sobota, 19 lipca 2014

Jak to „chemia” pomóc może: czyli mój romans z Head&Shoulders.


Kiedy tylko ktoś pytał mnie o zdanie, odradzałam stosowanie szamponów tego typu. Oblepiacze, silne detergenty, środek przeciwłupieżowy (nie każdemu potrzebny) i mnóstwo zbędnych dodatków.

Ale. Moja Siostra przez całe dorosłe życie myje włosy wyłącznie szamponami H&S, każdy inny ją podrażnia. Zawsze wychodzę z założenia: jeśli coś Ci służy, to tego właśnie używaj. :) Chętnie pomogę, jeśli jest jakiś kłopot, ale jeśli nie ma – po co cudować? Kiedyś przeczytałam też pod którymś postem Anwen komentarz mówiący o tym, że ktoś mył włosy wszystkim chyba: eko, pro, szampony apteczne, mydło, z różnych półek cenowych... i w końcu powrócił do Head&Shoulders.

Jak wielokrotnie narzekałam, lato to fatalny okres dla mojej skóry głowy. Należę do osób, które pocą się, i to bardzo. Jeśli do tego dodamy nadwrażliwość skórną i skłonności do łojotoku, możeci sobie łatwo wyobrazić jak podrażniona była skóra głowy, całą dobę bardzo ciepła i wilgotna... Te delikatne szampony nie sprawdzają się w mojej bardzo twardej wodzie, a mocniejsze są zbyt inwazyjne dla długości włosów. Mimo, iż moje włosy są niskoporowate, są też cienkie, a w związku z tym zwykle podatne na zniszczenia.

Nie miałam akurat możliwości wykonania własnego szamponu, a mydełko cedrowe okazało się zbyt mocne na co dzień. Swędzenie i wypadanie doprowadzało mnie do szału, i byłam gotowa spróbować już naprawdę czegokolwiek.

Przy okazji obserwując swoją skórę głowy doszłam do wniosku, że wcale nie jestem pewna, czy rzeczywiście jest nadwrażliwa na SLS i CB, zbyt wiele zależało tutaj od innych czynników (sen, wysiłek, infekcja, dieta, dzień cyklu... paranoja, pomału chyba należało zaopatrzyć się w szklaną kulę, żeby wiedzieć, co danego dnia mnie uczuli i dlaczego). Aż stojąc w sklepie i usiłując z wszelkich sił się nie drapać dojrzałam znajomą biało-niebieską butlę. Zastanawiałam się nad wersją z mentolem i bez i w końcu wybrałam taką chłodzącą, na lato w sam raz. „Gorzej nie będzie” – pomyślałam. Kupiłam. Za 16 złotych 500 ml, jakaś promocja to chyba była.

Skład, jak już wspominałam, do pięknych, i ekologicznie ładnych nie należy. Jest tu SLS, SLeS, CB, kwas solny (!), zmywalny detergentem silikon, sól, konserwanty. Z naturalnych rzeczy w mojej wersji jest mentol i olejek cytrynowy. ;) Ale szampon działa. W roli składnika przeciwłupieżowego występuje pirytionian cynku.

Od trzech tygodni głowa mnie nie swędzi, objawy stopniowo ustępowały przez kilka pierwszych myć. Pielęgnacja skóry łojotokowej jest często podobna do tej z łupieżem – przyczyną jednej i drugiej przypadłości mogą być grzyby. Wbrew obawom włosy nie przetłuszczają się szybciej. Są puszyste, sprężyste, miękkie i lśniące. Jest to zasługa również olejowania i odżywek, nie oszukujmy się – ale zdecydowanie szampon określam jako łagodniejszy dla długości niż nieszczęsne mydełko cedrowe. Najwyraźniej szampon z silikonem może się sprawdzać na cienkich, prostych włosach. Kto by pomyślał?

