piątek, 5 września 2014

Co znów zrobiłam?



Mydło! :)

Wczoraj wylałam do foremek druga już partię mojego własnego mydełka, dzisiaj pokroiłam je w kostki i zostawiłam do dojrzewania. Podoba Wam się? Mnie bardzo. Te małe kawałki w pomarańczowej warstwie to afrykańskie czarne mydło.

Nie podam Wam konkretnej receptury, dlatego że 1) dopiero uczę się sztuki robienia mydełek i 2) przekonam się jak działa to konkretne mydło dopiero kiedy dojrzeje i złagodnieje. Więc może mydełko jest ładne, ale do niczego się nie nadaje. Po co macie zrobić takie samo, a potem się na mnie gniewać? :)

Chciałam za to powiedzieć, że przyrządzenie własnego mydełka jest o wiele łatwiejsze, niżby się mogło wydawać. Jest ono też tańsze niż w ekologicznych sklepach, gdzie za kostkę mydełka płacimy od 10 do 20 złotych. Biorąc pod uwagę, że z 1000 g oleju otrzymałam ponad 20 kostek mydła, koszt jednej może się zmieścić w mniej niż 2 złotych. A ile frajdy!

Mydełko zrobiłam korzystając z rad Italiany, więc chętnych do spróbowania odsyłam do jej posta na ten temat. Nie potrzeba specjalistycznego sprzętu do wykonania mydła. Używałam jednorazowych rękawiczek ochronnych, ubrałam się w starą koszulkę (z długim rękawem! za pierwszym razem byłam niemądra i się poparzyłam), gogle wygrzebałam z zakamarków kartonu, używał ich kiedyś mój Mąż na laborkach w czasie studiów. Kupicie je w każdym sklepie ze sprzętem BHP i zapewne w innych miejscach również. Nie kupowałam specjalistycznego termometru, skorzystałam z microlife'a, którego kupiłam kiedyś jak Zo miała gorączkę, a który posiada funkcję mierzenia temperatury powietrza i płynów bezdotykowo, na moje potrzeby był wystarczająco dokładny.


Poza tym niezbędne są rzeczy oczywiste, jak garnek, oleje, szklane naczynie odporne na wysoką temperaturę, drewniana łyżka, woda oczyszczona i soda kaustyczna. Swoją kupiłam na allegro, jest jakości laboratoryjnej. Ilość wystarczająca na zmydlenie 6-7 kg tłuszczów kosztowała 16 złotych z wysyłką. :)

Dlaczego chciałam sama zrobić mydło?

1. Żeby zobaczyć, czy się uda. :)
2. Żeby zużyć niektóre oleje, których nie zużyłabym inaczej, bo są lepsze. ;)
3. Żeby móc wrzucić do niego suszoną lawendę i kwiaty słonecznika.
4. Żeby mieć własnoręcznie wykonany drobny upominek na różne okazje.
5. Żeby się nim myć! Jestem wielką fanką naturalnych mydełek w kostce i rzadko używam czego innego.

Kto z Was samodzielnie przyrządza mydło? Przyznajcie się! :)

76 komentarzy:

  1. Dobruśka Kalińska21 marca 2015 20:34

    Kochana, ja to przy tobie cienias jestem!!!!! Popełniam mydełka z bazy mydlanej, ale frajdy też mam od groma. Coś nie mogę się zebrać żeby popełnić mydło od podstaw, wydaje mi się, że jest to strasznie skomplikowane.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda jak ciacho! Jak zobaczyłam fotkę na fejsie, to myślałam, że jakiś przepis na coś w stylu babki piaskowej podasz :D

    OdpowiedzUsuń
  3. O matuńciu , ależ pięknie wyglądają mmm , taki śliczny prezencik z chęcią bym dziś przygarnęła ( imieninki ) - szacun Dorotka za Twoje zdolności , super jak dla mnie bombastyczne to mydełko :DDD Przyznam,że nigdy nie miałam przyjemności spróbować naturalnego mydełka :D

    OdpowiedzUsuń
  4. powiem Ci w tajemnicy, że sama kiedyś zrobiłam mydło :D ale wylądowało w koszu bo wizja mojej mamy na jego temat rozmineła się z moją :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobruś, skomplikowane nie jest. Trzeba tylko dokładnie odmierzyć wszystkie składniki :) No i z dala od dzieci, bo opary są i gryzie jak cholera ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeju, przecież ono wygląda pysznie :D

    a tak jeszcze co do do sylveco - u mnie też zupełnie nie sprawdziły się kremy od nich, ale jak na razie wszystko inne jest bardzo w porządku :)

