piątek, 29 sierpnia 2014

Kubeczek menstruacyjny – drogie dziwactwo, czy wspaniałe udogodnienie?


Menstruacja jest naturalnym elementem kobiecego życia. Czasami uprzykrzonym, bolesnym, spychanym na dalszy plan, na pewno często przemilczanym. Bo nie wystarczy, że piersi, brzuch, plecy bolą, że byle zdanie, byle widok potrafi doprowadzić do szewskiej pasji i/lub do łez, jeszcze jest problem – jak się zabezpieczyć, żeby było wygodnie i skutecznie.

W firmie, gdzie pracowałam przez rok, strój służbowy składał się z białej koszulki i białych spodni... i w „te dni” nie było mi łatwo. Ze swojej strony nie znalazłam aż do tej pory środka higienicznego, który dawałby mi sto procent pewności i wygody. Bardzo dziękuję Pani Ewie, właścicielce sklepu Magiczny Kubeczek za morze cierpliwości, szczegółowe porady i miły kontakt zarówno podczas wyboru kubeczka, jak i później, w trakcie jego używania.

Odkąd pamiętam, miałam problem ze skuteczną ochroną. W pierwszych dniach cyklu krwawię obficie. Podpaski czasem nie nadążały z wchłanianiem, poza tym często wywoływały podrażnienie i odparzenia, i nie czarujmy się, nie są piękne. Pół biedy, jeśli mamy możliwość, aby kilkukrotnie w ciągu dnia się umyć, ale różnie z tym bywa. Z tego względu większość znanych mi kobiet używa tamponów... i przez całe życie nie mogłam zrozumieć, dlaczego. Te duże uwierały mnie i wywoływały dyskomfort, te małe uwierały mniej, a jedne i drugie wymagały założenia dodatkowo wkładki, a nawet i podpaski. Poza tym nie wiem jak Wy, ale ja zawsze panicznie się bałam zespołu wstrząsu toksycznego.

Najlepiej mi było w ciąży i w pierwszych miesiącach karmienia, kiedy to nie musiałam się martwić menstruacją aż przez półtora roku. ;) Od kilku lat używałam podpasek wielorazowych, które mimo komfortowego noszenia, komfortowe w utrzymaniu już nie są. Trzeba je prać, gdzieś przechowywać, z czasem nieestetycznie się odbarwiają, wymagają częstego zmieniania, i są drogie. Mój zestaw kosztował kilka lat temu prawie 400 złotych i i tak mógłby być większy.

Mając w pamięci nieszczególnie udany romans z tamponami obawiałam się i kubeczków menstruacyjnych. Jednak dopiero podczas korzystania z kubeczka przekonałam się, dlaczego tampony nie mogły się u mnie sprawdzić. Mianowicie moja szyjka macicy znajduje się nisko. Na tyle nisko, że tampony albo ocierały się o nią powodując dyskomfort, albo lądowały gdzieś z boku i nie dawały sobie rady z wchłanianiem całości krwawienia. Kubeczek menstruacyjny dzięki zupełnie innemu kształtowi nie uwiera szyjki macicy, za to „otula się” ściankami pochwy, dzięki czemu piękne zbiera, co ma zbierać.

Nieprzyjemności, jakich doświadczyłam ze strony tamponów, spowodowały, że wyobrażałam sobie aplikację kubeczka jako trudną i bolesną, bo przecież jest taaaaaaki duży! :) Moich obaw nie rozwiał nawet fakt, że urodziłam Zochę siłami natury. No takie duże coś musi boleć przy zakładaniu i tyle, prawda?

Nie musi. Kiedy rozpakowałam i umyłam mój kubeczek, przeczytałam trzy razy wszystko o aplikacji, spróbowałam go złożyć w jak najprostszy sposób. I już. Aplikacja w pozycji kucznej kubeczka złożonego na płasko, a potem na pół, przebiegła tak szybko i wygodnie, że byłam pewna, że coś zrobiłam źle. Ale nie, kubeczek był szczelny, i działał jak miał. Wpadłam w euforię.

Euforia osłabła nieco w kolejnym cyklu, kiedy to podczas menstruacji przypadł mi bardzo aktywny weekend: Jazda rowerem, pływanie, bieganie, sprawiły, że kubeczek zsuwał się niżej, czułam, że mi przeszkadzał, obawiałam się też, że zacznie przeciekać (choć nie zaczął). Za radą Pani Ewy całkowicie obcięłam jego łodyżkę i wszystko już było w porządku.

