sobota, 21 czerwca 2014

9 moich dziwactw kosmetycznych.


Nie jest to tag, ale może będzie? Jeśli spodobał Wam się taki pomysł, zachęcam Was serdecznie do przygotowania własnego posta. Czujcie się wszystkie zaproszone do zabawy. A jeśli nie piszecie bloga, piszcie śmiało w komentarzach! Zdiagnozujemy nasze problemy i utworzymy grupę wsparcia. ;)

1. Gdziekolwiek jestem: czy jest to drogeria, sklep spożywczy z trzema szamponami i wodą po goleniu marki Bond na półce, supermarket czy nawet cudza łazienka – czytam składy kosmetyków. Czasem takich, które wiem, że będą okropne, patrzę na nie z mściwą satysfakcją, oglądam jeszcze raz cenę, a potem dziękuję niebiosom, że nauczyłam się czytać literki ważniejsze od obietnic producenta. :)

2. Niemniej jak już przeczytam i zaaprobuję to co widzę, to wkładam do koszyka. Jeśli nie jest mi jednak potrzebne, tuż przed zakupami odnoszę na miejsce. Efekt: zawsze łażę bez sensu, TŻ i Zo mnie szukają, a niektóre kosmetyki nosiłam tygodniami w te i z powrotem zanim w końcu kupiłam.

3. Dziwne? To nic, tak samo robię w sklepach internetowych. Oglądam, czytam, porównuję, kombinuję receptury, jeśli rzecz dotyczy półproduktów. Układam całe zestawy pielęgnacyjne, reflektuję się (hej, po co mi piąty szampon?), po czym zamykam stronę z internetowym koszykiem. Najgorzej, jeśli sklep zapamiętuje koszyk przez jakiś czas – za kilka godzin bawię się w to samo.

4. Normalnym pytaniem w moim domu jest: „Kochanie, mogę to zjeść, czy to na włosy?”.

5. Nie cierpię peelingów do ciała z drobinkami. Wszystkie Wasza hity to dla mnie narzędzie szatana. Mogłabym ich używać chyba tylko z taką gumową łapką, jak do czyszczenia psa – nienawidzę uczucia, jakie zostawiają te drobinki na dłoniach podczas masażu, przyjemność jest dla mnie mniej więcej taka, jak podczas rażenia prądem. Na twarzy jeszcze mogę się od czasu do czasu pomasować jakimś bardzo delikatnym, samodzielnie zmielonym delikatnym ścierniwem.

6. Nie lubię i nie używam tradycyjnych perfum. Czy to Chanel, czy to Pani Walewska, dla mnie to jedynie śmierdzący alkoholem twór. Jestem natomiast wielką fankę perfum w olejku: pachną pięknie, wybór zapachów jest coraz większy, i wcale nie wszystkie są duszące, ciężkie i korzenne, buteleczka 3 ml wystarcza mi spokojnie na rok, zapach ponadto zmienia się ciekawie na skórze, rozwija się, nie kwaśnieje i nie brzydnie w przeciwieństwie do wód toaletowych.

7. Właściwie nie używam płatków bawełnianych, poza zmywaniem lakieru do paznokci. Nie kupuję mleczek do demakijażu, zamiast tego masuję zwilżony wodą makijaż przy pomocy olejku. Toniki przelewam do butelek z atomizerem i aplikuję odrobinę albo bezpośrednio na twarz, albo na dłonie i lekko wklepuję. Dzięki temu wystarczają mi na wieki, i też nie podrażniam sobie skóry płatkami bawełnianymi, co niestety często mi się zdarzało.

8. Używam wkładek higienicznych i podpasek wielorazowych. Te zwykłe, nawet „bawełniane”, „oddychające”, „antyalergiczne” obcierały mnie, odparzały, były po prostu niewygodne i ich założenie kończyło się nagłym atakiem wścieklizny z mojej strony.. Nie wiem czym zastąpię moje Naye po powrocie do pracy, chyba będzie trzeba zainwestować w kubeczek menstruacyjny.

9. Od czasu do czasu mam genialny zryw w rodzaju: „hej, minęło już tyle czasu, może ten szampon/krem/serum/tonik przestał mnie już uczulać? Kupię i sprawdzę, bo przedtem był taki fajny!”. Zgadnijcie, co zawsze, ale to zawsze się dzieje w takim przypadku? Tak jest, z czerwoną paszczą, wypadającymi włosami czy swędzącymi udami szukam temu genialnemu zakupowi nowego domu.