    OdpowiedzUsuń
  7. jak ono apetycznie wyglada, jak jakis blok albo ciasto, mi tam na widok zdjec slinka do ust naplynela :)
    Zrobienie wlasnego mydelka to moje marzenie, moze kiedys sie odwaze...jak mi sie drobna dziatwa przestanie platac pod nogami albo w koncu bede miala kogos kto ich dopilnuje ;)
    Poki co posunelam sie do maceratu olejowego i octowego w samorobkach, uwilbiam DIY kosmetyki

    OdpowiedzUsuń
  8. Prawda? Dobrze, że Zochy nie było w pobliżu, bo nie wiem, czy by mi uwierzyła na słowo, że to nie do jedzenia. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Warto, warto, naprawdę warto. Jeśli nie chcesz sama robić, bardzo polecam Lawendową Farmę. Ogromny wybór, polska, rodzinna firma, mają tez mydełka potasowe - w płynie i w ogóle wybór duży. Bardzo lubię ten sklep.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobruśka Kalińska21 marca 2015 20:34

    U Italiany jest odsyłacz do kalkulatora, tylko ja nie jestem niemieckojęzyczna, a poziom angielskiego też daje dużo do życzenia... Nie wiesz czy jest coś takiego w języku ojczystym (wiem idę na łatwiznę)?

    OdpowiedzUsuń
  11. Możesz rozwinąć temat? Co się stało? :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Do tej pory poza kremami miałam tylko żel rumiankowy (bardzo dobry) i pomadkę (doskonała odzywka do paznokci). Ale stacjonarnie nie mam do nich dostępu, a i zapasy spore, więc pewnie nieprędko się w coś zaopatrzę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę sobie zrobić odżywcze masło do ciała, shea czeka. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. U Italiany jest też wersja angielska - i z tej korzystałam: http://www.soapcalc.net/calc/SoapCalcWP.asp jest fajowo, bo od razu określa parametry mydełka: twarde/miękkie/pieniste/odżywcze itp.

    Po polsku znalazłam biedniejszy, taki:http://www.mydlo.wdomu.com.pl/kalkulator_mydlany.php Na stronie jest kilka wskazówek, na przykład piszą jak zrobić mydło na maślance. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. wlasnie wczoraj ogladalam maselko Shea na allegro, chodzi mi po glowie taka masc do wlosow o jakich kiedys Henri pisala...Albo do ciala wlasnie

    OdpowiedzUsuń
  16. Tak jest, koniecznie nie wdychać oparów, chronić oczy i przygotowywać w pokoju z szeroko otwieralnym oknem. Dzieci najlepiej eksmitować, bo szkoda nerwów. ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. potweirdzam, ostatnio od nich zamawialam i mydelka swietne :) Dorotko a zagladalas na meska wyspe? to jest "meska" czesc LF i maja jeszcze bogatszy wybor mydelek do wlosow

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeśli rzeczywiście jesteś moją włosową siostrą, od shea na włosach będziesz się trzymać z daleka. ;) Shea mam bo dostałam, i szkoda, żeby leżało w lodówce i się starzało. Zrobię jakieś mazidło z czarnuszką i wodą różaną, niech skóra też ma coś wartościowego ode mnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kilka tygodni temu zrobiłam sobie mydło z węglem aktywnym (do twarzy) i z algami (do ciała), ale korzystałam z naturalnej bazy mydlanej, no i z racji użytych dodatków nie wyszły takie ładne, jak Twoje ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zaglądałam, ale na razie nie chcę wracać do mydełek do włosów, jako że urosła mi znacząco liczba szamponów w ostatnim czasie. ;) Z Lawendowej na pewno kiedyś kupię mydła potasowe i peelingujące. Ale nieprędko, aktualnie mam w domu 50 kostek mydła. Po Nowym Roku (Święta i Mikołajki po drodze) ta ilość na pewno znacząco spadnie, i może wtedy zrobię zakupy. Na razie tylko chwalę wyroby Pani Ewy gdzie tylko mogę. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kusiły mnie bazy, ale nie znalazłam jeszcze takiej z naprawdę ładnym składem (może kiepsko szukałam). Niech Ci pięknie służą mydełka! :) Tłumiłaś jakoś zapach tego z algami? :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Widzisz, za to ja (nie licząc warsztatów w Muzeum Mydła) nigdy nie używałam bazy. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Dobruśka Kalińska21 marca 2015 20:34

