czwartek, 16 października 2014

Łuszczyca skóry głowy, atopowe zapalenie skóry głowy. Moja propozycja pielęgnacji i doboru kosmetyków.


Pierwotna wersja tekstu powstała na potrzeby bloga Yasmeen.

Wciąż za mało mówi się o skórze głowy innej niż normalna. Osoby z widocznymi zmianami naskórka, także na skórze głowy, narażone są na ostracyzm społeczny. Często dotykają ich przykre mity, jak na przykład pogląd, że łuszczyca jest zaraźliwa, albo komentarze o braku higieny.

Zarówno atopowe zapalenie skóry, jak i łuszczyca są chorobami autoimmunologicznymi, najprawdopodobniej o podłożu genetycznym. Nie można się nimi zarazić, tak jak nie można się zarazić krzywym kręgosłupem czy hashimoto. Osoby dotknięte tą przypadłością muszą jednak szczególnie dbać o higienę. Jedno i drugie schorzenie powoduje sprzyjający drapaniu świąd, a długotrwałe przerwanie ciągłości skóry może prowadzić do infekcji bakteryjnych i przewlekłego stanu zapalnego.


Atopowe zapalenie skóry zwykle wiąże się z alergiami pokarmowymi lub astmą. Jak przy każdym schorzeniu dermatologicznym, pierwszy krok do złagodzenia objawów to przyjrzenie się własnej diecie. Unikajmy produktów wysokoprzetworzonych, z wysoką zawartością soli, białego cukru i nasyconych tłuszczów. Warto wzbogacić codzienne posiłki o nienasycone kwasy tłuszczowe (ryby, pestki i nasiona), mikroelementy, warzywa w dużych ilościach, białą mąkę zastąpić taką z pełnego przemiału bądź razową. U niektórych dobre efekty przynosi odstawienie nabiału i/lub glutenu. Najczęściej jednak wystarczy jeść jak najwięcej prostych, nieprzetworzonych posiłków i dbać o odpowiednią ilość płynów, a kawę zastąpić herbatą zieloną, z czystka, rumianku czy pokrzywy.

Samą dietą oczywiście nie wyleczymy zmian skórnych, ale nieprawidłowe odżywianie, szczególnie w połączeniu ze stresem i niedoborem snu z pewnością je zaostrzy. Podobnie rzecz się będzie miała w przypadku łuszczycy. Nasz organizm stanowi całość, i łagodzenie zmian skórnych wyłącznie od zewnątrz raczej nie wystarczy.

Zarówno łuszczyca, jak i AZS powinny być leczone pod stałym nadzorem specjalisty. Kosmetyki, jakich używamy, powinny zostać dobrane do naszych potrzeb przez dermatologa.

Kiedy stan skóry się normuje, warto jednak dać jej „odetchnąć” i wspomóc się delikatniejszymi specyfikami. Skórę należy dokładnie oczyszczać bez jej przesuszania, a przed usunięciem łuski koniecznie trzeba ją zmiękczyć. Warto natłuszczać zmiany chorobowe, aby zapobiegać świądowi. W codziennej pielęgnacji mile widziane będą wszelkie specyfiki, które przyspieszają gojenie skóry i działają antybakteryjnie i przeciwzapalnie. Jednocześnie starajmy się unikać kosmetyków mocno pachnących, wypełnionych konserwantami i polepszaczami.

***

Skóra atopowa jest nadwrażliwa, przesuszona, „pergaminowa”. Najbardziej dokuczliwy jest świąd, często połączony z czerwonymi, podobnymi do liszajów, zmianami. To skóra przesuszona, i bardzo delikatna. Ostre przypadki leczy się maściami sterydowymi, które niwelują ciężkie wykwity, ale i degenerują zdrową skórę. Popularne są również maści przeciwzapalne.

Środki, którymi potraktujemy tak delikatną skórę, powinny być dobrane bardzo ostrożnie. Trzeba ją dokładnie oczyścić, jednocześnie nie naruszając równowagi hydrolipidowej naskórka. Większość lekarzy odradza stosowanie mydła i ostrych środków myjących. Znam też osoby z AZS, które chwalą sobie mydło aleppo, ale nie nakłaniam nikogo do ignorowania porad lekarskich.


