piątek, 25 kwietnia 2014

DIY: Wcierka, żeby mieć grzywę jak lew! Palma sabalowa.


Palmę sabalową (dziękuję Eter za poprawienie!) pewnie niektóre Was znają jako składnik leków na przerost prostaty, inne jako skuteczny środek w wypadaniu androgenowym. Więcej możecie poczytać o niej tutaj, polecam też przepis na olejowy macerat u Kascyscko..

Miałam to szczęście, że dostałam owoce prawie prosto z drzewa, dzięki Eve. Niestety, nie są dostępne w Polsce, ale możecie zamówić sobie już ususzone i sproszkowane, na przykład tutaj.

Same owoce są ciemnoczerwone, kiedy są świeże podobno bardzo intensywnie i niezbyt ładnie pachną. Do mnie trafiły takie już podsuszone, zapach nie był szczególnie nieprzyjemny i kojarzył mi się z gotowaną fasolą.

Jak być może pamiętacie, moją największą włosową dolegliwością, poza nadwrażliwą skórą głowy, jest jej przetłuszczanie się; moje włosy są bardzo cienkie i łatwo je obciążyć. Dość rzadko korzystam z wcierek, przed myciem używam olejków ziołowych, a po umyciu prawie wszystko nałożone na skalp sprawia, że właściwie mogłabym myć włosy jeszcze raz. Działa tak nawet sama woda, i preparaty mające teoretycznie ograniczać przetłuszczanie. Jednak samodzielnie udało mi się kiedyś zrobić wcierkę, która nie miała takich przykrych efektów (przepis).

Dzisiejszą wcierkę zrobiłam z:

300 ml wody
65 ml wody brzozowej Kulpol
6 łyżek korzenia łopianu
2 łyżek ziela tymianku
2 łyżek bylicy bożego drzewka
20 owoców palmy sabalowej.

Jest to duża porcja, w zupełności wystarczy Wam połowa tych ilości. Nie potrafię jednoznacznie przeliczyć świeżych owoców na suchy ekstrakt, to zależy zresztą czy chcecie, aby palma była głównym, czy pomocniczym składnikiem Waszej wcierki. Gdybym miała suchy ekstrakt, do tego przepisu dodałabym zapewne łyżeczkę.

Wodę i łopian umieściłam w rondelku i pod przykryciem gotowałam na małym ogniu przez 15 minut od momentu wrzenia. Łopian bardzo intensywnie pachniał, objętość wody mimo przykrycia znacznie się zredukowała. Wrzuciłam do rondelka owoce i dosłownie chwilę pozwoliłam wodzie wrzeć. Następnie dołożyłam pozostałe zioła i pozostawiłam pod przykryciem do wystygnięcia.

Wyjęłam owoce i usunęłam pestki. Dolałam nieco płynu i zmieliłam ręcznym blenderem. Owoce są bardzo włókniste, więc nie udało mi się osiągnąć jednolitej masy. Na zdjęciu widać głównie jasną pianę, sam płyn był brązowo-wiśniowy.

Następnie wszystko, i zioła, i palmę, przecedziłam przez ściereczkę. Zakonserwowałam wodą brzozową, która sama w sobie jest dla mnie za mocna. W tej mieszance spełnia funkcję konserwantu, jednocześnie alkohol ułatwia substancjom aktywnym przedostanie się do cebulek włosowych.

Jak działa wcierka? Spodziewajcie się sprawozdania po mniej więcej 6 tygodniach. :)

***

Sałata i bazylia: 10 złotych. Ziemia do kwiatów: 3 złote. Doniczki z pustych wiaderek: 0 złotych. Mina Zosi na wieść, że te roślinki można zjadać? Bezcenna. ;)

41 komentarzy:

  1. oj lwia grzywa to i mi by się przydała:) ciekawy przepis czasami lubię coś ukręcić choć ostatnio brakuje mi czasu i cerpliwości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym znalazła kupną, która działa, ale nie przyspiesza przetłuszczania, pewnie tez kręciłabym rzadziej.

      Usuń
    2. Ja z wcierkami się poddaje właśnie ze względu na skórę głowy... potem ją przez kolejne dwa miesiące zbieram do kupy.

      Usuń
  2. no nie powiem, wygląda nie ciekawie, ale za baby hair dałabym dużo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcierka jak wcierka, wszystkie gęste wywary ziołowe tak wyglądają. :)

      Usuń
  3. jak ja tęsknię za palmą ;) może kupię sproszkowaną. W sumie, co ja gadam... Przecież mam tyle sklepowych wcierek :D potęga blogosfery, kuuuusicie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a tak przy okazji, to kiedyś ktoś mi zwrócił uwagę , że jest to palma sabaLowa :)

      Usuń
    2. A mi odwrotnie! :) Ale rzeczywiście, chyba jednak poprawnie jest L, dziękuję - i poprawiam. :)

      Usuń
  4. Szybka jesteś :D Trzymam kciuki za kurację :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma na co czekać, trzeba działać! :) Wpadłam w szał samoróbek, to trzeci kosmetyk w tym tygodniu.

      Usuń
  5. Czekam na wyniki wcierki, trzymam kciuki oby się sprawdziła.

    OdpowiedzUsuń
  6. To jest ta wcierka o której mi pisałaś?? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i daj Zoo cukiereczka od Cioci As a nie tam sałate :D

      Usuń
    2. Zeżarła dziś ciacho, ale nie wiedziałam, że miało być od Cioci As! To jest ta wcierka.

