środa, 30 lipca 2014

15 sygnałów świadczących o tym, że się zestarzałam. :)


Z przymrużeniem oka.


1. Kiedy jestem nad jeziorem, skakanie z pomostu tu uciążliwa niedogodność, na jaką skazują mnie inni.

2. Dawno rzuciłam palenie.

3. "Anti aging" napisane na puzderku dodaje mu +10 do prawdopodobieństwa zakupu przez Dorotę. ;)

4. Jeśli mam iść na imprezę (punkt ten był prawdziwy już przed ciążą), najpierw 15 razy sprawdzę, czy mogę spać na miejscu albo bezproblemowo wrócić do domu.

5. Jeśli nie, ale i tak chcę iść - jadę samochodem. Dodatkowo komuś się przydam jako kierowca.

6. Mam siwe włosy (choć pierwsze nitki pojawiły się przed maturą, kiedy miałam 17 lat!).

7. Mogę siedzieć i nic nie robić. To znaczy mogłabym, gdybym miała czas.

8. Kompletnie zwisa mi, co myśli o mnie dowolna nie-bliska osoba. Niech sobie myśli, wolno jej.

9. Cieszę się, że mam TŻ-ta, na samą myśl o poznawaniu kogoś nowego, niepewności, wydziwianiu i "docieraniu się" dostaję migreny.

10. Chodziłam do ośmioletniej podstawówki, pamiętam czasy sękaczy, sezamków, gumy donald i oranżady za 3 500 złotych (chleb kosztował 10 000), znam dźwięk, jaki wydawał modem łącząc się z internetem po kablu telefonicznym, a pisać na klawiaturze uczyłam się w DOS-ie.

11. Kiedyś wszędzie snuli się starzy ludzie, teraz gdzie się nie obejrzę - gówniarze.

12. Ludzie w wieku 20 lat zwracają się do mnie per "pani".

13. Mam telefon, który dzwoni i pisze SMS-y. Nie łączy się z internetem, nie robi zdjęć (to znaczy niby robi, ale nie da się ich potem wykorzystać). Chyba ma mp3, nie jestem pewna. Mój pierwszy telefon - to był telefon! Jak nie dałabym rady obronić się przed kimś glanem, to mój Ericsson by go dobił.

14. Nie wiem jakie ubrania są teraz modne, choć to co widzę na ulicy, podejrzanie przypomina dziwaczne kreacje, które dobijały mnie w dzieciństwie. ;) Po namyśle - nigdy nie wiedziałam, jakie ubrania są modne, z wyjątkiem roku, kiedy przepracowałam w H&M, a i tutaj ograniczałam się do tego jednego sklepu.

15. Nie mam pojęcia co to dubstep.

Punkt pierwszy jest pierwszy, bo to od niego zaczęłam tworzyć w głowie moją listę. :D

Czy mogłybyście się podpisać pod którymś z punktów, czy nie macie pojęcia, o czym piszę?

116 komentarzy:

  1. Widzę, że rocznikowo blisko nam do siebie :) Od punktu 4. mogę się podpisać obydwiema rękami, a nawet nogami ;)
    Też cieszę się, że mam ustabilizowane życie uczuciowe, nie muszę chodzić na randki, brakuje tej niepewności, czy to to, a może nie to? Świetnie się czuję z tym, że wiem obok kogo się obudzę i obok kogo zasnę wieczorem. Też kończyłam 8-letnią podstawówkę i 4-letnie liceum, byłam na jednolitych studiach magisterskich. Choć mój telefon to smartfon, a internet i GPS w nim ułatwiają mi życie, to jednak pierwszym telefonem była jakaś ciężka kobyła, której spokojnie mogłam użyć do samoobrony. Pamiętam oranżadę o smaku coli w woreczku, gumy Donald i wafelki Kuku-Ruku, które uwielbiałam. Pamiętam łączenie się z Internetem poprzez modem i dźwięk wgrywających się gier do Atari z kaset. Wszędzie wokoło sami gówniarze i małolaty, a 20-latki mówią do mnie "pani", co mnie strasznie drażni. Sama za to do niemal każdego mogę się zwracać już per "Ty". Aaa, i podobnie jak Ty, nigdy nie rozumiałam mody, nadal pozostaje ona dla mnie tajemnicą.
    Ale chyba jednak nie jesteśmy takie stare, skoro prowadzimy nowoczesne blogi i umiemy się w tym połapać ;) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale się cieszę, że nie jestem sama! :) W internecie, blogosferze - też same młódki. ;) Jestem rocznik 1986, ale i do szkoły poszłam wcześniej, i mam sporo starsze rodzeństwo i nawet wśród rówieśników czułam się staro - choć byłam o rok młodsza od innych dzieciaków w klasie. :) Pamiętem i gry na kasetach, i nawet jeszcze te wielkie dyskietki. :D

      Może kiedyś sobie kupię smartfona, nie jestem szczególnie na bakier z elektroniką (jest mi dość obojętna, ale radzę sobie, tak jak piszesz), w mieszkaniach studenckich zawsze to ja byłam "chłopem". :) Dopóki nie poznałam TŻ, teraz z ulga udaję że nie wiem co się gdzie stało. ;)

      Ciepło na serduchu mi się zrobiło, kiedy czytałam Twój komentarz, dziękuję! :*

      Usuń
    2. To małolaty z Was :) Też się podpisuje pod większością punktów chociaż mam smartfona chyba tylko dlatego żeby udowodnić dorosłym dzieciom że nie gubię się w obsłudze. I jeszcze nigdy nie miałam informatyki ale mimo to co potrzebuje potrafię sobie odszukać i wykorzystać. A stwierdzenia typu jak w 8 punkcie przychodzą z wiekiem i doświadczeniem "co Cie nie zabije to Cie wzmocni" . Przy okazji cieszę się że są takie odważne osoby i prowadzą blogi ,bo dzięki temu moja pielegnacja jest o wiele bardziej efektowna. Pozdrawiam i życzę wytrwałości :)

      Usuń
    3. Bardzo Ci dziękuję. :) Aż mi się łezka wzruszenia w oku zakręciła. Dla takich komentarzy łatwo się starać i pisać (chociaż akurat ta notka napisała się sama). Pozdrawiam cieplutko! :)

      Usuń
    4. rocznik 1981 sié klania, za miesiá magiczne 33;( Lezka w oku sié kreci na wspomnienie czeszek, przez pierwsze trzy lata podstawówki nosilam mundurek, pamiétam pochody pierwszomajowe, zbiórki makulatury w szkole. Byla taka orenzada w torebkach foliowych,zadna mi nie smakowala jak ta. A nasz telewizor byl czarnobialy, a pierwszy rower z Sajuza:) Ech starosc nie radosc. Ania

      Usuń
  2. Jakie to prawdziwe!!! Zazdroszczę Ci punktu ósmego;).

