sobota, 8 marca 2014

Heenara - ziołowa farba do włosów z henną, o wspaniałych właściwościach. Efekty farbowania - dużo zdjęć.

Dawno nie było postu o farbowaniu henną, bo też i zawsze robiłam to tak samo. Więc po co co miesiąc pisać to samo? :) Ale wykończyłam zapasy henny Mumtaz i sięgnęłam po bardzo lubianą przeze mnie Heenarę. Jest tak fajna, że zdecydowanie należy jej się osobny post.

Poza tym Eter chciała dużo zdjęć, więc jeśli będą Was nudzić moje włosy, pretensje proszę kierować na takbywlosminiespadlzglowy.blogspot.com ;)

Czym różni się Heenara od innych tego typu farb? Przede wszystkim nie jest czystą henną. To gotowa mieszanka ziół, która farbuje włosy na miedziany kolor, jednocześnie wzmacniając cebulki, przeciwdziałając podrażnieniom i wypadaniu włosów.

To właśnie Heenara dała mi motywację do dbania o skórę głowy za pomocą ziołowych kompresów (klik). Rok temu, kiedy wypadały mi masowo z powodu zawirowań hormonalnych i podrażnień po rozjaśnianiu, po jednej aplikacji Heenary przestały. Tak po prostu. Raz nałożyłam mieszankę, potrzymałam godzinę i od następnego mycia włosy przestały wypadać. To, że musiałam powalczyć o to, aby znów zaczęły rosnąć, to inna sprawa, grunt, że przestały wypadać.

Zdaję sobie sprawę, że nie każda z Was chce mieć rudy kolor włosów i z tego względu nie jest to mieszanka dla wszystkich. Ale jeśli jak ja dobrze czujecie się w takim odcieniu, polecam Heenarę z czystym sumieniem.

Nasyćmy teraz oczy bogatym składem mieszanki:

Mandoor Powder, Shikakai Powder (Acacia Concinna), Amla (Phyllanthus Emblica Linn), Brahmi (Herpestis Monneira), Behda (Terminalia Belerica), Chandan (Santalum Album), Harde (Terminalia Cheblua), Kapoor Kachli (Hedychium Spicatum), Maka (Eclipta Alba), Methi (Trigonalafinum Greekum), Orange (Citrus Aurantium), Neem (Azadirachta Indica), Aloe (Barbdos Aloe), Jaswandh (Hibiscuc Rosa), Mehandi (Lawsonia Alba).

Czyli poza henną mamy także: shikakai, amlę, brahmi, imbir, sandał, neem, makę, aloes, pomarańczę, hibiskus i inne. Wszystko, co najlepsze dla skóry głowy i włosów. Producent deklaruje działanie koloryzujące, odżywiające i nawilżające, a także efekt chłodzenia. Ja się z nim zgadzam, wszystkie te działania u siebie zauważyłam. Oczywiście nie jest jeszcze idealnie, nad skórą głowy będę pracować cały miesiąc, żeby poprawa była długotrwała.

Przed nałożeniem henny należy dobrze oczyścić włosy. Najlepszy jest szampon z SLS, chyba że tak jak ja unikacie tego składnika. Ostatnio omijam również Cocamidopropyl Betaine i Cocamide DEA. Moja skóra głowy jest coraz bardziej wrażliwa i ograniczam jak mogę potencjalnych winowajców.

Dlatego sięgnęłam po coś nietypowego: mydło do rąk Alterry (zakupowy ban zakupowym banem, ale myć się przecież trzeba). Dostępne są dwie wersje: lawenda i malwa oraz aloes z limonką. Wybrałam tę pierwszą, bo aloesu mam ostatnio pod dostatkiem we włosowych produktach.

