wtorek, 23 września 2014

Po miesiącu zapuszczania z Eter. Skóra głowy po długotrwałym kryzysie. Plan pielęgnacji na najbliższe tygodnie.


Zastanawiałam się, czy tematu nie rozdzielić na kilka mniejszych notek, ale wtedy musiałabym się powtarzać. Obecny wygląd włosów wiąże się z kryzysem, a nowa pielęgnacja ma ścisły związek z moimi przemyśleniami co do przyczyny kłopotów ze skórą głowy.

Znacie to powiedzenie, że szewc bez butów chodzi? :) Poradzić komuś? Nie ma sprawy. Rozwiązać własne problemy ze skórą głowy? Trochę trudniej. Na zdjęciu widać, że włosy dostały w kość. Końce są zauważalnie przerzedzone, mimo niedawnego cięcia na prosto (klik). Okazuje się, że ta strata centymetrów ostatecznie niewiele poprawiła. Włosy są tej samej długości, co rok temu, i w podobnej kondycji, w dodatku jest ich wyraźnie mniej (aktualizacja wrzesień 2013 - klik). Na szczycie głowy znów pojawia się prześwit, z którym swojego czasu udało mi się uporać, i którego miałam nadzieję nie widzieć przez wiele lat. Widać, jak cienkie i bez życia są pasma. W kucyku jest jeszcze gorzej.


Obecnie wypadanie uspokoiło się nieco. Nadal jest powyżej „normalnej normy”, ale zbliża się do mojej własnej. W zależności od dnia gubię około 70 – 100 włosów.

Dzięki akcjizapuszczania włosów u Eternity z nową energią zabrałam się do wcierania i włosy dostały małego kopa. Urosły o 1,5 cm, co u mnie jest rekordowym wynikiem. Rośnie nowe pokolenie baby hair. Szkoda, że jest taka przerwa między nim, a poprzednią falą, która obecnie ma około 10-12 cm. Podczas wypadania zgubiłam sporą część również i krótkich włosków. Mam nadzieję, że te które pojawiły się teraz, przetrwają długo.

W ciągu ostatnich miesięcy miałam kłopoty ze skórą głowy. Przetłuszczała się mocno, już kilka godzin po myciu. Włosy wypadały nadmiernie, głównie z powodu stresu. Za uszami, na linii karku, a czasami i na skroniach pojawiały się bolące podskórne gule. Nie miałam za to problemów z łuską i łupieżem (aż dziwne!). Cała skóra głowy swędziała i były momenty, kiedy niesamowicie trudno było mi nie drapać się niczym szaleniec...

Próbując poradzić sobie z nadprodukcją sebum, od delikatnych szamponów przechodziłam do coraz mocniejszych. Używałam mydła cedrowego z Banii Agafii, Head&Shoulders, Evy Natury z czarną rzepą. Każdy przyniósł pewną poprawę, ale dopiero ten ostatni w połączeniu z dopracowaniem pielęgnacji – znaczną.

Przede wszystkim przestałam się łudzić, że delikatne nawilżanie skalpu sprawi, że przestanie się on przetłuszczać. Skoro przez dwa lata nie przyniosło efektów, raczej już nie przyniesie. Pora pogodzić się z faktem, że mam tłustą skórę głowy i dostosować do tego używane kosmetyki. Miałam wprawdzie pewien sukces, kiedy włosy myłam co dwa i pół dnia, jednak po fali upałów i zwiększonego wysiłku fizycznego nic z niego nie zostało. Latem myłam włosy codziennie, kilka razy nawet dwukrotnie. Mój komfort psychiczny (brudne włosy go nie podnoszą) jest też bardzo ważny. Pogodzenie się z tym sprawiło, że przemyślałam jeszcze raz własną pielęgnację twarzy: przy tłustej skórze głowy skóra na policzkach może być jedynie odwodniona, a nie sucha. :)

W końcu przyjrzałam się cebulce martwego włosa. Skłoniła mnie do tego historia pani Eweliny, u której trycholog zdiagnozowała zaczopowanie łojem mieszków włosowych jako przyczynę wypadania. Większość cebulek wyglądała na moje nieuzbrojone w żaden sprzęt oko normalnie. Ale ileś z nich prezentowała się tak:

Aparat przekłamał kolor, nie było tam zielono. Jednak wyraźnie widać, że włos u nasady jest bardzo oklejony łojem. W takim wypadku nie wystarczy jedynie zamiana detergentu w szamponie na mocniejszy.

