poniedziałek, 14 lipca 2014

Prosty sposób na płukankę/żel lniany.


Jak zapewne również i część z Was, biorę udział w kolejnej akcji Anwen: Lipiec miesiącem płukanek. Dzięki niej dokładnie poznaję działanie między innymi płukanki lnianej na moje włosy.

Siemię lniane zawiera magnez, cynk, żelazo, związki śluzowe, fitosterole, witaminę E i C, i oczywiście olej lniany. :) Po przygotowaniu żelu/płukanki lnianej otrzymujemy naturalną emulsję, odpowiednią do nawilżania i delikatnego natłuszczania skóry wrażliwej, także dziecięcej. Czasami dodaję żel do Zosiowej kąpieli. Wiele z Was używa go również jako naturalnego stylizatora.

Tradycyjny sposób przygotowania żelu (gotować 15 minut w garnku, szklankę wody i dwie łyżki siemienia, następnie przecedzić) jest po pierwsze czasochłonny. Po drugie, mnożą nam się oklejone lnianą emulsją naczynia. Po trzecie, szlag mnie trafiał przy cedzeniu, jako że zawsze miałam problem z oddzieleniem ziarenek od żelu, niezależnie od tego, czy używałam sitka, pieluszki, rajstop, czy jakiejś innej metody, której teraz już nawet nie pamiętam.

Trzeba było skrócić ten proces.

Wybieramy miskę i sitko do niej pasujące. Sitko musi całe się schować w misce, najlepiej żeby jego dolna krawędź sięgała głęboko w stronę dna miski. Całość musi stać stabilnie. Na sitko wsypujemy siemię lniane, u mnie odpowiednia ilość do dwie łyżki.

Zalewamy wrzątkiem, tak aby całe siemię znalazło się pod wodą. Czekamy chwilę.

Mieszamy nasionka mątewką, nie wyjmując sitka z miski. Chyba, że jesteśmy w Wielkopolsce, wtedy do mieszania używamy kwirlejki. Gdzie indziej podobno koziołka. W każdym razie chodzi mi o gwiazdkę na kiju. Zwykła łyżka albo pałka do ciasta też się nada. ;)

Od czasu do czasu podnosimy nasze sitko i sprawdzamy gęstość płynu pod nim. W zależności od proporcji ziaren i wody, a także czasu mieszania, możemy uzyskać lekką płukankę, lub nawet gęsty żel.

Nasionka wykorzystujemy: dodajemy do koktajlu, owsianki albo musu owocowego. Ewentualnie do ciasta chlebowego.

Kiedy zawartość naczynia ostygnie, cieszymy się żelem lub płukanką. Sama najpierw moczę długość w misce, a następnie resztą płukanki starannie pokrywam skalp.

Mam nadzieję, że komuś się taka uproszczona wersja przyda. :)

36 komentarzy:

  1. niezły patent :D i bawić się nie trzeba :) jejku jejku jejku czemu siemię wysusza moje kędziory, już bym poleciała robić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi na dłuższą metę też nie służy. :)

      Usuń
  2. U mnie to koziołek :) Dzięki za przepis, też mam problem z oddzieleniem ziarenek od płynu.
    Lidka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, czy pojawią się jeszcze inne nazwy. :)

      Usuń
  3. jeszcze nigdy nie próbowałam a w sumie potrzebuję tylko siemienia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio nawet w Biedronce widziałam. :)

      Usuń
  4. U mnie to gwiazdka na kijku. Od dziś mogę się chwalić, że wiem, do czego może służyć :D
    Pamiętam mój pierwszy raz z siemieniem, włosy ułożyły mi się jak w reklamach L'Oreala, holiłudy takie, że coś pięknego. Póki co moja pielęgnacja jest wsiowo ograniczona, ale wczoraj henna była. Chwalę się, że coraz więcej genialnej czerwieni mi wychodzi :) i że myję włosy co drugi-trzeci dzień. Da się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Rób foty, jak będziesz miała więcej czasu zacznę namiętnie domagać się posta.

