środa, 27 sierpnia 2014

Jak zacząć dbać o włosy?


Myślę, że u wielu z nas rozpoczęcie przygody ze świadomą pielęgnacją przebiegało według podobnego schematu:
  1. wypadanie włosów/zniszczenie ich zabiegami chemicznymi lub prostownicą;
  2. odkrycie wizażu i blogów;
  3. przerażenie ilością informacji;
  4. zrezygnowanie z dotychczasowych kosmetyków;
  5. nawracanie wszystkich na jedyną słuszną, eko-ortodoksyjną drogę (lub: niedoinformowane czytanie składów);
  6. uspokojenie się, odkrycie właściwej sobie pielęgnacji.

Czasami punkt szósty brzmi niestety jeszcze tak: zniechęcenie brakiem zadowalających efektów i rzucenie dbania o włosy w cholerę. :D

Dziewczyny, uczcie się na błędach weteranek: po co te wzloty i upadki, po co sterty złotówek wydane na niepotrzebne produkty? :)


Przyjmę teraz, że jesteście w okolicy punktu pierwszego: z włosami coś się dzieje złego, i szukacie pomocy w internecie. Zastanówcie się przede wszystkim, co jest przyczyną takiego stanu rzeczy: włosy są suche i łamią się, bo prostujecie je 4 razy dziennie? A może nie urosły przez 2 lata ani o centymetr, bo rozjaśniacie je co 2 tygodnie do białości – i co od góry odrośnie, u dołu się wykruszy? Znajdujemy źródło problemu, i jeśli to możliwe, eliminujemy je. Nawet jeśli włosy wypadają z przyczyn zdrowotnych, sensowna dawka ruchu i zbilansowana dieta mogą czynić cuda. :)

To, czego potrzebujecie, to zmniejszenie do minimum czynników szkodliwych. To, czego na pewno nie potrzebujecie, to wypróbowywanie naraz wszystkiego, co udało Wam się wyczytać w internecie w przeciągu tygodnia. :)

Fajnie się dokształcać, ale można przecież to robić z głową, po kolei. :) Jeśli jakiś pomysł szczególnie Wam przypadnie do gustu, przed wprowadzeniem go w życie poszukajcie jeszcze innych źródeł. Na przykład maska do włosów z dodatkiem papryczki chili komuś może rzeczywiście przyspieszyła porost włosów, ale też kogoś innego pozbawiła włosów całkowicie wskutek okropnego podrażnienia skóry głowy. Warto poszukać blogerki o włosach podobnych do naszych własnych i podpatrzeć, co u niej się sprawdziło. Wiele z nich odpisuje także na maile z prośbą o radę.

Punkt 4: nawet jeśli włosy są w kiepskim stanie, nie oznacza to, że absolutnie wszystko, co do tej pory robiłyście (czy robiliście), jest złe. Skórze głowy służy szampon Head&Shoulders? Nie wyrzucaj go. Warto wypróbować inny, bez SLS albo ziołowy, i stosować je wymiennie, jeśli zależy Ci na przykład na ograniczeniu przetłuszczania się skóry głowy. Ale jeśli nowy nabytek okaże się źle dobrany, jeśli będzie podrażniać, wysuszać albo nie domywać – warto mieć w łazience sprawdzonego zawodnika.

Częstym błędem początkujących w świadomej pielęgnacji jest całkowita rezygnacja z silikonów. Poza nielicznymi wypadkami (jak ortodoksyjna pielęgnacja CG, czyli curly girl - kręconowłosych, albo u osób o włosach krótkich i mocno przetłuszczających się) naprawdę trudno mi sobie wyobrazić, komu taki reżim może służyć. Niefajnie, kiedy silikony są w dokładnie wszystkich używanych przez nas kosmetykach, ale chociaż serum na końcówki łatwo posiadać. U mnie kosmetyki z silikonami stanowią mniej więcej połowę używanych do pielęgnacji włosów. Jeśli z dnia na dzień zrezygnowałyście z silikonów, przerzuciłyście się na delikatne odżywki o prostym składzie i bardzo mocno oczyszczające szampony typu Barwa – to niekoniecznie włosy się dopiero przyzwyczajają do nowej pielęgnacji i jeszcze będą ładne. Możliwe (i bardzo prawdopodobne), że traktujecie je zbyt ostro, i ta sucha miotła, która w efekcie powstaje, będzie się plątać i wykruszać nawet najdelikatniej muskana szczotką z naturalnego włosia.

