piątek, 4 lipca 2014

DIYx2: Letni szampon dla blondynek i odżywcze masło-krem do rąk i stóp z czarnuszką.


Witajcie! Dziś mam dla Was dwie spontanicznie powstałe receptury. Tak spontanicznie, że nie mam zdjęć z ich powstawania. Ale efekt końcowy jest na tyle fajny, że postanowiłam się z Wami podzielić przepisami.

 Letni szampon dla blondynek (źródło zdjęcia)

Kolejne zakupy półproduktowe zaowocują uzupełnieniem zapasu detergentów, tym razem jednak po raz kolejny w tej roli SCI i coco-glucoside. ;) Całkiem udany zestaw BTW.

Składniki na około100 ml:

30 g coco glucoside
20 g miód
20 g woda destylowana (można zastąpić hydrolatem)
15 g hydrolat rumiankowy
5 g sodium cocoyl isethionate
2 g d-panthenol 75%
1,5 g kwas hialuronowy 1,5%
1 g złoty olej jojoba
0,8 g guma ksantanowa
0,5 g alantoina
15-20 kropli kwasu mlekowego
15 kropli FEOG
około 15 kropli olejków eterycznych: miętowego, z drzewa herbacianego, cytrynowego.

Wykonanie jest bardzo proste: miód rozpuszczamy w wodzie z hydrolatem, dodajemy też alantoinę. W mniejszej zlewce mieszamy pantenol z gumą ksantanową, następnie dodajemy odrobinę naszej mieszanki miodowej. Kiedy uzyskamy jednolitą masę, pantenol z naszym zagęstnikiem wraca do większej zlewki z miodową bazą. Dodajemy kwas hialuronowy, olejki eteryczne i konserwant, a następnie detergenty. Po wymieszaniu dodajemy olej i ustalamy pH. Stopniowo wkraplamy kwas mlekowy, aż otrzymamy pH w granicach 5 – 5,5. W razie potrzeby dodajemy więcej olejków eterycznych.

Gotowy kosmetyk polecam przelać do butelki z pompką, bo, jak to domowy wyrób, będzie lekko glutowaty. ;) Szamponu osobiście użyłam tylko raz, bo powędrował do sympatycznej blondynki. ;) Przyjemnie chłodzi skórę głowy, dodatkowo składniki są tak dobrane, żeby nadać pasmom złocistych refleksów, lekko nawilżyć i ukoić skórę głowy, i przede wszystkim dokładnie myć bez obciążania i podrażnienia.

Odżywczy krem do rąk i stóp z masłem kakaowym i czarnuszką.

Zrobienie kremu długo wydawało mi się koszmarnie trudne i nawet nie próbowałam. Ale okazało się znacznie przyjemniejsze niż się spodziewałam, obyło się (prawie) bez błędów i nerwów, a efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania.

Ten krem to tak naprawdę improwizacja na podstawie tego przepisu Czarszki na orzechowy krem do rąk.

Składniki:

Faza olejowa:
20 g masło kakaowe
7 g wosk pszczeli
6 g olej z orzechów laskowych
6 g olej z czaarnuszki
6 g olej sezamowy
5 g witamina E

Faza wodna:
20 g hydrolat z głogu
20 g kwas hialuronowy 1,5 %
5 g d-panthenol 75%
1 g alantoina
20 kropli FEOG.

Dzięki takiemu doborowi olejów, gotowy krem bardzo intensywnie pachnie orzechami i nie wymaga żadnych dodatkowych substancji zapachowych, choć oczywiście jeśli ktoś się uprze, może dodać. ;)

Masło kakaowe i wosk pszczeli rozpuszczamy w kąpieli wodnej (nie ufam kuchenkom mikrofalowym, choć wiem że wiele osób sobie je chwali przy rozpuszczaniu tłuszczów). Najlepiej wybrać do tego stabilne naczynie, bo mój plastikowy zlewko-dzbanek gibnął się co nieco i do wosku dostała się odrobina przegotowanej wody. Jako że wszystkie naczynia poprzednio dokładnie umyłam i zdezynfekowałam, nie rozpaczałam, tylko dodałam jeszcze trochę wosku pszczelego, ale chwila nerwów i rozpaczy była. ;) Wosk miałam prosto z pasieki, bardzo aromatyczny. Za to masło kakaowe z e-naturalne bardzo mnie rozczarowało, nie pachnie czekoladą ani odrobinę, choć ma być nierafinowane.

W czasie, kiedy tłuszcze stałe się rozpuszczały, przygotowałam fazę wodną: do hydrolatu dodałam alantoinę, kwas hialuronowy, pantenol i FEOG.

Wszystkie następne czynności wykonałam nie wyjmując zlewki z masłem i woskiem z kąpieli wodnej. Dodałam do tłuszczów odważone wcześniej oleje, a następne powoli dolewałam fazę wodną. Efekt był taki, że porobiły się gluto-grudki, a spieniacz do mleka ostatecznie wyzionął ducha. Czym prędzej wyszorowałam i zdezynfekowałam trzepaczkę od miksera i tak uzbrojona już bez problemu ubiłam krem na cieszącą oko, bardzo puszystą masę.

