środa, 9 kwietnia 2014

Hennowe FAQ

Mimo, że na blogu nie poświęcam hennie szczególnie dużo miejsca, sporo dziewczyn mnie o nią pyta. Ponieważ wiele z tych pytań się powtarza, postanowiłam zaoszczędzić niektórym z Was trudu skrobania maili i zebrać je w jednym miejscu. Jeżeli wpis się spodoba, będą kolejne. :)



Co myślisz o farbach Khadi?

Moje myślenie o nich wynika z analizy składów i obserwacji efektów na cudzych włosach, sama nie miałam jeszcze przyjemności ich używać. Różnicę między farbami Khadi, a czystą henną czy indygo opisałam krótko w poście o delikatnej koloryzacji (klik). W skrócie: farby khadi absolutnie nie niszczą włosów, wręcz przeciwnie, stosowane regularnie mogą wzmacniać cebulki. Paleta kolorów jest spora, ponadto można je ze sobą mieszać. Przygotowanie mieszanki według ulotki jest bardzo proste, a kolor wychodzi zwykle zgodnie z oczekiwaniami. Minusy? Kiepska dostępność stacjonarna, dość wysoka cena, mniejsza trwałość niż przy farbowaniu henną i indygo.

Chciałabym pofarbować włosy henną, ale boję się przesuszu. Co jeśli włosy będą wyglądać jak kopka siana?

Indygo istotnie może nieco wysuszać włosy, ale z pewnością nie uszkodzi ich trwale. Ekspertką od czystego indygo jest dla mnie Eve, i w bardziej szczegółowych sprawach warto zajrzeć do jej postów (klik). Natomiast henna czy kasja tego nie robią. Ewentualne spuszenie włosów może wynikać z niedokładnego spłukania ziół z włosów (efekt mija po porządnym, odżywczym myciu) lub z dodania soku z cytryny do mieszanki. Nie jest on niezbędny i wrażliwe, cienkie włosy będzie wysuszał – w końcu to kwas. Czysta henna uwolni barwnik i bez cytryny.

A co, jeśli po nałożeniu henny będę miała zielone włosy?

Henna – Lawsonia inermis – posiada wyłącznie barwnik czerwono-miedziany. Jak uczyła mnie pani w zerówce, zielony kolor powstaje w wyniku połączenia żółtego i niebieskiego. Nie ma szans z czerwonego zrobić zieleni. :) Uwaga: brązy khadi zawierają indygo i tutaj zieleń jak najbardziej jest możliwa. Podobnie ma się sprawa z rozjaśnianiem henny. Zastanówcie się dwadzieścia pięć tysięcy razy, czy na pewno chcecie farbować henną/indygo, bo kolor jest bardzo trwały, nie do usunięcia.

Czy kolor z henny się wypłukuje?

Tak, i nie. Pierwsza aplikacja zazwyczaj wymywa się z włosów, kolejne wymywają się wolniej, a jeszcze następne wcale lub prawie wcale. Zależy to oczywiście od tego, jak włosy przyjmują barwnik, jaki jest stan wyjściowy łuski włosowej, jakie były proporcje i czas trzymania mieszanki na włosach, jakie było napigmentowanie włosa przed koloryzacją. Najbardziej trwała jest henna, najmniej cassia. Oznacza to, że gotowe mieszanki typu khadi, nawet jeśli po koloryzacji przyjmują zimne odcienie, będą się wypłukiwać do rudości. Wyjątek stanowi czyste indygo nie ociepla się przy wypłukiwaniu).

Czy mogę dodać odżywkę do henny?

Oczywiście, że możesz. Porcja odżywki zwiększy gładkość pasty i ułatwi jej rozsmarowywanie i spłukiwanie. Zmniejszy natomiast trwałość koloru. Porcja odżywki z niewielką ilością henny to tzw. gloss, zmieniający jedynie w sposób nietrwały odcień włosów. Już nieduża ilość henny wzmacnia cebulki włosowe, dlatego ekstrakt z lawsonii znajdziecie w wielu różnych odżywkach do skóry głowy typu wax, a także szamponach. Henna przeciwdziała wypadaniu włosów.

Jeżeli macie jeszcze jakieś pytania, koniecznie dajcie znać w komentarzach.