    Ooooo, dzięki :-D

    OdpowiedzUsuń
  24. no co:D stwierdziła, że to jakieś guano/glut/bubel i wyrzuciła :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Jestem w szoku, ja też tak chcę:)

    OdpowiedzUsuń
  26. To do Italiany po wskazówki i robisz! :)

    OdpowiedzUsuń
  27. juz nie wiem jak z tym siostrowaniem bo z kolei oliwa z oliwek mi krzywdy nie robi, cudow tez nie ale ujdzie w tloku

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja dopiero zamierzam się zabrać za produkcję mydła, ale jeszcze mi brakuje kilku rzeczy (w sumie najważniejszych, bo NaOH i gogli). Jak się wybiorę do sklepu z odczynnikami chemicznymi to się zaopatrzę. Planuję jeszcze kupić papierki lakmusowe, żeby sprawdzać PH na nich, a nie na skórze. Niestety sklep jest bardzo daleko, a samochód u mechanika (a na allegro zamawiać nie chcę).

    OdpowiedzUsuń
  29. Dodałam olejek eteryczny copaiba, ale i tak czuć je algami, choć nie tak bardzo, jak zwykle.
    Bazę kupiłam w ZSK, jest bez SLS i SLES, bo o to głównie mi chodziło. W moich mydełkach się sprawdziła, może za jakiś czas zbiorę się i zrobię własne od podstaw :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Od lat zamawiam na allegro, i na setki transakcji tylko trzy były nieudane. To lepsze statystyki niż moich stacjonarnych zakupów, ale rozumiem, że nie każdy musi zakupy przez internet lubić. Podobno czysta soda kaustyczna jest do dostania w leroy merlin, gogle też powinni mieć. :) Nie mam ich sklepu blisko, więc nie wiem.

    Papierki lakmusowe posiadam i pH zostanie zbadane, ale dopiero przed pierwszym użyciem mydła - czyli w listopadzie.

    OdpowiedzUsuń
  31. Tę bazę? :) http://www.zrobsobiekrem.pl/pl/p/Baza-mydlana-palmowo-kokosowa/427

    OdpowiedzUsuń
  32. Hehehe, sama jestem ciekawa jak moja zareaguje. LF, a ostatnio i mydełka z muzeum bardzo chwaliła, ale moje eksperymenty pewnie nie będą aż tak udane. ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Z tego linku: http://www.zrobsobiekrem.pl/pl/p/Baza-mydlana-NATURALNA/37

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja też tysiące rzeczy zamawiam przez internet (w tym i allegro) i chyba wszystkie transakcje były ok (raz tylko paczka uległa zniszczeniu i na nową trochę musiałam poczekać), ale jak coś mogę dostać stacjonarnie w porównywalnej cenie, to wolę to kupić na miejscu, bo na mojej poczcie jest zawsze kolejka na 45 minut co najmniej, a gdy przychodzi listonosz zazwyczaj nikogo nie ma w domu.


    U mnie w mieście leroy merlin (nigdy tego wymówić nie potrafiłam:) ) nie ma. Gogle powinny się też znaleźć w Castoramie (tak przynajmniej podejrzewam, bo nigdy nie sprawdzałam).


    Nawiasem mówiąc Twoje mydło wygląda bardzo smakowicie, więc pilnuj go dobrze, żeby żaden z domowników go nie zjadł do listopada (a jedzenie niedojrzałego mydła zdecydowanie nie jest wskazane).

    OdpowiedzUsuń
  35. O, jakoś mi umknęła wcześniej. Rzeczywiście, skład fajowy. :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Leży wysoko na szafie, żaden z domowników go nawet nie widzi, a co dopiero zjadać. :) Mąż został poinformowany mimo to, że to mydło, że żrące, i że nie ruszać. On biedny od lat już doświadcza różnych moich eksperymentów i jak dojrzy coś nowego, to z pewną dozą nieufności pyta, czy to do jedzenia. :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Super:D ja nigdy nie próbowałam:)

    OdpowiedzUsuń
  38. a tak offtopowo, jak ZO w przedszkolu? Moje blizniaki rozdzielone, nr1. chodzi z czterolatkami i ani razu nie zamarudzil, nr 2 wczoraj odwalil histerie straszliwa, do dzis mam slady pogryzien i zadrapan tak walczyl przed rozdzieleniem, ale juz dzis bylo OK. Ciekawa jestem jak u Was?

