wtorek, 3 czerwca 2014

Farbowanie: Khadi, Henna & Amla (dużo zdjęć).


Nie miałam do tej pory wypróbować farb Khadi. Ponieważ farbuję na kolor miedziany, czyli osiągalny czystą henną, właśnie po nią sięgałam. Bardzo się ucieszyłam, kiedy wygrana w konkursie na blogu NaturalnieKosmetycznie Ekologicznie pozwoliła mi sięgnąć po tę najbardziej znaną włosomaniaczkom farbę roślinną.

 Użyłam tej mieszanki tym chętniej, że samodzielnie przygotowana przeze mnie mieszanka henny z amlą nieco wysuszyła mi włosy i podrażniła skalp podczas farbowania.

Moja farba pochodzi z Indii, jednak pakowana jest w Niemczech, gdzie otrzymała certyfikat BDIH. Takie rozwiązanie zapewnia nam pewność, że kosmetyk jest naturalny, ekologiczny i sprostał wymogom nałożonym kosmetykom dozwolonym na rynku europejskim, z drugiej strony – niewątpliwie zwiększa koszty pojedynczego opakowania. Nie będę zabierać głosu w sprawie oryginalności ziół umieszczonych w takich opakowaniach i jej braku tych w innych, ta kwestia wciąż jest dla mnie niejasna.

Tę wersję Khadi otrzymujemy w estetycznej puszce. W środku znajduje się woreczek z grubej folii, a w nim aż 150 g ziołowej farby. Na dnie puszki znalazłam też parę foliowych rękawiczek. :) Na puszcze znajdują się etykiety z napisami w języku niemieckim i rosyjskim, natomiast na folii termokurczliwej, którą całość była zabezpieczona, umieszczono polską etykietę z instrukcją użycia. Nie wspominałabym o tym, gdyby nie fakt, że etykiety różnią się między sobą. Postępowałam zgodnie z angielskimi zaleceniami, bo polską karteczkę znalazłam dopiero przy sprzątaniu po farbie. Czyli: zalałam zioła wodą o temperaturze około 50 stopni i nałożyłam na umyte, wilgotne włosy. Polska etykieta nakazuje natomiast zalanie ziół gorącą wodą i pozostawienie ich w ciepłym miejscu na 8 godzin. Jak zobaczycie na moim przykładzie, jest to zbędne. I zalewanie, i odstawianie ma na celu uwolnienie barwnika oraz innych korzystnych ekstraktów roślinnych. Jeśli zalejemy proszek wrzątkiem, nie musimy już ich odstawiać. Jeśli je odstawiamy, nie ma potrzeby wystawiania składników aktywnych na wysoką temperaturę.

Jak widzicie na moich włosach, mimo dość niskiej temperatury i używania natychmiast po zmieszaniu, barwnik i tak się uwolnił. Po lewej pasta w misce, tuż po zmieszaniu, a po prawej – po około 15 minutach, bo tyle zajęło mi umycie włosów i nałożenie mieszanki. Rozprowadzanie na skórze ciepłej pasty było niezwykle relaksujące i przyjemne, zapach ziół był bardzo delikatny jak na farbę ziołową. Przy okazji, czy jesteście ciekawe, jak równo i wygodnie rozprowadzić hennę na długich i bardzo długich włosach? Przy następnym farbowaniu mogłabym przygotować post o tym, jaką technikę nakładania stosuję. :) Kiedyś szukałam takiej informacji w internecie i pamiętam, że nie mogłam znaleźć tutorialu na którym wszystko byłoby widać. Jeśli interesuje Was taki post, dajcie proszę znać w komentarzach.

