sobota, 17 maja 2014

Update pielęgnacji włosów. Ewolucja olejowania skóry głowy i długości, dalszy ciąg ograniczenia produkcji sebum.


Kiedyś już pisałam Wam, że nakładam olej na suche włosy, na całą noc. Tak mi było najwygodniej, jako że myję je rano. Od tego czasu moja pielęgnacja trochę się zmieniła, i choć nie twierdzę, że taka jest najlepsza dla każdego, może się sprawdzić u tych z Was, które tak jak ja mają włosy w sumie zdrowe, ale mogłoby ich być więcej i borykają się z przetłuszczającą się skórą głowy.

Główna zmiana polega na tym, że olej nakładam na wilgotne włosy, dzięki czemu są wizualnie zdrowsze, bardziej lśniące i jedwabiste, olej też łatwiej się zmywa. Włosy zwilżam odżywką w sprayu, czasami samą wodą z kranu. Raczej unikam oleju rycynowego, gliceryny i parafiny w kremach czy olejkach do włosów: olej będzie na nich całą noc, a ja dużo się wiercę i śpię na brzuchu, w efekcie niejednokrotnie już budziłam się z bolącymi, podskórnymi gulami na policzkach, które wywoływały włosowe kosmetyki.

Rano olej zmywam odżywką, następnie nakładam na włosy maskę, a na koniec myję je mydłem z serii Łaźnia Agafii (klik) i zabezpieczam końcówki. Przed myciem zawsze na skórze głowy ląduje coś odżywczego, w tym miesiącu to była drożdżowa maska Babuszki Agafii (recenzja), balsam tybetański (recenzja) lub tajska maska do włosów Planeta Organica, która z każdym użyciem coraz bardziej pachnie mi księdzem, ale działa fajnie. ;)

Takie mycie funduję włosom tylko dwa razy w tygodniu, a jeśli w międzyczasie włosy są nieświeże np. po bieganiu, myję je odżywką (jak to robię opisałam tutaj), obecnie Mrs. Potters z jedwabiem i aloesem. Zwykle samą, ale zdarza mi się ją wzbogacić glinką, dziegciem lub półproduktami. Mam nadzieję, że kiedyś to odżywkowe mycie będę mogła wyeliminować, ale teraz jeszcze na pewno nie.

Staram się wcierać w skórę głowy wcierkę z palmy sabałowej (opis tutaj), ale przyznaję, że czasami zapominam. Najbardziej lubię ją po myciu, robi wspaniały włosowy push-up. Poza tym nie zauważyłam jeszcze żadnych efektów jej działania, ale zwykle tak u mnie jest przez pierwsze 3 tygodnie wcierania.

Podsumowując:
  • myję włosy dwa razy w tygodniu
  • mycie zawsze poprzedzam olejowaniem i nałożeniem maski, która działa też na cebulki
  • po myciu nie używam odżywki, chyba że składającej się z wody, ziół i glinki
  • zabezpieczam końcówki
  • jeśli włosy są nieświeże pomiędzy szamponowym myciem (a zawsze są ;p). myję je odżywką
  • aktualnie używam wcierki z palmy sabałowej DIY
Może się wydawać tego sporo, ale zapewniam Was, że całość nie zabiera zbyt wiele czasu. Nie suszę włosów, nie modeluję, nie prostuję, noszę je rozpuszczone lub w kucyku. Skóra głowy przestała protestować i mam wielką nadzieję, że z czasem przestanie się też przetłuszczać. Właściwą pielęgnacją ogarnęłam skórę twarzy, więc jestem dobrej myśli. ;)

PS. Mydełko cedrowe fajnie działa nie tylko na moją skórę głowy, przeczytajcie recenzję Michasi (klik).

Przypominam też o konkursie z mydełkami cedrowym i miodowym (formularz zgłoszeniowy tutaj) oraz urodzinowej promocji w sklepie Kosmetyki prosto z natury – możecie otrzymać dodatkowe 5% rabatu na wszystko wpisując przy zamówieniu kod włosowelove.

33 komentarze:

  1. Raz spróbowałam umyć włosy jakąś odżywką ale miałam później totalnie przyklapnięte włosy. U mnie się to chyba nie sprawdza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto jeszcze próbować!:) Ja już znalazłam na tyle lekką odżywkę, że da się nią umyć włosy bez przyklapu. Myślę, ze każdy jest w stanie przyzwoicie umyć włosy taką metodą, problemem może być tylko dobór odpowiedniego kosmetyku:)

      Usuń
    2. Całkowicie się zgadzam! :) Polecam do mycia Dramersa. Trzeba też zwrócić uwagę, żeby dobrze odzywkę spłukać i wszystko będzie OK.

      Usuń
  2. Jakoś nie mogę się przekonać do mycia włosów odżywką, boję się, że będa tłuste ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli dasz odżywce kilka minut, spokojnie zmyje ze skóry głowy całe sebum, a dodatkowo ją nawilży.

