sobota, 20 września 2014

Szampon, który warto kupić choć raz: Eva Natura, Czarna rzepa.


Dlaczego warto choć raz? Bo jest tani i łatwo dostępny, a to już połowa sukcesu. Bo jest polski, a polską gospodarkę należy wspierać. I bo jest dobry. Skład może nie oszałamia (bo i cena tego nie robi), ale jest całkiem, całkiem niezły. Osobiście jestem z niego bardzo zadowolona.

Kupiłam go kilka miesięcy temu, kiedy Eter wspomniała, że stał się u niej przyczyną pierwszej fali baby hair. I stał sobie w pudełku z zapasami. Bo przecież jest z siarczanem, a ja siarczanów używać nie powinnam, bo mi szkodzą.


Tylko, że po drodze się przeprowadziłam. I im bardziej chuchałam i dmuchałam na moją skórę głowy, tym mniej była ona zadowolona. Od miesięcy włosy nadmiernie mi wypadają, kilka tygodni temu pojawiły się też ogniska zapalne i bolące, podskórne „gule”, a drapać mogłabym się non stop, aż do czaszki. Z łagodnych detergentów przechodziłam na coraz mocniejsze, aż Head&Shoulders przekonał mnie, że skóra głowy zniesie SLS i SLeS. Gorzej z silikonem w szamponie stosowanym na co dzień, ale mocny detergent to jest to, w mojej obrzydliwie twardej wodzie.

Podczas robienia porządków trafiłam na ten szampon. „Do włosów osłabionych, wypadających, łamliwych”. Z czarną rzepą, łopianem i skrzypem polnym. Lubiłabym go bardziej chyba tylko, jeśli zamiast skrzypu była w nim pokrzywa, bo łopian i rzepę skóra głowy uwielbia.

Za 300 ml szamponu zapłacimy od 3 do 7 złotych w zależności od miejsca. Znajduje się w czarnej butelce, w związku z czym obsługa części drogerii zdaje się upierać przy twierdzeniu, ze jest on przeznaczony dla mężczyzn. Może i coś w tym jest, faceci jeszcze częściej niż my mają problem z przetłuszczającą się skórą głowy.

Butelka jest może nie piękna, ale porządna. Klik klika i zamyka szampon szczelnie, otwór jest w sam raz, plastik jest dość twardy, ale nie kamienny, i nawet zdjęcie na etykiecie dokonało niemożliwego i przedstawia rzepę jako całkiem atrakcyjną. Z daleka wygląda jak kokos. :)

Szampon jest dość rzadki, i ku mojemu zdziwieniu rzeczywiście nadaje się do częstego stosowania. Dobrze oczyszcza skórę głowy, ale nie wysusza jej. Podczas jego używania pozbyłam się męczących mnie ognisk zapalnych. Nie jest oszałamiająco wydajny, zużywam go na jedno mycie (jak na mnie) dość sporo. Podoba mi się to, bo oznacza mniejszą niż się spodziewałam ilość detergentów. Konsystencja jest dość rzadka, nie przeszkadza mi to jednak, bo pierwsza rzecz jaką robię po otwarciu szamponu to przelanie go do butelki z pompką.

Wprawdzie stosowany solo z pewnością splątałby moje cienkie włosy, ale nałożenie na długość odżywki przed myciem sprawia, że nie doświadczam żadnych nieprzyjemności z tego tytułu. Pachnie czarną rzepą, osobiście podoba mi się taki zapach, aczkolwiek perfumy dla dam to to nie są i rozumiem, że komuś może nie odpowiadać.

Skład określiłabym jako prosty, ale nie prostacki. Wiecie, że niektóre szampony ziołowe nie zawierają ani krzty ziół wyrysowanych na etykiecie? Serio serio, różnią się między sobą zapachem i kolorem, a brzoza, chmiel, czy pokrzywa na zdjęciu są dla dekoracji. Dlatego czytajmy składy.

W szamponie Eva natura znajdziemy: wodę, demonizowany nieco siarczan (SLeS), sól (tani zagęstnik, nie stosować szamponów z jej zawartością po trwałej i keratynowym prostowaniu włosów), poprawiacz piany, ekstrakty z czarnej rzepy, skrzypu i łopianu, zapach, kolejny sufrakant, pochodną lanoliny, hydantoinę za którą nie przepadam, kwas mlekowy, glikol propylenowy i kolejne konserwanty, a także potencjalne alergenny składnik kompozycji zapachowej. Dopuszczalne stężęnie Cocamide DEA w kosmetykach to 0,5%, a zatem wszystko co znajdziemy w INCI za nim znajduje się tam w niewielkiej ilości. Ale widzę po sobie, że ekstrakty w tym kosmetyku działają. :)

Czyli teoretycznie nie jest to szampon dla wrażliwców, w praktyce natomiast dokładne oczyszczenie skóry głowy działa u mnie lepiej niż delikatne muskanie. Konserwanty użyte w kosmetyku nie są piękne. Ale widywałam gorsze w szamponach dziesięciokrotnie droższych. Myślę, że tutaj dostajemy dokładnie to, o co prosimy: tani, ziołowy szampon, który dobrze oczyści skórę głowy. Brak w nim jakichkolwiek oblepiaczy, dzięki czemu staje się przyjacielem włosów niskoporowatych.