36 komentarzy:

  1. Co do indygo: jak bardzo ROBI SIĘ trwałe, ostatnio mogę się przekonać. Pierwsza koloryzacja indygo szybko się wypłukuje, ale z każdą kolejną barwnik wchodzi we włos coraz bardziej i potem możliwe jest jedynie lekkie wypłukanie, po którym kolor się ociepli. Mi w ten sposób udało się zejść do ciemnego brązu na długości.

    Zieleń po indygo wychodzi głównie na jaśniejszych włosach, przy moich naturalnie ciemnych był to zielonkawy poblask, ale jaśniejsza koleżanka miała mocniejszy efekt. Schodzi on jednak po pierwszym myciu, więc warto się przemęczyć. Dodam, że mogą zrobić tak nawet farby, które mają niewielką domieszkę indygo jak Khadi Jasny brąz, nie u każdego się to dzieje, moja druga koleżanka o jaśniejszych włosach tego nie doświadczyła.

    Uwielbiam hennowe wzmocnienie i pogrubienie, a takie włosy, jak mam tuż po farbowaniu - sztywne, mięsiste - mogłabym mieć zawsze :) już się nie mogę doczekać kolejnego hennowania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Henna tak samo, jak już się uczepi włosa to za żadne skarby nie wywabisz. ;) Zielony kolor może się pojawić na jasnych włosach, ale nie musi, zależy i od mieszanki i od początkowego odcienia tych jasnych włosów. U mnie henna jutro, już nie mogę się doczekać - ostatnia wizyta u fryzjera sprawiła, że znów czuję się niemal łysa i mocno liczę na pohennową objętość.

      Usuń
    2. Też kocham hennowanie, nie dość, że włosy się farbuje to są zdrowe i błyszczące.

      Usuń
    3. Tak Cię wyskubał czy co? Tobie nie powinny się zdarzać nieprzyjemne wizyty u fryzjera :D

      Usuń
    4. Pani mnie obcięła niby zgodnie ze sztuką, więc nie interweniowałam. Ale obcięła moje włosy dokładnie tak, jak nie należy tego robić. I teraz nie wiem czy poprawiać je sama (i osiągnąć długość sprzed pół roku :/) czy poczekać jeszcze trochę i ciachnąć do ramion, ale za to na prosto.

      Niby fryzjerka sprawdzona, więc uśpiłam swoją czujność... No i klops - nie wzięłam pod uwagę, że wcześniej nie pozwalałam się jej cieniować. Jak patrzę na moje znów-trzy-strąki to trochę mi źle. Wiem, że to wszystko tylko włosy, ale ile pracy mi ta pani spieprzyła w 15 minut to szok.

      Usuń
    5. Wspolczuje serdecznie :( Szlag czlowieka moze trafic, po takiej "przygodzie" :/

      Usuń
    6. A, ok, nie spojrzałam tutaj, zanim napisałam komentarz pod tamtym postem! Sorki :)
      A co to znaczy, że tak, jak nie należy? Ciekawią mnie takie techniczne rzeczy.

      Usuń
    7. Wszystko wyjaśniłam w jutrzejszym poście ;) Generalnie pani obcięła - w moim odczuciu - do połowy. Zabrakło wykończenia na sucho, co w przypadku cienkich włosów jest katastrofalne. Myślę, że zdjęcia oddadzą o co mi chodzi (bo rodzina nie rozumie). ;)

      Usuń
  2. Przyznam że nigdy nie farbowałam henną ale coraz bardziej ciekawi mnie taka metoda koloryzacji i myślę że niebawem spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto spróbować, o ile nie zamierzasz później rozjaśniać włosów. :)

      Usuń
  3. Temat w sam raz dla mnie :) co prawda u mnie do nałożenia henny daleko, bo na razie cały czas sięgam po farby BioKap i czeka mnie przygoda z jeszcze jednym odcieniem, to mimo wszystko nie chcę wracać do tradycyjnych farb drogeryjnych czy pro. Kondycja włosów uległa poprawie, jeszcze jedno cięcie i pożegnam resztki starego koloru.
    Jeżeli henna, to koniecznie coś w brązach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa, czy na Wyspach są salony, które zajmują się farbowaniem henną. :) Jeśli będziesz jednak sama farbować, polecam Khadi na początek :)

