wtorek, 1 lipca 2014

Czerwcowe nowości.


W poprzednim (już!) miesiącu nie bawiłam się w bany zakupowe, ale też nie szalałam. Kupiłam kilka potrzebnych mi rzeczy... i skorzystałam z oferty nie do odrzucenia. :)

Dzięki uprzejmości Magdy, autorki bloga Kociamber w podróży, trafiły do mnie prosto z Indii: maska rozjaśniająca Himalaya Herbals (dokładniej o niej przeczytacie tutaj), maska do włosów i skóry głowy Biotique o oryginalnym składzie – więcej o niej jutro; ajurwedyjski olejek do włosów Parachute, krem do twarzy i szyi Biotique z szafranem, i kilka miniaturek. Najbardziej zachwycił mnie oczyszczający szampon o zapachu świeżutkiego, zielonego jabłuszka. To chyba pierwszy mój kosmetyk indyjski, który pachnie czystym owocem bez kadzidlanej czy perfumowej nuty. Wszystkie te kosmetyki razem kosztowały mniej niż dowolny produkt Biotique w Polsce. Zo była zachwycona kolorami i zapachami, bez końca kazała sobie otwierać buteleczki miniaturek. :D

Ewa Bl nagrodziła mnie za wytrwały i sumienny udział w akcji kręcenia fal i loków bez użycia ciepła, jaką zorganizowała na Włosach na emigracji. Bardzo mi miło, szczególnie że efekty nie były jakieś spektakularne (proste włosy to proste włosy, nie ma co się oszukiwać). W paczuszce, poza spałaszowanymi już dawno przez Zochę słodyczami, znalazł się ulubiony olejek Ewy, czyli Alverde z arganem i migdałem. Jestem ciekawa, czy takie bezsilikonowe serum sprawdzi się do zabezpieczania moich końcówek.

Pamiętacie mój post o kosmetycznych dziwactwach (klik)? Przeczytała go pani Ewa, właścicielka sklepu magicznykubeczek.pl i zaproponowała mi pomoc w doborze odpowiedniego dla mnie kubeczka i możliwość przetestowania go. Wybrałyśmy razem kubeczek Si-Bell rozmiar L, jako że urodziłam córeczkę siłami natury. Powiem Wam, że tak jak tamponów nie cierpię, tak korzystanie z kubeczka oceniam jako bardzo komfortowe. Tak bardzo bałam się pierwszej aplikacji, że kiedy założyłam go bez problemu, byłam pewna, że zrobiłam coś źle. Ale nie, kubeczek jak na razie sprawdził się doskonale. Pełnej recenzji spodziewajcie się za kilka miesięcy, chcę go przetestować w wielu sytuacjach, także kiedy będę dłużej poza domem. Na razie zapraszam Was na stronę magicznykubeczek.pl – gdzie oprócz sklepu znajdziecie szerokie kompendium wiedzy na temat kubeczków. Znalazłam tam odpowiedzi na większość pytań, jakie miałam, a także na kilka, które kompletnie nie przyszły mi do głowy.

Ze sklepu Kosmetyki prosto z natury przyszły do mnie żel pod prysznic i antyoksydacyjny tonik Planeta Organica. Zależało mi na wartościowych kosmetykach do pielęgnacji skóry, którą latem myję o wiele częściej niż zimą, co prowadzi do wysuszenia. Taki odżywczy tonik chodził za mną już dawno, ten z glukonolaktonem (klik) najlepiej sprawuje się u mnie raz dziennie i chciałam mieć delikatny zamiennik do częstszego odświeżania twarzy.

W paczce znalazłam też próbki, najbardziej urzekł mnie skład peptydowego żelu Larens do twarzy, ciała i włosów. Obłęd! Czym prędzej poszukałam też pełnowymiarowego opakowania (klik) i choć niestety cena również jest obłędna, myślę, że właśnie znalazłam coś, co sobie sprawię na specjalną okazję. Bardzo specjalną, bo wydanie tylu złotówek na jeden kosmetyk to czyste szaleństwo jest.

I jeszcze jedna paczuszka, od czytelniczki Kasi. :* W buteleczce znalazła się odlewka olejku Khadi z różą i geranium, peeling z pestek róży od Ol'vity i błotko z Morza Martwego. Baaaardzo mi się miło zrobiło. :)

Na koniec zakupy stacjonarne: ekodezodoranty Alterry kupione tyleż dla składu, co dla szklanych butelek. Spirytus salicylowy, chciałam coś niedrogiego do odświeżania pelot darsonvala. I kremy Ziaja Sopot z filtrem SPF 50+, podobno w niczym nieustępujące ponoć Ziai matującej/przeciwzmarszczkowej z serii Med. Robię mały zapas, póki są tanie, boję się, że ich ceny urosną podobnie do cen ich poprzedników. W no-name'owej drogerii zapłaciłam 13,50 za tubkę.

