czwartek, 17 lipca 2014

Pielęgnacja włosów dziecięcych: co robić kiedy skóra głowy mojego dziecka brzydko pachnie?


O ile chyba każdy mniej więcej słyszał o niemowlęcej ciemieniuszce, o tyle z pielęgnacją skóry głowy dzieci starszych często mamy problem. Odruchowo myjemy im włosy codziennie, tak jak do tej pory, mimo że są coraz grubsze i dłuższe i takie regularne oczyszczanie prowadzi do splątania i trudności z rozczesywaniem.

Często włosomaniaczące Mamy przekładają swoją złożoną pielęgnację na włosy dziecięce – wydłużają czas przed myciem włosków, nakładają na nie oleje, po umyciu używają odżywki. Ba, sama do takich Mam należę. Ale i u mnie, i u innych rodzicielek, tych które znam prywatnie i tylko przez bloga, zdarzyło się że po jakimś czasie takiej delikatnej pielęgnacji (lub niezależnie od niej) na skórze głowy dziecka pojawił się brzydki zapach. Taki „grzybkowy”, „spocony”, nawet jeśli myjemy skórę głowy codziennie i bardzo dokładnie. Po jakimś czasie na skórze dostrzec można żółte krostki, podobne do pierwszych objawów ciemieniuchy, a w dalszej kolejności może pojawić się łuska.

Dlaczego tak jest? Gruczoły łojowe kilkulatków nadal są niedojrzałe i ciemieniuszka u nich nie jest niczym niezwykłym. U niemowląt pamiętamy o tym, aby regularnie złuszczać naskórek, choćby przez masaż szczoteczką z miękkiego włosia. U ruchliwych kilkulatków bywa to... trudne. I z czasem o tym zapominamy.

My zapominamy, ale bakterie i grzyby nie.

Z mojego doświadczenia wynika, że włosy dziecięce można myć albo delikatnym szamponem, albo rzadko. Jeśli myjemy je raz czy dwa w tygodniu, szampon typu Jonhson&Jonhson (we wszystkich znanych mi przypadkach problemy pojawiły się właśnie po tej marce, choć myślę, że mogą mieć miejsce i po innych łagodnych środkach myjących) jest zbyt delikatny. Nie usunie zanieczyszczeń w wystarczającym stopniu. Dodatkowo szampony te są dość mocno zasadowe i przy długotrwałym używaniu na skórze głowy zbiera się sucha skorupa z resztek sebum, naskórka. To tutaj grasują drobnoustroje i powstaje przykry zapaszek.

Zamiast zadręczać się byciem nie-dość-doskonałym rodzicem, zaczynamy działać. A w walce tej pomogą nam:


Krem Ziajka, od pierwszych dni życia. Nakładamy grubą warstwą na pół godziny przed myciem. Tuż przed kąpielą bądź już w jej trakcie masujemy skórę głowy palcami lub miękką szczotką. W żadnym wypadku nie drapiemy! Nie wiem, co takiego Ziajka ma w sobie, ale działa. To jedyny specyfik, który usunął też ciemieniuszkę, z którą na głowie Zo bujałam się kilka miesięcy. Po Ziajce zniknęła w jedno popołudnie i później cieniutka warstwa przed myciem zapewniała ochornę przed nawrotem tej dolegliwości. Krem ma składzie parafinę, ale jest przebadany dermatologicznie – nie zaszkodzi Waszym pociechom, poza tym niedługo go zmyjemy.

Żaden specyfik, czy naturalny, czy apteczny, z żadnej półki cenowej, nie przebił działania tego niepozornego, taniego jak barszcz i powszechnie dostępnego kremiku.

Skóra nasmarowana? Wymasowana? Dziecko uśmiechnięte, bo wreszcie nic nie swędzi? To świetnie. Teraz myjemy włoski. Wybieramy szampon z silniejszym detergentem, SLeS albo MLS. J&J sobie odpuszczamy, zużywamy do mycia wanny i nie kupujemy nigdy więcej. ;) Osobiście kupuję szampony Bobini albo marki własne marketów o podobnym składzie. Najczęściej chyba stoi u nas Pinio z Biedronki. Wykorzystujemy go też jako płyn do kąpieli, jeśli Jaśnie Zocha życzy sobie danego dnia piankę. Nie chodzi nam o to, żeby skład był super pro-eko, zawierał 196 różnych wyciągów ziołowych i odżywkę 9w1. Nie, szampon ma dokładnie umyć włosy i skórę głowy i nie być drażniący. Po kremowaniu skórę głowy myjemy dwukrotnie.