I zanim zaczniecie nawracać (bo już przeczytałam tyle stron na forum i blogach, to się znam!), upewnijcie się, że macie rację. Nie krzyczcie, że jakaś odżywka jest zła, bo zawiera alkohol (cetyl, cetearyl i stearyl alcohol wysoko w składzie to dobra rzecz, alkohole tłuszczowe mają zdolności nawilżające i są bardzo dobrą bazą większości odżywek), silikony (konserwant methylisothiazolinone to nie silikon) czy parafinę (o ile nie jestem zwolenniczką nakładania parafiny na skórę, o tyle wiem, że ma fajne, wygładzające i ochronne działanie na długość włosów). Nie marudziłabym też szalenie na parabeny. Jak wszystko, mogą uczulać. Każdy konserwant w zbyt dużym stężeniu jest trujący. Gdyby nie był, nie spełniałby swojej funkcji mikrobobójczej, a parabeny są najlepiej przebadanym konserwantem na rynku. Nie upierajmy się, że SLeS to zło. Przekonałam się na własnej skórze, że w bardzo twardej wodzie słabsze detergenty mogą nie dać rady i lepiej używać „złego” siarczanu, niż długotrwale nie doczyszczać skóry głowy i w efekcie wyhodować sobie stan zapalny.

Nie ma jednej słusznej drogi pielęgnacyjnej, jednego zestawu dobrego dla wszystkich. Czasami zdarza się, że dostaję od Wam maila w stylu: „cześć, mam włosy proste, używam tego szamponu, tego oleju, tej odżywki. Dobrze robię?” Nie mam pojęcia, nie widziałam Twoich włosów, nie wiem, czy swędzi Cię skóra głowy, czy jest przesuszona, czy się łuszczy, przetłuszcza się, czy podoba Ci się efekt po takim zestawie. Bo o efekt nam przecież chodzi, nie o puryzm składowy.

I owszem, trzeba poczytać, poszukać trochę i wydać trochę, zanim znajdzie się swój wymarzony zestaw. Powiem więcej, może być tak, że wymarzony zestaw po pół roku przestanie być wymarzony i trzeba będzie szukanie zacząć (niemal) od początku. Są włosy, które lubią być myte tylko szamponem i wystarczy im maska raz na tydzień. Są włosy i skalpy jak mój, kiedy sens ma tylko bogata pielęgnacja. Każdy z nas jest wyjątkowy, więc czemu pielęgnacja każdego z nas miałaby wyglądać identycznie? :)

Zaczynacie dopiero przygodę ze świadomą pielęgnacją? A może „przerobiłyście” już podany przeze mnie schemat? :)

66 komentarzy:

  1. Jak nie w temacie ile kosztują (tak na oko:p) półprodukty?

    OdpowiedzUsuń
  2. To ja się wtrącę, mimo że pytanie nie do mnie, a autorki bloga :) Martusia z Martusiowy Kuferek Blog pisała na temat pierwszego zamówienia półproduktów: http://martusiowykuferek.blogspot.co.uk/2014/07/pierwsze-zamowienie-poproduktow-do.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja chyba wkraczam w 6. fazę w takim razie... Uspokoiłam się nieco, ale wciąż szukam, a łączenie humektantów, emolientów i protein to wciąż zagwozdka z zakresu czarnej magii ;) Czyli odbiegam chyba nieco od schematu, he he...

    OdpowiedzUsuń
  4. nie znam {chyba} włosomaniaczki która nie przerobiłaby tego schematu :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Zależy jakie. Niektóre to naprawdę groszowe sprawy, tańsze od wysyłki. Ceny poszczególnych półproduktów, jak i zakres asortymentu różnią się w poszczególnych sklepach. Ogólnie bardzo lubię Zrób Sobie Krem za szeroki wybór, szybką wysyłkę (można połączyć z kolorówka.com, która również ma bardzo fajne zestawy pielęgnacyjne) i niskie ceny. Surowce szamponowe natomiast kupuję w Zielonym Klubie: duży wybór, niskie ceny i duże pojemności detergentów.