Skład jest właśnie zdzierakowy, nie jest to delikatny myjak na co dzień. Chyba, że Wasze włosy lubią mocne szorowanie:

Aqua, Glycerin, Coco-Glucoside, Sodium Coco-Sulfate, Lauryl Glucoside, Sucrose*, Sodium Chloride, Malva Sylvestris Leaf Extract*, Citric Acid, Disodium Cocoyl Glutamate, Sodium Cocoyl Glutamate, Glyceryl Oleate, Sodium Sulfate, P-Anisic Acis, Sodium Hudroxide, Alcohol, Parfum**, Linalool **, Limonene**

* składniki z certfikowanych upraw organicznych
** z naturalnych olejków eterycznych

Po pierwszym użyciu jestem bardzo zadowolona, nie podrażnił i nie wysuszył nadmiernie skóry głowy. Włosy były dobrze oczyszczone, ale tylko minimalnie splątane i nie spuszyły się. Pachnie wyłącznie lawendowym olejkiem eterycznym. Ma neutralne pH. Dla mnie jak znalazł, chętnie kupię i drugą wersję. Mydełko dostępne jest w każdym Rossmanie i zapłacimy za nie niecałe 6 złotych (butelka 300 ml).

Opakowanie Heenary wystarcza mi na 3 użycia, jeśli farbuję tylko odrost, raz na jakiś czas jednak farbuję włosy na całej długości. Tak było i tym razem, więc zużyłam całe 100 g. Proszek wsypałam do plastikowej miseczki, której używam wyłącznie do farbowania henną, Dołożyłam łychę miodu i zalałam zimną wodą. Dokładnie wymieszałam. Trzeba się bardziej napracować niż w przypadku czystej henny, łatwo robią się grudki, które nie chcą się rozmieszać.

Po dobie nałożyłam równomiernie na włosy ze szczególnym uwzględnieniem skóry głowy. Ulga już przy pierwszym kontakcie ze skóra jest niesamowita. Skóra momentalnie się odpręża, a przyjemny chłodek i bardzo delikatne mrowienie dopełniają obrazka pełnego relaksu. Relaks będzie nam potrzebny, bo cała pasta na świeżo pachnie jak farsz do kurczaka. Próbowałam znaleźć inne porównanie, ale nieszczęsny kurczak zawsze wisi mi przed oczami, kiedy myślę o Heenarze. Nie martwcie się, po spłukaniu zapach się zmienia, nie będziecie śmierdzieć kurczakiem przez tydzień. Zamiast tego włosy roztaczają woń nadgniłego, przeżutego i wyplutego siana.

Ale włosy po raz kolejny przestały wypadać. Tak jak przez cały miesiąc zapychały odpływ w wannie, tak po dzisiejszym myciu wypadło ich 4 (słownie: cztery).

Pora na kolory. Zdjęcia zebrałam po trzy, choć musicie wziąć pod uwagę, że robiłam je w różnym świetle. W każdym rzędzie pierwsze jest zrobione po oczyszczeniu włosów, drugie zaraz po farbowaniu, a trzecie po następnym myciu, po dwóch dobach – z utlenionym, ostatecznym już kolorem. Za to włosy są jeszcze odrobinę wilgotne.

Czyli od lewej: włosy po zdzieraku bez jakiejkolwiek odżywki, włosy po ziółkach bez jakiejkolwiek odżywki czy szamponu, włosy umyte szamponem DIY z białą glinką i nakarmione Biovaxem do włosów wypadających. Za lekkie, będę musiała poprawcować nad dociążeniem.

Wiem, że jeszcze nie raz kupię Heenarę. Zniosłabym i gorszy zapaszek, bo działanie i stosunek ceny do wydajności całkowicie mi rekompensuje nosowy dyskomfort.

Podsumowując:

 + koi podrażnienia skóry głowy
  + bardzo ogranicza wypadanie włosów
 + ma bardzo ładny, naturalny skład
+ cena (11-17 złotych w sklepach internetowych)
 +/- nadaje włosom miedziany kolor
+/- delikatnie rozjaśnia pasma
 - nieciekawie pachnie
 - raczej niedostępna stacjonarnie
 - jak każda substancja roslinna, może uczulać.