Przed tym odkryciem starałam się robić peeling skóry głowy raz w tygodniu. Obecnie wykonuję go co drugie mycie. Przed nim wmasowuję w skórę głowy keratolityczny Cerkogel 30. Pozwalam szamponowi zadziałać, pozostawiając pianę na skalpie przez minutę, a nawet kilka, w zależności od potrzeby. Dwukrotne mycie niestety nie wchodzi w rachubę, nawet rozcieńczonym, nawet delikatnym szamponem – moje cienkie włosy odzierają się z wszelkich warstw ochronnych do zera, zlepiając się w jeden żałosny kołtun, którego mimo nałożenia odżywki nie sposób rozczesać. Jeśli włosy są bardzo brudne, owszem, myję je dwa razy – ale pierwszy raz mydłem aleppo lub odżywką. Wtedy i skóra głowy, i długość są zadowolone.

Po takich modyfikacjach skóra głowy odżywa. Na tyle, że mogę wrócić do mycia co drugi dzień. Przetłuszczanie nie unormowało się jeszcze do końca, ale na drugi dzień posiłkuję się sproszkowanym neem w charakterze suchego szamponu. Po wyczesaniu go spokojnie mogę pokazać się ludziom nawet wieczorem drugiego dnia po myciu, i co najważniejsze włosów wypada mniej, skalp nie swędzi, a długość trochę odpoczywa. Przez kłopoty ze skórą głowy zaniedbałam ją. Trzymajcie kciuki – dzięki rzadszemu myciu i dawkowaniu protein chciałabym Wam za miesiąc pokazać o wiele bardziej reprezentacyjną fryzurę na zdjęciu.

Podsumowując, mojej skórze głowy pomogły:

  • Cerkogel 30,
  • ziołowy szampon, który trzymam dłużej na skórze głowy;
  • rozsądne olejowanie (1-2 razy w tygodniu, sprawdzonym olejkiem, na kilka godzin na czystą skórę głowy);
  • wcierka Joanna Rzepa;
  • peeling co drugie mycie, z czasem mam zamiar wrócić do wykonywania go co tydzień.


***

Plan na październik.

Ponieważ w moim odczuciu walka o zatrzymanie włosów na głowie nie różni się od walki o przyrost, z czystym sumieniem nadal biorę udział w akcji zapuszczania włosów. Na całość pielęgnacji będą składać się:

Szampon Eva Natura z czarną rzepą oraz szampon Zdrój. Producent zaleca używanie go przez 3 tygodnie w celach leczniczych. Wcześniej preparaty z siarką nie przynosiły u mnie spektakularnych rezultatów, i jak na razie i z tym produktem nie mogę się dogadać. Ale wytrzymam całą kurację, może okaże się warta trudności w użytkowaniu.

Maski: Biovax do ciemnych włosów. W tym miesiącu nie używałam henny, zamiast tego wypróbowałam indygo, które wskutek podrażnienia pozbawiło mnie rekordowej liczby włosów. Mam nadzieję znaleźć farbę, która będzie się zgadzać i z moją skórą głowy i oczekiwanym kolorem. Pierwszy typ już jest, choć chcę sprawdzić jeszcze kilka innych rozwiązań by znaleźć najlepsze. Dalej maska B&V z błotem z Morza Martwego, która całkiem skutecznie ogranicza przetłuszczanie się skóry głowy. Może używana regularnie przyczyni się do dalszego zmniejszenia liczby wypadających włosów? I jeszcze doskonała, wspaniała, cudowna, Bioetika nawilżająca. Wkrótce poświęcę jej osobny post, zdecydowanie jest tego warta. Wszystkie maski mają dużą pojemność i będą mi towarzyszyć przez kilka miesięcy.