Jeśli chcemy odpocząć od delikatnych kosmetyków aptecznych, produktem który tak delikatna skóra może polubić, jest białe mydło Agafii. Polecam podchodzić do niego ostrożnie, ze względu na dużą zawartość wyciągów roślinnych i substancji aktywnych, teoretycznie może uczulać. Kosmetyk jest mydłem tylko z nazwy, to mieszanka emolientów ze środkiem powierzchniowo czynnym, wzbogacona w wyciągi ziołowe, naturalne oleje, mleczko i wosk pszczeli, kozie mleko. Jeśli nie mamy alergii na żaden z ww. składników, mydło fantastycznie umyje i ukoi skórę. Utrzymuje prawidłowe nawilżenie naskórka. Nadaje się do mycia całego ciała, twarzy, a także włosów. Przed użyciem koniecznie należy wykonać próbę alergiczną: niewielką ilość kosmetyku wsmarować w skórę na nadgarstku i za uchem. Jeśli w ciągu 48 godzin nie wystąpią żadne niepożądane zmiany, możemy spokojnie używać mydła. Taką próbę uczuleniową osoby z wrażliwą skórą powinny wykonać na każdym nowym kosmetyku. Uwaga! Mydło sprawdzi się w przypadku skóry suchej, ale właściciele skóry tłustej powinni używać go na zmianę z "cięższymi" myjakami. 

Całą skórę należy natłuszczać, dość popularne są też maści cynkowe, które tworzą barierę między dotkniętą AZS skórą a środowiskiem zewnętrznym, jednocześnie przyspieszając gojenie zmian. Takie maści bardzo bielą, dlatego stosowanie ich na owłosioną skórę głowy może być uciążliwe. Warto spróbować pokryć zmiany niewielką ilością oleju laurowego, który wspaniale przyspiesza gojenie nawet poparzeń. Możemy go używać po myciu na najbardziej kłopotliwe miejsca, albo na pół godziny przed myciem, w większej ilości, na całą skórę głowy. Jeśli zapach czystego oleju laurowego będzie zbyt uciążliwy (osobiście po posmarowaniu czystym laurem poczułam się jak pieczeń), możemy wybrać gotowy olejek przeznaczony do włosów z jego zawartością.

Nie licząc przepisanych leków, zalecałabym jedynie delikatne oczyszczanie skóry głowy i natłuszczanie jej. Nie nakładałabym na skórę głowy odżywek. Jeśli świąd bardzo dokucza, można spróbować złagodzić go dodając do porcji szamponu glinkę białą lub ghassoul. Inna opcja to nałożenie przed myciem maski zrobionej z glinki (1 łyżka glinki, dwie łyżki wody, kilka kropli olejku laurowego lub arganowego). Glinka odżywi i ukoi skórę głowy bez obciążania jej i bez podrażnienia. Pomoże odzyskać naturalne nawilżenie i unormować produkcję sebum.


***

Łuszczyca natomiast wymaga dokładnego oczyszczania, na zmianę z delikatniejszym. W okresach nasilenia choroby używamy preparatów dermatologicznych i/lub kosmetyków z siarką bądź dziegciem. Po kilkutygodniowych cyklach leczniczych dobrze jest dołączyć do pielęgnacji delikatniejszy kosmetyk na co dzień, produktów leczniczych używając raz w tygodniu dla podtrzymania efektów. Duże zmiany w pielęgnacji skóry należy konsultować z lekarzem.


Do okiełznania łuszczycy bardzo polecam mydło aleppo, z wysoką zawartością chwalonego wyżej oleju laurowego. Nada się do mycia twarzy i ciała, a nawet skóry głowy (choć po myciu mydłem same włosy są pokryte tłustym osadem i wyglądają nieświeżo, po użyciu mydła należy umyć je ponownie, szamponem). Mydło złagodzi uczucie dyskomfortu, przy regularnym stosowaniu łuska staje się mniejsza i nie tak dokuczliwa. Warto zaopatrzyć się w wersję z 40% oleju laurowego, albo wzbogaconą w minerały z Morza Martwego, które również są przyjaciółmi problematycznej skóry. Można zakupić gotowy szampon na bazie mydła aleppo, pracuję też nad recepturą szamponu z olejem laurowym DIY, niebawem pojawi się na blogu.

W zależności od potrzeb objętą zmianami skórę należy złuszczać. Nie zdzierajmy nigdy łuski na sucho i w miarę możliwości nie drapmy się. Zamiast tego w aptece możemy się zaopatrzyć w preparaty złuszczające (keratolityczne) na bazie mocznika lub kwasu salicylowego. Używamy ich przed myciem. Zarówno mycie, jak i czesanie powinno być dokładne, ale delikatne. Długo utrzymująca się, gruba łuska bowiem prowadzi do obumarcia mieszków włosowych, a z kolei zdrapywanie łusek bez uprzedniego ich zmiękczenia może się skończyć pokryciem głowy nieestetycznymi strupkami, a w dalszej konsekwencji ropnym stanem zapalnym. Co kilka dni należy umyć i zdezynfekować grzebienie i szczotki.

