wtorek, 2 września 2014

Kącik porad: włosy pani Eweliny: zaczęły wypadać po porodzie... i nie przestały przez kilka lat, włosy przerzedzone na czubku głowy.




Niestety mam problem z wypadaniem włosów i to poważny. Kiedyś miała super gęste włosy a teraz to dramat. Około 5 lat temu urodziłam dziecko i wtedy to się zaczęło.... wypadanie ogromnej ilości włosów.

Myślałam, że to minie, ale niestety. Byłam u dermatologa, ponieważ najbardziej przerzedziły mi się włosy na czubku głowy. Łykałam tabletki, wycierałam płyny ze sterydami przepisane przez lekarza i na jakiś czas nawet było ok. Ale włosy nie zgęstniały. Jak tylko przestawałam wcierać płyn problem pojawił się znowu. Moja mama miała ten sam problem kiedy była w moim wieku (35 lat) i teraz na czubku naprawdę ma tak mało włosów, że widać skórę głowy. Obawiam się, że to może być genetyczne.

Piszę do Pani ponieważ chciałabym spróbować ziół - masek na włosy tylko nie bardzo wiem od czego zacząć, jakie zioła powinnam stosować i gdzie je kupić, a może oleje do wcierania, odżywki? Pani jest ekspertem dlatego proszę o pomoc. Odnoszę wrażenie że włoski które mi rosną tzw. babyhair są słabe. Proszę o radę bo już nie wiem co mam robić. Planujemy z mężem drugie dziecko i boję się, że po kolejnej ciąży będę łysa.

***

Witam Pani Doroto,

Byłam dzisiaj u trychologa. To była ciekawa wizyta. Pani zbadała mi skórę głowy, wyrwała kilka włosów, żeby zbadać stan cebulek. Okazało się, że cebulki wyglądają bardzo dobrze. Moje wypadanie włosów nie ma podłoża hormonalnego według pani trycholog. Badając skórę głowy specjalną kamerką zauważyła, że wokół każdego włosa (przy samej skórze) znajduję się tłuszczyk, które blokuje mieszki włosowe i właśnie ten "tłusty łupież" może być przyczyną wypadania włosów. Zalecenia mam następujące:

- peeling skóry głowy (peeling firmy DSD do wypadających włosów)
- używać delikatnego szamponu odżywczego koniecznie aptecznego

Dlatego mam do Pani prośbę, jaki szampon by mi Pani poleciła. Szukałam w aptekach, ale jest tam całe mnóstwo do wyboru i nie wiem na który się zdecydować. Na peeling chyba się zdecyduje polecany przez trychologa chociaż cena jest makabryczna 130 zł, ale podobno jest wydajny.

Mam nadzieję, że to wszystko pomoże i problem zostanie rozwiązany.

***

Opublikowałam dwa listy od pani Eweliny. Na podstawie pierwszego z nich wysunęłam wniosek, że mamy tutaj do czynienia z wypadaniem androgenowym: zaczęło się w czasie nierównowagi hormonalnej, najbardziej przerzedzone są włosy na czubku głowy, podobny problem wystąpił w bliskiej rodzinie. Zaleciłam pani Ewie wizytę u lekarza rodzinnego i/lub ginekologa, aby zlecili badania hormonalne (nie rozumiem, dlaczego nie zlecił tego dermatolog, pozostaje mi snuć domysły na temat skuteczności naszej służby zdrowia). Zaleciłam pielęgnację łagodzącą, oraz wspomniałam o wizycie u trychologa, który wykona badanie o wiele dokładniej niż dermatolog, pomoże też dobrać pielęgnację.

