czwartek, 17 kwietnia 2014

Samodzielność Zochy - prywatny post dla internetowych cioć. :)


Zofia jest już „dużom dziencinkom”. Jeśli powiesz jej, że jest mała, śmiertelnie się obrazi na kilkadziesiąt sekund. ;) A jak na dużą dziecinkę przystało, chce być samodzielna. I ma własne zdanie, na każdy temat.

Ostatnio to nawet nie tyle własne zdanie, co przeciwstawne do zdania rozmówcy. ;) Nie na nocnik! Na kibelek! Nie jabłuszko! Gruszka! Przy okazji przekonałam się, że Zo zna naprawdę sporo przeciwieństw:

 - Zobacz, Zosiu, słoneczko świeci.
 - Nie słoneczko, księżyc! :)

Gdyby nie to, że nie potrafi jeszcze otworzyć lodówki, bo wymaga to sporo siły, karmiłaby się sama. Na stole zwykle są jakieś ziarenka, owoce albo wafle ryżowe i Zo częstuje się nimi według potrzeb. Jest też w stanie powiedzieć, na co ma ochotę. Najczęściej domaga się chleba z masłem. ;)

Przed obiadem sama przynosi sobie krzesełko – mamy poprzeprowadzkowy deficyt, który jakoś nie został jeszcze uzupełniony. Je oczywiście własnoręcznie, jak zawsze. Posługuje się widelcem, łyżką, palcami, ale je sama. Przestała prosić o cycusia, więc ja przestałam ją karmić, bezboleśnie dla nas obu.

Zo uwielbia swojego Tatusia. Kiedy mój Mąż wraca z pracy, jest szczęśliwa i zaaferowana i wynajduje dla nich wspólne zajęcia, najchętniej gry planszowe, a raczej pionki i karty, które się na nie składają. Ostatnio TŻ chodził cały dzień z dumnie wypiętą piersią, bo przeprowadził swoją pierwszą rozmowę telefoniczną z Zosią (pierwszą obustronną i na temat).

Moja córa sama czesze swoje, na szczęście krótkie, włoski, sama zdejmuje ubrania i korzysta z nocnika, a nawet kibelka. Sama przegląda i czyta swoje książeczki, wymyślając całkiem niezłą narrację. Ma coraz lepszą pamięć i potrafi opowiedzieć mi, co działo się kilka tygodni temu. Coraz lepiej rozwija poczucie czasu, czyli zaczyna rozumieć, że istnieje nie tylko teraz, natychmiast. Czasami zapominamy się i robimy coś za nią, co kończy się furią. :D

Równie ważne jak jej samodzielność, często objawiająca się wybuchami, kiedy okazuje się, że jednak nie potrafi poradzić sobie sama, są te słodkie chwile, kiedy wtula się w nas mocno przed pójściem spać. Kiedy przychodzi i pyta „czy można się przytulić?” albo „można dać buziaka?”. Kiedy przynosi mi moje okulary, oczywiście trzymając je za szkiełka. Kiedy głaszcze Majkę po brzuchu i pyta jej tysiąc razy: Majko, czy jesteś czarnym pieskiem? :) Kiedy uderzy się albo przewróci i przybiega do mamy po magicznego buziaka, który zabierze ból i łzy.

Kiedy patrzę na moją Zosię, widzę już nie kawałek własnego ciała, jak to było jeszcze w niemowlęctwie. Widzę odrębną istotę, będącą z jednej strony połączeniem cech moich i męża, z drugiej, zupełnie inną niż którekolwiek z nas.

Cieszy mnie, że wreszcie garnie się do dzieci (potrafiła uciekać z płaczem, jeśli któreś się do niej uśmiechnęło!), że tak pięknie opowiada prawdziwe i wymyślone historie, że jest żywą, zdrową dziewczynką.

Cieszę się, że ma silny charakter, bo choć czasem trudne emocje biorą górę w naszych relacjach, wiem, że poradzi sobie w życiu. Cieszę się, że naprawdę jest dużą dzięcinką. Rośnij nam pięknie, Zocha. Kochamy Cię.

Dla tych z Was, co nie przepadają za dziećmi, a i tak przyczytały/przeczytali - szczęśliwa Majka. :)

45 komentarzy:

  1. Eee, wzruszasz bezdzietnych, taki post przy śniadaniu, aż odłożyłam omleta od ust, żeby się powstrzymać od nadmiernej reakcji :) tylko rodzic może być zachwycony, kiedy jego dziecko przynosi mu wypalcowane okulary. Całe życie pięknej miłości przed Wami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypalcowane - tak, ale ani trochę nie połamane, bo niesione bardzo delikatnie! :)

      Usuń
    2. nosiłam przez kilka lat okulary i miałam fioła na punkcie czystości szkieł :D

      Usuń
    3. Och, ja też oczywiście zaraz idę pod kran je umyć, ale nie potrafię się na Zochę o to gniewać ;)

      Usuń
  2. Moje dzieci mają już 20 i 18 lat, nie wiem, kiedy to zleciało. Niby jestem zadowolona, że już nie muszę się nimi opiekować i mam więcej czasu dla siebie, to jednak, kiedy syn przyjedzie na weekend i oglądamy wieczorem w salonie jakiś film, wszyscy razem - jak za starych czasów, to aż mi się smutno robi, kiedy pomyślę, że to już nie wróci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem efektem takiej właśnie tęsknoty za małym dzieckiem w domu - jestem o 16 lat młodsza od najmłodszego z braci. ;)

      Usuń
    2. 16 lat? Wow! To jest dopiero spora różnica wieku!

