czwartek, 24 lipca 2014

Co lubią, a czego nie lubią moje włosy?


Taki post widziałam niedawno u Eter i pomyślałam, że to świetna ściągawka dla osób o podobnym typie włosa albo problemami ze skórą głowy. Zapraszam serdecznie, jeśli jesteście ciekawe moich preferencji. :)

Oleje.
Ulubione
Nie lubię
Arganowy, jojoba, rokitnikowy, słonecznikowy, sezamowy, kokosowy, z pestek winogron, z czarnuszki.

Dają mi gładkość i miękkość i blask bez zabierania objętości.
Oliwy z oliwek, masła shea, oleju awokado i lnianego.


Matują i puszą moje włosy, mam po nich fruwające „sianko”. Oliwa dodatkowo podrażnia moją skórę głowy.
Oleje obojętne: sojowy, rzepakowy, z pestek malin, kukurydziany, masło kakaowe, ze słodkich migdałów.

Nie szkodzą, ale i nie robią szału. Ich działanie zmienia się dzięki dodatkom (na przykład w mieszankach olejowych)

Zwykle kosmetyki zawierające dane oleje sprawują się u mnie tak jak oleje w czystej postaci, przy czym nawet niewielka ilość nielubianego składnika psuje efekt końcowy. Dlatego nie sprawdziła się u mnie sławna w pewnym momencie odżywka Deba, obojętnie podchodzę też do sławnej Avocado&Karite Garniera. Nie działa też maska i balsam marokański Planeta Organica. Olejek Alterry z limonką i oliwą to było włosowe nieporozumienie.

Bardzo dobrze natomiast sprawdziły się balsam turecki i tybetański Planeta Organica, podobnie jak maska tajska. Super działa olejek Alverde z rokitnikiem.

Jak widać, podział olejów według zawartości kwasów tłuszczowych czy według porowatości włosów nie na wiele tu się zdaje. Dlatego dość swobodnie podchodzę do wytycznych w opracowaniach i tabelkach. Dużo dobrego spodziewałam się po oleju awokado, podobnym niby do mojego kochanego rokitnika, a zawiodłam się srodze. ;) Z drugiej strony, daje mi to większą dowolność w testowaniu olejku, jeśli mnie interesuje, nie muszę przejmować się składem.

Proteiny.
Ulubione
Nie lubię
Proteiny pszenicy, mleczne, mleczko pszczele w glicerynie, żelatyna, żółtko.


Dobrze dobrane proteiny dodają blasku, objętości i sypkości włosom.
Keratyna i jedwab w ilościach większych niż śladowe. Jogurt naturalny niskotłuszczowy (grecki to jest to!).

Źle dobrane sprawiają, że włosy wyglądają na zaniedbane, przesuszone siano.

Nie przetestowałam więcej protein, a przynajmniej nie świadomie, więc nie wypowiem się na temat sławnej L-cysteiny albo na przykład kolagenu z elastyną. Oczywiście stosując proteiny dbam o równowagę humektantowo-emolientową. Jeśli nie wiecie o co chodzi, zapraszam do tego posta, gdzie wyjaśniłam to najjaśniej jak umiem. ;)

Przyznam Wam się, że mam pewne podejrzenia co do działania protein na moich włosach, muszę jeszcze przebadać pewną sprawę i jakby co, to do Was wrócę z nowym odkryciem.

Humektanty.
Ulubione
Nie lubię
Aloes, miód, mocznik, kwas hialuronowy, mleczko pszczele w glicerynie, cukier, żyworódka, sorbitol, pantenol, alantoina, guma ksantanowa.

Nawilżacze to jest to. Dobrze dobrane dodają włosom sprężystości, miękkości i blasku. Za duża ich dawka powoduje u mnie obciążenie i mat.
Gliceryna w odżywkach (w szamponach jest ok).Żel lniany.


Po dużej dawce gliceryny w odżywkach włosy są obciążone i szybko wyglądają na nieświeże. Glutek oblepia włosy u nasady i puszy końce, włosy po nim zachowują się jak typowe mieszane.

