czwartek, 18 września 2014

Aaaaaaaaa, alkohol wszędzie! Co chcę kupić kosmetyk, to nie mogę - bo jest w nim alkohol!


Znacie tę panikę? Sama ją przeżyłam na początku przygody ze świadomą pielęgnacją. Ale posprawdzałam, doczytałam, wzięłam trzy głębokie wdechy, i już wiem co nieco jak to jest z tym alkoholem.

Wspominałam już o sprawie przy okazji tego posta, ale sądząc o tym, co wciąż zdarza się Wam wypisywać w mailach, nie do wszystkich on dotarł. Zatem do tematu alkoholu wracam po raz kolejny. (źródło grafiki)


Alkohol alkoholowi nierówny.

Nie wszystkie alkohole to wysuszające i podrażniające skórę, a także pożerające duszę zło. Wiedziałyście, że nawilżająca gliceryna jest alkoholem? Albo że 99% odżywek ma skład rozpoczynający się od: Aqua, Cetyl/Stearyl/Cetearyl (mieszanka dwóch poprzednich)/Myristyl Alcohol, i wcale nie oznacza to, że powstały na bazie spirytusu? :) Są to alkohole tłuszczowe, które pomagają zachować emulsję, czyli sprawiają, że w używanym kosmetyku nie rozdziela się faza wodna i tłuszczowa. Zwiększają jego smarowność, pomagają utrzymać nawilżenie i wygładzenie włosów albo i skóry – jako że często stanowią przyjemniejszy od parafiny dodatek do kremów i mleczek do ciała. Pełnią także funkcję zagęszczacza, co poza działaniem kondycjonującym, przekłada się na przyjemność stosowania takiego produktu. Każdy, komu tak jak mi zdarzyło się zamiast wspaniałego balsamu do ciała, przygotować wodnisto-tłustego gluta, doceni te właściwości. ;)

Gliceryna jest tanim nawilżaczem i sama dodaję ją do wielu kosmetyków do ciała.

Alkohol benzylowy może nie jest moim ulubionym składnikiem na świecie, ale jeśli trzymacie w rękach serum z alkoholem benzylowym w składzie, możecie spokojnie zabrać je ze sobą do domu. To składnik kompozycji zapachowej, po pierwsze znajdujący się w produkcie w bardzo niewielkich ilościach, po drugie jako alkohol lotny bardzo szybko odparowuje ze skóry. Ma zastosowanie także jako rozpuszczalnik i konserwant, niemniej w kosmetyku zwykle odpowiada za zapach.

Nawet „zły” alkohol ma swoją funkcję.

Mowa tu o alkoholu etylowym, czy też denaturowym. Etanol w kosmetykach to również składnik widniejący w INCI jako samo „Alcohol”. Po pierwsze, stanowi tak zwany promotor przejścia, czyli pomaga pożądanym substancjom dostać się do głębszych warstw skóry. Ponadto ma działanie dezynfekujące, dzięki czemu zmniejsza ilość mniej przyjaznych konserwantów, jakie trzeba dodać do kosmetyku. Po drugie likwiduje też pewną ilość drobnoustrojów znajdujących się na skórze. Dlatego jest częstym składnikiem wcierek do skóry głowy, albo (coraz rzadziej) składnikiem toników do cery trądzikowej.

Nie oznacza to, że zamierzam wklepywać sobie spirytus w twarz. Ale też nie jest tak, że nie mam w domu żadnego kosmetyku z alkoholem. Jeśli deklarujecie, że parabeny w kosmetykach to zło, nie marudźcie, że jest w nich alkohol, chyba że chciałybyście aby kremy i maseczki pleśniały jeszcze zanim trafią na sklepowe półki... To czy skóra się z nim polubi czy nie, to już kwestia indywidualna. Ale warto dać szansę tonikowi czy odżywce do skóry głowy z alkoholem, móc podjąć świadomy wybór.

Sprawa alkoholu izopropylowego (IPA).

Alkohol ten pojawia się od czasu do czasu w kosmetykach, w których wcześniej go nie było, wywołując falę westchnień i czarnej rozpaczy na blogach. Źle się kojarzy tym, którzy trochę poczytali o tym składniku, i dowiedzieli się o jego wykorzystaniu w druku offsetowym. Izopropanol jest rozpuszczalnikiem organicznym, ma również działanie dezynfekujące i konserwujące. Często konserwuje się nim ekstrakty roślinne, by potem dodać je do kosmetyków, stąd pojawia się on w składzie na przykład odzywek do włosów. Zwykle w gotowym produkcie jest jego niewielka ilość.