Chciałyście więcej włosów, to macie, rudzielce w naturze. Zo mi pożyczyła swój wianek z koniczyny. :)

Spodobały się Wam moje dziwactwa, czy palec Was już boli od stukania się w czoło? ;)

77 komentarzy:

  1. Dałabym się otagować, jakby to był tak, a jeśli nie będzie, to zerżnę pomysł i Cię podlinkuję (więc nie takie bezczelne rżnięcie, hej!). Tylko się zastanowić muszę, bo standardowo wariat zawsze twierdzi, że jest normalny.

    P.S. śliczny wianek :) też się ostatnio bawiłam, tylko mój wyszedł w stylu romantycznym - wielki i z wszelkimi możliwymi kwitnącymi chwastami. Niosłam z dumą przedszkolaka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuj się otagowana! :) Też chwilę mi zajęło zebranie wszystkich dziwactw, pomysł dojrzewał przez jakieś dwa tygodnie.

      Mój wianek jest z gatunku dla leniwych, tylko koniczyny rosły w okolicy, więc tylko z nich powstał.

      Usuń
    2. A ja nawet jak byłam mała nie umiałam robić wianków. Nie wiem jak można przejść dzieciństwo bez zdobycia tej umiejętności ale żałuję do teraz.

      Usuń
    3. Ale teraz już umiesz? :) Jak nie, to niech Cię ślubny nauczy. Chłopaki obowiązkowo musieli umieć wianki robić, coby imponować młodocianym dziewojom.

      Usuń
    4. Mój był buntownikiem od zawsze, chyba by popuścił, jakbym mu kazała siebie nauczyć robić wianki :D skąd Wy takich chłopów bierzecie (chyba że ze wsi, mój to miastowy).

      Usuń
    5. Mój TŻ też jest miastowy. Na pytanie, czy umie robić wianki odpowiedział, że nie i że nie zamierza się uczyć. ;)

      Usuń
  2. Haha punkt 4 rozwala;-) a czy pisałaś juz jakiś osobny post o tych perfumach w olejku bo zaintrygowalo mnie to :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pisałam jeszcze, ale mogę spróbować. :)

      Usuń
    2. Napisz, napisz, jestem ich ciekawa, też uwielbiam te olejkowe :)

      Usuń
    3. Nieszczególnie się odnajduję w opisywaniu zapachów, pewnie dlatego dotąd taka notka nie powstała. Ale się zbiorę i napiszę, najwyżej będzie to przykro czytać. ;)

      Usuń
  3. mam coś podobnego jak u Ciebie w punkcie 1 :) do jakiegokolwiek sklepu bym nie weszła, zawsze wypatruję półki z kosmetykami, podchodzę najpierw tam, oglądam czy może mają jakieś interesujące nowości, czy może jakieś kosmetyki, czy może mi czegoś brakuje, czy może coś kupię, analizuję sobie skład, a potem stwierdzam, że nie po to tu przyszłam i odkładam wszystko. dopiero później idę po pomidory czy ogórki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie w domu też zaczynają pojawiać się pytania typu: Czy mogę to zjeść? Wszystko przez to że kiedyś ochrzaniłam brata za to że zjadł banana, którego kupiłam do maseczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doszło do tego, że mój TŻ bał się zjeść naleśniki. ;) Naleśniki!

      Usuń
  5. 1, 2 i 3 to u mnie standard :D trochę zaczyna mnie przerażać, że siedząc w czyjeś łazience przeglądam prawie wszystkie kosmetyki które się tam znajdują!

    ależ te Twoje włosy są cudowne! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ograniczam się do tych, które stoją na wierzchu na półkach/wannie. ;) Nie wiem czy cudowne, ale przynajmniej widać, ze urosły.

      Usuń
  6. 4 mnie rozwaliło,ale rzeczywiście tak jest :D
    super masz te dziwactwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, mogło być gorzej. Mogłabym ogryzać paznokcie albo coś.