Mój model to kubeczek Si-bell, rozmiar L. Jest dość miękki i raczej krótki, co sprawia, że idealnie pasuje do mojej budowy. Rozmiar L pani Ewa zaleciła, ponieważ urodziłam dziecko drogą naturalną, oraz pomału zbliżam się do trzydziestki. Jeśli jesteście młodsze, i/lub nie rodziłyście jeszcze dzieci, powinnyście wybrać mniejszy rozmiar. Chociaż mam wrażenie, że kubeczek powinien być większy, niż nam się wydaje, że będzie dobry. ;)

Ten model kubeczka pozbawiony jest wytłoczeń. Łodyżka jest pełna w środku, dzięki czemu łatwo mogłam ją skrócić. Wykonano go z silikonu medycznego. Jest miękki i przeźroczysty. Do mojego kubeczka dostałam bawełniany woreczek, w którym go mogę przechowywać. Dostępne są także kubeczki wykonane z TPE (termoplastycznego elastomeru), takiego jak w smoczkach dla dzieci. Kubeczki silikonowe nie powinny być wystawiane na działanie wody utlenionej, lubrykantów na bazie silikonu i olejów mineralnych, za to są bardziej sprężyste, nieporowate i odporne na temperaturę do 240 stopni Celsjusza, dzięki czemu można je sterylizować za pomocą autoklawu. Materiał ma trwałość 5-10 lat i biorąc pod uwagę, że w tym czasie nie będę zmuszona kupować podpasek ani tamponów, koszt staje się po prostu malutki.

Kubeczek towarzyszył mi już w trzech cyklach, i po tym czasie mogę śmiało powiedzieć, że:

  • jeśli dobrze się go dobierze (nie będzie za mały ani za duży, za miękki ani za twardy), nie ma szans, żeby był niewygodny; jeśli końcówka uwiera, należy ją stopniowo skracać, można ją nawet obciąć całkowicie, oczywiście tak, aby nie naruszyć szczelności kubeczka;
  • aplikacja jest naprawdę łatwa, wystarczy go złożyć, umieścić w pochwie i upewnić się, że się otworzył, czasami trzeba go jeszcze lekko dopchnąć do góry;
  • utrzymanie jest bardzo proste: po wyjęciu kubeczek wystarczy opróżnić, umyć wodą, w razie potrzeby wytrzeć do sucha jednorazowym ręcznikiem lub chusteczką i można go użyć ponownie;
  • przed lub po menstruacji kubeczek należy zdezynfekować. Produkty do mycia i dezynfekcji kubeczków znajdziecie tutaj;
  • każda z menstruacji, kiedy używałam kubeczka, trwała 5 zamiast zwykłych u mnie 8 dni, to bardzo przyjemny efekt uboczny;
  • wystarczy go zmieniać 2-3 razy na dobę; nawet po 12 godzinach mój kubeczek nie był wypełniony „po brzegi”, nie było też żadnego dyskomfortu ani przykrego zapachu;
  • używanie kubeczka menstruacyjnego nie wiąże się z ryzykiem zespołu wstrząsu toksycznego, jest bezpieczne i higieniczne.

Szczerze polecam Wam zakup kubeczka właśnie u Pani Ewy, kobieta ma dużą wiedzę, ogromną cierpliwość i potrafi mówić o kwestiach intymnych w prosty i niekrępujący sposób. Jestem jej bardzo wdzięczna za możliwość przetestowania kubeczka.

Zapraszam Was na stronę sklepu Magiczny Kubeczek, gdzie osobiście dzięki rozbudowanemu FAQ dowiedziałam się wszystkiego co chciałam wiedzieć, a nawet kilku rzeczy, które chyba nigdy nie przyszłyby mi do głowy. ;) Jeśli chciałybyście zakupić własny kubeczek, najpierw koniecznie zapoznajcie się z tym działem, a w razie wątpliwości skontaktujcie się z panią Ewą – na pewno Wam pomoże.

Po wpisaniu kodu „włosowelove” przy zamówieniu otrzymacie 5% rabatu na zakupy w sklepie Magiczny Kubeczek. Kod zniżkowy ważny jest do 5 września do północy i łączy się z innymi promocjami.

