poniedziałek, 9 czerwca 2014

Jak chronię włosy latem?


Tak jak serce mi się kraje na widok włosów zamarzniętych zimą na sopel, tak i naobcinałam się jesienią w salonie rozpulchnionego słoną wodą i wytrawionego słońcem sianka. Jestem na etapie zapuszczania włosów, i każde niepotrzebne cięcie oddala mnie od założonego celu. Dlatego staram się z całych sił minimalizować ewentualne zniszczenia.

Lato to czas, kiedy szczególnie łatwo uszkodzić włosy. Wysoka temperatura, wahania wilgotności, większe pocenie się i przetłuszczanie się skóry głowy, słona woda i piasek, a przede wszystkim promieniowanie UV wpływają zarówno na wygląd naszych włosów, jak i ich zdrowie.

Podstawowa zasada, tak w pielęgnacji włosów jak i cery, to w miarę możliwości nie wystawianie ich na działanie warunków ekstremalnych. Nie znaczy to, że całe lato spędzę w domu z obawy o uszkodzenie włosów, ale staram się przestrzegać kilku prostych zasad, które mają pozwolić mi cieszyć się zadbanymi włosami jesienią.

Przede wszystkim, o ile nie muszę, nie wychodzę na dwór w godzinach największego nasłonecznienia, czyli między 10 a 14. Jeśli jest to konieczność, pamiętam o ochronie twarzy, włosów i cebulek, zawsze wychodząc w kapeluszu. Na początku czułam się idiotycznie – nie widziałam w moim miasteczku nikogo innego niż małe dzieci, kto nosiłby podobne nakrycie głowy. Jednak ważniejsze jest dla mnie moje zdrowie i profilaktyka przeciwstarzeniowa. Zobaczymy za 30 lat, jak będzie wyglądać moja twarz, a jak miejscowych skwarek. ;) Włosy upinam nisko, żeby nic mnie nie gniotło. Mogłyby zostać rozpuszczone, gdyby nie fakt, że grzeją. ;) Niezależnie od kapelusza, staram się trzymać cienia. Dla tych z Was, które nie są przekonane: słońce może uszkodzić nie tylko końcówki. Oparzenie promieniowaniem UV skóry głowy może skończyć się łuszczeniem, podrażnieniami i masowym wypadaniem włosów.

Wysoka temperatura połączona z przedburzową wilgotnością potrafi spuszyć nawet i moje proste niskopory, zatem nikogo zapewne nie zdziwi, że latem tak jak większość Włosomaniaczek stawiam na emolienty: silikony i oleje. Oleje na skalp nakładam 2-3 razy w tygodniu (obecnie olejek khadi amla <3), na długość włosów – przed każdym myciem, wcześniej spryskując ją nawilżającą mgiełką. Najczęściej na długość trafia olejek alverde z różą i rokitnikiem, kiedy mam mniej czasu – daburowa amla z parafiną lub masełko do włosów alverde (nakładane na dłużej wysusza mi końcówki). Myję włosy codziennie, nie wyobrażam sobie tego nie zrobić, jako że należę do osób pocących się niesamowicie, kiedy temperatura przekracza 20 stopni. Po myciu nakładam nawilżającą odzywkę, a po jej spłukaniu jeszcze jedną – emolientową i wygładzającą. Nie przejmuję się żadnym przyklapem, latem i tak nadmiar objętości mi nie grozi. ;)

Zainwestowałam w kosmetyki zawierające filtr UV. Nie wiem, jakie parametry ma ten filtr, wiem natomiast, że w zeszłym roku mój kolor dzięki niemu trzymał się nieźle. Na co dzień wystarcza mi mgiełka, jednak jeśli wyjście jest dłuższe, pokrywam włosy jeszcze ochronną maską. Jeśli przebywanie na słońcu połączone będzie z plażowaniem i kąpielami, dodam do niej jeszcze olejku. Pokryte olejkiem czy maską włosy zawijam w koczek i zapewniam Was, że ta warstwa nie rzuca się w oczy. Henna również ma właściwości podobne do filtra przeciwsłonecznego dzięki pokryciu włosa warstwą lawsonu, dlatego i ona znalazła się na zdjęciu.