    Jeśli chcesz wzbogacać tylko gotowe kosmetyki, to taki podstawowy zestaw (aloes, kwas hialuronowy, jedwab albo keratyna, mocznik, glinka, mały olej) zmieści się w 50-60 złotych.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zależy które półprodukty Cię interesują, i co chcesz z nich zrobić. Niektóre to naprawdę groszowe sprawy, tańsze od wysyłki. Ceny poszczególnych półproduktów, jak i zakres asortymentu różnią się w poszczególnych sklepach. Ogólnie bardzo lubię Zrób Sobie Krem za szeroki wybór, szybką wysyłkę (można połączyć z kolorówka.com, która również ma bardzo fajne zestawy pielęgnacyjne) i niskie ceny. Surowce szamponowe natomiast kupuję w Zielonym Klubie: duży wybór, niskie ceny i duże pojemności detergentów.

    Jeśli chcesz wzbogacać tylko gotowe kosmetyki, to taki podstawowy zestaw (aloes, kwas hialuronowy, jedwab albo keratyna, mocznik, glinka, mały olej) zmieści się w 50-60 złotych.

    OdpowiedzUsuń
  7. Na pewno jakaś jest, może się odezwie w komentarzu. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niekoniecznie, falowane głowy po prostu mają trudniej z równowagą niż prościelce. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja droge wlosomaniactwa zaczelam nie od wypadania / zniszczenia. Ot normalne wlosy, dosc krotkie (za brode)- pojawily sie pierwsze siwe wlosy i szukajac nie niszczacej wlosy farby, trafilam na info o hennie ( o ktora zreszta sie otarlam, bo moja tesciowa tylko tak koloryzuje wlosy) jak przygotowywac, nakladac, pielegnowac pohennowy przesusz- i stad droga na blogi (wizaz znalam od lat, najpierw jako perfumoholiczka, potem aktywnie udzielalam sie na forum mamusiowym. ale na wizazu wlosowym nie dzialalam, wole pospamowac blogi lol). Wypadanie przypaletalo sie pozniej- poki co ciii ale od 3 dni stosuje mgielke pijawkowa i wypadaja mi po 2 wlosy przy myciu i 2-3 przy czesaniu, moze gdzies tam kilka w ciagu dnia. wczesniej bylo z 50 przy rozczesywaniu, garsc przy myciu i co chwila sie sypalam w ciagu dnia, lacznie ze 150 a teraz moze max 30...Przypadek? nie sadze ;) jestem pod ogromnym wrazeniem bo wlosow lecialy GARSCI a teraz 2 slownie dwa wloski- sorki ze sie tak jaram ale tak mi sie ogon przerzedzil az sie plakac chce, jesli ta pijawka ma pomoc to po wyplacie dokupuje jeszcze maske i na kolanach bede wielbic biokon :)))

    Okresu przerazenia natlokiem info nie mialam, ale widac moj mozg potrzebowal nowej partii do przyswojenia (oj, jeszcze bym chetnie cos postudiowala)- dosc szybko ogarnelam kwestie skladow, co z czym kombinowac zeby bylo dobrze.