Po tygodniowej przerwie wrócę do wcierania Joanny Rzepy. Mam ją drugi raz, i drugi raz jestem bardzo zadowolona. Nie wiem, dlaczego nie sięgnęłam po nią na początku kłopotów z wypadaniem, jakieś zaćmienie chyba. Joanny używam przed myciem, bo lubię dokładnie ją wmasowywać, a po dokładnym masażu włosy moje wyglądają bardzo nieświeżo. Po myciu nawilżam skórę głowy bez obciążenia z ładnie pachnącym eliksirem Green Pharmacy.

Do rozpieszczania skalpu mam białe mydło Agafii. Jest bardzo, bardzo delikatne, myje włosy tak jak odżywka. Skład jest niezwykle bogaty, i długość włosów je uwielbia. Niestety na skórę głowy mogę go użyć tylko od czasu do czasu. Świetnie sprawdza się też do mycia ciała. Przed peelingiem skóry głowy nakładam na nią Cerkogel. To kolejny bardzo fajny kosmetyk, który nie wiem dlaczego sprawiłam sobie dopiero ostatnio. Jest bardzo, bardzo wydajny i łatwo rozsmarowuje się po skórze głowy. Koi ją lepiej niż moje mieszane maseczki z mocznikiem, a przy tym wierzę, że pomaga odetchnąć mieszkom włosowym.

Oczywiście będę zabezpieczać tez końce. O serum Gliss Kur pisałam już tutaj, natomiast Marion chwalę przy każdej okazji. ;) To dwa różne produkty. Pierwszy dodaje włosom podatności do lekkiego falowania, nie obciąża, ale też nie przekonuje mnie o swoim działaniu zabezpieczającym tak bardzo, jak ciężki, oleisty Marion.

Po skończeniu kuracji Priorinem Extra planowałam zrobić przerwę w suplementacji, jednak Kasia przekonała mnie do wypróbowania Salfazinu. Skład jest fajny, z marki Puritan's Pride byłam jak dotąd zadowolona, więc jestem dobrej myśli. Kuracja cynkiem ma dobrze wpływać między innymi na wydzielanie sebum i na odporność, liczę również na poprawę stanu paznokci. Kasiu, dziękuję Ci za cierpliwe znoszenie mojego marudzenia! :)

Przez październik będę trzymać się opisanego tutaj planu, choć w razie potrzeby jeszcze go dopracuję. Jak na razie, ulga, którą odczuwam, jest ogromna. Mimo, że pielęgnacja jest złożona, skomplikowana i na dłuższą metę pewnie uciążliwa. Pogodziłam się z tym, że prawdopodobnie mycie szamponem i nałożenie po nim odżywki u mnie się już sprawdzać nie będzie.

48 komentarzy:

  1. u mnie też zapał jest... a raczej był dopóki nie pojechałam na wakację :D w górach moja pielęgnacja ograniczyła się do mycia włosów i serum na końce ^^ muszę się znowu rozpędzić w kierunku ich lepszej pielęnacji.
    Wypadanie włosów u mnie zazwyczaj obłożone jest paniką, bo mam tych włosów tyle co na lekarstwo więc płaczę i kwilę nad stratą każdego :) A ten eliksir z GP mam i ja, jednak naczytałam się mnóstwo opinie, że jest totalnie zbędny bo nie daje nic... nie wiem, nie wiem... teraz zużyję jantar i zacznę wcierać ta wcierkę z Radicala co Ci wysyłałam skład :D

    OdpowiedzUsuń
  2. czy jak zrobię sobie domowy peeling kawowo-cukrowy z oliwą to coś w ogóle zadziała na skalpie :D?

    OdpowiedzUsuń
  3. A dlaczego nie? :) Wprawdzie możliwe jest, że będziesz miała problem z jego zmyciem - możliwe, ale nie pewne. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeszłam już przez etap paniki do totalnej rezygnacji. Nie było mi łatwo opublikować ten post. Już nie panikuję. Już nawet nie chcę ich obciąć na krótko - bo wtedy wyglądałyby jeszcze gorzej. Muszę po prostu przetrzymać.

