wtorek, 15 lipca 2014

Dwa fantastycznie proste sera do twarzy: z ekstraktem czerwonego wina i z zieloną herbatą.


Kończy się moje serum z witaminą C (10% SAP z ZSK) i niestety, nadal nie mam nic mądrego do powiedzenia na jego temat. Ot, ukręciłam, używam, i ani krzywdy nie wyrządziło, ani szału nie ma. Na pewno lepsze takie serum niż żadne, ale będę szukać dalej. W tej chwili moje serce skradł antyoksydacyjny tonik Planeta Organica, który o wiele piękniej rozjaśnia i rozświetla cerę ;)


Ponieważ mam bardzo wrażliwą skórę oczu (jak bardzo, możecie zobaczyć w tym poście), postanowiłam zrobić coś z minimalnym ryzykiem uczuleniowym, ale i odczuwalnym działaniem nawilżającym, antyoksydacyjnym, a zatem i przeciwstarzeniowym.


Pomysł sam w sobie nie jest żadną innowacją. Kwas hialuronowy zmieszałam z wybranym ekstraktem.


Ekstrakt z czerwonego wina jest źródłem resweratrolu oraz innych polifenoli i proantycyjanidyn. Ekstrakt posiada silne właściwości antyutleniające, chroni przed wpływem promieniowania UV, dziala przeciwzapalnie, przeciwzmarszczkowo, chroni naczynia krwionośne, zmniejsza tempo rozpadu włókien kolagenowych oraz hamuje rozwój bakterii wywołujących trądzik. Surowiec polecany jest do pielęgnacji cery dojrzałej, starzejącej się, zniszczonej słońcem, szarej i zmęczonej oraz cery trądzikowej.

Ekstrakt z czerwonego wina ma postać ciemnoczerwonego, drobnego proszku. Stosuje się go w kosmetykach w stężeniu do 3%, ale ponieważ jest bardzo silnym barwnikiem, użyłam zaledwie 1%.

Do 30 g żelu potrójnego żelu hialuronowego dosypałam około 0.3 g ekstraktu. Wymieszałam dokładnie. Kwas hialuronowy zawiera pewną ilość konserwantu, jednak aby wydłużyć trwałość gotowego serum do 6 miesięcy, dodałam jeszcze 3 krople FEOG.

Gotowe serum po rozsmarowaniu znika, skóra w żadnym stopniu nie nabiera wściekle różowej barwy. ;)

Drugi ekstrakt pochodzi z zielonej herbaty, która służy mi we wszelkich formach. Uwielbiam ją pić, robiłam na jej bazie szampon z przepisu Arsenic (klik), wywar z niej służy mi również jako baza do wszelkiego rodzaju maseczek.


Standaryzowany ekstrakt z liści herbaty zielonej Camellia Sinensis o zawartości polifenoli na poziomie przynajmniej 95%. Ekstrakt z zielonej herbaty bogaty jest w garbniki, alkaloidy, witaminy z grupy B, witaminy K, C, P oraz sole mineralne. W kosmetyce ekstrakt z zielonej herbaty stosowany jest do pielęgnacji cery zanieczyszczonej suchej, tłustej i trądzikowej. Sprawdza się znakomicie przy problemach z kruchością naczyń, podrażnieniach i poparzeniach słonecznych. Działa regenerująco, tonizująco, hamuje rozwój stanów zapalnych.

Ten ekstrakt również jest w formie proszku, tym razem w kolorze brązowo-pomarańczowym. Ze względu na mniej intensywne zabarwienie pozwoliłam sobie do żelu dorzucić około 2% ekstraktu (dopuszczalne stężenie to 5%).

Serum, tak jak poprzednie, mieszałam szklaną bagietką bezpośrednio w buteleczce, w której zamierzam je przechowywać. Właściwości nawet tak prostego kosmetyku wygrywają z większością produktów dostępnych na drogeryjnych półkach, a ich koszt jest śmiesznie mały (5-7 złotych za opakowanie 5g, które wystarczy nam na więcej niż 10 buteleczek 30 ml plus koszt żelu hialuronowego – 8 zł/30 g).