Po myciu na długość włosów, jeśli są splątane, nakładamy na chwilę odżywkę do spłukiwania. Nada się każda o prostym składzie: Gloria, Ziaja, Isana. Staramy się nie dotykać nią skóry głowy, rozprowadzamy na długości.

Dopóki problem nie ustąpi, myjemy włosy codziennie. Z czasem można ten okres wydłużyć, ale w moim odczuciu dziecięcych włosów nie powinno myć się rzadziej, niż dwa razy w tygodniu. Jeśli pamiętamy o tym, żeby dziecko wykąpać odpowiednio wcześnie, zanim jest wymęczone i „przejrzałe”, a wszystkie ablucje wykonamy spokojnie, pewnie i z uśmiechem, gwarantuję Wam, że pociecha doceni Wasze starania. :)

W profilaktyce zamiast kremu Ziaja polecam używać oleju kokosowego (bardzo chwalę sobie Efavit, jest stosunkowo niedrogi i bardzo wysokiej jakości), który również ma działanie nawilżające i odkażające (ale nie złuszcza, dlatego w zaawansowanych przypadkach, z łuską i krostkami może nie wystarczyć).

Latem ze względu na temperatury dzieciaki pocą się bardziej. Grzebią w piachu, turlają się w trawie i taplają w baseniku/morzu/jeziorze (jeśli nie, to przemyślcie swój model rodzicielstwa). Dlatego myjemy skórę głowy i włoski zawsze, kiedy są brudne. Przy codziennym myciu można stosować zamiennie szampon i odżywkę w roli detergentu. Osobiście szamponu używam 2, maksymalnie 3 razy w tygodniu, natomiast jeśli w międzyczasie muszę umyć Zosiowe włoski, używam do tego prostej odżywki.

I przede wszystkim – obserwujmy nasze pociechy. :)

Jeśli interesuje Was poradnik jak dbać o włosy w wersji dla dorosłych wraz przykładowymi produktami do pielęgnacji – zapraszam na bloga Yasmeen, gdzie od wczoraj można przeczytać mój post z poradami.


48 komentarzy:

  1. "Latem ze względu na temperatury dzieciaki pocą się bardziej. Grzebią w piachu, turlają się w trawie i taplają w baseniku/morzu/jeziorze (jeśli nie, to przemyślcie swój model rodzicielstwa). Dlatego myjemy skórę głowy i włoski zawsze, kiedy są brudne." - podoba mi się ;) Dziecko brudne - dziecko szczęśliwe :D

    Też używamy pinio, czasem bambino czy hippa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te delikatniejsze się u nas kompletnie nie sprawdzały. Zresztą, z jednej strony własnie okazywały się zbyt delikatne dla skalpu, z drugiej - robiły z włosów filc aż miło. Hippa jeszcze nie miałam. Teraz widzę, że piszę o Pinio, a na zdjęciu akurat dwa inne. :D

      Usuń
    2. Hippa akurat bardzo sobie chwale, dluugo to byl nasz nr 1

      Usuń
    3. Z dziecięcych właśnie najbardziej lubimy hippa, babydream zarówno szampon, jak i żel robiły nam filc ;)

      Usuń
    4. jest jeszcze dobry szampon elodermu z apteki. U mnie pomoglo

      Usuń
  2. ooo, fajny wpis :)
    zanim urodzila sie moja starsza pociecha, w ferworze zakupow nabylam oczywiscie cala linie pielegnacyjna J&J. Na szkole rodzenia polozne peirwsze co to uprzedzily zeby tych kosmetykow nie kupowac bo sa jednymi z najsilniej uczulajacych. Do pielegnacji dziecka polecaly zwykla oliwe z oliwek. Kiedy mala miala blisko roku podjelam probe uzycia- faktycznie, wysypka od razu. Kiedy pojawily sie problemy z ciemieniucha kupilam olejuszke skarb matki, pomogla ale...w skladzie olej slonecznikowy, parafina, troszke oleju z krokosza- 25 zl za buteleczke 30 ml...Przy drugich dzieciach na ciemieniuche kupilam krem z AA- nie dzialal w ogole, skonczyl na moich pietach :( Smarowalam wiec zwykla oliwa z oliwek i ciemieniucha znikala :) Niestety troche trwalo u mnie zanim nabralam dystansu do reklam typu "najlepsze dla twojego dziecka"