Producent nie wypisał żadnych obietnic bez pokrycia na opakowaniu. W ogóle nie wypisał żadnych obietnic. Dla mnie bomba.

Szampon z czarną rzepą z przyjemnością używałam przez ostatni miesiąc (nie nawiązałam niestety głębszej przyjaźni z szamponem Natura Siberica, zapewne spodziewałam się po nim zbyt wiele). Przez ten czas:

  • wypadanie włosów zmniejszyło się nieco;
  • skóra głowy wolniej się przetłuszcza;
  • zniknęły ogniska zapalne na skórze głowy (szampon nie był jedynym powodem tej zmiany, ale znacznie się do niej przyczynił);
  • włosy urosły szybciej niż zwykle;
  • zużyłam 1/3 butelki, czyli wydajność właściwie jest standardowa, przy śmiesznie niskiej cenie;
  • długość włosów nie ucierpiała (odżywianie przed myciem).

Wprowadzenie tego szamponu w codziennej pielęgnacji okazało się u mnie strzałem w dziesiątkę. Ze względu na dużą dostępność i niską cenę myślę, że i Wy możecie się na niego skusić. O ile nie wiecie z całą pewnością, że któryś ze składników Wam szkodzi. :)

* Co poza szamponem pomogło mi doprowadzić skórę głowy do porządku i zmniejszyć wypadanie, opiszę w następnym poście. :)

52 komentarze:

  1. Oooo muszę koniecznie na niego zapolować!
    I czekam na następny post! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałabym go kiedyś przetestować :) Ostatnio się polubiłam z również silniejszym szamponem- Isana Med z Mocznikiem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ogniska zapalne, bolesne górki, piasek i dzikie swędzenie to jest to co znam aż za dobrze. Żeby było śmiesznie w okresie stosowania (najczęsciej) Babydreamu miałam cały wachlarz tych atrakcji plus przetłuszczanie w 5 godzin od mycia. Ps jeśli chodzi o męskie szampony to właśnie kupiłam Isanę 3,99 - nie ma konserwantów (albo nie rozpoznaję) więc polecam do sprawdzenia. Ale dobrze wiedzieć że Eva tez może się sprawdzić Dziękuję za post ! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak będę w rossmanie, muszę na niego zerknąć, jakiś konserwant mieć musi. Lubię chmiel, nie wiem dlaczego rezerwuje się go właśnie dla mężczyzn :) Babydream robił mi masakrę na głowie zawsze: skóra głowy swędziała, było na niej mnóstwo martwego naskórka, a włosy zmieniały się w jeden filcokołtun. :) Użyłam go tylko kilka razy. Moja skóra głowy nie przepada za delikatnymi dziecięcymi szamponami, co ciekawe skóra głowy mojego dziecka też nie. ;)

    Teraz już jest dobrze ze skórą głowy? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Dorota, możesz opisać jak go stosujesz? Przed myciem dajesz na włosy suche, a później myjesz normalnie tym samym szamponem? ;)

      dzięki, ze jestes!

      Usuń
    2. Nie, moczę włosy i myję dwukrotnie, za drugim razem trzymając pianę na skórze trochę dłużej. :)

      Usuń
  5. Też go używałam i byłam zadowolona. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem, czy uda mi się napisać go na jutro, ale się postaram. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Może i wypróbuję, bo też mam problem z nadmiernym wypadaniem włosów. To aktualnie mój najbardziej palący włosowy problem. Tylko właśnie zapachu rzepy się obawiam, wiem, że jest charakterystyczna i uchodzi za nieprzyjemną. Ciekawi mnie bardzo, co napiszesz w kolejnym poście!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ooooo widziałam te szamponu chyba w Auchan, oblukam nazywca :)