    OdpowiedzUsuń
  3. Usmialam sie :)
    z tym jeziorem to wlasnie historia z przedostatniego weekendu: woda zimna, dzieci leza, mama sie pyta czy bede sie kapac. Ja na to ze dziekuje, ale juz nie mam 5 lat;) A na to moja corka, ktora wlasnie piec lat skonczyla: ja tez sie nie kapie bo nie mam juz 4 lat O_o
    Nie palilam nigdy, ale tez stwierdzam ze w ogole nie bawi mnie napicie sie alkoholu ( a kiedys nazlopanie sie wina z psiapsiolami to byla atrakcja). Taa fajnie jak se ma 3 dzieci, ktore nie uwzgledniaja faktu ze ktos chcialby pospac czy boli go glowa. Butelke pollitrowa domowej malinowki pijemy z przyjaciolka od marca i jeszcze polowa jest ;) a widujemy sie praktycznie codziennie :)
    O imprezach zapomnialam jakies 5 lat temu, od urodzenia dzieci zaliczylam jedno wesele ( z ktorego zmylam sie o polnocy bo dziecko malutkie), i jedne andrzejki (poszalalam do drugiej, tak jak i moje roczne wtedy blizniaki tancowaly z babcia dopoki mama nie wrocila. a jak wrocila to jeden z euforii nie spal do 4 rano, drugi obudzil sie o szostej, jak zwykle). Imprezy? Dziekuje, postoje :)
    Anti- agingiem sie nie przejmuje, mam taki wysyp pryszczy ze wygladam jak nastolatka lol. Ostatnio byla wychowawczyni mojej o 12 lat mlodszej siostry poskarzyla sie mojej mamie ze J. jej sie nie klania. Taa tylko ze J. na studiach a to ja bylam, kobiety na oczy nie widzialam ;)

    Siwe wlosy tez mam, chociaz je skrzetnie ukrywam. Ale tym sie nie martwie, ostatnio mojej siostrze tez wypatrzylam a ona mlodziez jeszcze.
    Tez mi wisi opinia innych, kiedys bardzo sie przejmowalam co ktos sobie o mnie pomysli, teraz mam to w ...glebokim powazaniu. Nawet mi sie zdarzylo przyjsc do pracy w domowych klapkach - a kiedys nie bylo mowy o wyjsciu z domu bez 10 krotnego spraawdzenia jak wygladam , przykryciu tapeta wszyskich niedoskonalosci itd;)

    Z tztem swietowalismy w tym roku 10 rocznice slubu :) Fajnie jest ze po tylu latach czlowiek juz praktycznie bez slow moze sie porozumiec, wie co druga osoba ma na mysli i nie gubi sie w domyslach i teoriach spiskowych ;)

    Tez chodzilam do 8-letniej podstawowki, pamietam egzaminy do liceum, stara mature i egzaminy wstepne na studia. A takze kolejki za kawa, wyrob czekoladopodobny, domowa czekolade z mleka w proszku, radosc z pomaranczy na swieta i takie tam... Jak powiedzialam mojej corce ze nie mialam lalek barbie i slodyczy na kazde zawolanie, a wieczorynka byla raz dziennie to spytala: to jak wy wtedy zyliscie: :)

    Telefon mam nowoczesny i go uwielbiam, najbardziej za opcje czytnika ebookow ( ksiazki papierowe ktore kiedys czytalam masowo zarzucila, teraz ciesze sie wygoda ze bez zapalania swiatla, trzymania ciezkiej i niewygodnej knigi, moge sobie w srodku nocy poczytac- a na urlop nie musze zabierac biblioteki ), za dostep do netu i facebooka ( aplikacja w telefonie jest o niebo lepsza niz wersja na komputer) i wlasnie za aparat ktory robi zdjecia jakie robi, ale zawsze jest pod reka- dzieki czemu moge rozne smieszne chwile z zycia dzieciow uwieczniac. Ale mialam takiego starego alcatela i potem nokie- cegly, alcatel nawet mial wysuwana antenke

    Kiedys to mi sie wydawalo ze osoba 30-letnia to juz bardzo dojrzala, powazna, ustabilizowana... I fakt, wszedzie smarkacze ;) Smarkata pani doktor (to ONA jest lekarzem , to dziecko???), smarkule w banku itd


    Rozni nas jedno: wiem z grubsza co to dubstep. wiem bo moja przyjaciolka miala kiedys amanta dubstepowca i sila rzeczy bylam bombardowana roznymi informacjami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mowiac juz o tym ze mam przyjaciolke- rocznik '86 ktora tez jest "smarkata"- no ale dogadujemy sie, laczy nas wiele- dzieci w tym samym wieku, mezowie za granica i na dodatek wlosomania :)

      Usuń
    2. O właśnie, zapomniałam napisać - pierwszym symptomem "starości" jaki dostrzegłam było to, że kupiłam alkohol, który stał, stał, stał i stał. :D

      Jeśli chodzi o imprezy, to od roku obiecuję sobie, że w przyszłym miesiącu już na pewno wybiorę się do Poznania do znajomych i pójdziemy gdzieś na miasto. Ale zawsze jest coś: a to kasy szkoda, a to Zosia chora/marudna, a to Sławek ma w pracy ciężko i tak to leci.

      Ja wyglądam na swój wiek, chociaż chyba trochę mniej niż rok czy dwa lata temu. Na zdjęciu do wczorajszego posta z tymi rozjaśnionymi włosami wkleiłam żółtą buźkę, bo wyglądałam na chorą.