      Usuń
  7. hah, fajny pomysł na post ;)
    fajnie się czyta.
    A to z 'czy moge to zjeść czy to na włosy' to u mnie podobnie ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do przyłączenia się do zabawy! Chętnie przeczytam taki post i u Ciebie. :)

      Usuń
  8. Fajny temat :) muszę się zastanowić nad swoimi dziwactwami a raczej zebrać je w jedną calość hehe
    Jestem na siebie trochę zła, że jestem abnegatem jeśli chodzi o te składy..z jednej strony chciałabym wiedzieć ale z drugiej ...zapach na przykład potrafi wszystko złe przekreślić;) chociaż parafiny zaraz na początku staram się unikać - jak myślisz - to już coś?
    Jeśli chodzi o włosy to tutaj nie pogadamy - chciałabym żebyś zobaczyła ew. dotknęła i jak czarodziejka zaordynowała mi jakąś naturalną kurację.. moje próby skutkowały strasznym stanem głowy a na olejek kokosowy do dziś nie mogę patrzeć a tak kocham zapach kokosa..
    W przeciwieństwie do Ciebie uwielbiam peelingi ale nie takie ostre i NA PEWNO nie solne - po zabawach z psem jestem zawsze gdzieś tam porysowana, podrapana, i to dla mnie prawdziwa tortura..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że to już coś! I jestem pewna na 99,9%, że gdyby nie skłonność mojej skóry do podrażnień również żyłabym sobie bez czytania składów, poza tym, czego wymagałaby ode mnie praca. ;)

      Ty Esku, chyba z Krakowa jesteś, prawda? Bardzo mam tam daleko, i choć pokochałam to miasto, to od kilku lat bezskutecznie się tam wybieram. Jeśli uda się spotkać - bardzo chętnie obejrzę skórę głowy i włosy i coś doradzę. :*

      A podrapania znam - też mam psa! ;)

      Usuń
    2. Oj nie, niestety nie - z Lublina jestem :( żałuję bo chciałabym móc powiedzieć że z Krakowa ;)
      a to wiesz na pewno co znaczy solny peeling - sado maso w wersji kosmetycznej :D

      Usuń
    3. Kraków, Lublin, w każdym razie okropnie daleko od Poznania. :( Wiem, co to znaczy woda z cytryną (już nie pamiętam dlaczego). ;)

      Usuń
  9. Pkt 1 - mam identycznie :) Ostatnio jak szłam z chłopakiem, zatrzymałam się mimowolnie przy jakimś małym kiosku, żeby obczaić co tam ciekawego mają z kosmetyków :D W cudzych łazienkach też oglądam te kosmetyki które stoją na widoku :)

    Perfumy olejkowe posiadam, ale używam bardzo rzadko. Nie lubię ich aplikować i nie lubię tej tłustej konsystencji - mam wrażenie że zostawia dziwne tłuste plamy na dekolcie. Ale może po prostu nie umiem ich dobrze nakładać. Nie wiem czy i gdzie perfumowe olejki dostępne są w Pl, ale chętnie bym się dowiedziała o nich więcej. Moje akurat są z Egiptu.

    Wybacz moją ciekawość, ale muszę o to zapytać. Jak (i czy) używasz podpasek wielorazowych poza domem? Do tej pory nie wiedziałam, że takie w ogóle istnieją, słyszałam tylko o kubeczku.

    U mnie w domu standardowym pytaniem jest: "Co Ty znowu masz na tej głowie?" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Perfum w olejku nie widziałam jeszcze stacjonarnie, ale można je kupić przez internet w niektórych sklepach z kosmetykami arabskimi i indyjskimi. Moje są z allegro, marki Al Rehab (te widuję w internecie najczęściej). Aplikuję odrobinę olejku za uszami, pod nadgarstkiem, a jeśli mam ochotę pachnieć bardziej intensywnie, to również pod kolanami i w okolice piersi. Nigdy nie zauważyłam, żeby pobrudziły mi ubrania, wydaje mi się, że tutaj najważniejsze jest aplikowanie niewielkiej ilości.

