poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Nowości kwietniowe.

Część z nich trafiła do mnie jeszcze w marcu, ale już po poście chwalipięckim, i grzecznie sobie poczekały na następny miesiąc.

Tak jak niektóre z Was pisały w formularzu konkursowym (rozdanie – kilk!), na blogu powinno powinno być więcej DIY. I ja tak pomyślałam, i zamówiłam trochę półproduktów. Powstanie z nich na pewno serum do twarzy z witaminą C, (Wam też tak bardzo podobają się proste butelki z pipetką?) i tonik z glukonolaktonem według przepisu Mademoiselle Eve. Z Mazideł przywędrowało do mnie również indygo, z pomocą którego spróbuję pokryć siwe włosy. Moja przyszła modelka zgodziła się na zrobienie zdjęć na bloga, myślę, że zainteresuje Was post o dwuetapowym farbowaniu. :)

Nie miałam już żadnej odżywczej maski do włosów. A od stuleci chodziły za mną te dwie. Były w promocji w SkarbachSyberii (ajurwedyjską i marokańską możecie wygrać w rozdaniu).

W tym miesiącu zrobiłam też małe zakupy stacjonarne. Balsam brązujący Sopot Ziai wspominam bardzo dobrze, i teraz też jestem z niego zadowolona. Skład może nie jest idealny, ale nie ma mnie jakoś super pielęgnować, tylko odbladzać. Czyni to z wdziękiem, bez smug i przykrego zapachu, a efekt jest bardzo naturalny. Pamiętam jednak, że kiedy używałam go przed kilkoma laty, zostawiał ślady na jasnych ubraniach. Tonik z Flosleku zdążyłam już poużywiać i zdecydowanie zaliczam jego zakup do udanych, muszę odczekać jeszcze sakramentalne 6 tygodni zanim ostatecznie się o nim wypowiem (po takim czasie moja skóra przestaje lubić większość kosmetyków). Rafinowany olejek migdałowy z Intermarche pokazuję już któryś raz na blogu, tym razem powstanie z niego olejek myjący do twarzy.

Gumki niby-Invisibobble kupiłam z ciekawości i są całkiem niezłe, choć nie zapłaciłabym ceny za oryginał. Jak gdzieś dorwiecie podróbki, kupcie, szczególnie jeśli po tradycyjnych gumkach bolą Was cebulki. Do koszyka trafiła też gumka z „okrętką”, dzięki której łatwo zrobić bardziej elegancki kucyk.

Mój Mąż zrobił mi niespodziankę i przyniósł kawał nieoczyszczonego wosku pszczelego prosto z pasieki. :) Na pewno posłuży jako emulgator w jakimś mazidle, będą też świeczki. Szkoda, że nie dołożyłam nic dla skali, wosku jest ponad 800 g.

Ta przesyłka z prostoznatury.com.pl sprawiła mi chyba najwięcej radości. :) Moje zakupy to mydełko miodowe i cedrowe z nowej serii Agafii i maska z minerałami z Morza Martwego, którą chwaliła Eve pod kątem ograniczenia przetłuszczania skóry głowy, ma niezły skład i dużą pojemność (klik). Podoba mi się detergent w obu mydełkach, cały skład jest zresztą fajny. Cedrowe (klik) dość mocno oczyszcza skórę, ale nie plącze włosów, przyjemnie przedłuża ich świeżość, z póltora do dwóch dni. Mam nadzieję, że skóra głowy się do niego nie przyzwyczai. Miodowe mydełko (opis tutaj) powinno być delikatniejsze od leśnego brata, ale na razie zdążyłam tylko podelektować się jego wspaniałym zapachem. W paczce znalazła się też maseczka Noni Care, dawno chciałam już wypróbować coś tej marki, i próbka serum z ogórkiem i pomidorem Ava Eco garden, nad którym również się zastanawiałam. Na zdjęciu brakuje hialuronowego wypełniacza ust, który ze względu na parafinę w składzie oddałam koleżance, zapytam ją za jakiś czas, co o nim myśli. ;)

Dopisało mi szczęście i wygrałam na fanpejdżu Orientany Ajurwedyjską terapię do włosów. Pachnie o wiele przyjemniej niż zapamiętałam z odlewki. ;) Kokos i zioła, to jest coś, co moje włosy bardzo lubią i z przyjemnością zużyję buteleczkę.

Wiem, ze zaszalałam, niektóre z Was zauważyły może, z bloga zniknął idiotyczny banowy licznik. ;) A co u Was nowego w kwietniu?

Ps. Jeśli macie ochotę na zakupy w sklepie prostoznatury, na hasło „włosowelove” otrzymacie 5% rabatu.

