piątek, 4 kwietnia 2014

Jak farbować włosy nie niszcząc ich?

Sama nie czuję się dobrze w naturalnym odcieniu moich włosów, w dodatku od 10 lat na mojej głowie goszczą już siwe niteczki, którymi nie mam póki co ochoty się chwalić. Dlatego farbuję własne włosy. Farbowałam i farbuję również cudze.

Wiem, że wiele z Was, kiedy rozpoczyna intensywne dbanie o włosy, rezygnuje z koloryzacji całkowicie. Włosy może i są coraz zdrowsze, ale w „mysich” odcieniach często czujecie się źle, jednocześnie zakładając, że aby pasma były zdrowe, koniecznie farbę należy raz na zawsze odstawić.

Nic podobnego.

Po pierwsze, uważam, że włosy są dla nas, a nie my dla włosów, i nie popadajmy w skrajność godną hiszpańskiej inkwizycji, potępiając wszelkie potencjalnie szkodliwe dla nich czynniki. Swoje włosy farbuję, zdarza mi się też uczesać je plastikowym grzebieniem za 50 groszy, wysuszyć suszarką, zakręcić lokówką czy prostownicą, użyć kosmetyku z alkoholem. Nieszczególnie na tym cierpią.

Po drugie, nie wszystkie farby są żrące, nie wszystkie wyrządzają naszym włosom krzywdę. Dzisiaj przybliżę Wam odrobinę te, które są łagodne jak baranek i nie muszą stać w sprzeczności z dbaniem o włosy. :)

Farby chemiczne obecnie źle działają na moją skórę głowy, i w zeszłym roku spowodowały u mnie masową migrację włosów. Niemniej przed ciążą, a nawet jej w trakcie, używałam ich z powodzeniem.

Najbardziej niszczy włosy rozjaśnianie, nawet „delikatną” farbą. Pasma najlepiej reagują na farby w kolorze podobnym lub ciemniejszym do naszego naturalnego. Ponadto każda farba do włosów, zarówno chemiczna jak i naturalna, potencjalnie może uczulić. W takim wypadku należy podarować sobie aplikację na skórę głowy i zmieniać nasz kolor włosów za pomocą pasemek. Nie są one przecież zarezerwowane dla rozjaśniaczy, spokojnie możemy użyć farby, a nawet szamponetki. Dobrze jest zdecydować się na jakiś kolor i farbować jedynie odrosty co kilka tygodni, odświeżanie koloru na całej długości wykonując w razie potrzeby co kilka miesięcy.

Farby drogeryjne.

Jeżeli jednak farba nie podrażnia naszej skóry głowy, spokojnie można jej używać. Chemiczne farby są mocno napigmentowane, więc kolory wychodzą ładne i intensywne. Są tanie i szeroko dostępne, nawet w marketach. Dobrze pokrywają siwe włosy, i ich aplikacja nie jest szczególnie trudna. O ile nie eksperymentujemy zanadto z kolorami, i nie obserwujemy wypadania włosów z powodu podrażnień, absolutnie wystarczą do farbowania we własnym zakresie.

Farby fryzjerskie.

Jeśli nie mamy wielu siwych włosów, możemy skorzystać z delikatniejszej opcji, jaką jest farbowanie „ton w ton” za pomocą inteligentnych farb fryzjerskich. Występują w wersji z delikatnymi oksydantami lub bez nich. Są delikatniejsze dla skóry głowy, a ich kolor nie jest trwały Stopniowo wypłukuje się, dzięki czemu niemal nie widać odrostu. Nie niszczą włosów, wręcz przeciwnie – powlekają je otoczką, dodając im blasku i chroniąc przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Takie farby ma w swojej ofercie L'oreal (Richesse, Luo Color), Wella (Color Touch) i zapewne inne marki, z którymi nie miałam przyjemności pracować, również. Ich delikatność jest zarówno zaletą jak i wadą: w przypadku dużych różnic kolorystycznych nie poradzą sobie z wyrównaniem kolorytu, nie nadają się również dla osób z dużą ilością włosów siwych.

Farby ekologiczne i apteczne.