    Jeli chodzi o wlosomanie i dzieci to...ostatnio namawialam siostre do olejowania wlosow, mowiac ze nawet moja mala corka olejuje. Na to S, grobowym glosem: bo ty mnie zmuszasz ... Rodzina w smiech a ja postanowilam ze mlodej troche odpuszcze. Czasem mi sie uda dorzucic troche olejku do maski i w ogole nalozyc maske, a czasem nie. Szamponem myjemy srednio raz w tygodniu i wtedy koniecznie odzywka (na to sie corka zgadza mowiac ze musi nakarmic wlosy- tak jej sie odzywianie skojarzylo). W miedzyczasie notorycznie zdarzaja sie wloski posklejane lizakiem, lodem, jogurtem, cala piaskownica na skalpie- wtedy myjemy odzywka. Szamponow ostatnio uzywam takich samych jak swoje , tylko sprytnie przelanych do butelek po szamponie monster high ;) Dobry delikatny szampon "dorosly" ma sklad o wiele lepsze niz wiekszosc myjadel niby dla dzieci.
    U nas sprawdza sie mycie raz w tygodniu, bo mojej 5-latce w ogole nie przetluszcza sie skalp. Wlosy tez ma grube, zdrowe, strasznie ciezko je obciazyc (do tego stopnia ze naolejowane lyzeczka oleju po nocy wygladaly swiezo. U mnie kilka kropli arganu na konce powoduje przyklap i przetluszcz, u niej tylko blask)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, Twoja córa ma zupełnie inne włosy niż większość dzieciaków. Zo ma delikatne blondaski, a do tego poci się sporo. Fajnie, że znasz włosy swojej córy na tyle, żeby dobrać im pielęgnację dopasowaną do potrzeb. Tobie ten post niepotrzebny. :D:D:D

      Usuń
    2. Aha no i od jakegos czasu obowiazkowo codzienne szczotkowanie dzikiem, super wyczesuje piasek, kurz, listki, patyki robaczki oraz inne elementy fauny i flory ktore zbieraja sie podczas tarzania po trawie ;) Poza tym nablyszcza, wygladza, rozprowadza sebum czy odzywke

      Usuń
    3. A to prawda, dzik to doskonały środek zarówno higieniczny, jak i pielęgnacyjny. :)

      Usuń
    4. Kochana to chyba nie to ze znam potrzeby, po prostu trafil mi sie szczesliwy egzemplarz prosty w obsludze- wlosy bardzo niskoporowate, same z siebie nawet sie nie placza, ani nie pusza; zaszkodzic im trudno i wdziecznie reaguja na wszystko, ale jak sie je zostawi samym sobie to i tak ladnie wygladaja. Takie wlosy naturalnie to skarb, ciesze sie ze chociaz corce sie trafil :) skoro juz nie mnie
      Z pocenia chyba tez sie wyrasta, pamietam ze kiedys corka zawsze jak zasypiala to miala mokrutenka glowke, oczywiscie panikowalam bo naczytalam sie o nieoborach vit d3- ale minelo, wyrosla z tego...Duecik A&D tez poci sie wiecej niz siostra, ale mysle ze na to ma tez wplyw to ze biegaja wkolo jak szaleni, a taka pieciolatka jest juz troche bardziej stateczna

      Usuń
    5. Niekoniecznie się wyrasta, jestem tego najlepszym przykładem. :)

      Usuń
  3. A wlasnie, pytanie. Pisalas kiedys ze wlosy dziecka osiagaja ostateczna gestosc i grubosc okolo 8 rz. Faktycznie, widac ze sie zmieniaja z czasem, ostatnio corka ma np wysyp baby hairow a niczego na skalp jej nie kladlam (olej daje tylko na dlugosc). Zaczelam sie zastanawiac czy mozna troche pomoc naturze przez np wcierki? Czy to by cokolwiek dalo, czy i tak co ma wyrosnac to wyrosnie samo z siebie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy co chcesz wcierać - jakieś domowe specyfiki, typu napar z tymianku, wywar z łopianu czy żywokostu, czemu nie? Jantar czy inne cuda - tutaj bym się zastanowiła. Skóra dziecięca jest o wiele cieńsza od dorosłej i wszystko, co na nią nakładamy błyskawicznie przedostaje się do krwioobiegu. Nie szalałabym lepiej, bo nie wiemy do końca jakie efekty mogą mieć niektóre kondycjonery czy konserwanty na organizm dorastającej dziewczynki przy dłuższej ekspozycji. Zioła w nadmiarze też oczywiście mogą szkodzić. Zwlaszcza, że sama piszesz, ze córa ma już dosyć części zabiegów... Liczę na Twoj niewątpliwy rozsądek.