Bardzo się ucieszyłam, że pani Ewelina skorzystała z mojej rady. I trochę jej zazdroszczę, też chciałabym, aby fachowiec z odpowiednim sprzętem rzucił okiem na moją skórę głowy i włosy. :) I fantastycznie, że trycholog uznała, że wypadanie nie ma podłoża hormonalnego (choć badania warto zrobić i tak, dla spokoju). Taka diagnoza oznacza, że wystarczy skupić się na pielęgnacji i problem zostanie zminimalizowany

Dbanie o cebulki włosowe powinno zacząć się od środka. Powtarzam to do znudzenia, a to dlatego, że bardzo wiele z nas skupia się na kosmetykach i suplementach, jednocześnie lekceważąc podstawy zdrowego żywienia. A z pustego i Salomon nie naleje! :)

W jadłospisie pani Eweliny (i moim, i Waszym też) powinno się znaleźć dużo nienasyconych kwasów tłuszczowych, a także witamin i minerałów (żelazo, cynk, witaminy z grupy B, witaminy A i E, magnez, wapń). Bardzo pomaga (nie tylko na włosy, ale w ogóle na samopoczucie) unikanie cukru i pokarmów wysokoprzetworzonych, konserwowanych, z dużą ilością soli. U mnie decydującą rolę grała suplementacja jodu - nie jem wystarczająco często ryb morskich, prawie nie solę, i powstały niedobory, wskutek czego tarczyca nie działała tak jak powinna.

Jeżeli chodzi o działanie bezpośrednio na skórę głowy, niezależnie od użytych produktów podstawą dbania o mieszki włosowe jest masaż. Pani Ewelinie poleciłam kupić szczotkę z naturalnego włosia, taką dla niemowląt, żeby nie urazić delikatnej skóry i włosków, i codziennie przez kilka minut masować skalp okrężnymi ruchami. Im szybciej zaczniemy działać, tym lepiej, mieszki włosowe nieużywane przez kilka miesięcy obkurczają się i nie są w stanie wyprodukować nowego włosa.

Zmodyfikowałam mój przepis na naturalną maseczkę na potrzeby delikatnej skóry głowy:

1 łyżka białej glinki (koi, łagodzi stany zapalne, minerały wchłaniają się przez skórę)
1 łyżka tulsi (bardzo dobrze nawilża)
1 łyżka neem (tonizuje, uspokaja, działa przeciwświądowo i antybakteryjnie)
2-3 łyżki naparu z łopianu i/lub mydlnicy lekarskiej (reguluje pracę gruczołów łojowych, łagodzi, łopian wzmacnia cebulki), można zastąpić wodą, zieloną herbatą
0,5 łyżeczki oleju (oliwy z oliwek, arganowego, słonecznikowego lub kokosowego)
1 łyżeczka żelu aloesowego.

Maskę należy nałożyć na wilgotne włosy (nie muszą być świeżo umyte, ale nie mogą być bardzo brudne) na 30 minut i zawinąć w folię spożywczą, czepek lub termoczepek. Po tym czasie można umyć włosy jak zawsze. Stosować raz lub dwa razy w tygodniu. W zależności od preferencji maskę możemy nakładać po myciu, nie przed.

Jeżeli skóra głowy jest sucha i ściągnięta, jak najbardziej warto używać olejków. Niewielką ilość należy wmasować w czystą skórę głowy. Jeśli Pani Ewelina będzie przestrzegać zasad higieny, nakładać niewielką ilość na niezbyt długo (pół godziny-godzina), olejek pomoże unormować wydzielanie łoju. W lekkim oleju, jak słonecznikowy albo kokosowy rozpuści się nadmiar sebum, które potem bez problemu zmyjemy szamponem. Warto spróbować masażu z olejkiem na suchej i na wilgotnej skórze, i pozostać przy sposobie, który będzie nam bardziej odpowiadał. Olejek, który polecam szczególnie, to łopianowy - koniecznie bez BHT w składzie, czyli w żadnym wypadku nie popularny Green Pharmacy. Nawilży i uspokoi skórę głowy, a przy tym dość łatwo go zmyć. W polskich aptekach można zamówić olejek Nami, a w sklepach z rosyjskimi kosmetykami o wiele tańsze olejki Mirra (i inne). Można też samodzielnie przyrządzić mieszankę do olejowania skóry głowy, do oleju kokosowego dodając laurowy lub kilka kropli olejku z drzewa herbacianego.