W przypadku łuszczycy polecam używanie aż trzech szamponów. Pierwszy, przepisany przez lekarza, stosujemy w czasach kryzysu, oraz profilaktycznie raz w tygodniu. Pozostałe dwa dobieramy starannie: jeden mocno oczyszczający, najlepiej z dziegciem, drugi delikatny – do mycia wtedy, kiedy czujemy, że skórze brakuje nawilżenia. Z własnego doświadczenia wiem, że szampony lecznicze są bardzo mocne i często włosy po nich są suche, matowe, odbarwione, z kolei używanie wyłącznie delikatnego szamponu po jakimś czasie nasila dyskomfort skóry głowy. W roli tego delikatnego i w przypadku łuszczycy również może się sprawdzić białe mydło Agafii, jak i inny delikatny kosmetyk, na przykład balsam Sylveco, produkty Lilla Mai albo Logona.

Po zdjęciu łuski umytą skórę głowy warto odświeżyć i zdezynfekować. Można nawilżyć ją sokiem z aloesu, lub spryskać hydrolatem szałwiowym. Szałwia poza działaniem bakteriobójczym i kojącym pomaga przedłużyć świeżość włosów. Długotrwale stosowana może je przyciemniać.

Do tych wszystkich wskazówek pielęgnacyjnych dołączyć należy: cierpliwość i optymizm. Nie jest łatwo żyć z widoczną dla wszystkich przypadłością, szczególnie jeśli wiedza społeczeństwa w temacie jest znikoma, a i tolerancja kuleje. Ale to powód, żeby tę wiedzę i tolerancję rozpowszechniać. Niezależnie od naszych starań, ze skórą głowy będzie czasami lepiej, czasami gorzej. Cierpliwość jest potrzebna, żeby zakasać rękawy, pieczołowicie dbać o dietę i o skórę, żeby summa summarum było jednak lepiej.

24 komentarze:

  1. Czytalam ten wpis na blogu yasmeen ale tam jakos sie wstydze komentowac ;)
    A jaka jest roznica pomiedzy azs i łzs? Chodzi o rodzaj zmian czy geneze choroby czy jeszcze cos innego?
    Jako dziecko mialam kiedys wysyp zmian skornych min na kolanach, lokciach, rozpoznany jako luszczyca, tym bardziej ze w rodzinie zdarzaly sie przypadki. Nachodzilam sie z mama po lekarzach, kupa masci, smarowidel i innych cudow.
    W koncu trafilam na cudnego pediatre ktory zalecil kuracje nasionami wiesiolka (trzeba bylo je mielic w mlynku do kawy i wymieszane z woda pic, bleee) + sok z echinacei. I to byl strzal w dziesiatke, po blisko roku leczenia roznymi preparatami objawy ustapily. Ten lekarz leczyl mnie, moja siostre a teraz chodze do niego z dziecmi wlasnymi bo jako jeden z niewielu znanych mi mie szafuje medykamentami bez potrzeby a zaleca naturalne metody typu banki czy krochmal na biegunke ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. a przy okazji, piekne zdjecia :) juz na yasmeen wzbudzily moj zachwyt, a te buteleczki z Sany- bajeczka :)

    A propos mydel aleppo- mala uwaga ku przestrodze, warto wydac kilka zl wiecej i kupic "porzadne" wlasnie typu Najel. Ostatnio skusilam sie na "oryginalne aleppo" z allegro, nie mam w zasadzie zastrzerzen co do dzialania, ale w mydle jest zatopionych pelno czarnych ziarenek nie wiadomo czego? co zmniejsza komfort uzytkowania

    OdpowiedzUsuń
  3. To bardzo dobre pytanie, często lekarze sami mają problem z diagnozą (więc kim ja jestem żeby autorytarnie rozstrzygać?). Przede wszystkim zmiany różnią się lokalizacją, AZS częściej ma miejsce tam, gdzie gruczołów łojowych jest mniej: na przedramionach, łydkach, w zgięciach kończyn, ŁZS natomiast lubi fałdy skórne, skórę na potylicy, za uszami,okolice brwi, miejsca, gdzie więcej jest łoju, potu i wilgoci. Jedna i druga przypadłość ma związek z produkcją sebum, upraszczając AZS to niedobór naturalnej ochrony, którą zapewnia sebum, ŁZS to tego łoju nadmiar. Ponadto ŁZS często wydaje się być jedyną przypadłością, podczas gdy AZS często łączy się z alergiami kontaktowymi i pokarmowymi czy astmą. Jednoznaczna diagnoza i dobór leczenia powinien należeć do lekarza. :)