      Poza wiekiem na BH ma pewnie wpływ tez pora roku: lato, owoce, świeże warzywa, słońce, dużo ruchu na dworze. :)

      Usuń
    2. Nie, ja osobiscie nie chce jej niczego wcierac, tak tylko rozkminialam w sensie ogolnym :)

      Usuń
    3. Aaaa, to w sensie ogólnym uważam tak samo ;)

      Usuń
  4. +100 punktów za fragment o turlaniu się dzieci w trawie i modelu rodzicielstwa :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, jak każdy rodzic, zakładam, że mój model rodzicielstwa jest jedynym słusznym i najlepszym ;)

      Usuń
    2. I ja zgadzam się z tym podpunktem w 100%. Dzieciństwo jest po to, żeby dobrze się bawić! ;)

      Usuń
  5. Henrietta ja to uwazam ze wiecej zdrowia, przede wszystkim psychicznego, by mnie kosztowalo powstrzymanie dzieciow zeby sie nie brudzily, niz roboty z codziennym praniem ;) Chociaz raz mnie pani w parku zjechala "alez to dziecko ma brudna bluzke" lol, no a jaka ma miec po zabawie w piaskownicy i zjedzeniu loda (gdzie lod idzie pol na pol- buzia dziecka i Bob Budowniczy na koszulce)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci powinny być brudne. Brudne stopy/buty i buzie, poobcierane kolana i wielkie uśmiechy na twarzach - takie głównie dzieciaki widuję. :)

      Usuń
    2. Taa brudne stopy...ostatnio mnie panie w zlobku zjechaly ze dzieci jak wychodza na podworko to zaraz sciagaja butki i boso zasuwaja. Dodam ze ogrodek zamkniety/trawka>Powiedzialm ze na moja odpowiedzialnosc niech im pozwola- ale NIE bo inne dzieci tez chca.

      Usuń
    3. Ach, sprawy przedszkolne dopiero przed nami... ;)

      Usuń
  6. "Latem ze względu na temperatury dzieciaki pocą się bardziej. Grzebią w piachu, turlają się w trawie i taplają w baseniku/morzu/jeziorze (jeśli nie, to przemyślcie swój model rodzicielstwa). " za to zdanie należy Ci się order - jak słyszę ciągłe " tylko się nie ubrudź" to dostaję szału, dziecko brudne to dziecko szczęśliwe :) Na temat ciemieniuszki się nie wypowiem, bo nie mam doświadczenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta, nie wchodź tam bo się ubrudzisz, nie biegaj, bo się przewrócisz, nie wchodź na krzesło bo spadniesz... Dopóki nie zagraża bezpieczeństwu i zdrowiu innych (ani swojemu życiu), nie zabraniam Zo nic. Wiecie ile razy spadła z mebli? Dwa. Raz rzeczywiście przez nieuwagę, drugi raz, bo babci krzyknęła "ranyboskiezejdźbospadnieszzosiaochrystepanie" i się dziecko przestraszyło i spadło. Tak samo Zocha wie, że z gorącym piekarnikiem nie ma żartów - kiedyś widziałam jak dotknęła bardzo ciepłej szyby paluszkiem i teraz już pamięta. Niektórzy ludzie powinni mieć lalki, a nie dzieci - nie brudzą się, nie hałasują, nie przewracają i nie marudzą przy jedzeniu.

      Usuń
    2. Nic mi nie mow, raz weszlam do lazienki a synalek stoi na mokrym (od kapieli) brzegu wanny, podtrzymujac sie szklanej poleczki pod lustrem. Ostatnio duecik w kapieli i znow slysze- mamo adam wlazl do zlewu (malutki zlewik, wiszacy, bez tej nogi). Nagminne jest wspinanie sie na blat kuchenny zeby siegnac do szafki ze slodyczami (a zeby ja otworzyc stojac na blacie trzeba sie wychylic...Ile razy ja mam taki okrzyk "ranyboskiezejdźbospadnieszochrystepanie" na koncu jezyka i ile hercklekotow sie nabawilam- to moje

      Usuń
    3. Nigdy nie wiadomo - lepiej zareagować, czy nie? Podbiec szybko i łapać, czy skradać się jak tygrys ninja? :D

      Usuń
    4. na pewno paniczny wrzask nie pomaga , gwaltowne rzucenie sie moze dziecko wystraszyc i sklonc do rownie gwlatownej reakcji- tyle wiem z autopsji :) Nawet jak dziecko wisi za jedna noge z drabinki czy hustawki- reakcja szybka acz spokojna :) i NIEPANIKACJA - ostatnio Sonia przechodzila przez taka barierke gora, mlody za nia ale ze za niski- fiknal kozla przez barierke na glowie i spadl plasko na plecy na chodnik. Myslalam ze zawalu dostane i chyba z szoku nie wrzasnelam - a on sie otrzepal i powiedzial "ale to bylo smiesne".