Skład mieszanki jest całkowicie naturalny. Tytułowe henna i amla są głównymi składnikami farby, ale znajdziemy w niej także shikakai, neem, bringraj, brahmi i inne zioła. Tajemniczy Elsenoxid to po prostu tlenek żelaza. Rozmaite tlenki różnią się między sobą barwą, stąd przyporządkowano im różne numery. Nie bójcie się zatem tego „CL 77499” w składzie. :) Na pokrycie całych włosów zużyłam pół opakowania i nie musiałam oszczędzać przy nakładaniu. Pozostałe pół wystarczy mi na 3-4 aplikacje na odrost, więc wydajność pozwala nieco łaskawiej spojrzeć na cenę.

Po nałożeniu farby zawinęłam głowę w folię, która przykryłam turbanem dla zachowania ciepła. Mieszanka pozostała na moich włosach przez 2 godziny. Skóra głowy lekko mrowiła, ale to takie „dobre” mrowienie, jak zwykle przy hennie, a nie zwiastun zbliżającego się podrażnienia. Już przy mieszaniu pasty widziałam, że zioła nie powinny wysuszać, bo w charakterystyczny sposób łączyły się z wodą. Niestety, nie potrafię tego dokładniej opisać, to podobne odczucia jak miewa moja Mama przy robieniu ciasta drożdżowego: już na etapie ugniatania potrafi powiedzieć, czy ciasto urośnie i będzie smaczne, czy nie. ;)

Nie pomyliłam się: to zdjęcie zrobione tuż po spłukaniu farby i wyschnięciu włosów. Przesuszu brak, jedynie końcówki trochę bardziej niż zwykle odstawały. Za to na długości – blask, blask i blask. Kolor jeszcze się nie utlenił i nie utrwalił, trzeba się liczyć z tym, że w ciągu następnych dni henna lekko ściemnieje.

W dodatku zobaczcie, jak pięknie farba pokryła siwe włosy! To te odrobinę tylko jaśniejsze nitki na skroni i przy czole. W bonusie otrzymujemy pohennową likwidację zakoli!

Tu już ostateczny efekt, po odczekaniu przepisowych 48 godzin bez mycia i odżywki (włosy umyłam, wyschły samodzielnie i odkształciły się od gumki). Włosów zrobiło się optycznie więcej i wypada ich mniej, choć tu niemały udział ma darsonval (już po 3 zabiegu zauważyłam mniejsze wypadanie włosów niż normalnie, ale wypowiem się ostatecznie po miesiącu stosowania).

Niniejszym odnalazłam nowego włosowego ulubieńca. Podoba mi się działanie farby, intensywny efekt koloryzacji i odczuwalne działanie pielęgnacyjne. Osobiście bardzo lubię zapach henny, ale dla tych z Was, które za nim nie przepadają, bardzo delikatna woń tej farby Khadi będzie kolejną zaletą. Dla mnie ta mieszanka to bomba, która przebija działaniem nawet hennę jakości BAQ.

Hennę Khadi w puszkach możemy kupić w różnych sklepach internetowych, na przykład tutaj. Ceny oscylują w granicach 30 złotych za 150 g.

57 komentarzy:

  1. Bardzo się cieszę, że wygrana Ci się spodobała i jesteś zadowolona :) Efekt śliczny, zero nierównych placków :) Blask będzie Ci się długo, długo utrzymywał :) Ja uwielbiam hennę Khadi, nigdy wcześniej po żadnej koloryzacji nie miałam takiego blasku i objętości włosów :) Super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę wstyd byłoby fryzjerce narobić sobie placków i jeszcze się tym chwalić. ;)

      Usuń
  2. Pięknie się błyszczą, ale nie mogę nie zwrócić uwagi na gęstość twoich włosów! Mam wrażenie, że jest ich naprawdę dużo!
    Hennę, ale bezbarwną planuję zrobić na dniach choćby dla takiego błysku :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po hennie zawsze wydaje się ich być dużo. W kucyku mam zaledwie 7 cm. Cassia też ładnie doda Ci objętości! :)

      Usuń
  3. Przygotuj taki toturial o nakładaniu henny. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę musiała kogoś zatrudnić do pomocy. ;)