    Ten lekarz wydaje się być świetny! W poprzednim miejscu zamieszkania tez miałam bardzo dobrą panię pediatrę, ta nowa nieszczególnie mi się podoba (mężowi na przeziębienie na jednej recepcie przepisała antybiotyk i "lek" homeopatyczny, dla mnie bez sensu). Na szczęście Zo jest w gruncie rzeczy zdrowa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dziękuję! :)

    Moje pierwsze mydło, Laylaa (nie pamiętam które a jest podwójne, mogłam pomylić) pochodziło z przetapiania i prasowania mydła w kostkach, zapewne resztek, i choć działało na skórę bardzo fajnie, i miało ładniejszy kształt niż ciosana siekierką kostka, były w nim przeróżne farfocle, a nawet malutkie kolorowe papierki. Wszystkie kolejne mydła już kupowałam Najel. Zwłaszcza, że wydajność aleppo jest nieporównywalna z żadnym innym mydłem, więc warto zapłacić trochę więcej.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja nie wiem co jest grane, bardzo długo już od farbowania, skóre doczyszczam SLeSem (przy przetłuszczaniu i swędzeniu czytałam- pomocne). Myję włosy rano a późnym wieczorem czasami przyłapuję się na agresywnym impulsywnym drapaniu tyłu głowy. Wczoraj wpadłam na pomysł Clotrimalozum (traktuję go jako lek uniwersalny na większość skórnych fochów)- ukoiło swędzenie. Na codzień stosuję tani oczyszczjacy szampon, maski Kallosa. Gdzie może być szkodliwy czynnik ?

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdzie. Wszędzie. W szamponie, w wodzie, w odżywce, w Twojej diecie, w przyjmowanych lekach (zwłaszcza antybiotyki), w stresie, w zmianie proszku do prania/płynu do płukania/żelu pod prysznic, w nowej kołdrze, kurtce...

    W poprzednim miejscu zamieszkania (dość miękka woda) skóra swędziała mnie od mocnych detergentów, w nowym swędziała mnie od ich braku. zacznij od stosowania SLSów na zmianę z delikatniejszym szamponem, zabrzmię też jak zdarta płyta, ale wypróbuj maseczkę z glinki na skalp, mało jest dolegliwości, na które ona nie pomaga. Może być, że skóra przyzwyczaiła się do szamponu, i powinnaś na jakiś czas go zmienić.


    Czy poza swędzeniem są jeszcze jakieś objawy, typu wzmożone przetłuszczanie się włosów, wypadanie ich, łuszczący się naskórek, bolesne miejsca? Może kupiłaś nowy szalik/chustkę/kurtkę, i w miejscu kontaktu pojawiło się swędzenie? Zwróć tez uwagę, żeby bardzo dokładnie wypłukać szampon z problematycznego miejsca. Możesz też posmarować je żelem aloesowym, kremem nagietkowym, żyworódką albo cerkogelem. Na lekkie swędzenie u mnie wystarczy popsikanie eliksirem green pharmacy.

    Podsumowując: obserwuj skórę. Kup łagodniejszy szampon, i zrób delikatny, ale dokładny peeling cukrowy na początek kuracji. Nawilżaj problematyczne miejsce, a w razie potrzeby możesz nadal smarować maścią przeciwgrzybiczą. Dokładnie myj i dokładnie spłukuj kosmetyki z włosów.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mam żadnych z wyżej wymienionych objawów, ale ostatnio tak zaczęła przetłuszczać mi się skóra głowy że ręce opadają. Czasem też swędzi, ale żadnego łupieżu i innych zmian nie widzę. Na pewno jej nie wysuszyłam, bo dość regularnie ją olejuje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Może zmywasz olej zbyt delikatnym szamponem i nadbudowuje się na skórze głowy? O ile pamiętam, wcześniej nie miałaś problemu z przetłuszczaniem? :)

    OdpowiedzUsuń
  9. No właśnie nie miałam problemu do tej pory :) oleje zmywam zwykle czymś mocniejszym, może to olejek z Green Pharmacy z olejkiem herbacianym mnie tak urządził bo niedawno go wprowadziłam do pielęgnacji ( muszę sprawdzić ) ;p albo moja alergia ma na to jakiś wpływ, choć do tej pory jeszcze nie wiem na co ją mam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie lubię olejków GP, u mnie po nich wypadały masowo włosy. Są konserwowane BHT i u wielu osób wywołały taki efekt. Może u Ciebie "tylko" wzmaga przetłuszczanie?