*Kubeczek otrzymałam w ramach współpracy, jednak gdybym była z niego niezadowolona, na pewno byście się o tym dowiedziały. ;)

64 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy produkt i fajna recenzja, wyczerpujaco opisujaca :) Ciesze sie ze ktos "zaufany" poruszyl temat, bo kubeczek z jednej strony wyglada na funkcjonalny, ale tez moze budzic wiele watpliwosci. Gdzies kiedys o nich czytalam, ale tak "po lebkach"- naprawde jestem pozytywnie zaskoczona ze podjelas temat, ktory u nas niestety jest tabu- malo ktora blogerka (a moze sie myle???) wsrod recenzji kosmetykow i zdjec pieknych wlosow/makijazy/stylizacji wspomina o menstruacji- a to przeciez kwestia naturalna. Ciezko chyba w ogole bylo ten post napisac, zeby dobrze sie go czytalo i nie brzmial ani dosadnie, ani medycznie, ani zwyczajnie obrzydliwie ;) co?

    Myslalam tez ze te kubeczki sa o wiele drozsze- za ok 50-70 zl warto wyprobowac, zwlaszcza ze produkt jest ekologiczny i ekonomiczny

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam mieszane uczucia, kiedy to pierwszy raz zobaczyłam gdzieś w otchłaniach sieci, ale widzę już drugą pozytywną opinię. Może kiedyś... Póki co bardzo dobrze dogaduję się z wkładkami.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja używam kubeczka już od trzech lat. Pomimo, że miałam różowy to wygląda on już raczej nieestetycznie, myślałam o zakupie nowego..
    Ja mam MeLunę, inną markę niż twoja, też płaciłam ok 65 zł. Teraz biorę tabletki antykoncepcyjne więc moja menstruacja jest minimalna, wcześniej myślałam nawet o zakupie drugiej sztuki w większym rozmiarze, bo czasem mi się przelewało.
    Ja zawsze byłam zwolenniczką tamponów więc przejście na kubeczek było raczej naturalnym szukaniem jeszcze wygodniejszego sposobu, i faktycznie nigdy już bym nie wróciła do tradycyjnych metod.
    Jedyne ale to np sytuacje w centrum handlowym gdzie nie ma umywalki i czuję że wylanie zawartości i przetarcie chusteczką zwiększa możliwość jakiejś infekcji. Poza tym dziewczyny, które w pracy nie mają umywalki w jednym pomieszczeniu z toaletą, też raczej nie będą miały jak używać kubeczka.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny i bardzo pomocny post :) Kiedyś zastanawiałam się nad kubeczkiem,ale nigdzie nie znalazłam tak obszernej recenzji na ten temat :) Dzięki Dorotka,pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę co jakiś czas o tym kubeczku, choć jeszcze się nie odważyłam - może przez to, że nie jest jeszcze jakoś bardzo popularny. Ale za jakiś czas - kto wie ;) Na razie pozostaję przy podpaskach i tamponach na większe wyjścia. Ale bardzo dziękuję za ten post, jest napisany tak... naturalnie i zwyczajnie o tak naturalnej i zwyczajnej kobiecej sprawie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja myślałam, że gdzieś to będzie koło dwóch stówek kosztowało... a tu taki psikus :D Jak na razie się nie odważę na taki kubeczek, ale pewnie za jakiś czas może zakupię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja używam swojego już 10 miesięcy i nie wróciłabym do tradycyjnych metod:) Po pierwsze jest to bardzo wygodne, tańsze niż zużywanie miliarda podpasek ;)ekologiczne, bezpieczne i w ogóle:) no i nie muszę się martwić co w pracy bo nawet jak nie opróżniam kubeczka do 10 godzin to nic nie przecieka, nie wydziela się żaden zapach więc jak najbardziej na plus:)polecam każdej kobiecie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cóż... ja kiedyś używałam tamponów i mam z nimi straszne doświadczenia. Prawie zemdlałam podczas pozbywania się delikwentna, ogólnie czułam się tak tragicznie, że już miałam dzwonić na pogotowie ;/// Nigdy wiecej. Co do tych kubeczków musiałabym chyba najpierw dotknąć, żeby zobaczyć jakiej to jest miękkości. Mam jednak wrażenie, że byłby przez cały czas wyczuwalny....