    OdpowiedzUsuń
  9. W auchan, w netto, w małych drogeriach, w naturach, albo na stronie producenta w szalonej cenie 3,92:

    http://sklep.pollenaewa.com.pl/pielegnacja-wlosow/23-psz-300ml-szampon-do-wlosow-wypadajacych-czarna-rzepa-skrzyp-polny-lopian.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Nawet jeśliby Ci się strasznie nie spodobał, to tych parę złotych można zaryzykować. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam kiedyś szampon z evy, ale chyba rumiankowy :) Skoro Twój zmniejszył wypadanie, muszę koniecznie się nim zainteresować, bo ostatnio wypada mi coś więcej włosiąt, niż zwykle ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie spadło do zera, ale jest lepiej niż było, skóra głowy też jest zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę go sobie kiedyś kupić. Również już wcześniej zachęciła mnie do niego Eter :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Warto, jeśli SLeS Ci niestraszny. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Z pewnością po niego sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeny, jak ja uwielbiam zapach rzepowych kosmetyków do włosów! :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. pamiętam te pierwsze "świadome igiełki" po nim, na czole zwłaszcza :) nie wiedziałam co się dzieje na początku :D:D

    OdpowiedzUsuń
  18. Długie Włosy21 marca 2015 20:42

    Bardzo wspólczuję Twoich problemów z wrażliwą skórą głowy -mam nadzieję,że miną kiedyś na zawsze! Co do szamponu : "Bo jest polski, a polską gospodarkę należy wspierać" ;) Zachęcająca recenzja - z pewnością go wypróbuję,jak skończę swoje szamponowe zapasy, zwłaszcza,że jego cena nie jest kosmiczna. Swoją drogą, śmieszne to jest,że niektóre "ziołowe" szampony nie mają ziół ... ogólnie nie mogę z tych kłamstw ;/

    OdpowiedzUsuń
  19. Wydaje mi się że jest o wiele lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  20. Szampon miałam raz równy rok temu i bardzo źle go wspominam, mój największy bubel, męczyłąm go długo :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Kupiłam Isanę Med z mocznikiem w aktualnej promocji w Rossku, ciekawa jestem czy spodoba się moim włosom :). Jak ją skończę, chętnie wypróbuję ten ziołowy szampon, mi slesy nie straszne, chociaż staram się je ograniczać w nadziei, że skóra głowy będzie się wolniej przetłuszczać.

    OdpowiedzUsuń
  22. Zaciekawił mnie ten szampon, chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Zadziwia mnie ta dobra dostępność, bo ja go na oczy nie widzialam, ale moze dlatego, że nie szukałam. Teraz na pewno poszukam, bo przydałby się jakiś zamiennik dla rossmannowskiej Alterry której już mam dosyć;p A nacięłam się już raz na beznadziejny szampon z rumiankiem green pharmacy.

    OdpowiedzUsuń
  24. Gdzie ja go ostatnio widziałam.. kurczę, nie pamiętam:P Może następnym razem wpadnie mi w oko:) U mnie jest podobnie - silikonów w szamponie mogę użyć maksymalnie raz na 5 myć. Inaczej łupież, przyklap i ogólna katastrofa.
    Btw, chciałam Cię już dawno zapytać o pewną rzecz. Wiem, że masz fryzjerskie doświadczenie, a innej takiej 'włoso-blogerki' z takowym nawet nie kojarzę, więc pomyślałam, że pewnie wiesz sporo o lokówkach. Do tej pory służyła mi Phillips o taka: http://spplthumb.blob.core.windows.net/540x405/7c/51/33/lokowka-philips-saloncurl-essential-wroclaw-70703782.jpg
    Była super, nawet jak odpadło to 'trzymadełko'.
    Teraz kupiłam to: http://img29.olx.pl/images_tablicapl/135451795_3_644x461_lokowka-stozkowa-andrew-barton-sprzet-agd.jpg
    ... i jest dramat. To znaczy włosy po prostu dymią podczas kręcenia. Ta lokówka jest ceramiczna, mój stary Phillips to zwykły metal, skąd taki efekt? To normalne?

    OdpowiedzUsuń
  25. Fajnie, ze szampon tak Ci podpasowal :) Moja lepetyna chyba jednak woli byc muskana ;) Czekam niecierpliwie na nowy wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  26. świetna analiza składu, lol Ciekawe czy ja się tak pięknie kiedyś nauczę - mam wrażenie, że swobodnie lawirujesz pomiędzy trudnymi do pojęcia SLESA-mi;), fajnymi ekstraktami, a alergenami... Przemawiasz do mnie i to bardzo:)
    Brzmi prawdziwie, cieszę się, że się u Ciebie sprawdził ten szampon, jak kiedyś trafię może sięgnę po niego..