      Usuń
  4. Wygląda super, ciekawe, jak to się ma do mieszanek Khadi w kartonikach. Ostatnio robiłam czerwień z amlą i jatrophą, marzą mi się całe włosy takie. Uwielbiam ten efekt na zakolach i jak farbują się nowe bejbiki, potem włosy są gęstsze :) dzisiaj na krótko nałożyłam mydło Sesa, przez co nie wypadło mi tyle włosów, a efekt podobny do henny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie mydełko Sesa kompletnie się nie sprawdziło. :) Nie dodawało objętości, nie przedłużało świeżości i ni cholery nie chciało się wypłukać z włosów, musiałam zawsze po nim ostro myć szamponem. Czy zostawiłam na minutę, pięć, piętnaście, trzydzieści, czy dwie godziny, zawsze efekty były tak samo mizerne.

      Ciekawe. W sumie moje największe zastrzeżenie do mieszanek khadi (i innych brązów ziołowych) to fakt, że hennę powinno się przygotowywać jakiś czas przed aplikacją, a indygo bezpośrednio przed użyciem, co jest niemożliwe jak masz wszystko wymieszane. Z drugiej strony - tutaj hennę nałożyłam od razu i kolor wyszedł pięknie. Więc może się przekonam.

      Za jakiś czas planuję zmusić siwowłosą modelkę z posta indygowego o przetestowania khadi, tylko muszę dać jej odpocząć po dwudniowych eksperymentach. ;) Wtedy wyrobię sobie ostateczną opinię o marce.

      Usuń
  5. bardzo ladny efekt, polysk jest po prostu fantasytczny:) tez mialam ta wersje z amla, potem przeszlam na jasny braz ale i tak dodaje do niego czystej henny zeby miec troche rudych refleksow :)
    Ta henna jest wydajna, mi puszka starcza dokladnie na 3 uzycia na calosc (nawet raz mialam proszek podzielony na 3 male woreczki "fabrycznie")- to naprawde neutralizuje cene :). Dobrej drogeryjnej farby za dyche na uzycie nie znajdziesz...

    jesli chodzi o nakladanie to ja zakladam gumowe rekawiczki i gola reka wmasowuje pasmo po pasmie- ale tutorial czy instrukcje chetnie sama zobacze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy zmianie koloru zawsze nakładam szczodrze mieszanki, żeby całe włosy mogły się przegryźć z nowym kolorem. Przy używaniu tego samego odcienia jasne, że można farby nakładać o wiele mniej. Tutaj miała aż za dużo henny.

      W porównaniu z farbą drogeryjną nie jest tak drogo, ale w porównaniu z henną Mumtaz za 6 złotych, która też wystarczała mi na 3 razy, już tak. ;) Ale kolor tez jest 5 razy ładniejszy. ;)

      Usuń
    2. ja z tanszych henn mialam jeszcze heenare - strasznie mnie denerwowal zapach, gdyby byl naturalny to ok, mi tam ziolowe farby nosa nie wykrzywiaja ale on mial jakas taka domieszke taniej wody kolonskiej, brrrr...

      Przy okazji, moge sie z wlosomaniaczkami podzielic odkryciem- patentem na tania Sese?
      http://allegro.pl/herbal-sesa-3-dniowa-terapia-przeciwlupiezowa-i4270033132.html,
      koszt 2 zl za opakowanie 20ml, czyli za 20 zl jest 200 ml olejku. z researchu jaki zrobilam wyszlo mi ze jest to przeciwlupiezowa wersja sesy w mini buteleczkach -21 ziol i 12 olejkow. zamowilam kilka na probe i dam znac czy jest tak samo cudna jak klasyczna Sesa :)
      pozdrawiam,
      Kasia S.

      Usuń
    3. Heenara śmierdzi okrutnie i kolor jest trochę wyblakły, ale za to świetnie rozprawia się z wypadaniem włosów, u mnie o wiele lepiej od czystej henny.