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytam o nim tak wiele pozytywnych opinii i sama nie wiem czy właśnie w przyszłości się na niego nie zdecyduję ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gdyby miał nie służyć - to drogi, ale jeśli będziemy używać, to wcale nie. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Współczuję niemiłych doświadczeń, u mnie chyba aż tak traumatycznie nie było, ale i tak co się namęczyłam to moje. Mój jest jednym z bardziej miękkich, co nie znaczy, że jest bardzo miękki, za miękki wysuwałby się, wypadał. Przez pierwszych kilka dni rzeczywiście czułam coś w rodzaju "rozpychania" tuż po tym, jak kubeczek się otworzył, ale na pewno nie było to bolesne. Po czasie odczucie zniknęło, albo ja się do niego tak przyzwyczaiłam, że już go nie zauważam. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kilka lat temu koszty wyglądały właśnie tak, obecnie kubeczki są już popularniejsze, mamy szerszy wybór i bardziej przyjazne ceny. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. No właśnie, super sprawa - rano zakładasz, wieczorem wyjmujesz, a przez cały dzień nie musisz się martwić. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zaczynałam post z pięć razy, za każdym razem z wypiekami na twarzy i skrępowana dziwną tremą. Potem się ogarnęłam - przecież miesiączka to zupełnie normalna sprawa! - i już poszło. :) Gdyby nie pani Ewa, pewnie nadal bym się wahała, zupełnie niepotrzebnie. Kubeczek jest naprawdę super wygodny, i bardzo higieniczny.

    OdpowiedzUsuń
  15. Cieszę się, że mogłam pomóc! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wszystko zależy od intensywności krwawienia, i tego jak długo jesteś w pracy. U mnie nawet w dzień z większym krwawieniem kubeczek nie wypełniał się w całości nawet przez 10-11 godzin, choć jeśli mam możliwość, i tak czyszczę go częściej, dla komfortu psychicznego. Byłam zdziwiona, że ból taki duży, a krwawienie w sumie niewielkie, w przypadku podpaski czy tamponu było znacznie trudniej oszacować ilość krwi. ;) Może to dlatego, że mój kubeczek jest w większym rozmiarze?

    Jednak masz rację, wymiana kubeczka w toalecie pozbawionej umywalki może przysparzać trudności - choć pewnie nie jest niemożliwa.

    OdpowiedzUsuń
  17. Trudno poruszać temat menstruacji, tak jak i karmienia piersią, to wciąż w Polsce jest tabu, tak jak choroby weneryczne, albo grzybica. ;) Wahałam się przed podjęciem współpracy - czy dam radę potem rzetelnie opisać swoje doświadczenia? Ale chyba się udało. Miałam kilka podejść do tej recenzji, i bałam się wysypu oburzonych komentarzy :) Wyszło dokładnie odwrotnie, widzę że temat wzbudził ciekawość, to super!

    Bardzo, ale to bardzo pomogła mi też korespondencja z panią Ewą i przejrzenie części teoretycznej sklepu, oswojenie się z tematem naprawdę wiele, wiele daje.

    Wcześniej czytałam inne recenzje i je też miałam w pamięci, kiedy podejmowałam decyzję:

    http://www.wiedzmabloguje.com/2014/05/kubeczek-mooncup-czyli-ekologiczna.html
    http://marcepanka.blogspot.com/2014/01/nowy-sposob-na-miesiaczke-rabat-dla-was.html

    http://ekocentryczka.blogspot.com/2012/11/kubeczek-menstruacyjny-mooncup.html

    OdpowiedzUsuń
  18. Karmienie piersia to tabu??? Tak uwazasz? Mi sie zdaje ze u nas to jest wrecz terror karmienia piersia...
    O grzybicy i chorobach skory ostatnio na jakims blogu blond czytalam- ale fakt, tych tematow sie czesto nie widzi

    OdpowiedzUsuń
  19. Kurcze, kupię. Jak mają się spisywać podczas treningów to bardzo chętnie. Nie ma nic gorszego niż przepocone majtki z przepoconą podpaską. Fuuuu

    OdpowiedzUsuń
  20. Zgadzam się, paskudztwo. I przebieranie się z podpaską w szatni to też malutka trauma, przynajmniej dla mnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. mamahelenki m.21 marca 2015 20:32

    Kurcze :D przez jakiś czas nie mogłam dodawać komentarzy pod Twoimi postami.
    Kubeczek chodzi za mną od jakiegoś czasu i chyba niegługo się na niego zdecyduję, to zdecydowanie lepsze rozwiązanie niż tampony i podpaski, z których teraz korzystam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Z jednej strony, rzeczywiście, terror laktacyjny i ostracyzm matek, które nie karmią. Z drugiej strony potworne niedoinformowanie, ogromne kampanie koncernów sprzedających mleko modyfikowane, brak doradców laktacyjnych w szpitalach, za to dofinansowanie mieszanki przez NFZ... Może źle się wyraziłam: chodziło mi nie o to, że się o karmieniu nie mówi, bardziej o brak 1. wiedzy 2. normalnego podejścia i 3. zdroworozsądkowego traktowania tematu. Bo karmienie piersią to nie jedyna słuszna droga, matka która nie karmi nie jest wyrodna, tak jak ta która karmi ani nie jest męczennicą, ani nie ma życia usłanego różami.

