środa, 7 maja 2014

Szungit.


Wielokrotnie żaliłam się Wam, że w nowym miejscu zamieszkania mam okropnie twardą wodę. Na wannie powstaje osad z mydła, który trudno zmyć. Kamień na umywalce jest nie do ruszenia, czego bym nie próbowała. Delikatne szampony, jak Love2mix, nie dają sobie rady w takiej wodzie i nie działają tak jak powinny (szczegóły w recenzji tutaj).

Najgorsze jednak jest to, że mimo filtrowania (od lat używam dzbanka Brita), woda pozostaje po prostu niedobra w smaku. Gotowanie tylko częściowo niweluje ten problem. Kupowania butelkowanej wody nie lubię. Nie lubię tony plastikowych butelek. Nie lubię, że albo muszę codziennie biegać do sklepu, albo wygospodarować mnóstwo miejsca na kilka zgrzewek wody. Już wystarczy, że w kuchni wielkości luksusowej budy dla psa, mam osiemnaście wiader na śmieci, dzięki „wspaniałej” nowej ustawie.

Ale znalazłam coś, co spieszy mi z pomocą, a w przeciwieństwie do przepływowych filtrów, kosztuje grosze. To coś to szungit.

Według aukcji, na której go kupiłam:

Szungit współdziała z wodą nie tylko jako filtr materialny.
Posiada różne właściwości oczyszczenia wody z szkodliwych zanieczyszczeń :
- chlor,
- azotany,
- metale ciężkie,
- robaki,
- pestycydy,
- oleje,
- bakterie,
a także nasyca wodę w cenne substancji, w celu przekształcenia wody z kranu na krystalicznie czystą i niezwykle smaczną.

Nie wierzyłam za bardzo we wszystkie te wspaniałe właściwości, szczególnie że jedno opakowanie ma wystarczać aż na pół roku. Ale że z wysyłką kosztował niecałe 20 złotych, a okropna woda doprowadzała mnie do szału, zaryzykowałam.


Po dwóch miesiącach używania widzę, że to całkiem niezła inwestycja. Nie wiem, na ile wzbogaca wodę w mikroelementy i minerały, chodziło mi wyłącznie o poprawienie smaku i przejrzystości wody i powiem Wam, że w tej roli spisuje się świetnie. Woda jest smaczna, bez żadnego posmaku, lekko słodkawa, jak dobrej jakości woda źródlana.

Zgodnie z opisem, szungit ma także nasycać ciało makro- i mikroelementami, zmniejszać stan zapalny, bóle i obrzęki stawów, łagodzić podrażnienia, pomagać zwalczać infekcje i łagodzić kaca. ;) Jeśli lubicie takie ciekawostki, myślę, że warto próbować, ale osobiście traktowałabym go bardziej jako filtr węglowy niż panaceum. ;)

Poza piciem wody szungitowej, używam jej do podlewania kwiatków, przemywania twarzy, ostatniego płukania włosów. Sprawdza się znakomicie. Czy ma większe korzyści zdrowotne od zwykłej wody? Nie wiem, nie posiadam laboratorium, w którym mogłabym to sprawdzić. Ale cały proces oczyszczania wody ma miejsce w pięciolitrowej butelce. Raz na dwa tygodnie płuczę kamienie pod bieżącą wodą, poza tym wieczorem tylko uzupełniam ubytki, by rano znów mieć do dyspozycji kilka litrów smacznej, chłodnej wody. Jej zapach, przejrzystość i smak cały czas pozostaje bez zarzutu.

O szungicie dowiedziałam się od Eve (klik), w sprzedaży są różne kosmetyki z jego zawartością (na przykład tutaj czy tutaj). Swój minerał kupiłam na allegro przy okazji innych zakupów.

Słyszałyście wcześniej o szungicie? ;)

37 komentarzy:

  1. pierwszy raz o tym słyszę, ciekawy produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie to zupełna nowość
    Twój blog jest prawdziwą skarbnicą nowinek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczególnie lubię takie nowinki w ludzkiej cenie ;)

      Usuń
  3. Pierwsze słyszę:))
    Ale z samej nazwy mi się podoba, a skoro jest jeszcze skuteczne, to czego chcieć więcej?:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz o nim słyszę.
    Co prawda mam w domu filtry i nie potrzebuję tego cuda, ale na pewno pomyślę o nim jak przyjdzie czas studiów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy gdzie będziesz studiować, w Poznaniu wystarczała Brita. ;)

      Usuń
  5. O "wynalazku" już czytałam kiedyś. U mnie woda po przefiltrowaniu jakoś nie zachęca mnie do picia bez przegotowania i zrobienia z niej herbaty. Może warto zainwestować aby zaoszczędzić na kupowaniu wody w butelkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba mamy wodę z tego samego źródła. ;) Przedtem mieszkałam w miasteczku słynącym z wody źródlanej i woda z kranu była czadowa. Tutaj niekoniecznie.

      Usuń
  6. widziałam już szungit w kosmetykach, ten jest dla mnie nowością. Muszę się za nim rozejrzeć, to dużo tańsza inwestycja niż np filtry.
    strasznie się cieszę że o nim napisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to ja też się cieszę! :) Może przy bardziej miękkiej wodzie sprawdziłby się jako alternatywa dla filtrów? Moją żółtą wodę najpierw filtruję w dzbanku, a potem jeszcze "szungituję". Mimo wszystko jest mi tak łatwiej niż pamiętać o kupowaniu butelek.