Butelka jak to butelka, nie jest ani piękna, ani szczególnie szpetna. Otwór jest za duży. Szampon ma biało-żółtawy kolor, jest gęsty, kremowy i pieni się jak szalony, wystarczy niewielka jego ilość. Żeby ułatwić sobie pracę przelałam go do butelki z pompką. Pachnie szamponowo, ani ładnie, ani brzydko. Komfort użytkowania jest naprawdę spory, chyba mi brakowało takiej SLS-owej, kremowej piany. :)

Nie sądzę, żebym została przy H&S na zawsze, już przywędrował do mnie z Setare szampon przeciwłupieżowy Natura Siberica (zapowiada się bardzo ciekawie, i skład ma jak najbardziej słuszny - info dla tych, co to serce im staje na myśl o zmianie składów szamponów NS), bardzo chętnie ukręcę też własne myjadło, jak uzupełnię zapasy detergentów. Jednak jeśli jesteście zdesperowane, jak ja byłam, warto spróbować. Head&Shoulders można kupić naprawdę wszędzie, od drogerii przez Biedronkę po stacje benzynowe, i zwykle kosztuje kilkanaście złotych. Jako ciekawostkę dodam, że widziałam już chyba wszelkie możliwe pojemności tych szamponów: 200, 300, 400, 500, a nawet 600 ml.

Najwyraźniej nie samą naturą człowiek żyje.

80 komentarzy:

  1. ja myłam nimi włosy gdy po szaleństwie z brązową szamponetką włosy wyszły zbyt ciemne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam podobne doświadczenia, ale po tym, jak mi farba źle wyszła :D Dużo nie pomogło (bo farba czarna), ale kolor zawsze trochę złagodniał ;p

      Usuń
    2. Tuż po nałożeniu farby można ją jeszcze "ruszyć" - bo zdjąć to za dużo powiedziane nakładając maskę na włosy na kilka godzin. Szampon przeciwłupieżowy tez pomaga. :)

      Usuń
  2. Od czasu do czasu używam szamponów H&S

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to cieszę się, bo jak pisałam tego posta, to miałam takie odczucia, że przyznawanie się do mycia włosów H&S to trochę jak przyznanie się do grzybicy ;)

      Usuń
  3. Czekam na Twą opinię o szamponie NS :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę to potrwa - nie zdążyłam go jeszcze użyć ani razu ;) bo robię na niego miejsce w butelce z pompką. Nie lubię tych wduszanych dozowników. Wszystko powinno mieć pompkę. No, może poza tubką. ;)

      Usuń
  4. Ciekawią mnie od jakiegoś czasu szampony NS :) Na razie mam jednak zapasik tych z Planeta Organica. Co do H&S - mój Luby uważa ten szampon za jedyny słuszny, sama nie podzielam jego entuzjazmu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie podzielałam entuzjazmu, dopóki mi nie pomógł. ;)

      Usuń
    2. Mój mąż latami używał H&S i był bardzo zadowolony, a ostatnio mu fryzjer poradził, żeby zaczął stosować jednak jakiś delikatny szmpon. Wydzieliłam mu więc jeden z moich zapasów i teraz myje na przemian, raz tym, raz tym i też jest zadowolony :)

      Usuń
    3. Moja skóra głowy też woli różnorodność. Na pewno będę przeplatać H&S z innymi myjadłami. Ale ta ilość kremowej piany, gładkość i blask włosów "po" sprawiały, że używałam go z prawdziwą przyjemnością. Na pewno jednak nie chcę stosować silikonowego szamponu co mycie.

      Usuń
  5. Ile czasu poświęcasz na olejowanie włosów?

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak coś pasuje to trzeba używać. Osobiście nie mam większych uprzedzeń do produktu, zanim go nie wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w ciąży i krótko po niej miałam taką fazę, że prawie wszystko nie-eko było BE. Teraz się trochę ogarnęłam. Rzeczywiście działanie jakiegoś produktu niekoniecznie wynika wprost z jego składu. ;)

      Usuń
  7. Ja do niektórych produktów jestem sceptycznie nastawiona (sądząc po składzie) a okazują się ratunkiem dla moich wysokoporowatych włosów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, bywa, że produkt ze średnim składem działa świetnie (choćby i doraźnie, to też ma swoje zalety), ale i odwrotnie się zdarza.