      Gratuluję 10 rocznicy ślubu, my w zeszłym tygodniu obchodziliśmy czwartą. Domysły i teorie spiskowe, faktycznie, tak bywało kiedyś. I czekanie na telefon albo sms-a. :)

      Pamiętam, jak pierwszy raz jadłam banana, miałam z 5 czy 6 lat. :D

      Jeśli chodzi o "smarkatość" to bardzo odmłodniałam dzięki Zosi: nie wstydzę się cieszyć pierdołami, robić baby z piasku, czy udawać, że jestem pociągiem. Nie powściągam wybuchów radości i miłości do Zo w miejscach publicznych "bo nie wypada". Cieszyć się nie wypada? Też coś! :)

      Usuń
    3. No, mnie wrecz irytuja mamuski ktore nie zniza sie do poziomu dziecka :0 wchodze boso do piaskownicy, wyskakuje zza krzaka, spiewam glosno mimo ze talentu Bozia poskapila, baa ostatnio na placu zabaw gonilam smarkow po zjezdzalni i tez zjezdzalam ( to wcale nie jest zabawne )

      Usuń
    4. Nie jest zabawne, jest radosne! To zupełnie inna sprawa. :D

      Usuń
    5. chodzi mi o sam moment zjazdu- nic przyjemnego, twardo a na dole ciezko wstac z moimi starczymi kolanami. ale dzieciaki az kwiczaly z radosci to co mi tam

      Usuń
    6. Osobiście nie próbuję obarczać zjeżdżalni własną masą, ale jak dziecko kazało wleźć do ciuchci drewnianej na przykład, to kim ja jestem, żeby się kłócić? :)

      Usuń
  4. podpisuję sie pod wszystkimi oprócz palenia!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze jeden punkt bym u siebie dopisała:
      16. Dlaczego mój malutki synek idzie juz do szkoły od września??!!! i dlaczego muszę mu kupować takie długie spodnie??!!

      Usuń
    2. Mam to samo, tylko z przedszkolem. I tak, kiedyś te ciuszki takie były małe, a teraz takie długie nogawki i wielkie buciory są potrzebne. :D

      Usuń
  5. Haha 15! <3 No, przyznam, ze chyba też już łapię pierwsze objawy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taki żart, dojrzałość to nie starość. ;)

      Usuń
  6. (Czy Ty mozesz pisac takie fajne rzeczy częściej?)

    Ile nam sie zgadza! Chociaz jestem na 5 roku studiów dopiero :-D

    Wczoraj pierwszy raz od lat kapalam sie w Jeziorze. Kiedyś zrzucalam ciuchy w biegu i wpadalam do wody
    Wczoraj zamoczenie sie do brzucha zajelo mi z 5 minut. Stania i trzesienia sie.

    Dzieciaki! Kiedyś nie bylo takiej kategorii. Sama bylam z tych najmlodszych. A ostatnio szlam przez miasto rodziców i przypatrywalam sie, powiedzmy, mlodziezy. W koncu zawsze mozna spotkac znajomych. Po czym sama z siebie zaczelam sie smiac, bo tych ludzi nie znam, nie spotkalismy sie nawet na rok w liceum. Chodzące po pięć lawa przez caly chodnik nastokatki to juz nie krag moich znajomych.

    Zdarzylam sie przyzwyczaić do tego, ze ktos mowi do mnie "pani Henri". Teraz to juz koniec, nie uciekne dorosłości.

    Wiedze o dubstepie daje mi wylacznie uprzywilejowana pozycja małżonki fana muzyki elektronicznej. Dubstep juz co prawda dawno przeminal, nastala inna faza związku, ale teorie pamietam :-D

    I wiesz co jeszcze? To, ze z banku dzwonia do mnie z propozycją kredytu ;-)

    Ale i tak nawet nie czuje sie dorosla. Za kazdym razem jak ktos mowi do mnie to swoje "pani" mysle sobie "nie wiesz co czynisz... " :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wymądrzanie się zawsze będzie na pierwszym miejscu, przed postami "prywatnymi". ;)

      Pływać nadal bardzo lubię, ale tak jak pacholęciem będąc do wody właziłam rano i nie licąc przerwy na obiad przebywałam w niej aż do wieczora, tak teraz wchodzę powoli - tak jak Ty najpierw chwilę się trzęsę. Na plaży najbliżej nas drabinka prowadzi do kilkumetrowej głębokości, i często jest do niej kolejka, więc zanurzanie się siłą rzeczy musi być dość szybkie, ale wymaga pewnej siły woli. No i muszę sobie założyć jakąś odległość do przepłynięcia, inaczej zaraz bym wylazła z wody.

      Jak po drodze do rodziców mijam znajome miejscowości, wpatruję się w twarze szukając znajomych z podstawówki... Którą skończyłam kilkanaście lat temu i oczywiście wszyscy się zmienili, i nie są już tymi dzieciakami, których wypatruję. Bez sensu. ;)

      Z banku dzwonili odkąd miałam pierwsze konto, tuż po 18, a w żadnym razie nie byłam wtedy dorosła. Ale za to mamy kredyt i go spłacamy - to jest smutna dorosłość.

      Czuję się dorosła, kurczę, jestem przecież mamą, muszę być odpowiedzialna i rozsądna w wielu, wielu kwestiach. Ale tez chęcią pożegnałam kompleksy, zaburzoną samoocenę, depresje i bunty młodzieńcze. Znam swoją wartość i potrzeby, wiem, jak chcę, żeby wyglądało moje życie. Czasy nastoletnie były najgorszymi w moim życiu.

      Usuń
    2. O wlasnie, tez gdzies pisalam- nie chcialabym miec znow 20stu lat i przechodzic jeszcze raz tych stresow (na wlasne zyczenie)

      Usuń
  7. heheh pośmiałam się z punktu 10 , o tak też to wszystko pamiętam :) I zbieranie obrazków na wymianę z gum, aa była jeszcze guma Turbo :) Chciałabym się podpisać pod punkt 8, ale niestety :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze były tatuaże, takie, które się rozmazywały w kolorowe plamy. ;) Co do punktu 8, to tak jak pisałam wyżej, przyszło do wraz z macierzyństwem. Nauczyłam się słuchać własnej intuicji i ufać sobie w kwestii macierzyństwa, odrzucając większość "dobrych" rad. I nawet nie wiem kiedy przeniosło się to na resztę życia. Jasne, na początku starałam się na przykład biegać o takiej porze, żeby nikogo nie spotkać, ale z czasem nauczyłam się purpurową twarz i plamy potu na koszulce obnosić niczym trofeum. ;) Ludzie życzliwie patrzą na spoconego grubasa. Zwłaszcza uśmiechniętego. :)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Jak jechałam złożyć podania na studia - wszędzie widziałam takich dorosłych, onieśmielających ludzi (studentów, znaczy). A 4 lata temu, kiedy zaczynałam inny kierunek poza 1-2 osobami na moim roku byli sami gówniarze. Dzieci. 15 lat bym im na oko dała.