    Zrezygnowanie z dotychczasowych kosmetykow- zle nie bylo bo jak zaczynalam swoja przygode, z szamponow uzywalam eko szampon z YR, cos z alterry, alterrowa maske i odzywke isana. Czyli nic szkodliwego ;) Oczywiscie nastal moment odkrycia wszystkich tych cudow rosyjskich i indyjskich (tu plucie sobie w brode i wyrzuty d o meza ze mi wczesniej nie powiedzial o roznych metodach ajurwedyjskich). Etap wertowania sklepow internetowych, odkrycie rosyjskiej hurtowni w moim miescie (hurra!!!! asortyment moze niezbyt bogaty ale ceny przyjazne i brak kosztow wysylki), zamawianie czego popadnie bo wyczytalam na blogu xyz , polki uginajace sie- potem opamietanie (NIEOCENIONY POST HENRIETTY- zamiast testowac setki nowosci warto trzymac sie sprawdzonych preparatow , a z nowosciami ostroznie i stopniowo). Nawracanie- owszem, jak sie ktos chetny nawinie to czemu nie, przyjaciolke nawrocilam, nad siostra pracuje :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo dobry post :)
    U mnie zaczęło się od katowania włosów prostownicą, a potem odkryciem wizażu ;)
    Dzięki temu powstał mój blog, choć włosowe wzloty i upadki oczywiście były ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. a na marginesie, jak przedszkolne wrazenia? u nas dzis byly 3 godzinki, chlopcy rozdzieleni do 2 grup, w sumie A. byl tak zafascynowany nowymi zabawkami ze swiata wkolo nie widzial , D. troszke marudzil ze on chce ze mna do pracy chodzic, ale ogolnie pozytywnie

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiedziałam, że odezwie się ktoś, kto się po prostu włosami zainteresował. :) Cieszę się, że mgiełka u Ciebie działa, bardzo, bardzo trzymam kciuki, żeby tak już zostało. Napaliłam się na pijawki, a potem przeczytałam, że kogośtam ta seria strasznie podrażniła i jakoś tak nie doszłam do nich nigdy. ;) Będę czekać na update u Ciebie. :)

    W przedszkolu dzisiaj było super, jak przyszłam po Zochę, to nie chciała ze mną wychodzić. Bawiła się ładnie z innymi dziećmi i "ciocia" bardzo ją chwaliła. W tym tygodniu chodzimy codziennie na godzinkę, w poniedziałek już co najmniej na 3 (chociaż planuję ją zostawić na 5, niech się integruje!), a potem już "normalnie", od rana do popołudnia.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ostatnio widuję głownie wzloty u Ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja :D 1- nie kupowałam hitów z wizażu, kosmetyki dobieram intuicyjnie, często zanim pojawią się na blogach i wizażu. 2- używam podobnych kosmetyków co na początku włosomaniactwa, nadal zwracam uwagę na chemię( i fakt wolę naturalniejszą pielęgnację), ale nigdy nie unikałam masek z silikonami. Włoski balsam bluorange ma w składzie kilka silikonów i chyba kupię go ponownie bo świetnie działa. Dla mnie słowo naturalniejsze oznacza- mniej chemiczne, nie bez silikonów. 3- włosy były zniszczone brakiem pielęgnacji, nie prostownicą, czy farbowaniem. Teraz im odpuściłam(dużo się działo, włosy mnie mało obchodziły :D ) i ich stan się znaczne pogorszył ;) Minimalizm się u mnie nie sprawdza. Czas znów się o nie zatroszczyć. Pomaga mi maska PO - ta z drobinkami.

    OdpowiedzUsuń
  15. Z tym nawracaniem również się spotkałam (szczególnie jeśli chodzi o jakiekolwiek ,,alcohol'' w składzie.
    Sama niestety uległam nawałowi informacji i dawniej tonęłam w kosmetykach ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mi ponoć włosy wypadają ze stresu bądź jest to łysienie androgenowe - póki brałam leki było OK choć przy Loxon 5% zauważyłam spore osłabienie włosów i nawrót wypadania, w sumie idealnego zestawu do włosów nie posiadam ale zauważyłam że szampony typowo ziołowe czyli mocno wysuszające + odżywka również dobrze jak z jakimis ekstraktami ziołowymi całkiem nieźle sobie póki co radzą. A włosów nie prostowałam nigdy a nie farbuję ich od 5 lat i nie zamierzam powracać :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Czyli ajurwedyjska? :)


    Ty to w ogóle jesteś ewenement, Ewelinko. :) Cieszę się, że już wróciłaś i chętnie sobie popatrzę znów na Twoje włosy. Wiem, że szybko doprowadzisz je do ładu.