Najczęściej używam odżywki z nawilżaczami przed myciem w towarzystwie oleju, i w razie potrzeby dokładam jeszcze emolientową maskę/odżywkę na końce, już po zmyciu szamponu.

Filmformery.
Lubię (w rozsądnej ilości)
Nie lubię
Silikony, quartenia i polyquartenia. Nie szkodzi mi też guma guar.


Wygładzają włosy, chronią przed odparowaniem wody i urazami mechanicznymi. Zbyt duża ich ilość może obciążać.
Parafiny. Na długość od czasu do czasu jest OK, ale wolę z nią uważać ze względu na nadwrażliwość skórną.


Dociąża włosy na długości, powoduje podobną do silikonowej sypkość. Stosowana zbyt często obciąża i wysusza włosy, i moja skóra jej bardzo nie lubi.

Quartenia nie obciążają moich włosów nawet w szamponach. Chętnie kupuję silikonowe maski i odżywki. Staram się tylko, żeby odżywki zawierały również inne składniki. ;)

Detergenty.
Ulubione
Nie lubię
Sodium cocoyl isethionate w połączeniu ze słabszym detergentem (coco glucoside, lauryl glucoside, decyl glucoside), ALS.
SLS, SLeS i MLS, cocamidopropyl betaine

Znalazłam już jeden wyjątek od tej teorii i jest to szampon Head&Shoulders, o którym więcej tutaj.

I tutaj znów ostatnie odkrycie podważa moją dotychczasową wiedzę... Problemy skalpowe odpuśćmy sobie litościwie, bo tutaj 3/4 problemów pochodzi z wewnątrz, i o wiele więcej zależy od diety i ilości ruchu niż detergentu. Natomiast zbyt mocne detergenty stosowane na co dzień wysuszają mi włosy na długości, nawet przy metodzie OMO.

Zioła.
Ulubione
Nie lubię
Henna. Neem. Cynamon, kasja, indygo, brahmi, tulsi, maka, imbir, shikakai, reetha, pokrzywa, łopian, tymianek, bylica boże drzewko, rozmaryn, szałwia, kora dębu, lawenda, głóg, zielona herbata. Spirulina (nie zioło, ale też lubię!).

Mój skalp bardzo, ale to bardzo lubi ziółka i przetestowałam ich sporo. Długość też nie narzeka, choć zwykle zabezpieczam ją odżywką przed klęską przesytu ziołami.
Amla w proszku, podobnie jak cytryna, wysusza włosy. W niewielkich ilościach za to nabłyszcza.

Rumianek w większości gotowych kosmetyków, podrażniał mnie.

Ale rumiankowy żel Sylveco tego nie robił, podobnie jak i napar z rumianku; więc podejrzewam, że raczej decyduje sposób pozyskania ekstraktu niż sama jego obecność.

Zioła są moim kołem ratunkowym, które koi podrażniony skalp. Stosuję je same w formie suchego proszku, robię domowa maskę z glinką ghassoul. Chętnie robię też i kupuję szampony z ich dodatkiem. W moim przypadku są kluczem do zdrowej skóry głowy i mocnych cebulek, i już raz uratowały mnie przed okropnym wypadaniem włosów. Przedłużają świeżość skóry głowy, odbijają włosy u nasady.

Czego jeszcze unikam we włosowych kosmetykach? Alkoholu denaturowego albo etylowego w większych ilościach. Izopropylowy może być od czasu do czasu, przy codziennym stosowaniu też daje o sobie znać – wysusza końcówki. Stosowane na skórę głowy potrafią tez podrażnić mi skalp. To oraz niezbyt spektakularne efekty po wcierkach sprawiły, że podchodzę do nich z dystansem, o wiele większą uwagę zwracam na olejki.

Z czasem postaram się rozbudować tabelkę lub też zrobić nową, uaktualnioną. Ten post trafi do zakładki „moje włosy”, żeby moje włosowe siostry (wiem, że czytują mnie co najmniej dwie!) miały do niego łatwy dostęp.