      Usuń
  8. Moje klientki często przychodzą do mnie z szamponem H&S, staram się zawsze wytłumaczyć im jego działanie i zalecam spróbować czegoś innego, ale jeśli okazuje się że skóra głowy toleruje tylko ten produkt nie spinam się i nie zakazuje jego używania, bo tak jak napisałaś czasem delikatne szampony są za delikatne na naszą twardą wodę i nie są w stanie dobrze zmyć łoju, w którym grzybki zaczynają szaleńczą zabawę i doprowadzają do uporczywego swędzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama się o tym przekonałam: szampon, który działał doskonale (chili i pomarańcza love2mix) po przeprowadzce zaczął sie zachowywać jak totalny bubel

      Usuń
  9. Moja mama ma tak jak Twoja siostra :)

    mój skalp natomiast wybitnie nie znosi tych szamponów...

    OdpowiedzUsuń
  10. Te szampony to jedyne co pomaga Jasniepanu Mężowi. Uzywa ich od lat. Myslalam, ze wpadl w zamkniete kolo i to te detergenty (SLS jest w szamponach tak rzadko a on akurat uzywa jednego takiego!) wysuszaja mu skore glowy tak, ze przy czole az sie łuszczy i robia sie mu płatki. Próbowaliśmy emolium i moich rosyjskich cudow. I to byl dopiero dramat. Bylo trzy razy gorzej. Musialam przyzwyczaić sie do tego, ze w moim wlosomaniaczym, pielegnacyjnie swiadomym, siarczano unikajacym domu zawsze na polce stoi H&S. Ta butla 750 ml.:-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Musialam przyzwyczaić sie do tego, ze w moim wlosomaniaczym, pielegnacyjnie swiadomym, siarczano unikajacym domu zawsze na polce stoi H&S." - świetnie to podsumowałaś. To dokładnie moje przemyślenia co do tego szamponu. Mam nadzieję, że NS też się sprawdzi, kupiłam głównie mając w głowie Twoją pozytywną opinię. :)

      Usuń
  11. Jeśli chodzi o szampon na problemy ze skórą głowy dla mnie wygrywa czerwony szampon Catzy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. wypróbuj przeciwłupieżową ISANĘ (taka duża zielona butelka, w promocji za 3.99). Ma właściwości bakteriobójcze i grzybobójcze. Dla mnie jest ona bezkonkurencyjna- nie zawiera silikonów, a mimo to włosy są niesamowicie gładki i odświeżone :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za radę, będę o nim pamiętać. :)

      Usuń
  13. Muszę w końcu wypróbować H&S :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam kiedyś ten szampon, pamiętam, że całkiem fajnie chłodził, ale okropnie plątał moje włosy. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. H&S używam tylko z metodą OMO. I biorę naprawdę niewiele szamponu, ułatwia mi to butelka z pompką. Moja siostra z kolei rozcieńcza go wodą.

      Usuń
  15. Head&Shoulders- dawniej, gdy skóra głowy zaczynała mnie bardziej swędzieć sięgałam po te szampony. Do pewnego momentu mi pomagały, potem przestały. Mimo wszystko mile je wspominam. Krzywdy nie robiły. Lubię nałożyć na włosy od czasu do czasu typowo przeciwłupieżowy szampon.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście jak dotąd nie miałam jeszcze długotrwałego problemu, pomagały takie doraźne rozwiązania. Poza tym szamponem mam w domu kilka saszetek pirolamu na nagłe wypadki. U mnie sprawdza się tez heenara (ta miedziana, co śmierdzi kurczakiem, sypkie ziółka) i maska z glinki ghassoul z ziołami (jak Twoje papki). Odpukać - nie miałam jeszcze typowej łuski.

      Usuń
  16. Nie wiem, czy napisałam komentarz i coś mi zeżarło, czy w końcu nie napisałam :D Daj znać :D Bo cały dzień mam na pełnych obrotach i zaglądam na blogi tylko ukradkiem i w pośpiechu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już jest - moderuję komentarze starsze ni z 3 dni, żeby ich nie przeoczyć.

