niedziela, 5 października 2014

Kącik porad: niesforne, puszące się włosy Kasi.

Jakiś czas temu napisała do mnie Czytelniczka, szukając pomocy dla długich i suchych włosów swojej siostry.

Ustaliłyśmy plan działania, i tak miło nam się pisało, że Kasia postanowiła się podzielić i swoją historią. Dzisiaj chcę ją Wam pokazać, bo to wspaniały przykład na natychmiastowe efekty przy pielęgnacji dobranej do typu włosa. Zobaczcie same, co pisze Kasia o swoich kosmykach:


W sumie dużo zależy od dnia. Nigdy nie udało mi się ustalić, co im służy. To wszystko zresztą szybko się zmienia. Obecnie zapuszczam, to przejściowa sytuacja, bo zawsze miałam długie włosy. Zmagam się z wypadaniem, w sumie to wypadanie nie ma jakiejś okresowości, właściwie wciąż wypadają.. i za dużo niż fizjologiczna norma tych 100 włosów dziennie. Po aktualnej pielęgnacji (khadi na skalp, olej z pestek winogron na włosy, mycie metoda OMO z użyciem jako pierwszej odzywki serical crema al late, a jako drugiej John Masters Organics pomarańcza i neroli) wyglądają tak jak na zdjęciach.
(...)
No i oczywiście proszę o pomoc jak ujarzmić to moje puszenie (zawsze były puszyste, ale raczej na całej długości, a teraz jakby szczególnie od wysokości ucha. Mam wrażenie też jakby były wyjątkowo miękkie i lekkie. Jakby trochę chętniej się kręciły. Na serum Mariona bez alkoholu niestety nie udało mi się póki co trafić, a szukałam już w wielu bardzo rożnych miejscach... Jeszcze sprawdzę parę miejsc i jak nadal się nie uda zamówię w necie.

Z góry dziękuję.


PS. to dziwne zobaczyć na zdjęciu jak bardzo wyobrażenie o wyglądzie moich włosów odbiega od rzeczywistości. Zdjęcie od przodu wykonano rano po wczorajszym myciu włosów. A to od tyłu wieczorem po całodniowym spięciu w koka.



Wiecie już, o co chodzi, prawda? Tak, tak, Kasia jest posiadaczką kapryśnych, ale i bardzo wdzięcznych włosów, czyli fal. Autorka maila sama się tego domyśla: „jakby trochę chętniej się kręciły”. Wydaje mi się, że potrzebowała tylko się upewnić. ;)

Włosy same w sobie nie są suche. Po prostu nie lubią być rozczesywane na sucho. Moje rady:

  • wypróbować mycie odżywką;
  • nie czesać włosów na sucho;
  • stylizować je przy użyciu odżywki bez spłukiwania i/lub żelu;
  • dołożyć do pielęgnacji trochę więcej protein niż zawiera serical latte, będą ładnie podbijały skręt.

Jeśli chodzi o sera Marion, zawierają one alkohol benzylowy, który nie jest groźny dla włosów, więc spokojnie można kupić jakiekolwiek. Wiele dziewczyn do zabezpieczania końcówek wykorzystuje też lżejsze serum Green Pharmacy. Sama wzmianka o serum wynika z poprzedniej korespondencji i nie ma znaczenia dla wydobycia skrętu. ;)

W ramach motywacji poleciłam Kasi zajrzeć do Henrietty, której przejście na „falowaną stronę mocy” niesamowicie odmieniło wygląd jej fryzury i uważam to bez mała za przemianę tego roku – klik. Jeśli chodzi o bardziej szczegółową pielęgnację, odsyłam do bardziej doświadczonej falowanej głowy, należącej do innej Kasi: klik do posta zbiorczego o pielęgnacji fal i klik do notki o ich stylizacji.

