wtorek, 24 czerwca 2014

Po miesiącu z Darsonvalem. Czy warto kupić urządzenie do domowej darsonwalizacji?


O darsonvalu dowiedziałam się – a jakże – z blogów. Dość długo zastanawiałam się nad nim. Ceny wahają się od 90 do 200 złotych. Urządzenie sprzedawane jest w chińskim z wyglądu kartonie, co nie budzi jakiegoś szczególnego zaufania. ;)

Ale po kilku pozytywnych recenzjach zdecydowałam się na zakup. Wiem, że kilka z Was bardzo czeka na tę recenzję, chciałam jednak być pewna swojej opinii, zanim się nią podzielę.

Co to w ogóle jest darsonval?

To mniejszy, przeznaczony do użytku domowego, odpowiednik urządzenia do darsonwalizacji. Jego nazwa pochodzi od odkrywcy tego rodzaju prądu – d'Arsonvala. W moim pudełku znajdowało się samo urządzenie, przypominające wyglądem nic innego jak wibrator ;) i cztery peloty – końcówki, w których wytwarzany jest prąd.

U podstawy rękojeści znajduje się pokrętło, regulujące moc i kabel, który mógłby być obrotowy, ale nie jest. Peloty mają kształt grzebienia (pielęgnacja skóry głowy), małej kuli i łyżeczki (trudniej dostępne miejsca) i najbardziej wszechstronnej z końcówek, zbliżonej kształtami do stetoskopu. Urządzenie posiada 24-miesięczną gwarancję.

Osądzając urządzenie po pudełku, bałam się, że zepsuje się od samego trzymania. Peloty wkłada się do uchwytu „na wcisk” i dość mocno trzeba pociągnąć, żeby je z powrotem wyjąć i trochę się bałam, że pokruszą mi się w rękach. Nic takiego jednak się nie stało, muszę dodać, że jak na razie nie widzę najmniejszych śladów zużycia.

W razie gdyby jednak któraś z końcówek Wam spadła, widziałam, że można je dokupić, a ceny zaczynają się od 25 złotych za sztukę.

Jak działa darsonval?

Po włożeniu peloty do uchwytu i włączeniu jej do prądu, przykładamy końcówkę do skóry. Dopiero wtedy używamy pokrętła, i ustawiamy moc pracy urządzenia na taką, która będzie dla nas komfortowa. Do pielęgnacji twarzy używam mniej więcej 1/3 mocy, natomiast skórę głowy traktuję grzebieniem na najwyższych ustawieniach. Prąd wydaje wtedy dźwięk identyczny z maszynką do strzyżenia, więc takie czesanie nie jest szczególnie relaksujące.

We wnętrzu peloty znajduje się gaz szlachetny, i po włączeniu do prądu przy kontakcie ze skórą końcówka wysyła impulsy elektryczne. Można dotykać urządzeniem skóry, wtedy uczucie jest delikatniejsze, można też przy użyciu tej małej, kulkowej końcówki, porażać się błyskawicami. ;) Kiedy przeskakuje łuk elektryczny, uczucie porażenia prądem jest dość silne, a instynkt samozachowawczy krzyczy: uciekaj! Dlatego właśnie warto przy pierwszych użyciach włączać urządzenie dopiero przy kontakcie ze skórą, żeby się nie zrazić i nie sprawić sobie bólu. Podczas wyładowań elektrycznych tworzy się ozon, który ma działanie bakterio- i grzybobójcze. Są też osoby, które twierdzą, że darsonval pomógł im z opryszczką, co sugerowałoby pewne sukcesy w zakresie zwalczania wirusów. Impulsy elektryczne natomiast stymulują układ nerwowy, przyspieszając metabolizm komórkowy i stymulując skórę do odnowy. Podczas pracy urządzenia zapach ozonu jest bardzo silny, o wiele wyraźniejszy niż przy korzystaniu z maty ozonowej do masażu wodnego. ;)

Jak nie używać darsonvalu?

Jest kilka zasad, których powinniśmy przestrzegać. Podstawowa jest taka, że stosujemy urządzenie tylko i wyłącznie na suchą skórę. Możemy na nią nanieść olejek lub ampułkę na bazie oleju, ale w żadnym wypadku żadnego kosmetyku zawierającego wodę. Nie dotykałabym pelotą również skóry spoconej – końcówka mogłaby po prostu pęknąć.