45 komentarzy:

  1. Fiu, fiu ciekawe te Twoje nowości.
    Zgadzam się, poproszę o więcej DIY., stąd Twoje zakupy z Mazideł najbardziej mnie interesują, zwłaszcza, że się do takowych sama się przymierzam. Co tam dokładnie kupiłaś?
    Te maski z PO nie sprawdziły się u mnie, oby u Ciebie było lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będzie lepiej, na razie miałam tylko marokańską i spisywała się raczej kiepsko. Liczę głównie na tajską, jeżeli chodzi o ajurwedyjską, to odezwała się u mnie sroka. ;)

      Na Mazidłach kupiłam hydrolaty: oczarowy i z głogu (miałam kiedyś lipowy z ZSK i bardzo mnie uczulił, aż dziewczyny mi uświadomiły, że na ZSK się nie kupuje hydrolatów, bo często gęsto mają za dużo konserwantów). Do tego wzięłam henną jamlę i indygo, bardzo podoba mi się że jest w słoiku, i hydrolizowaną keratynę. Chętnie jeszcze zajrzę do tego sklepu. Niestety, trzeba porównywać ceny półproduktów, bo różnice mogą być znaczne i Mazidła wypadają dość drogo.

      Pozostałe produkty przywędrowały z ZSK: emulgator, witamina C (SAP), bromelaina, mocznik, esktrakt z czerwonego wina, alantoina, witamina B3, witaminy all-in-one.

      Usuń
    2. Bardzo przyjemne zakupy, uwielbiam oglądać takie posty i się trochę poślinić :)
      Ciekawi mnie ekstrakt z czerwonego wina :)

      Usuń
    3. Mnie też! :) Zresztą, chętnie kupiłabym wszystkie, jakie mieli.... ;) Minus kosmetyków odmładzających jest taki, że trudno empirycznie ocenić ich działanie po jednym opakowaniu.

      Usuń
    4. Trololo, też mam keratynę! Dodaję ją prawie codziennie do odżywki, czasem robię tylko dzień przerwy, żeby nie było. Włosy "przytyły" :D
      Miałam tajską, pachnie cudownie, można nią zabijać smród cysteiny, ale potem się źle kojarzy. Marokańską raz próbowałam, jest nieco cięższa. Kurczę, przypomniałaś mi, żeby recenzję zrobić, bo się kończy.

      Usuń
    5. Tajska Ci pachnie cudownie...? Mi tam zakrystią zalatuje, czy jak się nazywa to gdzie księża siedzą ;p

      Usuń
    6. Tajska i mi zapachowo- delikatnie mowiac, nie podpasowala ;) Toskanska, a i owszem :)

      Usuń
  2. Ciekawe czy maska zachwalana przez Eve ograniczy przetłuszczanie I u Ciebie.
    Czekam ma recenzję, a jak będzie pozytywna to kupuję! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam już otwartą drożdżową Agafii i liczę na podobne działanie, dlatego ta nowa musi poczekać ;)

      Usuń
  3. Te mydełka Agafii ciekawią mnie najbardziej :-)
    W ogóle zazdroszczę zakupów, ja ostatnio staram się mało kupować kosmetyków i zuzywac to co mam. Póki co idzie mi nieźle :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Maski z Planeta Organica mają taką świetną konsystencję i ciekawe opakowania, że chyba nawet kompletnie nie znając ich składu, kupiłabym je :) Mydła Agafii chciałam kiedyś kupić i używać do mycia twarzy, ale czytałam, że lepiej zainwestować w prawdziwe czarne mydło, bo te nie są wcale takie genialne. Chociaż może do mycia włosów będą się sprawdzać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależało mi na środku do mycia i ciała, i włosów, a savon noir do cienkich włosów kompletnie się nie nadaje (tak jak wszystkie mydła i kostki o odczynie zasadowym).

      Usuń
  5. o może i ja w końcu zakupię jakieś półprodukty, wygram z leniem i na bazie Twoich przepisów coś zmiksuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze jest kupić gotowe zestawy, wtedy masz i radość z własnoręcznej pracy, i gotowy przepis, który na pewno działa. ;) Im więcej jednak masz już półproduktów, tym mniej się opłacają te w zestawach. Sama korzystam zwykle z cudzych rozwiązań, nie mam jeszcze takiej wiedzy, żeby wielce samej coś komponować.

      Usuń
  6. Bardzo fajne zakupy, jestem ciekawa tego mydełka Miodowego
    Wosku to masz spory kawałek :D
    Mój wujek ma pasiekę, muszę go poprosić też o wosk ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę wymyślić tylko jak zrobić wygodną formę do świeczek, bo gotowe silikowonowe są bardzo drogie (od 50 złotych w górę). Dzisiaj używałam miodowego mydełka i zachwyciło mnie, tak jak się spodziewałam. ;) Zobaczymy jeszcze przy dłuższym stosowaniu i różnych kombinacjach.