Gorąco zachęcam Was do notowania swoich spostrzeżeń odnośnie kosmetyków i półproduktów, zebranie takiej tabelki pozwoliło mi uniknąć zakupu nieraz drogich kosmetyków, które nie miałyby szansy się u mnie sprawdzić. :)

85 komentarzy:

  1. rany :D większości tych składników nawet nie znam :D ale zawsze przyda się taka bogata skarbnica wiedzy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, żółtko, żelatynę, keratynę i oleje na pewno znasz. I jeszcze inne też.

      Usuń
  2. Sama jakoś nie zwróciłam aż tak szczegółowej uwagi na to co kupuję do włosów no chyba że ziołowe szampony które faktycznie mi służą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie ma to sens o tyle, że nie będę się szarpać na przykład na keratynową odżywkę, bo mam 90% szans, że się u mnie nie sprawdzi. Ale z kolei za produkt z jojobą i proteinami pszenicy jestem skłonna zabulić. :)

      Usuń
  3. Z wielką przyjemnością przeczytałam ten post, różni nas wiele, oj wiele rzeczy ;);)
    Ale też kilka się pokrywa ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje włosy również uwielbiają olej kokosowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby jak lubią kokos, to shea też powinny, bo je się zawsze wrzuca do jednego worka... ale u mnie to się kompletnie nie sprawdza.

      Usuń
    2. Oj nie, na moje włosy kokos i shea działają zupełnie inaczej, choć oba źle ;)

      Usuń
    3. Dla moich włosów to przeciwieństwa. ;)

      Usuń
  5. fajny post, bardzo skondensowany ale z duza iloscia informacji i swietnie przejrzyscie ustrukturyzowany :)

    Pierwsza mysl- jesli bedziesz miala okazje, koniecznie wyprobuj maske Love2mix z proteinami jaja i pszenicy :) powinna byc dla ciebie idealna :) - ja tez ja bardzo lubilam.
    Wlasnie z tymi olejami i porowatoscia ostatnio tez zglupialam. Wydaje mi sie ze mam wlosy niskoporowate ALE to ja sie zachowuja po orientanie kokosowej wzbudzilo u mnie watpliwosci- sianko spuszone totalnie. Nie probowalam czystego kokosu, stosowalam tylko z upodobaniem sese ktora tez jest na kokosie i dzialala swietnie- tak ze juz zaczelam powatpiewac w swoja niskoporowatosc...Chyba ze tak jak piszesz- teoria olejowa to jedno a w praktyce wlosy robia swoje ;)
    Ziola pokochalam, zainspirowana Twoimi kompresami ostatnio nalozylam ziolowa pape 3 dni pod rzad i efekt- dzis przy myciu 6 wlosow, przy rozczesywaniu z 15 :) a nie garsciska... Lubie tez ziolowe wcierki bez alkoholu (woda brzozowa, pokrzywowa, skrzypowa, jantar). W sumie alkoholowych nie probowalam, ale mam w planach cos rzepowego- seboravit, joanne lub seboradin.
    Maski z glinki nie probowalam, ale suche blotko z morza martwego wymieszane z odzywka/maska to maly cud na objetosc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoria olejowa to jedno, a włosy w praktyce robią swoje, właśnie tak. Może być, że to ziółka a nie kokos puszą włosy. Gdybyś chciała zakupić czysty kokos, to bardzo polecam Efavit. To mój ulubiony od lat i zupełnie nie wiem, dlaczego jeszcze nie doczekał się własnego posta. Muszę to nadrobić! Jest niedrogi jak na nierafinowany kokos, pięknie pachnie i na moją skórę głowy i włosy działa lepiej niż niektóre super oleje. :) Bo może być, że to ziółka spuszyły włosy, a nie kokosek.

      Jeśli chodzi o papki ziołowe, to znam to szczęście, tez jestem właśnie po heenarze i wypadło mi może 50 włosów, a nie ponad 100 jak zwykle. Muszę częściej się "papkować", bo to naprawdę zbawienne.