Poza tym, prąd ma tendencję do wysyłania iskry w kierunku metalowych przedmiotów. Choć łuk elektryczny, jaki przeskoczył z końcówki grzebieniowej do mojego kolczyka nie był jakiś ogromny, przestraszył mnie wystarczająco, żebym zdejmowała biżuterię przed zabiegiem. Uważać powinny również osoby z metalowymi implantami w zębach. ;)

Inne przeciwwskazania to:

cera bardzo naczynkowa
silne objawy alergii w miejscu, na które chcemy stosować urządzenie
strach przed prądem ;)
czynne nadciśnienie
ciąża (choć zapewne chodzi tu raczej o brak badań niż udowodnioną szkodliwość)
astma
ranki, ropne wypryski, otarcia czyli przerwana ciągłość skóry
duże nadciśnienie
padaczka

Spotkałam się jeszcze z informacją, że ozon może uszkodzić wzrok. Nie jest to potwierdzone źródło, niemniej jeśli masuję twarz, staram się to robić z zamkniętymi oczami. Chronię je w ten sposób również przed rozbłyskami.

Jak używam darsonvalu?

Skóra głowy:

Początkowo używałam go codziennie, czesząc suche włosy przez 5-10 minut na ustawieniu mocy mniej więcej w połowie pokrętła. Obecnie czeszę się nim 1-2 razy w tygodniu przez 10-15 minut na pełnej mocy. Zwykle nakładam na skórę głowy olejek Khadi Amla, choć zdarza się, że robię to i na sucho. Można też najpierw się uczesać, a potem nanieść na skalp wcierkę, ale ja się jeszcze nie dorobiłam nie podrażniającej mnie wcierki, więc tego nie robię. O super efektach darsonvalu i toniku ajurwedyjskiego Orientany u Eve możecie poczytać tutaj. Jak już pisałam, dźwięk jest bardzo nieprzyjemny, wyraźnie czuję też igiełki prądu na skórze głowy. Ale wolę tak niż machać tym grzebieniem codziennie, bo to po prostu nudne, żmudne i ręce bolą. ;)

Twarz:

Mniej więcej raz w tygodniu rozcieram na oczyszczonej skórze twarzy odrobinę olejku arganowego, jojoba lub innego i wmasowuję powoli pelotą grzybkiem. Tak jak wspominałam, zamykam przy tym oczy. Wystarczą 2-3 minuty, żeby olejek całkowicie się wchłonął, do suchego matu. Omijam okolice oczu, skupiając się na szyi, czole i policzkach.

Inne:

Darsonvalem wspomagałam też leczenie suchej, brązowej skóry na kolanach (mam taką od kilku lat, często wiążę się ona z niedoczynnością tarczycy), ale szybko odechciało mi się wymieniać i czyścić kilka końcówek przy każdym użyciu, więc przestałam, mimo widocznych efektów. ;) Używałam też prądu do pomocniczego zalecania grzybicy przypaznokciowej i grzybicy stóp i tutaj efekty są świetne, choć pomogło mi przede wszystkim wybranie się do lekarza i zrealizowanie recepty na skuteczny lek. Jak prawie każdy, kto chodzi na basen, od czasu do czasu borykam się z tą przypadłością i mam nadzieję, że darsonval pomoże mi przeciwdziałać nawrotom.

Jakie są efekty po miesiącu regularnego używania?

Jeśli chodzi o twarz, to ostatnio dokuczała mi alergia, dlatego odstawiłam darsonval do momentu wyleczenia. Poza tym moja pielęgnacja jest dość kompleksowa i po tych kilku użyciach ciężko mi stwierdzić jakąś różnicę. Wydaje mi się, że urządzenie pomaga wniknąć olejkom podczas masażu i kosmetykom użytym po nim nieco głębiej niż zwykle, ale nie mam jak tego sprawdzić. :)

Włosowo natomiast uważam, że ten zakup był świetny. Już po 2-3 pierwszych użyciach włosów wypadało zauważalnie mniej, a teraz wydaje mi się, że zbliżam się do „normalnej normy”, czyli mniej niż 100 włosów dziennie (było około 170). Niebawem wezmę się, pozbieram i policzę dokładnie. Zaczęłam również suplementację preparatem Priorin Extra (klik), ale minęły dopiero niecałe dwa tygodnie, dlatego bardzo wątpię w zauważalny wpływ kuracji wewnętrznej. Poza zaprzestaniem wypadania, widzę, że nowe włosy dostały kopa, rosną ciemniejsze i grubsze niż ich trochę starsi koledzy. Skóra głowy przestała się histerycznie przetłuszczać, w dni, kiedy nie ma upału i nie ćwiczę, spokojnie mogę sobie odpuścić mycie włosów i wyglądają przyzwoicie. :) Urosły o 1 cm w ciągu 3 tygodni od poprzedniego pomiaru, czyli ciut-ciut szybciej niż zwykle. Zewnętrzne wspomagacze nieszczególnie na mnie działają, mój największy przyrost uzyskany w ten sposób to 1,5 cm i raczej lepiej pod tym względem u mnie nie będzie.

bejbiki na czole, starsze i nowe, darsonvalowe

i zagęszczanie zakoli in progress ;)

Polecam Wam poczytać o darsonvalu również u Cholery, zarówno w jej tekście, jak i komentarzach znajdziecie wiele przydatnych informacji – klik.