    OdpowiedzUsuń
  18. Jasne, nie mówię, że nie ma włosów, ktorym taka pielęgnacja nie służy. :) Ale rozjaśniane blondynki, które płaczą nad kruchością włosów nie powinny poprzestawać na samych ziołach, bo po takiej kuracji będzie gorzej niż przed. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Obawiam się, że osobiście wręcz mam więcej kosmetyków niż kiedykolwiek. ;) Ale nie używam wszystkiego na raz, i o to chodzi. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie, złota maska się u mnie nie sprawdzała. Chodziło mi o maskę PO Morze Martwe Pobudzenie wzrostu :) Na zdrowych włosach był większy efekt wow, ale mimo wszystko mi pomogła. Końcówki są połamane, tego nie naprawie, ale i tak miałam je obcinać ;) Przyzwyczajam się do nowych wymogów moich włosów ;) Nie starcza im już 5 minutowe spotkanie z maską. Nie pamiętałam jak to jest mieć zniszczone włosy. Aż dziw, że je tak urządziłam, ale są ważniejsze sprawy i jak mówisz jakoś doprowadzę je do ładu :D W dotyku nie przypominają już siana. Wracam, wracam choć powoli ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. mnie malo co podraznia na skalpie, poki co moge powiedziec ze moze troszenke, minimalnie wzmaga przetluszczanie (co mi nie przeszkadza bo i tak myje codziennie) i ma beznadziejny atomizer- po wcisnieciu jakby sie zasysal i nie wraca na swoja pozycje :(
    a a props beznadziejnych opakowan to musze sie pozalic, kupilam sobie swoj wymarzony olejek do koncowek NS i w wysylce uszkodzono opakowanie- ta gora od pipety sie odlamala, olejek wyplynal :( Serce mi krwawi

    OdpowiedzUsuń
  22. No właśnie tak mi sie wydawało, że ze złotej maski nie byłaś zadowolona. Teraz już wiem, o którą Ci chodziło. Podetniesz końce, długość dokarmisz i będzie dobrze. Trzymam kciuki, żeby wszystko Ci się poukładało. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. :*
    Trzymaj je jutro rano :D
    Za to moje włosy znów są podatniejsze na kręcenie ;) Jakiś plus jest :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Dobrze, od rana będę ściskać do bólu :*

    OdpowiedzUsuń
  25. Skontaktuj się ze sklepem, to ich wina, że nie zabezpieczyli towaru. Zrób zdjęcie, napisz, że paczka/koperta nie był uszkodzona. Zacznij od kulturalnego maila, jak nie odpiszą przez kilka dni wstaw zdjęcie na fanpejdż sklepu - taka taktyka działa cuda.

    OdpowiedzUsuń
  26. Właściwie dopiero zaczynam, ale nie wyrzucam wszystkiego, bo to się mija z celem - dokładam po prostu nowe składniki. :))
    U mnie raczej zaczęło się od punktu drugiego z pominięciem pierwszego, bo prostownicę widzę tylko u fryzjera raz na rok. :D

    Wczoraj pierwszy raz spróbowałam z siemieniem na włosach (dzięki Ewie z Włosów na emigracji :*) i dzisiaj efekt podoba mi się. ^^ Będę próbować dalej i wprowadzać kolejne zmiany. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Fajnie, że wprowadzasz zmiany na głowie z głową. ;) Powodzenia w osiągnięciu królewskiej grzywy! ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Justyna Wiśniewska21 marca 2015 20:30

    Schemat nie dla mnie ;) wlosy wypadają mi w normie olejowanie od dwóch miesięcy, odżywki, maski wszystko inne jest ;) ulubiony szampon jest teraz tylko muszę kupić naturalna farbę khadi :)

    OdpowiedzUsuń
  29. a gdy włosy nie rosną a ja ani ich nie prostuję, nie farbuję i podobno wyniki wsie mam ok.... gdzie szukać przyczyny??

    OdpowiedzUsuń
  30. fabryczna mielone siemię użyłaś czy ziarenkowe?