Serum używam po oczyszczeniu i stonizowaniu twarzy. Zamierzam je stosować na dzień, pod krem z filtrem, i na noc, mieszając z odrobiną oleju.

Bardzo krótki przepis:

30 g żelu hialuronowego,
0,3 g ekstraktu z czerwonych winogron (lub 0,6 g ekstraktu z zielonej herbaty),
3 krople FEOG.

Jak zwykle, przypominam o dokładnym umyciu i zdezynfekowaniu przyborów i opakowań, których użyjemy do produkcji i przechowywania własnoręcznie przygotowanych kosmetyków. Prawda, że prezentują się całkiem atrakcyjnie?

50 komentarzy:

  1. To winne serum prezentuje się ciekawie. Ja kupuję gotowce, jestem leniem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja skąpiradłem i czasami purystką składową. :D

      Usuń
    2. Ja też jestem leniwcem, to znaczy jeśli chodzi o produkcję kosmetyków. Np. Lubię peeling kawowy, a i tak rzadko kiedy go robię :-)

      Usuń
    3. Kobiety, nie przesadzajcie, trzeba do butelki trochę proszku dosypać. To łatwiejsze, niż przygotowanie kanapki, i szybsze niż wypicie filiżanki kawy. :P

      Usuń
    4. nooo, a jak robisz np kawe z cukrem i mlekiem to juz w ogole wyzsza szkola jazdy

      Usuń
  2. Oba wyglądają interesująco, zwłaszcza to z winem ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starzeję się chyba, bo bardzo mi się zaczęły podobać fiolety i głębokie czerwienie. ;)

      Usuń
  3. Akurat mam wszystko w domu, więc z chęcią coś takiego przygotuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, jestem ciekawa, czy zauważysz różnicę między wzbogaconym, a czystym kwasem HA. :)

      Usuń
  4. Musze sobie ukręcić coś podobnego. Herbaciane bardziej mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Działaniem kuszą mnie oba, ale wizualnie bardziej jara mnie głęboka czerwień wina. :)

      Usuń
  5. Do tej pory wino to ja tylko piłam:D A skoro tak lubię wino to i serum z ekstraktem z wina pewnie polubię:) muszę wypróbować!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie lubię kupowac za wiele półproduktów, bo nie mam potem co z nimi zrobić i się wkurzam :) Na mojej liście do przetestowania są sera Agafji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serum Agafii było dla mnie zbyt ziołowe do codziennego stosowania (na dłuższą metę podrażniało). Kwas HA i tak zawsze mam w domu, a ekstrakty kosztują od 5 złotych, więc wydatek to żaden. :) Wcale nie mam w domu dużych zapasów półproduktowych, wszystko zużywam na bieżąco. :)

      Usuń
    2. Mnie serum agafii zapchalo paskudnie, oddalam siostrze

      Usuń
  7. uwielbiam proste rozwiązania! super przepisy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podoba. Chyba mój następny szampon tez będzie z ekstraktem z wina - kolor <3

      Usuń
  8. Jaki fajny przepis! :) i zachęcił mnie bardziej niż HA+olejek, bo na oleje moja twarz reaguje różnie, często zaczerwienieniem:) pozwolisz, ze wykorzystam formułę (zapisze sobie ten ekstrakt, żeby pamiętać przy najbliższym zamówieniu, bo tak czy tak planowalam zakup HA, a ostatnio jak gdzieś robiłam zakupy dostępny był tylko w proszku) a potem sie pochwałę rezultatami:):) tylko jeszcze pojemniczki małe bym musiała gdzieś dorwac:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że pozwolę, właśnie po to są takie posty - żeby jak najwięcej osób skorzystało. A cóż lepiej tego dokona, niż jeszcze jeden post? Te piękne buteleczki też można kupić na ZSK.