      Usuń
  9. hmm mam 21 lat i 1- ja tego w ogóle nie robię :D 2 - nigdy nawet nie próbowałam :D Nie chodzę na i8mprezy, a jeśli już bardzo rzadko :D 7,8,9 - jak najbardziej jestem na tak :D ale wiem co to dupstep - łupidupi tumtumtam!
    https://www.youtube.com/watch?v=XzIbSzVZMUg :D czyli wychodzi na to, że nie jestem stara tylko nudna :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "wychodzi na to, że nie jestem stara tylko nudna :D" Rozbroiłaś mnie. :D

      Linka nie otwieram, jest to niewiedza z gatunku tych, którymi się szczycę.

      Usuń
  10. Bardzo fajny post :) Właściwie mogę się podpisać pod każdym punktem, poza 5 nie mam prawa jazdy. Pamiętam zamierzchłe czasy 8 - letniej podstawówki, gumy Turbo, lody "sopelki", wafelki Kukuruku oraz pierwsze komputery i tą zawrotną prędkość internetu. Jestem też posiadaczką paru siwków na głowie ale póki co nie farbuje. Moje ostatnie podejście do farbowania było gdzieś 2 miesiące temu i to pierwszy raz farbą Khadi Orzechowy Brąz. Efekt bardzo mi się podobał lśniły jak nigdy, tylko że co do koloru byłam jedyną osobą która zauważyła różnicę na włosach, był ciuteńko ciemniejszy od moich naturalek.

    Punkt 11 jakże prawdziwy, ze znajomymi byłam ostatnio w Pubie i średnia wieku to 20 lat. Jak tu nie czuć się staro ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nigdy nie farbowałaś włosów, to taka zmiana zauważalna tylko dla Ciebie, jest super! :) Kiedyś robiłam klientce "niewidzialne" pasemka zmywalną farbą, i ona widziała różnicę w kolorze. ;) Henna fajnie działa tez na cebulki, więc przemyśl powtórzenie eksperymentu. ;)

      Tylko kiedyś to 20 lat wyglądało normalnie, a teraz takiemu dwudziestolatkowi założyłabym tornister na plecy i wysłała na lekcje. :D

      Usuń
    2. Co do Henny to na pewno powtórzę eksperyment, zwłaszcza że włosy były pełne blasku. Szkoda ze efekt minął po 3 tygodniach, henna po tym czasie całkiem wypłukała mi się z włosów. Poprawa stanu włosów była na tyle zauważalna że koleżanki zaraziłam "hennowaniem". :)

      Ostatnio dotknął mnie jakiś "kryzys wieku średniego" bo wyciągnęłam swoje ukochane glany z szafy. Posiadam je od 8 klasy podstawówki i nosiłam przez wiele ale to wiele sezonów, a dbałam o nie tak ze zużycie widać tylko na podeszwach ;)

      Usuń
    3. Super! Moja z racji zamieszkania -> wielu kilometrów przemaszerowanych w błocie - po jakimś czasie rozklejały się, albo pękały, zużyłam kilka par... Ale niedługo sobie kupię czerwone Martensy, o których marzę od 15 lat. ;)

      Pierwsze henny wypłukują się dość szybko, kolejne już dłużej pozostają na włosach, aż do całkowitej trwałości. :)

      Usuń
    4. a ja mialam na studiach intensywnie pomaranczowe martensy, kupione za samodzielnie zarobione pieniadze :) chyba najdluzej je ze wszystkich butow nosilam :), ale po jakis 5 latach zaczely przeciekac ;)

      Usuń
  11. Mój Właściciel jest '86, dobry rocznik :) Ad 4 - też tak mam, bo jestem pieprzoną introwertyczką i muszę mieć zapewnioną strefę komfortu, inaczej nie wychodze z domu, po co mam robić coś, z czym czułabym się źle. Ostatnio ładowałam się do wody na bombę, pomostu nie było, ale uznałam, że nie mogę sobie odbierać tej radości. Wiele rzeczy zaczynam robić tuż po myśli "hej, nie jesteś starą babą i nie masz zamiaru nią zostać nigdy". Jak już człowiek wyjdzie ze strefy komfortu, to jest spoko, tylko nie wolno przeginać, przynajmniej mi, bo się potem czuję zgwałcona. W dygresje poszłam, no.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o imprezy, to chodziło mi bardziej o lenistwo. Zawsze mi było szkoda płacić za taksówkę, a tarabanienie się do domu dwoma nocnymi w pijaną przesiadką w pewnym momencie było już nie dla mnie. :)

      Pamiętam Twoją wypowiedź, że chcesz będąc w sędziwym wieku być super sprawną i mieć gruby, czarny warkocz - i ja chcę tak samo choć kolor warkocza pewnie będzie inny. ;)

      Usuń
  12. Chociaż mam dopiero 22 lata, to część z tych rzeczy śmiało przypisałabym sobie - szczególnie z tymi imprezami. Jak jestem w rodzinnym mieście i koniecznie chcę iść na imprezę, to też biorę samochód. Bardziej liczy się dla mnie obecność i dotrzymanie towarzystwa przyjaciołom, niż wlanie w siebie paru piw czy innego alkoholu. A w mieście, w którym studiuję, organizuję imprezy u siebie (kłopot z głowy, a sprzątania nie ma dużo, bo pokój mam mały :D) albo wzywam taksówkę, jeśli nie mam z kim wracać nocnymi. Opłata za przejazd nijak się ma do niebezpieczeństwa, jakie niesie sobą samotny powrót pijanej dziewczyny komunikacją. Na 1 roku to w ogóle wracałam 5 długich przystanków w centrum piechotą w nocy, nie wiem, gdzie miałam mózg - praktycznie się nie bałam, ale na szczęście wróciłam szczęśliwie do mieszkania i już mi przeszła ta szczeniacka odwaga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście na studiach zawsze miałam takich znajomych, że było z kim do domu po pijaku wracać. :) Ale innych głupot się narobiło sporo. ;)