      Usuń
  7. Dużo u Ciebie tych nowości i kusisz, a miałam nic nie kupować. Poświtach szykuje się na zakupy półproduktów, z tym ze mam tak długa listę, a portfel taki chudy... Gumki invisibobble ciągle szukam, ale jak nie stacjonarnie to zamówię, ale wtedy już oryginalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda płacić za oryginalne, podróbki są niezłej jakości, a nawet jeśli zużyją się szybciej, łatwo nadrobić ilością. Widziałam w chińskim sklepie po 2 złote za 6 sztuk.

      Usuń
  8. ciągnie mnie w stronę tych mydeł Agafii, zwłaszcza cedrowego, ale najpierw zapasy... ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na mnie to zapasów mam mało - ot, szampon Khadi Amla, który jednak chcę przetestować razem z olejkiem z tej samej serii - dostałam odlewkę i zakochałam się. No i mydło z Alterry do zdzierania. Przyjmuję swoje własne usprawiedliwienie ;)

      Usuń
  9. Oho, najbardziej zaciekawił mnie ten Floslek - mam ostatnio większe problemy z naczynkami :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że po samym toniku nie ma co się cudów spodziewać; raczej liczę na to, że pomoże ograniczyć zaczerwienienia niż że zlikwiduje te, które są. Ale jest wydajny, łagodny, delikatnie nawilża skórę i rozjaśnia. Chętnie zapoznam się z innymi kosmetykami z tej serii.

      Usuń
  10. Jakie zakupy :D Pojawiła się kolejna opinia(bardzo podobna do mojej) odnośnie tej błotnej maski-http://standardowa21.blogspot.com/2014/03/kosmetyka-morza-martwego-maska-botna_28.html Jest duża szansa, że i u Ciebie się sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
  11. fajne zakupu. tyle cudowności że aż zazdrosna jestem ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej mnie cieszy, że coraz rzadziej robię nieudane zakupy :)

      Usuń
  12. Maska błotna est rewelacyjna. Przeczytałam u Eve i zapragnęłam mieć. Wprawdzie moje krócaki nie wymagają jakieś szczególnej opieki - co się zniszczy to się obetnie :) ale moje córki mają włosy po tyłek. Wprawdzie maska była dopiero kilka razy stosowana, ale od razu po myciu widać efekty. Włos wygładzony, "nieulizany" ale gładki, błyszczący i łatwo się układa. Mniejsza miała problem ze skórą głowy - suchy łupież. Teraz wygląda jakby się zmniejszył. I jeszcze - bardzo odpowiada mi zapach. Trochę może perfumeryjny, ale delikatny i w moim odczuciu "lususowy".

    OdpowiedzUsuń
  13. O kochana,jakie cuda!!!Ty to masz szczęście-takie perełki!Teraz sobie pomarzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to się ślinię do niektórych Twoich postów - tak to już jest, że wszystkiego nie da się wypróbować. ;)

      Usuń
  14. Fajny kawał wosku:D ciekawa jestem jak się u Ciebie sprawdzą maski PO:) miałam obie, ajuwerdyjską uwielbiam i na pewno kupię ponownie, a tajskiej nie mogłam zmęczyć, aż w końcu udało mi się ją oddać w inne ręce(włosy:p) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrząc na skład lepiej sprawdzi się u mnie właśnie tajska. Po pierwszym użyciu jestem z niej zadowolona. :) Ajurwedyjska może nie nawilżać wystarczająco, ten sam problem miałam z marokańską.

      Usuń
    2. No tak, co włosy to opinia:D W każdym razie ciekawa jestem recenzji końcowych:) Marokańska to jedyna, której nie miałam (z zestawu ajuwerdyjska, tajska, toskańska i marokańska :) ).

      Usuń
  15. Mam ochotę na tą ajurwedyjską terapię do włosów. Już od jakiegoś czasu za mną chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skład ma oszałamiający, jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzi przy regularnym stosowaniu. :)

      Usuń
  16. Zazdroszcze az tylu polproduktywnych nowosci! Ciesze sie niesamowicie, ze pojawi sie post o dwu etapowym farbowaniu :))) Maska tajska, to moj nowy ulubieniec, ciekawe, jak sie u Ciebie sprawdzi ;) Gratuluje wygranej Kochana i udanych testow zycze :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Post pewnie będzie dopiero za miesiąc, bo niedawno farbowałyśmy włosy modelce (farbą drogeryjną), a chciałabym, żeby był jak najdłuższy odrost.

      Półprodukty też mnie bardzo cieszą, szkoda, że muszę czekać na wagę ;)

      Usuń
    2. Niewazne, wazne, ze bedzie :)
      Oby waga szybko do Ciebie dotarla, bo ciekawa jestem, co tym razem ukrecisz ;)!

      Usuń
  17. Same cuda:))
    Te rosyjskie kosmetyki strasznie mnie kuszą.. ale na razie muszę się trzymać swoich postanowień i zużyć w pierwszej kolejności to, co mam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama mam z tym problem, dobrze że chociaż nie otwieram wszystkiego na raz ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...