Przy zaczopowanych ujściach mieszków włosowych sam olejek jednakże nie wystarczy i musimy znaleźć sposób, który pozwoli skutecznie usunąć tłuszczowe złogi. Dlatego jak najbardziej popieram decyzję trychologa, który zalecił peeling. Niestety nie udało mi się znaleźć jego pełnego składu, ale znalazłam informację, że zawiera kwasy owocowe, które są naturalnym peelingiem enzymatycznym. Z czasem można spróbować stosować go raz na tydzień albo dwa, a na bieżąco szampon z dodatkiem glinki lub żel rumiankowy Sylveco z dodatkiem korundu. Sylveco z korundem nie zastąpi mycia szamponem, będzie jego uzupełnieniem, pamiętajmy też, że korund jest ostry: masujemy delikatnie tylko skórę głowy, nie szorujemy nim po delikatnych włosach. Rumianek złagodzi skórę głowy, a kwas salicylowy powinien zapobiegać dalszemu zapychaniu ujścia gruczołów łojowych. Ten mój sposób proszę potraktować jako wspomagacz, nie zastępnik peelingu.

Poprosiłam Panią Ewelinę również o zdjęcie składu, jeśli zakupi peeling DSD.

Co do szamponu, to skoro jest problem z nadmiernym wydzielaniem łoju, lepiej, żeby nie był bardzo delikatny, fajnie, żeby nie był też bardzo drogi i równoważył koszty peelingu. Poleciałam pani Ewelinie dwa szampony do stosowania na zmianę: dość mocny – Mineralny szampon leczniczy Zdrój (klik) i nieco delikatniejszy, łagodzący: Himalaya Herbals, przeciwłupieżowy (klik).

Pani Ewelina napisała z pytaniem o zioła, i jak najbardziej warto je wprowadzić do pielęgnacji, na przykład w formie maseczki z glinką z powyższego przepisu. Szczególnie zwróciłabym uwagę na takie, jak pokrzywa, skrzyp, tatarak, łopian i chmiel, a z indyjskich tulsi i neem. Polskie, żeby nie mielić ich w młynku do kawy uzyskując i tak dość grube wiórki, warto stosować w formie płukanek, albo niewielką ilość naparu z nich mieszać z szamponem i takim rozrzedzonym myć włosy. Mieszanki ziół z szamponem lepiej nie przechowywać.

Życzę Pani Ewelinie powodzenia, niech włosy rosną gęste i grubsze! :)

40 komentarzy:

  1. ja bym wyprobowala tanszego peelingu np natura siberica- za okolo 25 PLN lub takiego (super sklad):
    http://powerlook.pl/product-pol-2680-KEMON-PUREZZA-S-SHAMPOO-Szampon-z-peelingiem-do-suchej-skory-glowy-z-lupiezem-250-ml.html

    Ostatecznie jego zadaniem jest zluszczenie, nie pozostaje on dlugo na skorze glowy na tyle zeby cuda zdzialac

    Poza tym dziewczyny na blogach bardzo polecaja do zluszczania oliwke salicylol - i do nawilzania cerkogel. Osobiscie wyprobowalabym najpierw preparaty tansze, bo a nuz zadzialaja ;)

    Ja sie zmagam z wypadaniem od kilku miesiecy, ale jeden produkt mnie zachwycil, juz o nim pisalam- mgielka z enzymami pijawki biokon. Planuje tez zamowic maske. Stosuje na tyle krotko ze nie wiem czy efekt jest dlugotrwaly, ale ciesze sie kazdym dniem bez garsci wlosow na szczotce.