    Kiedy karmiłam Zo, albo rozmawiałam z nią o piersiach, widziałam zażenowanie, u wielu, wielu ludzi. Eter w tym tygodniu pisała (tutaj http://takbywlosminiespadlzglowy.blogspot.com/2014/08/blokuje-cie-etykietka-moze-sugerowanie.html) o maści do brodawek sutkowych, że jest "obrzydliwa" dla kogoś, w domyśle przez skojarzenie z piersią. To nie jest normalny kraj, gdzie pierś jest obrzydliwa, a plastikowa butelko normalna, gdzie lekarze pediatrzy nagminnie zalecają dokarmianie zdrowych niemowląt przed szóstym miesiącem życia, i gdzie w szpitalu od razu dostaje się paczkę pełną próbek mleka modyfikowanego, zamiast pomocy wykwalifikowanego personelu. Brak wiedzy jest przerażający - odkąd Zo skończyła rok przynajmniej raz tygodniu słyszałam, że po co ją karmię, bo przecież moje mleko już jest bezwartościowe. Albo że powinnam odciągać pokarm laktatorem (tu już "powodów" było tyle, że nie sposób wszystkie wymienić).

    O karmieniu mogłabym mówić codziennie i bardzo dużo, tylko mało kto słucha. ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ale już jest OK? (bo wcale nie widzę, że piszesz komentarz, hehe). U mnie kubeczek sprawdził się świetnie, to prawdziwa ulga po latach męki.

    OdpowiedzUsuń
  24. Muszę się chyba z tym tematem przespać bo szczerze jestem zaskoczona i jednocześnie bardzo zaciekawiona tym produktem :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Hmm, tyle razy już się spotkałam z tym kubeczkiem, ale do tej pory nie potrafiłam się przekonać... Twój post zmienił trochę mój stosunek do nich.

    OdpowiedzUsuń
  26. Dobruśka Kalińska21 marca 2015 20:32

    Dużo o tym cudzie czytałam, ale ciągle się cykam. Twój post pomału mnie przekonuje, zwłaszcza, że co miesiąc dopada mnie bankrutacja na materiały "opatrunkowe", a komfort na poziomie - 10

    OdpowiedzUsuń
  27. Jeszcze kilka miesięcy temu przybiłabym Ci piątkę, na szczęście już nie muszę - choć w bardziej obfity dzień poza kubeczkiem używam wkładki, dla komfortu psychicznego, bo kubeczek dałby radę i bez niej :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Bardzo się cieszę! :) Kiedy pierwszy raz o nich przeczytałam, też nie byłam przekonana, z perspektywy czasu nie wiem dlaczego, pewnie głównie z powodu ceny.

    OdpowiedzUsuń
  29. Justyna Wiśniewska21 marca 2015 20:32

    Pierwsze słyszę i powiem, ze z jednej strony dla mnie to dziwactwo ..

    OdpowiedzUsuń
  30. Świat jest tak mały,że sama nie wierzę. Te kubeczki produkuje moja koleżanka z liceum Natalia wraz ze swoją siostrą Ewą :) Co do pomysłu : z pewnością innowacja. Pozdrowienia pourlopowe Dorotko ;))))

    OdpowiedzUsuń
  31. Też jestem w trakcie używania kubeczka od Pani Ewy i choć troszkę mi jeszcze przeszkadza to gdy się czymś człowiek zajmie to jest zdecydowanie lepiej - jakby nie miało się okresu. Niezwykle komfortowe, ale trzeba się mocno przełamać by się przekonać do tego cudaka :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Naprawdę? Niesamowite! ;) Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  33. Może też powinnaś skrócić końcówkę? Wydawało mi się, że mam już bardzo krótką, a potem okazało się, że tych kilka milimetrów robi ogromną różnicę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Sama końcówka mi nie przeszkadza, raczej bóle brzuszka :) Na bieżąco konsultuję się z Panią Ewą, czekam na maila zwrotnego od niej :)

    OdpowiedzUsuń
  35. O, może uda jej się coś doradzić. :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Skoro nie sprawdziły się u mnie powszechne metody, trzeba było chociaz spróbować tych mniej powszechnych. ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Czytając co o tym kubeczku piszesz zaczynam się do niego przekonywać. Jak pierwszy raz go zobaczyłam to strasznie sceptycznie do tego podchodziła i przede wszystkim ze strachem. Choć nie ukrywam, że strach nadal nie minął zwłaszcza, że cena dość wysoka i sobie z nim nie poradzę. Wiem, że pewnie to brzmi dziwnie, ale ta obawa może to przez tampony.