Nie polecam spać z maseczką czy odżywką na włosach. U mnie skończyłoby się to wypadaniem włosów, swędzeniem skóry głowy i podskórnymi gulami/strupami na policzkach. Kosmetyki przeznaczone do spłukiwania mogą i zwykle zawierają większe ilości konserwantów i innych substancji drażniących niż te, które pozostają na skórze, stąd mają większy potencjał alergenny. Jeśli już nie macie wieczorem siły na mycie włosów, chociaż je dokładnie opłuczcie, szczególnie jeśli zażyła kąpieli w słonej wodzie.

Zabezpieczam końcówki, co najmniej raz dziennie. Zdarza mi się dokładać kolejną porcję serum, jeśli czuję, że włosy puszą się i są szorstkie. Obecnie używam serum z Biovaxu, które oceniam bardzo przeciętnie, i Gliss Kura, którego bogaty w oleje i keratynę skład mnie pozytywnie zaskoczył, a działanie to po prostu rewelacja: nie odbiera objętości, włosy są sprężyste, błyszczące i wydają się superzdrowe. Niestety, nie wiem, gdzie go można kupić, pierwszy i ostatni raz zobaczyłam go w Rossmanie w cenie na do widzenia.


Dla zainteresowanych: skład serum i maski Gliss Kur.

Jeszcze raz bardzo Was zachęcam, pamiętajcie, aby chronić się przed słońcem. Mahoniowa opalenizna już dawno nie jest modna, a nadmierne opalanie, oparzenia słoneczne, połączone z niezdrowym trybem życia to prosta droga do raka skóry. Szczególnie uważamy na osłanianie wszelkich blizn, pieprzyków i znamion.

Jak wygląda Wasza pielęgnacja latem? Dbacie o włosy inaczej niż w chłodniejszych miesiącach? :)

31 komentarzy:

  1. Ja w lato staram się nosić włosy upięte, spryskane mgiełką :D Ale w tym roku zamówię olej z pestek malin. W planach mam również farbowanie henną.
    W kapeluszach mi niestety bardzo nie do twarzy :( Nad czym ubolewam, bo bardzo mi się podobają!
    Eh, lato to zły okres dla włosów. Chyba jeszcze gorszy niż zima.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychodzę z założenia, że i tak wszyscy widzą niemal dwumetrową babę w kapeluszu, a nie twarz, ale też jestem z tych, co to i z garnkiem na głowie będą wyglądać dość korzystnie. ;) Olej z pestek malin działał u mnie całkiem ładnie, ale dobijał mnie jego zapach.
      Zima chyba łatwiej nam pamiętać o szczególnej pielęgnacji włosów niż latem.

      Usuń
  2. przeczytałam jednym tchem! po ostatnich wakacjach tak wysuszyłam włosy, że przez kolejny miesiąc olejowałam intensywnie i wyglądały "jakoś" :/ teraz na pewno tak nie będzie! rozważę zakup kapelusza, a kosmetyki z ochroną UV już do mnie idą. mam również olej malinowy, który na pewno pomoże utrzymać je w ryzach. zaopatrzę się też w więcej spinek - żabek, bo przy spiętych włosach wydaje mi się, że mniej się niszczą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda na to, że przemyślałaś sprawę. :)

      Usuń
  3. (jeszcze komentarz u Ciebie i naprawdę idę się uczyć)

    Przede mną 1,5 miesiąca praktyk na polu. W zeszłym roku nabawiłam się piegów, mimo że smarowałam filtrem cerę i nie mam do nich skłonności. W tym roku chyba nabawię się kapelusza. O włosach nie myślałam, ale też pewnie postawię na emolienty i upinanie. Chciałabym je myć co 2-3 dni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też chciałabym myć rzadziej, ale o wiele bardziej boję się namnażania drobnoustrojów, świądu, podrażnienia, wypadania. A tak myję codziennie i może nie jest wygodniej, ale o wiele chłodniej z mokrymi włosami. ;) No i skóra głowy zachowuje się tak jak u zwykłego śmiertelnika, nie łuszczy się, nie swędzi, nie ma zaczerwienień i innych nieprzyjemności.

      Nie zazdroszczę przebywania na polu w taką pogodę jak dzisiaj, myślę, że kapelusz to podstawa.