U siebie zauważyłam następującą prawidłowość: kosmetyk z IPA użyty od czasu do czasu jest OK, natomiast przy codziennym użyciu wysusza moje wrażliwe (bo cienkie) włosy. Nie mam danych względem kosmetyków do ciała czy twarzy, bo te rzadko kupuję w drogeriach. Staram się unikać tego składnika, nie lubię wyliczać jak często mogę sięgnąć po dany produkt, wolę używać sobie do woli, jeśli mam ochotę.


Jeśli chcecie więcej dowiedzieć się o alkoholach i składach w ogóle, zachęcam Was do przyłączenia się do akcji Arsenic: Czytam skład! Jeśli kupiłyście jakiś kosmetyk i nie wiecie, co właściwie się z nim znajduje, zachęcam do odwiedzenia jej bloga. Po pierwsze, zebrała w nim sporą Bazę INCI, gdzie znajdziecie opisy poszczególnych składników kosmetycznych. Po drugie, jeśli uczycie się dopiero rozszyfrowywać składy, w ramach akcji znajdziecie pomoc w określeniu co jest czym, czego lepiej unikać, a co nam może zdziałać cuda. Po trzecie, jeśli już umiecie czytać składy, zawsze jest miejsce i na poszerzenie swojej wiedzy, i na pomoc tym mniej doświadczonym.

Zdarzyło Wam się odłożyć kosmetyk na półkę z powodu zawartości alkoholu w składzie? :)


42 komentarze:

  1. Kilka razy odłożyłam kosmetyk ze względu na alkohol. Zresztą od jakiegoś czasu zwracam większą uwagę na to czym się smaruję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Odłożyłam kilka kosmetyków z etanolem. Mam nieprzyjemne doświadczenie z wodą brzozową i maską z Alterry, jakoś potem nie chciałam wnikać, czy to wina alkoholu, że tak słabo działała. Teraz też raczej kiepski czas na eksperymenty.

    OdpowiedzUsuń
  3. Taką postawę rozumiem. Ale czasami spotykałam głosy oburzenia, że alkohol na drugim miejscu w składzie i że na włosy to nakładać? A to alkohol, owszem, ale tłuszczowy. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale był to "szkodliwy" alkohol, tak? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A te tłuszczowe to lubimy, owszem :) w ogóle to akcja z czytaniem składów jest super, muszę podesłać przyjaciółce, bo ją nawracam ciągle.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak, zrezygnowałam z kremów Garnier, Nivea Visage ( o ile to jeszcze tak się nazywa) bo autentycznie po kontakcie z nimi miewałam czerwone plamy, piekące wyżarte, łuszczące się obszary skóry na policzkach i czole. Po rocznej przerwie od "kremików" okazuje się że mam jednak tłustą skórę. Nawet wydaje się być młodsza, bardziej elastyczna i sprężysta więc zmiana wyszła na dobre.

    Aktualnie jeśli chodzi o dyskwalifikację kosmetyków to pilnuję tylko hydantoiny, bromonitropropanów, carbohaldehydów formic acid i methylisothiazolinu jesli to ma być produkt do codziennego kontaktu ze skórą. O wiele trudniej znaleźć takie na półkach. A czasami na blogach spotykam przepisany skład najeżony tymi substancjami z opisem " skład przyjazny" czyli jeszcze nie do końca analizy i recenzje są "świadome". Ale grunt że przynajmniej wiele z nas zaczyna poszukiwania informacji.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakiegoś garniera (w sensie, że krem) trzymałam w łapkach dość niedawno i aż się za głowę złapałam...

    Prawda, że opisy składów na blogach często bywają pobieżne i naiwne. Jeśli się nie jest pewnym swojej racji, lepiej umieścić w recenzji skład bez komentarza, zamiast bzdury pisać.

    Pochodne formaldehydu i bromonitropopany i mnie bardzo podrażniają. W przeciwieństwie do demonizowanych parabenów.

    OdpowiedzUsuń
  8. ha, chyba nawet ostatnio cos Cie pytalam o alkoholu w odzywce i masce Alterry, i w szamponach tez. One wszystkie maja w skladzie i to dosc wysoko alkohol czysty czyli etanol...a maska aloes+granat to taki mit we wlosowej blogosferze...sama zglupialam juz bo mialam ta maske i cudow nie zaobserwowalam, nie uzywalam jej "pod rzad" ale w odstepach kilku dni, zastanawiam sie czy uzywana ciagle by jednak nie wysuszala.> Mialyscie? Uzywalyscie Alterry i co sadzicie o denacie w skladzie?