    I koniecznie jakas wciereczka ktora pobudzi wzrost babyhair- moze bezalkoholowe zeby skalpu nie podrazniac (jantar, ajurwedyjska orientana, sapponics)

    OdpowiedzUsuń
  2. aha a szampon z kwasami owocowymi moge smialo i z calym sercem polecic taki:
    https://pszczelnictwo.com.pl/propolis_szampon_korana_id_1368.html

    u mnie w zielarskim kosztowal okolo 15 zl, skladowo bardzo ciekawy- chociaz nie do codziennego stosowania.

    No i moze glutek lniany do nawilzenia skory glowy? a najlepiej glutek lniano- kozieradkowy :) nawilzy, zapobiega wypadaniu, pobudza wzrost

    OdpowiedzUsuń
  3. Pani Ewelino proszę o kontakt ze mną mogę za pokrycie kosztów wysyłki czyli za drobnicę oddać mocny koreański peeling do skóry głowy z lagodzacymi ziołami i kwasem salicylowym. Osobiście nie mam żadnych problemów użyłam go kilka razy ale nie jest mi potrzebny, był gratisem przy zamówieniu a pani może się sprzydac. Sam w sobie też jest drogi więc warto przetestować.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kosmetyków wartych wypróbowania jest mnóstwo, w poście jest taki przykładowy zestaw na początek. Nie każdy musi zaraz mieć pół szafy zapasów. ;) Salicylol może być za ciężki dla delikatnych włosków, bo to olej rycynowy jest. :) Cerkogel 30 też teoretycznie ma złuszczać, a jest lżejszy, więc łatwiejszy do używania na początku. No i nawilża też. U Pani Eweliny nie zalega suchy naskórek, tylko właśnie łój - czyli konieczne jest bardziej intensywne oczyszczanie niż złuszczanie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oczywiście nie wszystko na raz, z umiarem. :) Przed kozieradką koniecznie zrobić próbę uczuleniową (mnie podrażnia, i to bardzo, włosy po niej wypadały garściami).

    OdpowiedzUsuń
  6. wiadomo, nie kazdy musi miec szafe kosmetykow :0 ale ten peeling DSD, tu masz sklad:
    INGREDIENTS: AQUA (WATER), CETEARYL ALCOHOL, PROPYLENE GLYCOL, PRUNUS ARMENIACA (APRICOT SEED POWDER). ALCOHOL DENAT., CETRIMONIUM CHLORIDE, HYDROLYZED KERATIN, CAPSICUM (CAPSICUM FRUTESCENS) EXTRACT. THIAMINE HCL, RIBOFLAVIN, PYRIDOXINE, FAEX (YEAST) EXTRACT. NIACINAMIDE, LANOLIN, EUCALYPTOL, MENTHOL, MALIC ACID, GLYCOLIC ACID, SALICYLIC ACID, TARTARIC ACID. PHOSPHORIC ACID, QUATERNIUM-80, LACTIC ACID, HYDROXYETHYLCELLU- LOSE, PROPYLPARABEN. METHYLPARABEN, CITRIC ACID, PARFUM [FRAGRANCE), BENZYL SALICYLATE. LINALOOL, HEXYL CINNAMAL, D-LIMONENE,CITRAL

    Sklad bogaty, ale ta cena...wlos sie jezy..glikol propylenowy na podraznionej skorze glowy moze dodatkowo podrazniac, no i denat dosc wysoko w skladzie moze delikatny wlos wysuszyc- naprawde uwazam ze mozna znalezc alternatywe w korzystniejszej cenie a za roznice dokupic dobra maske czy inny preparat

    OdpowiedzUsuń
  7. hmm a czy zwykły domowy peeling kawowy czy cukrowy z oliwą nada się do skóry głowy :D?