      Co do rzepowych, to u seboravitu nie miałam, seboradin poza śmierdzeniem i wysuszaniem nie robił nic, a rzepa joanny przyniosła świetne efekty. Podrażniała też z czasem, ale ilość BH była warta lekkiego dyskomfortu. Na pewno ją zamówię z dozu przy kolejnej okazji.

      Usuń
    2. Nie stosowalam jednoczesnie kokosu i indyjskich ziolek, wiec to a pewno nie one. Mozliwe bylo ewentualnie lekkie przeproteinowanie maska love2mix, ale wczesniej stosowana nigdy nie dawala mi takiego efektu. Po ziolkach olejuje pewniakiem z YR zeby uniknac przesuszu

      A wlasnie, jak czesto stosowalas te kompresy ziolowe? W sumie wszedzie podaja jak je przygotowac ale nigdzie nie moglam znalezc informacji o optymalnej czestotliwosci uzycia

      Usuń
    3. U mnie wystarczało raz na tydzień. :)

      Usuń
  6. O boziu, ja tak dobrze moich włosów nie znam. Zawsze podziwiałam włosomaniaczki :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie trudna, skłonna do podrażnień skóra głowy zapewne nie miałabym połowy tej wiedzy.

      Usuń
  7. Mam praktycznie na odwrót z olejami :)Moje włosy kochają awokado i masło shea, a nie znoszą z pestek winogron i kokosowego :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny post. Na pewno pomoże dziewczynom o podobnych włosach. Mleczko pszczele w glicerynie mam już na swojej liście i niebawem planuję zamówienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie używałam go jako dodatek do masek, muszę jeszcze zrobić mgiełkę z jego udziałem. :)

      Usuń
  9. Bardzo fajne zestawienie, niestety mam trochę inny typ włosa... Sama chyba nie potrafiła bym jeszcze stworzyć takich tabelek, za mało rzeczy przetestowałam i nie zawsze potrafię określić tak do końca czy coś mi służy czy nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eksperymentuje już od jakiegoś czasu, a pisanie bloga bardzo pomogło usystematyzować tę wiedzę. :)

      Usuń
  10. Bardzo podoba mi się forma tabeli, widzę, że lubimy podobne oleje :) Zioła też kocham, akurat amla krzywdy mi nie robi a ładnie wzmacnia skręt. Z półproduktami do czynienia oprócz gliceryny i mleczka pszczelego nie miałam pierwsze pod olej kocham :)
    Też odkryłam wyjątek od sls-owej reguły, na mocne rzeczy reaguję źle jeśli użyję ich więcej niż 3x pod rząd a tu znalazłam coś co przedłuża mi świeżość z 4 do 6 dni i uspokaja skórę głowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałaś już o tym magicznym SLS-owym specyfiku? Jeśli tak, to wklej prosżę linka, chętnie poczytam.

      U siebie wydaje mi się, że to nie tyle wyjątek od reguły, co naprędce poczyniona z powodu nadmiernego podrażnienia reguła. Jednak jeśli chodzi o wszelkie gotowce, to u mnie przynajmniej nie mogą się równać z samodzielnie przygotowanym szamponem - taki na 100% odpowiada i długości, i skórze głowy.

      Usuń
    2. Nie pisałam, bloga odpuściłam, ale na forum na pewno zamieszczę recenzję pod koniec miesiąca to Ci podeślę link ;) Najpierw używałam próbek, teraz pełnowymiarowy produkt i jestem pod wrażeniem.Nigdy nie wierzyłam, że szampon może robić coś więcej niż mycie samo w sobie.

      Nigdy nie robiłam swojego szamponu, jedyne z "prawie robionych" to te indyjskie proszki ziołowe, które bardzo lubię jedynie męczący jest czas trzymania.

      Usuń
    3. Prawda, na co dzień ziółka w proszku są męczące w używaniu. :) Blog widziałam, że nieaktywny, ale forum nie śledzę. To jak się już zabierzesz za recenzję poproszę koniecznie informację.