      Usuń
  13. Choć mam dopiero 15 lat, czuję się strasznie niezręcznie, gdy ktoś w sklepie zwraca się do mnie per 'pani' (nawet 10-letnie dzieci!:o), ale nie wyobrażam sobie, jak inaczej mieliby do mnie mowić :D
    Palenia nie rzuciłam, bo nigdy nie paliłam. Na imprezy nie chodzę. Jeszcze tyyyyyle przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczekamy aż będziesz miała dwa razy tyle wiosen co obecnie. :D

      Usuń
  14. 11... sama w sumie jestem jeszcze młoda, ale również zauważam tą zależność :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie jeszcze młoda? Dziewczyno, co za "w sumie"? :) Dzieciak jesteś i tyle! :D:D:D

      Usuń
  15. Do starosci jeszcze na szczescie daleko :)
    Takie telefony cegly sa najlepsze!
    Tez nie wiem co to dubstep...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Gdzieś w komentarzach powyżej jest link do YT, jeśli jesteś ciekawa. :)

      Usuń
  16. 1 - ja nigdy nie skakałam, nie skacze i nie bede skakać, bo nie umiem pływac to raz... a dwa nie naiwdze pokazywac sie ludziom w stroju kąpielowym. Nie robie tego prawie nigdy, a jak juz jestem na plazy to zawsze szorty i ewentualnie góra od bikini. nic więcej nie wchodzi w rachube
    2 - nigdy nie paliłam :D
    3 - jeszcze nie kupuje takowych. ale podobno trzeba wczesniej sie konserwować
    4 - piąteczka :D nie znosze zalegac w poimprezowym syfie razem z reszta naprutego towarzystwa ^^ jestem jak bumerang, zawsze wracam do swojego wyrka (tudzież Damianowego) na noc :D
    5 - bal bla bla
    6 - ja nie mam ale Damiś owszem :D mówi, że to ja na niego tak działam :D
    7 - owszem mogę, ale tak z 30 minut... póxniej potrzebujue działania :D
    8 - piąteczka
    9 - jak juz jest to niech jest :D nie wymieniłabym GO na inny model nawet za milion monet :D
    10 - jak byłam w pierwszej klasie to były jeszcze 8 klasy :D ale ja juz trafiłam po 6 do gimbazy :D
    11 - widzę pół na pół :D
    12 - Jestem As, mam 23 lata i mówię/piszę do Ciebie na Ty :D
    13. Mam S4 który ma zainstalowane 4 aplikacje :D marnuje potencjał tego telefonu ^^
    14 - lubię ubierać się po swojemu :D
    15 - yyyy ja też... zaraz wygoogluje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jesteś blablabla! :P
      Z tym strojem kąpielowym to mnie zagięłaś, ważę spokojnie dwa razy tyle co ty i po plaży śmigam w stroju kąpielowym. Jednoczęściowym, bikini nigdy nie było na moje nerwy z racji rozległej blizny na boku, która budzi nieodmniennie zachłanną ciekawość i fałszywe współczucie wśród tych, co ją wypatrzyli. Ale plaża od tego właśnie jest, żeby się rozebrać i popływać i nie widzę tu nic dziwnego. :)

      Piszesz do mnie na Ty, ale gwarantuję Ci, że gdybyśmy spotkały się na ulicy bez wiedzy o internetowych naszych tożsamościach i musiałabyś się do mnie odezwać, przez gardło nie przeszłoby Ci nic innego jak "pani". :D

      Usuń
    2. Aswertyna ty to chyba chcesz w leb oberwac, jak z ta swoja boska figura nie wychodzisz w bikini to juz chyba reszta sie powinna w workach na kartofle kryc.
      BTW ktora kiecke na wesele wybralas???

      Usuń
    3. Ale to chyba nie kwestia wagi a samoakceptacji :D ja po prostu nie lubię jak ktoś się na mnie gapi :D :D

      wybrałam miętową :D później żałowałam, bo 3 inne były w miętowych sukienkach :D no ale bezowych było jeszcze więcej :D no nic, bezowa w sierpniu bedzie miała swój czas :D

      Usuń
    4. Na mnie całe życie się ktoś gapi, z racji wzrostu przede wszystkim. Można było oszaleć albo przywyknąć. Wybrałam w większości opcję numer dwa.

      Ps. Też bym się na taką laskę na plaży gapiła. Z nożami w oczach. ;)

      Usuń
  17. A wiesz co jeszcze swiadczy o tym ze jestem stara jak wegiel??? Poza zdjeciem klasowym nie mam ani jeden fotki ze studniowki- wtedy pomyslalam PO CO MI TO, przeciez mam tasme video na ktorej wszystko jest, polonez, kabaret, tance itd.
    I co??? magnetowid sie juz wieki temu zepsul, nikt go nie naprawil bo po co jak weszlo DVD a ja nie mam zdjecia do MWH ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jak ja. Mam trzygodzinne (!!!!) nagranie ze studniówki na VHS. Była opcja zakupienia filmu na płycie, ale po co mi to, kaseta wystarczy. :D:D:D

      Usuń
    2. Za moich czasow (styczen 1999 jak sie nie myle) o plytach nikt nie slyszal. Ba, pamietam jak kolega na studiach nam opowiadal o mp3 i maluskich odtwarzaczach, ze sie sciaga z komputera i nie trzeba kaset ani plyt a sam odtwarzacz mozna zamknac w dloni

      Usuń
    3. Co mi tez przypomina o walkmanie dumnie noszonym przy pasku ;)
      oraz wlasnie fryzurze na studniowke- uwaga!!!- trwala na bobie do ramion, poszlam z rozpuszczonymi wlosami spietymi taka opaska "sloneczko"- uliz przy skalpie i lwia grzywa dalej ;)
      http://www.valentino.net.pl/opaski-do-wlosow/364-opaska-typu-sloneczko-czarna.html

      Trwala byla tak cudna i tak mi pasowala ze przed matura, mimo wszelkich przesadow o nieobcinaniu wlosow- obcielam sie na chlopaka