    pozdrawiam
    :*

    OdpowiedzUsuń
  27. U mnie problem wypadania jest dosyć głęboki i zazwyczaj tego typu produkty nie dawały sobie rady dlatego ostatnio zaczęłam stawiać na pielęgnację "apteczną" i widzę poprawę, mam nadzieję, że nie będzie krótkotrwała :) Z prostych, oczyszczających szamponów drogeryjnych, bardzo chwaliłam sobie tatarako-chmielowy z Barwy, ładnie uspokajał mi skórę głowy :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Pamiętam że jakiś czas temu miałam ten szampon - mi w nim niestety przeszkadzało mocne plątanie włosów ale fakt działa całkiem nieźle jak na swoją cenę :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Powierzchnie lokówek, prostownic i żelazek po zejściu z linii produkcyjnej są zabezpieczane swoistym "smarem". Prawdopodobnie to on dymi, a nie włsy. Umyj część grzewczą wodą z płynem do naczyń i spróbuj użyć jeszcze raz, na najniższej temperaturze. O tej marce nie słyszałam, ale to nie znaczy, że jest zła.

    Oczywiście jest możliwość, że lokówka ma rozregulowany termostat, ale o wiele bardziej prawdopodobna jest opcja nr 1. :)

    OdpowiedzUsuń
  30. GP to i u mnie była jedna wielka podrażniająca masakra. Evę widziałam w Netto, Naturze, Dayli, małych drogeriach, no i na stronie polleny. Zwykle stoją gdzieś na najniższych półkach albo w męskich kosmetykach. Zainteresował mnie też biały jeleń, używałam go w ciąży i niedawno kupiłam kolejną butelkę.

    OdpowiedzUsuń
  31. Wszystko zależy od oczekiwań, dla mojej skóry głowy okazał się wybawieniem, suchej skórze zapewne się nie przysłuży.

    OdpowiedzUsuń
  32. Tej Barwy akurat nie miałam, w ogóle dawno nie używałam nic tej marki. Chyba to zmienię. :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Myję włosy metodą OMO i w takiej kombinacji nie robił mi krzywdy. Nie spłukuję pierwszej odżywki przed użyciem szamponu.

    OdpowiedzUsuń
  34. Ten szampon miał być ostatnią deską ratunku przed zakupieniem Twojej Logony. ;) Choć muszę przyznać, że boję się, że w twardej wodzie Logona okazałaby się zbyt delikatna.

    OdpowiedzUsuń
  35. Myślę, że tych parę groszy można zaryzykować. ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Naprawdę. Tak jak rybki keratynowe bez keratyny.

    OdpowiedzUsuń
  37. I właśnie te igiełki mnie zachęciły :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Wiedziałam, że nie mogę być sama! :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Mam nadzieję, że będziesz zadowolona. :)

    OdpowiedzUsuń
  40. A skąd :-) Jak już mam.działające kosmetyki i mogę sobie teraz wybierać kilka innych kierując się zapachem, właśnie siedzę z nosem w odzywce rzepowej Ziaji. :-D

    OdpowiedzUsuń
  41. Od dłuższego czasu mam na niego ochotę ale bałam się jak zareaguje na niego moja skóra głowy.

    OdpowiedzUsuń
  42. Moze sie skusze w charakterze rypacza do oczyszczania. Mam ten problem ze po miesiacu mycia wlosow mydelkiem aleppo i z lawendowej, jakiegokolwiek szamponu nie uzyje- mam wrazenie zw wlosy na dlugosci skrzypia i piszcza

    OdpowiedzUsuń
  43. Zawsze możesz zrobić próbę uczuleniową za uchem. :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Po tym też będą piszczeć i skrzypieć, choć znacznie mniej niż się spodziewałam.

    OdpowiedzUsuń
  45. kiedys uzywalam i bylam zadowolona.chyba do niego wróce jak wykonczé Rzepé Joanny, uwielbiam zapachy rzepowe:)

    OdpowiedzUsuń
  46. Mariola Roberto K21 marca 2015 21:20

    http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=66043 REWELACJA dla cienkich wlosow- b. polecam- wlosy po nim nawilzone, miesiste i jest ich naprawde wiecej i wizualnie i w dotyku- dobrze zmywa oleje.Maz tez uzywa- ma falowane wlosy- pieknie mu nawilza i definiuje falki:-)- b polecam cienkowlosym

    OdpowiedzUsuń
  47. Dziewczyny a gdzie można dostać ten szampon w Warszawie? Szukałam już wszędzie, w Rossmanach, w Naturach, w Auchan i niestety nigdzie go nie ma. Wiem że można go zamówić ze strony producenta ale wtedy to się średnio opłaca doliczając koszty wysyłki. Bardzo proszę o pomoc, bo chciałabym przetestować, a nóż i mi pomoże na wypadające włosy. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...