      Usuń
  3. Ja jeszcze myję włosy 3 razy w tygodniu, ale mam nadzieję, że i to uda mi się ograniczyć.
    Jakoś nie mogę się przekonać do mycia skóry głowy odżywką. Całe szczęście, że w moje ręce trafiło to mydełko.
    Wybawiło mnie i mój skalp :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to myję włosy 4 razy, ale dwa razy odżywką. Mydełko jest czadowe. :)

      Usuń
  4. Wow! 2 x w tygodniu i brak odżywki po myciu? Plus mydełko Agafii? Masz mocne włosy ;) Ja miałabym po tym siano :D No ale też długość jest inna. I miałam robić podobny post :D, ponieważ moja pielęgnacja też się trochę zmieniła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chętnie przeczytam, jak to teraz wygląda u Ciebie. :)

      Póki co nie widzę różnicy w kondycji końcówek, jeśli odżywiam włosy tylko przed myciem. Po pierwsze, używam akurat samych odżywczych masek/balsamów, po drugie, zawsze najpierw nakładam olej, po trzecie - moje włosy są jeszcze na tyle krótkie, że nie doskwiera mi na przykład elektryzowanie. Myślę, że kiedy urosną będę używać odżywki i po myciu, na razie wpływa ona tylko na szybsze przetłuszczanie się skóry głowy, nawet nałożona na same końcówki.

      Usuń
  5. Podaj rączkę kochana-również myję włosy 2xw tygodniu,co do sposobu olejowania-przekonałaś mnie(zapach księdza-a to dobre!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj olejować na mokro, skoro tyle osób to chwali, to musi coś w tym być. :D

      Usuń
  6. Ja nadal walczę raz z przetłuszczeniem, raz z suchym łupieżem... Eh :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma lekko... :) Też się tak miotałam, aż w końcu udało mi się ustalić, z czego powinnam zrezygnować (SLS, bardzo mocne, alkoholowe wcierki i cocamidopropyl betaine wysoko w składzie) i zaczynam ze skórą głowy wychodzić na prostą.

      Usuń
  7. ja też myję włosy 2 razy w tygodniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym tez myć dwa razy w tygodniu tak naprawdę, bez wspomagania się odżywkami. :)

      Usuń
  8. Mi mycie wychodzi z 4 razy w tygodniu, ale to z powodu ćwiczeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, zwykle to odżywkowe mycie robię właśnie po bieganiu.

      Usuń
  9. Ja muszę myć włosy praktycznie codziennie, max co 2 dni, bo mam naturalnie przyklapnięte włosy (zasługa porowatości? czy tego, że są cienkie i jest ich mało? pewnie jedno i drugie)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to zasługa głównie cienkich włosów. U mnie wyraźnie pogrubiły się od ostatniego roku, nie nazwałabym ich grubymi, ale też nie są już jak pajęczynki. Myślę, że to zasługa ziół i ziołowych olejów, a przede wszystkim henny.

      Usuń
    2. Ja też myję włosy codziennie i nie wyobrażam sobie, aby mogło być inaczej. Po pierwsze, mam cienkie, rzadkie i przyklapnięte włoski. Po drugie, ćwiczę codziennie, więc nie umycie włosów po nie wchodzi w rachubę. Po trzecie, po co tak upierać się przy odżywkach, skoro jest tyle dobrych szamponów? Szczególnie tych zwiększających objętość.

      Usuń
    3. Przecież używam szamponu. :)

      Moja pielęgnacja jest skutkiem lawirowania między łojotokiem a bardzo skłonną do podrażnień skóry głowy. Mycie odżywką pozwala mi jednocześnie oczyścić skórę z nadmiaru sebum, a z drugiej nawilżyć ją zamiast wysuszyć. Po umyciu włosów szamponem dodającym objętość (uwierz mi, że wypróbowałam ich wiele) moje końcówki przypominają suche sianko, a ze skóry głowy sypie się suchy naskórek, który mój organizm "zalecza": wytwarzając więcej sebum.

      Jeśli Twoja skóra głowy dobrze znosi codzienne mycie, to pewnie, że tak właśnie rób.

      Usuń
    4. Aha, jeżeli to z powodu problemów ze skórą głowy, to rozumiem. Dzięki za wyjaśnienie :)

      Usuń
  10. Ja muszę myć co drugi dzień :) Też mi się zdarza olejować na noc ;) U mnie mycie odżywką raczej się nie sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umiejętne mycie odżywką to to, co rozjaśniane włosy lubią najbardziej. Zaopatrz się w odpowiednią odżywkę i spróbuj jeszcze raz. :) Tylko musisz uzbroić się w większą cierpliwość niż przy myciu szamponem, odżywka potrzebuje minutki-dwóch, żeby zadziałać, i trzeba ją bardzo dokładnie spłukać.