      Usuń
    4. Ja też obcięłam włosy na kilka tygodni przed maturą. Zdałam najlepiej w szkole. Pamiętam te opaski! To i takie plastikowe "tatuaże", koronki do noszenia na szyi i rękach. :D Maturę zdawałam w 2004, płyty już były, nawet miałam komputer ze stacją CD. Za to film był na płycie DVD, to nie brałam, bo kto by miał takie technologie. :D:D:D

      Usuń
    5. ja tez zdalam najlepiej :) nie chwalac sie hehe. Na informatyce w liceum uczylismy sie pisac w wordzie ;) A pierwszy komputer mialam na studiach

      Usuń
    6. ale wczesniej, gdzies w podstawowce mialam takie gry ktore podlaczalo sie do telewizora, z 2 joystickami . A kuzyn mial ATARI

      Usuń
    7. Mój komputer, który dostałam w drugiej klasie liceum, służył mi dzielnie aż do piątego roku studiów, bez wymiany "flaków". :) Cudo! A jeśli chodzi o gry, choć nieraz próbowałam u kogoś swoich sił w Pac Mana czy Mario, sama jeśli już w coś gram to jest to hidden object albo pasjans. ;)

      Usuń
  18. Odpowiedzi
    1. Na następne urodziny zamawiamy sobie Biovital! :D:D:D

      Usuń
  19. Haha, podpisuję się pod wszystkimi, prócz palenia, boszzz jak ten czas leci! :)
    Dodam jeszcze od siebie punkt, że wszystko musi być zaplanowane, gdy coś nie idzie zgodnie z planem, czuje się źle, a i zauważyłam że spontaniczność znika powoli z mojego życia, no prawie, nawet ze znajomymi umawiamy się wstępnie, żadnych niezapowiedzianych wizyt, wypadów, wariactwa... :)
    Ale przyznam, że dobrze mi z tym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest to samo, pewnie dlatego że mój niezaplanowany dzień wygląda tak, ze nie mam nic w lodówce nie licząc Zosinej przekąski, w domu bałagan i psie kłaki wszędzie, a ja z jakąś babreją na włosach. Nie wpuszczę gości i tyle.

      Inna sprawa, że w przypadku posiadania dziecka trzeba zawsze zapewnić mu odpowiednią opiekę. Nie ma możliwości na spontaniczność we dwoje (bo w troje to jest, jak najbardziej! szczególnie od kiedy dziecię moje i z kibelka chętnie korzysta).

      Usuń
  20. U mnie też sporo się zgadza, choć do mnie nikt nie mówi per pani :D Wyglądam młodo, brano mnie za córkę rok starszego ode mnie męża. Jechałam jakiś czas temu z pewnym starszym panem windą i doczekałam się pytania: "Pani jest osobą dorosłą, czy dzieckiem?" Myli "dorosłe" ubranie i podobno słodka twarzyczka ;) Wszyscy myślą, że moja młodsza siostra(o 4 lata) jest tą starszą :D Choć wczoraj jakaś dziewczynka powiedziała do mnie "dzień dobry" Byłam w szoku :D Pierwszy telefon miałam w szkole średniej- tata mi go kupił za granicą, komputer po ślubie :D Pamiętam czasy bez tych wszystkich sprzętów, posiadam listy od mojego męża(jakoś trzeba było sobie radzić bez skype) Jednak ja mam tel z aparatem, nie chciałabym innego. Lubię robić zdjęcia, potem wspominać. Jednak nie lubię gadać przez telefon- wolę rozmowy na żywo. I nigdy nie paliłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Palenie to jedna z większych głupot, jakie zrobiłam. Ale nie największa. Mój Mąż napisał do mnie jeden czy dwa listy, oba przeprosinowe. :) Ale cenię sobie listy bardzo, co jakiś czas piszę jeden do Zosi i chowam do pudełka. Całe pudełko dostanie na 18.

      Usuń
    2. Moja mama paliła i od dziecka wiedziałam, że nigdy nie będę palić! O świetny pomysł :)

      Usuń
    3. Niestety paliłam przez 10 lat, a przestałam dopiero w ciąży.

      Usuń
  21. Najważniejsze to czuć się młodym DUCHEM! Nic innego nie ma wtedy znaczenia :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko trzeba też dbać o ciało - co mi po byciu młodym duchem, jak siedzę w grubą dupą na kanapie i nie moge wstać? Ciało z wiekiem się zmienia, nie da się temu zaprzeczyć. :)

      Usuń
    2. oj, zmienia sie :(... Chociaz waze tyle samo co w ciagu ostatnich 10 lat (wylaczajac ciaze) to cialo jakies inne, mniej jedrne, brzuch odstaje, boczki sie wylewaja a portki nie leza tak jak dawniej :(

      Usuń
  22. Punkt 8 praktykuję przez większą część życia i dobrze mi z tym :-)

    OdpowiedzUsuń
  23. ja bym pod paroma mogła się podpisac ;-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Swoja droga gratuluje wpisu ktory przyciagnal tak wiele komentatorek i tyle pieknych wspomnien przywolal :) I pewnie na niejednej twarzy sentymentalny usmiech :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama też bardzo lubię czytać i komentować wpisy, które stanowią miłą odmianę od tych typowo kosmetycznych. :)

      Usuń
  25. Ja jestem trochę z tych młodszych (ale kukuruku pamiętam ;) ) i cały czas czuję się bardziej jak dziecko, na studiach trochę przywykłam do zwracania się "per pani", ale jak mi pięciolatki mówią "Dzień dobry", to nadal nieswojo się czuję.
    Z tą powracającą modą jest coś na rzeczy, bo ostatnio widziałam dziewczynę w bluzce do pępka z frędzlami - nosiłam taką jakoś tak w przedszkolu. Jak wrócą sztruksy w gruby prążek, to chyba się umrę ze śmiechu - nikt tego nie lubił nosić, nikt :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiałam sztruksy w gruby prążek! Miałam jasno oliwkowe sztruksy i czarną marynarkę i oba ciuchy kochałam nad życie.

      Usuń
    2. Rebelia, wyłamałaś się z tłumu :D.

      Usuń
  26. Oj mimo młodego wieku i tak bym się pod kilka punktów podpisała :D A jak to czytałam, to tak jakbym słuchała opowieści mojego starszego rodzeństwa :)
    Uwielbiam Cię za ten dystans do siebie i poczucie humoru!