      Przy okazji dłuższych wyjazdów zaopatruję się jednak w jednorazowe podpaski lub tampony, tak jest mi wygodniej. W przypadku normalnych wyjść, gdzie mogę w razie czego skorzystać z toalety, używam specjalnej kosmetyczki Naya, którą dostałam jako gratis przy zakupie zestawu podpasek. W środku jest wodoszczelna, można ją spokojnie uprać, i ma dwie przegródki, można oddzielić podpaskę używaną od świeżej. Na dłuższą metę wolę jednak podpaski prać od razu, stąd moje zainteresowanie kubeczkiem.

      Usuń
  10. " Kochanie mogę to zjeść, czy to na włosy?" o matko widzę, że nie tylko u mnie pojawiają się takie pytania :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Makapaka pisała fajnego posta: http://makapakaej.blogspot.com/2014/04/raaaaaatunku-moja-dziewczyna-jest.html

      Usuń
  11. "Toniki przelewam do butelek z atomizerem i aplikuję odrobinę albo bezpośrednio na twarz" Czuje się wtedy jakbym się topiła, brak mi tchu, myje się podobno jak kot-od dziecka tak słyszę, będę panikować jeśli woda dostanie mi się do oczu, nie otworzę ich. Nie lubię tego uczucia- wody w oczach. To moje największe dziwactwa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię zrosić sobie twarz mgiełką, choć oczy też staram się chronić, dlatego najczęściej bardziej skoncentrowane formuły jednak wklepuję rękami. Ale nie mam jakiejś fobii przed wodą w oczach, a nawet uszach czy nosie. ;)

      Usuń
    2. W nosie, uszach mogę ją mieć, ale nie w oczach :D Uwielbiam horrory, nie rusza mnie widok mózgu,krwi, oglądam różne operacje- jak wyglądają i jest ok, ale nie mogę patrzeć, gdy ktoś coś robi z oczami :D Jak miałam zapalenie spojówek, to krople stosowałam na zamknięte oczy :/ Przy zroszeniu twarzy czuje coś jak przy topieniu się. Take dziwne uczucie podmuchu i wody. Czasami stosuje takie mgiełki, ale na zasadzie byleby mieć to(aplikację) za sobą :D

      Usuń
    3. Nie słyszałam wcześniej o takiej przypadłości, ale jak to Majka Jeżowska (chyba) śpiewała, "każdy ma jakiegoś bzika" ;) Wyobrażam sobie, jak przed użyciem mgiełki zaciskasz mocno oczy i bierzesz głęboki oddech. :)

      Usuń
    4. ja w ogóle nie mogé miec zmoczonej twarzy, prysznic zawsze obnizam, a jesli cos sié dostanie na twarz, oczy, nos zaraz wycieram. Inaczej nie mogé oddychac. Ania

      Usuń
  12. Ojjj coś mi się wydaje,że niejedna z nas ma bardzo podobne dziwactwa ;D Sama również jakiś czas temu ok 4 lata odkryłam perfumy w olejki i stwierdzam , że są rewelacyjne i bardzo wydajne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo jestem ciekawa tych perfum w olejku. Na tradycyjne jestem chyba uczulona :( musze ich koniecznie spróbować

      Usuń
  13. "to na włosy czy mogę to zjeść?'' hahahah chciałabym zobaczyc ten zbiór kosmetyków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chodzi tu o kosmetyki, raczej owoce, jogurty, jajka. Kiedyś robiłam majonez i trochę nieprzyprawionego odłożyłam sobie do miseczki.

      Usuń
  14. Hahaha:D dobre:D

    punkt 1 - też oglądam wszędzie gdzie się da składy, tylko nie w czyichś łazienkach, bo zwykle nie chodzę, bo strasznie nie lubię chodzić sikać u kogoś, muszę być już bardzo zdesperowana:p :)

    punkt 2 i 3 miałam tak, ale już na szczęście się oduczyłam, pomogło wydzielenie na półkach miejsc na konkretne rzeczy (do ciała | rąk i stóp | odżywki i maski | szampony | do twarzy | do malowania | półprodukty i inne) i widzę jak coś mi się kończy i teraz już nie kupię 14-stego szamponu:p jedynie w sklepach z półproduktami się gubię i albo czegoś potrzebnego nie kupię, albo pokupuję jakichś niacynamidów, allantoin w proszku i pantenolów w kropelkach i nie mam gdzie tego wcisnąć, nie używam i się starzeje i marnuje:p

    No i punkt 9:D skąd ja to znam:D

    Ps śliczny wianek:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niacyniamidu, allantoiny i pantenolu używam dość sporo, powiem więcej - jak dotąd nic półproduktowego mi się nie marnuje, a to dlatego, że kupuję zawsze pod konkretną recepturę. :D Szamponów tez zwykle mam kilka, ale to wynika ze specyfiki mojej skóry, A odżywek mam dużo, bo "przecież się zużyje". ;)

      Usuń
  15. Czwarty punkt mnie rozbroił xD leże i śmieje ! <3 !