      Usuń
    2. Mam jakiegoś pecha co do komentarza, co chcę napisać :D Bo nie chodziło mi o ten stary, tylko pod tą notką o H&S spisałam elaborat i mi zeżarło. Dziś siadam i chcę Ci streścić co napisałam, daję opublikuj, a tu mi pisze, że połączenie z internetem przerwane. I przepadł :D Osłabłam :D Wrócę później napisać Ci to, co próbuję od kilku dni :D:D:D

      Usuń
    3. Biedna (i dzielna Balbina)! Jak wrócę do szybkich internetów to zrobię porządek z tymi komentarzami. Mam nadzieję.

      Usuń
  17. Używam go, gdy jedziemy do moich teściów. Sama bym go nie kupiła :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zapraszam do mnie:) http://kinkk.blox.pl/html

    OdpowiedzUsuń
  19. Kiedyś zanim moja łuszczyca została zdiagnozowała używałam wielu szamponów tej marki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba trochę łagodziły dolegliwości?

      Usuń
  20. Ja do H&S mam uraz, to te szampony spotęgowały problem ze skórą głowy, z którym zmagam się do dzisiaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, dobrych szamponów jest jak na lekarstwo... dlatego najczęściej robię je ostatnio sama.

      Usuń
  21. Moja skora glowy rowniez w lecie bardziej szaleje, co i mnie powoli do szalu doprowadza ;/ Czas kupic szklana kule ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak. Wyobraź sobie taką scenkę: wchodzisz do namiotu Cyganki, za zasłonę z koralików. Dym, okrągły stolik, szklana kula, karty do wróżenia. Cyganka chwyta Cię za rękę i mówi "kozieradka tak! Ale ogranicz aloes. Poznasz wysokiego bruneta..." - Przerywasz jej: "walić bruneta, co tam pani mówiła o aloesie?" :D:D:D

      Usuń
  22. Ja mam straszny powracający lupież, kiedyś zawsze kiedy tylko się pojawiał wystarczyło że użylam jedną buteleczkę h&sh i było po problemie.. teraz niestety już nic nie pomaga.. ehh.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A byłaś u dermatologa, a jeszcze lepiej trychologa?

      Usuń
  23. oj wielu osobom szampony z sls nie szkodzą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, ale mnie szkodziły - w poprzednim miejscu zamieszkania, w innej wodzie. :)

      Usuń
  24. Dobrze posumowałaś, nie samą naturą człowiek żyje, czasem trzeba użyć czegoś 'mocniejszego'. Osobiście szampony H&S pamiętam jeszcze z czasów kiedy byłam nastolatką. Wtedy używałam tylko albo H&S albo Pantene :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pantene, tak jak timotei zawsze miałam "łupież" - łuszczący się, podrażniony naskórek. Włosy myłam ziają albo farmoną. ;)

      Usuń
  25. Moje włosy i skóra głowy lubią SLS :) mogłabym codziennie stosować i nic by im nie było ;p dawno dawno temu używałam H&S, ale wtedy strasznie przetłuszczał mi włosy, spróbuje teraz jak się sprawdza .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, chyba każdy ma w domu (swoim albo rodziny) kogoś, kto używa H&S ;)

      Usuń
  26. A mi jedyne, co pomagało na łupież to Elseve. Świetne były i nie swędziało od pierwszego użycia. Kumpela znowu lubi Syossa. Inna sprawa, że teraz łupieżu nie mam wcale, odkąd nie szoruję łba codziennie SLS-em, nie nakładam odżywek L'Oreala, pianki i lakieru do włosów. Tak, kiedyś codziennie takie combo ładowałam na włosy. To śmieszne tak w ogóle: szampon, żeby umyć, odżywka, żeby przyklepać, pianka, żeby były puszyste, lakier, żeby wygładzić znów wierzchnią warstwę. Sinusoida taka, logiki zero. I tak potem wyglądały jak tłuste, a ja głupia myślałam, że się błyszczą i że to fajne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie bardzo podrażniały, jakoś tak garnęłam się do ziółek. Potem miałam chwilowy szał na produkty profesjonalne - jak się na szkoleniach nasłuchasz jakie to nie są wspaniałe to zaczynasz w to wierzyć. ;)