    OdpowiedzUsuń
  27. Moge sie podpisac chyba pod wszystkimi, no moze poza paleniem ;p Do tego, jestem juz na tyle podstarzala, ze w 9 nie chce mi sie bawic (wlasnego TZ brak) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba najlepszy moment, żeby kogoś poznać - kiedy nie szukasz. Łatwiej wtedy kogoś ocenić i oddzielić sympatię i uczucia od potrzeby przegnania samotności. :)

      Usuń
    2. Bardzo madre slowa :)!

      Usuń
  28. Teraz to mnie dobiłaś, wychodzi na to, że już tez się starzeje. Co do tych imprez to lat temu kilka, jeszcze jako nastolatka, zastanawiałam się nad spaniem lub powrotem. Co do telefonu to raczej idę w gadget, ale to z racji wykształcenia. :) Ale ogolnie, aż za dużo punktów mogę podpisać pod siebie więc mnie trochę przybiłaś, że i ja się starzeje. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starzejesz się. Zocha też się starzeje. Starzejemy się od momentu zapłodnienia. ;)

      Usuń
  29. Wcale nie wyglądasz staro wręcz przeciwnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwłaszcza taka schowana za włosami. ;)

      Usuń
  30. Punkt 4 dotyczy mnie od początku chodzenia na imprezy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz. A ja potrafiłam się wybrać na ognisko wiedząc, że będę musiała wracać pieszo 8 km.

      Usuń
  31. Też pamiętam gumę donald ;D ja bym do tego dodała 'kiedy dzieci mówią mi dzień dobry' ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci zawsze mówiły mi dzień dobry, nawet jak miałam 14 lat. Ot, duża kobieta ze mnie.

      Usuń
  32. Jesteś baaardzo silną kobietą i masz silną osobowość :) mówiłam Ci. Z drugiej jednak strony czuję, że byłaś i trochę jesteś buntowniczką, a bycie buntownicą bardzo, ale to bardzo cenię. Lubię ludzi z charakterem :)

    Ja mimo, że nie mam dzieci to staram się cieszyć każdą pierdołą i dostrzegać tę jasną stronę życia. Kiedyś musiałam pogodzić się z tym, że wygrana na loterii może nigdy nie przyjdzie, więc cieszę się małymi rzeczami, a pracę w Google i tak dostanę, nie dam się! :D a tak całkiem na poważnie: zeszły rok dał mi tak bardzo w kość psychicznie (choroba bliskiej osoby, jej złamany w wypadku kręgosłup, po pół roku śmierć), że uznałam, że dość mojej prokrastynacji. Nie ma jutro, jest dziś!
    Przeszłości nie zmienię, więc zmieniam przyszłość. I siebie. Mam nadzieję, że na lepsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze, że tak trudne doświadczenia udało Ci się obrócić w coś pozytywnego. Nie wyobrażam sobie, jak wiele wysiłku musiało Cię to kosztować.

      Nie wiem, czy jestem silna. Raczej taka normalna. Gdybym była silna, nie miałabym teraz 50 kg nadwagi. ;) Siłę daje mi Zo i TŻ, ale uwierz mi, że po 3 latach nieobecności na rynku pracy szukanie zatrudnienia jest trudne i przerażające. I telefon milczy. Nie czuję się szczególnie silna.

      Usuń
    2. Szukanie pracy zawsze jest trudne i stresujace :( Trzymam z calej sily kciuki, ja pamietam jaka mialam depreche jak szukalam pierwszej w zyciu pracy po ukonczeniu studiow...setki wyslanych CV i nic....zero odzweu.
      A potem, po powrocie do Polski i tez prawie 3-letniej przerwie w zatrudnieniu, w miescie bez perspektyw myk i w tydzien udalo mi sie trafic na naprawde fajna prace (nie jest to moze moj ideal ale zarobki ok, nie ma presji, mila atmosfera) w przeciagu tygodnia. Tobie rowniez zycze powodzenia ;)

      A pamietam jak smecilam ze nie dam rady (po tym jak sie dowiedzialam ze bede miala trojeczke (w zasadzie nawet nr 2 byl nieplanowany wiec nr 3 mnie juz w ogole dobil)- a mama mi kupila ksiazke "Biala wilczyca" - bardzo doba swoja droga ;) i powiedziala "ty to nie masz problemow, poczytaj i zobaczysz jakie ludzie maja problemy naprawde

      Usuń
    3. Wiem, że ludzie mają większe problemy. :) Nie umniejsza to mojego prawa do denerwowania się brakiem pracy. :)

      Kilka lat temu szukałam pracy w większym mieście, mając status studenta, wysyłając dziesiątki CV (miałam doświadczenie prawie to samo co teraz) i przez trzy miesiące nie oddzwonił prawie nikt. Byłam tez na rozmowie w biedronce, i też nie oddzwonili. Żeby nie było, nie chciałam być tam kierownikiem. ;) To chyba było dno.

      Ale badabam kssshhh - jakąś godzinę temu zadzwoniła pani i w poniedziałek mam rozmowę. Mam zabrać nożyczki. Jupi! :D

      Usuń
    4. OOOO, bardzo sie ciesze i trzymam kciuki z calej sily :) Z Twoja wiedza o wlosach powalisz przyszla pracodawczynie :)
      a wlasnie, chcialam Cie nawet pytac czy rozwazalas (czasowo oczywiscie, dopoki sie superpraca nie znajdzie) - opcje robienia za "fryzjerke mobilna" :) Widzialam u nas na lokalnych stronach ogloszenia - robia tak koloryzacje, baleyage, encanto, taniej niz w salonach wiec mysle ze chetnych tez maja :)

      Usuń
    5. Pracowałam kiedyś z dziewczyną, która się tym zajmowała. Narobisz się, nakupujesz i nadźwigasz kosmetyków, a klient i tak będzie marudzić. Albo uzna, że jak już przyszłaś, to możesz jeszcze dzieckiem się zająć. Nie ma warunków do umycia czyjejś głowy, do zrobienia pielęgnacji... Choć dla rodziny i znajomych robię wyjątek, w ogóle mnie takie "chałupnictwo" nie bawi. Ta moja koleżanka miała umową z określoną firmą i musiała używać ich kosmetyków. Skutek był taki, że mimo iż udało jej się dostać dofinansowanie i płaciła mniejszy ZUS - wychodziła ledwie ciut powyżej zera. A nielegalnie nie chcę, z wiadomych względów.