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję za skład, szukałam i szukałam i nie udało mi się go znaleźć. Polecany przez Ciebie ma o wiele lepszy, i kosztuje połowę tego (albo i mniej). Dziękuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja tego polecanego Kemona mialam tylko probeczke niestety, ale mnie zachwycil..cena juz mniej

    I kolejna fajna alternatywa jaka mi przychodzi do glowy to maseczka Planeta Organica z morza martwego do masazu, tez ma drobinki peelingujace i z tego co czytalam jest troszke "ostrzejsza od NS" o taka http://blogeve-evel.blogspot.com/2014/01/planeta-organica-dead-sea-naturals.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Ach ile się dowiedziałam. A chciałam do Ciebie napisać, gdyż mam podobny problem. Nie mam prześwitu, ale wypadają mi włosy dość intensywnie. Od porodu minęły mi 3 miesiące, więc to wypadanie może mieć podłoże hormonalne. O dietę staram się dbać, przecież karmię piersią. Chciałabym jednak wiedzieć czym mogę te swoje cebulki wzmocnić. Choć nie za bardzo wiem jaką mam skórę głowy, więc powinnam się wybrać do dermatologa.

    OdpowiedzUsuń
  11. Od razu pomyślałam o łysieniu androgenowym, czytając posta Pani Eweliny. Dobrze, że mamy taką dobrą duszyczkę, jak Ty Dorotko (mam nadzieję, że się nie obrazisz za to zdrobnienie) ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak często myjesz włosy? Czy poza wypadaniem są inne objawy - swędzenie, łojotok, łupież? Wypadanie po porodzie jest normalne, ale warto wspomagać wzrost nowych włosów, które zastąpią te stracone. Od dermatologa lepszy będzie trycholog, tak jak w przypadku pani Eweliny - obejrzy włosy pod specjalną kamerą i zobaczy, jak wyglądają mieszki włosowe, cebulki i skóra głowy. ;) A swoją drogą możesz zaopatrzyć się w dobrą wcierkę, jak na przykład tonik Orientany, albo ziołowy olejek.

    OdpowiedzUsuń
  13. Oczywiście, że się nie obrażę. :) Historia pani Eweliny dała mi do myślenia, chyba powinnam skupić się na dokładniejszym oczyszczaniu własnej skóry głowy.

    OdpowiedzUsuń
  14. Justyna Wiśniewska21 marca 2015 20:33

    Zioła sama spróbuję ;) mam nadzieję, że pani Ewelina odzyska swoją mega objętość włosów, i nie będzie ich tak wypadać ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobrze, ze nie wyszlo jednak lysienie androgenowe. Czytajac Twoje rady, sama chetnie bym sie do nich zastosowala, jednak podejrzewam, jak by sie to skonczylo ;) Musze wreszcie jakos wykonac to zdjecie makro, czy jak to sie zwie ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Też muszę dorwać Męża, żeby mi zrobił. :) Co do kuracji, to niestety, Ewuś, lepiej nie kombinuj. Możesz za to wypróbować peeling, dosypując ścierniwa (korund, mielone pestki, mielona kawa) do Twojego bezpiecznego szamponu Logony. ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Pewnie tak, skoro kiedyś włosy była bardzo gęste. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Poporodowe wypadanie to standard, problemem jest chyba jesli sie ono przeciaga jak u Pani Eweliny. U mnie po 2 ciazach trwalo praktycznie od ok. 4-go miesiaca do mniej wiecej konca karmienia piersia, chociaz apogeum bylo miedzy 4-6 mcem. Mysle ze nie masz sie co martwic, ale warto delikatnie traktowac wlosy (czesanie, mycie, masaz), przestawic sie na delikatne myjadla , zacisnac zeby i przetrzymac :)

    OdpowiedzUsuń
  19. A co sadzisz o plukance/ wcierce z octu jablkowego? Czytalam ze lagodzi lupiezowe swedzenie i napiecie skory glowy..no i jest to kwas wiec na pewno cos tam zluszczy i odtlusci.
    Sama wlasnie nabylam ocet jablkowy- w zwiazku z myciem wlosow mydlem naturalnym (sa nieco "oblepione") chce zrobic plukanke- ale zastanawialam sie nad octem jako wciereczka i wertujac internety wyszlo mi ze przy lupiezu i lojotoku sie sprawdza