      Usuń
  4. Zgadzam się Zielpy, jeśli chodzi o indygo. Im dłużej się hennuje indygo tym kolor lepiej się utrzymuje. Hennuje włosy od ponad 2 lat, na zmianę indygo lub czana Khadi. Po indygo rzeczywiście włosy są bardziej wysuszone, ale do pierwszego mycia, przed którym je olejuję. Po czarnej są mniej wysuszone, ale kolor jest mniej intensywnie czarny. Wolę indygo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po czarnej Khadi? Dokładnie tak myślałam. :)

      Usuń
    2. Indygo daje naprawdę fajny czarny kolor, ale ja mam swoje ciemne włosy. Połysk jest dużo lepszy i nie znika. Po farbach chemicznych włosy szybko matowieją.

      Usuń
    3. Też tak robię, dwa dni chodzę z pohennowym sianem, które nie jest zbyt sianowate, po prostu włosy są sztywniejsze, jak dla mnie, to mogłyby takie zawsze być. Potem kładę olej i dopiero myję. Nie rozumiem rabanu, jaki robią niektóre dziewczyny, o ten przesusz. To nie jest trwałe zniszczenie włosów, żeby nad tym płakać, a potem są one w lepszej kondycji niż przed.

      Jejkuu, ale bym pohennowała, a tu trzeba by się jeszcze wstrzymać może na jedno farbowanie Color&Soin... A może nie :D

      Usuń
    4. Tylko nie płacz potem, że Ci ciemno ;)

      Usuń
  5. Wlasnie mialam do Ciebie pisac, wczoraj pierwszy raz hennowalam Siostrze ;) Kochana, a jak to jest z pokryciem siwulcow? Mam ciemniejszy naturalny odrost od Siostry, jak zaczynalam przygode z henna mialam kilka siwulcow, ale srednio je pokrywalo. Obecnie brak jakikolwiek u mnie, wiec nie wiem, czy przestaly wylazic pod wplywem hennowania, czy z czasem jednak henna je pokryla (odrost lapie tylko na poczatek, z kazdym myciem sie wyplukuje). Siostrze niestety siwulcow nie zlapala (jasny braz) i zastanawiam sie dlaczego, masz jakis pomysl jak je zahennowac? Trzymala godzine. Poza tym, kolejna sprawa. Jesli nie chwyta mi narturalnego odrostu (Siostrze tez srednio zlapala), tylko czesc, ktora byla farbowana wczesniej chemicznie, jak zafarbowac jednak ten odrost ;)? Zastanawialam sie juz nad pokryciem odrostow farba chemiczna, jednak obawiam sie o lepetyne ;) Milego dnia Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No więc tak: ile razy by nie nakładać henny, odrost zawsze pokryty jest tylko raz. ;) Dlatego farba łapie na nim słabiej i wypłukuje się szybciej. Wszystko zależy od tego jak bardzo musisz mieć jednolity kolor zaraz po aplikacji. Mnie tam jaśniejsze odrosty nie przeszkadzają, ważne, że odcień mi się zgadza.

      To samo dotyczy siwych włosów: te na odroście są wyraźnie jaśniejsze od reszty, trochę dalej już tylko odrobinę jaśniejsze, a przy końcówkach nie jestem już w stanie odróżnić, który włos był siwy, a który "mój".

      Henna niestety nie pokrywa siwych włosów w 100%. Są dwa rozwiązania, aby pokryć włosy bardziej, oba dość uciążliwe:

      1. Powtarzać aplikację henny na odroście co tydzień lub co dwa, w ten sposób zwiększając ilość warstw na włosie i zmniejszając widoczność siwków.

      2. Pofarbować całe włosy dwuetapowo: Pierwszego dnia czysta henną, drugiego dnia samym indygo. Minusy: przed dobę odrost jest rudy, i jasność odcienia regulujemy jedynie czasem trzymania mieszanki, co sprawia, że efekt będzie nieprzewidywalny zanim dojdziemy do wprawy.