      Usuń
    2. bloger cos zwariowal i chyba mi komentarza odnosnie produktow profesjonalnych nie dodalo...
      a moze cos byc o nich napisala- wiem ze rtudno uogolniac ale z salonow krzycza reklamy kuracji nawilzajacych, odbudowujacych, relaksujacych i bogwico jeszcze ;) sama ampulke do takiej kuracji mozna kupic na allegro czy w sklepach fryzjerskich- chodzi mi o to czy one faktycznie maja szanse zadzialac wiecej niz dobra maska nalozona w domowym zaciszu? Warto odzalowac dyche na taka ampulke raz na jakis czas czy lepiej ja wydac na chocby polprodukty? Nie wiem jak to wyrazic, chodzi mi o to ze wiadomo, dlugofalowa pielegnacja lepiej zadziala ale moze np ktos z mocno zniszczone wlosy to zabieg profesjonalny mu da takie nagle BUM! i cud

      Usuń
    3. Dobrze, będzie i taki post. :) Na dzisiaj pisze się inny. :)

      Usuń
  27. Problem łupieżu to już nie mój problem na szczęście :) choć jakiś czas temu łupież miałam i nawet nie wiem skąd. Teraz gdy używam łagodniejszych myjadeł już nie wraca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro wystarczyło zmienić szampon na łagodniejszy, prawdopodobnie nie miałaś łupieżu, a jedynie z łupieżem mylony suchy, łuszczący się naskórek - skutek podrażnienia detergentem.

      Sama też nie mam łupieżu, ale łojotok. Łojotok i łupież mogą mieć podobną przyczynę: rozrost populacji drożdżaków na skórze głowy. Dlatego duża część kosmetyków do skóry z łupieżem sprawdza się też przy łojotoku, i odwrotnie.

      Usuń
  28. no popatrz a patrzac po skladzie takie paskudztwo... jak dlugo go uzywalas/uzywasz? Czy nie jest tak ze przy dluzszym stosowaniu wychodzi obciazenie czy podraznienie sklapu?
    Latami, naprawde latami stosowalam panteny, garniery i wlasnie h&s i wlosy mialam wiecznie oblepione, zaraz po umyciu oklap...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używam go od miesiąca, codziennie. Raz w tygodniu zamieniam H&S na cedrowe mydełko z łaźni agafii. Mydełko zmywa nadbudowane silikony. Zawsze używam metody OMO, choć mam wrażenie, że i tak trochę wysusza długość. Dlatego chcę przejść na używanie go tylko od czasu do czasu.

      Usuń
  29. Jak nakladasz maske to po niej nakladasz na wlosy jeszcze jakas odzywke?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami tak. Zależy od tego, jaki efekt chcę uzyskać na włosach. Jeśli maska ma dodać objętości, często wygładzam jeszcze końce odżywką. Albo maska idzie przed myciem, a odżywka po na włosy. Czasami, jeśli różnica porowatości włosów jest duża, zalecam przy każdym myciu stosowanie dwóch produktów: lżejszego na całość i jeszcze dodatkowo cięższego na końce/najbardziej zniszczone partie.

      Usuń
  30. Mój tata używa szamponów tej firmy odkąd tylko sięgam pamięcią, czasem sama po niego sięgnę jednak zdecydowanie stronię od takich specyfików. Właśnie przypomniałam sobie, że gdzieś w zapasach mam odżywkę również tej firmy. Muszę go wygrzebać i "wybadać" ;D Dołączam do grona obserwatorów i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odżywka to dla mnie taki bubelek, ale skoro ją już masz to wypróbuj, może akurat będzie ładnie wygładzać albo nabłyszczać. ;)

      Usuń
  31. Nigdy nie stosowałam tych szamponów, ale dobrze wiedzieć. Ostatnio często używam ziołowych produktów do włosów. :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Kochana wszystko w porzadku??? Tyle dni od ostatniego wpisu ... mam nadzieje ze Twoja nieobecnosc to wakacje i ze byczysz sie na tropikalnej plazy bez internetu i cywilizacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko w porządku, Kasiu, dziękuję za troskę. ;) Rzeczywiście wyjechałam (dość niespodziewanie) i dostęp do internetu mam mniejszy niż miałam nadzieję że będzie. Mimo to niebawem na pewno coś opublikuję. :)

      Usuń
  33. Spokojnie, nie spiesz sie :) niestety mam kilka przykrych doswiadczen gdy ktos nagle znika z bloga czy forum (czesto choroba dziecka, szpital czy inne paskudztwa) stad pytalam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście u nas wszystko dobrze.