Jak widzicie, nie obyło się bez potknięć, ale duma jest że hoho! Na szczęście krem miał być do ciała, biorąc pod uwagę potknięcia na linii produkcyjnej ;) nie odważyłabym się używać go do twarzy. Zobaczę jak będzie z działaniem pielęgnacyjnym i trwałością tego kosmetyku, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, pewnie kupię sobie mały mikser typowo do mieszania kremów i maseł. Najtańszy model na allegro kosztuje 40 złotych z wysyłką, co wydaje się sensowną inwestycją zamiast ciągłego dokupowania niedziałających spieniaczy za 10 złotych. ;)

Spodobał Wam się któryś przepis? :)

30 komentarzy:

  1. Szampon Tysiowy :D dziewczyny jeśli macie to co do niego potrzeba i się zastanawiacie czy warto to ja, jako pierwszy królik doświadczalny, powiem Wam, że WARTO :) może jakiegoś rozjaśneinia nie zuważyłam na włosach, aleeeee ten efekt chłodzenia jest fenomenalny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na rozjaśnienie to by duża butla musiała być, tak ze 300 ml, to by może efekt się pojawił. A może nie, tak to jest z tym naturalnym rozjasnianiem. :) Ale cieszę się, że chwalisz. ;)

      Usuń
    2. jakby rozjaśniał tak fest to bym Karrambę w nim umyła, żeby zmyć ten rudy wredny wyraz pyszczka :D

      Usuń
  2. Sama nie mam odwagi, zeby zdobić taki krem lub szampon

    OdpowiedzUsuń
  3. Kremik mnie zainteresował, nie robiłam jeszcze nic na wosku pszczelim, a SLP mnie trochę denerwuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie było superłatwo. SLP tworzy bardzo rzadkie emulsje, a takie odżywcze masełko do rąk czy ciała aż się prosi o fajny eko skład. :)

      Usuń
  4. Na ten krem narobiłaś mi ogromnej ochoty. Już wyobrażam sobie ten piękny zapach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest bardzo intensywny, na pierwszy plan wysuwa się sezam (a myślałam, że będzie ostro śmierdzieć czarnuszką).

      Usuń
  5. Ale wspaniałości wyczarowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W czasie kręcenia szamponu przeżyłam chwilę zwątpienia, bo zapach zrobił się nieco domestosowy. ;) Ale ostatecznie wyszło nieźle.

      Usuń
  6. Preferuje gotowe produkty. Nie wiem czy kiedykolwiek zrobie jakis kosmetyk sama..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już niejednokrotnie pisałam - gdyby nie bardzo wrażliwa skóra, też nie wiem, czy zaczęłabym coś mieszać sama.

      Usuń
  7. Podziwiam ;D Pomalu zacznij myslec nad stworzeniem wlasnej marki i wypuszczeniem produktow na rynek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym miała (co) inwestować we własną firmę to byłby to salon fryzjerski. :D Ale dzięki za komplement.

      Usuń
  8. Super!. Bo tak to z własnym kręceniem jest, kto nie spróbuje ten nigdy nie dowie się jakie to proste:P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że tak zaawansowanych przepisów jak Twoje nie będę sama próbować, ale takie kilkuskładnikowe mogę i lubię. :)

      Usuń
  9. na zakupy z półproduktami muszę jeszcze odrobinę poczekać, ale receptura szamponu wygląda bardzo zachęcająco! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod każdym moim przepisem na szampon to piszesz.:D

      Usuń
  10. szampon nie dla mnie... ale ten krem mi się podoba, lol i jest olej sezamowy:D
    co nieco mi do niego brakuje, ale jak uzupełnię zapasy, z przyjemnością takowy przygotuję:)

    pozdrawiam ciepło
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można go trochę poprzerabiać: zamiast kakaowego masła dać shea, zamiast czarnuszki migdał, zamiast hialuronowego żelu aloesowy. :)

      Usuń
  11. Ooo... Ja chcę taki szampon, ale na razie brak mi funduszów do zrobienia takiego :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to może małe zakupy półproduktowe na kolejne święto albo urodziny? :)

      Usuń
    2. :) ZA 2 miesiące będę miała kasę to sobie zrobię :D chociaż w planach miałam inne zakupy półproduktowe.

      Usuń
  12. Ten efekt chłodzenia mnie zainteresował najbardziej :)
    A może odleję sobie trochę zwykłego szamponu, dodam olejki (bo akurat wszystkie te mam) i uzyskam podobny efekt? Co sądzisz o takim pomyśle?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jest bardzo dobry! Odlałabym jednak małą porcję tego gotowca, zdarzyło mi się kiedyś, że po dodaniu olejków eterycznych szampon zmienił konsystencję i nie ufałam mu za bardzo. ;)

      Usuń
  13. super pomysł, jednak myślę że przygotowanie zabiera dość sporo czasu... takie naturalne wytwory można z powodzeniem zamieniać dobrymi produktami gotowymi (niekoniecznie drogimi!), ja np. bardzo chwalę sobie maskę arganową firmy prosalon, do kupienia np. w hebe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego odżywek nie robię. Ale jeśli chodzi o szampony, każdy jeden gotowiec mnie podrażnia/obciąża włosy/robi z nich miotłę. Z samorobionych natomiast jestem bardzo zadowolona, zwłaszcza że są o wiele tańsze niż produkty gotowe o podobnym delikatnym składzie (bez siarczanów, CB, zapachów i brzydkich konserwantów). Różnica w cenie jest znaczna: mój szampon to około 20 zł/200 ml, gotowy - 40 zł/200 ml. Przy czym samodzielny wyrób może być maksymalnie spersonalizowany.

      Usuń
    2. A, a mieszanie szamponu zajmuje krócej niż zakup potrzebnych składników. Mój pierwszy szampon robiłam 10 minut, każdy kolejny około 5. :D Nie wiem, czy to tak długo.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...