      Usuń
    4. ojtam nie trzymaj nas w niepewnosci, ja tez jestem ciekawa tego slsesowego cudu :) recenzje i tak przeczytamy :)

      Usuń
  11. Moje włosy nie lubią oleju arganowego, bardzo je puszy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, chyba nie istnieje całkiem uniwersalny olej. :)

      Usuń
  12. chyba też zrobię sobie taką tabelkę :)
    mamy na prawdę wiele podobnych preferencji włosowych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwne, bo włos zupełnie inny. ;) Chętnie pooglądam Twoją tabelkę, jeśli zechcesz ja upublicznić.

      Usuń
    2. właśnie też mnie to zdziwiło ;)
      kiedyś upublicznie... na razie zejdzie mi się pewnie z tworzeniem jej, do paru rzeczy musze powrócić by sobie przypomnieć jak na mnie działały :)

      Usuń
  13. Bardzo fajne zestawienie :) Ciekawy wspis i z pewnoscia przydatny dla wlosowych siostr ;) O dziwo, kilka rzeczy nam sie pokrywa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cośtam się musi pokrywać, przecież ja mam włosy i Ty też. ;)

      Ewuś, szukałam, ale nie widzę w sprzedaży tego szamponu aleppo od Tade.

      Usuń
  14. Jest trochę różnić typu parafina(tu dodam, że ostatnio próbowałam obciążyć włosy, zmieszałam ze sobą co miałam i nic, ale włosy były takie miłe w dotyku -powleczone, odporne na różne czynniki, kiedyś o tym napiszę :D, choć można się będzie przerazić ), większe ilości keratyny,aloes, oliwa, masło shea, reszta trochę podobna :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o obciążenie, to u mnie bardzo wiele - najwięcej - zależy od szamponu. Jeśli używam mocniejszego, to nic nie jest w stanie obciążyć mi włosów (no chyba, że nie domyję oleju, ale przy mocnym detergencie o to trudno). Za to jeśli używam czegoś bardzo delikatnego typu Love2mix, to byle co włosy "przyklapuje".

      Kurczę, kiedyś myślałam, że mam bardzo podobne do Twoich włosy (tylko takie biedne, zaniedbane), ale z czasem widzę chyba więcej różnic niż podobieństw.

      Usuń
    2. Moje włosy nawet wolą te treściwsze szampony( i mam ogromną ochotę na powrót do szamponu NS lub Love2Mix z żółtkiem, te mydełka zaczynają mnie męczyć) i wtedy takiego użyłam :D Chyba nie mam co liczyć na znalezienie jednej obciążającej maseczki. Zauważyłam jednak, że taki mix maskowy zabezpiecza mi włosy przed motorem(zdarza mi się je na nim suszyć i to je niszczyło, podniszczone marcowym kryzysem końce zaczęły gorzej wyglądać) Do tego mam mega ciężkie serum silikonowe(włosy po jego użyci wyglądają na mokre) i odżywka b/s :D
      Podobieństwa też są, niby lubię sles, ale w takich szampon jak ten o którym pisała kosodrzewina, glicerynę, żel z siemienia(choć płukankę nie), miód(jego porzucenie było wynikiem farbowania indygo) itd.
      Dużą rolę odgrywa długość. Nie widziałam zbytniej różnicy mają włosy od pasa do bioder, teraz się to zmienia ;)(końce już nie przepadają tak za ziołami jak dawniej) Może byłyby bardziej podobne na tej samej długości? :D

      Usuń
    3. Może, ale na taką długość jak Twoja poczekam sobie jeszcze kilka lat! :) A Ty kusisz co tydzień czymś nowym. ;)

      Teraz za mną chodzi indygo, pofarbowałam przedwczoraj heenarą, bo świetnie działa na skalp, ale kolor po niej zawsze jest taki trochę sprano-nijaki. Brązy fajniejsze niż taki niedorobiony kasztan, ale właśnie boję się, że po pierwsze za dwa tygodnie mi się znudzi, a po drugie, że w połączeniu z miodem będzie zielono.... Jeszcze mam khadi z amlą na kilka farbowań, może mi przejdzie ochota na brązy, bo daje ładniejszy odcień. ;)