      Usuń
  7. Nie slyszalam :) Dobrze, ze sie sprawdza :)
    Nowa ustawe nt segregacji smieci uwazam za bardzo trafna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba dlatego, że nie mieszkasz w Polsce.

      Pojemniki do segregacji śmieci były i wcześniej, i segregowałam śmieci już przed ustawą. Rozumiem, że w teorii miało być pięknie, ale w praktyce nowa ustawa uniemożliwiła normalne działanie wolnego rynku. Wcześniej jeśli firma śmieciowa mnie zdenerowała, zmieniałam ją sobie na inną. Teraz nie dość że płacę więcej za segregowane śmieci niż wcześniej za niesegregowane, dodatkowo zostałam pozbawiona możliwości wyboru firmy. Tutaj akurat mam Remondis i jest OK, ale wiem, że w innych miejscach inna firma potrafi nie przyjechać po śmieci w umówionym teminie. Że nie wspomnę o upadku firm i zwolnieniu pracowników w firmach, które nie wygrały przetargów. Niby w przyszłym roku też mogą startować, ale jaka firma przetrwa rok bez klientów? A absurdy takie jak wywóz śmieci przez firmę z siedzibą kilkaset kilometrów od terenu jakie obsługuje mnie dobijają. Zamysł ustawy może i był dobry, ale wykonanie... Postaw się na miejscu osób, które przez 2 miesiące tonęły w śmieciach, bo poprzednia firma wywiozła śmieci 1 czerwca, a nastepna przyjechała po nie 30 lipca.

      Usuń
    2. Ok. Kochana, musze przyznac, ze nie przyjrzalam sie tej ustawie z innej perspektywy ;) Przyznam szczerze, ze obecnie nie mam pojecia, jak to wyglada w PL (Pani, ktorej wynajelam mieszkanie jeszcze sie nie skarzyla, wiec wyszlam z zalozenia, ze wszystko funkcjonuje prawidlowo), wiem tylko, ze od lat taka segregacja obowiazuje w DE i nie ma z tym problemu. Faktycznie, absolutnie nie chcialabym zostac zawalona smieciami na cale 2 m-ce! Porazka na maksa :/ Mialo byc pieknie, a wyszlo, jak zawsze ;)

      Usuń
  8. Studiuje w Lublinie i woda jest tutaj mega twarda . Chociaż do ojca wystarczą dafi. Albo ja nie jestem przeczulona.
    Co do kamienia to do słuchawki od prysznica świetnie się sprawdza polanie duża ilością octu , zakrevenie w reklamówkę i zostawienie na noc. Rano czyściutki, ale śmierdzi :-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ocet u mnie nie działa. Ani ocet z sodą. Ani domestos, ani cif, ani wrzątek i kwasek cytrynowy. Jest kamień i już. słuchawkę prysznicową mogę wykręcić i założyć nową, ale nie będę co miesiąc wymieniać umywalki czy muszli klozetowej ;)

      Samą twardość może bym przeżyła, ale dziwny, żółty kolor i jeszcze dziwniejszy gorzki posmak mnie osłabiają... Jak dzbanek wystarcza, to nie jest jeszcze tak źle. ;)

      Usuń
  9. Pierwszy raz o tym słyszę,u mnie też jest problem z twardą wodą :(
    Nominowałam cię do Liebster Blog Award.Link : http://panimagnolia.blogspot.com/2014/05/wczoraj-zostaam-nominowana-do-liebster.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Jest na mojej liście zakupów, tak samo jak sprej do włosów z jego dodatkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na sprej też się czaję, przez Ciebie. :)

      Usuń
  11. Super sprawa. Działa i jest tańszy od Brity. Będzie trzeba spróbować :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będziesz zadowolona. :)

      Usuń
  12. oo, ciekawe. Ja też mam duże problemy z wodą. Czajnik trzeba ciągle odkamieniać, na zlewie zostaje osad, a moje włosy cierpią.

    OdpowiedzUsuń
  13. Słyszałam -z tego co piszesz warty zakupu.Dobrze,że mamy wodę "studzienną"-nie,nie,nie nosimy wiadrami ze studni!Także u nas można pić kranówkę bez obawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kiedyś miałam wodę ze studni, i specjalne pomieszczenie z hydroforem. Można było śmiało podlewać ogródek ;)

      Usuń
  14. pierwsze słyszę... jutro zapytam doktorka od uzdatniania wody co myśli o tym wynalazku ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, bardzo chętnie się dowiem! :) Podziel się koniecznie, zwłaszcza jeżeli powie, że to szarlataneria. :)

      Usuń
  15. Wow ! czytam o nim pierwszy raz. Uwielbiam Twojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam sprej z szungitem, ale jeszcze go nie używałam. Nie wiedziałam jednak, że można go kupić i dodawać do wody!

    OdpowiedzUsuń
  17. Do filtrowania wody spożywczej znacznie lepszym rozwiązaniem według mnie będzie zastosowanie filtra pod zlew. Ostatnio popularny http://cookitlean.pl/recenzje/test-filtra-wody-puricom-stella/

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciekawa sprawa z tym ustrojstwem..ale proponowalabym zrarzadzic przeglad rur..byc moze tam czai sie problem, ktory moze byc przyczyna posmaku i koloru..pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością właśnie tak bym zrobiła, gdyby mieszkanie było moje, ale wynajmuję je.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...