A co tam u Was nowego? :)

58 komentarzy:

  1. Skład tego, żelu peptydowego jest niesamowicie fajny! Gratuluję prezentów i wygranych :-)
    Zazdroszczę Biotique ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No skład wymiata. Według opisu można go stosować na skórę twarzy i ciała, w rozcieńczeniu jako płukankę, bezpośrednio na skórę głowy czy skórki na paznokciach. Tyle że dla mnie 200 złotych za kosmetyk to majątek. Dobrze, że chociaż butelka ma 100 ml, a nie 30.

      Usuń
  2. kurcze zezarlo mi dlugasny post z nowosciami????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zniknal gdzies w cyberprzestrzeni. Napisalam, kliknelam opublikuj a nie bylam zalogowana , jak zalogowalo to post przepadl

      Usuń
  3. Hej, też dzięki uprzejmości Magdy nabyłam parę rzeczy i tak samo jestem zachwycona zapachem jabluszkowej miniaturki :) najbardziej bolą mnie testy miniaturowej odżywki bo zachwyciła mnie jak jeszcze żadna ale wydajność i cena pozostawiają wersję pełną w sferze marzeń :< mamy podobne zakupy, też dostałam musk root i olej kokosowy kremy indyjskie są dla mnie za ciężkie więc nie brałam, ale szampon w proszku meera jest super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego kremu dostałam już kiedyś odlewkę i sprawdzał się super jako serum. Ta nasza polska skóra jednak nie ogarnia ichniej ilości ziółek. ;) Odżywki jeszcze nie używałam, a teraz aż się boję to zrobić. ;) Karton z zapasami ledwo się domyka, a mi znów coś będzie chodzić po głowie? ;p

      Usuń
    2. W moim wypadku raczej nie toleruje oleistych baz, uroki trądzikowca ;) bać będziesz się dopiero później jeśli ci się spodoba tak jak mi a raczej twój portfel będzie się bał ;) co do żelu peptydowego jeśli faktycznie jest taki dobry to pewnie warto zainwestować czasami wydajemy w cholerę na tańsze rzeczy, które musimy szybko uzupełniać przez wydajność lub wcale nie działają zamiast zainwestować i mieć święty spokój. Marki larens akurat nie kojarzę, ale zakup serii trądzikowej lierac był moją najlepszą inwestycją <3 przez 1.5 miesiąca zrobił więcej niż działo się przez ostatnie półtorej roku a przez wydajność w przeliczeniu wcale cenowo nie straszy...miał zastąpić acnederm na czas powrotu do hurtowni ale chyba całkiem go wyparl :)

      Usuń
    3. Skład jest fajny, a jak będzie z działaniem to ciężko stwierdzić na podstawie próbki przy tego typu produktach. Zobaczę jeszcze, na razie na samą myśl o zakupie tak drogiego produktu opadam w lekki niepokój. ;) Zaopatrując się w sklepach z półproduktami ze tę cenę mogę sobie zrobić pewnie z pół litra nawilżających, łagodzących, przeciwstarzeniowych i tak dalej żelów. Jeśli kupię żel Larens, to na pewno nie pochopnie. ;)

      Usuń
    4. Dziewczyny cieszę się, że jesteście zadowolone!
      :)

      Usuń
  4. jak wykończę swój antyperspirant, to kupię alterrę, bo czytałam u Jusi, że jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię alterrę jako taki dezodorant na leniwy dzień, albo właśnie przed treningiem, kiedy chcę się porządnie spocić. ;) W takie normalne dni służy mi lepiej ałun albo antyperspirant.