Umożliwiają trwałą koloryzację, zawierają minimum środków drażniących i potencjalnie alergennych. Często są wzbogacane w ekstrakty roślinne i naturalne oleje. Koloryzacja z ich udziałem przebiega identycznie jak w przypadku farb drogeryjnych, choć mają zwykle mniejszą paletę kolorów. Można je kupić lub zamówić w aptekach i sklepach internetowych (Color n'Soin, Biokap, Logona, Herbatint).

Gotowe farby na bazie henny.

Dostępne w tubkach lub w saszetkach (Venita, Eld). Te w tubce są bardzo wygodne w aplikacji, nie są jednak tak naturalne, jak byśmy chciały. Zachowują się podobnie do szamponetek: raczej nadadzą się do pogłębienia odcienia włosów niż wyrównania koloru, i przez kilka kolejnych myć, a nawet opadów deszczu, z włosów będzie nam kapać kolorowa woda. Aplikacja jest łatwa i przyjemna, ale późniejsze niedogodności w moim odczuciu nie są warte tego ułatwienia. Przy wielokrotnej aplikacji kolor staje się trwały.

Farby Khadi.

To mieszanki ziołowe, bez jakichkolwiek dodatków chemicznych. Umożliwiają trwałą koloryzację, która jednocześnie wzmacnia cebulki włosowe i zapobiega wypadaniu włosów. Delikatniej pokrywają włosy siwe i nie każdemu podoba się taki efekt. Są dostępne w dość szerokim wachlarzu kolorów i odcień końcowy jest przewidywalny. Ich przygotowanie jest łatwe, włosy przy wielokrotnym stosowaniu nabierają objętości i blasku. Wady? Kolor jest bardzo, bardzo trwały. Jeśli przez większość życia zmieniałyście kolory jak rękawiczki, nie decydujcie się na hennę czy indygo. Są nie do wywabienia, a rozjaśniane przybierają intensywnie marchewkowy bądź brudnozielony kolor. Farby Khadi dostępne są głównie w sklepach internetowych. Farby ziołowe włosy suche, zniszczone i wysokoporowate mogą puszyć i matowić (efekt mija po następnym myciu), a ich aplikacja jest na początku trudniejsza niż zapewniających poślizg farb chemicznych.

Czysta henna, kasja i indygo.

To moje ulubione rozwiązanie, choć jest ono dla zaawansowanych, i efekt koloryzacji bywa trudny do przewidzenia: zależy od wielu czynników, w których tylko część zajmują proporcje ziół i wody. Farbowanie dwuetapowe henną i indygo pokrywa siwe włosy, ale zajmuje dwa dni. ;) Czysta henna jest tańsza od mieszanek khadi. Najtańsza i całkiem przyzwoita henna Mumtaz kosztuje 6-9 złotych, a jeśli farbuję tylko odrosty, wystarcza mi na 3 aplikacje. Heenara jest moim lekiem na wypadanie włosów, mimo że pachnie nieprzyjemnie i farbuje wyłącznie na miedziany odcień. Doskonałą hennę BAQ (Body Art Quality, czyli taką jak do mehendi, świeżą i wysokiej jakości), indygo, kasję i inne zioła indyjskie możecie kupić za 18 złotych na Polu Henny (klik). Sprawdziłam na sobie, jakość jest świetna, a dobra cena wynika z ominięcia pośredników i sprawdzania towaru bezpośrednio z Indii.

Posty o hennie na pewno jeszcze się pojawią, zatem dzisiaj nie będę prowadzić rozległych wynurzeń. Wady są identyczne jak w przypadku farby Khadi. Kolor po pierwszych aplikacjach może się wymywać, ale z czasem staje się trwały (trwalszy niż włosy, o czym przekonałam się wielokrotnie wytrawiając własne pasma rozjaśniaczem w zeszłym roku). Ponadto jeśli chcemy stworzyć brąz, same musimy przygotować mieszankę. Zaletą w stosunku do Khadi jest niższa cena oraz zwiększona trwałość brązów i krycie siwych włosów, jaką zapewnia koloryzacja dwuetapowa.