      Usuń
  7. Oby się sprawdziła. Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, kochana Michasiu! :) Ps. Nawet nie wiesz jak mi miło, że zaglądasz do mnie nawet w tak "zajętym" okresie. To ja trzymam kciuki za Ciebie! :D:D:D

      Usuń
  8. We wtorek siostra nakładała mi hennę, kilka razy wspomniała, że na czubku głowy jestem prawie łysa. Szkoda, że nie widziała co było wcześniej,przed tym nim zaczęłam dbać o skalp i włosy.
    Marzenie o lwiej grzywie wróciło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mimo starannej kuracji wciąż mam ten największy prześwit na czubku głowy, widać go na przykład na wczorajszym zdjęciu loków kręconych na opasce. Mimo to jest lepiej niż było. Ale o grzywie nadal marzę. Marzyć można. Może sabal pomoże? ;) Igiełki rosną mi w tym miejscu, ale wicherek to wicherek i nawet BH rosną zgodnie z jego kierunkiem, czyli na boki.

      Usuń
  9. Zazdroszczę bardzo, zdawaj relację, jak wcierka się spisuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie podrażni mojej wydelikaconej skóry głowy.

      Usuń
  10. Super przepis na wcierkę, czekam na opinię jak się sprawdzi u ciebie. Dotąd słyszałam same pozytywne opinie o palmie sabalowej i sama mam zamiar przetestować ją w przyszłości, głównie pod kątem przyspieszania porostu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy uda jej się przyspieszyć porost w znaczący sposób, ale zawsze warto mieć nadzieję. ;)

      Usuń
  11. 3mam kciuki, zeby wcieranie przebieglo pomyslnie i z niecierpliwoscia czekam na relacje :))) Jak zawsze ciekawy przepis, korci ;D Musze cos wreszcie zrobic z ta moja palma ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, a może na początek zrób trochę naparu i wymieszaj go z tym bezpiecznym szamponem Logony w ramach próby uczuleniowej? :) Szkoda się narobić, a potem nie móc korzystać z efektów własnej pracy.

      Usuń
    2. Ty jednak masz zawsze genialne pomysly ;D Moze tak zuzyje palme ;) Wprawdzie nie uczula raczej, bo wcieralam ja sama, ale wcieranie zawsze u mnie konczy sie zdwojonym wypadaniem, wiec po m-cu przestalam ;/

      Usuń
    3. Fajnie, że pomysł się podoba :)

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Miałam kupić doniczki, ale pomyślałam, że skoro już i tak myję i zbieram śmieci, warto je wykorzystać. ;) Zawsze kiedy miałam porządniejszy ogródek ziołowy, zżerał mi go mączlik, więc teraz kupiłam gotowca.

      Usuń
    2. Jakoś nigdy ziółka nie chcą mi się utrzymać, zawsze zdechną :-(
      Nie wiem co robię źle. Bardzo lubię smak świeżych ziół.

      Usuń
    3. Myślę, że nic nie robisz źle, że te sklepowe ziółka są hodowane jak najszybciej i trzymane w sterylnych warunkach, a potem taki "prawdziwy" świat je wykańcza. Zawsze jest ich też za dużo w za małych doniczkach.

      Usuń
  13. Może być fajnie :) u mnie wierzbownica daje radę, szkoda tylko, że nie piję jej regularnie już i znów garść kudłów wylazła przy myciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A robiłaś jakieś badania przed wierzbownicą, czy tak sobie pijesz?

      Usuń
  14. Na sprawozdanie czekamy:D a mam jeszcze jedno (chyba dziwne) pytanie - czy gotowanie nie zabija jakichś witaminek z palmy? Tak jak na przykład fakt, że podobno nie powinno się wrzucać cytryny do wrzącej herbaty - bo wrzątek unicestwia witaminkę C. Tak z ciekawości pytam - znawcą tematu nie jestem, ale jakoś mi tak do głowy przyszło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno ileś tam witamin się wytraci, a związków utleni. Jednak w warunkach domowych trudno inaczej wyekstrahować cenne składniki niż z pomocą zaparzania, ewentualnie możnaby próbować zrobić nalewkę.

      Usuń
  15. trzymam kciuki :D przydałoby mi się coś takiego ;) mi ostatnio z kolei włosy lecą z głowy jak jesienią liście z drzew :/ łamią i rozdwajają mi się paznokcie :( masaaaakra! czas umierac :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez umierania proszę! :) Wcinaj pestki dyni, słonecznika i/lub siemię, codziennie 2 łyżki. Obiecuję pierwsze efekty po dwóch tygodniach.

      Usuń
  16. Mam zamiar zaopatrzyć się w tę palmę i coś zmontować na moje wypadające włosy.

    OdpowiedzUsuń
  17. Po tym artykule poszukałam w internecie palmy sabałowej i na tej stronie nuvivit.com/pl/c/Dla-Mezczyzn znalazłam ciekawy i niedrogi produkt. Może ktoś ma jakieś doświadczenia z palmą sabałową?

    OdpowiedzUsuń
  18. Polecam o palmie poczytać u Eve http://blogeve-evel.blogspot.com/2014/03/palma-sabalowa-jak-ja-stosuje-jakie.html

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...