkuje na większą skalę...

    OdpowiedzUsuń
  16. Gule powstają po szamponie, czy kupiłaś szampon bo powstają gule? Cena kosmiczna, aż strach kupować ;)

    Co do gęstości, trzeba zdjęcie w dobrym momencie zrobić, sekundę później wyglądały tak:

    OdpowiedzUsuń
  17. Co do gęstości, trzeba w dobrym momencie zdjęcie zrobić, sekundę później wyglądały tak:

    OdpowiedzUsuń
  18. Kupiłaś szampon, bo powstają gule, czy gule powstają po użyciu szamponu?

    Co do gęstości, trzeba w dobrym momencie zdjęcie zrobić, sekundę później wyglądały tak:

    OdpowiedzUsuń
  19. Oczywiście nie napisałam jasno :). Kupiłam szampon bo powstają gule i chyba czas na coś mocniejszego.



    Ooo
    no to rzeczywiście przyznaję, że świetnie zostały włosy uchwycone :).
    Ale i tak wyglądają świetnie, widać, że są bardzo zadbane :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Uff, bo już się bałam, że zaszkodził Ci szampon, który tak bardzo polecam. :) W takim razie trzymam kciuki, żeby pomógł Ci tak bardzo jak mi pomógł. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Gratuluje przyrostu z ostatnich dwoch miesiecy :) Nie wpadlabym na to, ze w pizamie pozujesz ;) Dobrze, ze bejbiki sa :) Wlosy wygladaja bardzo ladnie, podoba mi sie ich intensywny kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Piżama=wygodna stara koszulka. :) Dziękuję. Kolor w słońcu wygląda lepiej, ale w słońcu wszystko przeciez wygląda lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. jak dla mnie wyglądają dobrze, fajnie i nie widać prześwitów :) chciałabym żeby moje się tak układały ;)
    beata-szy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. lesnapanienka.blogspot.com21 marca 2015 20:52

    Bardzo ładne to "takie sobie" ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. u mnie na takie "domowe" ciuchy sie mowi "szlora".
    Natomiast stwierdzam ze mialas bardzo ladny ksztalt fryzury w zeszlum roku, takie u, myslalam ze ono tylko na bardzo dlugich wlosach wyglada tak fajnie (jak u Henri) i ze jak zapuszcze to tez sobie takie zrobie, ale teraz stwierdzam ze na ktorszych tez jest slicznie

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie błyszczą, są obciążone u góry, a końce posklejane. Nie narzekam, po prostu wiem, że to nie jest szczyt ich możliwości ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Wtedy obcinałam włosy dzieląc je na dwie partie z przedziałkiem pośrodku, każdą kitkę zakręcałam wokół własnej osi jak do warkocza lina i obcinałam cetymetr-dwa od dołu, w efekcie powstawało właśnie takie U jak na zdjęciu.

    OdpowiedzUsuń
  28. Włosy wyglądają bardzo ładnie. Moje wyglądają dobrze tylko tuż po umyciu i ułożeniu i wysuszeniu, a po chwili to lepiej nie mówić. I tak uważam, że na stan po porodowy nie jest z nimi fatalnie. Masz bardzo poukładane plany z włosami, co mi się bardzo podoba. Podziwiam Cię, bo w planowaniu ostatnio bywam strasznie kiepska. Dopiero dzięki blogom uczę się o siebie dbać. Mi chyba urosły włosy w dwa miesiące o około 1,5 cm. Niestety nie więcej. Ale ja mierzę od czoła i do najdłuższego pasma. A może źle robię???

    OdpowiedzUsuń
  29. Justyna Wiśniewska21 marca 2015 20:52

    To nie są 'takie sobie włosy' chciałabym mieć takie końcówki ;D

    OdpowiedzUsuń
  30. Oj tam, babci sranie, aż się pośliniłam na wykładzie, mam nadzieję, że moje też takie czerwoniaste zaczną wychodzić. Skąd te takie jaśniejsze pasma?

    OdpowiedzUsuń
  31. Piękny dywanik na 1 zdjęciu :) zazdroszczę bejbików :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Mi się bardzo podobają i Twoje włoski i piżamka :D
    Masz świetny kolor.
    Wiem, że oczekujesz od włosów więcej i masz co do nich pewne wymagania, ale ja - jako osoba postronna, odbieram je bardzo, bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  33. Bardzo mi się podobają :) zwłaszcza końcówki.

    OdpowiedzUsuń
  34. Zielpy po kilku hennach mam wrazenie ze czerwonawa poswiata jest nieunikniona, sama mam prawie identyczny kolor jak Dorota (i dlugosc tez, do tego stopnia ze moj wlasny syn sie ucieszyl jak zobaczyl jej zdjecia:o, mamusia!)- mimo ze farbuje odcieniem jasny braz.

    a swoja droga nie wiem jak to jest, patrze na wlosy Doroty czy np kolezanki z pracy i wydaje mi sie ze ich wlosy sa taaakie dlugie a moje takie krotkie, podczas gdy obiektywnie i na rozum to dlugosc mamy zblizona. Tez tak macie???

    OdpowiedzUsuń
  35. Jaśniejsze pasma są z farby garniera, zrobiłam parę pasemek na foliach jakoś w sierpniu :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Hej, ja tez farbuję już brązem, ale tylko odrost. Jednak niskopory to niskopory, farba która u mojej siostry wychodzi czarna, mi chwyciła na średni brąz, a po kilku tygodniach nie ma już po niej śladu. Jak na razie henna mi się trzyma na włosach, a reszta z nich znika.

    Kasiu, masz IDENTYCZNE włosy, aż się zdziwiłam za którymś razem jakim cudem wysyłasz mi moje zdjęcie. Zo też powiedziała, że na zdjęciu jest mama i była oburzona, że mama, ale nie Zosina ;)

    Ledwie dotykają łopatek, nie są jakieś super długie. :) Możemy teraz zapuszczać na wyścigi, chcesz? ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Dobrze robisz, co masz źle robić, jak Ci dwa razy pod rząd wychodzi ten sam wynik, to znaczy że mierzysz dobrze, nieważne jaką metodą. Ważne, żeby dawała Ci porównanie.

    Zdradzę Ci sekret mojego planowania: jak dostanę kosmetyk w ramach współpracy to muszę o nim coś napisać, a żeby napisać, muszę go używać - ot i całe planowanie. ;) Tak poważniej, to w ten sposób ogarniam zapasy, nie otwieram za dużo produktów na raz i zużywam je po kolei.

    OdpowiedzUsuń
  38. Zobaczyłam "dywanik" i zastanawiałam się, gdzie się mój pies położył, bo czasami mówimy tak żartobliwie na Majkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Obcięłam w wakacje 10 cm, właśnie po to, żeby były zdrowe.

    OdpowiedzUsuń
  40. Magia strzyżenia maszynką - ostre końce nawet po kilku tygodniach.

    OdpowiedzUsuń
  41. Włosy faktycznie lepiej się prezentują - trzymam kciuki za Twoje 'zapuszczanie' :)

    OdpowiedzUsuń
  42. "zapuszczanie" brzmi kiepsko, prawda? "Takie mam włosy zapuszczone". :D Ale jak to inaczej powiedzieć? Hodowanie? ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. jasne, ktora pierwsza dobije do pasa stawia porzadnego szampana :D

    Moje tez ledwie do lopatek, do pachy brakuje mi z 8 cm
    Patrz ze nie tylko moja mlodziez sie przerobila na tych zdjeciach.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...