      Patent rzeczywiście świetny! :)

      Usuń
  6. Postanowiłam, że jednak pofarbuję włosy jak skończy się lato.
    Wolę rude odcienie, a nie mój zwykły; ciemny brąz.
    Myślę, że postawię właśnie na tą puszeczkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wolę rudości. A już szczególnie na takich falach jak Twoje! :)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Jak znajdziesz mi naturalną farbę, po której rudość będzie jaśniejsza, bardzo chętnie skorzystam.

      Usuń
    2. Napisałam na wykładzie taki długi komentarz i mi go zeżarło, no! Bu.

      W każdym razie... Nawet pomimo możliwości mieszania henny z cassią i uzyskania naturalnego, jasnego odcienia rudości (chociaż na moich włosach pewnie wyszłoby bordo, bo są ciemniejsze od docelowego. To tyle z możliwości bycia rudą. :D ) i tak się boję. Ale za każdym razem jak czytam takie posty i oglądam zdjęcia zaczynam się od nowa zastanawiać nad Jasnym Brązem Khadi chociażby. Może jednak...? Ale zawsze kończy się na "nie", bo widziałam zdjęcia przed i po dziewczyn o podobnym kolorze do mojego i jednak się zmienia.

      Za to przypomniała mi się cassia. częściowo mi się przypomniała a częściowo uznałam, że skoro mam jako tako ogarniętą pielęgnację mogę spróbować znów. Dziś kupię. Dziękuję za wrzucenie mi tego pomysłu do głowy! :):):)

      Usuń
    3. Pewnie, że spróbuj z cassią! Chętnie zobaczę Twój skręt po ziołowym wzmocnieniu. :)

      Jeśli lubisz swój kolor, to może z henną nie kombinuj (choć osobiście mam zapędy, żeby Ci ocieplić odcień i gloss byłby idealny imo). Z drugiej strony, skoro i tak nosisz zwykle związane włosy - to ewentualna różnica nie rzucałaby się drastycznie w oczy.

      Usuń
    4. Ooo, już próbowałam. Przeszłam przez 15 opakowań chyba :D Ale było jakoś... ambiwalentnie, nazwijmy to. Zrzucam troszkę winę na markę cassii i liczę, że Khadi będzie lepsza. Niby jeden składnik, ale potrafi być różnica ;) Nie wiem czy to jakość rośliny czy produkcji... Ale jednak skoro w hennie są różnice to oby w cassii też były.

      Kolor lubię, odkąd dzięki pielęgnacji przestał być mysi ;) Tylko blasku bym chciała hennowego. Marzenia o rudości zostawmy, jakkolwiek wielkie by nie były, ale blaskiem nie pogardzę. Dlatego szukałam czegoś podobnego do swojego koloru, myślałam o dodawaniu odrobiny henny do cassii (łyżka na przykład) ale i tak się boję. Nie chcę przez 15 lat zapuszczać nieudanego farbowania :D

      Usuń
    5. Z jednej strony, jak dodasz do kasji łyżkę henny, kolor nie będzie trwały. Z drugiej strony, nikt nie zna Twojego koloru włosów tak dobrze jak Ty - możliwe, że zauważysz najmniejszą różnicę i będzie Cię ogromnie drażnić. ;)

      Ważnych jest wiele czynników, które mają wpływ na jakość farby ziołowej: czas zbioru roślin, gleba w jakiej rosły, nasłonecznienie i opady w czasie wzrostu, części roślin jakie zostały użyte (tak jak z herbatą - jest ogromna róznica między rośliną suszoną w całości, razem z gałązkami, a starannie selekcjonowanymi liśćmi), sposób suszenia i mielenia, warunki przechowywania, czas jaki upłynął od zbioru do użycia na głowie. Stąd różnice mogą być znaczne między jedną farbą a drugą. Trzymam kciuki, żeby Khadi sprawdziło się u Ciebie lepiej.