      Usuń
  33. Że zacytuję klasyka: ale Ty młoda d..a jesteś! :D

    Powiedziała mi kiedyś koleżanka w pracy, jak wróciłam po macierzyńskim, że teraz będę po swoich dzieciach widziała jak się starzeję. I to jest prawda. Tylko, jak to możliwe, że moje dzieci coraz starsze, a ja wciąż taka młoda i taka fajna?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Rocznikowo nie jest źle? :D

      Hej, Ty te swoje dzieci miałaś chyba wcześniej niż ja. :D A jak to robisz, że wciąż taka młoda jesteś i fajna? Biegasz, podróżujesz, dbasz o ciało i umysł - i to z pewnością procentuje ;)

      Usuń
  34. widzę po sobie, że zmienił mnie czas...niestety na gorsze ! Kilka lat temu byłam romantyczną. Pięknym i spełnionym dniem było dla mnie 12 godzin szukania czterolistnej koniczyny, idealnym prezentem pawie pióra, a idealną randką było dla mnie wino na plaży. Pisałam wiersze ! czytałam dostojewskiego i czechowa, Byłam spontaniczna, teraz czuję się jakbym wpadła w pułapkę. Idealny dzień - zakupy w galerii. Idealny prezent - koniecznie z mojej wishlisty. 10/11 godzin w pracy (nie potrafię oderwać się od swojej pracy, zastanawiam się czy nie jestem typem pracoholika. Nie mam zamiaru iść na urlop... ). Od kiedy urodziłam Helę stałam się spięta. Natłok obowiązków mnie przytłacza. Marzy mi się cofnięcie się czasu o kilka lat i przeżycie jednego dnia w pełni szczęśliwego. To znaczy nie twierdzę, że teraz jestem całkowicie nieszczęśliwa, bo to nieprawda, ale brakuje mi tamtego rodzaju szczęścia, kiedy potrafiłam cieszyć się małymi rzeczami i nie działałam jak maszyna. Eh trochę za dużo żalu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychodzi mi, Kochana, że jesteś po prostu przemęczona. Mój TŻ też kocha swoją pracę i czasami siłą muszę go od niej odrywać - dla własnego dobra. Przemyśl jeszcze osiemnaście razy ten urlop - Heli zasługuje na uśmiechniętą, wypoczętą Mamę.

      Usuń
  35. Dołączam się do grona "podstarzałych", mogłabym się prawie pod całym postem podpisać, a pod 10 to już na pewno. W 1992 r. robiłam kurs sekretarski, gdzie uczono mnie pisania na maszynie i właśnie obsługi komputera z DOSem, jakieś komendy musiałam wkuwać ;-) Czy ktoś widział jeszcze maszynę do pisania, taką będącą w użytkowaniu???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój Tato na takiej pisał, kiedy miałam lat z 10. :)

      Usuń
    2. Ja na pierwszym roku studiow, nie majac komputera pisalam rozne prace na maszynie- bo trzeba bylo w wersji drukowanej je oddawac. Pamietam takie koszmarne paski do korygowania i zlosc jak czlowiek cala strone napisal ladnie i bezblednie a pod koniec sie literowka zdarzala.

      Usuń
  36. Punkt 14 to ja. Na dodatek nie wiem jak gra się w LOLa, czemu Minecraft jest taki popularny, nie mam tabletu, nie mam prywatnego Facebooka, nie rozumiem slangu młodzieżowego, nie lubię słit foci. Właściwie to wszystko skreśla mnie w oczach rówieśników, ale się tym nie przejmuję. :D
    Aha i nie “jaram się jutubem“.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i jeszcze: nie biorę narkotyków, nie palę papierosów, alkoholu nie piję. :D No dobra, to ostatnie bardzo, bardzo, bardzo okazjonalnie i w małych ilościach, bo wolę Mirindę :D

      Usuń
    2. Booooshe, Minecrafta też nie rozumiem. Ile czasu TŻ poświęcił na te wkur*iające sześciany. Nie ogarniam.

      Jak się czasami spotykam z mlodszym o parę latek kolegą, często muszę prosić o "przetłumaczenie". :) Lubisz Mirindę? Serio? :) Smakuje jak chlorchinaldin przecież :D:D:D

      Usuń
    3. Dla mnie to pixeloza :D
      Lubię ;D Piłaś jabłkową? Inny wymiar smaku :D

      Usuń
    4. Jest jabłkowa mirinda? Nie miałam pojęcia. :) Jestem z tych, co ty piją zwykła wodę niegazowaną i herbaty zielone i ziołowe. Półkę z sokami, napojami i syropami zawsze omijam szerokim łukiem, jest mnie dość dużo i bez cukru w płynie. :)

      Usuń
    5. Soki i napoje piję niezbyt często, bo nie kupujemy często takich rzeczy. ;) Jak już to np. na urodziny, jakieś spotkanie itd. ;)
      Baaardzo lubię zieloną herbatę ^^

      Usuń
  37. Bardzo ciekawa lista :D Uśmiałam się przy pkt 9, bo mnie również to przeraża i mam nadzieję, że to niedawne poznawanie już będzie tym ostatnim :P Również nie lubię skakać ani imprezować na podłodze... Palić nie paliłam, a o krem przeciwzmarszkowy zagadnęła mnie niedawno Pani w Super Pharm i zrobiło mi się smutno... Raz człowiek niewyspany pójdzie i już taki atak :D
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani w superpharm na pewno miała jakiś target do wyrobienia i pytała jak leci. :D

      Usuń
  38. Niezłe :) co znaczy skrót TŻ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Towarzysz życia. U mnie akurat mąż, ale nie zawsze był mężem. :)

      Usuń
  39. Mogłabym chyba podpisać się pod kilkoma punktami :) Sama mam 23 lata, ale pamiętam swój pierwszy telefon, który dostałam od ojca w wieku 9, 10 czy 11 lat (nie pamiętam już w jakich okolicznościach). To był stary Panasonic, TAAAKA cegła z uroczą antenką, którą potem niechcący odgryzła siostra :D Mogłabym o nim powiedzieć dokładnie to samo, co Ty - gdyby moje glany nie poskutkowały (a ratowały mnie już z różnych opresji, wliczając w to zamarznięte drzwi w TLK), telefon spokojnie by się sprawdził :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...