36 komentarzy:

  1. Śliczny kolor! Sama bym spróbowała tej henny, jednak zależy mi na jeszcze ciemniejszym rudym odcieniu ^^ Choć może na moich włosach i by wyszedł... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heenara odrobinę rozjaśnia, ale czysta henna już nie. Poza tym wszystko zależy od oświetlenia, od góry moje włosy są dość ciemne, tyle że po hennie bardzo błyszczą, stąd wydają się jaśniejsze. Końce to zupełnie inna sprawa, rok temu były jeszcze w kolorze bardzo jasnego blondu, dlatego henna łapie je na marchewkowo. ;)

      Usuń
  2. woow! widzę, że działa cuda na wypadające włosy :) szkoda tylko, że farbuje na rudo :( polecisz jakieś podobne ziółko indyjskie, lecz do włosów ciemny blond/jasny brąz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie na mnie podziałała tak tylko heenara, ale też nie szukałam dalej. ;) Pozytywne opinie zbierają neem i kapoor kachli, ale nie wszystkim odpowiadają. Dla pewności chyba kupiłabym neem, bringaraj, kapoor kachli i amlę i wymieszała je razem. :)

      Usuń
    2. U mnie kapoor kachli nie dało żadnych efektów, a z heenary zrobiłam sobie olej na skalp. Mam jej jeszcze trochę, muszę dodać do maski kiedyś, skoro polecasz :)

      Usuń
    3. Dodaj, zwłaszcza że chcesz ocieplić kolor. :)

      Receptur na odżywienie cebulek jest jeszcze więcej niż ziół, i jeszcze nie znalazłam takiej, która działałaby na wszystkich. ;)

      Usuń
    4. Dokładnie, szczególnie, że raz może zadziałać, a przy kolejnym osłabieniu, spowodowanym czymś innym, może się nie udać.

      Usuń
  3. Blondynka to jednak twór poszkodowany, aby odżywić włosy i nadać im kolor potrzebuje dwóch produktów. :) U ciebie widzę piękny kolor, kocham rudości chociaż nie odważę się ich na sobie sprawdzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdemu rudy pasuje. Miałam chyba wszystkie możliwe kolory na głowie poza białym i różowym (bo i czerń była, i fiolet, i blondy, czerwienie i brązy najróżniejsze) i najlepiej czuję się w miedzi. Bardzo się cieszę, że mogę osiągnąć taki efekt naturalnymi sposobami, choć góra robi mi się dość ciemna i zaczyna mi się coraz mniej podobać. ;)

      Usuń
  4. Farbowałam się nią kilka razy i sprawdzała się całkiem dobrze :)
    Póki co powstrzymuję się przed farbowaniem czymkolwiek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to by nie przeszło, nie czuję się komfortowo w mysich z siwkami. ;)

      Usuń
    2. Ja bym chciała mieć takie mysie z siwkami bo moje są całe szaro-siwe normalnie dramat

      Usuń
    3. To może by pofarbować? :) Skoro aż dramat, to warto się zastanowić. :)

      Usuń
  5. Szkoda, że henna khadi nie jest tak tania :-D eh, farbowałabym co tydzień :-D
    Super, że ogranicza wypadanie :-) coś mam wrażenie, że heenara ma wszystko dobre :-D ja sobie chwalę olej, Ty hennę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę się doczekać testowania oleju. :)

      Usuń
  6. Ja właśnie czaje się, by nareszcie po 30stce zafarbować kudły, bo już szamponetki mnie denerwować zaczynają :) No i oczywiście chcę to zrobić naturalną farbą, nie wiem, czy pójdę do fryzjera, mam na oku farby Khadi, ziołowe, dobre są? Na moje kudły, to pewnie 3 opakowania będę musiała lądować, no w każdym razie, farbowanie u mnie to coraz bliższy temat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie używałam khadi, bo czystą hennę mogę kupić o wiele taniej, nawet BAQ. :) Ale wiele dziewczyn chwali khadi: dają przewidywalne kolory, są łatwe (jak na ziołowe farby oczywiście) w użyciu, no i blask po hennie jest niesamowity. Jeśli natomiast chciałabyś osiągnąć czystą czerń, to lepiej - i taniej - będzie zainwestować w czyste indygo. Polecam zajrzeć na http://polehenny.wordpress.com/ - autorka wie wszystko o hennie i indyjskich ziołach i sprzedaje tanio świeże i najwyższej jakości. :)

      Usuń
  7. Ładny blask :)
    Heenra wychodzi bardziej czerwona niż ruda (czyli pomarańczowo-czerwony) czy to tylko taki efekt na zdjęciach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest bardziej pomarańczowa od czystej henny. Czerwone tony są z wcześniejszych farbowań czystą henną. Najlepiej widać działanie samej heenary tuż przy skórze głowy, gdzie jest jedyną farbą.

