wtorek, 1 kwietnia 2014

Mydło do rąk? A może szampon? Alterra, lawenda i malwa.

1 kwietnia to nieszczęśliwa data na taki post, ale zapewniam Was, że to nie żart. Myjadło kupiłam z przeznaczeniem włosowym, choć i ręce nim bez problemu myję.

Skąd pomysł? Ano stąd, że bunt mojej skóry głowy postępował. Myłam ją głównie szamponem własnej produkcji, ale ze względu na spora zawartość olejku potrzebowałam jeszcze czegoś do mocniejszego oczyszczania przetłuszczającego się szalenie skalpu. Po miesiącu troskliwej pielęgnacji produkcja sebum wróciła mniej więcej do (mojej) normy i z pewnością ten kosmetyk się do tego powrotu przyczynił.

Ponieważ przetłuszczaniu towarzyszyło podrażnienie – a może raczej było jego przyczyną – zależało mi na zminimalizowaniu czynników drażniących. Dlatego bardzo spodobał mi się ten skład: SCS zamiast SLS: podobna siła czyszcząca, ale mniej drażniący siarczan, brak Cocamidopropyl Betaine, która ponoć jest wycofywana z kosmetyków sprzedawanych w USA z powodu działania alergizującego. Mamy za to glicerynę na drugim miejscu w składzie, ponadto ekstrakt z malwy i lawendowy olejek eteryczny. Brak barwników i sztucznych substancji zapachowych, w roli konserwantu alkohol.

Dostępna jest również wersja z aloesem i limetką, i chętnie po nią sięgnę w przyszłości.

Ponieważ cała impreza kosztowała 5 czy 6 złotych (za 300 ml opakowanie z pompką, które najprawdopodobniej posłuży mi jeszcze dłużej niż ten wydajny kosmetyk) w przypadku kompletnej porażki nie żałowałabym zakupu, jedynie spokojnie zużyła produkt zgodnie z przeznaczeniem.

Mydło jest bardzo gęste, aż ciężko się pompuje. Jeszcze nie używałam chyba nic tak gęstego do mycia włosów. Spieniam je w wilgotnych dłoniach bez najmniejszego problemu. Do dokładnego umycia włosów potrzebuję 3 pompek, więc wydajność jest ogromna. Używałam przez miesiąc 1 lub 2 razy w tygodniu i zużyłam może ćwierć opakowania. Bardzo dobrze czyści skórę głowy i włosy. Nie można o nim powiedzieć, że ułatwia rozczesywanie, ale od tego są przecież odżywki. Pomógł mi przedłużyć świeżość włosów, wraz z maseczkami na skalp (klik, klik).

Zmierzyłam pH myjadła i jest ono w granicach 5 – 5,5, czyli wszystko w porządku, można szamponować. Naprawdę nie podrażnia skóry głowy, choć czasem trzymałam pianę na włosach kilka minut, aby olejek lawendowy mógł się wykazać. Regularnie stosowany może pomóc wyregulować wydzielanie sebum i przyspieszyć wzrost włosów. Szampon/mydło/żel ładnie pachnie lawendą, jest to czysty zapach olejku, nie przesłodzona i dusząca lawenda kosmetyczna. Czasami używam go do mycia ciała zamiast Aleppo.

Podsumowując, to bardzo dobry produkt za śmieszne pieniądze i z pewnością niejednokrotnie zagości w mojej łazience. Nie polecam włosom o bardzo wysokiej porowatości, zarówno alkohol jak i gliceryna mogą je puszyć.

Mydło do rąk Alterry jako szampon:

+ dostępność: każdy Rossman
+ cena/wydajność
+ wygodne opakowanie
+ skład: bez SLS, silikonów, CB, gumy guar i oblepiaczy
+ zawartość roślinnych ekstraktów
- raczej nie nadaje się do włosów o bardzo wysokiej porowatości

Wypróbujecie? :)

31 komentarzy:

  1. A wiesz, że ostatnio dumałam nad nim w Rossmannie? Skoro zachęcasz, to się skuszę, szampony na wykończeniu mam akurat. Myślałam, żeby kupić Facelle, bo BDFM tym razem mi nie podszedł, mam już za bardzo wypieszczone włosy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, w razie czego nie będzie Ci szkoda tych 5 zeciszy. :) Po facelle mam ochotę zdrapać sobie całą skórę ostatnio, niestety krótko się pozachwycałam. (CB zaraz za wodą w składzie).

      Usuń
  2. nawet nie wiedziałam, że Alterra wypuściła takie fajne mydła :)) chyba muszę przestać unikać Rossmanna ;) muszę zerknąć na ten aloesowy, bo dawno już nie używałam niczego delikatnego do mycia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest bardzo delikatny, myślę, że może Ci się spodobać. :)

      Usuń
  3. Za niedługo kończy mi się szampon oczyszczający to może zamiast kolejnej Barwy kupie to mydło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest delikatniejszy od Barwy, w tym sensie, że włosy nie skrzypią. Natomiast ja jestem całkiem zadowolona z poziomu oczyszczenia, zmywa silikony i oleje, tyle że nie plącze tak strasznie. ;)

      Usuń
  4. Ja nadal nie zakupilam tego myjadla- wiecznie zapominam ;/ Dzisiaj musze oczyszczac, wiec by sie przedalo. U mnie wprawdzie wysoka porowatosc, ale i alkohol i gliceryna krzywdy wlosom nie robi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak, pisząc to o porowatości bardziej myślałam o rozjaśnianych włosach. ;) A jak się sprawuje Syoss, będzie recenzja?