Nie trzeba bać się farby, wystarczy zachować odrobinę rozsądku przy jej użyciu, a włosom nic się nie stanie. Ba, będą wyglądać zdrowiej niż niepofarbowane.

31 komentarzy:

  1. Ja farbowałam wiele lat najróżniejszymi farbami, ale pod wpływem wielu pozytywnych relacji przeszłam na farby Khadi i jestem zadowolona. Po przyzwyczajeniu się i opanowaniu techniki takie farbowanie nie jest już dla mnie żadną trudnością. Na włosach widzę wielką różnicę pomiędzy końcami, a kilkucentymetrową długością, która zna tylko Khadi.

    A wszystkim niezdecydowanym polecam wypytać się najpierw doświadczonych blogowych koleżanek (buziaki dla Dorotki :-***)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale musisz przyznać, że zanim zdecydowałaś się na hennę miałaś niewypał, kilka miesięcy przerwy i sporo wątpliwości. ;)

      Też buziaki, a co! ;)

      Usuń
  2. A wiesz Ty co, z tą heenarą to prawda, odkąd zrobiłam tę maskę rozjaśniającą z jej dodatkiem, leci mi ich o wiele mniej (o ile nie użyję mydła Sesa, przy którym wyłazi mi zawsze kupa włosów).

    Masz rację, że włosy są dla nas, a nie my dla nich - dobrze, że o nie dbamy, ale robimy to właśnie po to, by w końcu móc zaszaleć. Sama chętnie zrobiłabym z nimi coś bardzie ekstrawaganckiego, ale nie chce ich niszczyć dekoloryzacją, a tylko to by teraz mogło coś zmienić. Czekaj na odrost i jadę z Color&Soin, potem chciałabym już kłaść hennę Khadi jasny brąz. Aaajajaj, niech te włosy szybciej rosną! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi mydło sesa robi kołtun na głowie :/

      Usuń
    2. As, a jaki masz typ włosów? (zajrzę do Ciebie, wybacz tę niewiedzę, heh :D)
      Moje to niskopory przyklapiory, które lubią się czasem spuszyć i pokręcić. Bardzo lubią przesuszanie, proteiny, zioła, hennę itd., więc Sesa im służy, ale na skalp niezbyt, jak widać. Choć chyba ciągle mam od tego babyhair, bo nie wcieram nic od kilku miesięcy, a rosną. Albo od sesy, albo od olejku na bazie heenary, albo od Bringraja (każdy z nich średnio raz w tygodniu albo rzadziej, więc zgaduj-zgadula).

      Usuń
    3. Mi Sesa też robi kołtun i po wielu podejściach, różnych technikach itd w końcu zużyłam je jak zwykłą luksję, do rąk. :) Cieszę się, że Heenara u Ciebie się sprawdziła. Przez ostatni miesiąc też nic nie wcierałam, bo się bałam, ale wyrosło mi całe mnóstwo nowych włosów. Tylko się cieszyć ;)

      Usuń
    4. Moje sie kręcą jak nienormalne, puszą i w ogóle żyja własnym pomysłem na siebie :D

      Usuń
  3. zgadzam się, że lepiej kolorować włosy niż nosić mysi kolor który wprowadza Nas w depresję :)
    ja długo farbowałam sie na rudo, ale teraz jestem na etapie wracania do naturalnego blondu, by go lekko brązowić w słoneczny ton :)
    farbowałam włosy już chyba na wszystkie sposoby i nie widzę w tym siedziby zła włosowego - wszytsko z umiarem jest fajne :)
    jednak ja preferuję wizyty u fryzjera bo jestem 100% pewna, że kolor bede miała taki jak chce :)
    a może byłabyś w stanie doradzić mi kolor włosów jaki byłby dla mnie najlepszy?? konkretny odcień etc?? żebym wiedziała czego chcieć od fryzjerki jak już osiągnę stan włosów "gotowe na nowe" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie zło włosowe to była suszarka z gorącym nawiewem. Teraz suszę niemal codziennie zimnym i zmiana diametralna. Też nie lubię farbować w domu, choć paradoksalnie na farbie u fryzjera byłam raz w życiu, ale to wynik tego, że zawsze kładłam ciemny brąz lub czerń i wychodziło czarno, więc tak, jak miało być. Niemniej jednak racjonalnie patrząc, to lepiej iść do fryzjera, bo farby drogeryjne to beka do kwadratu - np. Casting Ciemna Czekolada u mnie wyszedł identycznie, jak mamie jasny brąz. Jak ją fryzjerka zobaczyła w takiej ciemnicy, to się przeżegnała :D