    OdpowiedzUsuń
  31. Ps. dalej mnie ten disquwpieniacz wpienia :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Mnie dalej blogger wpienia, ale Ci nie marudzę :*

    OdpowiedzUsuń
  33. Madrze powiadasz :) Jednak, choc silikonow unikalam dosc dlugo (dopiero, kiedy zaczelam kupowac rosyjskie produkty wrocilam do nich), wlosy nie niszczyly sie na dlugosci, dzieki systematycznemu nawilzaniu, czy zabezpieczaniu ojekiem - przynajmniej moje ;)
    Kochana, z tym dyfuzorem zrozumialam, zeby stac nieruchomo (postaram sie ;D), ale mozesz mi jeszcze napisac, jaki nawiew? Naprzemienny, czy chlodny wystarczy (choc bede je wowczas suszyc pol dnia ;))?

    OdpowiedzUsuń
  34. Moja historia czyli jak zaczęłam włosomaniaczyć:
    Piękny, ciepły, sierpniowy wieczór. Moja przyjaciółka nr 4 pisze mi na fb: "Coś mi nie wyszło to laminowanie :(". Siedzę i myślę o co chodzi, że książkę laminowała czy co? :D potem i ja spróbowałam i pomyślałam: "No dobra. Sprawdziło się, czas poznać resztę włosowych cudów!". To nic, że włosy wypadały od kilku lat - dopiero laminowanie i ciekawość były impulsami, dla których trafiłam na włosomaniaczy tor :) a przyjaciółkę zacznę chyba na rękach nosić, zmieniła moje życie ;) a ile super lasek poznałam w blogosferze! :*

    OdpowiedzUsuń
  35. Moje cieniasy na diecie bez silikonów niszczyły się wyraźnie szybciej niż z ochronną otoczką. Twoje są o wiele grubsze i mają strukturę, która pozwala na zabezpieczenie olejkiem. :)


    Nie tylko masz stać nieruchomo, ale w ogóle nie poruszać suszarką. Im więcej włosów uda Ci się naraz włożyć do dyfuzora, tym dłużej będą schły, ale i efekt bardziej naturalny. Ugniatasz włosy, wkładasz do dyfuzora, włączasz nawiew i wyjmujesz włosy z dyfuzora dopiero, kiedy są suche. Co do temperatury nawiewu to musisz sana wypróbować, ważne żeby się nie poparzyć. Niektóre włosy puszy zimne, inne ciepłe powietrze. ;) Najlepiej by było, gdyby Oli Ci pomogła i trzymała suszarkę, podczas gdy Ty będziesz siedzieć z głową odchyloną do tyłu.

    OdpowiedzUsuń
  36. O, to prawda, przy okazji urodzinowego posta nawzruszałam się niesamowicie, ileż to osób udało mi się lepiej poznać, ile wirtualnych (na razie, to się zmieni!) przyjaźni nawiązać. To szczególnie ważne dla mnie, osoby która ze wstrętem podchodzi do poznawania nowych ludzi. ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. serio ze wstretem? Kurcze, a wygladasz na taka otwarta, ciepla osobe ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Wiesz to naprawde nie wina sklepu, bo pudeleczko bylo fabrycznie zapakowane, nieotwierane. Wyslane paczkomatem w kopercie babelkowej. Olejek czesciowo sie wylal i zatluscil pudelko i inne kosmetyki zamowione...ale glupio mi do sklepu pisac zeby nie wyjsc na jakas naciagaczke.Dosc dlugo czekalam na towar, po kilku dniach napisalam do nich maila jaki jest status mojego zamowienia i Pani przyznala ze przeoczyli moja wplate, przeprosila, dostalam w gratisie saszetke z maska agafii i kupon 15 proc znizki na kolejne zamowienie- bardzo milo z ich strony ( mam porownanie np z zamowieniem henny na allegro gdzie czekalam 3 tyg, sprzeczne informacje od sprzedajacego- nie ma towaru, juz wysylamy, nie wyslalismy bo nie ma tego koloru prosze wybrac inny, innego tez nie ma, brak komunikacji ze sprzedawca :/, towaru nie dostalam i dopiero po blisko miesiacu sprzedajacy laskawie mi kase zwrocil- za 2 duze henny Khadi, ok 55 zl. Slowa przepraszam nie uslyszalam). Wiec doceniam starania sklepu o satysfakcje klienta, zwlaszcza ze napawde ich winy w uszkodzeniu nie bylo, no i wysylka- z kodem z blogu byla gratis