      Usuń
    2. Resztki rozjasniancow tez sie gdzies tam jeszcze przewijaja ;) Syoss niby ok., w sumie nawet bardziej niz niby, nie moge sie za nic przyczepic, jednak ostatnim razem, jak porzadnie wyszorowalam lepetyne... zaczelo swedziec ;/ Zobacze dzisiaj, sprobuje byc delikatniejsza, choc musze przyznac, ze sie obawiam- niedlugo nie zostanie mi zaden szampon ;D Dobrze, ze delikatne myjadlo nadal sie spisuje, a nawet im dluzej je uzywam, tym bardzie jestem zadowolona :)

      Usuń
    3. A może za często oczyszczasz i to po prostu wysuszenie? :) Przed tą nieszczęsną wcierką z rzepy wystarczało mi oczyszczanie tylko przed farbowaniem henną, czyli raz na 5-6 tygodni.

      Usuń
    4. Tez tak pomyslalam, lepetyna "oslabiona", wiec po co jeszcze ja dodatkowo "szorowac" ;) Oczyszczalam raz na 10 dni, teraz zamierzam o wiele rzadziej, ale akurat chce hennowac, wiec wyjscia nie ma ;)

      Usuń
  5. a jak pachnie? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak napisałam - olejkiem eterycznym lawendowym. Nawet wytłuściłam informację o zapachu.

      Usuń
  6. A czy tego olejku lawendowego nie można sobie po prostu kropelkę dodać? Zawsze więcej go będzie... Właśnie poczyniłam odkrycie odnośnie mojego podrażnionego skalpu. Zauważyłam, że wcierki z dodatkiem olejów dobrze mu robią, np. maski WAX mające w składzie mające oleje. Skalp prawie wcale mnie nie swędzi w porównaniu z myciem tylko i wyłącznie szamponem. Czyli chyba jest suchy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można sobie dodać, olejek lawendowy nie był głównym kryterium zakupu tego mydła, raczej brak SLS i CB w składzie. Zdecydowanie skalp może Cie swędzieć z powodu wysuszenia, i fajnie że już przestaje, niestety u mnie sytuacja jest bardziej skomplikowana.

      Usuń
  7. Jedyne co mi się nie podoba to na drugim miejscu gliceryna. Po za tym zakochałam się w tym składzie, chyba go poszukam i może będzie moim ukojeniem na problem ze skóra rąk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego nie podoba Ci się gliceryna, szkodzi Twoim włosom? :)

      Usuń
    2. Nie wiem czy ona sama czy w połączeniu z czymś (nigdy się tak mocno nie przyglądałam), ale to tez nie moje klimaty. Jeżeli już jest to lubię ją przynajmniej w połowie składu.

      Usuń
  8. Mam na nie ochotę, ale póki co panuje u mnie przesyt szamponów, więc muszę się powstrzymać.
    Całkiem fajny skład jak na mydełko :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja już wolę nie eksperymentować, bo moja skora głowy ma ostatnio tego dośc :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest właśnie odwrotnie, skóra głowy ma dość, więc muszę szukać odpowiedniego myjadła (większość szamponów się nie nadaje).

      Usuń
  10. Wyznaję zasadę, że wszystko, co alterrowe jest dobre:D tych mydełek jeszcze nie widziałam, ale używam ich mydełek w kostce (1,99-2,49zł/szt) i są super nawet do buzi (wolę mydełka, nie lubię miceli - czuję się po nich taka niedomyta).

    I jest bez SLS, ale pod koniec składu widzę Sodium Sulfate (siarczan sodu) - ciekawe jak to działa w porównaniu do SLS:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest w składzie siarczan sodu, rzeczywiście. :) U mnie po SLS mam ochotę zdrapać sobie głowę, po tym mydełku wręcz przeciwnie. :) Mydełka i micele się nie wykluczają, używam jednych i drugich, a jeśli miałam makijaż to najpierw jeszcze olejku do mycia twarzy. To mój "aż" drugi produkt alterry, więc nie wypowiem się o reszcie.

      Usuń
    2. Najważniejsze, że się sprawdza:] ja miałam jeszcze olejki, są super:)

      Usuń
  11. O, wygląda super :) Lubię eksperymentować, zazwyczaj patrzę na skład produktu, a nie na to, czy jest na nim napisane 'szampon', 'mydło' czy 'płyn do higieny intymnej'. Pewnie kiedyś się skuszę na ten produkt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie zwracam uwagi na nazwę, ale na skład. Dla pewności zmierzyłam jeszcze pH. Skuś się, zawsze możesz zużyć do rąk w razie czego. ;)

      Usuń
  12. Mydło zapowiada się ciekawie, nie widziałam go jeszcze w Rossmanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Teraz mam taaaki zapas szamponów/ środków myjących do włosów, że dam sobie spokój i nawet nie będę oglądać. Ale jakiś czas temu kupiłam żel pod prysznic z Alterry Eco-Hibiskus i Biała Herbata i z powodzenie używam do włosów a czasem do twarzy. Jestem bardzo zadowolona. W składzie zauważyłam "betaine", więc jeśli to jest to samo, co "cocamidopropyl betaine" to chyba Ci się nie spodoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie to samo, czysta betaina pochodzi z buraków i ma korzystne działanie. :) Szampony Alterry kiedyś w końcu wypróbuję, na razie jakoś zawsze coś mnie rozprasza przed zakupem.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...