    Jesli chodzi o etanol/denat to zdarzalo mi sie miec toniki /wzmagaly wydzielanie sebum/. Teraz uzywam mgielki farmona lopianowej w charakterze wcierki do skalpu, ma denat wysoko w skladzie, nie wiem jak producent moze sugerowac zastosowanie na dlugosc??? Na skalp tez mam wrazenie ze srednio sie sprawdza, ostatnio pojawilo mi sie kilka krostek w glowie- a nigdy takich probl nie mialam

    Zdarzylo mi sie kosmetyki ze wzgledu na alkohol wykreslic z wishlisty. Kiedys np chodzil za mna suchy olejek mango do wlosow zniszczonych z Klorane- cuda wianki, maslo mango, naturalne filtry uv, bez silikonow itd. Juz mialam zamawiac ale dokopalam sie do skladu i... na poczatku skladu SD alcohol 39. Myslalam ze to moze ktorys z tych "dobrych alkoholi"- ale reserach ujawnil ze to po prostu inne okreslenie denatu :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Alterra właśnie użyta raz na jakiś czas była całkiem fajna, aczkolwiek nie czadowa. Używana częściej wysuszała moje cieniasy i ogólnie raczej się męczyłam z jedną, jadyną tubką, którą kupiłam, i nie planuję powrotów.

    Farmona poza alkoholem ma o ile pamiętam niepiękne konserwanty. I tez nie wiem, jak można ją zalecać na długość włosów, przecież to absurd jakiś. :) Jeśli chodzi o wcierki z alkoholem, to niektóre mnie podrażniają, inne nie, podobnie jak i te bezalkoholowe.


    Niemniej są włosy odporne, którym alkohol w składzie cy to masła do włosów cy odżywki szkodził nie będzie. Tyle że raczej sprawa dotyczy włosów grubych i niskoporowatych. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A właśnie - i świetnie, że sprawdziłaś składniki masełka przed zakupem. Zwłaszcza drogie, "ekskluzywne" kosmetyki z kiepskim składem i działaniem bolą. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pamietam jeszcze ze napalilam sie na maslo Alverde- i dopero Twoja recenzja i wpis o alkoholu w skladzie mnie odwiodly od zakupu.

    Akcja czytania skladow jest super, smutne ze ludzie czytaja obietnice producenta , "sera sklejajace koncowki" , kremy cudownie powiekszajace biust itd. a na sklad uwagi nie zwracaja... Mnie wkurza ze na fb mi sie ciagle wyswietlaja reklamy fanpejdzy DOvow i innych pantenow ....a konkretnie szampon dove oxygen moisture costam, nawilzajacy...maja jakis konkurs gdzie mozna wygraczestawy i laski przezywaja jaki to cud miod i orzeszki...Spojrzalam na sklad, szampon po slsie ma w skladzie sol, a bodaj na 4 miejscu kwas cytrynowy. A producent jeszcze zachwala ze jakas tam blogerka testowala i posze ze cudownie nawilza i wlosy sa lekkie itd. Mam ochote im napisac: ludzie zerknijcie na INCI a nie na bajeczki wypisywane przez producenta

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba też bym się wkurzyła na takie reklamy. :) Kupuję czasem takie proste szampony, ale bez cudów na drucie w opisach, za parę złotych. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. E tam, alkohol nie jest taki zły. Nawet ten "zły" :). Wiadomo, jeżeli będę nakładała go codziennie na głowę czy skórę to nie będzie to dobra opcja. Ale odkąd odkryłam, że tonik z alkoholem i to tym odpowiedzialnym za zło na całym świecie całkiem dobrze na mnie działa (stosowany raz czy dwa w tygodniu) to podchodzę do wszystkiego z dużo większą rezerwą i staram się obserwować własną skórę, a nie trendy. Np wiem, że nie lubię DMDM Hydantoiny. Do wielu substancji niestety nadal nie jestem pewna :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Prawda, w wielu kosmetykach jest taki koktajl potencjalnie szkodliwych substancji, że trudno wyłonić tę jedną, która nam szkodzi. Albo kilka, bo połączenie składników też ma znaczenie. Osobiście zauważyłam, że lepiej toleruję malutkie dawki kilku konserwantów, niż ogromną jednego.

    Twoje podejście jest tym rozsądnym, o takie właśnie staram się apelować. :) Warto nauczyć się podstawowej analizy składów, żeby potem nie kupować bez sensu, ani nie narzekać w owczym pędzie na przykład na wszystkie kosmetyki rosyjskie - bo rosyjskie przecież są be, bo są z Rosji, więc to diabeł, szatan i w ogóle katastrofa. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. IPA vs moje włosy = katastrofa :( one są abstynentami :D odrobina etanolu, alkoholu denatu czy właśnie IPA i miotełka na głowie gotowa.