    OdpowiedzUsuń
  16. Z tymi składami mam tak samo, potrafię studiować godzinami, śmiać się z tych mniej udanych, porównywać, wydziwiać, wkładać do koszyka, odkładać... Mój narzeczony lubi chodzić ze mną na zakupy odzieżowe, ale tych drogeryjnych nie znosi i mówi, że nogi bolą go bardziej niż po kilkunastokilometrowym spacerze. ;)

    Bardzo mnie zaciekawiłaś perfumami w olejku, zaraz idę googlować. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto kupić te mniejsze, bo wystarczą i tak na wiele, wiele aplikacji.

      Usuń
  17. Nie przypuszczałam, że ktoś może nie lubić peelingowania :)
    Dla mnie jest to mega przyjemne I relaksujące!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię masaż i szorowanie ciała, i to bardzo, ale bardzo mnie drażnią drobinki na dłoniach. A bez dłoni nie umiem. Dlatego kocham kessę i kostki peelingujące. Ale sensowne, nie takie jak ta pomyłka z mythos.

      Usuń
  18. Piękny wianuszek! :)
    Pamiętam, jak pisałaś o tym peelingu, że nie znosisz tego uczucia na dłoniach ;)
    Muszę zainteresować się perfumami w olejku, choć mam trochę tradycyjnych jeszcze, na alkoholu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie miałam za bardzo, ani nie kupowałam, ani nie dostawałam.

      Usuń
  19. W drogerii lubię przeglądać składy kosmetyków, których na pewno nie kupię. Zwłaszcza te, które mają kosmiczną cenę a słaby skład.
    W cudzej łazience lubię pooglądać, ale bez dotykania. Jeśli coś mnie zainteresuje, to zawiązuję rozmowę na temat konkretnej rzeczy.
    Robiąc zakupy spożywcze często zastanawiam się, czy dany produkt można nałożyć na twarz lub włosy.
    "Pożyczam" pomysł na przelanie toniku do butelki z atomizerem. Że też na to nie wpadłam sama.
    Zdjęcie z wiankiem przypomniało mi czasy dzieciństwa a wtedy namiętnie plotłam wianki. Włosy śliczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł nie jest wcale mój, a na przykład Orientana właśnie w takich buteleczkach umieszcza swoje toniki. ;)

      Usuń
  20. Hahahaha :) geniaaalne :) 1 i 4 przybijam piątkę :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja też czasem w sklepach internetowych zapełniam koszyk, żeby potem nic nie kupić ;)
    Fajny pomysł na post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno też masz jakieś dziwactwa poza tym. Napisz więcej, najlepiej w poście! :) Bardzo mnie ucieszy, jeśli zabawa "chwyci". ;)

      Usuń
  22. pomysłowy post ;) Jeśli nie lubisz peelingów z drobinkami przerzuć się na enzymatyczne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skąd myśl, że tak nie zrobiłam? :)

      Usuń
  23. 1, 2 i 9, podpinam sie ;D Genialny post Kochana, usmialam sie na maksa :D! W Zosiowym wianku Twoje wlosieta wygladaja mega atrakcyjnie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Zaciekawiłaś mnie tymi perfumami w olejach :)
    Śliczne masz włoski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubię zdrobnień - kompleks cienkowłosej - "łolaboga, pani, takie liche te włoski, trzewba podciąć i pocieniować, zobacz, hela, jakie pani ma słabe włoski!". :)

      Usuń
  25. mam pytanie trochę z innej beczki :-) jak postępować z włosami w aquaparku? znalazłam posady dotyczące włosów na basenie, ale przecież nie będę paradowac po aquaparku jako jedyna w czepku ;p jak więc je dobrze zabezpieczyć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja smaruję olejem, masłem do ciała albo masełkiem do włosów alverde. Będzie dobre cokolwiek emolientowego, co nie zmyje się samą wodą. Po wyjściu z basenu umyć, ot i wszystko. :)