    OdpowiedzUsuń
  20. Teoretycznie ocet będzie idealny, w praktyce u mnie 1. śmierdzi nawet bardzo rozcieńczony 2. nie działa ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. wiem ze smierdzi ale po wyschnieciu sie nie utrzymuje..a z tym dzialaniem to obaczymy, planuje wykonac nalewke lawendowo- pokrzywowa , jak na skalpie nie zadziala to wychlapie do plukanek

    ta stronka sie zainspirowalam :)
    http://cudownediety.blogspot.com/2013/08/myjemy-wosy-mydem-jak-zrobic-zioowe.html

    zajrzyj jesli jej nie znasz, sa tez posty o produkcji swojego mydelka a nawet past do zebow DIY

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja również życzę powodzenia Pani Ewelinie ;-) podpisuję sie pod wszystkimi Twoimi radami Dorotko :-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Życzę powodzenia w kuracji :) Ja też do Ciebie napiszę :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Dziękuję w imieniu pani Eweliny. ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Znam stronkę, robiłam nalewkę, jak wszystkie maceraty mojej produkcji popsuła się w cholerę. :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Probowalam kiedys z kawa, srednio mi podpasowala, ciezko bylo ja wymyc, potarmosilam przy tym skalp i mocniejsze wypadanie dalo o sobie znac ;/ Zastanawialam sie wlasnie nad zakupem korundu, na dniach robie zamowienie, wiec chyba sie skusze, dzieki za rade :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Przydałaby mi się wizyta u Trychologa, by potwierdzić to co zawyrokował dermatolog. Na badania w moim mieście to chyba nie mam szans, przynajmniej na te na NFZ. Z moim problemem byłam u Ginekologa i Dermatologa ale żaden nie zlecił badań tylko zawyrokowano łysienie androgenne. Mam tak samo jak pani Ewelina, po ciąży zaczely mi lecieć włosy i mam przerzedzenia na czubku głowy. Zawsze jakieś wcierki pomagały w połączeniu z delikatna pielęgnacją ale nie dziś.

    Od marca tego roku walczyłam na własna rękę z tym problemem ale poległam, i to sromotnie. Piłam pokrzywę, wcierałam najpierw tonik Babci Agafii (marzec), później Jantar (kwiecień), a kończąc na kozieradce (maj). stosowałam delikatne szampony na co dzień, a oczyszczające raz na tydzień lub dwa. Niestety to nie pomogło, a zaostrzyło problem z wypadaniem włosów. Do tego mój skalp był tak nadwrażliwy że podrażniała mnie nawet klimatyzacja w samochodzie, wystarczył lekki podmuch na czubek głowy i ból był wręcz nie do zniesienia. Bolesność skalpu odczuwałam nawet wtedy gdy któryś włosek ustawił się inaczej niż naturalnie. Ból bólem ale temu wszystkiemu towarzyszyło swędzenie, ktore zaczynało się już parę godzin od mycia włosów. Drapałam się jakby coś mnie oblazło, co zreszta wzmagalo bolesność skalpu. W czerwcu porzuciłam wszystkie wcierki bo było już to nie do zniesienia ale i to nie pomoglo dalej skalp dawał mi popalić razem. Chciałam załagodzić to galopujące podrażnienie więc kupiłam Cerkogel 30 ale po zastosowaniu miałam wrażenie ze ktoś mnie oblał kwasem.
    W wielkiej desperacji zapisałam się na wizytę do dermatologa, która wypadła na koniec czerwca. Pan doktor mnie oblookał, wysłuchał i dał diagnozę: łysienie androgenne, brr. Mój stan psychiczny był na tyle kiepski że nie polemizowałam tylko przyjęłam wszystko to co mi lekarz zalecił. Zapisał mi dwie wcierki Loxon 5% (rano) i Alpricot E (wieczorem), zalecił tez stosowanie szamponu Novoxidyl oraz suplementacje. Co do suplementacji to się tak szczęśliwie złożyło ze wygrałam tu na początku lipca kuracje Priorinem Extra.