    OdpowiedzUsuń
  38. Chyba rozumiem, o czym piszesz, miałam to samo... i bałam się zaryzykować zakup. Teraz dzięki pani Ewie wiem, że niepotrzebnie - choć gdyby nie współpraca, nie wiem czy nie musiałabym jeszcze trochę podojrzewać do zakupu.

    OdpowiedzUsuń
  39. Patrycja Czerwińska21 marca 2015 20:32

    Przyznam, że jak pierwszy raz o nich usłyszałam to stwierdziłam ot chiński wynalazek, zachwalanie ginekologów będzie opłacone i tyle dobrego, ale skoro poleca to blogerka, to już musi być coś :D

    OdpowiedzUsuń
  40. Naprawdę tak wierzysz w siłę opiniotwórcza blogerek? Pytam z ciekawości, jako że obserwuję wysyp blogów, które polecą każdy gratis. ;)

    Kubeczek wymaga pewnej wprawy i wiedzy, ale po tych kilku miesiącach używania jedyna wada jaką w nim widzę to to, że z czasem może się nieestetycznie odbarwić.

    OdpowiedzUsuń
  41. To twój kubeczek nie ma wad bo odbarwienia można usunąć, np. wodą z octem. Popytaj pani Ewy co jeszcze poleca.
    saskya

    OdpowiedzUsuń
  42. ja jednak boję się takich wynalazków :D tamponów nigdy nie ruszyłam też ze strachu i chyba już zawsze zostanę przy podpaskach :D

    OdpowiedzUsuń
  43. Uwaga, komunikat! :)
    Pytałam dziś ginekologa (dobrego i zaufanego) jakie jest jego zdanie na temat tych kubeczków. Zanim dokończyłam pytanie, już kręcił przecząco głową. Mówi, że w świetle najnowszych badań stosowanie takiego kubeczka sprzyja powstawaniu infekcji.
    No to lipa.

    OdpowiedzUsuń
  44. Z jednej strony ciekawy produkt a z drugiej trzeba praktycznie siedzieć w domu, bo jak zadbać porządnie o taką higienę po za domem ? Nie umiem sobie tego wyobrazić :(

    OdpowiedzUsuń
  45. Interesujące. Znanych mi badań dotyczących kubeczków jest stosunkowo niewiele i żadne z nich nie pokazało, że ich stosowanie sprzyja powstawaniu infekcji. A tutaj nagle pojawia się nie jedno, a jakaś większa ich liczba, i wszystkie pokazały, że sprzyja infekcjom? Ale zakładając, że mogłam o nich nie usłyszeć, zrobiłam wyszukiwanie w PubMedzie i tak jak podejrzewałam, nic nowego tam nie znalazłam.

    Obawiam się więc, że niestety lekarz, mówiąc delikatnie, powiedział nieprawdę. (Chyba że np. źle zrozumiał pytanie.)

    To nie znaczy, że nie jest kompetentnym lekarzem — może być i zapewne jest. Ale na kubeczkach (i być może higienie menstruacyjnej w ogóle) niespecjalnie się zna. I to nie musi być problem sam w sobie — na medycynie nie omawia się tej kwestii w ogóle, o ile mi wiadomo, nie mówiąc już o tym, że lekarze też są ludźmi i nie wiedzą absolutnie wszystkiego, nawet ze swojej specjalizacji. Problemem jest natomiast to, że zamiast powiedzieć, że musi się o tym więcej dowiedzieć i odpowie na to pytanie przy następnej wizycie, zasłania się tajemniczo i groźnie brzmiącym "światłem najnowszych badań". Albo że usłyszał gdzieś jakąś szczątkową informację i wyrobił sobie opinię na jej podstawie, bez zagłębienia się w temat. Oczywiście można go wtedy jakoś wytłumaczyć — może obecnie, kiedy pacjentki szukają informacji medycznych w internecie, musi odpowiadać na pytania od razu, z obawy, że wyda się niekompetentny? Albo może chce pielęgnować wizerunek wszechwiedzącego doktora? Nie byłby pierwszy ani ostatni — każdy ma jakieś ego.