      Usuń
  5. Kupowalam Biotique bedac w Indiach, lubie ich kosmetyki ale w PL przebitka cenowa poraza :(

    mam nadzieje ze Khadi ci podpasuje :) a blotko to rossmanowe- White Lily chyba sie nazywa firma

    Jesli chodzi o nowosci, z wlosowych u mnie niewiele. Czekam na zamowiona kokosowa terapie Orientany (ciekawa jestem jak sie spisze kokos na moich wlosach), szampon Natura Siberica do tlustych, wzielam tez cudne mydlo cedrowe Agafii dla mojej mamy... Zamowilam ponad 2 tyg temu henne khadi i jeszcze nie dostalam, tym razem jasny braz.
    Z DOZU zamowilam wode pokrzywowa i brzozowa Anna, ma w skladzie alkohol, ale jesli szukacie bezalkoholowej wersji wcierki ziolowej to polecam Skrzyp Aleksandra, tania i fajna, prosty sklad.
    Do twarzy serum z vit C Ava, wyszla seria nowosci, chyba skusze sie jeszcze na nawilzajace, ceny przyjemne. Ogolnie to na twarz boje sie cokolwiek nakladac bo ostatnio absolutnie wszysko mnie zapycha :((((( juz nie wiem jak sobie radzic z wlasna geba :(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. White Flowers. :) Dziękuję Ci jeszcze raz!

      Jestem bardzo ciekawa szamponów NS. Z jednej strony czytam o nich sporo dobrych rzeczy już od dawna, a z drugiej prawie na pewno by mnie podrażniały - a butla taaaka wieeeelka. ;)

      Nie słyszzałam o Skrzypie Aleksandra, zaraz poszukam. Ja właśnie lubię bezalkoholowe wcierki, z anny miałam wode pokrzywową taką z minimalną zawartością slkoholu (nazywała się odżywka pokrzywowa czy jakoś tak) i fantastycznie koiła skórę głowy, muszę do niej wrócić. :)
      Z twarzą też różnie u mnie bywa, ostatnio dzięki myciu miodem i zwiększonej dawce ruchu jest ciut lepiej. ;)

      Usuń
    2. http://farmaleks.pl/oferta/pielegnacja-wlosow/

      jest trudno dostepna, ja zamawialam w aptece gemini. Wysylka niestety dosc droga, ale ta apteka ma bardzo dobre ceny na leki i kosmetyki weic przy wiekszym zamowieniu sie zwroci ( ja robilam zapasy do domowej apteczki, rzeczy takie jak przeciwgoraczkowe czy probiotyki). Wlasnie ta pokrzywe z anny kupilam, i brzozowa :)

      tez jestem ciekawa tego szamponu NS, ale moj skalp nie jest szczegolnie wrazliwy

      Usuń
  6. aaa z "nowosci" to produkuje swoj macerat olejowy z kozieradka, lawenda, lopianem, platkami chilli i czyms tam jeszcze...przyprawa do indyjskiej herbaty spreparowana przez mojego meza, w skladzie cynamon, kardamon i inne tajne ingrediencje. Zalalam olejem lopanowym bukiet altaju i czekam na cud :)
    Nie wiecei ile to sie powinno macerowac? Im dluzej tym lepiej ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nie pytaj, każdy jeden macerat popsułam, a podejść robiłam chyba z 5. Przyjęłam do wiadomości, że nie potrafię, więc nie robię, i rad też nie udzielam.

      Usuń
    2. to powiedz jak zepsulas zebym bledow uniknela ;)
      ja sie zastanawiam jak odcedzic kozieradke bo uzylam mielonej ;) ta cala reszta to na sitku zostanie ale kozieradka- nie wiem...

      Usuń
    3. Robiłam na ciepło - spalił się.
      Robiłam na zimno: w ciemnym miejscu, codziennie potrząsając. Na kaloryferze, codziennie potrząsając. Na parapecie na słońcu, potrząsając. Za każdym razem macerowałam w czystym, wygotowanym/spryskanym spirytusem, szczelnym słoiku. Zawsze śmierdział tak kwaśno, że bałam się używać. Aha, zioła były: świeże, suche-suche, suche-spryskane alkoholem. Zawsze klops.

      Usuń
    4. Kurcze, az przecedzilam czesc swojego i zaczne uzywac- wystraszylam sie ze sie zepsuje. Macerowalam jakis tydzien, na sloncu, po lekkim podgrzaniu w goracej wodzie. Zdecydowanie zmienil kolor, pachnie ziolowo- glownie lawendowo, po nalozeniu na twarz daje uczucie mrowienia ktore przypisuje chilli wiec chyba cos tam do tego oleju przeszlo

      Usuń
    5. No to gratuluję, zrobiłaś macerat. :)

      Usuń
  7. z Twoich nowości miałam tylko ten olejek arganowy z Alverde, nie lubiłam się z nim bardzo :/ U mnie nie radził sobie ani z zabezpieczaniem, anie normalnym olejowaniem, a na dodatek irytował mnie jego zapach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooo, to kiepsko! :) Jeszcze go nie otwierałam, na razie używam na końcowki gliss kura, a do olejowania alverde, ale z różą i rokitnikiem i bardzo go lubię.