Jeśli chodzi o wypadanie włosów, te 100 sztuk dziennie to norma arbitralna i są osoby, u których osobniczą normą jest nawet 150 czy 200 włosów. Najlepszym przykładem jest choćby Ewa (klik). Czupryna Kasi nie wygląda na przerzedzoną, dziewczyna nie skarży się też na żadne dolegliwości skórne. Polecam przyglądać się stosunkowi wypadających włosów do włosów nowych, tzw. baby hair, i dopiero kiedy te liczby będą wyglądać niepokojąco, zacząć się tym przejmować. Możliwe, że część włosów wypadła wskutek uszkodzeń mechanicznych – jak już wspominałam, fale nie lubią być czesane na sucho.

Kasia wzięła sobie moje wskazówki do serca, i była tak miła, że podzieliła się ze mną pierwszymi pozytywnymi efektami:

Pięknie, prawda? 

Aż nie mogę się doczekać tych włosów, kiedy podrosną, a Kasia dokładnie pozna ich potrzeby. :)


EDIT: Dopiero dzisiaj zauważyłam fantastyczny post o stylizacji fal przy użyciu dyfuzora, krok po kroku, ze zdjęciami, u polecanej wyżej blogerki Kasi - wszystkie falowane obowiązkowo klikają tutaj. Sama też spróbuję coś pougniatać przy następnym myciu. :)

Jeśli masz pytanie odnoście pielęgnacji swoich włosów, napisz do mnie na fightthedull@gmail.com. Zanim to jednak zrobisz, użyj wyszukiwarki, która znajduje się w prawym pasku bocznym bloga, kliknij też w zakładkę „włosowe poradniki” u góry strony, ponieważ wiele zagadnień omówiłam już na blogu.

34 komentarze:

  1. Prześliczne fale, świetnie Dorotko, że od razu trafiłaś z "diagnozą" ;)
    I bardzo dziękuję za podlinkowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jestem pod wrażeniem:D niby bardziej mi sie podobają proste włosy, ale w tym przypadku fale i pasują właścicielce i same w sobie wyglądają przepięknie:D co potwierdza, ze rady są idealne:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tez dziękuję :-)
    Taka powinny wyglądać porady wlosowe :-) Strzał w jedenastkę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie zawsze sprawa jest tak prosta, więc i nie zawsze łatwo coś doradzić. :) A linki należały się Wam jak psu zupa ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. To na pewno i kwesta światła, ale w wersji falowanej całe włosy wyglądają korzystniej, łącznie z blaskiem i kolorem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Roznica jest ogromna :) musze koniecznie ten post pokazac mojej siostrze, ona tez ma falowance ale "nosi" spuszona szope. Nie wiem ile juz jej nawciskalam kosmetykow, twierdzi ze nie ma czasu na pielegnacje. Jak ja pare razy dorwalam i powygniatalam jej wlosy to efekty byly moim zdaniem swietne- ale chyba nie na tyle zeby ja zachecic do intensywnego dbania.
    Jedyne do czego ja przekonalam to krem- balsam do lokow Matrix, opanowuje puszace sie wlosy. Ale przydaloby sie cos jeszcze poprawiajacego skret

    OdpowiedzUsuń
  7. Fightthedull a mozesz polecic jakis dobrze doproteinujacy produkt? Moze bym siostrze na sile wcisnela ;) zreszta sama bym czegos chetnie wyprobowala. Proteinowe spraye ( proteinki mleczne) mi usztywniaja wlosy ale skretu nie podbijaja, zelatyna jakby troche definiuje loki ale skretu nie poprawia

    OdpowiedzUsuń
  8. Wlosy przepiekne i jestem pod wrazeniem metamorfozy :) dobra robota

    OdpowiedzUsuń
  9. Po prostu nie każdemu bardzo zależy na wyglądzie swoich włosów. Czasami trudno nam się z tym pogodzić, ale nie każdy chce mieć ładne włosy, są osoby, którym jest to totalnie obojętne. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mogę. Maskę Love 2 mix z jajem i pszenicą.