      Usuń
    2. No to super:):)

      I słodziutkie są takie małe szklane:):) dziękuję za info:)

      Usuń
  9. To winne wygląda ciekawie :). Do mojej cery bardziej odpowiednie byłoby to z zieloną herbatą. Tylko ja lewa w te klocki jestem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prostszy przepis naprawdę trudno byłoby podać. Do butelki wlewasz żel hialuronowy, dodajesz szczyptę proszku, zakręcasz i wstrząsasz.... Na koniec odrobina konserwantu. :)

      Usuń
  10. Ja to mam teraz ochotę na serum olejowe z kwasem alfa-liponowym, o to: http://arsenicmakeup.blogspot.com/2014/05/diy-antyoksydacyjne-serum-olejowe-z.html

    ale jakos czasu nie ma na zrobienie, no i zaczęłam tę ampułkę z Alverde, więc bez sensu teraz robić jeszcze swoje serum.

    I tak oto doszłam do słusznego wniosku, że zrobię jak skończę Alverde :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i zapomniałam napisać, że Twoje sera prezentują się bardzo ciekawie, zwłaszcza to winne - wygląda na dłoni jak błyszczyk!

      a jakbyś tak trochę tego proszku z wina rozpuściła np w maśle kakaowym lub shea? Miałabyś super balsam do ust!

      Usuń
    2. To serum też bardzo za mną chodzi, ale chyba poczekam z nim, aż zrobi się zimniej i będę używać większe ilości oleju w pielęgnacji. Na razie wolałam coś na bazie wody. :)

      Pewnie i byłby balsam, ale w ogóle nie używam takich kosmetyków. ;)

      Usuń
  11. mam kapsulki z reservatrolem, narobilas mi ochoty na wyprobowanie- akurat mam kwas hialuronowy, chyba cos ukrece :)
    W ogole jestes dla mnie zrodlem inspiracji, wczoraj wykonalam swoja wersje myjaka z tego co mialam w domu - mąka z cieciorki, kozieradka, blotko z morza :) drobiazg a tyle radosci :)
    O tym nikt nie pisze, ze wykonanie czegos wlasnorecznie jest nie tylko tansze ale tez daje mnostwo satysfakcji, czlowiek z dumy puchnie jaki to jest kreatywny, madry, och i ach :)
    W mlodosci lubilam sie bawic w domowe maseczki do twarzy czy wlosow, potem przyszedl moment kupowania coraz to lepszych (czyt drozszych) kosmetykow a teraz znow z podkulonym ogonem- powrot do natury :), wykorzystywanie tego co faktycznie "robi dobrze" mojej skorze i wlosowm- a nie tego co reklamowane jako najlepsze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że nabrałaś werwy i energii do własnej produkcji domowych kosmetyków. :D Wydaje mi się, że na okrągło piszę jaką to mi satysfakcję sprawiło ukręcenie czegoś samodzielnie, i aż się powstrzymywałam w tym zakresie. ;) To będę się chwalić głośniej. :) A Tobie niech myjaczek służy. Musi pachnieć... odważnie z tą kozieradką. :D

      Zgadzam się, że niekoniecznie droższe znaczy lepsze, tak jak niekoniecznie tanie znaczy niedobre. Chociaż u mnie bardzo często drogeria=zło. ;)

      Usuń
    2. hihi cieciorka dosc skutecznie tlumi zapach kozieradki...to taki zapach suszonego grochu wiec ten myjak pachnie w ogole grochowka na rosolku :)

      Usuń
    3. Mi cieciorka pachnie raczej orzeszkami, i bardzo delikatnie. ;) Wszystko na pewno zależy od proporcji.