Możecie wybrać się na zabieg darsonwalizacji w gabinecie kosmetycznym, żeby przekonać się, czy taki rodzaj stymulacji skóry w ogóle Wam odpowiada. Czytałam opinie osób, którym zabiegi związane z prądem pomogły w walce z trądzikiem.

Czy jest to urządzenie niezbędne? Nie. Czy pomaga na przetłuszczanie się skóry głowy? Tak. Czy przeciwdziała wypadaniu włosów? U mnie wyraźnie tak.

45 komentarzy:

  1. Ja to za duża panikara jesli chodzi o prąd. Dobrze że u Ciebie sa efekty to najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Długo się zastanawiałam, czy nie będę się go bać używać, ale ostatecznie przekonała mnie recenzja Eve.

      Usuń
  2. Pierwszy raz słyszę o tym urządzeniu i bardzo mnie zaciekawiło :) Muszę zgłębić temat. A zarastających zakoli gratuluję, obecnie sama walczę o bejbiki w tym miejscu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cierpliwość i systematyczność to dwa słowa-klucze w tym zakresie. Nie mam i nie będę mieć czupryny jak gwiazda filowa, ale zakola wyglądają coraz lepiej. :)

      Usuń
  3. Spróbowałabym. szczególnie jeśli chodzi o włosy, koszmarnie mi wypadają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już znajdziesz przyczynę, to łatwiej z tym walczyć.

      Usuń
  4. Ja bym chyba nie miała odwagi używać tego urządzenia, serio :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie dziwię, jak przyszła paczka, to najpierw godzinę łypałam podejrzliwie na to cudo.

      Usuń
    2. ja tak samo, czytalam o tym urzadzeniu u Eve i jakos mnie ciarki przechodza. Tzn mysle ze gdyby zabieg robil mi "ktos" kompetentny- fryzjerka czy kosmetyczka to czemu nie...ale na chwile obecna to cudo i dermaroller pozostaja na liscie: moze i fajne ale nie dla mnie.

      Gratuluje zageszczenia zakoli i bejbikow :) Sama ostatnio gdzies przeczytalam zeby zakola zgolic to odrastajace wloski (mam nadzieje ze w tym kontekscie zdrobnienie Cie nie razi) beda na dlugosci mialy grubosc jak u nasady. no i dokonalam na swoich masakry. Teraz stwierdzam ze to nie byl najlepszy pomysl bo mam cos a la szczoteczka wzdluz czola, jak odrosna jeszcze troche to w ogole bedzie dziwnie wygladalo ;)

      Usuń
    3. Osobiście nie jestem wielką fanką tego pomysłu. :D I nie, zdrobnienie mnie nie razi, w zakolach faktycznie rosną "włoski" :D Trzymam kciuki, żeby Ci szybko odrosły. U mnie taki duży wysyp był po drożdżach+ czarnej rzepie Joanny i efekt był podobny jak po zgoleniu: mnóstwo włosków jednakowej długości na poza tym pustym zakolu. ;)

      Usuń
    4. Kasia, na dermaroller prędzej bym się skusiła, odkąd przeczytałam o nim u CapelliBelli :D

      Usuń
    5. Też się zastanawiałam, ale po namyśle mniej się boję prądu niż igiełek. ;)

      Usuń
    6. Ja miałam odwrotnie :D Nie przeszkadza mi uczucie wbijania się igiełek w skórę na twarzy(i zaczerwienienie), ale do prądzików musiałam się przyzwyczaić.

      Usuń
    7. Na razie prąd mi wystarczy, ale z czasem może i o igiełkach pomyślę. :)

      Usuń
  5. Ja też chyba bym się bała, czytałam Twój tekst i ciarki mnie przechodziły :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Konkretne informacje - dzieki Kochana :) Troche sie obawiam tego urzadzenia, jednak wizja zmniejszonej ilosci wypadajacych wlosow kusi mocno...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nie jest powiedziane, że u Ciebie efekt nie będzie odwrotny od zamierzonego. Skoro skalp nie lubi dotykania, nie wiem jak zareaguje na rażenie prądem, nawet malutkim.

      Usuń
    2. Wlasnie dlatego jeszcze wstrzymuje sie przed zakupem ;)

      Usuń
  7. fajne urządzonko choć nie wiem czy sama pokusiłabym się o jego kupno ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, nie należy do najtańszych gadżetów i nie wygląda szczególnie bezpiecznie. ;)

      Usuń
  8. Mnie najbardziej korcił do twarzy, ale skoro ropne wypryski są przeciwwskazaniem to już zaoszczędziłam na nim pieniądze. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nie wiem jak sie tutaj mają wskazania do przeciwwskazań, najlepiej chyba byłoby zasięgnąć opinii kosmetyczki lub dermatologa co do leczenia trądziku darsonvalem.