      Usuń
  4. Ja dopiero w tym roku zrozumiałam jak ważne jest dbanie o włosy latem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed ciążą też się nie przejmowałam za bardzo, zresztą zwykle latem były bardzo krótkie. :)

      Usuń
  5. też w tym roku kupiłam kapelusz słomkowy :D będę w nim śmigać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam już dwie sztuki słomkowych, marzy mi się jeszcze taki kowbojski. :D ludzie co się marszczą i łzawią od słońca wyglądają śmieszniej od tych w kapeluszach. ;)

      Usuń
  6. Nie lubię kapeluszy ;/ ale też trzeba pamiętać że woda w jeziorze/ morzu też szkodzi włosom więc staram się ich mocno nie moczyć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałam o wodzie też. I nie zgadzam się, że ta w jeziorze szkodzi, o ile nie suszymy potem włosów na słońcu.

      Usuń
  7. Świetny wpis :) W końcu coś autorskiego na temat ochrony włosów latem.
    Ja też stawiam na nakrycie głowy. Teściowa uszyła mi cztery turbany, do tego mam kapelusz. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rety, pokażesz turbany? Jestem bardzo ciekawa! :D

      Usuń
    2. Jasne! :-) Przy najbliższej okazji poproszę o zdjęcia i wrzucę :-)

      Usuń
  8. Zazwyczaj wychodząc chowam włosy pod chustką lub kapeluszem.
    Kiedy jednak stawiam na podróż do miasta to po prostu upinam koczka :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Poki co zabezpieczam konce olejem z pestek malin, faktycznie zapachem to on nie zachwyca ale tez tragedii nie ma, mokra trawa i tyle. ale chyba sie rozejrze za jakims nakryciem glowy:)
    2 lata temu bylam w Indiach i "zabezpieczalam" wlosy jedwabiem- wielka butle kupilam specjalnie na wyjazd. po 2 mcach wlosy zjasnialy mi o jakies 3 tony, masakrycznie kruszyly sie na koncach, az sie poskrealy. obcielam na krociutko.

    szukam obecnie czegos do zabezpieczania koncowek ale jak zaczelam analizowac sklady to wszedzie po silikonach denat :( nawet w moim ulubionym mythic oil sie go dopatrzylam- i boje sie czy latem nie bedzie przesuszal koncowek.

    zastanawiam sie nad serum biovax- naturalne oleje i takim olejowym koncentratem z natura siberica. czy moze polecacie dziewczyny jeszcze cos innego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam gliss kura (niekoniecznie tego ze zdjęcia), nie mają denaturatu, za to zwykle kilka olejów jest w skłądzie. :)

      Usuń
    2. Ten do włosów farbowanych jest cudowny! 2 silikony, filtr, 8 olejow. :-)

      Usuń
  10. Moje włosy mają pewnie kolejny rok radzenia sobie same ze słońcem. W sumie nigdy wcześniej nie zwracałam uwagi na ich chowanie pod coś lub zmianę kosmetyków na lato. Najwyżej wypadną. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Z wszystkich postów, które przeczytałam o ochronie włosów latem Twój jest najlepszy.
    Też będę zabezpieczać włosy odżywką z filtrem i mgiełką - w moim wypadku Loreal Color i mgiełka marion termoochronna z filtrem. Mam nadzieję, że wystarczy. Kapelusz mam - biały z ładnym, falującym rondem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rety, dziękuję bardzo! Serię L'oreala do koloryzowanych włosów też całkiem lubię. Chodzi o to, żeby wiedzieć, że to sa kosmetyki ochronne, a nie pielęgnacyjne i nie wymagać cudów. ;)

      Usuń
  12. Myślę właśnie o tym by zainwestować w kapelutek :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wstyd się przyznać, ale latem wiecznie zaniedbuję ochronę włosów, chyba czas naprawić błędy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale olejowo u Ciebie wygląda nieźle, a to już coś. Zresztą jak się dobrze rozejrzysz, pewnie znajdziesz w domu włosowy kosmetyk z filtrem UV (zazwyczaj są w kosmetykach przeznaczonych do farbowanych włosów).

      Usuń
  14. Ten fluid do koncowek z Gliss Kura jest u nas dostepny. Uzywalam go na poczatku wlosomaniactwa, po czym przerwalam, bo wyeliminowalam silikony ;) Chyba do niego wroce :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja właśnie sobie zakupiła sprey do uchronny UV, zobaczymy jak się sprawdzi nad jeziorem :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Aśka - u mnie się mega sprawdza. Nie wiem jakiej masz firmy ten filtr ale powinnaś być zadowolona. U mnie Wax Pilomax- szczerze polecam.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...