      Usuń
  12. BTW co jest z FB? usunelas konto? Kurcze znow cie nie moge znalezc, nawet w swoich polubieniach ani przez glowna wyszukiwarke, o aktualizacjach mozna pomarzyc...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest konto i pomalutku rośnie: https://www.facebook.com/wlosoweloveblog

      Usuń
  13. Kiedyś zawsze w lato robiłam to serum http://mazidla.com/receptariusz/sera-antyoksydancyjne/antyoksydacyjne-serum-z-kwasem-ferulowym-dla-wszystkich-rodzajow-cer.html
    Bardzo fajne i szybkie do robienia. Teraz dopasowałam sobie tanie i fajne kremy i mi sie juz nie chce. Brakuje mi chyba jednego składnika, a jednego nie opłaca sie zamawiać... i tak jakoś wyszło, że nie robie juz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to też prawda, jednego składnika szkoda zamawiać, a niefajnie też za bardzo zaszaleć i potem tęsknic do pięknie pachnących gotowców. Dlatego myję włosy kupnym szamponem ostatnio. ;)

      Usuń
  14. moje lenistwo wygrywa póki co z moją duszą dusigrosza, ale może w końcu zrobię to planowane już od kilku miesięcy zamówienie na ZSK :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej robić zakupy typowo pod konkretną recepturę. Wymyślić jedną, dwie rzeczy, które chcemy zrobić i zamówić składniki na nie, ewentualnie dorzucić jedną rzecz spoza listy. Inaczej jest duża szansa, że półprodukty będa stać i stać, aż się przeterminują

      Usuń
  15. Wyglądają bardzo ciekawie, to z ekstraktem z wina szczególnie chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noż kurczę, nie pomyślałam, żeby zamówić doatkową butelkę i zrobić rozdanie. ;) Następnym razem. :)

      Usuń
  16. Cholerka, to z winem wygląda przepięknie. Prze-pię-knie. Niedawno robiłam zakupy na zsk i miałam w koszytku własnie te dwa ekstrakty, ale w końcu odkliknęłam wino i zostawiłam zieloną herbatę. Wino następnym razem. Takie cuda musze sobie dawkować, bo inaczej znów skończę z worem półproduktów :D Ale takie serum będzie moje na pewno. Choćby przez ten cudny wygląd :D:D:D

    To serum 10% Wit. C. u mnie nic nie dało, zero efektów, a uzywanie jakieś takie niefajne, skóra mi się po nim gumowa robiła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi SAP podrażniał oczy Ale ostatnio wszystko i podrażnia oczy, więc nie traktowałabym tego poważnie. ;)

      Serum z winem tez mi się podoba bardziej, chociaż do zielonej herbaty mam duży sentyment. :) Serum z winem na pewno wyląduje też w następnym samorobionym szamponie, bo MUSZĘ mieć szampon w takim kolorze. :)

      Usuń
    2. Teraz jeszcze bardziej żałuję, że go nie wzięłam. Najgorsze jest to, że ostatnio porobiłam zakupy wszelkie, brakuje mi tylko trzech konkretnych kosmetyków i tyle. Koniec. Przerwa. Taki miałam plan, że dopiero w sieprmniu zastanowię się, czy coś się kończy. Mam nadzieję, że wytrzymam.

      Usuń
  17. Bardzo lubię takie proste naturalne produkty. :) Od dawna mieszam HA z różnymi półproduktami, bardzo lubię z olejkiem z nasion pietruszki, ten mix jest świetny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam jeszcze przyjemności używać pietruszkowego olejku, ale kiedyś go dobie sprawię. :)

      Usuń
  18. Świetny pomysł! Za kilka miesięcy kończy mi się ważność beta glukanu, to może zrobię sobie takie cudo właśnie z nim :)

    OdpowiedzUsuń
  19. No i stało się, dorzuciłam beta glukanu do żelu ha :)

    OdpowiedzUsuń
  20. hej, zastanawiam się czy można użyć zamiast żelu hialuronowego na przykład żel aloesowy...? :) Ania

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...