      Usuń
    4. Eve a zdradzisz jakie jest to ciezkie serum silikonowe? Szukam czegos co mi konce dociazy, mam Mythica ktory jest chyba najlzejszym serum jakie znam, daje nawet po 4-5 pompek i wchlania sie bez sladu. I Bioelixire- jest troche ciezsze od Mythic ale tez mi nie dociaza

      Usuń
    5. Dorota po heenarze kolor nijaki???? Nie bluznij kobito, ja heenare wlasnie dodaje do khadi jasny braz zeby kolor podkrecic
      taki mam efekt
      [IMG]http://i57.tinypic.com/2rxjmdg.png[/IMG]

      Usuń
    6. Bardzo ładnie. A u mnie wychodzi zielonkawo-nijaki. Taki brąz z lekko pomarańczowy połyskiem, w sztucznym świetle zielonkawy. W porównaniu z khadi - po prostu żal.

      Usuń
    7. Moje włosy przestały tolerować miód dopiero po dłuższym czasie. Warto się zastanowić bo Ty chyba jednak kochasz rudości :D Mi natomiast chodzi po głowie użycie henny w innym odcieniu niż czerń, ale chyba się powstrzymam(nadal mnie ciągnie do hennowego blasku)
      Kasia-http://3.bp.blogspot.com/-N7oyMIgGipY/T2LiwPZo6gI/AAAAAAAABFU/wmq-qKTz7m4/s1600/150320123789.jpg
      Sprzedają to czasami jako olej ze śluzu ślimaka na all, choć nie ma go w składzie ;) I lepiej zamówić z zagranicznych stron, pewnie będzie taniej. Również mogę nakładać na włosy sporą ilość silikonowych produktów, ale ten jest najcięższy z pośród tych co miałam.

      Usuń
    8. Po prawdzie to czystej heenary nigdy nie kladlam, zawsze w domieszce bo sie boje- tak samo jak Ty- ze braz szybko mi sie znudzi

      Usuń
    9. Tu jest podobne, ale zawiera śluz na pierwszym miejscu. I olej jojoba. Wcale nie takie drogie. Zachorowałam. Oj, Wy Brzydaki, na moim własnym blogu kusić? (i nieważne, że nie tym, tylko podobnym... ;p)

      Usuń
    10. Eve a to nie o tym i nie Ty pisalas ze oszustwo? Kurcze na bank na ktoryms blogu czytalam wpis rozczarowanej dziewczyny wlasnie co do skladu, ze tego slimaka nie ma...
      Moja przyjaciolka farbuje Khadi ciemny braz i wyszla jej sliczna gorzka czekolada

      Usuń
    11. gdzie jest podobne, daj to i ja sie zaraze ;) chodzi ci o takie z allegro?

      Usuń
    12. o takie? http://www.ebay.pl/itm/huile-d-escargot-60ml-snail-oil-/141330476853?pt=FR_CP_Beaute_Soins_des_cheveux&hash=item20e7f3ef35

      Usuń
    13. Ja ;) I dopiero teraz go używam(zanim minie data ważności ;) ) No jaki nic się uprzedziłam bo mnie oszukano, ale olejek jest ciężki i jednak przydatny-http://www.hemanitrading.net/index.php/hemani-products/hair-care/snail-hair-oil-detail
      Obecnie łatwiej dostać olejek do włosów ze śluzem ślimaka. Wtedy było inaczej:/
      Oj tam ;)

      Usuń
    14. http://skarbymaroka.pl/olejki/271-naturalny-sluz-slimaka-hit-.html

      Usuń
    15. Dobra za taka cene to ja jednak zlapie kilka winniczkow albo jeszcze lepiej takich wielkich bez skorupki (beda tlustsze) i je sobie do jedwabiu wycisne :P

      Usuń
    16. A tak szczerze, to lepiej sie sprawdza ten slimak od rokitnika? tego kompleksu? Bo planuje zakup jak juz wyciape wszystkie sera ktore mam, napalilam sie na nie - no chyba ze slimak wiecej zdziala ;)

      Usuń
    17. Rokitnikowy kompleks jest bardzo śliski, jeszcze nie miałam tak śliskiego serum, ułatwia rozczesywanie, dobrze się wchłania. "Ślimak" jest gęsty, dociążający i łatwo z nim przesadzić. Przydaje się na wycieczkach itd.