      Kasiu, takie u Henri się pojawiły zachwyty nad Twoim warkoczem - i tak się zastanawiam: założysz Ty własnego blogaska? A może gdzieś już jest, tylko ja nie umiem znaleźć? Jesteś sympatyczną, kontaktową osobą, i masz sporo (z sensem) do powiedzenia. Może być, a może nie być o włosach. ;) Gdybyś miała założyć - zamierzam być pierwszym obserwatorem. :D

      Usuń
    2. No wlasnie zachwyt zupelnie niesluszny niestety bo moje wlosy tylko udaja :( znaczy raz udaly to im zrobilam zdjecie :)
      A co do wlasnego bloga- nie mam czasu, wole w wolnej chwili w pracy innym pospamowac w komentarzach ;) Na internet w zasadzie wchodze tylko w pracy, ewentualnie w domu jak dzieci spia (ale wtedy zazwyczaj sama padam...)

      a wlasnie, niedawno czytalam na Twoim blogu 50 faktow o Tobie, sporo mamy wspolnego , m.in tez kiedys studiowalam polonistyke ale ja zarzucilam :)

      Usuń
    3. No cóż... trzeba być szczególną osobą, żeby dokończyć takie studia. :) Też jestem szczególna, tylko inaczej ;p

      Usuń
  34. Kwas solny jest zupełnie nieszkodliwy, szczególnie w tak małych stężeniach i do użytku zewnętrznego. Ja mam przyjemność oblewać się nim wielokrotnie raz w tygodniu, żyję :) Mam wrażenie że demonizuje się trochę te "chemiczne" szampony. Jasne, jeśli ktoś ma problem ze skórą i nie służy, to nie ma co się upierać, ale u statystycznej Kowalskiej się sprawdzą. Nawet jak mają ten "groźny" SLS, to mają też substancje łagodzące jego działanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domyślam się, że jest w szamponie w nieszkodliwym stężeniu. Ten wykrzyknik ma wyrażać raczej moje zdziwienie jego obecnością w kosmetyku - nigdy wcześniej się nie spotkałam z takim dodatkiem. Możesz więcej napisać o tym kwasie, jak go używasz i do czego? :)

      Usuń
    2. Ja akurat oblewam się nim w laboratorium, ale jako składnik w dużym rozcienczeniu jest całkiem całkiem, tylko że bez szałowego działania estetycznego. Zakwasza roztwór zamykając łuskę włosa no i jest antyseptykiem, co jest dobrą wiadomością dla osób które mają problem z zakażeniami skórnymi, dlatego pewnie go wlewają do H&S :)

      Usuń
  35. Miałam odżywkę z H&S i byłam z niej zadowolona bo właśnie nie obciążała włosów a wręcz stawały się one bardziej puszyste i wyglądały na zdrowsze - jednak sama szukam ideału z bardziej wartościowym składem choć marce nie mówię nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie doraźne środki też są fajne, przed ważnym wyjściem, albo kiedy potrzebujemy sobie poprawić humor ładnym włosem. :)

      Usuń
  36. Mój mąż, który używa H&S był zachwycony orzeźwiającym, mentolowym zapachem tego szamponu. Jako posiadacz uporczywie nawracającego łupieżu stwierdził, że czuje iż wreszcie udało mu się pozbyć łupieżu na stałe. Bardzo przypadła mu też do gustu butelka kosmetyku, bo świetnie leży w dłoni i nie wyślizguje się podczas kąpieli. Mąż nawet zaniósł kilka próbek kolegom do pracy. Jak stwierdził, dobrymi produktami trzeba się dzielić.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...