      Usuń
    2. kiedyś zakupiłam jakaś taką drogeryjną rudośc która podczas farbowania magicznym sposobem przemieniła się w czekoladę.... na drugi dzień ze łzami w oczach pobiegłam do mojej fryzjerki, żeby ratowala mnie ;)

      Usuń
    3. As, u Ciebie bym widziała taki średni miodowy blond, tak jak piszesz. Niezbyt jasny, ale może z jakimiś ciekawymi refleksami. :) I gdybym nie używała henny, pewnie też wolałabym farbować u fryzjera. Ostatni eksperyment z pasemkami przypomniał mi, że nie mam oczu z tyłu głowy. ;) Szukam koloru w necie, ale nie mogę znaleźć nic fajnego. Jak wrócę do domu i szybszego łącza poszukam czegoś dla Ciebie i się odezwę.

      Zielpy, drogeryjne farbyczasami bywają rzeczywiście nieprzewidywalne. W przypadku fryzjerskich łatwiej zapanować nad efektem końcowym. :) O Castingach nic mi nie mów, to obok Pallette moje "ulubione" farby (czytaj: jak przychodziła klientka z nieszczęściem na głowie, prawie na pewno położyła na włosy jedną z nich).

      Usuń
    4. Czyli dobrze kombinuję :) ciesze się :D bo wiem, że nic ciemnego mi nie pasuje, ale nudnym jednotonowym kolorem nie chcę robić sobie hełmu na głowie :)

      Usuń
  4. Ja lubiłam czyste indygo, bez bazy z henny( nie sprawdzało się to u mnie) Tylko z czasem mnie to trochę podrażniało i moje włosy potrzebowały na początku minimum 8h z indygo, potem 5,5h. Indygo jest już stałe i zapuszczam naturalki, znowu :D Naturalny kolor będę lekko podkreślać, choć jeszcze nie wiem czym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.s plusem był własnie naturalny kolor. Siostra mojego męża pofarbowała sobie włosy na czarno(chyba ją zainspirowałam) i jednak mój kolor jest zupełnie inny ;) Widać to dopiero podczas porównania z chemicznie pofarbowanymi włosami, moje wydają się wtedy dużo jaśniejsze.

      Usuń
    2. Jeżeli docelowym kolorem jest czerń (zimna) absolutnie nie ma po co dodawać do mieszanki henny. Może dla blasku, ale na pewno ciepli trochę kolor. I tak, Twoja czerń nie jest taka smolista i płaska. :)

      Usuń
    3. Wtedy jeszcze nie myślałam o czerni, ale indygo zmywało mi się z bazy hennowej, nawet z mieszanek. Samo było trwalsze. Kolor jaki wyszedł po czasie bardzo mi się spodobał, własnie przez to, że się różnił od chemicznie pofarbowanych włosów :)

      Usuń
  5. Im niższy oksydant tym jest delikatniejszy, ale czy 3% "złapie" siwe włosy? Czy takim wypadku zostaje tylko 6%?

    Farbowałam kilka lat temu Venitą wybrane pasemka i wydaje mi się, że jest ona dość łagodna dla włosów, ale też szybko schodzi z siwych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siwe włosy zaleca się farbować z 6% oksydantem, chociaż np. farby richesse niby mają pokrywać siwe włosy (jakoś nie testowałam tego na klientkach, nie miałam przekonania). Zależy ile masz tych siwych włosów, jeśli jest och sporo faktycznie możesz nie być zadowolona z Venity czy samej henny. Po pierwszej aplikacji venita wymywała mi się niemal natychmiast, po kolejnych woda była kolorowa, ale odcień włosów już się nie zmieniał.