    Właśnie zaczynam trzeci miesiąc owej kuracji. Jescze jest za wcześnie na wydawanie wyroków ale jest lepiej, zdecydowanie lepiej. Podrażnienie skalpu zniklo, zdziwiło mnie to bo obie wcierki sa w 95% z alkoholu, wala spirytusem niemiłosiernie :D Świąd minął na początku jak ręką odjął. Włosy lecą ale już mniej, tu mogłoby być lepiej bo wciąż za dużo ich wyłapuje. Moja pielęgnacja wygada następująco: Włosy myje co drugi dzień, co drugie/trzecie mycie stosuje Novoxidyl, raz w tygodniu stosuje na skalp maske z glinki, delikatnej odzywki oraz żelu aloesowego. Ostatnio znów odczuwam świąd a przy tym na drugi dzień od mycia łojowy zapaszek. A i nie mam łupieżu. Wizyta u Trychologa pewnie by tu coś może bardziej rozjaśniła jeśli chodzi o stan cebulek.

    Wybaczcie tak przydługi komentarz :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Bardzo fajnie, że napisałaś! Dziękuję. że podzieliłaś się z nami Twoją historią. I cieszę się, że widzisz efekty po Priorinie. :)

    Czy skóra głowy nada jest bolesna? Ile włosów dziennie teraz wypada? Czy rosną nowe? Zdecydowanie przydałaby sie wizyta u trychologa, a oprócz tego ponowne odwiedziny u dermatologa, wydaje mi się, że pora zmienić preparaty, których używasz.

    Niestety, ale łysienie androgenowe nie wyklucza na przykład ŁZS.

    Sama ostatnio borykam się nie tylko z wypadaniem, ale właśnie z bolesnością, o której piszesz, boli nawet jeden włosek "wygięty" w inną stronę. Pomaga noszenie włosów rozpuszczonych, pilnuję też nawilżenia, ale nadal szukam idealnej pielęgnacji.

    OdpowiedzUsuń
  29. Skóra głowy nie jest bolesna, na szczęście już nie. W ogóle mocno zdziwił mnie fakt polepszenia jej stanu przy tak agresywnej terapii. Byłam przekonana ze wszystkie te składniki których tyle czasu unikałam pogorszą sytuacje, a tu takie zaskoczenie. Wcierek już nie używam 2 razy dziennie tylko stosuje wieczorem, zaś Alpricot E co trzeci wieczór wcieram. Po miesiącu zaczęłam odczuwać przesyt alkoholem i bałam się ze będę musiała wszystko odstawić.

    Potwierdzam że wiązanie włosów przy bolesnym skalpie to tortura.



    O towarzyszeniu ŁZSu przy łysieniu androgennym uświadomił mnie dermatolog przy pierwszej wizycie. Skalp miałam czerwony, bolący i swędzący, i to tylko na czubku głowy, ale wzmożony świąd odczuwałam także w okolicach uszu. Od dermatologa mam przepisane wizytować się co miesiąc na kontrole owłosienia głowy. Zaznaczył tez ze należny przynajmniej kuracje stosować przez 3 miesiące, jeśli żadnych efektów nie będzie to zmieni preparaty, w czwartym miesiącu powinien być widoczny jakiś odrost. Ja sama już widzę ze mam jakieś tam baby hair. Podczas ostatniej wizyty , miesiąc temu bardzo dokładnie miałam zbadana skórę głowy (w tym czasie już miesiąc stosowałam wcierki i suplementacje), wyszło że jest czysta bez oznak podrażnienia, oraz że nie jest dystroficzna. Czyli że nie jest gładka a są na jej powierzchni wypustki. Szanse na odrost powinny być.