      Usuń
    2. Nosi mnie, żeby dzisiaj coś wrzucić, ale chyba poczekam na więcej zdjęć w lepszym świetle :)

      Usuń
    3. Może wrzuć pola i świnki dzisiaj? :)

      Usuń
  5. Nie miałam pojęcia, że "gwiazdka na kiju" na swoją konkretną nazwę :D
    A sposób fajny, co prawda u mnie ta płukanka jakoś nie bardzo się sprawdza, ale może kiedyś to wykorzystam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię tez odżywczą kąpiel z wywarem z siemienia, wspaniale relaksuje skórę i łagodzi podrażnienia. "Mątewka" to podobno ogólnopolska nazwa. ;)

      Usuń
  6. kwirlejka, fantatstyczne słowo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie normalne. :D Przeżyłam szok kulturowy, kiedy znajoy z Krakowa myślał, że mam jakiś atak prosząc go o podanie kwirlejki. :D:D:D

      Usuń
  7. i sposob fantastyczny :) ino sitka odpowiedniego nie mam, a co ja juz sie nakombinowalam z przecedzamien przez skarpete/ponczoche, przez sitko male itp

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porządne sitko trza w domu mieć. ;)

      Usuń
  8. A ja to lubię pić i jeść :)

    OdpowiedzUsuń
  9. a z innej beczki, zdradz mi przepis na ten czyscik owsiano- gliniany, jest super i mam ochote sama wykonac. Skad wytrzasnelas make owsiana i czy to moga byc zmielone platki? jakie proporcje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmieliłam płatki. Proporcji dokładnych nie potrafię podać, bo zużyłam resztkę białej i zielonej glinki, ale mniej więcej 1 część glinki na 3 części płatków + pół części kawy (można zastąpić neem, zieloną herbatą albo pokrzywą też zmieloną w młynku). :)

      Usuń
    2. Dzieki :) kawe zielona akurat nawet mam a wypic sie jej nie da ;)

      Bedzie jakis post z Zo? Dawno o niej nie pisalas, idzie do przedszkola?

      Usuń
    3. To prawda, dawno o niej nie pisałam. :) To dlatego, że coraz mniej czuję, że mam prawo to robić - jest już o wiele bardziej swoja niż moja. :D Rośnie.

      Na razie jeszcze nie chodzi do przedszkola.

      Usuń
    4. chodzilo mi czy pojdzie od wrzesnia :) Nooo, rosna nam dzieciaczki jak na drozdzach, coraz bardziej samodzielne- chociaz moi chlopcy maja ostatnio ostra faze maminsynstwa i najchetniej to by sie do mnie przykleili i na krok nie odstepowali...Ale i tak maja juz swoje poglady, zazwycza sprzeczne z moimi

      Usuń
    5. haha po twoich wpisach zabraklo na doz zelu i sprayu z Rabki :) oraz zelu aloesowego ;) NORMALNIE POWINNAS ZOSTAC AMBASADROKA MARKI

      Usuń
    6. Raczej po udostępnieniu wpisu przez Angel w inicjatywie Perły Made in Poland. :) Ale bardzo się cieszę, bo to fajne produkty są. GorVita raczej się nie reklamuje w sieci (ani gdzie indziej też nie widziałam). ;)

      Usuń
  10. Zarzekam się już od dawna, że muszę dać dla siemienia lnianego drugą szansę.
    Czas na płukanki, żel do stylizacji i maskę! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo sobie powtarzałam, aż zmobilizowała mnie akcja Anwen. :)

      Usuń
  11. Jeszcze nie próbowałam a tyyyle razy już się miałam za to zabrać. Ostatnio przez problemy żołądkowe piłam nawet i głupia ne pomyślałam, żeby to wykorzystać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że już czujesz się lepiej :*

      Usuń
  12. również testuję płukankę z siemienia w tym miesiącu :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poza lnianą, robię tez z hibiskusa i z octu jabłkowego. Ponieważ o lnianej wiem już dosyć, teraz zamienię ją na płukankę z zielonej herbaty. :)

      Usuń
  13. Moje włosy nie lubią płukanki z siemienia :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja jestem z wlkp ale komplelenie nie wiem co to tek kwi cos tam ;D

    OdpowiedzUsuń
  15. Pomyslowo :) Musze kiedys wyprobowac - siemie gotuje na wlosieta srednio co 2, 3 dni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...i podziwiam Cię za to niezmiernie. :D

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...