      Usuń
    6. Mam nadzieję, że się sprawdzi... Kupiłam też senes. Niby fix, ale jednak są... wiórki bardziej niż proszek i nie wiem czy to w ogóle zadziała. Nie mówiąc o wypłukiwaniu z włosów... Zastanawiam się jak ewentualnie zmielić wiórki na puder ale nic mi nie przychodzi do głowy. Młynek do kawy kupić? :D

      Usuń
    7. Młynek do kawy + przesiać przez drobne sitko. Ale i tak nie będzie to taki puder jak w przypadku indyjskich gotowców. Senes kupiłam w tym samym celu już z pół roku temu i leży ;)

      Usuń
    8. Oby mój nie zaległ. Czas nawiedzić członków rodziny którzy piją kawę :>

      Usuń
  8. Jaki piękny efekt końcowy! :) Ja mam Cassię i nie mogę się przemóc, żeby ją zastosować. Bardzo podoba mi się efekt pogrubionych włosów, wiać, że jest ich więcej. Chyba spokojnie można polecać hennę cienkowłosym, chociaż chciałabym to robić z własnego doświadczenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można polecać. Często to robię. Cassia tez jest czadowa, kiedy miałam blond włosy własnie jej używałam zamiast henny. U mnie prawie wcale nie wpływała na kolor włosów, ale pogrubienie tez było widoczne. Nakładaj, nakładaj, i pochwal się efektami! :)

      Usuń
  9. Po przygodzie z cassią marzy mi się właśnie czysta henna, ale nie mogę się odważyć :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz teraz piękny kolor włosów! :) Ale jeśli nie chcesz trwałej zmiany zawsze możesz położyć na włosy gloss zamiast samej farby. Kolor się spłucze, a skóra głowy też skorzysta! :)

      Usuń
  10. Znowu mnie henną kusisz, co prawda na blond tylko Cassia, ale jednak. Jakoś się zebrać nie mogę, chyba trochę się boję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrób próbę uczuleniową najpierw, będziesz wiedziała czy jest się czego bać. ;)

      Usuń
  11. Dotychczas używałam tylko tych w kartonikach ale i puszeczka czeka na użycie ;-) U mnie zazwyczaj też nie ma przesuszu po hennie, trzeba tylko mega dokładnie wypłukać zioła ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nie zakwasić za bardzo roztworu. Dziewczyny trzymają na głowie przez kilka godzin szklankę soku z cytryny, a potem się dziwią, że włosy suche. ;)

      Usuń
    2. No nie? Dla mnie robienie henny na czystym soku z cytryny to w ogóle jest jakaś nowość :) Zawsze czytałam, że na wodzie ewentualnie z dodatkiem łyżki czy kilku (zależnie od ilości henny) soku. Ale żeby sok z 6 cytryn...? Moje włosy by po prostu odpadły. :D

      Usuń
    3. Moje też, mogłabym palcami odrywać końcówki jak po spaleniu rozjaśniaczem. Ale potem nazywa się, że henna niszczy włosy.

      Usuń
  12. O podoba mi się ten kolor :)
    A ja czekam ja moją farbę z cassią ;) Ciekawe co z tego wyjdzie... Skład jest znacznie lepszy niż w przypadku drogeryjnych henno podobnych farb, a na Logone, czy Sante w kremie się nie zdecyduje(cena, brak mojego odcienia)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo ciekawa, jaką farbę w końcu wybrałaś. :)

      Usuń
  13. Kochana,włosy -marzenie.Kolor,błysk,czuć miękkość(jeśli tak można napisać):))

    OdpowiedzUsuń
  14. Pieknie wyszlo :) Ja rowniez "bostwie" henne Khadi, miedzy innymi wlasnie za blask, czy objetosc :) Jutro hennuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blask i objętość są u Ciebie coraz wspanialsze ;)

      Usuń
    2. Po wczorajszej probie z nowym olejkiem blasku niestety mniej ;) Tez mi sie zachcialo na nowosci postawic akurat, jak znalazlam chwile, zeby i przy okazji zdjecie do aktualizacji wykonac ;)

      Usuń
    3. Ja zwykle robię zdjęcia w szary, ponury dzień, żeby utrwalić na zdjęciu mat ;)

      Usuń
  15. Kilka miesięcy temu farbowałam włosy henną. I chyba znów to zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Tak mnie internety kusiły i kusiły henną no i w końcu to zrobiłam, pierwszy raz od paru lat. Mnie się podoba taka głęboka rudość jak u ciebie, ba, henna daje bardzo szlachetne odcienie rudości nie ważne czy jasne czy ciemne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Mnie bardzo podoba się pohennowa wielowymiarowość koloru, nieosiągalna chemiczną farbą.