    Co do ilości wypadających włosów wstyd się przyznać ale nie mam pojęcia. Przestałam już je liczyć bo wpadałam w jeszcze większą depresje. Zanim zaczęłam kuracje to przy samym myciu było ich ponad 100 sztuk. Kupiłam siteczko do odpływu by kontrolować wielkość kłębka, raz jest mniejszy a raz większy. W moim przypadku to jest zależne od tego co zastosuje na skalp, a jest on bardzo wybredny i wystarczy krótki kontakt z czymś ciężkim, mocno odżywczym i zwiększa mi się migracja włosów. Kiedyś włosy myłam codziennie ale wg dermatologa to osłabia cebulki i teraz myje je co drugi dzień. Więcej nie dają rady wytrzymać i zaczyna się świąd. Najwięcej włosów tracę przy ich myciu.


    Najgorsze w tym wszystkim że nie mam diagnozy popartej wynikami. Choć i tu ponoć nie jest wszystko jednoznaczne bo można mieścić się w normach, a problem łysienia i tak jest. Na pewno winy za stan moich włosów nie ponosi tarczyca, na własną rękę zrobiłam badania i jest okazem zdrowia. Do trychologa się wybiorę.


    Bardzo zainteresowały mnie wspomniane przez Al KhazzaR koreańskie dobroci, po doświadczeniach z ichniejszą twarzową pielęgnacją chyba się na nie szarpnę:) ale to przy jakimś większym dopływie gotówki.

    OdpowiedzUsuń
  30. No to widzę, że wszystko masz pod kontrolą. Wygląda na to, że trafiłaś na konkretnego lekarza. Trzymam mocno kciuki, żeby czupryna nadal się zagęszczała. :) Pozdrawiam ciepło. :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Proszę o informację co to za super koreański peeling. Chętnie skorzystam :) Dziękuję
    Pozdrawiam
    Ewelina

    OdpowiedzUsuń
  32. Peeling DSD używam 2 razy w tygodniu. Najbardziej wypadaj włosy podczas mycia i podczas czesania mokrych jeszcze włosów. Poczekam spokojnie 3 miesiące może efekt będzie bardziej widoczny, bo jak na razie nie wiedzę, żeby włosy się troszkę zagęściły :(
    Pozdrawiam dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa czy masz już efekty, mi tez przepisano ten peeling ale szukam tańszych opartych na kwasach.

      Usuń
  33. Trzymam kciuki, żeby sytuacja się jeszcze poprawiła. :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Dzisiaj kupiłam jeszcze wcierkę jantar :) mam nadzieję, że będzie pomocna w walce. Ale muszę Pani "powiedzieć", że włosy nadal się przetłuszczają. Wczoraj wieczorem je umyłam, a dzisiaj w pracy jak podrapałam skórę głowy to opuszki palców były tłuste. Mam jeszcze pytanko czy nie ma Pani kontaktu z Al KhazzaR, która zaproponowała mi peeling koreański? Chciałabym się jakoś skontaktować. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  35. Sama walkę z przetłuszczaniem skóry głowy toczę z różnym skutkiem od lat. Jeśli udaje mi się uniknąć podrażnień przez dłuższy czas, łojotok nieco zwalnia, ale przejście z mycia codziennego do mycia co 2 dni trwa u mnie kilka tygodni, czasem nawet miesięcy.

    Mam adres email: ayurvedichaircare.blogspot@gmail.com

    Życzę powodzenia w dalszej walce. Uszy do góry! :) Cierpliwość, cierpliwość, i jeszcze raz cierpliwość. Wiem, że to niełatwe.

    OdpowiedzUsuń
  36. A co z kosmetykami takimi jak Seboradin? Bo mi zostały polecone przez panią doktor jako że bardzo przetłuszczają mi się włosy i faktycznie nie muszę myć ich już codziennie - co dwa dni wystarczy i nawet wieczorem są spoko. Powinnam mimo wszystko zamienić to na np. szampon pokrzywowy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że nie. Jeśli kosmetyk działa, należy się go trzymać. Mnie osobiście zdecydowana większość kosmetyków tej marki bardzo mocno uczula, ale to oczywiście kwestia indywidualna.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...