      Usuń
    2. oliwka babydream lub bdfm się nada ? Dziękuję za porady :)

      Usuń
  26. Przecudne zdjęcie, nie mogę się napatrzeć :) A co do kubeczka menstruacyjnego to zdecydowanie polecam! Dopiero kiedy zaczęłam używać kubeczka uzyskałam jako taki spokój bo przestałam obsesyjnie myśleć o tym czy mi coś gdzieś nie przecieknie. Myślałam że będzie z jego obsługą gorzej przy korzystaniu poza domem, ale szybko się przyzwyczaiłam - idąc w nieznane miejsca warto zabrać chusteczki nawilżane i zwykłe higieniczne (zresztą i tak zawsze noszę je ze sobą), bo nie wszędzie można komfortowo umyć ręce przed lub kubeczek po opróżnieniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wkrótce przyjedzie do mnie kubeczek. Trochę się go boję. bo tampony mi nie służą, ale uzyskałam tyle fachowej pomocy przy wyborze modelu, że powinno być dobrze. ;)

      Usuń
    2. Tampony a kubeczek to zupełnie inna bajka, ja też za tamponami nie przepadałam (chociaż i tak wolałam je od podpasek), a kubeczek jest idealny. Pamiętaj tylko żeby nie zrazić się do niego na początku, bo jak ze wszystkim pierwsze próby zakładania i używania mogą skończyć się różnie, ale szybko nabierzesz wprawy i będzie dobrze :)

      Usuń
  27. a ja uwielbiam peelingi, im mocniejszy zdzierak, tym lepiej :)
    też mam pewnie sporo dziwactw, tylko nie wiem, że to dziwactwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię kessę i wszelkie szczotki i ostre gąbki. :) I mydła z drobinkami. Ale taki wilgotny piasek w ręce. ble.

      Coś może dla sąsiadki być dziwactrwem, a dla mnie normalną sprawą, ale w niektórych przypadkach sprawa jest oczywista: dziwactwo i koniec! :D

      Usuń
  28. A napiszesz cos o tym maselku alverde? chodzi o to avocado+ shea?...Stosujesz na koncowki po myciu- bo glownie o takie zastosowanie mi chodzi?
    Szukam wlasnie czegos WOOOW do stosowania na konce, co by ugladzilo wlosy odstajace na pol dlugosci- nieszczesne cieniowanie przez ktore wlosy nie chca byc tafla tylko odstaja sprawiajac wrazenie zniszczonych- a nie sa :(
    To maselko jest jednym z moich typow, jakos sie na nie napalilam jako ze odzywka AiK garniera jest na mojej liscie ulubiencow wiec pokladam w nim nadzieje- chociaz czytalam w opiniach ze moze robic przyklap...
    albo moze doradzisz cos "dociazajacego" konce i wygladzajacego? Obecnie stosuje mythic oil ale efektu wow nie ma, wcale nie lepsze od serum silikonowego z bioelixire. tzn zabezpiecza ale nic wiecej.

    Jesli to podpada pod dziwactwo to ja czytam wszelkie mozliwe opinie o kosmetykach na blogach, KWC itd. "zakupy" typu pakowanie koszyka tez robie stale :) tym sposobem moje wishlisty sa niebotycznie dlugie ---ooo wlasnie czy tworzenie wishlist to dziwactwo czy raczejstandard? i czy dziwactwem jest ze wole sobie kupic xxx olej do wlosow czy maske niz np jakis ciuch?