    OdpowiedzUsuń
  11. W sumie to bardzo możliwe, odstawię go i zobaczę czy coś się zmieniło ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo dobry wspis :) U mnie niestety u glinki jakims cudem potrafia podraznic ;/

    OdpowiedzUsuń
  13. Niestety, wszystko może podrażnić - i glinki też. Ale przyznam, że jesteś jedynym znanym mi przypadkiem. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chyba dam jeszcze jedną szansę mydle aleppo jak zużyję obecne. Ciekawa jestem szamponu z olejem laurowym.

    OdpowiedzUsuń
  15. Witaj, jakie preparaty złuszczające polecasz przy łuszczycy? Ja na szczęście nie mam, ale mój tata walczy już od dawna - zaatakowane przedramiona i skóra głowy. Tata jest większością łysy i resztę włosów ścina ;) więc na głowę może rzucić praktycznie "cokolwiek" bez obawy, że włosy będą nieświeże. Leczenie nie przynosi efektów więc myślałam o tym, żeby pomóc mu naturalnymi środkami. Kupiłam mydło aleppo (40%), olej z uczepu trójlistnego. Ale zainteresowałaś mnie tymi złuszczaczami i chętnie bym się rozejrzała za czymś takim, tylko nie wiem, na co zwracać uwagę. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Najlepiej chyba zacząć od Salicylolu. To 5% roztwór kwasy salicylowego w oleju rycynowym. Skład jest prosty, a preparat niedrogi. Nakłada się go na zmienione miejsca na godzinę lub dwie przed myciem. Olej rycynowy jest gęsty i w celu ułatwienia aplikacji można preparat odrobinę podgrzać. Mydło aleppo samo w sobie też odrobinę złuszcza i będzie wspomagać kurację. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziękuję bardzo :) z problemem walczymy już od dwóch lat, dermatolodzy przepisują coraz droższe maści, a poprawy żadnej. Spróbujemy tak :)

    OdpowiedzUsuń
  18. lesnapanienka.blogspot.com21 marca 2015 20:51

    mydło aleppo u mnie sie niestety nie sprawdziło, natomiast moge polecić cerkogel30 (czyli keratolityczny środek) - co prawda na samym początku jego używania miałam wrażenie zaostrzenia łuszczcy jednak po kilku dniach okazało się, że jednak łuska jest w znacznie lepszym stanie i zmniejszona.
    o, a z kolei glinka mnie wysusza jeszcze bardziej i z łuski sie "sypie" na biało naskórek :D
    myśle, że u każdego sprawdzi sie nieco inny sposób pielęgnacji, który trzeba znaleźć metodą prób i błędów :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zgadzam się, w poście jest jedynie propozycja pielęgnacji, która nie musi posłużyć każdemu. Dziękuję za komentarz i alternatywne środki. Cerkogelu tez używam, pomaga na ŁZS. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. lesnapanienka.blogspot.com21 marca 2015 20:51

    i takie posty sa potrzebne - bo zawsze jest szansa że znajdzie sie propozycje której jeszcze sie nie stosowało a która akurat u nas sie sprawdzi dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  21. pracuję w sklepie ze zdrową żywnością, moim klientkom na łuszczycę głowy pomaga henna Khadi. Większości z nich choroba ustąpiła całkowicie po trzecim zastosowaniu! Widziałam na włąsne oczy :) Polecam!

    OdpowiedzUsuń
  22. Mój tata choruje na łuszczycę i właśnie szukam czegoś, żeby mu pomóc. Ostatnio zgodził się na olejowanie skóry głowy (olej ryżowy), ja sama nie mam doświadczenia z tą chorobą, ale wydało mi się to sensowniejsze niż "rypacze" z SLS z drogerii (oddałam mu własną Alterre) :( Już stosował rożne ampułki, wcierki, szampony i nic nie pomaga, ciągle "biało" w domu. Nie ma dla niego większego znaczenia przesuszenie włosów (bo i tak nie widać), a skóra głowy jest cała pokryta w strupach... Chyba aż zainwestuje i pokupuje mu te specyfiki :) Może też zaciągnę do trychologa. Czy idę w dobrym kierunku z tymi szamponami i olejem? Może jednak to tylko nasili chorobę?

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja mogę polecić to co sprawdziło się u nas. Kupiliśmy filtr prysznicowy FITaqua - on uzdatnia wodę kranową tak aby stała się pomocna w pielęgnacji oraz leczeniu skóry.

    OdpowiedzUsuń
  24. Słyszałaś może o szamponach z Emolium?
    Miałam problemy z łuszczycą i ten szampon jako jeden z niewielu przyniósł poprawę :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...