    Jeśli o eliksir chodzi, to zależy czego od niego oczekujesz. Miałam go rok temu i liczyłam na wzmocnienie cebulek, przyspieszenie wzrostu, i rzeczywiście orzekłam, że nie robi nic. W tym roku kupiłam go z zamiarem lekkiego nawilżenia skalpu bez obciążania, i w tej roli spisuje się świetnie. :)

    Wcieraj radicala, całkiem spoko był. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Faktycznie, włos jest oklejony, bardzo dobrze, że to sprawdziłaś. Trzymam jednak kciuki, przy tak przemyślanej pielęgnacji skóra głowa na pewno się poprawi, przytulam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzymam mocno kciuki Kochana!
    Najważniejsze, że zaczyna iść w dobrym kierunku :)

    Mi swojego czasu bardzo pomogła placenta mill mill, ale pewnie Ty też ją znasz.

    OdpowiedzUsuń
  7. Znow mamy identyczna dlugosc :) widac ze wlosy sporo urosly od czerwcowego podciecia. Mam nadzieje ze ten Sufrin cos pomoze, wizyta u dermatologa jak Ci mowilam byla do d... Ale jesli okaze sie ze chociaz jedna rzecz sensownie doradzila to bede przeszczesliwa. Dobrze ze kryzys opanowany :)
    A powiesz cos wiecej o tym mydelku Agafii? Biale to jest to kwiatowe czy jeszcze jakies inne? Naprawde nie wysusza dlugosci i dlaczego skalpowi nie pasuje?
    Rzepke Joanny tez mam zamiar wyprobowac, ale jakos nigdzie jej stacjonarnie nie moge dorwac. Pewnie przy najblizszym zamowieniu z doz sie skusze :) co ty z
    Marudzeni wymyslasz???to ja mam wrazenie ze ci ciagle zawracam glowe a pewnie masz niejedna taka chetna do konwersacjii kansydatke :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedy czytam, że masz przerzedzone końce to nawet nie chce mi się spoglądać na swoje... ;)
    Trzymam za Ciebie kciuki rzecz jasna!

    OdpowiedzUsuń
  9. Zainteresowałaś mnie 2 maseczkami (nie Biovax-em), a zwłaszcza Biotkia nawilżająca. Moje włosy cały czas potrzebują nawilżenia i nie wiem co z nimi nie tak wcześniej im te zabiegi wystarczały. Chyba muszę się im bliżej przyjrzeć, ale tą maske chętnie bym wypróbowała. Co do skóry głowy to o swojej wolę nie myśleć już, nie mam odwagi nawet wcierki nałożyć a co dopiero oleju.

    OdpowiedzUsuń
  10. Szkoda, że tak późno. Na szczęście nie wszystkie włosy wyglądają tak źle, ten na zdjęciu jest "wybitny".

    OdpowiedzUsuń
  11. Słyszałam o niej, choć sama nie próbowałam. Wcierki u mnie działają tak sobie - i z obserwacji wynika, że nie mają prawa. Muszę przede wszystkim uporać się z łojotokiem, i wypadanie powinno ustąpić.

    OdpowiedzUsuń
  12. Salfazin, Sufrin u mnie nie zrobił nic nie licząc zgagi i odbijania się żywicą. ;)

    Białe mydło Agafii to jest białe, w odróżnieniu od kwiatowego i czarnego. Jest mocno odżywcze, dlatego nieszczególnie nadaje się do pielęgnacji mojego typu skóry głowy. Zawiera mnóstwo ciekawych składników, w tym kozie mleko i 37 ziół. ;) Nadaje się do długości, bo działa jak odżywka. Nie nadaje się do przetłuszczającej się skóry głowy w sensie, że mogę go użyć raz na jakiś czas, ale nie na co dzień. Mam je krótko, za krótko na pełną recenzję.

    Rzepę kupiłam w polecanej przez Ciebie aptece Gemini, była tam za 7,50. A co do marudzenia, to tak czy inaczej dziękuję za cierpliwość. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dwa miesiące temu obcięłam je o 10 cm, były wtedy o wiele bardziej gęste. No i proste a falowane włosy zawsze będą się zachowywać inaczej. :) Na zdjęciu jeszcze nie jest źle, bo to włosy zaraz po rozczesaniu. Ale bez pogrubiającego działania henny i po wypadaniu grubość kitki mnie załamuje.