    no a wracajac do tematu dociazenia - wlasnie waham sie pomiedzy maslem alverde, olejkiem do koncowek natura siberica i takim kokosowym smarowidlem z Body Shop http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=38792
    i tak sie juz waham i waham ze 2 tygodnie ;) doradzicie cos dziewczyny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbieram się i zbieram do napisania recenzji tego masełka alverde i idzie mi jak po grudzie, bo to taki średniak. A takie recenzje najgorzej się pisze. Nie polecam go na końcówki, u mnie przy dłuższym stosowaniu właśnie je wysuszał i odstawały. Najlepiej dociążała i wygładzała moje końcówki arganowa kuracja Marion. Kosztowała grosze, butelka starcza na rok (!), przyjemnie pachnie, jest łatwo dostępny. Jakichś szczególnych wartości odżywczych bym się po nim nie spodziewała, bo nie do tego taki produkt służy, ale dociążał bez przyklapu i dobrze zabezpieczał.
      Masełko poskleja Ci włosy w strąki i może wysuszyć końcówki za sprawą alkoholu.
      Nie znam natomiast ani serum TBS ani tego z Natura Siberica (pewnie o to rokitnikowe chodzi? Może być dobre, ale jest nieludzko drogie i chyba jednak wygodniejsze byłoby opakowanie z pompką). Jestem bardzo zadowolona z serum gliss kur (w białej tubce), ale używam go dość krótko, więc nie wiem, czy mi się jeszcze nie odmieni.
      W skrócie: poleciłabym Marion, albo jakiś ładny składowo gliss kur, najlepiej w promocji (Henrietta ostatnio też chwaliła http://henri-and-her-hair.blogspot.com/2014/03/serum-o-fantastycznym-skadzie-gliss-kur.html)

      Nie sprawdziły się u mnie serum biovaxu i jedwab green pharmacy - nie robiły nic poza niezmywaniem się z dłoni po aplikacji. ;)
      Ogólnie warto mieć dobre serum, za to myślę, że nie warto za nie przepłacać i jeszcze bulić za wysyłkę - bo to i tak są tylko silikony, względnie silikony z olejami. Te olejowe, bez silikonów natomiast obciążą cienkie włosy i często zawierają alkohol, którego większość końcówek zdecydowanie nie lubi.

      Usuń
    2. aaa widzisz jak piszesz ze sredniak i nie na koncowki to odpuszczam :) i jedna pozycja z łiszlisty mniej. wlasnie sie obawialam tego alkoholu w skladzie.
      Natura Siberica-dokladnie, chodzi o to rokitnikowe, kosztuje okolo 25 zl za 50 ml, fakt mogloby byc tansze ;) ale sklad piekny- oleje, silikon, koniec :)

      Ja wlasnie zabulilam za ten mythic i co? tez ma denat w skladzie, cudow nie robi- to juz bioelixire ktore ostatnio w biedronce za 2.99 dorwalam ma lepszy sklad, bo bezalkoholowy...Ostatnio napalilam sie na olejek mango z Klorane, ze niby chroni przed UV, regeneruje itd- az dokopalam skladu- denat na 2 czy 3 miejscu, przed olejem...to samo oslawiony i cholernie drogi Macadamia Healing oil i wiele innych, z roznych polek cenowych.

      A ktore serum biovax sie ci nie sprawdzilo, to klasyczne a+e czy olejowe? bo wlasnie olejowe tez ogladam co chwila, nie ma alkoholu w skladzie. Boje sie przyklapu przy zastosowaniu samego oleju na koncowki, ale moze w takim razie sama cos pokombinuje i wzbogace silikonowe serum dodatkowa porcja oleju zeby bylo bardziej odzywcze.

      Do gliss kurow mam jakas awersje, latami stosowalam szampony i odzywki ktore mi oblepialy wlosy tonami silikonow- jak patrze na swoje fotki to wszedzie przyklap jakby mi krowa po przedzialku jezorem przejechala...nie wiem czy sie przemoge pomimo faktycznie fajnego skladu :)

      ogolnie to tak jest ze ciagle poszukuje wlosowego sw. Graala ktory w przecudowny sposob odmieni moje wlosieta w idealne

      Usuń
    3. kurcze zezarlo mi odpowiedz czy czeka na moderacje????

      Usuń
    4. Jest odpowiedź. :) Moderuję komentarze do postów starszych niż 3 dni, żeby ich nie przegapić. :)

      Kup najpierw Marion. Zapłacisz 6 złotych, których nie będzie szkoda nawet jeśli Ci nie podpasuje. Olej arganowy jest przed zapachem ;) i alkoholu też nie ma (poza niegroźnym benzylowym).

      Usuń
  29. O! Robiłam podobny post tego samego dnia http://elleemvogue.blogspot.com/2014/06/tag-moje-kosmetyczne-dziwactwa-i-sekrety.html

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...