    Zo urodziny chyba sie zblizaja czy sie myle?

    OdpowiedzUsuń
  39. Jako że wszędzie widzę jedzenie a Twoje mydło wygląda jak blok czekoladowo pomarańczowy... zjadłabym je :-D

    OdpowiedzUsuń
  40. Kasiu, jaką Ty masz głowę, i ile rzeczy pamiętasz! Tak, równo za tydzień będziemy obchodzić trzecie urodziny Zo.

    Kończy się drugi tydzień przedszkolakowania, i dziecko rano chętnie wstaje (dzisiaj nawet o piątej rano!) żeby pójść do przedszkola. Po południu odbieram Zosię uśmiechniętą, zmęczoną (ale na szczęście daje radę jeszcze dotuptać do domu) i najedzoną. No niebo! :) Obie byłyśmy już gotowe na przedszkole. Mam nadzieję (odpukać), że się Zosi nie odmieni, bo jak na razie codziennie jest lepiej, Zo coraz lepiej czuje się z dziećmi i coraz bardziej ufa swoim ciociom. Jestem zachwycona, jak do tej pory nie znalazłam nic, coby mi się w naszym przedszkolu nie podobało. Z innymi dzieciami widzę, że jest różnie, raz lepiej raz gorzej. U nas jak na razie super.

    Czy to była Twoja decyzja, żeby rozdzielić Bliźniaków, czy tak wyszło? :)

    OdpowiedzUsuń
  41. pamiec to ja mam sloniowa :) a urodziny Zosi pamietalam ze wrzesniowe bo moi chlopcy sa z listopada i jakos mi sie wrylo w pamiec ze jest 2 miesiace starsza. Chlopcy byli rozdzieleni od polowy zlobka i dobrze im to robi, bo sa bardzo niesforni. Przykladowo: jeden cos wymysli np plucie czy bieganie wkolo stolu, drugi podlapie i sa w swoim swiecie, nie reaguja na bodzce z zewnatrz. A jeszcze nie daj Boze inne dzieci sie podlacza i panie nie mialy szansy ogarnac towarzycha. W zlobku pol roku codziennie slyszalam ze lobuzy, bija sie i kloca co chwila, a od rozdzielenia- 2 aniolki, grzeczni, aktywni, sprzataja, udzielaja sie itd.
    Po drugie mysle ze zwlaszcza D. na dobre wychodzi rozdzielenie, normalnie to bratu sie zawsze podporzadkowuje i ustepuje, A robi za rzecznika. D. ma objawy uzaleznienia (jak tylko A. mu zniknie z oczu to jest placz "gdzie moj synek"), niech sie uczy samodzielnosci.
    No i po cichu caly czas licze ze jak sie pol dnia stesknia za soba to beda sie mniej tlukli 9 ale niestety to nie dziala:(

    Fajnie ze Zo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Ja też widzę jedzenie, a dokładnie ciasto. Smacznie wyglądają te mydełka :D

    OdpowiedzUsuń
  43. Dokładnie! Sama bym je z chęcią zjadła :D

    OdpowiedzUsuń
  44. Wygląda jak czekoladowa babka :) Dla mnie super , koniecznie napisz potem jak się sprawuje :) Sama mam ochotę by zrobić własne mydełko :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Napiszę, ale w okolicach grudnia: musi dojrzeć i przeżyć gruntowne testy. Jeśli okaże się fajne, będzie i pełna receptura.

    OdpowiedzUsuń
  46. Taka podkolorowana babka proszkowa. :)

    OdpowiedzUsuń
  47. To faktycznie lepiej, jak są osobno, widać że masz wszystko obcykane. :) Zo się za bardzo nie tłucze, bo nie ma z kim, chociaż potrafią oboje się wykłócać i dyskutować z Zosinym Tatą strasznie długo (i w moim odczuciu bez sensu). ;) Trochę mi żal Zochy, że nie ma rodzeństwa.