    OdpowiedzUsuń
  14. Po Bioetice spodziewałam się dobrych rzeczy, bo włosy bardzo lubią i aloes, i kokos. Jeśli nie przepadasz za którymś z tych składników, lepiej nie kupuj całego słoja diabelnie wydajnej maski. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Apteka Gemini jest fajna przy wiekszych zamowieniach, my sie juz kilka razy z rzedu zgadalysmy z kolezankami z pracy i koszt wysylki dzielony na 3-4 osoby, zawsze robimy zapasy rzezy ktore w domu przy dzieciach trzeba miec ( typu leki przeciwgoraczkowe)

    Faktycznie salfazin, pomylilo mi sie bo oba z s i f A nad sufrinem tez kiedys dumalam.

    Musze w takim razie poczytac o tym mydelku :)
    W sumie to bardzo boli ze mimo wytrwalwgo dbania, zapuszczania stan w porownaniu z ubieglym rokiem wcale nie wychodzi na plus :( ja dbam dopiero pol roku i tez mnie to martwi

    OdpowiedzUsuń
  16. Trzymam kciuki za zagęszczenie czupryny :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Kochana miałam już duże prześwity na głowie, udało się je zagęścić, więc i Ty sobie poradzisz. Trzymam kciuki :)

    U mnie o dziwo skalp nadal ma się dobrze. Dawno nie miałam tak dobrych dni. Chociaż włosy się przetłuszczają ;)

    Białe mydełko jest dużo łagodniejsze od cedrowego?

    OdpowiedzUsuń
  18. Dobrze, ze odkrylas przyczyne problemu i wiesz, jak z nim walczyc. Najwazniejsze, ze sa juz wyniki. Wspolczuje jazdy z tym swedzeniem, u mnei odkad nie kombinuje, jest lepiej i sporadycznie zdarzaja sie takie ataki, mimo wszystko chce sprobowac wprowadzic peeling ;) Szampon Zdroj niezle mnie podraznil, nie wytrwalam nawet 3 myc, a co dopiero 3 tyg. ;/ Mimo wszystko, uwazam ze Twoje wlosy prezentuja sie bardzo ladnie - nawet blask na dole widac i pewnie gdyby zdjecie bylo zrobione w innym swietle, byloby jeszcze lepiej :) Poza tym, chcialabym miec tak "przerzedzone" koncowki, jak Ty Kochana ;) Gratuluje przyrostu, swietny wynik :) Ja dopiero mierze na poczatku pazdziernika, bo po podcieciu mam lekka obsuwe w czasie ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Aloes uwielbiają, co do kokosa nie mam pewności - za mało podejść do niego miałam. Jak skończę co mam może się skuszę, najwyżej wykorzystam przed myciem jak to u mnie z niewypałami bywa. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Sama mam problem z wypdadaniem włosów - ale zawsze sie cieszę jak leki pomogą. Sama zaczęłam starać sie używać typowo szamponów ziołowych i w nawyk weszło mi zabezpieczanie końcówek włosa olejkiem i faktycznie o wiele lepiej się one teraz prezentują :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja też mam problem z przetłuszczającym się skalpem i musze myć włosy codziennie. A włosy jakis czas temu znów zaczeły mi wypadac :(

    OdpowiedzUsuń
  22. Boli, boli. Z jednej strony wiem dzisiaj o wiele więcej niż rok temu. Z drugiej, nie przełożyło się to na poprawę stanu włosów. I odechciewa się w ogóle próbować dbać.

    Chociaż, pewnie gdybym nie dbała, byłoby o wiele gorzej.

    OdpowiedzUsuń
  23. Po podcięciu końcówki były ostre i mięsiste, a ich linia bardzo wyraźna. Teraz już takie nie są - więc wychodzi na to, że niepotrzebnie pozbawiłam się roku zapuszczania. ;) Stąd mój żal. Nie chodzi o to, że fryzura jest zła, fryzura jest spoko, i nawet noszę ostatnio włosy rozpuszczone. Chodzi o stracone bez sensu - w moim odczuciu - centymetry. I z długości, i z objętości. Wiem, że rozumiesz. :)

    Blask jest, na brak blasku nawet po rozjaśnianiu nie mogłam narzekać.