      Usuń
  17. piękny kolor Ci wyszedł i nie jest taki płaski jak po tradycyjnych farbach :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Po tej hennie moje włosy wyglądały najlepiej pod względem jakości (próbowałam już orzechowego i jasnego brązu) ale kolor dla mnie zupełnie nietrafiony, pasują mi czerwienie, a rudości nie :D U Ciebie za to wyszło przepięknie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo dziękuję! :) Wersja z Amlą i Jatrophą z tego co widziałam na zdjęciach wychodzi bardziej czerwono. U mnie najgłębszą czerwoną czerwień jednak widziałam po czystej hennie BAQ, zmieszanej z kurkumą i zmielonymi goździkami. Ale najlepiej czuję się właśnie w miedzi.

    OdpowiedzUsuń
  20. Do tej pory farbowałam włosy khadi jasnym lub orzechowym brązem i mam na głowie właściwie ciemny brąz :) w dodatku olejek rycynowy przyciemnił mi nieco czuprynę. Zastanawiam się co wyjdzie mi na głowie gdy zastosuję teraz hennę z amlą?? nie mam odrostów, są tylko pojedyncze siwe. Przebije się ta rudość na brązowych włosach? chciałabym wpaść w odcień lisi, ale boję się co z tego wyjdzie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Henna nie rozjaśni włosów, zwłaszcza farbowanych. Te partie, które są bardzo ciemne, taki pozostaną, przybiorą tylko rudawy odcień. Nie osiągniesz na brązowych włosach lisiego koloru. Widać to dobrze na zdjęciach - te partie, które są jasne, pamiętają jeszcze farby chemiczne. Na moich-brązowych włosach wychodzi kasztanowy kolor.

      Usuń
  21. ja przy pomocy henny z amlą i jatropą wyszłam ze zgaszonego miedzianego do pięknej nie czerwonej rudości! najpiękniejszy odcień rudego jaki widziałam wiem ze zostanę z KHADI na dłużej w zyciu nie miałam na głowie tak ognistego a zarazem naturalnie wyglądającego rudego kolor wielowymiarowy i co ważne nie spowodował przesuszu, włosy błyszczą jak po zadnej innej farbie nie ma jak ziółka . nie trzymałam ich na głowie długo bo tylko 3h wiec nie wiem jak z wymywaniem no ale zawsze można zrobić ponownie i po kłopocie,

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam pytanko. Kupiłam hennę red khadi, ale po rozpakowaniu widzę, że to henna z amlą i jatrophą. Czy tak ma być czy jest to coś innego niż red? A jeśli tak - jaka będzie różnica w odcieniu? Pozdrawiam - Sylwia:)

    OdpowiedzUsuń
  23. a ja mam pytanie, czy farba farbuje skórę głowy?

    OdpowiedzUsuń
  24. Cześć, ja farbuje odcieniem z alma i jantropa i dodaję kurkumę, która daje mi właśnie miedziany odcień. Bez kurkumy bardziej czerwony. Pierwsze 2, 3 farbowania kolor trzymał sie ok 2 tygodnie, ale potem juz jaj chwycił, to praktycznie teraz farbuje tylko odrosty co 6 tygodni. Co jakiś czas, między farbowaniem, jak mi się przypomni, nakładam jakąś maskę na włosy z domieszana kurkumą. I efekt jest:) polecam baaardzo Khadi, jest bezkonkurencyjna

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...