      Usuń
  9. Oj kusicie dziewczyny, kusicie... Kolejna pozytywna recenzja, więc pewnie skończy się na tym, że i ja kupię :)
    Najbardziej zależałoby mi na ograniczeniu przetłuszczania i wypadania włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie darsonval zadziałał na jedno i drugie. :) Kto wie, może po kilku miesiącach będzie jeszcze lepiej? :)

      Usuń
  10. Ograniczenie wypadania jak najbardziej no i wspomaganie przyrostu- innymi słowy sprzęt stał się moim ulubieńcem.
    Zapomniałabym o buzi- ,,czarne kropki'' na nosie są znacznie mniej widoczne! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje kropki mają się dobrze, ale nie używałam go wystarczająco długo, żeby się w pełni wypowiedzieć na temat działania na twarz. :)

      Usuń
  11. kupiłabym go już tylko ze względu, że pomógł z wypadaniem :) ale za niedługo będę mieć aparat na zębach i szczerze to trochę się boję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy używaniu do włosów nic nie powinno się stać. Iskra przeskoczyła do kolczyka, kiedy grzebień był naprawdę blisko, 1-2 cm (mam jeden kolczyk bardzo wysoko, na chrząstce). Ale może w takim wypadku bezpieczniejszy byłby derma roller? Wybrałam Darsonval bo wydawał mi się łatwiejszy w utrzymaniu higieny.

      Usuń
  12. Kurcze, napaliłam się strasznie, a tu info że cera naczyńkowa odpada :-( Ale zostaje jeszcze skalp do potraktowania prądem :-)
    Chociaż prądu się trochę lękam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam cerę naczynkową, to znaczy mam skłonności do czerwienienia się, młodość przechodziłam z czerwonym pijackim nosem, zostało ma na skrzydełkach nosa kilka pękniętych naczynek, ale resztę mam już pod kontrolą dzięki pielęgnacji. Nie zauważyłam niekorzystnego wpływu urządzenia.

      Usuń
  13. Pierwszy raz sie z czymś takim spotykam, przyznam się, że mnie zaintrygowałaś. Bedzie mi to teraz siedzieć w głowie do czasu aż nie kupie, ale musze rozważyć jeszcze wszystkie za i przeciw. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się najpierw dobrze zastanowić, bo szkoda kupić żeby leżało.

      Usuń
  14. Przerażają mnie takie urządzenia - ale najważniejsze że skuteczne :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Super sprawa polecam wszystkim nie tylko do problemów z włosami ale również do twarzy w połączeniu z kawitacją rewelacja zapomnicie ko kosmetyczce i drogich kremach

    OdpowiedzUsuń
  16. Paulina Jedrzejczak21 marca 2015 21:20

    Przekonałaś mnie, kupuję! Moje biedne tarczycowe włosy, nadchodzimy! :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Hej, zastanawiam się czy jest sens bezpośrednio przed nałożeniem wcierki / ampułki jako 1. robić darsonval, a jako 2. mikro roller 0,25 mm (oba już mam). Na koniec wcierka. Mam wodniste wcierki i chcę zwiększyć ich wchłanialność, przepuszczalność naskórka. Co sądzisz? Czy wcierka poprzedzona darsonvalem i rollerem będzie jeszcze lepiej wchłaniana?

    OdpowiedzUsuń
  18. Hej, zastanawiam się czy jest sens bezpośrednio przed nałożeniem wcierki / ampułki jako 1. robić darsonval, a jako 2. mikro roller 0,25 mm (oba już mam). Na koniec wcierka. Mam wodniste wcierki i chcę zwiększyć ich wchłanialność, przepuszczalność naskórka. Co sądzisz? Czy wcierka poprzedzona darsonvalem i rollerem będzie jeszcze lepiej wchłaniana?

    OdpowiedzUsuń
  19. dziś darsonwal i do mnie, zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wibrator...? Serio? Fajne skojarzenie...

    OdpowiedzUsuń
  21. Darsonvala nie używa się na mokro. Chcesz, żeby ktoś sobie krzywdę zrobił? Najpierw darsonvalizacja, później wcierki, olejki. Wiesz, że przy wtłaczaniu olejka darsonvalem mogła Ci pelota pęknąć? Chyba nie chcesz wyglądać jak Popek i mieć scaryfication albo się poparzyć?
    Jak już prowadzisz bloga i dajesz innym wskazówki, to doczytaj najpierw proszę jak czego się używa, bo to nie jest zabawa...ech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmmm w instrukcji jest napisane, że nie używa się niczego na bazie wody, olejki są wymienione jako dozwolone substancje.
      Pozdrawiam

      Usuń
  22. Witam! Warto kupić darsonval f-705? Juz trocha drożej kosztują

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...