      U mnie wszystkie tego typu farby, i drogeryjne i chemiczne, przy pierwszej aplikacji nie pokrywały siwych włosów całkowicie, dopiero za drugim razem. Zawsze nakładam farbę na "świeży" i "poprzedni" odrost.

      Usuń
  6. Ja od kilku miesięcy nie farbuję już włosów henną. Zrobiłam się za leniwa I po prostu nie mam ochoty się nią bawić. Poza tym niestety zauważyłam, że podczas ostatnich farbowań coraz gorzej działała na moje włosy. Nieprzyjemny zapach utrzymywał się przez bite 3 tygodnie, a przesusz przez ok. 2...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe z czego to wynika, u siebie nie widziałam nic podobnego. :)

      Usuń
  7. Wspaniały post. Bardzo Ci za niego dziękuję.
    Ja od 2 lat jestem wierna hennie Khadi, jeszcze się trochę boję , ale pomału dojrzewam do czystej henny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję, Twoje uznanie wiele dla mnie znaczy :)

      Usuń
  8. Jak farbować włosy nie niszcząc ich? Najlepiej używać do tego produktów opartych na naturalnych składnikach, np. farb Biokap :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Farby biokaop nie są naturalne. Nie zawierają co prawda amoniaku, ale w składzie występują inne brzydale mające go zastąpić. Ryzyko podrażnienia taką farbą jest większe niż zwykłą farbą z amoniakiem, bo skład jest po prostu dłuższy. To bardzo droga farba, to wszystko. Wystarczy rzut oka na skład, i w tym celu zapraszam do Angel http://www.kosmetykibeztajemnic.pl/2013/05/biokap-nutrikolor-44-naturalna-farba.html

    Naturalne farby to takie w 100% roślinne, jak henna, indygo, kasja i mieszanki ziołowe na ich bazie. To zupełnie inna historia niż wspomniany przez Ciebie Biokap.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochane polećcie jakaś farbe dobra do suchych ciemno brazowych wlosow, mam ich strasznie malo, zaczely niestety już siwiec mimo 24 lat. Od ok roku farbuje raz na miesiac syosem odrost. Chcę zamowic jakas profesionalna farbę i oxydant ( jaki?) żeby móc farbowac sobie tylko tam gdzie potrzebuje i zurzywac tyle farby ile na to jest potrzebne :( help...
    Paulina

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej! Jestem kompletnie zielona, jeśli chodzi o farbowanie. Zawsze chciałam mieć nieco jaśniejszy blond niż mam (nie jest to mysi, szary kolor, ale tzw. ciemny blond z jasnymi naturalnymi refleksami), ale bałam się ryzyka zniszczenia. Wiem, że farbowanie na jaśniejszy kolor niszczy bardziej niż na ciemniejszy, ale chciałabym mieć ładny, jasny blond kolor.
    Jak myślisz, czym powinnam pofarbować, żeby włosy miały ładny kolor, ale nie stały się matowe, kruszące i suche?

    OdpowiedzUsuń
  12. Od 15 lat stosuję wyłącznie hennę w tubce. Pokrywa siwe włosy, ale trzeba co 3 tygodnie powtarzać farbowanie. Nie niszczy absolutnie, wręcz przeciwnie, tworzy bazę ochronną.

    OdpowiedzUsuń
  13. Również farbuje włosy henną a dla utrwalenia koloru dodatkowo stosuję maskę Moringa Wax Pilomax.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziewczyny proszę o poradę. Jak uzyskać henna ładny średni brązowy odcień bez rudosci.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam cienkie zniszczone włosy, a chcę zmienić kolor (na blond z ciemnego koloru). Poszukuję farby delikatnej, ale która utrzyma kolor i jednocześnie nie zrujnuje mi włosów. Ktoś coś?

    OdpowiedzUsuń
  16. na zniszczone włosy trzeba jakąś delikatną farbę dopasować. ja od kilku miesięcy stosuję taką z apteki - Naturtint. Podczas farbowania skóra mnie nie piecze, po nic nie swędzi, no i włosy dobrze znoszą taką koloryzację.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...