    Niestety, kiedy nie kombinowałam - było jeszcze gorzej. No nic, mam już nową wiedzę, mam nadzieję, że będzie już lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  24. No cóż, tak to bywa. Trzeba zakasać rękawy i walczyć dalej. I tylko czasem trochę sobie pomarudzić. ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Same włosy jako takie mam nawet bardzo zdrowe, niskoporowate i nie mam im wiele do zarzucenia. W sensie, że pojedynczemu włosowi. ;) Warto pielęgnować dobre nawyki. :)

    OdpowiedzUsuń
  26. To wlasnie chcialam powiedziec- ze mimo wszystko bez wiedzy I pielegnacji mogloby byc jednak o wiele gorzej. Tez mi sie odechcialo dbaac I zapuszczac, ale z drugiej strony sobie powtarzam - nie rezygnuj z celu tylko dlatego ze osiagniecie go wymaga czasu- czas I tak uplynie

    OdpowiedzUsuń
  27. To powinno być moje motto: czas i tak upłynie. :)

    OdpowiedzUsuń
  28. O wiele łagodniejsze. Przy cedrowym jest jak chmurka. Pieni się delikatnie, i piana jest mocno odżywcza. Może się spodobać zniszczonym włosom.

    OdpowiedzUsuń
  29. A mialam Cie pytac o to czy z perspektywy nie zalujesz znacznego skrocenia wlosow, teraz juz wszystko jasne

    OdpowiedzUsuń
  30. Gdyby włosy jako całość nie przerzedziły się tak od czasu podcięcia, nie żałowałabym. Ale że i tak nie napawają mnie dumą - to owszem, trochę żałuję. Wolałabym mieć dłuższe.

    OdpowiedzUsuń
  31. A ja mam wlasnie ten etap"chcenia" obciecia na krotko, dlugie juz nie sa, wygladaja kiepsk, musze ciecie poprawic ale sie boje jak cholera :/

    OdpowiedzUsuń
  32. Poczekaj do października. Jeśli obetniesz je pochopnie, za szybko, za krótko, już dwa dni po wizycie będziesz zapuszczać od nowa. Przemyśl decyzję. Nie potrzeba wielkich poprawek i dużej straty długości, żeby Twoja fryzura dobrze wyglądała.

    OdpowiedzUsuń
  33. Chciałam coś napisać, ale zapomniałam hasła do tego disqusa :-D
    w każdym razie- cieszę się, że moja skóra głowy jest taka grzeczna ;-)

    OdpowiedzUsuń
  34. Też się cieszę. Jakiś promyk nadziei w sumie wciąż tam u mnie jest - że może i moja będzie kiedyś grzeczna. ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Pełen podziw, że starcza Ci zapału do układania sobie co chwilę nowej pielęgnacji z uwagi na problemy ze skórą. Naprawdę. Jak na tak problemową skórę masz piękne włosy :) Cholera, zobaczyłam rumiankowy eliksir, a mam ze skrzypem...i chętnie wypróbuję nowy :D Ech, te zakupy.. Btw skrzypowy jest do włosów wypadających i wzmacniający cebulki, może też zadziałałby u Ciebie?:)

    OdpowiedzUsuń
  36. To chyba nie jest tak ze Dorocie chce sie ukladac co chwila nowe plany pielegnacji tylko kryzys po prostu wymagal zmiany. Chyba kazda z nas, kiedy dzieje sie zle- kombinuje co i jak by tu zmienic

    OdpowiedzUsuń
  37. Sporo osób przy takich problemach przyjmuje postawę rezygnacji i nie walczy w zaden sposób z problemem, nie mówiąc już o łączeniu leczenia skóry z ciągłymi wysiłkami w kierunku posiadania pięknych, zadbanych włosów. Znam pełno osób z problematyczną skórą, które po kolejnym pojawieniu się problemu kupują jeden szampon który na nie działa dobrze i rezygnują ze wszystkiego innego, bo szlag je trafia, gdy kolejny kosmetyk zaczyna powodować problemy.

    OdpowiedzUsuń
  38. to wcale nie masz lekko ze skórą głowy i z włosami, nie zazdroszczę...
    Fajnie, że wreszcie udało Ci się dotrzeć do satysfakcjonującej w efektach pielęgnacji:)
    A co byś mi poleciła na wypadanie włosów?