      Usuń
    18. O widzisz, dzieki, utwierdzilo mnie to w slusznosci wyboru. Na wycieczki nie jezdze, a znajac moje sklonnosci do przesady, skonczylabym zapewne nieraz z przyklapem wiec bedzie ten rokitnik. No chyba ze balsam do koncow z YR ktory zamowilam ostatnio okaze sie tak rewelacyjny ze juz niczego innego nie bede poczebowac ;)

      Usuń
    19. Linka nie wkleiłam :/ O to dokładnie mi chodziło: http://tajemnicemaroka.pl/wlosy/127-serum-do-w%C5%82os%C3%B3w-na-bazie-%C5%9Bluzu-ze-%C5%9Blimaka.html Ma 60 ml, więc cena jeszcze ewentualnie do przełknięcia.

      Usuń
    20. http://www.etnospa.pl/shop/etnoswiat/products/serum-do-wlosow-sluz-slimaka-jojoba-60-ml-bez-splukiwania tu i na all jest podany inny skład. Warto się o to dopytać, ale widać też skład na opakowaniu i pierwsze są silikony.

      Usuń
    21. Różnią się jedynie kolorami kółeczek. Także jak już wspominałam warto się dopytać o skład przed zakupem. Nie mam już zaufania do tych produktów :D

      Usuń
    22. Niestety, arabskie kosmetyki tak jak indyjskie często mają "oszukane" składy na opakowaniu. Potem są na przykład szampony bez jednego detergentu w składzie. Z drugiej strony, czasem mimo niepełnego składu kosmetyk działa... Czary mary.

      Usuń
    23. To fakt, ale i sprzedawcy często koloryzują ;), a potem dociera do nas jakiś kosmetyk z innym składem...

      Usuń
    24. Najbardziej lubię, kiedy opisywany jest składnik, który w składzie jest po zapachu. Czasami opisywanego hucznie składnika nawet nie ma. Czasami zmienia się skład, a opisu już nie, a czasami sprzedawca po prostu kłamie. Myślę, że to się jednak zmienia, coraz więcej osób bardzo krytycznie przygląda się temu, co kupuje.

      Usuń
    25. Jak oslawiony "jedwab" bez jedwabiu ;) i Eve slimak bez slimaka ;)
      Dziewczyny jesli chodzi o Indie to mnie juz nic nie zaskoczy ;)
      Dostalam olejek himalaya herbs- ile
      Ja sie musialam naszukac co w skladzie- bo na pudelku wymienione tylko dobroczynne olejki, juz sie ucieszylam ze fajny bedzie- a dopiero malutkimi literkami na butelce doczytalam ze jest na parafinie :(

      Usuń
    26. O HH wiedziałam, że olejki są na parafinie, ale chyba własnie jakaś blogerka się na tym przejechała najpierw...

      Usuń
    27. Ja dostalam od meza wielka butle tego i druga Amli, tez na parafinie. Staral sie chlopina ;)

      Usuń
    28. Już kij z małymi literkami przynajmniej pisze co ma pisać, bardziej denerwuje mnie np. Zmiana starego opakowania Meery na którym w składzie widniał sls na nowe opakowanie z samymi ziołami...ciekawe tylko czemu nie jestem w stanie opanować ilości wytwarzanej piany.