      Usuń
    5. "ale to było śmiesne" :D:D:D

      Usuń
    6. tez sie usmialam po pachy ;)
      z wypadkow to ostatnio tez jeden sie wywalil paskudnie, rozbil nos i przygryzl jezor, krew sie lala ze zastanawialam sie czy na pogotownie nie jechac a drugi zaczal rykowisko ze on tez chce zeby mu krew leciala i zeby mama sie nim zajmowala. W sumie to latwiej mi przyszlo uspokojenie tego krwawiacego jak zarzynany prosiak ;) co z perspektywy- jak i powod zazdrosci- rowniez dosc zabawne

      Fajne te Zosi blondaski, takie dziewczece :)

      Usuń
  7. Maila Ci poslalam z prosba o rade, a posta przeczytam pozniej ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mamą nie jestem (i mi sie nie spieszy), ale porusze tutaj inny temat. Na prawdę szampon J&J jest taki straszny? Ja go używałam od urodzenia (kiedy to mama mi go kupowała) do jakiegoś 17-18 roku życia i o zgrozo włosy myłam raz w tygodniu. Miałam tę wersję zółtą - niby rumiankową, a że póki nie zszarzałam i nie ściemniałam bylam jasną blondynką to rumianek przemawiał do wyobraźni mojej mamy.

    Mam nadzieję, że nie urażę nikogo tym co napiszę teraz, ale: ileś lat temu nikt nie słyszał o olejowaniu włosów/skalpu, używaniu ton kosmetyków - i jakoś dzieci miały całkiem ładne czupryny. Rozumiem, że w pewnym wieku kiedy kobieta zaczyna kombinować ze swoimi włosami, stosować farby/ lokówki/ suszarki, przechodzi burze hormonalne - to pielęgnacja jest bardzo potrzebna, ale wydaje mi się, że u dzieci to raczej zbędny dodatek. Zrozumiałe są alergie czy ogólnie trudne przypadki, ale po co dziecku ze zdrową skóra i włosami fundować zabiegi, które najczęściej je nudzą i wątpię czy coś wnoszą do wyglądu włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością znajdą się osoby, którym nawet J&J nie szkodzi. Z moich włosów robił filc, na skalpie wywoływał łupież, a mojej córce (i innym dzieciom też, znam co najmniej kilka przypadków) fundował właśnie problemy ze skorą głowy: swędzenie, przykry zapach, krostki i podrażnienia.

      W Polsce normalna jest pielęgnacja wyłącznie szamponem, w Indiach z kolei normalne jest olejowanie, masaże skalpu i pielęgnacja ziołowa. Dopóki dziecku nie dzieje się krzywda, nie widzę w tym nic złego. :) Piszesz, że nie masz dzieci - gdybyś jednak miała, używałabyś kosmetyku, który synowi lub córce szkodzi? :) Nie sądzę. Myję Zosi głowę dwa razu w tygodniu, a nakładam jej olejek albo krem tylko kiedy ze skórą zaczyna się coś dziać, albo kiedy obie mamy ochotę na wyciszający, relaksujący masaż. Nie widzę w tym niczego złego. Szczególnie, że efekty na włosach i skórze głowy ewidentnie widać.

      Usuń
    2. A, działanie szamponu w dużej mierze zależy również od jakości wody w rurach, o czym się przekonałam na własnej skórze przy przeprowadzce: delikatny szampon, który świetnie się sprawdzał w wodzie miękkiej, w twardej wywoływał podrażnienie.

      Tym niemniej ten post, jak i wszystkie poradnikowe, to zbiór ogólnych wytycznych, wiadomo, że istnieją od nich wyjątki. Jeśli mycie głowy raz w tygodniu Ci służy, jak najbardziej rób tak dalej. Sama chciałabym mieć tak odporny skalp.