      Usuń
  11. Kochana, dlaczego maska tajska kojarzy Ci sie z ksiedzem ;P? Poczatkowo po masce toskanskiej jej zapach mi "przeszkadzal", obecnie bardzo go polubilam- maske rowniez ;) Ciekawa jestem, jakie beda Twoje koncowe wrazenia po palmie ;) Ja nadal zapominam jej dodawac do szamponu, ale mam inny plan, co do tych owocow ;) U mnie mycie co 3 dni, niestety poszlo w zapomnienie i najlepiej, gdybym myla wlosy co 2 dni (mimo, ze wizualnie skora tego nie wymaga) ;/ Zreszta sama juz nie wiem, na 3 dzien strasznie wypadaja, jak myje co dwa, tez wypadaja i wybierz tu czlowieku lepsze zlo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pachnie identycznie z zachrystią (tak się mówi? nie znam się za bardzo) w kościele, w którym brałam I komunię, zapewne kocielne kadzidło pachniało właśnie tak i kapłanie szmatki przeszły smrodem. Księdzem pachnie i koniec.

      Myj włosy dopiero wtedy, kiedy skóra już woła o mycie, nie ma sensu niepotrzebnie dodatkowo wysuszać skalpu. Fajnie, że Logona Cię nie podrażnia, ale nie zapominaj o alkoholu wysoko w składzie. Tak myślę. :)

      Usuń
  12. muszę się w końcu nauczyć myć włosy odżywką :D też nakładałam oleje na suche włosy, teraz na początek idzie jakaś maska i dopiero oleje i efekty są dużo lepsze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, dlaczego tak długo się przed tym wzbraniałam ;) Co do mycia odżywką, myślę, że warto przynajmniej raz zrobić to dobrze, żeby potem z czystym sumieniem twierdzić, że "to nie dla mnie".

      Usuń
  13. "Bardzo chętnie przeczytam, jak to teraz wygląda u Ciebie. :)

    Póki co nie widzę różnicy w kondycji końcówek, jeśli odżywiam włosy tylko przed myciem. Po pierwsze, używam akurat samych odżywczych masek/balsamów, po drugie, zawsze najpierw nakładam olej, po trzecie - moje włosy są jeszcze na tyle krótkie, że nie doskwiera mi na przykład elektryzowanie. Myślę, że kiedy urosną będę używać odżywki i po myciu, na razie wpływa ona tylko na szybsze przetłuszczanie się skóry głowy, nawet nałożona na same końcówki."
    Znów nie mogę dodać komentarza :( Punkt jeden i dwa się zgadzają. Choć dla mnie to mało. Miałabym ogromny problem z plątaniem się włosów bez maski po myciu. Odżywianie przed myciem daje w moim przypadku jedynie minimalne efekty.
    Ja ostatnio próbowałam okiełznać suszarkę(z powodu temperatur w dom :D i lodowatych mokrych włosów) i kończyło się to mega tłustymi włosami(nawet na chłodnym nawiewie) Zresztą we wspomnianym poście to opiszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedz mi, Kochana, czy problem z komentarzami masz w ogóle na bloggerze, czy tylko u mnie? Więcej osób się na to skarżyło. :(

      Jak moje włosy będą dłuższe, to pewnie i ja będę musiała bardziej skupić się na pielęgnacji długości, póki co są przecież krótkie i dopiero co podcięte. Nie wiem, jak to by było u mnie z suszarką, bo strasznie dawno jej nie używałam, ale podejrzewam, że podobnie. Tak samo, jak kiedy jadę samochodem i mam nawiew skierowany na twarz, powietrze okropnie mi ją wysusza i potem przez kilka dni świecę się bardziej niż zwykle.

      Co do lodowych temperatur, czyżbyś mieszkała w kamienicy? ;) Będę czekać na szczegółowy post. :D

      Usuń
    2. Nie, ale jestem strasznym zmarzluchem. Mój mąż podskakuje, gdy go znienacka dotknę ;) Uważa, że jestem zima jak stal lub lód. Podobno nawet tyłek mam zimny :D Sama czasami się z trudem przebieram:D Z wiekiem jest coraz gorzej ;) Co ciekawe np. latem w słońcu jest mi gorąco, a w cieniu zimno, mam małą skalę idealnej dla mnie temp. Odczułam zmianę temperatury na zewnątrz. Do tego zupełnie lodowate włosy brrr. Nie wytrzymałam i sięgnęłam po suszarkę. Wiadomo w ruchu, czy po ćwiczeniach jest mi ciepło, ale na chwilę :D We Włoszech miałam zimą 12 stopni(rano) i wytrzymałam, było mi tak samo zimno ja teraz -niby 23 stopnie, ale już nie grzeją. Ciekawe :D
      Wcześniej tylko u Ciebie, ale dziś nie mogłam również odpisać na komentarz u Henri.

      Usuń
    3. Też mam niewielki zakres odpowiadających mi temperatur, ale chyba nie aż tak. ;) Dobrze się czuję w 18-20 stopniach, zimniej mi za zimno, cieplej za ciepło. Nie wiem czy to ma związek, ale odkąd poprawiłam nieco dietę i zwiększyłam ilość ruchu rzadziej mam lodowate ręce i stopy. Może to tez zbieg okoliczności, bo mieszkam w innym miejscu i słoneczko mi zagląda do pokoju przez cały dzień. ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...