      Usuń
    2. Dzięki. dobrze wiedzieć :)

      Usuń
  8. Jaki blask :) Dla mnie henna pachnie jak siano spod konia(jako była mieszkanka wsi mogłabym się wdać w szczegóły, wyjaśnić ale może nie :D ). Zapach utrzymywał mi się na włosach aż do całkowitego zmycia(również zapach mieszanek), indygo się ulatniało(dlatego się na nie zdecydowałam). Piłam ostatnio naturalną herbatę o zapachu..... indygo :D Nie było to zbyt przyjemne(kojarzyła mi się z farbą do włosów)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wyjaśniaj. :) Mam doświadczenia z sianem spod kóz i na szczęście zapach nie przypomina mi henny. ;)

      Usuń
    2. A zapach także utrzymuje Ci się na włosach tak długo? Wiesz, gdyby się zmywał to jakoś bym to przeżyła, ale po kolejnych miesiącach zaczynało mnie mdlić ...
      Co nos to opinia, na początku zapach kojarzył mi się bardziej z ziołami, suchą trawą, potem z obornikiem ;)

      Usuń
    3. Nie, tak długo nie. Jakoś przez 2-3 mycia. Jeśli używam indyjskich olejków albo innych pachnących kosmetyków to tłumią go jeszcze szybciej. Zapach czystej henny bardzo lubię i aż mi szkoda, że tak szybko znika. Heenara mnie osłabia, za to bardziej podoba mi się jej działanie na skórę głowy i kolor, jest mniej intensywny, przez co wygląda naturalnie. Po czystej hennie włosy w świetle dziennym wyglądają na czerwone.

      Usuń
  9. Zawsze mi się wydawało, że hennę zalewa się ciepłą wodą :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy zalewają wręcz wrzącą. Jednak nie ma takiej potrzeby, barwnik uwolni się i w zimnej, jeśli dać mu więcej czasu. Na moją skórę głowy lepiej działają wszelkie zioła, które nie miały kontaktu z wrzątkiem.

      Usuń
  10. Nie miałam, ale zastanawiałam się nad jej zakupem, bo swego czasu wiele dobrego słyszałam na jej temat:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakim cudem przepczylam ten wpis ;P? Kochana, tak mi narobilas ochoty na sprawdzenie czy i mi troche pomoze w wypadaniu, ze chyba przymkne oko na miedziane refleksy, kurczakowy i sianowaty smrodek i jak dorwe, wyprobuje u siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Weź pod uwagę, że nieco rozjaśnia włosy i różnica w kolorze odrostu a włosów pofarbowanych brązem khadi może być znaczna. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok. to jednak sie jeszcze zastanowie, choc tak baaardzo kusi ;)

      Usuń
  13. Od lat używam henny, ale z heenarą zaszalałam po raz pierwszy wczoraj ;-) Bardzo spodobał mi się opis zapachu wyplutego sianka, do którego przywykłam i nawet go lubię. Jednak miałam nadzieję, że przesadzasz z tym kurczakiem... niestety nie :-P marynata do kurczaka jak nic, zniosłam już różne ziołowe smrody z mojej głowy, ale ten mnie dobił. Na szczęście już zniknął i mogę się delektować wonią nadgniłego sianka :D pozdrawiam, fajny blog ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kurczak okropny, ale moja skóra głowy uwielbia heenarę. ;)

    Dzięki! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ja farbuje heenarą stale, jest super :) ale myć przed farbowaniem trzeba szmponem BEZ SLS a nie Z, jak napisałaś...

    OdpowiedzUsuń
  16. Myję włos mocniejszym szamponem po to, żeby lepiej je oczyścić przed nałożeniem farby, wtedy kolor jest bardziej trwały. Jeśli Twoja skóra głowy nie lubi SLeS, oczywiście nie musisz go używać.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...