      Usuń
  8. Ciekawa jestem tego peelingu z pestek róży.
    Fajne cudowności :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale masz pyszności, pośliniłam się ! :):)
    Również robię zapas ziaji spf50, jest wspaniała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie użyłam tylko raz, żeby się przekonać czy nie uczuli natychmiast. Ale moja Mama jest z niej zadowolona. ;)

      Usuń
  10. Nowości z pierwszej fotki ciekawią mnie najbardziej :D olejek Alverde miałam, ale poza cytrusowym aromatem nic mi się w nim nie podobało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie po myciu, to przed myciem zużyję. :)

      Usuń
  11. Nogdy wczesniej nie slyszalam o tych produktach

    OdpowiedzUsuń
  12. Pozwolisz, że tylko głośno westchnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z żalu nad moją zachłannością, czy z dumy nad własną wytrwałością w denkowaniu? :)

      Usuń
    2. Z żalu nad sobą, że pozwoliłam, aby mi kiedyś na ponad rok odjęło mózg w kwestiach zakupowych. A teraz gdy odkrywam u innych kosmetyki, które chętnie bym wypróbowała, to NIE MOGĘ, bo muszę pilnować daty ważności moich zapasów.

      Usuń
  13. Oj, ale Ci tylu nowości zazdroszczę. :) Strasznie ciekawa jestem tego kubeczka, gdybym miała tylko te kilka zbędnych groszy chyba bym od razu zakupiła choć trochę się go obawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się bałam, że odżałuję i kupię, a potem nie będę używać. Warto skorzystać z pomocy doświadczonej osoby przy wyborze modelu, wtedy wszystko jest OK. No przynajmniej póki co jestem zadowolona. :)

      Usuń
    2. Strasznie kusisz. Musze link do sklepu zapisać co podałaś to jak się dorobię to chyba sama skorzystam. Na prawdę mnie to kusi mimo obaw.

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. Naprawdę? :) Bardzo dziękuję, zdjęcia to moja pięta achillesowa. :)

      Usuń
  15. Sklad swietny :) Swietne wszystkie nowosci, a kosmetyki prosto z Indii, to juz wogole :)! Kubeczek menstruacyjny mnie ciekawi, sama nigdy nie probowalam i podobnie jak Ty, pewnie bym miala obawy ;) Udanych testow Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Gratuluję. Podziwiam Ciebie za kubeczek bo ja bym sie bała

    OdpowiedzUsuń
  17. Chętnie bym wypróbowała maska do włosów i skóry głowy Biotique. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jestem ciekawa jak to się sprawdzi :) p/s podoba mi się nowy wygląd ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ktoś tu ma cały arsenał kosmetyków Biotique :]

    OdpowiedzUsuń
  20. Krem z Ziaji mnie zaciekawił - sporo dobroci :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Trzeba przyznać, że czerwiec wypadł całkiem przyjemnie, jeśli chodzi o Twoje nowości :)))

    OdpowiedzUsuń
  22. Sporo tego dostałaś :D
    Jeśli chodzi o Biotique, to czyżbyś miała maskę "Bio Musk Root"? Jeśli tak, to trochę Cię przed nim ostrzegam, bo.. Owszem, w składzie są same dobrocie, zioła indyjskie, ale potwornie wysusza skórę głowy (normalnie na co dzień nie mam z tym problemu) i to nawet po wymieszaniu z maską emolientową :/ I szczerze mówiąc, nie wiem teraz, jak ją zużyć.. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? Któreś zioło Cię musi uczulać, bo po dwóch użyciach (z czego raz maska solo) zaobserwowałam tylko i wyłącznie nawilżenie. I to takie ogromniaste, którego bym się po ziółkach nigdy nie spodziewała. Nawet włosy na długości napiły się wody dzięki niej. Jakby co to mogę od Ciebie odkupić. :)

      Usuń
  23. Jak stosujesz ten żel larens? Dostałam próbkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamiast serum do twarzy.

      Usuń
    2. Mam nowe serum do twarzy. Żel miałam zamiar wypróbować na włosach :)

      Usuń
  24. Dziękujemy za recenzję :)
    Cieszymy się, że nasza maska przypadła do gustu. Zapraszamy do testowania kolejnych produktów (nie tylko maski) i do rozmów na naszym fanpage: https://www.facebook.com/sklepHimalayaHerbals
    pozdrawiamy,

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...