      Te dwie rzeczy sprawiają, że przy dużej ilości siwych włosów wygodniej jednak używać farb chemicznych. Jedna rzecz jednak równoważy wszystkie niedogodności: regularne stosowanie henny potrafi cofnąć proces siwienia. U siebie obserwowałam włosy, które rosły siwe, a potem już znów brązowe. :)

      Usuń
    2. Dziekuje Kochana za opowiedz :* Mam wlasnie wrazenie, ze u mnie ten proces sie cofnal, co mnie niezmiernie cieszy :)

      Usuń
  6. Kusi mnie henna - cassia, oczywiście. Miałam już w grudniu zakupić, ale nie wiem czy dobrym pomysłem jest nakładanie jej na te zniszczone farbowaniami chemicznymi włosy. Boje się co wyjdzie na nich, naturalne warto było by wzmocnić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko będzie OK, nakładałam cassię na swoje włosy w najbardziej rozjaśniano-kruszącym się momencie i nic a nic im złego nie było. :)

      Usuń
  7. nie mam jeszcze doświadczenia z hennami, używałam tylko pseudo henny z venity. nic nie zmieniła w moich włosach, odcień pozostał taki jak był. może źle dobrałam kolor farby

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja na razie nie farbuję włosów w żaden sposób i chyba tak pozostanie do czasu, aż pojawią się siwe włosy lub po prostu będę chciała konkretnej zmiany. Boję się, że kolor będzie nietrafiony, albo właśnie tego przesuszu, o którym wspomniałaś. Moje włosy nienawidzą wszelkich ziół.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli dobrze sie czujesz w swoim kolorze, rzeczywiście lepiej nie eksperymentować. :)

      Usuń
  9. Im dalej w hennę, tym bardziej na mojej głowie panowała większa pustynia...
    Sama nie wiem czym mogło to być spowodowane, ale ten fakt oraz długo utrzymujący się jej niezbyt przyjemny zapach utwierdziły mnie póki co w nie farbowaniu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś dla mnie hennowym ewenementem, mam ochotę Cię dorwać, pofarbować, i dowiedzieć się o co tu chodzi ;)

      Usuń
    2. Szczerze to oddałabym się w Twoje ręce w ramach eksperymentu :D

      Usuń
  10. Jak zwykle post wyczerpujący temat,Farbowałam Sante- w składzie(kolor czarny,przy innych kolorach bogatszy skład))znalazło się indygo i alginat,bałam się suszu na głowie-niepotrzebnie.Odpowiednia pielęgnacja i włoski wracały do siebie.Obecnie rezygnuję z farbowania indygo,powód-lenistwo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że taki typowy przesusz może wystąpić raczej na wysokoporowatych, zniszczonych włosach. Twoje włosy są piękne tak czy inaczej ;)

      Usuń
    2. Dla mnie Sante była delikatniejsza od farb Khadi i czystego indygo. Lubiłam ją, ale te rudości przy wypłukiwaniu to nie moja bajka :D
      Miło mi, że mnie podlinkowałaś :) Eh ciekawe czy i kiedy zatęsknię za indygo ;) Jak sobie przypomnę ile miesięcy musiało upłynąć aż kolor zrobił się stały i głęboki, to się zniechęcam :D

      Usuń
    3. Dziękuję słoneczko za odpowiedź na moje pytanie na blogu Eve.Jestem ciekawa jak sprawdzi się ta gumka-koniecznie daj znać!

      Usuń
  11. Zatęskniłam znowu za henną, mam jeszcze moją porcję cassi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dawaj, będziesz miała kręciolaste kręcioły ;)

      Usuń
  12. Ja właśnie jestem po swoim pierwszym farbowaniu khadi orzechowy brąz - jestem zachwycona efektem :)) z żadnej chemicznej farby nie otrzymałam takiego głębokiego koloru, nie mówiąc już o znacznym polepszeniu jakości włosa. Od razu zaczęło mi lecieć przy szczotkowaniu mniej końcówek. Od siebie bardzo bardzo polecam :) Wady które zauważyłam to oczywisty delikatny przesusz (mimo wszystko wlosy sie blyszcza) i nierównomierny kolor.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolor z czasem najprawdopodobniej się wyrówna. :) Cieszę się, że jesteś zadowolona! :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...