      Usuń
    3. Moja dobra koleżanka ma dwie siostry. Są młodsze o 18 i 22 lata. Można? Można :P

      Usuń
    4. @Kociamber: Spora. ;) Wynika z tego na przykład to, że moja siostra jest moją chrzestną. :D
      @Blondyna: Fajnie, że są dwie, bo sama jestem w rodzinie międzypokoleniowym wypierdkiem. ;) Moje dziecko też nie ma żadnego kuzyna czy innego stwora w swoim wieku.

      Usuń
  3. Przesłodka Zo :) Niech rośnie zdrowa! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, wzruszyłam się z rana... Niezły charakterek z tej Waszej Zosi, ciekawe co będzie dalej :)

    Jak kiedyś wróci do mnie strach przed macierzyństwem, przyjdę do Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że strach to normalna sprawa, pomaga nam się starać o dobro dziecka. :)

      Usuń
  5. Wzruszyłaś :) Bardzo. Że aż nic nie mogę napisać ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Trudne charaktery są najlepsze :) sama taki mam - masz rację, w życiu jest łatwiej nam "wredniakom" niż tym co pozwalają sobie na glowe wejść :)
    Zainteresowało mnie o czym w pierwszej telefonicznej rozmowie Ojciec - Zo było mówione?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam tylko Zochę:

      - Halo, Tato?
      - Tatusiu, możesz zdjąć owieczki?
      - Mhm.
      - Tak.

      Trwały pertraktacje odnośnie gry "owczy pęd", Zo wymyśliła, że może grać tylko z tatą, a ja nie wyprowadzam jej z błędu ;)

      Usuń
    2. ahhahaha no pograj z córką :D

      Usuń
    3. Daj spokój, jak raz dam się zrobić, to przez tydzień nie da mi robić nic innego! :D

      Usuń
  7. oj wiem coś o tym sama mam taką córcię "jestem duziaa" i własne zdanie musi być :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najczęstsze zdanie Zochy? "Nieeee, Sosia!" ;)

      Usuń
  8. jeeej:) ja też się wzruszyłam:):):) przesłodka jest:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, potrafi złapać za serducho i mocno ścisnąć ;)

      Usuń
  9. Mój syn, 5 lat, też ma charakter i często własne zdanie na dany temat, choć udaje mi się jeszcze go do swojego przekonać ;))
    Świetna ta Twoja Zosia.
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że kiedy Zo będzie troszkę starsza, pertraktacje będą nieco łatwiejsze. ;) Póki co wszystko ma być na odwrót i koniec.

      Usuń
  10. Pięknie napisane,z każdego słowa zawartego w tym poście bije bezwzględna miłość do córki.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana uwielbiam takie posty.Masz wspaniałą księżniczkę.Oby silny charakter towarzyszył jej przez całe życie.Pięknie napisałaś:"Kiedy patrzę na moją Zosię, widzę już nie kawałek własnego ciała, jak to było jeszcze w niemowlęctwie. Widzę odrębną istotę, będącą z jednej strony połączeniem cech moich i męża, z drugiej, zupełnie inną niż którekolwiek z nas. "Sama zdałam sobie z tego sprawę co do Emilki,która podobnie jak Zosia czeka na tatusia,a gdy ten pojawi się w domu po pracy,u,u,u-cały jej-uwielbia grać z nim w piłkę.Kochana jesteś wspaniałą mamą.Buziaki dla Ciebie i Zosi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa, dla Was też przesyłamy buziaki! :)

      Usuń
  12. Aż się wzruszyłam czytając tego posta:)
    Gratuluję takiej udanej, kochającej rodzinki!! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Więcej takich wpisów poproszę. :) Ciężko coś konstruktywnego napisać, chyba nie jestem aż taka dorosła jak Zosia. Na pewno jest kochana i spędzanie z nią czasu to w większości przyjemność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "nie jestem aż taka dorosła jak Zosia" - dobre. ;) Chociaż czasami nasza Zo patrzy na świat w bardzo prosty sposób, czasami taka próba spojrzenia z jej perspektywy pomaga mi spojrzeć z boku na wiele problemów.

      Usuń
  14. Uwielbiam posty o Zo :) zazwyczaj czytam je z bananem na twarzy :) Dzieci to sama radość.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wszystkie internetowe ciocie (wraz ze mną) wzruszone!
    Fajnie poczytać sobie o takim maluchu (przepraszam Zo!) i powspominać sobie czasy, jak moja "młodzież" była w tym wieku. W natłoku codziennych spraw takie wspomnienia po prostu uciekają i człowiek może zapomnieć czasem o tym co ważne - kochająca się rodzina!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Między innymi dlatego zapisuję sobie takie przemyślenia, czasami na komputerze, czasami piszę list do Zochy. Obiecałam sobie, że nie przegapię tego jak będzie dorastać, i próbuję tej obietnicy dotrzymać. ;)

      Usuń
  16. Cudne dziecię :) i piękna Majka <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Pięknie napisane :) Zdjęcie fajnie pokazuje jaka to już duża (i poważna :)) dziewczyna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wyszło zdjęcie, zwykle jest roześmianym łobuzem ;)

      Usuń
  18. Widac, ze rezolutna z Zosi dziewczynka :)! Pieknie napisane, wzruszylam sie, zwlaszcza, ze przypomnialy mi sie czasy, kiedy Oli byla mala ;) Majka rowniez wyglada na zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami trochę Ci zazdroszczę takiej już urośniętej pannicy ;)

      Usuń
  19. <3 Mój mąż też mnie namawia na Zosieńkę - wybieramy imię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję! :)
      I przemyślałabym jeszcze, Zosiów teraz jak mrówków, i strasznie charakterne są ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...