    OdpowiedzUsuń
  48. Moje mydłko dojrzało, tyle, że miałam inny przepis i bawiłam się palnikiem. Jutro biorę się za testy, bo będę miała wolny dom i nie będę nikogo odstraszała. Wyszło iście oliwkowe :D

    OdpowiedzUsuń
  49. Twoje chyba jest płynne, prawda? Zdradzisz, z jakiego przepisu korzystałaś? :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Twarde jak mydło nie jest, płynne też nie, a coś pomiędzy. Tutaj przepis http://www.wikihow.com/Make-Black-Soap Tam jest napisane, że mydło powinno być być twarde, ale powinno poddawać się naciskowi, a u mnie coś nie wyszło podejrzewam:) Może dlatego, że w trakcie tych dwóch tygodni mieszałam, bo pył opadał na dno mimo zagęszczenia :/

    OdpowiedzUsuń
  51. Ooo, nie mogę doczekać się posta z takim mydłem. :) Postaraj się go zamieścić nawet jeśli mydło rzeczywiście nie wyszło, dobrze? :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Ale wspaniałości, z daleka wygląda jak... ciasto :D:D
    Ciekawa jestem, jak będzie działać, zdaj relację, jak już dojrzeje :)
    Myślałam kiedyś o własnych mydełkach, ale wreszcie nie zaczęłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  53. Obiecalam sobie, ze nie opublikuje jesli sie nie uda... ale dobra :)

    OdpowiedzUsuń
  54. Też myślałam kilka lat o mydełkach, zanim wreszcie się zabrałam za produkcję. :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Fajnie! Bardzo chętnie przeczytam niezależnie od rezultatów! :)

    OdpowiedzUsuń
  56. Ale świetnie wygląda. Przyznam, że nie raz mnie kusiło zrobienie takiego mydełka domowej roboty, ale jakoś do tej pory się do tego nie zabrałam. Nie wiedziałam, że takie mydło musi jakiś czas poleżakować, hehe niczym winko.

    OdpowiedzUsuń
  57. Hmm jeśli latałam bez okularów jak reszta roku, w laboratorium bez okularów nad cyjankami i amoniakami, to nie jestem pewna czy zmuszę się do kupna okularów tym razem :P

    OdpowiedzUsuń
  58. Justyna Wiśniewska21 marca 2015 20:35

    A chciałam powiedzieć 'smaczne ciasto' ;D

    OdpowiedzUsuń
  59. no sernik marmurkowy jak nic :D daj kawałek :D

    OdpowiedzUsuń
  60. Ale m chęci narobiłaś na takie mydełko - czyli mam się zabawić w pirotechnika :)

    OdpowiedzUsuń
  61. Że co? Że mydło? :D Wygląda jak ciacho :D

    OdpowiedzUsuń
  62. Wcale nie w pirotechnika, raczej w małego chemika ;)

    OdpowiedzUsuń
  63. Masz kawałek jak w banku, jak dojrzeje. :*

    OdpowiedzUsuń
  64. Po pierwszej próbie na pewno nigdy nie będę go robić bez okularów. Mieszałam mydło blenderem i bardzo pryskało. Przy pierwszej probie poparzyłam sobie ręce. Nie chcę myśleć, co by było, gdybym nie chroniła oczu. Za drugim razem już rozbryzg był mniejszy, ale okulary będą zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  65. Zależy od użytych olejów. Minimalny czas leżakowania to 6 tygodni, ale niektóre rodzaje podobno potrzebują kilku miesięcy. Im dłużej leży, tym delikatniejsze się staje. Chyba, że robisz z gotowej bazy, wtedy można go używać jak tylko stężeje.

    OdpowiedzUsuń
  66. Też chciałam zawsze zrobić własne mydło, ale hm... straszna ze mnie niezdara i pewnie bym wylała na siebie sodę kaustyczną i skończyłoby się na malowniczych poparzeniach ;) albo zostawiłabym wszystko za długo na ogniu, albo przetarła sobie oczy brudną rękawiczką :D Więc passuję, bo wiem, że coś bym sobie zrobiła na pewno ;)

    OdpowiedzUsuń
  67. a myślałam, że w dalszej części posta będzie przepis na ciasto ;) Również prefereuję mycie ciała mydłem :)

    OdpowiedzUsuń
  68. mamahelenki m.21 marca 2015 20:35

    Twoje mydełka wyglądają jak ciasto :D oczywiście nabrałam na nie ochoty :D

    OdpowiedzUsuń
  69. Ciasto i ciasto, mam teraz ochotę na słodkie! ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...