    Mój ulubiony produkt proteinowy to... jogurt grecki. Muszę chyba napisać o nim post, bo zasługuje na to. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem pod wielkim wrażeniem :D Ile potrafi zrobić odpowiednia pielęgnacja już za pierwszym razem:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakbym czytała o włosach mojej siostry :) Mimo wszystko namówię ją na jakieś spa :) Na dbanie o włosy już ją nawet nie namawiam, jej sprawa i przecież sama zaniedbałam swoje włosy w ostatnim czasie ;) Zostały skrócone o 10 cm :/, wytargane, wyszarpane, ciężko mi było znieść zapach farb do włosów i moja wizja rozpieszczania u fryzjerki zderzyła się z brutalną rzeczywistością :D Wracam do mojego domowego fryzjera :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Taaaaaaaak, oczekiwania vs. rzeczywistość, skąd ja to znam. :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Kącik porad - super sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mialam, raz nawet mi sie udalo przy jej pomocy przeproteinowac ( na szczescie lekko)- ale efektu na skret nie bylo. Moze kiedys sie przemoge ( zapachowo) i wyprobuje domowa maske z jajkiem

    OdpowiedzUsuń
  16. Dokladnie :) moja siostra z kolei nie moze zniesc tego jak ja sie ubieram ( jak magazynier lol) i ona do naszej wspolnej mamy narzeka jak moge tak stroj zaniedbywac- a ja jak mozna wlosy zaniedbywac ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wow zmiana jest naprawdę pozytywna :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wooooow! :) jeszcze troszkę pracy i będą boskie!!! gratuluję :) włosomaniactwo to jednak potęga :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Kasi włosy były zdrowe i całkiem zadbane już "przed" - po prostu nie było tego widać przez spuszenie.

    OdpowiedzUsuń
  20. U mnie "skręt" (a raczej zgięcie ;p) potęguje szczególnie keratyna, ale też z nią najłatwiej mi przesadzić - więc dałam sobie spokój. I jeszcze henna.

    OdpowiedzUsuń
  21. wieeeem! :) miałam na myśli skręt :) ja (prawie) zawsze mam na myśli skręt :D ostatnio jeszcze bardziej mi się "pogorszyło" z podziwianiem fal ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Skręt jest bardzo, ale to bardzo podobny do mojego :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Kurcze, ale różnica, zaczynam myśleć, że może i ja bym spróbowała..? Tylko jakoś nie mam czym ugniatać tych fal, bo żelu lnianego pewnie nie będzie mi się chciało robić. Czy myślisz, że lekkie pugniatanie na odżywce b/s i potem trochę żelu do włosów (bez alkoholu w składzie) da radę?

    OdpowiedzUsuń
  24. Myślę, że tak! http://recenzjekosmetykowpolskich.blogspot.com/2014/09/relacja-zdjeciowa-ze-stylizacji-moich.html?showComment=1412509394108#c5084316841182851415

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam nieco podobne włosy, ale trudno mi nie czesać ich na sucho. Bez tego są potargane... Natomiast odkąd "rzuciłam" szampony z mocnymi detergentami i zaczęłam używać delikatnych, a do tego dołożyłam oleje i dobrą hennę, jest o niebo lepiej niż było. ;-)
    Muszę się bardziej zainteresować proteinami.

    OdpowiedzUsuń
  26. Zdecydowanie na drugich zdjęciach jest bardzo duża różnica i te fale faktycznie ładnie się 'ujawniły' :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ooo, dzięki! Jeszcze tylko pozostaje zakupić suszarkę z dyfuzorem ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Prawda, że piękne :) Do tego gęste i zdrowe... włosy - marzenie. Moje.

    OdpowiedzUsuń
  29. Twoje włosy mają się całkiem nieźle, z tego co mi się udaje podglądnąć na zdjęciach. Ważne, żebyś się dobrze z nimi czuła. :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Strasznie jestem ciekawa, jak będą wyglądać za kilka miesięcy - może "nauczą się" skrętu? :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Też chciałabym gęste i zdrowe. Ale ostatnio wystarcza mi, że skóra głowy nie swędzi. ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...