    OdpowiedzUsuń
  39. Tak jak Kasia pisze, chętnie znalazłabym szampon idealny i jego się trzymała. Fajnie sprawdzały się własnoręcznie ukręcone, ale też nie idealnie: skóra i do nich się przyzwyczajała po miesiącu, więc musiałam kręcić nowy co 100 ml. I były zdecydowanie mniej komfortowe w użyciu niż te z ulepszaczami, wiadomo. :) Sam szampon na pewno mi nie wystarczy, a gdybym pozostała przy takiej pielęgnacji wyhodowałabym sobie zapewne jeden wielki strup na głowie. A tak, kitka jest mizerna, owszem, ale jest tylko jeden malutki prześwit, w stałym miejscu. Nie mam ogromnych zakoli ani łysych placków, i gdyby nie bogata pielęgnacja, zapewne wyglądałoby to gorzej.

    Mimo wszelkich trudności dbanie o włosy sprawia mi przyjemność. ;) Lubię, kiedy błyszczą, kiedy są tak śliskie, że gumka z nich spada, lubię mieć miękkie, gładkie końcówki. Chociaż prawdą jest, że czasami są chwile zniechęcenia. Potrafią prowadzić też do dobrego - jak choćby zakup head&shoulders. ;)

    Eliksir ze skrzypem kupiłam w tym samym czasie co rumiankowy, za pierwszym razem. I miałam wrażenie, że nic nie robił, podobnie jak ten. Na pewno nie zaobserwowałam szybszego wzrostu włosów ani zmniejszonego przetłuszczania. Ale o to, jak widać w tym całym narzekaniu, nie tak łatwo.

    OdpowiedzUsuń
  40. Ustalenie przyczyny i możliwe jej unormowanie lub wyeliminowanie. Rozsądną dietę. Masaż skóry głowy, i dopiero na końcu kosmetyki. Więcej do poczytania tutaj:

    http://wlosowelove.blogspot.com/2014/08/o-wypadaniu-wosow-raz-jeszcze.html

    OdpowiedzUsuń
  41. Mam niestety podobne problemy :( Zdiagnozowano u Ciebie ŁZS? Zastanawiam się jak ewentualnie radziłabyś sobie z łuską/łupieżem?

    OdpowiedzUsuń
  42. Znam ten bol Kochana i rozumiem doskonale ;)
    Z pewnoscia teraz bedzie juz tylko lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Nie mam zdiagnozowanego ŁZS, ale tylko dlatego, że oficjalna diagnoza nie była mi potrzebna. Nie wiem, czy znasz bloga Łojotokowej Głowy?

    http://lojotokowaglowa.blogspot.com/

    Znajdziesz tam mnóstwo informacji dotyczących ogarnięcia ŁZS, w tym i łuski. Najwięcej osób chyba chwali salicylol i produkty z dziegciem.

    OdpowiedzUsuń
  44. Dzięki za pomoc ;)

    OdpowiedzUsuń
  45. nie wiem na 100% ale najwyraźniej wygląda, jak po farbie + teraz doszło przesilenie jesienno-zimowe, zatem taka kumulacja...
    jednak co dokładnie ta farba zrobiła nie wiem, domyślam się, że osłabiła cebulki... na początek postanowiła,że się nie tknę farb - to wypadanie zauważyłam w przeciągu kilku lat - wzmożone po...
    Oczywiście włączyłam suplementy - spirulina&chlorella + niedawno wiesiołek... dieta i tu różnie... owoców i warzyw jadam sporo, ale też fast foody się zdarzają... I wreszcie oleje przeciw wypadaniu,.. etc..

    OdpowiedzUsuń
  46. Farby, szczególnie brązowe, dość często wywołują wzmożone wypadanie włosów, zwykle trwa przez jedno-dwa mycia po zabiegu i ustępuje. Wygląda na to, że masz opracowane zapobieganie. :)

    OdpowiedzUsuń
  47. no chyba właśnie nie mam:(
    bo farbowałam ok sierpnia, a one nadal wypadają, jak szalone:(

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...