    Ja bym zapytała w takiej sytuacji o dane artykułów czy książek omawiających te badania i o informację, o jakich dokładnie infekcjach mówi, nie spodziewając się jednak niczego więcej jak tylko wymijającej odpowiedzi.

    A jeśli ktoś chce się dowiedzieć o tym więcej, w dziale Wszystko o kubeczkach są podstrony o zdrowiu, higienie i kobiecej anatomii, z linkami do źródeł. I zawsze można podyskutować :-)

    OdpowiedzUsuń
  46. Skoro już tu przyszłam, to jeszcze się powymądrzam, że nie produkuje, tylko dystrybuuje na Polskę, i nie Si-belle, tylko Mooncupy. Ale było blisko ;-)

    OdpowiedzUsuń
  47. O kubeczku dowiedziałam się już dawno i nie jestem do nich przekonana. Dopóki tampony się sprawdzają, z pewnością ich na taki sprzęt nie zamienię :) Ale z czasem, kto wie. Nie mówię nie, bo jeśli mój organizm zacznie źle na tampony reagować, na pewno będę szukać innej metody. Do podpasek powrotów nie ma, bo zupełnie się u mnie nie sprawdzają - podobnie z resztą jak u Ciebie. Bardzo interesujący post, czytałam z zaciekawieniem :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  48. Tak jak pisze pani Ewa, zapytałabym o konkretne źródło tych badań. :) Kubeczki to wciąż ciekawostka, i może dlatego podchodzi się do nich nieufnie? :)

    Mam duże skłonności do infekcji i podrażnień, i w czasie stosowania kubeczka nie zauważyłam żadnych niepożądanych objawów.

    OdpowiedzUsuń
  49. Praktycznie siedzieć w domu? Ale kubeczek wystarczy opróżniać 2-3 razy na dobę. Kłopot może być tylko wtedy, jeśli przebywasz kompletnie poza cywilizacją przez dłużej niż 12 godzin. :) Zapewniam Cię, że nie siedzę w domu z powodu kubeczka. ;)

    OdpowiedzUsuń
  50. Jeśli jesteś zadowolona z tamponów, to pewnie, że używaj. :) U mnie niestety tampony to była katastrofa jakaś... ;)

    OdpowiedzUsuń
  51. Na razie jeszcze nie interesowałam się tematem, bo jest biały jak był, po prostu gdzieś czytałam (nawet tutaj, w komentarzach), że może się odbarwiać. Dziękuję za radę! :*

    OdpowiedzUsuń
  52. Dla tych dziewczyn, które się obawiają wymiany kubeczka w toalecie bez umywalki jest bardzo proste rozwiązanie. Wystarczy mieć dwa kubeczki. Wystarczy jeden wyjąć, wytrzeć papierem i schować do woreczka, a założyć drugi czysty, wymyty ;-)

    OdpowiedzUsuń
  53. Prawda. Jedyną wadą tego rozwiązania jest zakup dwóch kubeczków. ;)

    OdpowiedzUsuń
  54. Dziewczyny, nie bójcie się kubeczków! Jestem użytkowniczką kubeczka (mój to akurat Yuuki Soft) od około 3 miesięcy, powiem jedno: nie wyobrażam sobie, abym musiała teraz wrócić do stosowania podpasek czy nawet tamponów. "Te dni" nabrały u mnie zupełnie nowej jakości :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Miałam kubeczek od roku i byłam nim zachwycona. Do momentu.... kiedy mi go ukradli razem z kilkoma innymi rzeczami, podczas włamania do wakacyjnego mieszkania. Nie mogłam początkowo w to uwierzyć (bo oprócz tego poginęły rzeczy typu ipody, dokumenty bankowe, porządna i bardzo droga walizka,etc), ale niestety taka rzeczywistość. Teraz chyba będę musiała kupić nowy, bo po trzech miesiącach bez kubeczka już mam dość.

    OdpowiedzUsuń
  56. Serio? Wow. Nie wiem, czy to bardziej śmieszne, czy straszne, że złodziej zabrał też kubeczek... Rany.