      Usuń
  15. Mogę więc stwierdzić, że nasze włosy są bardzo inne. W wielu wypadkach u mnie jest dokładnie na odwrót :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znalazłam jeszcze włosowej siostry, a przynajmniej nie trafiłam jeszcze na takiego bloga. Szkoda. Z drugiej strony - całkiem sporo rzeczy już sama przebadałam. ;)

      Usuń
    2. Ja poczatkowo bylam swiecie przekonana ze jestem twoja wlosowa siostra, ale pomalu wychodza roznice: zasadnicza- mam przetluszczajacy sie skalp ale absolutnie niewrazliwy, uczucie swedzenia, podraznienia jest mi generalnie obce. dopiero jak poczytalam Twoj blog to stwierdzilam ze z tego wzgledu nie moge byc Twoja siostra, jako ze u Ciebie spora czesc pielegnacji to kojenie podraznien skalpu.
      Druga roznica to fakt ze ja - o ile sie nie myle- nie mam wlosow idealnie prostych ( chociaz rozczesane dzikiem tak wygladaja), chyba mam ten typ 2a ktory jednak sam z siebie krecic sie nie chce :(

      Podobienstw troche jest- gestosc i grubosc, farbowanie henna, okresowe wypadanie. I jak pisalam wiekszosc taoich hitow pielegnacji sprawdza sie u mnie

      Usuń
    3. Życzę Ci, żeby taki odporny już ten skalp został. ;) Co do falowania, to wcale nie jestem pewna na 100%, że moje są proste. Patrząc na "letnią" część zdjęć - gdyby były to cudze włosy, a nie moje, upierałabym się stanowczo, że to fale.

      Usuń
  16. masz wyjątkowe włosy, nie da się ich wpasować w żaden schemat :) ale przynajmniej wiesz, że co sama zauważysz to potem na tym się oprzeć możesz, z olejami masz bardzo niełatwo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy wyjątkowe :) A z olejami właśnie mi się podoba, że mogę eksperymentować do woli. :) A co się nie sprawdzi na włosy to zadziała na twarzy, a jak nie na twarzy, to na ciele. :)

      Usuń
  17. Moje końcówki lubią masło Shea, nakładam jako zabezpieczenie i muszę przyznać że na prawdę działa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w ogóle za shea nie przepadam, na skórze też nieszczególnie je lubię. :)

      Usuń
  18. U mnie też schematy nie działają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale radzisz sobie z włosami bardzo dobrze. :)

      Usuń
  19. Bardzo przydatne zestawienie :) większość z tego co u Ciebie się sprawdza, sprawdza się też u mnie (może poza czystym olejem kokosowym, który bardzo mi puszy włosy), paru składników jeszcze nie próbowałam. Ostatnio mam manię testowania olejków i bardzo się moim włosom spodobał olej/masło babassu i olej z orzechów włoskich, polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, zapisuję sobie do wishlisty. :)

      Usuń
  20. Fajne zestawienie ;) Mogę spytać jak robisz te ramki (tabele) żeby je przenieść do wpisu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam w Libre Office, a potem wcisnęłam Ctrl+C i Ctrl+V. U mnie wyglądają dobrze, ale na komputerze Męża są jakieś takie nierówne i odchudzone... Mam nadzieję, że u większości z Was są na szerokość strony, tak jak miały być...

      Usuń
    2. U mnie sa jak trza, moze to od przegladarki zalezy?

      Usuń
    3. Nie wiem od czego, TŻ ma dokładnie to samo oprogramowanie co ja, a wiele rzeczy u niego wygląda inaczej.

      Usuń
  21. O niektórych rzeczach pierwszy raz słysze ;D

    OdpowiedzUsuń
  22. Fantastyczny post, jak ja bym chciała tyle wiedzieć o swoich włosach. Musze też sobie skrobnąć takie tabelki i o prostu je uzupełniać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jak pouzupełniasz tabelki, okaże się, że jest w nich już całe mnóstwo informacji. :)

      Usuń
  23. Moje włosy lubiły kokos do czasu, kiedy zrezygnowałam z henny i wytrawiłam ją z włosa :P Na hennowanych czynił cuda...jednocześnie wypłukując hennę nawet po miesiącu od farbowania:) Teraz powoduje na głowie jeden wielki puch.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba było poczekać ten miesiąc zamiast wytrawiać. ;) A tak serio to tez rozjaśniałam włosy po hennie i wszystko wiem, potem też mi kokos kuku robił. Chociaż skóra głowy od pierwszego maźnięcia go polubiła.

      Usuń
  24. fajna ściągawka, przydało by się i mi taką zrobić

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...