    OdpowiedzUsuń
  39. U mnie było dokładnie tak, jak w punktach, które wymieniłaś :D Czasem mam dni, kiedy mi się nie chce i wtedy tylko szampon i odżywka, ale nie stronię już od silikonów tak jak kiedyś, używam ich świadomie, wiem jak je zmyć i że trzeba to robić, coby się produkt nie nabudowywał, i tak dalej. Wczoraj na przykład odkryłam, że balsam do Ciała z Clinique, który dał mi po kieszeni, a którego nie mogę używać na skórę, bo dostaję uczulenia, zrobił dobrze mojemu skalpowi i włosom. Szkoda, że nie jest tańszy, 120 zł za produkt, którego miałabym używać jedynie do włosów i to w ilościach dość sporych, to trochę za dużo jednak.

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja nie mogłam się powstrzymać przed wypróbowywaniem coraz więcej rzeszy kosmetyków - głownie dlatego, że mam cienkie włosy a ostatnio doszły do tego spore zniszczenia które sobie sukcesywnie ścinam. Chociaż na swój sposob dużo prób pomaga - ja dzięki nim wiem, na co już nie marnować kasy :) Teraz swoistego uroku nabrało używanie niewielkiej liczby rzeczy, dwóch sprawdzonych zestawów na zmianę (a w zasadzie to jednego tylko zmieniam szampon i czasem daje cos proteinowego do maski:) i jest ok. Portfel też się niebywale ucieszył:D

    OdpowiedzUsuń
  41. Miałam kilka podejść do minimalizmu i zawsze kończyły się one sianem. Potrzebuję przynajmniej 2 szamponów i 3 odżywek na raz plus różności do wzbogacania. ;) Chociaż ostatnio jednak rzecz mnie zachwyciła, ale nie chwalę jeszcze, żeby nie zapeszać. :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Za to fajnie, że się całkiem nie zmarnuje. :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Wszyscy mi to mówią. ;) Radzę sobie towarzysko, nie jestem typem zahukanej okularnicy, ale i nie zależy mi szczególnie na budowaniu nowych relacji. Może to i takie czasy, że każdy gdzieś goni i wystarczająco ciężko jest utrzymać kontakt z tą garstką przyjaciół, która już jest? :)

    W każdym razie poznawanie nowych ludzi to (poza nielicznymi wyjątkami) to dla mnie i dla Męża też uciążliwy obowiązek. ;)

    OdpowiedzUsuń
  44. Jak uważasz, choć ja i tak bym napisała, choćby po to, żeby nie wysyłali już tego kosmetyku w kopercie bąbelkowej, żeby kolejnej osobie nie było przykro.

    A w ogóle to kup Marion na końcówki, i tak jest najlepszy i tani. ;)

    OdpowiedzUsuń
  45. podbieralam Marion mamie przez caly urlop- ponad 2 tyg, jakis gesty i ciezki jest i pare razy mu sie udalo mi wlosy obtluscic (chociaz to moze niedomyty mydlem olej byl ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. Moje też kochają bogatą pielęgnacje ! :)

    OdpowiedzUsuń
  47. jeszcze w Wielkopolsce nie byłam, więc wiesz, może w przyszłym roku :D ;) grono moich znajomych też nie powala liczebnością, ale jestem zadowolona z tego rozwiązania. Czasem nawet łatwiej wygadać się komuś z blogosfery niż z reala ;)

    OdpowiedzUsuń
  48. Zwykle jak mnie jakieś mazidło uczuli, to zużywam je do stóp swoich tudzież maminych, ale toto jest tak fajne i czyni me włosie tak miękkim i w ogóle, że już wiem, że będę chciała więcej i to mnie boli :D