    OdpowiedzUsuń
  57. Właśnie od kilku dni mam mój pierwszy kubeczek. Wybrałam Lady Cup w
    rozmiarze S. Kolor różowy w niebieskim woreczku. Wiem, że kolor powinien
    odgrywać tu najmniejszą rolę, ale mnie osobiście cieszy to, że tak
    ładnie to wygląda. Jak na razie jestem zachwycona. Trochę skróciłam
    końcówkę i chyba jak nabiorę wprawy w wyciąganiu to obetnę ją bardziej.
    :) Stosuję kubeczek pierwszy raz, ale widzę, że nie potrzebuję nawet
    wkładek higienicznych, więc rzeczywiście mimo dużego kosztu, pieniądze
    szybko się zwrócą. Mam pewne obawy co do wyciągania go w publicznych
    toaletach, ale mam nadzieję, że i do tego się przyzwyczaję. :) Może kupię drugi awaryjnie. Polecam i
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  58. Sama używam od roku i jestem bardzo zadowolona. Nawet nie wiedziałam, że kubeczki występują w tak wielu kolorach, ale koleżanka pokazała mi pare sklepów, opowiedziała o swoich doświadczeniach i przekonałam się. Pani z Drogerii Ekologicznej Better Land świetnie mi doradziła, więc od razu trafiłam w dobry dla mnie rozmiar. Jeżeli któraś z czytelniczek WłosoweLove się jeszcze waha, to szczerze zachęcam do przełamania się. W skali roku to są niezłe oszczęsności, a jest do tego ekologicznie i wygodniej niż z tamponem. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  59. Skoro miała pani problem z tamponami to niewiem jakim cudem nie ma pani problemu z włożeniem kubka.Tampony są łatwiejsze w użyciu

    OdpowiedzUsuń
  60. Przeczytałam wszystkie komentarze, naczytałam się też opinii w necie i przyznam że trzeba spróbować aby się przekonać. Sama mam kubeczek od 2 miesięcy, za pierwszym razem trochę panikowałam, nie powiem że nie. Teraz wiem, że była to dobra decyzja. Używanie tamponów i podpasek wypada przy kubeczku bardzo kiepsko i niehigienicznie... odwagi kobiety

    OdpowiedzUsuń
  61. Stosuję kubeczek (LadyCup) od kilku miesięcy. Pierwsza przymiarka była koszmarem, a wyciągnięcie go horrorem. Ale na całe szczęście każde kolejne podejście do obsługi kubeczka było co raz to łatwiejsze. Teraz stosuje w szczególności na noc + podpaska dla pewności, oraz w dzień + wkładka dla pewności. Oszczędność kasy, wygoda i komfort. Nie nabawiłam się żadnych chorób. Myję wodą i mydłem, wyparzam zawsze na początku używania i po 2 użyciach. Za kubek zapłacilam około 100 zł, ale to dobrze wydane pieniądze. Szczerze polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  62. Ze zgrozą przeczytałam opinię że kubeczek powoduje infekcje. Ja męczyłam sie z infekcjami kilkanaście lat. Wizyty, leki i mnóstwo wydanych pieniędzy. Później okres i impreza od nowa: wizyta, leki... Zaczęłam używać kubeczka i odstawiłam do zera tampony, podpaski i wkładki. I spokój, infekcje sie skończyły. Już od wielu miesięcy jest ok. Środki higieniczne sa wybielane chlorem, wielu kobietom to szkodzi. Co ważne: nawet stosując kubeczek i noszac wkladke higieniczna miałam kłopoty. Dopiero kompletna rezygnacja ze standardowych środków ochrony przyniosla efekt. Aha, jeszcze podpowiedz dla kobiet stosujących kubeczek: jeśli kubeczek wam przecieka od razu po założeniu, oznacza to ze szyjka macicy nie jest w środku kubeczka. Szyjkę trzeba znaleźć. W tym celu: wkladamy palec do pochwy (spokojnie ona nie gryzie), wewnątrz wyczuwalna jest jakby wypustka wielkości opuszka palca. To szyjka macicy. Aplikując kubeczek zawsze sprawdzajmy czy szyjka nie pozostaje na zewnątrz jego krawędzi. Trzeba troche treningu i cierpliwości ale efekt absolutnie wynagrodzi poświęcony czas. Nic lepszego na tym świecie nie wymyslono do ochrony w czasie menstruacji. I błagam dziewczyny....nie bójcie sie własnych ciał. Czytajcie, edukujcie sie, to przerażające gdy słyszę że kobieta boi sie włożyć tampon bo "wejdzie tak głęboko że sie go nie da wyjąc". Takkkkk gardłem może wyjść...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...