      Usuń
  9. O widzisz jak dobrze wiedzieć, mamą jeszcze nie jestem, ale warto wiedzieć dlaczego tak się dzieje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie będzie Ci dane borykać się z taką przypadłością ;)

      Usuń
  10. Z tymi kosmetykami J&J to niestety, wiele dzieci reaguje na nie alergicznymi wysypkami. Wiadomo, kazda skora inaczej reaguje ale w rankingach kosmetykow dzieciecych pod wzgledem substancji uczulajacych prym wioda zdecydowanie j&j. A wlasnie, a propos Indii to tam wspomniana firma j&j ma w ofercie olej do wlosow dla niemowlat, nie wiem co ma w skladzie ale zawsze zajmowalo mnie porownywanie ich pferty kosmetycznej i naszej i ten produkt mi sie rzucil w oczy bo wlasnie sobie pomyslalam ze tam olejowanie jest tak oczywistym elementem pielegnacji ze nawet miedzynarodowy koncern ma specyficzny produkt pod potrzebe tego rynku

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana fightthedull mam pytanie- cos pod mit. Wiele mlodych matek dotknietych pociazowym wypadaniem decyduje sie na obciecie. Czy faktycznie zejscie z dlugosci ma szanse pomoc w walce z wypadaniem? Rozumiem kwestie mniejszego platania sie wlosow krotszych, pozbawionych najczesciej zniszzonych koncowek a co za tym idzie mniejszego wyrywania sobie wlosow przy niedelikatnym czesaniu. Moja kolejna teoria to odciazenie cebulek, ale tu mam watpliwosc- czy wlosy normalne, nie grube, nie ciezkie, nie roszpunkowo dlugie- faktycznie moga zyskac cos ma skroceniu ( nie chodzi mi tu o same konce ale o dlugosc) . No i na koniec, czy podciecie samych koncowek moze cokolwiek pomoc w kwestii wypadania? Wiem ze badalas mit " wlosy podcinane szybciej rosna", tu zagadnienie sformulowalabym jednym zdaniem" wlosy podcinane mniej wypadaja"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Kasiu, planowałam napisać dokładnie taki post w najbliższych dniach. :) W końcu dopiero co sama obcięłam włosy, i wypadanie było jednym z powodów. ;)

      Usuń
    2. w takim razie czekam niecierpliwie bo moje wypadanie mnie juz do takiego szalu doprowadza ze powaznie zastanawiam sie nad dosc drastycznym scieciem. po co komu dlugie wlosy jak wisi smetny przerzedzony ogonek :(

      Usuń
  12. Masz rację, dzieci nie powinno się za wszelką cenę bronić przed brudem, zwłaszcza w lecie ;) Za "naszych" czasów na szczęście udało nam się unikać takich problemów włosowych. Szaleje z polskimi znakami, dorwalam się do neta w komórce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, Ewuś, widzę ogonki i kreseczki w Twojej wypowiedzi! ;)

      Usuń
    2. A jakze, szaleje :D! Neta sobie na komorce wreszcie zalozylam, tylko cholera, nie potrafie do konca tel. ogarnac ;)

      Usuń
  13. Co prawda nie mam dzieci, ale nie wyobrażam sobie nakładać im na włoski odżywek, olejków czy maseczek. Sama pamiętam jak nienawidziłam mycia włosów, bałam się, że szampon wleci mi do oczu i będzie bolało, więc wydaje mi się, że dla dziecka takie zabiegi mogą być męczące, bo się wiążą z kilkukrotnym polewaniem włosów wodą :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro bałaś się, że szampon wleci Ci do oczu - to znaczy, że kiedyś wleciał, i prawdopodobnie miałaś włosy myte niedelikatnie i nieuważnie. Zosia bardzo lubi mycie i płukanie włosków. Zawsze mamy na podorędziu ręcznik, żeby wytrzeć wszystkie przeszkadzające jej kropelki wody z buzi i z oczu. Myję jej włosy w pozycji leżącej, uszka ma schowane pod wodą, dzięki czemu słyszy nowe, fascynujące dźwięki, bardzo podobne do tych, które słyszała w brzuchu mamy. Trzymam Zosię pewnie, uśmiecham się do niej i spokojnie mówię głupotki i uwierz mi, że nie jest podczas tych zabiegów dzieckiem zestresowanym. Powiem więcej - czasami obietnica mycia włosów przez mamę to jedyna rzecz, która przekonuje ją do kąpieli.

      Usuń
  14. Dzieci na razie brak, ale pochłonęłam posta na zaś^^ Mój brat jak był malutki to miał problemy z taką skorupką na głowie. Mam smarowała mu to jakimś olejem i dosyć szybko zeszło bez nawrotów.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...