    OdpowiedzUsuń
  49. Może znajdziesz tańszy odpowiednik o podobnym składzie, który włosy tez pokochają? :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Cieszę się, że ktoś rozumie, ostatnio wydaje mi się, że wszędzie widzę nawoływanie do minimalizmu. :D

    OdpowiedzUsuń
  51. próbowałam nie raz z minimalizmem, ale moim włosom przeproteinowanie chyba nigdy się nie zdarzy :D

    OdpowiedzUsuń
  52. Ciebie już znam, tylko nie osobiście, to co innego. :D Chodzi mi o rodziców dzieci, z którymi bawi się Zocha, albo osoby z pracy, co to koniecznie chcę się zaprzyjaźniać... niepotrzebne mi to (choć z bólem tyłka zdaję sobie sprawę, ze dziecko powinno się socjalizować i co będzie trzeba odbębnić, odbębnię).

    OdpowiedzUsuń
  53. Jest ciężki, trzeba go mało nakładać. Wolę takie serum, bo wiem, gdzie nałożyłam, a gdzie nie, po 10-15 minutach się wchłania i włosy wyglądają normalnie. Używałam go też z mydłem rok temu i faktycznie włosy wyglądały jak mokre. ;)

    OdpowiedzUsuń
  54. Dzieki Kochana za tak szczegolowa instrukcje :*

    OdpowiedzUsuń
  55. Patrycja Czerwińska21 marca 2015 20:32

    Powoli zaczynam testować to co inne włosomanniaczki polecają, jednak brak czasu lenistwo i brak natychmiastowych (wiem, wiem nierealne :P) efektów mnie dobija i co zacznę to rzucam w cholerę :D Ale trzeba się w końcu ogarnąć, bo dziewczyny z blogosfery mają takie piękne włosy a ja co? :P

    OdpowiedzUsuń
  56. W awatarze widzę piękny loczek. ;)

    OdpowiedzUsuń
  57. Ja po tylu przeczytanych recenzjach i zużytych butelkach mogę powiedzieć jedno - do póki nie sprawdzę na sobie nie wiem, jak zareagują moje włosy. Czasami potrafią się wypiąć na coś zachwalanego na każdym kroku, a czasami polubią największy bubel. Nie testuję ich już jednak tak drastycznie - stawiam na rosyjskie kosmetyki Babuszki Agafii, Planeta Organica i ostatnio love2mix organic.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  58. To prawda. Niby wiem, co włosy lubią, ale i tak coś z super składem potrafi u mnie zadziałać przeciętnie, a kosmetyk teoretycznie drażniący krzywdy nie zrobi. Dlatego dobrze kupować kosmetyki tanie, albo prosić o próbki. Jak kupię za dychę coś, co się nie sprawdzi - przeżyję, ale już na przykład 50 złotych za bubel to majątek! ;)

    OdpowiedzUsuń
  59. po przeczytaniu tego artykułu jak kilku podobnych niby "dla początkującyh" nie mam pojęcia co przeczytałam. Każda blogerka, która zna się na włosach z góry zakłada że owy początkujący wie czym jest: SLS, parabeny itd. Jeszcze nie udało mi się trafić na artykuł, który na prawdę trafiałby do osób początkujących, które za sobą mają co najwyżej używanie szamponu i maksymalnie jakiejś pierwszej z brzegu odzyżwki...

    OdpowiedzUsuń
  60. Osobiście, kiedy czytając artykuł nie rozumiem zawartego w nim słowa lub dwóch, sprawdzam je w google. Ale można mieć też pretensje do autora, że jest źle. :)

    Pod tym postem podałam kilka linków: o czytaniu składów kosmetyków, o olejowaniu włosów. Poza tym opracowałam kilka artykułów dla włosów z określonym problemem. Dodatkowo, chętnie pomagam osobom, które czegoś nie rozumieją, odpisuję na komentarze, na maile i na wiadomości na facebooku. Nie wyjaśniam co to SLS, bo bardzo łatwo można to sprawdzić, wystarczy odrobina dobrej woli, i wpisanie hasła do wyszukiwarki.

    To już chyba całkiem oczywiste, ale nie mam wpływu na to, co i jak piszą inne blogerki. :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...