    OdpowiedzUsuń
  16. Haha z tymi rosyjskimi kosmetykami to mnie rozbawiłaś :). Teraz mi się przypomniało jak koleżanka kiedyś zobaczyła moją rosyjską maskę i zapytała całkowicie poważnie "Ale to rosyjskie jest! Nie boisz się, że czegoś tam dołożyli? Wódki? Spirytusu?" :D

    Dzięki za radę odnośnie tych konserwantów, rzeczywiście tolerancja skóry może być tutaj lepsza :). Jak zastanawiam się dlaczego dany kosmetyk zrobił mi masakrę to nie potrafię na 100% wyłowić danej substancji, czy to może połączenie ich, a może w ogóle kosmetyk jest do niczego. Tego chyba się trzeba nauczyć.

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedyś mi się zdarzyło, ale potem sobie trochę o nim poczytałam i dowiedziałam się, że wcale taki straszny nie jest;) Nie szkodzi moim włosom:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Metodą prób i błędów. Albo samodzielnie przygotowywać kosmetyki. Choć na przykład popularny wśród półproduktów FEOG podobno też jest rakotwórczy. Pytanie, czy w stężeniu w 1% i mniejszym też - bo w nadmiarze wszystko przecież szkodzi.

    OdpowiedzUsuń
  19. U mnie nie od razu jest źle. Zajęło mi trochę zanim wychwyciłam IPA jako winowajcę, bo pierwsze uzycie kosmetyku z jego zawartością często przynosiło fantastyczne efekty.

    OdpowiedzUsuń
  20. u mnie tak było z Pottersem :) o jak ja kochałam ginkgo biloba z keratyną. A później zobaczyłam, że coś jest nie halo, w tym roku odżywka YR dopełniła czarę goryczy.

    OdpowiedzUsuń
  21. Mnie bardzo ubawila kolezanka ktora chwalac odzywke X i ze nie ma w skladzie silikonow. Pacze na sklad- no dimethicone jak byk na poczatku skladu. Pokazuje jej- a ona zdziwiona ze jak to, to jest silikon??? wyszlo na to ze wg niej silikon w skladzie bylby opisane jako silikon i tyle. A jak nie ma slowa silikon to znaczy ze go nie ma w odzywce

    OdpowiedzUsuń
  22. Amelia Chwila21 marca 2015 20:41

    Fajny post :) Troche nowych rzeczy sie z niego dowiedzialam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Wielokrotnie odkładałam kosmetyki z powrotem na półkę, gdy miały w składzie alkohol benzylowy. Nie wiedziałam, że jest alkoholem lotnym. Trochę szkoda, po roku interesowaniem się składów, dowiaduję się dopiero teraz :) Pewnie przegapiłam wiele niezłych okazów kosmetycznych... Ale lepiej późno niż wcale :)
    Szerokim łukiem omijam alkohol denaturowy i izopropylowy.

    OdpowiedzUsuń
  24. Może mieć zastosowanie również jako rozpuszczalnik albo konserwant, ale zwykle w kosmetykach pełni funkcję wspomagacza zapachu. :) Jeśli wiesz, że denaturat i IPA Ci szkodzą, to pewnie, że je omijaj. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Też wielokrotnie odkładałam jak widziałam alkohol w składzie, jak zagłębiłam się w temat to bardzo się zaskoczyłam,że alkohol alkoholowi nie równy :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Dlatego warto ten temat jednak zgłębić. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Justyna Wiśniewska21 marca 2015 20:41

    Kiedyś na to uwagi nie zwracałam :) dopiero teraz sprawdzam co jest w środku:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Na początku to była istna masakra piłą mechaniczną z tymi alkoholami :D

    OdpowiedzUsuń
  29. To również nowość dla mnie, że alkohol benzylowy to nie konserwant a "pomagacz". Byłam przekonana, że konserwuje.Fajnie być mądrzejszym :)
    Omijam - wysuszają.

    OdpowiedzUsuń
  30. Też miałam mętlik w głowie, usiłując wszystkie blogi przeczytać jednocześnie, zwłaszcza że często informacje zawarte w jednym przeczyły tym w drugim... Minęło trochę czasu zanim pozbierałam sobie te wiarygodne. ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Zgadzam się :D Nie wiedziaam co kupować, bo praktycznie wszędzie był jakiś Alcohol!

    OdpowiedzUsuń
  32. Sama sobie nawet wydrukowałam INCI od Arsenic i postaram się żetelnie wiąć udział w akcji :)

    OdpowiedzUsuń
  33. A ja nie znam tej paniki, bo swoją przygodę ze świadomie wybieranymi kosmetykami zaczęłam od poznania bloga kascysko i poznania jej na wizażu ;). Od razu widziałam co i jak :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Sama czytania składów nauczyłam się głównie z wizażu i analiz kosmetyków do włosów, przez Eloe ;)
    Skóra głowy alkoholu nie toleruje, długość w mocno emolientowym towarzystwie już tak ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Świetnie, bo to wspaniała akcja. :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...